natla 04.08.06, 13:22 Dla przypomnienia poprzedni wątek forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=36671893&a=36671893 Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.08.06, 13:38 Dzis musze sie pochwalic, zachowalam pol dnia, jak przystalo ,na przestrzegajaca zasady od nocnych zobowiazan, jedzonko , skromniutkie, cw doskonale , przed diagnostyka samocho, uparlam pomoc umyc autko , i bez zadnyh oszczednosci,, schylanie , prace myjece wewnetrzna ,to wiele kalorii zuzywaja... --moja watrobka ,tak jakby grzecznie ulozona Musialam to nabazgrolic, .. musialam ,komu powiem jak nie WAM? Odpowiedz Link
mania1119 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.08.06, 19:40 Zaczynam od poniedzialku(jutro imprezka,w niedziele Wystawa Psow-nie skupie sie).Zloze sprawozdanie. Odpowiedz Link
toskania8 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.08.06, 21:04 już opisałam moja dietę w wątku rota przysięgi, mogę codziennie wpisywać to, co mi przypada z diety. Odpowiedz Link
natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 00:34 A moze bys nam tę diete podała. Chyba, ze jest indywidualnie dobierana. Ja na razie robię NŻ. Dziś ogólnie rzecz biorąc zjadłam o 1/3 mniej niż normalnie ostatnio. Na poczatek dobre i to.......kawa, malutka kanapka z serem, 5 dużych pierogów ruskich, 6 dużych plastrów salami, jedna bułka. Odpowiedz Link
ania091951 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 00:40 Moge sie pochwalic,ze wlasnie zjadlam cztery galki lodow polanych polewa czekoladowa,wisniowa i adwokatem.Gdzie mija silna wola ale od poniedzialku koniec z lakociami Odpowiedz Link
bar_nata Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 08:00 Nie bede tak pięknego dnia od krytki zaczynać, nawet od samo) A na poważnie........od poniedziałku zaczynam!! Odpowiedz Link
jozefina33 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 08:21 Cóż.. może i ja od poniedziałku zacznę.Dziś to nawet mam takie postanowienie,ale znając siebie to zacznie ono słabnąć. W poniedziałek powiem a może od następnego.Ja tak mam. Odpowiedz Link
bar_nata Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 09:59 Ja Cię rozumieć......nawet bardzo) Powodzenia Tobie i innym ......i sobie życzę! Odpowiedz Link
natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 10:34 Józefino, wszystkie tak mamy )) Aniu, Ty bezwstydnico! Odpowiedz Link
natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 23:04 No wiec nie jest źle, choć do ideału brak mi jeszcze silnej woli. Kawa, jajecznica z 1 jajka, pieczona papryka, pół ziemniaka, 3 plasterki szynki, pół bułki, 10 cm smażonej kiełbasy. Za mało wody. Steper, również za mało. Odpowiedz Link
bar_nata Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.08.06, 23:24 Ja się po przeczytaniu tego co wyżej mogę tylko wstydzić .....zaczynam od poniedziałku! Ale szefową podziwiam) .......no cóż? ktoś musi tu świecić przykładem Odpowiedz Link
natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 06.08.06, 00:10 Do przykładu mi Basiu jeszcze baaaaardzo daleko. Odpowiedz Link
e-baba Dieta dla poszczególnych grup krwi 07.08.06, 21:53 Ponieważ dzisiaj jest poniedziałek, od którego co poniektóre miały coś tam zaczynać - spieszę z dobrą wieścią: "Nie musisz liczyć kalorii, możesz też jeść do syta. Podobno wśród zwolenników tej diety jest wiele sławnych osób, m.in. Jolanta Kwaśniewska. Czy jednak ten styl odżywiania jest zdrowy? Entuzjaści twierdzą, że nawet bardzo. Przy okazji można schudnąć 5–6 kg i uodpornić się na stresy (...)". Brzmi obiecująco, prawda? Więc co szkodzi spóbować? Specjalne zalecenia dietetyczne dla posiadaczek poszczególnych grup krwi: www.przyjaciolka.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=221&Itemid=41 Odpowiedz Link
natla Samokrytyka. 08.08.06, 00:03 Wczoraj nieźle, dziś okazjonalna dezercja. Chyba zaczne liczyć kalorie. Jednak nigsy mi to nie wychodziło, bo jak przeliczyć małą kanapke z.....szynką np.? Odpowiedz Link
bar_nata Re: Samokrytyka. 08.08.06, 08:35 Ja tylko tak szybciutko do wczorajszego dnia..... 2 małe kromeczki chlebka ciemnego chudziutka wędlinka 2 pomidorki 1/2 talerza rosołku, pyzy szt. 4, indyk duszony surówka z pomidora, papryki, ogórka i cebuli wieczorem 2 kawałki chrupkiego pieczywa serek żółty (nie mogę sobie odpuścić bo bardzo lubię) papryczka. popijałam kawusię czarną i zieloną herbatkę i mineralną wodę. Zastanawiam się nad wizytą u dietetyka. Pozdrawiam wszystkie "Tycie"........i nie tylko) Odpowiedz Link
tesunia Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:10 no qurcze,czytam Wasze meny i niektore jedza podobnie malo jak ja i musza walczyc z kaloriami?, dziwne,ja nieraz w nocy wstaje i kromeczke sobie pozeram /wieczorem cos slodkiego zawsze w bzusio wlozei jakos przytyc nie moge ,a tak bym chciala, moi znajomi twierdza,ze ekonomiczniej mnie zywic ,jak ubierac))))) zycze powodzenia w liczeniu kalorii. Odpowiedz Link
tesunia Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:34 no co?? natlusiu, naprawde ,wydaje mi sie ,ze duzo zre a waga stoi w miejscu, ale Cie pociesze,za niedlugo jade do Mamy a tam zawsze przytyje ze 2 kg,ale bede szczesliwa,beda wreszcie cisuszki lezec na mnie,jak nalezy) Odpowiedz Link
dankarol Re: Samokrytyka. 08.08.06, 09:59 wypiszę sobie wołami i powieszę na szafce w kuchni co wolno, a co nie wolno jeść. Tylko jak zrezygnować z ulubionego pleśniowego sera i pomidorków. Odpowiedz Link
ira.mak Re: Samokrytyka. 08.08.06, 18:20 ja tam nie wiem-niektórzy to potrafią sobie odmówić tego czy owego a mnie nie wychodzi...Od pół roku nie palę, przybyło mi 6 kg,wszystko ciasne,miałam ostatnio duuużo stresu iani grama.A całe życie niemal cienia nie rzucałam.Po 40-tce zaczęło mnie być więcej.Siostra schudła stosując dietę optymalnych ale ja tak lubię dobre pieczywko,a tam niemal same tłustości bez chlebka,ziemniaczków,jarzynek...W końcu modelką chyba już nie zostanę,tylko mój biedny kręgosłup nie bardzo te kg wytrzymuje.Poradżcie coś,może ktoś ma sposób na słabą wolę? Odpowiedz Link
natla Re: Samokrytyka. 08.08.06, 18:46 Po kolei. Tesunia, Ty się lepiej tutaj nie odzywaj, bo nie ręczę za siebie....)) Danuska, Ty przecież też bliźniak i te pomidory.......ja mogę tylko pomidory i nic więcej....no prawie. Taka sałatka z pomidorów, wymieszana z cebulą, szyneczką i odrobina majonezu. Na tym mogłabym robić dietę na okrągło. A tu wychodzi, że szlaban na pomidory......to jest niesprawiedliwe. Irenko, gdyby nie ta słaba wola, to nas by na tym wątku nie było..... Trzeba koniecznie jakiś kontakt przekręcić w.....mózgu i mieć doping. Prawie od tygodnia jestem nastawiona na nieżarcie, ale jeszcze mi to do końca nie wychodzi. Przed chwila weszłam na wagę i......poleciałam po kanapke z szynkową kiełbasą....efekt wagowego stresu. Postanowiłam więc ważyć się co 2 tygodnie, nie częściej. Najgorsze to to, że okropnie ciągnie mnie do padliny i pomidorów. A to przecież najbardziej zakazane. Powinnam królikom odebrać trawę, ale.....co to za życie. Odpowiedz Link
regine Re: Samokrytyka. 08.08.06, 20:51 Nie krytykuję się, nie muszę. Muszę załatwić krawcową co mi wszystkie ciuchy pozwęża. Żrem, już nie jem i efek odwrotny, wszystko jedzenie gdzieś "ucieka", zamiast się odkładać w sadełko. Kurczę blade, nawet ciast i czekoladek nie żałuję sobie. Więc nie mam co się krytykować. A pomidory zjadam w ilościach zastraszających. Serduszko lepiej pracuje po takich ilościach potasu Odpowiedz Link
mania1119 Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 00:50 Bo ja w ogole ZAPOMNIAŁAM!ale mi glupio... Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 10:47 Dalej dziewczyny,pisac i to zaraz ile /grzechow/popełniłyście)))) Ja tutaj kibic,krytykować siebie nie będę ani,zadnej z Was,podglądać tylko będę od czasu do czasu jak idzie Wam odchudzanie. Powodzenia))) Odpowiedz Link
natla Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 12:08 Mania, nie przejmuj się....zacznij od jutrą, bo piątek, to dobry początek ) Ja ciągle robie wstęp do właściwego "wzięcia się do siebie". Dziś mam jeszcze urodzinowych gości, więc dobre żarełko robię i pewnie nie wytrzymam. Od jutra pełny szlaban. Już zrobiłam odpowiednie zakupy czyli prawie nic, pod wrunkiem, ze goście zjedzą wszystko co przygoruję. Ale tak ogólnie poza wczorajszym dniem, to 1200 cal nie przekraczam (pi razy oko ) Odpowiedz Link
grazyna10 Re: Wielka samokrytyka.! 10.08.06, 12:22 Powinnam sie dolaczyc do was. Wczoraj wygrzebalam wage i troche mi przykro sie zrobilo. Ale jade do Polski na jakis miesiac wiec wszelkie proby odchudzenia sie moge sobie darowac. Pierozki w roznych wersjach, ciasta domowe i inne rarytasy ktorymi mam zamiar sie obzerac bo tu ich nie mam. Zostawie odchudzanie na potem. Ale wam wszystkim tyciunim zycze sukcesow. ******** Aby byc skromnym trzeba miec z czego. ******** Odpowiedz Link
kasia573 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 00:21 Teraz to muszę się chyba podłączyć! Od roku myślę o odchudzaniu. Przed wakacjami samo mi się schudło. A teraz widzę, że przytyłam! Jadę jeszcze do przyjaciół, więc na razie muszę korzystać z poczęstunków. Najbardziej realny termin rozpoczęcia realizacji marzeń o szczupłej sylwetce to 1 września... W zeszłym roku też były takie plany... Odpowiedz Link
natla Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 00:56 Kaśka, nie marudź. Nie stresuj sie datami. Zacznij wtedy, gdy Cie najdzie....) Ja dziś nagrzeszyłam, oj nagrzeszyłam.... Spodziewałam się tego, więc stres jakby mniejszy , ale tak się nażarłam pyszności, ze jutro nie będzie mi trudno zrobić głodówke.....chyba.... Odpowiedz Link
bar_nata Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 12:30 Ja wczoraj też zgrzeszyłam......i mi wstyd.....ale to musi był taki dzień, prawda Natelko? Dziś się poprawię......mam nadzieję że mi sie uda..... Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 12:37 Fajnie Was sie czyta dziewczyny,jak się spowiadacie z grzechów))))) Oj,cięzko będzie,ciężko Odpowiedz Link
regine Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 15:29 Ja się nie krytykuję, ale się pochwalę, ot tak po prostu. Od przedwczoraj do dziś ZJADŁAM 0.5 KILOGRAM CHAŁWY, WANILIOWEJ) Była miam, mniam ) No i co pociekła ślinka ? Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 18:11 Reniu,niektórym pewnie tak)))) ale dostaniesz za chwilę batów )))) Mnie nie poleciała,nie lubię chałwy,mojemu panu napewno,uwielbia chałwe. Odpowiedz Link
mania1119 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 20:11 No wstyd,wstyd,wstyd.!Lepiej nie mowic,nic nie zaczelam,jutro urodziny kolezanki (Jedzenie!).Obym zaczela od niedzieli ,bo zostaly mi jedne dzinsy i ledwie 2-3 bluzy do wlozenia.reszta wszystko zalosnie male... Odpowiedz Link
tofika Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 20:20 walcze, trwam ,probuje.. nic nie widac..zmian, ludze sie ogromna nadzieja , bardzo mi zalezy do wrzesnia zmienic rozmiarek, ubran.. powiem prawde po dwoch, tyg nawet, ,pobytu nad morzem,cos tam takiego specyficznego jest , gubie tam szybko kg, mam nadzieje ze tym razem tez Odpowiedz Link
kasia573 Re: Wielka samokrytyka.! 11.08.06, 20:34 Dziś, nieeestetyyyy:1 batonik Nestle, 1 Krówka i 3 Kukułki... Odpowiedz Link
ira.mak Re: Wielka samokrytyka.! 13.08.06, 12:15 ojej,od 11-go nikt nie skladał samokrytyki,co się dzieje?Czyżby nagle wszyscy klubowicze/klubowiczki przestrzegały diety?Nie ściemniajcie-inaczej popadnę w kompleksy! Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Wielka samokrytyka.! 17.08.06, 20:32 No i co z Waszą samokrytyką? komu mam kibicować? cisza tu taka....jak makiem zasiał,koniec odchudzania? ))) Odpowiedz Link
ania091951 Re: Wielka samokrytyka.! 17.08.06, 20:48 Moze mnie. Schudlam okolo 3 kg ,ale niewiem jak dlugo pociagne na tym zielsku Odpowiedz Link
natla Re: Wielka samokrytyka.! 17.08.06, 20:49 Coś Ty, jaki koniec.....to stały początek )) Idzie mi powolutku, ale idzie. Trochę goście poprzeszkadzali, bo aż tak silnej woli to ja nie mam. lece na wagę.....o, kurcze, stanęła w miejscu. No cóż, trzeba porządnie zacząc walczyć.... Odpowiedz Link
natla Re: Powakacyjny bilans 20.08.06, 16:33 Kaśka, bój się Boga....to tu herezja......) Ja się w miare trzymam. Naprawde zaczęłam jeść, porzucjąc żarcie Najważniejsze, ze z żołądka zrobił się skurczybyk. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 20.08.06, 17:21 Skurczybyk z żołądka hi..hi...a to dobre,No dobra już jestem poważna,ale nie torturujcie się dziewczyny za mocno))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 21.08.06, 09:10 W związku z tym postanawiam: 1. wracać z pracy pieszo = 55minut szybkiego marszu,2. ograniczyć ilość spożywanych słodyczy, 3. zapisać się na aerobik. Odpowiedz Link
krista57 Re: Powakacyjny bilans 21.08.06, 09:15 Kasia,powiem tylko Hi!hi!hi! Z pracy człowiek sie zawsze spieszy do domu bo jest coś do zrobienia)) Co to za życie bez czegos słodkiego na "poobiedzie" lub do kawy)) Aerobik? tam chodzą same chude zresztą sama sobaczysz. Sorry za pesymizm. Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 21.08.06, 09:23 Kristo, mam ten luksus, że mogę wracać. Tak już było przed wakacjami. Dojazdy też trwają. Ze słodyczy nie zrezygnuję, raz dziennie spożywam przez całe życie. Ostatnio jednak w innych miastach jadłam to, czego nie ma w Czwie. Pani, u której się dowiadywałam na aerobik chodzi także, a nie wygląda na szczuplutką. Jeśli nie schudnę (choć przed urlopem powroty odchudziły mnie o 2 kg, to się rozruszam i moja osteoporoza nie będzie się tak może panoszyć! Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 00:08 Chol...znów za dużo słodyczy: lody, ciasto kawowe (z masą!!!), maliny...Ale to jeszcze nie 1 września...! Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 14:33 Kasia,co Ty jedna tutaj? a gdzie reszta naszych dziewcząt co to tyllllleeeeee sobie obiecywały? Opychają się dalej smakołykami,odchudzanie zostawiają na potem)))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 15:23 Mnie trochę na tym zależy, bo nie mogę zapomnieć o moich 45 kg! Więc od kiedy przekroczyłam 10 kg więcej (po 20 latach wprawdzie) marzę o 55. Jestem malutka kobitka... Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 16:11 Jak tak bardzo chcesz Kasieńko,to dasz radę,tylko nie głodż się w naszym wieku nieładnie być chudą))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 20:50 O głodzeniu nie ma mowy! O rezygnacji ze słodyczy rownież! Wskazane umiarkowanie i tyle. Odpowiedz Link
ira.mak Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 21:58 Dziewczyny,już niedługo nie będę miała co na siebie włożyc!Mój mąż po tym wypadku,operacji-wrócił do domu ze szpitala i żre!!!!! jak przedtem z talerzem za nim biegałam,on cienia nie rzucał,bo nic nie jadł to teraz pichcę coś bez przerwy.Wczesniej odpuszczałam sobie kolację a teraz oj ciężko.A buntu załogi nie mogę ogłosić bo ta sierota nawet wode przypali i po chorobie nie mogę go głodzić.Żebym miała chociaż z kim ćwiczyć-kiedyś zaczęłam na dywanie to mój pies potraktował to jako zaproszenie do zabawy i było pozamiatane....A swoją drogą to dobrze mieć na kogo zwalić,nie? A potem lament.... Odpowiedz Link
jozefina33 Re: Powakacyjny bilans 22.08.06, 23:46 Myślałam,że jak nie będzie dzieci to nie będę pichcić i może trochę schudnę .Pichcić nie pichcę ale o schudnięciu mowy nie ma.Co się nawinę przy lodówce to jakoś mnie do niej ciągnie.Nie wiem co ona ma w sobie za moc. Odpowiedz Link
ira.mak Re: Powakacyjny bilans 23.08.06, 21:11 A może ...siątki już nie chudną?10 lat temu dopiero nauczylam się plywać,tak sie zaparłam i wtedy 5 kg schudlam,a teraz? Lenistwo!!!!! Odpowiedz Link
natla Re: Powakacyjny bilans 23.08.06, 21:32 No ja też dziś sobie odpuściłam, ale musiałam ) Kupiłam paczke pierogów z miesem "U Jędrusia". Zupełnie niezłe jak na kupne. Przecież nie będe dzielic paczki na pół, bo drugie pół spleśnieje, więc ugotowałam całą (( Właśnie przed chwila zjedliśmy ostatnie dwa. Trochę mi przyciężko, więc idę powtórzyć drinka do Gawiarenki. Odpowiedz Link
takanietaka Cos we mnie... 23.08.06, 23:00 a ja, gdy rozsadnie kupowałam pomidory ogórki i jabłka,nagle usłyszałam swój własny głos ,który zapytał czy sa moze cukierki orzechowe z Wawela (nie było),były kukułki, i on, ten głos zażyczył sobie 10 deko,a jak pani ważąc zapytała czy może byc troche wiecej ,to sie skwapliwie zgodził!Skoro juz wbrew swojej woli je kupiłam ,to spróbowałam i niestety okazały sie byc nadspodziewanie dobre!Zjadłam wszystkie natychmiast!I kto tu winien?Chyba nie ja ?To on!Ten "cóś" we mnie! * nigdy nic nie wiadomo ** Odpowiedz Link
kasia573 Re: Cos we mnie... 23.08.06, 23:30 Właśnie wróciłam z kolacji na ciepło, zupełnie nie planowanej. Potem byłam na dość długim spacerze. I nie mam wyrzytów sumienia. Gorzej jest przy nie planowanych słodyczach. Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 25.08.06, 00:43 W tej chwili wszystkim Wam się spowiadam, że czekoladę właśnie zajadam. Odpowiedz Link
regine Re: Powakacyjny bilans 25.08.06, 09:29 Wczoraj, zjadłam po południu i na kolację, cały kilogram śliwek węgierek, zagryzłam to JEDNĄ kostką czekolady i było super. Śliwki w/g, gdzieś zasłyszanych "mądrości", poprawiają nastrój, wywołują uśmiech. Zajadam się nimi bo bardzo je lubię. A humor, owszem jak się tyle zje jet OK Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 25.08.06, 12:58 Ja tez ostatnio opycham się śliwkami i porzeczkami,sezon truskawkowy się skończył,były przepyszne,kurcze,ale kusicie tą czekoladą!!!! Chyba sobie nie odmówię i tak się nie odchudzam,co mi tam)))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 27.08.06, 23:29 Zjadłam właśnie porcyjkę wirtualnego torciku. Odpowiedz Link
natla Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:03 Kasiu, a poza tym co dzisiaj? )) Ja sie nie przyznam ))A właściwie....przecież tem wąyek jest do sypania popiołem..... Szło dobrze, ale po basenie mnie tak wzięło na piffffko i pierogi ruskie, że nie wytrzymałam i ugotowałam 5, poałam masłem z cebulką i teraz mogę isć spać. Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:06 Ja skrumniutko, ale po prostu mnie odrzuca od smakołyków. Czasami tak mam. To trwa 3 dni. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:06 Kasia od tego tortu nie utyje w przeciwieństwie do Natli))))) Niech Cię Natla,nie zmuszaj mnie do gotowania pierogów o tej godzinie a jak na złość,mam w zamrażalniku)))))) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:10 Tak, tak ten torcik mi wystarczy! Widziałam dziś siebie w szybie wystawowej. Odpowiedz Link
dankarol Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:13 Na wystawie ogląda sie towary a nie siebie )) Odpowiedz Link
kasia573 Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:14 Masz rację!!! Czasami nie moge się powstrzymać. Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:23 Zezłolik,to prawda,mnie przed chwilą zeżarł miche winogrona,jak go dopadnę to..... Odpowiedz Link
regine Re: Nie krytykuję się 28.08.06, 00:25 Jem na co mam ochotę, mam gdzieś kalorie..A winogrona też jem już 2-gą gałąź , bo wielkie były i bez pestek Odpowiedz Link
kasia573 Re: Nie krytykuję się 28.08.06, 20:50 Ja też się nie krytykuję, ja dziś znowu skromniutko. Odpowiedz Link
dankarol Re: Powakacyjny bilans 28.08.06, 00:10 Nie wiem kto mi podrzucił całkiem nie wirtualne krakersiki i kto całą garstkę wepchnął mi do buźki. Odpowiedz Link
kasia573 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 30.08.06, 00:11 Dopiero jem kolację, ale wróciłam do domu teraz, a jeszcze mam zawodową pisaninę. Odpowiedz Link
regine Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 30.08.06, 00:15 Też opchnęłam 2 kanapki, choć już nie pora na jedzenie. A co mi tam... Taki grzech, to nie grzech, Cyganie się nie będą śnić, Kasiu ) Popiję cynamonową herbatką i do łóżka. Odpowiedz Link
natla Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 30.08.06, 00:35 No nie powiem, byłam dziś grzeczna, może nie bardzo, ale to jest ten kierunek. Odpowiedz Link
tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 03.09.06, 18:16 ruszylo!!!!, jejku ... 3kg , poszlo , jednak nad morzem pofyrgam km za wnuczatkiem jednym , a gdyby tak za trojka))))))))))i ... efekt jest))))jak sie ciesze,, za dziesiec dni nastepne ,, 3kg, choc 2 i tez bedzie bb dobrze..-- oby,nie moge teraz odnowic czyli wrocic, musze cos tak konsekfentnie,, puk ,puk zeby nie zapeszyc... pozdrawiam , probujmy, bo,,wcale nie zartuje kosci mi tak bola , coraz gorzej ustawic po przebudzeniu, tragedia prawie, oj to nie sa zarty wcale... Odpowiedz Link
kasia573 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.09.06, 22:41 Niestety....Sliwki w czekoladzie. Pyszne, jeszcze tak mięciutkich, swieżutkich nie jadłam! I teraz kanapka. Odpowiedz Link
tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 04.09.06, 22:53 10 dzis nie jechalam zalatwiac sprawy , poszlam piechotka, OK 2KM jutro bedzie 3km, jedzonko dietetyczne, jakos niewiele, oby tak dalej.... Odpowiedz Link
tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.09.06, 17:17 JUZ zrealizowalam wczorajsze postanowienie, po domku nie pozwala mi chodzic bol kregoslupa,, no i masz babo placek--znow ,, eh... Odpowiedz Link
del.wa.57 Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 05.09.06, 17:59 A co z resztą dziewcząt? jak idzie odchudzanie laseczki co? ))) Odpowiedz Link
tesunia Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 19.10.06, 12:26 no to teraz bedziedzie walczyc extra z dietkowaniem, wkraczamy w chlodniejsza aure pogodowa,organizm domaga sie badziej tresciwego jedzenia coby rozgzac nasze cialo. Odpowiedz Link
tofika Re: Codzienna samokrytyka "tycich klubowiczów" 19.10.06, 12:30 Tesuniu dobrze rozmyslasz o Nas) Odpowiedz Link
tofika Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 09:00 """ w czasopismie ozon...wynalazlam link w nastepnym poscie... A więc co jeść, by żyć w zgodzie z ewolucją gatunku? Nie ma jak dieta myśliwych i zbieraczy epoki przedrolniczej – przekonują dietetycy z uniwersytetu w Liverpoolu na łamach magazynu naukowego „Journal of Nutritional and Environmental Medicine”. Potwierdzają to badania dr. Staffana Lindeberga ze szwedzkiego uniwersytetu w Lund prowadzone na rdzennych mieszkańcach Papui-Nowej Gwinei, których dieta jest mocno zbliżona do pożywienia humanoidów. Żywią się oni owocami, rybami, orzechami kokosowymi i bulwami yam. Rzadko cierpią na choroby serca czy cukrzycę, tak częste wśród mieszkańców Zachodu. Dla czytelników przerażonych wizją poszukiwania bulw yam w osiedlowych delikatesach mamy dobrą wiadomość – uczeni doceniają też zalety diety śródziemnomorskiej. Mówią, że gdyby wyrzucić z niej nasycone węglowodanami włoską pizzę czy francuskie bagietki, byłoby to menu bliskie diecie optymalnej. Odpowiedz Link
tofika Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 09:18 guzik z petelka, figa z makiem,,, juz zgubilam gdzie to bylo, zeby podac link... Odpowiedz Link
tesunia Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 10:03 Tofiko, tez tam mam nieraz,ze zagubie linka(,nauczylam sie ze od razu go laduje do ulubionych,a pozniej jak sie nim nacieszylam to kasuje. jedno jest pewne i stwierdzone w diecie,co tu co rusz trabia,ze jedzenie regularne/wyeliminowanie tluszczow zwierzecych/bialego pieczywa/wprowadzenie duzo waz(rz)yw,poprawia nasze zdrowie i wage a nade wszystko zalecaja jedzenia conajmniej dwa razy w tygodniu lososia,to tlusta ryba,niemniej zbawienna dla naszego organizmu. Odpowiedz Link
tofika Re: cos do przemyslenia..." 20.10.06, 10:48 Tesuniu, jeszcze raz,,bo zniklo..powiedzialo ..jestes niezalogowana.. chyba tez bede copiuj robic.. a co do ulubionych >>masz racje,, masz--bede tak obsugiwac to ustrojstwo nowoczesnosci... hm,, napisalam ze niech sie chowaja wszystkie diety swiata,,tyci jesc to jest najlepszy sposob,, ale..Mowic..jak ja a robic swoje..to tez.. och.. Tesuniu, dziekujemy z wspieranie Nas..poprzez zagladanie co tu u nas slychac TY Zgrabnisio... kokana... losos, tak mi tez jest wskazany, mimo ze drogi,, i jeszcze dlaczego taki slony?? wedzony? to ciutke czas od czasu sobie kupne... by podelektowac.. Odpowiedz Link
toskania8 o łososiu 21.10.06, 09:24 łosoś wędzony - może troche słonawy, ale to przecież przezroczyste plastereczki. Można owinąć nim słupek świeżego ogórka i od razu jet inaczej. A można też zrobić carpaccio. Świeżego łososia (tańszy no i nie słony) leciutko podmrozić, tak, żeby był zwrty ale dawał się kroić, bardzo ostrym nożem pokroić na przezroczyste plasterki, rozłożyć na talerzyku, sól, świeżo zmielony pieprz i sok z cytryny albo lemonki. Toszkę odstawić, nie długo, chwilę, żeby woda z niego nie zaczęła ciec. Albo tatara. Czyli łososia drobno posiekać, dodać wszystkie przyprawy i wymieszać. Ja uwielbim, jedno i drugie. Odpowiedz Link
tesunia Re: o łososiu 21.10.06, 10:36 wiem,w kraju jest on drogi,tu cena czasami nizsza do schabu, czesto kupuje do smazenia,bo taki mi najbardziej smakuje, lubie tez wlasnie w tych cienkich plasterkach mozna w roznych "wariacjach" go spozywac,tu robi sie taki tort chlebowy i dekoruje sie suto wlasnie tymi plasterkami obsypujac suto krewetkami ,obkladajac cwiartkami cytryny,bo cytrynka musi byc...mniam,mniammmmmmmmmmm..... Odpowiedz Link