Dodaj do ulubionych

Kaprysy żon.

08.04.07, 22:31
Czy stać Was na kaprysy? Czy je miewacie? I do jakiego stopnia egzekwujecie?
Na ile panowie pozwalają Wam kaprysić? I na ile Wy sobie pozwalacie? Czy
znana jest nam granica? Czy kaprysy to wykorzystywanie słabości panów? Czy
można kaprysami zniszczyć uczucie? Czy kaprysy, to tylko cecha "blondynek"?
A w ogóle co to jest kaprys?
Obserwuj wątek
    • tesunia Re: Kaprysy żon. 09.04.07, 09:14
      hmmmmmmmmmmmmmmm...nieraz bym nazwala to "zachciewajkami",
      ale zadzylo mi sie kiedys dostac cos co wspomnialam,ze mi sie podobalo,pozniej
      zaczelam marudzic,ze to mi wcale niepotrzebne,slubne bylo zle i nazwalo mnie
      kaprysica,
      jestesmy nieraz zle tlumaczone,poprzez wyrazenie naszych opinii,ze to nam sie
      podoba,nie znaczy,ze zawsze chcemy to posiadac.
      • maladanka Re: Kaprysy żon. 09.04.07, 12:32
        hm,sama nie wiem czy kapryszę,czy marudzę...
        Najwięcej na temat,że: Kowalskiej mąż to złota rączka itp...
    • filomena1 Gdzie idziesz? dokad?. 09.04.07, 17:59
      Kiedy wrocisz ? po co tam idziesz ? ...
      czy to sa kaprysnie pytania zabijajace malzenskie zaufanie ?
      • natla Re: Gdzie idziesz? dokad?. 09.04.07, 19:08

        > Kiedy wrocisz ? po co tam idziesz ? ...
        > czy to sa kaprysnie pytania zabijajace malzenskie zaufanie ?

        No niby nie, ale powtarzane przez długie lata małżeństwa na okrągło i przy
        każdej okazji, mogą wkurzać. Poza tym zależy to od wzajemnych relacji. Nie
        zadaje się takich pytań mężowi, do którego ma sie pełne zaufanie, ale.....czy
        tacy istnieją wink))
        • sagittarius954 Chyba zbaczacie .... 09.04.07, 21:14
          Kaprys- nagły moment ogarniający kobietę przeciwstawienia się nie tylko mężowi
          ,ale też sytuacji a nawet samej sobie . Pobieżnie to tak rozumiem tłumaczenie
          słowa kaprys . A jeśli chodzi o dodanie do tego wyrazu słowa "żon", to jeszcze
          bardziej je dramatyzuje , bo nagła zachcianka zony może być nie lada przeszkodą
          w realizacji całości jakiegoś planu , nawet zyciowego .
          Zadawanie ciągle pytania dokąd idziesz jest zwykłym marudzeniem . Bo ,albo od
          początku związku, żona dopomina się pytaniem o wtajemniczenie w sprawy mężowskie
          , albo robi to znacznie później, gdy juz mąż zbywa milczeniem to pytanie . Tak
          czy siak, odpowiedzi nie otrzyma co jest jak nic powodem do rozstania . I raczej
          z kaprysem niewiele ma wspólnego , no chyba ,że zmęczony pytaniami mąż ma kaprys
          nie odpowiedzieć żonie . To jednak raczej jest niegrzeczne .
          • mania1119 Re: Kaprysy 09.04.07, 21:30
            Wlasciwie dopiero na tym etapie zycia spelniam- w miarę- dowolnie swoje kaprysy-
            glownie dlatego,ze po raz pierwszy w zyciu naprawde sama o sobie decyduje(co
            nie znaczy,ze taki stan rzeczy to jeden nieustajacy plus-zwlaszcza np.dzis
            kiedy odkrylam,ze nie mam w ogole plynu chłodnicowego w pojemniku.Facet pewnie
            by sie wczesniej zorientowal..).No i różnie na tym wychodze,bo nie zawsze
            odróżniam kaprys od prawdziwej potrzeby...

            _______________________________________________________
            Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu łamać krzesła?
    • sagittarius954 Wiecie co ? 09.04.07, 21:52
      Normalnie jesteście bez kaprysów , jakieś takieeee przyziemne jesteście , jakby
      nie z Wenus smile
      • e-baba Re: Wiecie co ? 09.04.07, 22:59
        Ja jednak chyba mocno stąpam po ziemi, a ponadto nie jestem blondynką.
        Nie mam bowiem kaprysów, może dlatego, aby oszczędzić sobie rozczarowań, że nie
        zostaną spełnione. Bo co to znaczy kaprysić? Dla mnie to żądanie czegoś dla
        samego żądania, a ja nie ma ani takich sklonności, ani potrzeby udowadniania
        komukolwiek, że mogę sobie pozowlić na kapryszenie.
        Kaprysy bowiem, moim zdaniem, świadczą o niedojrzałości, a ja czuję się kobietą
        dojrzałą. Dojrzałość jednak nie wyklucza marzeń. A tych mam dużo. Po co mi
        kaprysy?
        • natla Re: Wiecie co ? 09.04.07, 23:14
          - przyszli Kowalscy! Pospiesz się , idziemy na kolacje...
          - nie mam ochoty, chcę isć do kina...
          - ale jak to, przecież byliśmy umówieni, więc dlaczego?
          - bo mam taki kaprys...

          Kaprys ma dla mnie wydźwięk negatywny, chyba zawsze utrudnia życie innym. Do
          tego, to na ogół chwilowa zachcianka i nawet kiedy jest spełniona, to nie
          zadawala kapryśnicy.
          A kapryszący chłop, to już hrror.....znałam takiego kiedyś, tyle że on sie
          dowartościowywał spełnianiem kaprysów.
          • mania1119 Re: Wiecie co ? 10.04.07, 12:50
            Bo ujmujesz kaprys jako cos w relacji z drugim czlowiekiem-co jest dla niego
            faktycznie uciążliwe(tu sie zgadzam z tym co piszesz)-a ja mam wrazenie,ze
            mozna tez miec kaprysy dla samego siebie-wlasnie chwilowe,banalne
            zachcianki,faktycznie nic nie wnoszace w ogolniejszym rozrachunku.Ale moze na
            chwile pogodne-a potem znikaja mniej lub bardziej bez śladu (wyjawszy np.ten w
            portfelu).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka