Miłość kochała bez umiaru .
Wszyscy patrzyli na te jej wybryki bez zazdrości . Przelewała się miedzy ciałami
kochanków ,robiła psikusy myślom , nawet żołądkowi odmawiała pożywienia . Język
plątał się dopominając się słów delikatnych i pieszczotliwych . Ręce pragnęły
kształtów dopiero co poznanych i czuły jak serce kołacze się bez umiaru , raz
delikatnie przystawało, drugim razem trzepotało jak ptaszek skrzydełkami na
gałęzi. Pożądanie powoli kiełkowało, rozlewając się na wszystkie organy .
- Dobra nasza - mówiło - zaraz się spełnię , zaraz się spełnię .
Jednak w tej drugiej istocie miłość dominowała i zupełnie nie interesowało ją
pożądanie . Żarliwie wpatrywała się w oczy ukochanego , oczekując tkliwości
nasyconej wiarą .
-Ejże - wołało pożądanie - ruszcie się jeszcze tylko chwilka trudu i będzie
spełnienie .
Rękom kazało gładzić ręce gładkiej , oczom pozwoliło się patrzeć ,ale z iskrą
współczucia , wargom i językowi rozkazało cicho mówić i szybko oddychać , skórze
delikatnie się zaczerwienić .
-Ech mój mały przyjacielu, najwyższa pora podnieść główkę zawołało do organu
położonego dosyć nisko .
Samo powoli zamknęło oczy . Od czasu do czasu zerkało nieznacznie spod
przymkniętych powiek . Miłość najpierw sama rozanielona słowami i delikatnością
powoli traciła swój zmysł, aż oślepła . Czuła że wszystko dookoła jest
nadzwyczajne i miłe . Pragnęła trwać tak w nieskończoność . Oślepła z tego
szczęścia i prawie uśpiona pozwoliła pożądaniu wpełznąć do niej .
-Ktoś ty - zawołała
- Ja ? - odpowiedziało pożądanie - jestem miłością w nim, miłością w tobie ,
jestem miłością dla siebie i ciebie .
-Czego pragniesz ? zadała jeszcze jedno pytanie .
Pożądanie odpowiedziało krzyżując palce jego ręki na plecach .
-Trwać przy tobie- skłamało , ale zupełnie nie podobało mu się jej wypytywanie i
płynęło sobie obok ślepej miłości .
Teraz pożądanie zapytało :
- Jak ci jest ?
-Kocham - miłość odpowiedziała - A tobie ?
- Pragnę i jakoś mi dalej mało - odpowiedziało pożądanie.
Oboje unosili się swobodnie, płynąc w nieskończoną dal .
- Będziesz ze mną , prawda ?
- Taaaa...k - tym razem pożądanie wysłało jednoznaczny sygnał do wszystkich
organów -chodu, w nogi .
Samo dalej trwało przy miłości .
- kto tam kieruje nami ? Pytały się organy , gdzie chodu jak w nogi ? Co za
cymbał się dorwał do sterów ?
Spoko wodza - zadecydował organ najniższy - wie co robi , ja wam mówię wie co
robi , ja mu ufam .
- A ty co zacz ?
- Ja jestem ten , który decyduje o wszystkim
Pusty śmiech rozległ się wypełnionym ciele .
- Nie wierzycie ? Zapytał organ - EEEE pożądanie ! REPLAY - zawołał . W
niedługim czasie do organów napłynął rozkaz : Rozpocząć od początku .
Tymczasem miłość ślepo zaufała pożądaniu .
A było to w czasach kiedy ludzie nie znali ubrania za to umieli się śmiać z
niczego .
04.09.2009
Dobranoc