Dodaj do ulubionych

Dobrej nocy

19.02.11, 16:09
Miłość kochała bez umiaru .
Wszyscy patrzyli na te jej wybryki bez zazdrości . Przelewała się miedzy ciałami
kochanków ,robiła psikusy myślom , nawet żołądkowi odmawiała pożywienia . Język
plątał się dopominając się słów delikatnych i pieszczotliwych . Ręce pragnęły
kształtów dopiero co poznanych i czuły jak serce kołacze się bez umiaru , raz
delikatnie przystawało, drugim razem trzepotało jak ptaszek skrzydełkami na
gałęzi. Pożądanie powoli kiełkowało, rozlewając się na wszystkie organy .
- Dobra nasza - mówiło - zaraz się spełnię , zaraz się spełnię .
Jednak w tej drugiej istocie miłość dominowała i zupełnie nie interesowało ją
pożądanie . Żarliwie wpatrywała się w oczy ukochanego , oczekując tkliwości
nasyconej wiarą .
-Ejże - wołało pożądanie - ruszcie się jeszcze tylko chwilka trudu i będzie
spełnienie .
Rękom kazało gładzić ręce gładkiej , oczom pozwoliło się patrzeć ,ale z iskrą
współczucia , wargom i językowi rozkazało cicho mówić i szybko oddychać , skórze
delikatnie się zaczerwienić .
-Ech mój mały przyjacielu, najwyższa pora podnieść główkę zawołało do organu
położonego dosyć nisko .
Samo powoli zamknęło oczy . Od czasu do czasu zerkało nieznacznie spod
przymkniętych powiek . Miłość najpierw sama rozanielona słowami i delikatnością
powoli traciła swój zmysł, aż oślepła . Czuła że wszystko dookoła jest
nadzwyczajne i miłe . Pragnęła trwać tak w nieskończoność . Oślepła z tego
szczęścia i prawie uśpiona pozwoliła pożądaniu wpełznąć do niej .
-Ktoś ty - zawołała
- Ja ? - odpowiedziało pożądanie - jestem miłością w nim, miłością w tobie ,
jestem miłością dla siebie i ciebie .
-Czego pragniesz ? zadała jeszcze jedno pytanie .
Pożądanie odpowiedziało krzyżując palce jego ręki na plecach .
-Trwać przy tobie- skłamało , ale zupełnie nie podobało mu się jej wypytywanie i
płynęło sobie obok ślepej miłości .
Teraz pożądanie zapytało :
- Jak ci jest ?
-Kocham - miłość odpowiedziała - A tobie ?
- Pragnę i jakoś mi dalej mało - odpowiedziało pożądanie.
Oboje unosili się swobodnie, płynąc w nieskończoną dal .
- Będziesz ze mną , prawda ?
- Taaaa...k - tym razem pożądanie wysłało jednoznaczny sygnał do wszystkich
organów -chodu, w nogi .
Samo dalej trwało przy miłości .
- kto tam kieruje nami ? Pytały się organy , gdzie chodu jak w nogi ? Co za
cymbał się dorwał do sterów ?
Spoko wodza - zadecydował organ najniższy - wie co robi , ja wam mówię wie co
robi , ja mu ufam .
- A ty co zacz ?
- Ja jestem ten , który decyduje o wszystkim
Pusty śmiech rozległ się wypełnionym ciele .
- Nie wierzycie ? Zapytał organ - EEEE pożądanie ! REPLAY - zawołał . W
niedługim czasie do organów napłynął rozkaz : Rozpocząć od początku .
Tymczasem miłość ślepo zaufała pożądaniu .


A było to w czasach kiedy ludzie nie znali ubrania za to umieli się śmiać z
niczego .


04.09.2009


Dobranoc big_grin
Obserwuj wątek
    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy - Pierwszy List do nieznajomej 25.02.11, 00:33
      Pani ...
      Proszę mi wybaczyć , że zwracam się do Pani pisząc ten list . Otrzymywanie listów od nieznajomych , drogą pocztową , może przyprawić o dreszczyk emocji, co tu dużo pisać - jest niezwykłe. Ale chciałbym Panią uspokoić . Moje zamiary w stosunku do Pani biorą się z powodu fascynacji jakiej ulegam , Pani osobą . I już powinienem opowiedzieć Pani jak trafiłem do Pani kierując tych kilka zdań , zapewniam na to przyjdzie czas a może pozwoli Pani opowiedzieć dokładnie wszytko spotkawszy się twarzą w twarz . Wiem ,że już pierwsze te zdania są niepokojące ,ale nie mogę inaczej , gdyż zakładam, a wiem to na pewno ,że jest Pani tą osobą z którą codziennie prowadzę na forum długie rozmowy . Wszystkie te dyskusje trwające w necie , nieraz ciepłe słowa , zahaczające niebezpiecznie o flirt( O tu już prosta droga do otworzenia bram dla zupełnie innego uczucia ) , wymiana myśli i zbieżność naszych poglądów , pozwoliły mi na napisanie do Pani tego listu . Nie zwykłego mailu , podjąłem trud odszukania Pani i w tej formie kontaktowania się z Panią . Uczucie sympatii do Pani ciągle we mnie narastające, zmusiło mnie do pokazania mojego charakteru pisma . Nie jest to kaligrafia ,ale staram się pisac wolno i tak , aby nie sprawić Pani kłopotu w odczytaniu listu .
      Do tej pory znałem Pani nick , lecz jak to w życiu, to co wystarcza na początek zupełnie odbiega od przyszłości i każe szukać nowych dróg . Tak i ja ciągle spoglądając na nick szukam w myślach obrazu Pani i nie znajduję go . Tym samym jestem ciągle podekscytowany . A to niebezpieczne uczucie odrywające człowieka od normalnego życia , i czy pozwoli mi współistnieć obok Pani , skoro więcej znajduję znaków zapytania . Na odpowiedzi przyjdzie mi poczekać . Tak zdaję sobie sprawę ,że może być ona dla mnie niekorzystna i wykluczająca tę formę poznania siebie . Ile jednak w nas nadziei, tyle możliwości do pokonania trudności i każdej bariery, jaka mogłaby zaistnieć między nami . Nie będę z niej korzystał , bardzo niespokojnie poczekam na pani odpowiedź . Na kopercie podam swój adres , bo jak mogłaby mnie Pani odnaleźć .Że mnie się to udało, graniczy z cudem . Postaram się o tym Pani opowiedzieć osobiście , gdyż musiałoby zając kilka listów i kopert.
      Proszę wybaczyć tą formę - Pani - zwracania się . Nawet Gdybym Panią poznał na ulicy tak bym się zwrócił . Forum rządzi się innymi prawami i to Pani zadecyduje ,czy istnieje możliwość przeniesienia bardziej bliskiego kontaktu w naszych listowych rozmowach .
      Sam się sobie dziwię ,że mimo posiadania siwej głowy zdarzają się człowiekowi takie właśnie sytuacje .
      Pozwolę sobie już zakończyć ten pierwszy list , liczę na Pani przychylność i z niecierpliwością oczekuję odpowiedzi .
      Wierzę że moje intencje są dla Pani zrozumiałe choćby na tyle, żeby zechcieć mi odpowiedzieć . A Pani uśmiech na twarzy rozbłyskać będzie ilekroć zobaczy Pani w swojej skrzynce białą kopertę, lub na korytarzu usłyszy Pani znajome kroki listonosza. Życząc Pani wszystkiego najlepszego pokładam dalej nadzieję w naszym zbliżeniu się do siebie .

      Zafascynowany Panią ....

      PS. Bardzo liczę że odpowiedź od Pani okaże się zwycięstwem i nie pozwoli mi obcierać łez goryczy połączonych ze wstydem porażki z mojej twarzy .


      2005-2011


    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy - Wir 12.03.11, 18:21
      Maria leżała spokojnie . Wpatrywała się w sufit i ekran telewizora po którym bez przerwy przesuwały się obrazy z tsunami w Japonii. Niejednorodna struktura farby
      i niewprawna ręka męża kładąca ją na suficie spowodowały ,że na w rogu sufitu
      zaznaczyła się widoczna owalna plama ze słojem drobnych smug rozłożonych
      symetrycznie . A gdy zamykała i otwierała szybko oczy, smugi zaczynały wirować .
      W jej głowie powstawała fala , która ciągnęła się przez serce do ostatnich
      najmniejszych części jej kończyn .
      Zamykała oczy upojona tym ruchem krwi , powodującym nagły napływ do komórek .
      Wstydziła się tej słabości i nikomu nie zdradzała swej tajemnicy plamy
      powodującej jej słabość .
      Zawirowania mijały po dłuższej chwili , i mogła pomyśleć, przypominając sobie,
      kiedy pierwszy raz spotkało ja takie zawirowanie . Do jej uszu dobiegł głos spikerki - największe tsunami od przeszło...Wolała jednak cofnąć się wstecz swoimi myślami. Pierwszy kieliszek koniaku wypity po balu maturalnym . Odprowadzała razem ze swoim chłopakiem koleżankę Magdę. Dali się namówić na wejście do domku jednorodzinnego . Rodziców Magdy nie było.
      Pierwszy kieliszek alkoholu rozgrzał ją błyskawicznie a świat zaczął wirować,
      gdy szybko odwracała głowę zmieniając punkt obserwacji .
      Doznała takiego uczucia jeszcze nie raz , jak choćby całując się ze Stefanem ,
      swoim przyszłym mężem , w tą pierwszą noc . Zdejmując swe ubranie drżała z
      podniecenia , do dziś pamiętała każdy szczegół pierwszych chwil złączenia się
      ich nagich ciał.
      Dwa lata później nie takie samo, ale podobne uczucie ogarnęło ją podczas
      wsłuchiwania się w głos lekarza oznajmiający jej ,że jest w ciąży .
      Ileż takich chwil mogłaby jeszcze sobie przypomnieć . One wszystkie stawały się
      drogą na której nie mogła zawrócić , jedynie swoimi myślami mogła przebiec te
      odległe lata i znów znaleźć się w tamtych miejscach i czasie .
      Zza ściany dobiegł ją głos męża .
      Mówił coś do siebie . Na tyle cicho, że dolatywał do niej ton jego niskiego głosu .
      Pomyślała o nim . Widziała go ciągle młodego i tak bardzo pragnęła jeszcze raz
      poczuć jego szorstką skórę na rękach, dotykającą jej i otaczającej ją silnymi
      ramionami .
      Tak pragnęła by jeszcze raz, choć położył się przy niej i przytulił ją . To nic
      ,że ona wie i że on wie . Życie musi minąć . Tak jak przyszło , skądś , tak musi
      tam powrócić, dokądś .
      To nic nie pomoże ,żadne żale ,ani błagania , ona już pogodziła się ze swoim
      losem , teraz jeszcze trzeba, żeby jej mąż zrozumiał i przyjął tą smutną
      rzeczywistość . On dalej nie mógł pogodzić się nie tylko z myślą o stracie żony
      , ale i bał się pewnie nagłego jej odejścia .
      On musi tu przyjść a ona z nim porozmawia swoim ciepłym głosem i wytłumaczy mu .
      Wszystko mu wytłumaczy i poprosi by się nie bał , bo ona pragnie jeszcze raz
      poczuć dotyk jego szorstkich rąk , a gdyby jeszcze chciał pocałować ją swoimi
      gorącymi wargami , mogłaby odejść szczęśliwa w jego ramionach .
      Wir zatańczył niebezpiecznie na suficie i zbliżył się się do niej . Otworzyła usta i już szeptem zawołała.

      - Stefan ! – .................


      Dobranoc smile
    • sagittarius954 Re:Leon Alfred Bonawentura Chomik 09.04.11, 22:22
      Leonek zaczął myśleć o swoim życiu w wieku czterech lat . Dosłownie swoimi małymi ustami wypluwał całe zdania , pełne goryczy do nie wiadomo kogo .
      - Do diabła( tu wiernie naśladował ojca troszkę sepleniąc) - mamo - kto mi dał tak na imię?
      Matka spoglądała wtedy na niego z niebotycznej góry , była wielkoludem przypominającym tego z małej książeczki, maszerującego po wielkich górach w swoich kaloszach , jednak trudno się jej było przyznać do owego wyboru, jakiego dokonała decydując się na kolejne dziecko . I chociaż z umowy z mężem wynikało ,że pierwszej córce daje imię ona a synowi on - mąż , kolej rzeczy w ciągłej kłótni zadecydował o zmianie kolejności . Synowi wybrała imię ona, dając imię tego , który najbardziej złościł męża . Teścia .
      W ciszy kroiła pajdę bułki, smarowała ją grubo masłem i posypywała słodkim cukrem . Na krótko uspokajała ciekawość synka , wracał więc do zabawy póki do domu nie wkraczał ojciec i podniesionym głosem , lekko zataczając się oznajmiał na cały barytonowy głos -
      - Do diabła kobieto , dlaczego jeszcze nie ma na stole obiadu ?
      Leonek wiedział ,że należy zejść ojcu z oczu i pozwolić wchłonąć całą zawartość głębokiego talerza . Lecz nim dowiedział się o tym, musiał przejść inicjację . W dziecięcym uniesieniu zaraz po powrocie ojca z pracy, gramolił mu się na kolana , chcąc opowiedzieć wszystkie ważne wydarzenia, jakie spotkały go tego dnia . Zaskoczony ,ale zły z głodu ojciec, najpierw przyjął go i gdy Leonek niebacznie gestykulując zaczepił swoim drewnianym jednookim piratem o rękę z łyżką, ta niczym naciągnięty w procy kamień wyskoczyła tacie z ręki wyrzucając zawartość na koszulę a sama zatoczyła łuk i spadła w odsłoniętym palenisku .
      - Cholera , chłopcze czy nikt cię uczył , że przy stole nie wolno gramolić się dorosłym na kolana – rzucił podniesionym głosem – do diabła kobieto musisz wziąć się za tego urwisa , najwyższa pora zacząć wpajać mu dobre maniery , przyniesie nam wstyd , gdy wybierzemy się z nim w odwiedziny .
      - No i co tak stoisz z rozdziawioną gębą kobieto , podajże łyżkę – sam zaś gniewnym ruchem rak niemal odrzucił Leonka od siebie i rozkazał mu klęknąć w kącie . Po raz pierwszy zapoznał się z ciemnym kątem między Ścianą z grzybem a kredensem . Odwrócony do Ściany z całych sił próbował opanować się , ale broda trzęsła mu się jak to drzewo za oknem kiedy targało go silnymi podmuchami wiatru . Z oczu i tak popłynęły grube łzy rozpaczy a w małym sercu zakwitł pierwszy żal do swojego ojca . Kara nie trwała zbyt długo . Ojciec pochłaniał zawartość talerza błyskawicznie , siorpiąc przy tym niemiłosiernie, aż wszystkie wróble odleciały z drzewa schowane przed popołudniowym słońcem .
      Co prawda była to jedna z dłuższych rozmów, jakie ojciec wyrzucił z siebie , zaraz po obiedzie kładł się na leżance w kuchni i zasypiał . Leonek wychodził z kąta i jego pirat mógł wreszcie ruszyć brzegiem morza , które udawały rowki w deskach podłogi . Matka gładziła go po włosach i uśmiechała się z wysoka kładła palec na swych pięknych ustach i mówiła – ciiii… cichutko .
      Przez godzinę ,albo i dwie pirat mógł spacerować w tą i z powrotem, zanim obudził się zły smok sapiący na leżance .


      Dobranoc big_grin
    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy - Zielono mi 15.04.11, 21:50
      Nie wiadomo kiedy ,na mały stawik położony wśród pól dąbrówkowskich , spadł mrok
      .Przykrył srebrzystą taflę wody, przetkaną zielonymi pędami wikliny ,
      szykujących się do bujnego wzrostu . Delikatne rośliny pokryte kroplami rosy,
      mieniły się w ostatnich promieniach, aż w mroku pokazywały swą diamentową
      piękność zsuwając się powoli po wygiętych źdźbłach i bezszelestnie łączyły się z
      ciemną warstwą wody . Już niedługo zakwitną , pokrywając zagłębienie kolorowym
      kwieciem .
      Wysoko nad stawem unosiły się ciemne chmury , przytłaczając ziemie swoim
      widokiem i nie dopuszczały wzroku, do mieniących się różnokolorowym światłem
      gwiazd .Tylko wiatr szumiał , pędząc te tumany chmur , gdzieś daleko . Od czasu
      do czasu , jakby zapominał o swojej mordędze i zniżał swój lot , wplatając
      niewidzialne ręce ruchu w rzadkie wierzchołki wierzb , jeszcze nie pokrytych
      pełnym listowiem .Małe listki , dziecinne drobiny , z niedowierzaniem kołysały
      się poruszane zimnym wiatrem a witki ramion przecinały ze świstem ściany
      napływającego podmuchu .Leżałem w swojej samotni , raczej wyobrażając sobie tą
      scenę . Zimne, czasami lodowate powietrze , nie pozwalało mi rozkoszować się
      widokiem wiatru czochrającego gałęzie drzew , ale jeszcze miałem w pamięci obraz
      , przy którym zawisłem w bezruchu siedząc na brzegu stawu w ostatnich,
      nielicznych, promieniach słońca . Odgłosy wieczoru przecinał rechot żaby. Głośny
      chrapliwy głos samczyka, wabił do godów żabie samiczki . To ostatnia chwila
      uniesień wiosny i niebawem pełen wody staw , zamieni się pod wpływem gorących
      promieni słońca, w zagłębienie pełne kwitnących roślin .
      Pełen rezonu samczyk napinał swoje wole , rozdymając je tak bardzo , że można
      było zajrzeć , przez napiętą cienką skórkę, do jego wnętrza. Opodal, wśród
      wyrastających z brzegów stawu pni wierzb , ciemna postać węża połyskiwała,
      mieniąc się kolorami ciemnego granatu , szarości wpadającej w czerń i zieleni
      mieniącej się kolorami nikłej tęczy . Ile razy odwracałem głowę w jego kierunku
      i swój wzrok łączyłem z jego ciemnymi małymi okrągłymi oczami , ten podnosił
      swój łeb do góry wysoko , wysuwał mały języczek i sprawdzał mnie . Jego łeb z
      żółtymi plamkami stanowczo dawał do zrozumienia ,że to jego teren i nie będzie
      tolerował żadnych innych olbrzymich przybyszy . Jego wzrok dodawał : ja tu
      jestem panem i wszystkie rechoczące wspaniałości w stawie .
      Nieroztropne samczyki żab , jeden przez drugiego , napinały swoje wole a
      wypuszczane powietrze wprowadzało w drżenie linię wody . To drżenie i głos
      biegły nie tylko do samiczek , ale i do połyskującego zaskrońca .
      Nieopodal na łące , kobierzec mleczy , zamykał swoje żółte kwiecie , chroniąc
      ten mały kolorowy cud , przed zimnem i kroplami perłowej rosy . Soczysta zieleń
      traw , tuliła do siebie łebki kwiatów. Podmuchy wiatru przynosiły na łąkę białe
      drobiny , wtapiając je w kładącą się do snu trawę . Płatki kwiatów z pobliskich
      sadów pędziły z wiatrem i jak drobiny śniegu padały między rozłożone wiosną
      dywany traw . Słodycz z sadów stawała się częścią wspólną łąki . . Jeszcze tylko
      sójka przechadzała się dumnie wśród zielonych pędów traw , połyskując swoim
      granatowym pasmem piór . Poderwała się do lotu i poszybowała do lasu .
      Czupryny świerków , sosen i brzóz , kołysały się w rytm napływającego wiatru
      Świeże igły świerków , jasną barwą mieniły się jak centki na skórze lasu .Wśród
      tych napełnionych żywą zielenią drzew stały jeszcze inne , zupełnie nagie ,ale
      już z szykującym się do rozwinięcia pełnymi pękami . To dęby i akacje czując
      zimne podmuchy wiatru , nie ryzykowały rozwinięcia delikatnych listków . Czekały
      na nadejście mas ciepłego powietrza , które otuliwszy je, pozwolą na szybki
      wzrost . Ściana lasu do pełnego lata wciąż mienić się będzie żywą zielenią wiosny.
      Wtuliłem się w poduszkę i powoli zasypiałem a obraz tej części łąk odpływał ,
      zatapiając się w wirtualnym świecie snu .


      Dobranoc big_grin

    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy 13.05.11, 22:03
      drobne krople deszczu rozmazują
      obraz za szybą
      kładę swoją brodę na krawędzi wersalki
      dłonią obejmuję usta
      zatapiam się w myślach niezliczonych
      krążę powoli
      wzbijam się wysoko dosięgając szczytów
      kolorowych marzeń
      opadam tak szybko że nie znajduję już
      tej chwili
      rozpływającej się w moim potarganym wnętrzu
      i znów
      muszę jej szukać w obłokach ciemnych
      mokrych
      w wietrze co gna przed siebie owijając się wokół
      zdziwionych ludzi
      w rozchylonym płaszczu kobiety drepczącej
      przed siebie
      odgłosach miasta docierających do mnie
      jak przez mgłę
      kładę głowę na bok zamykam oczy
      szukam snu
      jeszcze raz podejmuję wysiłek dotarcia do mysli
      zanim nadpłyną
      uczucia i całkowicie zawładną mną
      aż serce przemówi i poruszy duszę
      i zasnę
      gdzieś z daleka nadpłyniesz
      sama


      Dobranocsmile
    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy 19.05.11, 20:35
      A kiedy już za oknem twym
      Zapadnie zmrok
      Podejdziesz tu gdzie jasny punkt
      Oświetla zarys
      I klawiatury słysz klik
      Bo delikatne palce twe
      Znów pragną przesłać tych
      Kilka słów
      Pozdrowień i uczucia moc
      Na drugą stronę w przestrzeni tej
      Ubrane słowa odnajdą mnie
      I wywołają uśmiech mój
      Do Ciebie ....


      Dobranoc big_grin
      • iryska2604 Re: Dobrej nocy 19.05.11, 22:57
        Dobranoc! już dziś więcej nie będziem bawili,
        Niech snu anioł modrymi skrzydły cię otoczy;
        Dobranoc! niech odpoczną po łzach twoje oczy;
        Dobranoc! niech się serce pokojem zasili.

        Dobranoc! z każdej ze mną przemówionej chwili
        Niech zostanie dźwięk jakiś cichy i uroczy,
        Niechaj gra w twoim uchu, ą gdy myśl zamroczy,
        Niech się mój obraz sennym źrenicom przymili.

        Dobranoc! obróć jeszcze raz na mnie oczęta,
        Pozwól lica. - Dobranoc! - Chcesz na sługi klasnąć?
        Daj mi pierś ucałować. - Dobranoc! zapięta.

        - Dobranoc! już uciekłaś i drzwi chcesz zatrzasnąć.
        Dobranoc ci przez klamkę - niestety! zamknięta!
        Powtarzając: dobranoc! nie dąłbym ci zasnąć.
    • sagittarius954 Na dobry koniec świata 21.05.11, 19:32
      Jak ptaki wysoko rozkładając skrzydła
      Snują swój lot pod niebem w strony tak odległe
      Tak ja swe ramiona składam na kształt ptasi
      A pragnienie mnie goni pod niebo wysoko

      Szybować swobodnie pragnąc chcę tej nocy
      I wiatru smagłego uczucie mieć w ustach
      Napatrzeć się do woli na blask księżyca srebrny
      Wijący nitki przędzy pośród chmur kłębiastych

      Spoglądać daleko poza czerń kosmosu
      Gdzie gwiazdę swą zobaczę błyskającą śmiało
      Do niej wnet wyciągnę dłoń spragnioną szczęścia
      Chcąc pochwycić ten promień pulsujący do mnie

      Lecz nie zdołam nic zrobić mamiąc oczy swoje
      A dłoń pusta przebiegnie pośród zimnej toni
      I zatrzyma się wnet koło drugiej dłoni
      By przez moment nieznaczny poczuć cień przyjaźni

      Jeszcze jedna chwilka i obie oddalą się od siebie
      Jakby przestraszone tym spotkaniem niezwykłym
      W niezwykłym miejscu dla ptaków gotowym
      Oddać swe tajemnice dla nich przeznaczone

      Tak jak się wzbiłem opadnę na skraj lichy
      I końcami palców dotknę matki ziemi
      Lecz ust swych nie przyłożę całując wspomnienia
      Chwil przeżytych pośród marzeń sennych

      dobranoc smile
    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy 17.06.11, 18:00
      Jak ptak chcę szybować w przestworzach
      w blasku promieni wzlatywać pod chmury
      kąpać sie w falach ciepłych powietrza
      łagodnie lądować na konarze w cieniu
      gdzie listków pełno spiewajacych
      wietrzną piosenkę
      nastroszyłbym piórka tylko po to
      byś mogła mnie oglądać strojnego
      i nie broniłbym się wcale
      gdybyś w ręce mnie chciała schwycić
      zasnąłbym spokojnie natychmiast
      słuchając z ust Twoich szeptów tkliwych

      dobranoc big_grin
    • sagittarius954 Re: Dobrej nocy 21.06.11, 04:17
      No a teraz moge sie położyć spać big_grin

      Nazywam się Piotr Nozdowski. Raczej tak się nazywałem . Dzisiaj już nie istnieję
      . Mówię nieprawdę . Istnieję . W jakimś bycie , ech …trudno to tak wytłumaczyć ,
      to może zacznę tak po prostu , po ludzku .Chciałbym być dobrze zrozumiany , nie
      żyję , ale jeśli mojego ciała już nie ma , to jednak mój głos (?) a może myśl do
      was dociera . Choć tego też nie jestem pewien . Nie odczuwam przyjemności ruchu
      . Moja świadomość w nowym bycie, jakby obudziła się po mocnym i twardym śnie.
      Będąc żywym , przyjemnie było pomachać rękoma i nogami. Ot tak , nieraz bez celu
      iść, biec , siedzieć , wiązać myśl i przekładać je na wyraz swojej twarzy,
      gestykulacje rąk i przybierać różne pozy. Gdybyście zamknęli oczy i kilka dni
      nie wykonywali żadnych ruchów , to odczuwalibyście zmęczenie , może i
      wyczerpanie nawet . A właśnie mój stan jest podobny, tylko podobny, do takiego
      właśnie zamknięcia oczu i ciągłego myślenia , bez odczuwania zmęczenia . Nie da
      się chyba określić tego stanu jednym słowem , ale jednym zdaniem to
      powiedziałbym : nie odczuwam siebie w sensie fizycznym . Jestem myślą zawieszoną
      gdzieś i po coś , wydaje mi się że wokół mnie panuje ciemność , co powinno
      spowodować strach , lecz ja się nie boję . Jeszcze.
      Moja myśl prowadzi mnie do wspomnień , bez obrazów . Pamiętam swój głos ,
      bezbarwny i matowy , pamiętam jak odczuwałem samego siebie , ruchy języka , warg
      mrugnięcia powiekami , nawet przyspieszone bicie serca , gdy patrzyłem się
      śliczne dziewczyny i ten nieznośny ból pleców , który dosięgał mnie co ranka .
      Zawsze jak otwierałem oczy błogą była chwila bez niego . To wszystko pamiętam
      . Potrafię opisywać ludzi , tak jak ich widziałem . Wydobywam z łatwością
      wszystkie wydarzenia jakie przebiegły w moim życiu . Jednak nie widzę ich i nie
      słyszę, czym jestem i kim jestem …
      Zadaję sobie te pytania , bo coraz częściej zaczynam tęsknić za prawdziwym
      życiem . Chciałbym zobaczyć kolory , a jeśli mam pragnienia to i tęsknotę . Tak
      tęsknię za życiem . I im bardziej zaczynam się powtarzać , tym bardziej może
      zacząć kiełkować we mnie strach , że nie odpowiem sobie na wszystkie pytania,
      jakie sobie zadaję . Znając wszystkie możliwości śmierci, jako bezwarunkowego
      końca życia , działań moich w realnym świecie i istnienia po śmierci,
      związanych z wiarą , jestem zdziwiony swoim zawieszeniem .
      Pewnie chcielibyście zadać mi wiele pytań , tylko…czy ja bym potrafił udzielić
      na nie odpowiedzi?
      A samej śmierci nie będę opisywał , po co , to trzeba samemu przeżyć . Strachu
      jest wiele , powiem tylko, że później znajdziecie dla siebie mocno
      satysfakcjonujący moment . Dla mnie teraźniejszość moja jest tak niezrozumiała
      i obawiam się bardzo by nie popełnić jakiegoś głupstwa , typowo ludzkiego . O
      wszystkim będę musiał się sam przekonać , mam w sobie taką pewność . Jeszcze gdy
      żyłem i myślałem, że po śmierci cała wiedza dotycząca tego świata napłynie do
      mnie jak fala , przepełni mnie i pozostanie . Choć nie będę w sposób ludzki
      mógł z niej skorzystać to jednak da mi satysfakcję i pozostanie w wieczności
      stanie się dlatego bardzo przyjemne. A tu masz … żadnej fali , żadnej wiedzy ,
      jak byłem głupi tak jestem a niepewność bytu doskwiera mi jak za ciasny but .
      Moje myśli krążą wokół mojego życia i mam chęć ogromną opowiedzieć wam coś
      niecoś z niego . Kto jednak nie ma tajemnic? Tym bardziej po śmierci . A jednak
      mam też w sobie taką nadzieję ,że mówiąc wam o swoim życiu przełamię ten stan w
      którym się znajduję . Z drugiej strony , nie należałem nigdy do tej części
      męskiego rodu , która mogła poszczycić się podbojami wśród kobiet , życiem z
      adrenaliną , przygodami i tymi wszystkimi atrakcjami życiowymi za którymi tak w
      życiu tęsknimy . Trudno być i nie istnieć , ciężko istnieć czując, że gdzieś
      obok jest ten właściwy świat , przepełniony kolorami i głosami . Ciężko mi
      myśleć o tym ,że nie jestem użyteczną jego częścią . I choć ciągle sobie wmawiam
      ,że nie boję się to kto wie, kiedy ziarno strachu zacznie kiełkować . Zdaje mi
      się ,że strach bez obrazów i głosów może być na tyle potężny ,bym przestał
      myśleć ,a to może spowodować że przestanę w tym bycie istnieć.
      Nigdy w cuda nie wierzyłem , to jednak teraz mam nadzieję że opowiadanie wam o
      sobie, spowoduje taki właśnie cud .Moja sytuacja tutaj ulegnie definitywnej
      zmianie. Wreszcie i mnie dosięgnie to piękne słowo , podobne do błyszczącego
      brylantu . Czy mam w sobie tyle wiary w sens istnienia promieni bijących od tego
      brylantu , że potrafiłbym cieszyć się jego widokiem ? Nawet wtedy , gdy
      promienie na moment oświetliłyby mnie i poszybowały dalej do celu przeznaczenia
      . Wydaje mi się że nigdy nawet nie spostrzegłem ich blasku . Może jednak przejdę
      do rzeczy i opowiem wam o sobie , zdradzę jakąś zwykłą tajemnicę z życia
      przeciętnego i szarego człowieka …
      - Naprawdę chcesz to zrobić?
      - Kto ? …Kto to ?
      -Jestem Twoim opiekunem.
      -Czyli Aniołem Stróżem ?
      -Nie, Twoim opiekunem w przestrzeni oczekiwania . Twój Anioł przebywa teraz w
      Raju, czeka na następną duszyczkę , którą będzie mógł się opiekować. Wierz mi
      Aniołowie też potrafią się zmęczyć.
      - A ja myślałem …
      -Właśnie , po to tu jesteś byś myślał, zastanawiał się a Ty w jednym momencie
      pragniesz coś komuś opowiedzieć . Zapewniam Cię nikt Cię nie słyszy , czy chcesz
      jeszcze coś wiedzieć ?
      -Jak długo tu zostanę ?
      - Nie wiem , może rok a może kilka tysięcy lat, a może tu przestaniesz istnieć .
      -Przestanę istnieć???
      - Czyżbyś odczuwał strach ? Po tu jesteś, byś nabrał respektu dla strachu , nie
      tylko dla niego , zrozumiał siebie .
      - A ty? A ty długo tu jesteś?
      -Od początku zaistnienia myśli . Widzę, że jeszcze moment a nasza wymiana myśli
      przeobrazi się w koncert życzeń i pytań do mnie . Spróbuj się skoncentrować i
      myśleć nad swoim życiem .Ot choćby od tego momentu o którym chciałeś komuś
      opowiedzieć . Pamiętasz tą dziewczynę ?
      -Nie wiem dlaczego, ale wspomnienie o niej tkwi we mnie jak zadra . Nie była to
      jakaś niezwykła historia. Spotkałem ją śpiącą na ławce, przy bloku, w dniu
      pierwszomajowego pochodu …
      -Nie musisz mi o niej opowiadać, znam dokładnie całe Twoje życie , pomogę Ci ,
      Ona była Twoją szansą , ale nie skorzystałeś z niej.
      -Była szansą???Na co???
      - Widzisz , Twoje zdziwienie rozprasza Cię, zastanów się i uwierz , miałeś całą
      masę szans przeróżnych , omijałeś je , przechodziłeś obok , jednych się bojąc,
      drugimi wzgardzałeś a każda mogła wyprowadzić Cię wysoko lub mogłeś stać się
      człowiekiem szczęśliwym . Teraz , gdy jesteś tutaj mówisz – byłem szarym
      człowiekiem .
      -Bo tak było, ta dziewczyna była narkomanką , widziałem , nie chciałem być takim
      jak Ona , wyszedłem z prywatki i więcej się nie spotkaliśmy.
      - Najpierw jej pomogłeś , w czystym odruchu , choć widziałeś w niej seksualną
      kukiełkę a jak zaczynałeś być dla niej ważny odszedłeś , zniknąłeś z jej życia .
      Zapewniam Cię –mogłeś być z nią najszczęśliwszym mężczyzną , teraz zastanów się
      nad tym faktem i postaraj się zastanowić nad innymi wydarzeniami z Twojego życia .
      - Postaram się.
      - Mnie nie musisz nic obiecywać , przypomnij sobie tamten dzień , odnajdziesz w
      nim siebie , tamtego siebie i zastanów się nad swoim postępowaniem .
      - A co oznacza …
      -Przestać istnieć tutaj , to przestać być pamiętanym- tam przez kilkoro Twych
      najbliższych , tu nawet przeze mnie .
      -I mnie to spotka ?
      -Dalej chcesz przejść, obok swojej szansy?
      - Nie , nie , wykorzystam ją , Wykorzystam !!
      - Nie zapewniaj , myśl, zostawiam cię samego .
      -Kiedy znów będziesz przy mnie?
      - Kiedy zaczniesz wykorzystywać szanse . Tu je też masz . Pamiętaj o tym .
      - Opiekunie? Opiekunie??.................

      Dobranoc big_grin
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka