Dodaj do ulubionych

ile ja straciłem

02.03.06, 14:48
Siedzę sobie teraz w domu mojego syna i patrzę na swojego wnuka jak odrabia .
lekcje Ile ja straciłem . Ja w jednostce albo na poligonie, żona z synem w
Warszawie , nie chciała jechac za mężem , była ambitna , miała swoja pracę,
nie chciała byc tylko żona oficera i na terenie jednostki zakładac różnego
rodzaju kółka z innymi zonami, Jak ja nic nie wiem o wychowaniu dziecka, jak
ja sie mało przyczyniłem do jego wychowania, ja dawałem tylko pieniadze i
prezenty jak przyjechałem do domu, ja tylko byłem dumny ze mój syn sie
dobrze uczy, ze zdał do dobrego liceum , że zdał na studia , ze je skończył
z wyróżniueniem, Przeciez to nie moja zasługa Ile ja straciłem.
Obserwuj wątek
      • dama-kanaliowa Re: ile ja straciłem 02.03.06, 15:54
        Dobrze, ze sie nie rozeszly wasze malzenskie drogi, co czesto takim sytuacjom
        towarzyszy. Masz fajna rodzine. Ale nie rob z siebie cierpietnika-pokutnika, bo
        z jakichs waznych powodow tak bylo Wam wszystkim dobrze. Fajnie, ze masz
        radoche z tych kontaktow teraz.
    • ewa553 Re: ile ja straciłem 02.03.06, 16:09
      o wiele latwiej jest byc dziadkiem niz ojcem. Wiec ciesz sie tym, ze masz taki
      fantastyczny uklad rodzinny. Jak ktos slusznie powiedzial: wiele zawdzieczasz
      Zonie, bo to jej robota ta bliskosc syna mimo oddalenia. Roznie to w roznych
      rodzinach bywa.
    • pia.ed Nigdy nie jest za pozno ... 02.03.06, 17:16
      W Twoim wieku mezczyzna moze jeszcze zalozyc nowa rodzine i miec dzieci.
      Jest wiele takich przypadkow.
      Ci "mlodzi" ojcowie wiedza ile stracili - chocby dlatego ze kiedys mezczyzni
      nie brali zbyt duzo udzialu w wychowaniu dzieci - i dopiero teraz moga byc
      naprawde wspanialymi ojcami.
      • del.wa.57 Re: Nigdy nie jest za pozno ... 02.03.06, 18:12
        Nie /zachodż w głowe/,ze dużo straciles,nie wrócisz tych lat,a tylko sie
        dręczysz,takie byly czasy,nie jestes odosobniony w tych uczuciach,powtórze za
        Piaedką,nie musisz byc sam,mozesz jeszcze sobie zycie ułozyć,nie
        jestes /staruszkiem/.Wspaniale,ze masz dobry kontakt z synem,wnukiem,ale pomyśl
        tez o sobie.Życzę powodzenia:)))))
      • dama-kanaliowa Re: Nigdy nie jest za pozno ... 02.03.06, 18:21
        Oj tylko nie ojcostwo. Jestem "ofiara" takiego poznego ojcostwa. Miec tate,
        ktorym trzeba sie opiekowac bedac mloda osoba,wiecznie zmeczonego i chorego,
        zyjacego w innych czasach, wypalonego i odwiedzac go na cmentarzu w wieku 30
        lat? Zawsze zylam przekonana, ze musze szybko wszystko osiagac, aby zdazyc
        przed smiercia moich rodzicow, zawsze na paluszkach, albo z poczuciem winy, ze
        powinnam rodzicow oszczedzac i bardzo sie balam, ze zostane nagle sama - bez
        domu i rodziny.
          • melodyn Re: Nigdy nie jest za pozno ... 02.03.06, 18:40
            To już jest głupota i całkowita nieodpowiedzialność mieć dzieci w moim wieku.
            Ułozenie sobie życia no jeszcze jak sie natrafi na odpowiednia osobę , ale nie
            z jakąs kobietą ktora jeszcze chce dzieci na to , to juz jestem zupełnie
            przeciwny.Nie wyobrażam sobie żeby ktoś powiedział do mojego małego dziecka
            idz do dziadziusia to ci rączki wytrze bo sobie pobrudziłes , nie to to juz
            byłoby straszne. Wystarczy mi mój wnuk ktorym sie często zajmuje , ale wiecie
            tak w niedziele to troche smutno samemu , bo nie chce nachodzic syna niech
            sie cieszą soba , niech nikt im w czasie wolnym nie przeszkadza, ja nie mialem
            takich rodzinnych niedziel bardzo żadko nieraz i świat nie bylo takich o
            jakich człowiek marzył.
    • ewa553 Re: ile ja straciłem 02.03.06, 23:16
      nic na sile, moi drodzy! Na sile szukac partnera? Nic z tego nie wychodzi.
      Jak sie taka milosc przypadkiem przydarzy, albo wielka przyjazn - to wspaniale.
      A Ty Melodynie nie narzekaj na samotne niedziele. Popatrz na to od innej
      strony: caly tydzien masz wnuka, rodzine. Sa inni, ktorzy 7 dni w tygodniu sa
      bez rodziny, moge cos na ten temat powiedziec:))) Nie chce sie skarzyc, dobrze
      sobie zycie ulozylam, ale rodzina to jednak fajna rzecz. A ja do niej musze
      latac az do Warszawy...
      • gabidd Re: ile ja straciłem 02.03.06, 23:21
        mówiłam Ci ze czekam na Ciebie, nie tylko Twoja rodzina ale jak nasza
        znajomosc przetrwa a wydaje mi sie ze chyba tak to napewno sie wszyscy spotkamy
        jak juz mowiłysmy o tym
            • ewa553 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 09:27
              jasne. nie zawsze rodzina jest taka, ze chcialoby sie z nimi mieszkac przez
              ulice. moja jest swietna, ale kto wie jakby to wygladalo, gdybysmy sie
              codziennie widywali? Niech juz bedzie jak jest.
              Moja wiele starsza siostra opowiadala mi ostatnio rozbawiona, ze jej corka byla
              zszokowana, bo siostra zapowiedziala, ze mimo wielkiej milosci itd. w zadnym
              wypadku nie chce na starosc mieszkac u dzieci. Chce jak dlugo sie da mieszkac
              sama, tyle ze wziasc sobie kogos do pomocy. A dzieci tymczasem rozplanowaly juz
              jej starosc miedzy soba:))))
              • melodyn Re: ile ja straciłem 03.03.06, 09:46
                Dopóki sie da ja też wole mieszkac sam, ale nie wyobrażam sobie zeby iśc do
                domu starców czy domu opieki, zawsze lepiej wieksze mieszkanie i gdzies w
                najmniejszym pokoiku staruch
                • ewa553 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 09:51
                  daj spokoj Melodyn - wyobrazasz sobie siebie jako starucha w malym pokoju?
                  Zawsze Cie bedzie stac na to, zeby sie ktos Toba zaopiekowal w TWOIM domu,
                  gdzie bedziesz u siebie a nie u kogos gdzie zawsze jednak bedziesz sie czul
                  mniej albo wiecej ciezarem, gdzie moga przyjsc na starosc sytuacje krepujace, w
                  ktorych ja osobiscie wolalabym aby mi pomagala obca osoba, a nie rodzina.
                        • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 18:05
                          Świetne jesteście. Staremu chłopu doradzacie by miał nowe dzieci...hłehłe.

                          Melodyn jesli zaniedbał stosunki ze synem to już tego nigdy nie odrobi. Mówię
                          bo wiem. Mój mąż też nie rozmawiał z synem gdy syn był dzieckiem, gdy syn był
                          nastolatkiem.Zawsze go odpychał, pouczał i ganił. Nigdy nie wysłuchał Teraz
                          syn jest juz baardzo dorosły i maż chciałby z nim rozmawiać ale okazuje się, że
                          nie mają o czym.
                          Co słychać ?... a nic.
                          Jaka pogoda w Krakowie?...pada lub nie...
                          To są całe ich rozmowy.

                          Owszem mąż ma bardzo dobre kontakty z wnukami. Ale polegają one na rozmowach
                          typu "jaki śliczny kotek", "jaka smaczna kaszka".
                          Zanim wnuki dorosną i docenią dziadka on będzie już sztywny, pod ziemią.

                          Dobre stosunki rodzinne to praca latami i od zawsze.....
                          Nie widzę żadnych szans na uczucia rodzinne dla melodyna.
    • ewa553 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 18:28
      Ty rzepichy chyba czytac nie umiesz? Melodyn ma wlasnie dobre uklady z synem!
      A wnuczek nie jest juz na etapie kaszek, chodzi do szkoly i pogadac z nim juz
      mozna jak z czlowiekiem. Oj rzepicha, rzepicha, wlasny zal Ci oczeta zacmil...
      • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 18:39
        Oj biednaś Ewo numer jakaśtam.
        Tak się rzucasz w obronie melodyna zanim on się nie wypowiedział ?
        Czyżbyś chciała jemu gotować kaszkę ???

        Napisałam co chciałam.
        Napisałam to co zrozumiałam z żalu melodyna i ze słodkości kilku dziewczątek.

        Pozdrawiam lub nie ..... rzepicha (dużo po pięćdziesiątce)
    • gabidd Re: ile ja straciłem 03.03.06, 19:38
      rzepicha nie bronię melodyna nie ganię Ciebie ale przeczytaj wszystko o
      melodynie, wszystkie wątki, On nie mówi, że ma złe stosunki z synem, on ma
      dobre, nie tylko z synem , ale z synowa z wnuczkiem, tylko w jego melancholii
      było stwierdzenie ze jak jego syn był w wieku jego wnuka to on był daleko i
      nie widział pierwszych odrabianych lekcji, i tego jak on rósł, Przeczytaj
      wszystko .Przeczytaj wszystko o jego żonie , co on z synem zrobili dla niej po
      jej śmierci. Niejedna kobieta chciałaby miec takiego męza i niejeden facet
      taka rodzinę.
      • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:11
        Jaaaasne.
        w necie wszyscy jesteśmy idealni.
        Melodyn, który miał w dupie syna gdy ten był dzieckiem teraz jest idealny.
        Popierjące go forumowe ciotki też są idealne.

        Ja też jestem idealna. Jestem aniołem........ widzicie jak fruwam ??
        • ewa553 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:16
          glupio gadasz. ja nie jestem idealna:)))) to byloby zbyt nudne.
          Co do Melodyna, to wprawdzie nie jestem fanka wojska i wojskowych (pardon),
          ale taka jest sluzba i wcale nie znaczy ze mial syna tam, gdzie napisalas.
          Myslisz ze byloby lepiej, gdyby zona Melodyna z dzieckiem zamieszkala przy
          koszarach? Myslisz, ze to by dla dziecka bylo lepsze srodowisko? No widzisz.
          trujesz babo, masz zly dzien. wpadnij, pogadamy, to Ci przejdzie:)))
          a teraz pa, spadam na film
          • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:26
            wiesz co Ci powiem Ewo nr jakaśtam.
            Czytam to forum od dawna i tu takie ble,ble,ble ble starych ,samotnych babuszek.
            O kwiatkach i ptaszkach. I o przechwalaniu się.Która bardziej w świecie
            bywała.Która madrzejsza i bardziej doświadczona.Któraś tu udawała faceta.

            Kto to był ???

            az nagle trafił się facet. Wprawdzie sporo podstarzły ale były wojskowy więc
            pewnie ma wszystkie kończyny..........

            reszty nie dokończę,
            pozostawiam waszej domyślności...
            • ania1022 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:39
              rzepicha napisała:

              > wiesz co Ci powiem Ewo nr jakaśtam.

              Czy tak ciezko jest zapamietac ten numer? Nie nauczyli cie rzepicho nazywac
              ludzi po imieniu?

              Jesli to forum jest dla ciebie takie ble, ble to po co to czytasz? Mnie
              szkodabyloby na to czasu...

              No i ciekawe jest to, ze wlasnie zabierasz glos w kwesti tego "faceta co to sie
              trafil" :))Przyznaj sie lubisz wojskowych ? :)))
            • del.wa.57 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:43
              O mamy tu nową? Rzepicho witam:) dlaczego jestes taka niemiła?przecież jak Ci
              sie tu nie podoba,nikt nie będzie Ciebie zatrzymywał,weszłas tu wybacz z
              butami,i bardzo krytykujesz,skoro to forum jest takie ble..ble..życze
              powodzenia w szukaniu ciekawszych forum.
              • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 20:51
                del.wa.57. ......... ja już wszędzie byłam.
                Na wszystkich forach.
                byłam miła, chciałam być miła ale tak mi dowalono, że płakałam z powodu tych
                literek na monitorze krwawymi (bez przesady) łzami.
                ...do dziś z powodu tych literek na monitorze cierpię.....
                forum to nie zabawa to walka........ i ból

                ale nie chcę się użalać.....

                teraz to ja chcę być niemiła a Ty mi nie odpowiadaj jesli Cię drażnię...
                • del.wa.57 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 21:00
                  Wcale mnie nie draznisz Rzepicho,widzisz?,ze powitałam Ciebie,mnie nie tak
                  łatwo rozdrażnic a forum traktuje jako zabawę a nie walkę.Jak będziesz niemiła
                  to nikt z Tobą nie bedzie chciał pisać,nie wiem o co walczysz ?ja swietnie sie
                  bawię i Tobie równiez zycze miłej zabawy:))
                  • rzepicha Re: ile ja straciłem 03.03.06, 21:05
                    del.wa. rownież życzę Ci miłej zabawy.

                    Ja też się kiedyś na tych forach bawiłam (jakieś cztery lata temu).

                    A że nikt nie bedzie chciał ze mną pisać ?

                    no to cóż... nic nowego.
                    Ciebie może to nie spotka jesli zawsze bedziesz słodka.
                    ...mnie spotkało...

                    pozdrówka del.wa ... 57 to rocznik urodzenia ?
                    toś młodsza i sporo... ))))))))
    • ewa553 Re: ile ja straciłem 03.03.06, 22:35
      sluchaj Rzepicha, daj nam szanse milo z Toba rozmawiac. Masz sliczne imie.
      Swojego czasu probowalam brata namowic, aby tak dal na imie corce, ale sie nie
      zgodzil. Zepsul mi dobra zabawe, a moglo byc wesolo w rodzinie, prawda?
      Rozmawiajac ze mna nie musisz uzywac mojego numeru, dodac go tylko musialam, bo
      Ew bylo juz pelno na forum.
    • gabidd Re: ile ja straciłem 03.03.06, 22:45
      coś mi sie wydaje że jak melodyn sie zjawi to bedzie mu potwornie przykro bo
      facet naprawde sie otworzył, moze sie wiecej u nas nie zjawic przez taka jedna
      ktora zamieszanie robi, albo to jest jakiś troll ktory jak zobaczy fajne forum
      to je chce roawalic bo sam zgryźliwy i samotny i chyba zazdrosny że tutaj
      wszyscy sie lubia i do tego chociaż niektore osoby sa samotne to szczęśliwe
    • gabidd Re: ile ja straciłem 04.03.06, 11:08
      HA HA HA HA melodyn bomba dla mnie bomga tak powiedział w filnie
      czechosłowackim Szpital na peryferiach lekarz zapomniałam jak on sie nazywał do
      przełożonej pielęgniarek pamiętam to jak dzisiaj
      • grenka1 Re: ile ja straciłem 04.03.06, 11:32
        gabidd napisała:

        > HA HA HA HA melodyn bomba dla mnie bomga tak powiedział w filnie
        > czechosłowackim Szpital na peryferiach lekarz zapomniałam jak on sie nazywał
        do
        >
        > przełożonej pielęgniarek pamiętam to jak dzisiaj


        o ile dobrze pamiętam to był doktor Sztrosmajer.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka