maladanka
09.02.07, 08:49
to słowa mojej znajomej Basi,która przeżyła kilka lat zesłania w
Kazachstanie,wraz ze swoim 3 siostrami i matką.Wczoraj w bibliotece w moim
miasteczku otwarta została wystawa pamiątek i skromna próba pokazania choć
odrobinę ,jak żyli na tej nieludzkiej ziemi.
Zostało już u nas tylko kilka osób,czas robi swoje.Nie mogę się
pozbierać,przepłakałam noc, teraz też mokre oczy...
Te matki bohaterki piszące nocami z pamięci historię Polski dla dzieci na
skrawkach papieru po workach,aby dzieci nie zamieniły się w głodne
zwierzątka,heroiczne próby zdobycia jedzenia,utrzymania jakich takich
warunków higienicznych - nie umiem przekazać tego co widziałam i słyszałam.
Bohaterstwo trwające latami,niektórzy byli tam 10 lat! Przewaznie bez
wiadomości gdzie mąż.
"Nawet wilki się ulitowały"..wspomniała inna pani,mówiąc o tułaczce przez
step saniami zaprzęgniętymi w wychudzone woły...wilki pognały za Kazachami,
oni mieli konie.
Sybiracy - to pojęcie obecnie oznacza zesłańców nie tylko na Syberię, przez
50 lat prawie byli zmuszeni do milczenia, ja sama przypominam sobie czasem w
rozmowie padało zdanie :To było TAM, to było WTEDY..
Zdjęcia na wystawie są zupełnie unikatowe -wśród wywozonych znalazł się
fotograf miejski,który zabrał swój sprzęt i dzięki temu przeżył. Fotografował
urzędników, a przy okazji udokumentował to co żadne słowa nie oddadzą.
Nasi Sybiracy to kilka siwiuteńkich pań i panów - są pogodni,usmiechnięci i
mówią...Żyjemy...i mają wspólną cechę..nie zmarnują najmniejszego okruszka
chleba.