26.10.07, 11:46
twarde prawo,lecz prawo,

Zdarza sie, ze jest jakby sprzeczne ze sprawiedliwoscia, moralnoscia i
slusznoscia,

Czy musi byc znak = miedzy prawo= sprawiedliwość=słuszność=moralne tzn zgodne
z poczuciem moralnej normy ????
spotkałyście sie w życiu z konkretną sytuacja gdzie kodekts . paragraf jest
sprzeczny z Waszym sumieniem?

pomóżcie rozwiazac problem. jestem tu nowa!!
Obserwuj wątek
    • natla Re: Dura lex 26.10.07, 12:52
      Ponieważ się spieszę, więc napiszę tylko, że przede wszystkim nie
      zgadzałam się w swoim życiu z wieloma wyrokami, które były
      niepropocjonalne (w góre czy w dół) do winy.
      A twarde prawo? Przecież je mozna naginać jak trzcinę.
      • mania1119 Re: Dura lex 26.10.07, 18:34
        Logika by wskazywała,ze :"twarde to raczej łamać;elastyczne-naginac".
        Znowuz chyba z zasady prawo nie moze byc elastyczne.
        Nieco tez sie spiesze,ale nie omieszkam jutro sie dopisac,jesli
        konceptu mi nie zabraknie.
    • filomena1 a konkretnie !! 28.10.07, 10:21
      filomena1 napisała:

      > twarde prawo,lecz prawo,
      >
      > Zdarza sie, ze jest jakby sprzeczne ze sprawiedliwoscia, moralnoscia i
      > slusznoscia,
      >
      > Czy musi byc znak = miedzy prawo= sprawiedliwość=słuszność=moralne tzn zgodne
      > z poczuciem moralnej normy ????
      > spotkałyście sie w życiu z konkretną sytuacja gdzie kodekts . paragraf jest
      > sprzeczny z Waszym sumieniem?
      >
      > pomóżcie rozwiazac problem. jestem tu nowa!!
      >

      DOBRA, PODAJE KONKRETNY PRZYKLAD POD DYSKUSJE,
      Ma∏˝eƒstwo po kilkunastu latach rozwodzi sie. Zawierajà nowe zwiazki i zak∏adaja
      nowe rodziny, budjà nowe gniazda. Dziecko zostaje przy matce, ojciec alimentuje
      i utrzymuje sta∏y serdeczny kontakt z synem, jednak bracia przyrodni si´ nie
      znajà, Poznajà si´ dopiero na pogrzebie wspólnego Ojca, Wkrótce powstaje
      problem spadkowy.
      Sytuacja I,
      W post´powaniu dzieci dziedziczà z wdowa w czesciach rownych , gdy jest to
      wspólny dorobek ma∏˝onkow to bedzie to masa spadkowa z po∏owy wspolnego
      majatku przypadajacej na zmar∏ego, a zatem w tym przypadku z ca∏ego majàtku
      : wdowa zachowa swoja polowe plus 1/6. a dzieci po 1/6 . Synowie nagle staneli
      wobec sytuacji, ˝e temu starszemu przypada ka˝da 6 ∏y˝ka, przeÊcierad∏o, krzs∏o,
      krawat i skarpetka, 1/6 nieruchomoÊci np. mieszkania, itd,
      Wdowa jak i jej syn czuja sie pokrzywdzeni przez prawo, Z nie ma∏ym trudem i
      wyrzeczeniami dorobili sie czegoÊ a tu trzeba sie podzieliç z kimÊ obcym. Ba! Z
      kimÊ kto wr´cz ssa∏ ich pini´˝nie (alimenty) przez kilka lat nie dajàc nic w
      zamian. Sp∏ata nie jest ∏atwa, trzebaby sprzedaç. Dlaczego majà popaÊç w ruin´?
      Sytuacja II.
      Ten Syn z pierwszego ma∏˝eƒstwa, mimo ˝e by∏ ju˝ 16 latkiem to czu∏ sie
      opuszczony i zaniedbany przez ojca, bo de facto mia∏ go, bo mia∏ przekaz
      pienie˝ny i zyczenia urodzinowe, ale to nie znim ojciec chodzi∏ na p∏ywalnie,
      do kina , wprawdzie telefonowali i spotykali sie conajmniej raz w miesiacu.
      Uwa˝a∏ , ˝e jest takim samy spadkobierca . a wi´c tak samo pe∏noprawnym synem
      jak tamtem . i ma pe∏ne prawo do czeÊci majàtku przypadajacego na jego ojca,
      ktory to majàtek ten ojciec wypracowa∏ sam.

      Sluszne prawo czy sprawiedliwe prawo?
      Jak zachowa∏ybyscie sie w sytuacji I ?
      A jak w sytuacji II ?

      • filomena1 Re: a konkretnie !! PRosze o wyrozumialosc! trzcio 28.10.07, 10:24
        O RANY!!! ależ dziwna trzcionka mi wyszła. jakies heroglify.
        A staralam sie pisac polska trzcionka. jednak serwer Agory go nie przetworzyl.
        przepraszam i prosze o wyrozumialosc,
        • natla Re: a konkretnie !! PRosze o wyrozumialosc! trzci 28.10.07, 10:35
          Filciu, zlituj sie, przepisz bez polskiej czcionki....czytam jak w
          przedszkolu u maluchów, składając litery, sens mi ucieka, a temat
          mnie interesuje.
      • sagittarius954 Re: a konkretnie !! 28.10.07, 10:38
        W chwili rozwodu , powinny urwać się roszczenia pierwszej zony i syna, do
        majątku gromadzonego od tego momentu z drugą żoną i następnymi dziećmi . To
        powinno działać odwrotnie , znaczy to ,że druga żona nie powinna rościć sobie
        prawa wraz z dziećmi do majatku wyprocowanego z pierwszą żoną. Dla mnie jest
        moralnie do potepienia , gdy ktoś rości sobie prawa . Prawo jest dla
        silniejszego , mocniejszego bogatszego . Już dawno powinno wrócić prawo silnej
        ręki . Może nie żylibyśmy tak długo i bezpiecznie , za to pod przykrywaniem
        prawa stanowionego zależnie od opcji wdrażanej przez moment historii ,
        mielibyśmy poczucie wolności ,które jest niszczone właśnie przez takie prawa .
        • filomena1 Re: a konkretnie !! 28.10.07, 18:37
          sagittarius954 napisał:

          > W chwili rozwodu , powinny urwać się roszczenia pierwszej zony i syna, do
          > majątku gromadzonego od tego momentu z drugą żoną i następnymi dziećmi . To
          > powinno działać odwrotnie ,


          Sagi. uklady z zonami twardo reguluje prawo i nie maja one miedzy soba nawet
          zadnych moralnych zobowiazac ani roszczen,
          Tutaj chodzi o prawa dzieci. nawet tych pozamałżenskich, ale pomyśl, gdyby
          dziecko - syn z pierwszego małżenstwa został przy ojcu i u niego sie wychowywała
          go "macocha" łącznie ze swoim - czyli połbratem, TO Czy wowczas miałby większe
          prawa niz gdy chował sie przy matce, lub u babci ,cioci?
          Zatem o dziedziczeniu decydowało by to gdzie wychowywany był syn. u kogo mieszkał?
          • sagittarius954 Re: a konkretnie !! 28.10.07, 18:45
            Prawem dzieci jest słuchać rodziców,nawet jak mają 50 lat, w twoim konkretnym
            przypadku syn lub córka mogą liczyć jedynie na zapis w testamencie , jeśli go
            nie ma, spuszcza się nisko głowę i postepuje z wolą rodzica . To może być
            przykre ,ale uważam ,że prawo za bardzo wchodzi w życie ludzi decydując o tym co
            chciał lub nie zmarły osobnik . Dla mnie moralne naganne jest upominanie się
            syna, gdy nie ma zapisu w testamencie .
            • filomena1 Re: a konkretnie !! 28.10.07, 18:52
              Sagi.
              testamentowe dziedziczenie to całłkiem inna bajka,
              Omawiamy sytuacje gdy dura lex sed lex.
              a wiec prawo kodeksowe. a nie testamentowe,
              • filomena1 bez testamentu 28.10.07, 18:53
                A to znaczy testamentu nie ma
                • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: bez testamentu 28.10.07, 18:54
                  ja to bym o zachowek walczyła do upadłego, czyli do śmierci mej
                  własnej. No ale ja to stary pieniacz jestem. bab coś wie o tym. smile)
                  • sagittarius954 Re: bez testamentu 28.10.07, 18:58
                    nie ma prawa do żadnego majątku , takie jest moje zdanie .
                    • goskaa.l Re: bez testamentu 29.10.07, 07:39
                      Sagi, a niby dlaczego nie ma mieć prawa?
                      Prawo nie rozróżnia dzieci. Każde dziecko jest jednakowe - wobec
                      prawa.
                      Myślę, że to dla Ciebie całkowicie teoretyczna sprawa, bo wydaje mi
                      się, że gdybyś miał dzieci z różnych matek, to nie robiłbyś różnic
                      między nimi.
                      Skoro dzieci mają równe prawa do alimentów i rent rodzinnych, to i
                      do spadku mają identyczne. Chyba że rodzic poostanowi inaczej, ale w
                      tym przypadku on musi uzasadnić wyłączenie ze spadku osoby prawem do
                      niego upoważnionej.
                      • sagittarius954 Re: bez testamentu 29.10.07, 08:02
                        Masz rację , dla mnie teoretyczna sprawa , i jakkolwiek zwykle mam poglądy
                        skręcające na lewo , ba dzis określane jako komunistyczne , to jakos w tej
                        sprawie nagle skręcam na prawo , ocieram sie o dzieje wieków .
                        Matka i ojcieć zdawałoby się ,że kochają swoje dzieci jednakowo . Po mojej
                        marszrucie po ziemi stwierdzam ,że nie jest to oczywiste . I kobiety i mężczyźni
                        w niektórych wypadkach kochają ? , preferują jedno określone dziecko . I to z
                        tego powodu chcąc to dziecko w jakimś wypadku nagrodzić za lata z nimi życia
                        ,spełniaja ich oczekiwania . Kochający ojciec nie odepchnie od siebie dziecka i
                        zawsze w każdym momencie będzie starał się mu pomóc , jednak może też być tak
                        ,że zwróci uwagę na jego niedostatki , które mogą spowodować zmianę jego życia
                        po przejęciu majątku i zmianę na gorsze jego samego . Dlatego między innymi tak
                        uważam . Miałem rodziców , miałem dziadków , przeszedłem przez sprawy spadkowe ,
                        nie podważam ich . To suwerenna decyzja moich przodków . Chcę i musze sie z nią
                        identyfikować i ją przyjmować , nawet gdybym miał się z nia nie zgadzać .

                        • filomena1 Re: bez testamentu 29.10.07, 08:22
                          Gosiu. i Sagi.
                          Oboje macie patrzycie na sprawę inaczej, Gosia prawnie. a Sagi życiowo, Moralnie.
                          Otoz z prawnego punktu widzenia sprawa jest oczywista. Kodeks .
                          Ale z moralnego nie tak zupełnie,
                          Sprobujcie sie wczuc w osoby z sytuacj 1.
                          a nastepnie jako osoba z sytuacji 2.
                          bo sa to dwa rozne punkty "siedzenia".

                          prawo prawem, a życie i poczucie słusznosci i moralność?
                          • sagittarius954 Re: bez testamentu 29.10.07, 09:53
                            Przedstawiłas sytuację i tak w pierwszej czułbym sie jakby mnie coś zabierano ,
                            może i okradziono, tylko i wyłacznie dlatego ,że ojciec miał biologicznego syna
                            i "niby" mojego przyrodniego brata z pierwszego małżeństwa , może czułbym żal do
                            ojca ,że nie poinformował mnie o swoim życiu, każdą decyzję "przyrodniaka"
                            wiązałbym z ograniczeniem wolności , na dobre temu zwiazkowi , znajomośći by to
                            nie wyszło .
                            W drugiej sytuacji, nawet gdyby mi zależało na materialnym wsparciu i zabraniu
                            swojej części , chciałbym utrzymać dobre stosunki , w rozmowie wyczułbym jak
                            stara się zachować drugi syn w stosunku do mnie . Jeśli sam by wspomniał o
                            możliwości przejęcia części spadku to oczywiście czemu nie , w innym wypadku
                            chciałbym utrzymania dobrych międzyludzkich kontaktów , one mogłyby mi znacznie
                            więcej przynieść .
                            • goskaa.l Re: bez testamentu 29.10.07, 10:24
                              Zarówno jedna, jak i druga strona czują się oszukane? oskubane? -
                              trudno mi naleźć właściwe określenie.
                              Jest to dla mnie niezupełnie sytuacja hipotetyczna, bo moja mama
                              groziła mi że zapisze to, co posiada (przede wszystkim chodziło o
                              mieszkanie) "na psy i koty", bylebym ja nic nie miała. I to w
                              sytuacji, gdzie jestem jedynym dzieckiem mojej mamy.
                              Zakładam - inaczej niż Sagi, że obie strony wiedziały o sobie
                              nawzajem. I z tego, co zdołałam zaobserwować, w takich sytuacjach
                              najistotniejsze jest zachowanie "drugiej żony". Znam zarówno takie,
                              które mają do sprawy stosunek zoborczy (ja i moje dziecko, nam się
                              należy wszystko) jak i takie, które pilnowały interesu drugiego
                              dziecka męża tak, jak swojego własnego.
                              Nie słyszałam co prawda nigdy o dzieleniu dobytku na części aż tak
                              dosłownie: do 6 łyżka, co 6 obrus, ale nie mogę odrzucić i takiej
                              ewentualności. Wszystko zależy od dobrej chęci stron.
                              Zdaję sobie sprawę z tego, że jeśli dochodzi konieczność spłacenia -
                              np. części lokum czy np. samochodu, to istotnie, może to być cios
                              dla wdowy z dzieckiem. I tu też pozostaje sprawa dobrej woli -
                              zawsze można się dogadać. Tyle, że często tej dobrej woli nie
                              staje... I wtedy biorą górę bardzo złe emocje.
                              • filomena1 Goskaa i Sagi 30.10.07, 13:47
                                Tak. zgadzam sie z Waszymi ocenami sytuacji,
                                • goskaa.l Re: Goskaa i Sagi 30.10.07, 13:52
                                  filomena1 napisała:
                                  Mam jeszcze kilka takich przykładów gdzie sumienie i poczucie
                                  sluszności inne
                                  jest od prawnie usankcjonowanej "sparwiedliwości".

                                  Ale w związku ze słabym zainteresowaniem, chyba sobie odpuszczę.

                                  A ja Cię proszę, nie odpuszczaj sobie - to ciekawe zagadnienia. Nie
                                  jestem prawnikiem, lecz prawo nie jest mi obce.
                                  • sagittarius954 Re: Goskaa i Sagi 30.10.07, 14:49
                                    Jakoś też wiele razy, mogłbym narzekać na brak zainteresowania ale nie robię
                                    tego staram się pisac i odpowiadać , a nie wchodze do wątków tych których czuję
                                    ,że jestem tam intruzem lub niemile widzianym gościem . Z twardościa prawa
                                    spotykamy się na każdym kroku , i obserwuje jak to prawo nierzetelnie jest
                                    wypełniane zarówno przez zespoły ludzkie jak i poszczególnych ludzi . Jest tego
                                    taki ogrom , że przykładów można by mnożyć , ale to nie program Jaworowicz
                                    ,żebysmy mieli każdy przykład dotknąć i pokazać . Jedno jest pewne , nigdy nie
                                    będzie takiego prawa , które pochyli się nad każdym człowiekiem próbując go
                                    ochronić . I czemu się dziwić projektowanym zmianom w prawie jeżeli dotykają
                                    część społeczeństwa , drugą pozostawiając na rozdrożu . Specjalnie , niemal
                                    przewrotnie postawiłem tezę o braku wolności jednostki ludzkiej w społeczeństwie
                                    przytłoczonym prawem stanowionym przez projektodawców umotywowanych rządzą
                                    zysku . Tylko czy naprawdę mniejszość musi podporządkowywać się większości ?
                                    Wiele pytań sobie zadaję i nie oczekuje odpowiedzi , bo ta krótka dyskusja i tak
                                    róznicuje nasze zapatrywanie na twardość prawa .
                                    • filomena1 a teraz III sytuacja 31.10.07, 08:28
                                      teny syn z pierwszego malżenstwa wychowywany przy matce w jej drugim malżenstwie
                                      z ktorego jest mlody braciszek. rowieśnik tamntego brata z ojca.
                                      Umiera Mama. znow spotyka brata przyrodniego nad grobem. albowiem dawno temu
                                      juz od sredniej szkoły był w internacie , a na studia wyjechal do innego miasta.
                                      Dorobek jego Matki i jej małżnka dzieli sie tak samo jak tamten Ojca i jego żny.
                                      Czyli nalezy mu sie 1/6 z całości majątku wspólnego małzonkow,
                                      Zachodzi ten sam problem,
                                      Dopiero co zrezygnował z majątku po ojcu nie czując sie moralnie doń
                                      upprawnionym, czy teraz też nie jest ? Czy po matce ma moralne prawo żądać
                                      działu spadku. no bo po ojcu jakoć odwagi nie miał ?

                                      Chyba sie zaplątaliśmy we własne sidła ?
    • filomena1 bez znakow latwiej do czytania 28.10.07, 10:52
      DOBRA, PODAJE KONKRETNY PRZYKLAD POD DYSKUSJE,
      Malzenstwo po kilkunastu latach rozwodzi sie. Oboje zawieraja nowe zwiazki i
      zakladaja nowe rodziny. Wspolny syn zostaje przy matce, ojciec alimentuje i
      utrzymuje stały serdeczny kontakt z synem, bracia przyrodni sie nie znaja,
      Poznaja sie dopiero na pogrzebie wspolnego Ojca, Wkrotce powstaje problem spadkowy.
      Sytuacja I,
      Wg pr.spadkowego dzieci dziedzicza z wdowa w czesciach rownych , gdy jest to
      wspolny dorobek malzonkow to bedzie to masa spadkowa bedaca połowa wspolnego
      majatku , a zatem w tym przypadku z całego majatku : wdowa zachowa swoja
      polowe, plus 1/6. a dzieci po 1/6 . Synowie nagle staneli wobec sytuacji, że
      temu starszemu przypada kazda 6-ta lyzka,6- te przescieradlo, krzesło, krawat i
      skarpetka, 1/6 nieruchomosci np. mieszkania, itd,
      Wdowa jak i jej syn czuja sie pokrzywdzeni przez prawo, Z nie malym trudem i
      wyrzeczeniami dorobili sie czegos, a tu trzeba sie podzielic z kims obcym. Ba!
      Z kims kto wręcz utrudnial dorabianie się, albowiem ssal ich piniężnie
      (alimenty) przez kilka lat nie dajac nic w zamian. Splata nie jest latwa,
      trzebaby sprzeda dach z nad glowy. Popadna w ruinę?
      Sytuacja II.
      Ten Syn z pierwszego malzenstwa, mimo ze byl już 16 latkiem to czuł sie
      opuszczony i zaniedbany przez ojca, bo de facto miał go, bo mial przekaz
      pieniezny i zyczenia urodzinowe, ale to nie znim ojciec chodzil na plywalnie,
      do kina , wprawdzie telefonowali i spotykali sie conajmniej raz w miesiacu.
      Uwazal , ze jest prawowitym spadkobierca , pelnoprawnym synem jak tamtem ,
      prawo do cześci majątku przypadajacego na jego ojca, ktory to majatek ten ojciec
      wypracował sam.

      Sluszne prawo czy sprawiedliwe prawo?
      Jak zachowałybyscie sie w sytuacji I ?
      A jak w sytuacji II ?
    • p.a.d.a.l.c.o.w.a Re: Dura lex 28.10.07, 18:52
      filomena1 napisała:

      > twarde prawo,lecz prawo,
      >
      > >
      > pomóżcie rozwiazac problem. jestem tu nowa!!
      >
      Jak to ? jestes TU nowa ?? To ja już nc nie rozumiem smile) Przeciez
      ty tu z nami jesteś stara a nie nowa smile)))
      A tak w ogóle to daj głos. Do padalca na priv.
      • inka-1 Re: Dura lex inny przyklad.. 28.10.07, 19:13
        jesli po smierci np.ojca dziecko nie otrzymuje renty rodzinnej bo
        nie mozna udowodnic z braku dokumentow(likwidacja zakladu prywatnego)
        i brak 3 miesiecy do wymaganego okresu pracy..a co tam moze
        malenstwo samo na siebie zarobi..sprawiedliwe,MIEJMY DZIECI
        • dankarol Re: Dura lex inny przyklad.. 28.10.07, 19:16
          Sagi czy dobrze zrozumiałam Twoje słowa? Dzieci z pierwszego małżeństwa nie
          mogłyby sie domagać też alimntów, ani nie miałyby obowiązku alimentacji na
          starość tego rodzica.
          • sagittarius954 Re: Dura lex inny przyklad.. 28.10.07, 19:32
            Nie zrozumiałaś , rozwód jest dla mnie przecięciem i odcięciem się od
            poprzedniego okresu , jednak musi uwzględniać niepełnoletnich i jeżeli mąż
            posiada dziecko w wieku alimentacyjnym łoży alimenty na nie . Może się spotykać,
            może się nie spotykać, może dawać dodatkowe pieniądze , może nie dawać , jednak
            dziecko z pierwszego małżeństwa nie miałoby prawa domagać się po śmierci ojca
            majatku juz wypracowywanego dla innej rodziny . Oczywiście ojciec zostawiając
            testament uwzględnia jego interesy . Nie ma testamentu, nie ma spadku . I
            oczywiście powinno być tak aby dziecko z tego pierwszego małżeństwa nie łożyło
            na starość ojca .
      • filomena1 Re: Dura lex 29.10.07, 18:07
        p.a.d.a.l.c.o.w.a napisała:

        > Jak to ? jestes TU nowa ?? To ja już nc nie rozumiem smile) Przeciez
        > ty tu z nami jesteś stara a nie nowa smile)))


        Padalcu. masz rację niby stara, ale.......

        Na nowe niki i założone przez nie wątki rzucają sie uczestnicy forum
        natychmiast gromadnie i z czestotliwoscia godna pozazdroszczenia, zatem
        napisałam, że jestem tu nowa mając na myśli nadzieję na liczne uczestnictwo w
        dyskusji.
        Tymczasem "u mnie" ze mną" zabierają głos jedynie osoby, ktore nie wykazują
        wobec mnie zapędów ostracyzmu ewidentnego zastarzałegeo od dawien dawna.
        Dziękuje za ciepłe słowo otuchy, głąb w drodze
    • waleria-1 Re: Dura lex 30.10.07, 13:52
      Filomeno,
      dla mnie sprawa, o ile ją oczywiście dobrze zrozumiałam, jest jasna.
      Niezaprzeczalne pod względem formalnym a poza tym etycznym i
      moralnym prawo do spadku mają w s z y s t k i e dzieci- z
      pierwszego, drugiego i...dziesiatego małżeństwa, jeśli by takie było.
      Zawsze będzie tak, że któreś dziecko miało czegoś wiecej
      (pieniędzy, czasu, miłości) od rodzica i jest to niewymierne. Nie
      wymierzymy- tobie ojciec poświęcił wiecej (?) czasu, wiec mnie za to
      należą sie wieksze pieniądze.
      Nie jest tak. Zawsze będzie jakieś poczucie krzywdy- i to u każdego
      dziecka z różnych małżeństw. I każde z nich będzie miało swoją
      rację.
      A spadek jest spadkiem- spadkobierca jest spadkobiercą.
      Równi wobec prawa. Równi chociaż w ten sposób.
    • filomena1 i c.d. 31.10.07, 09:49
      gdzies mi utonęło. zatem powtarzam.
      cd,
      sytacja III

      syn z pierwszego malżenstwa wychowywany przy matce w jej drugim malżenstwie
      z ktorego jest mlody braciszek. rowieśnik tamntego brata z ojca.
      Umiera Mama. znow spotyka brata przyrodniego nad grobem. albowiem dawno temu
      juz od sredniej szkoły był w internacie , a na studia wyjechal do innego miasta.
      Dorobek jego Matki i jej małżnka dzieli sie tak samo jak tamten Ojca i jego żny.
      Czyli nalezy mu sie 1/6 z całości majątku wspólnego małzonkow,
      Zachodzi ten sam problem,
      Dopiero co zrezygnował z majątku po ojcu nie czując sie moralnie doń
      upprawnionym, czy teraz też nie jest ? Czy po matce ma moralne prawo żądać
      działu spadku. no bo po ojcu jakoć odwagi nie miał ?

      Chyba sie zaplątaliśmy we własne sidła ?
      • dankarol Re: i c.d. 31.10.07, 10:50
        z tego przykładu wyszło mi, że jeśli rodzice nie zabezpieczyli przyszłości
        dzieci w momencie rozwodu, to potem moralnie nie mają prawa do majątku po
        rodzicach. Smutne to, ale jak pokazują przykłady z życia, prawdziwe.
        • mania1119 Re: i c.d. 31.10.07, 14:42
          Odpowiedzialność rodzicielska powinna nakazywać spisanie
          testamentów.Nie tylko po to,zeby sprawiedliwie obdzielic ale i po to
          by np.nie skłócic dzieci,kiedy przyjdzie do dzielenia się.
          Za dużo widze (w pracy)dzieci,których rodzice rozstaja sie;widze jak
          manipuluje sie nimi (fakt,że częściej czynia to kobiety),jak szybko
          rosnie obcość (częściej ojcowie).Jestem więc za prawem-twarde,ale
          jest.A jeśli ktos wchodzi w związek z osoba,która ma juz dzieci-to
          niech,gromadząc majatek,zadba o rozumne rozporządzenia-
          np.intercyzę.Nic prostszego.
          Tym bardziej,ze jesli zabrniemy w rozważania o obowiazku
          alimentacyjnym,to okaze sie łatwo,że role moga sie odwrócic.A tu tez
          jest prawo.
          Myślenie (sorry,Sagittarius)-"może dać dodatkowe pieniądze,moze nie
          dać"właśnie wartościuje sytuacje dziecka,którego rodzic po prostu
          sobie odszedł i zorganizował sie życiowo na nowo.
          Zasadę mam prostą:dzieci nalezy chronić.I pierwsza sprawiedliwość
          nalezy do rodziców.Ale to idea.
          • waleria-1 Re: i c.d. 31.10.07, 15:00
            Maniu,
            w zupełności się z Tobą zgadzam. Zarówno, jeżeli chodzi o obserwację
            tego, co się wokół dzieje, jak i tego, że dzieci należy chronić.
            Pozdrawiam
          • sagittarius954 Re: i c.d. 31.10.07, 15:25
            Napisałem również "Kochający ojciec nie odepchnie od siebie dziecka i
            zawsze w każdym momencie będzie starał się mu pomóc ",pisząc przytoczony cytat
            przez ciebie, miałem na mysli ,że płaci alimenty . W tych sprawach życie pisze
            prawdziwe groteski, jakoś oboje rodzice bardzo często zapominają o dziecku a
            alimenty mają stać się jedynie batem za krzywdę rozwodu . Żadna ze stron nie
            chce pamiętać o dziecku,zwykle dla kobiet staje się ono kartą przetargową w
            walce o alimenty . Mężczyzna zwykle kiwa kobietę w nosie mając potrzeby dziecka
            o sądach nie wspomnę . Chociażby obciążających dziadków za wojnę toczoną przez
            dorosłych ludzi, którzy podjęli decyzję o przyjściu na świat dziecka . I wtedy
            sądy, za daleko nie odbiegają od tych rodziców walczących ze sobą. Dbają
            przecież o interes budżetu państwa . Zaogniają sytuację i z dwojga
            niezadowolonych robi się nagle cała gromadka w postaci 6 zwaśnionych osób . No
            po prostu miodzio , dura lex a raczej dziura łata wyrastająca na plecach dziecka
            . Też prawo i jak twarde . W dużej części dziadkowie płacą alimenty bo wiedzą
            ,że dziecko ma potrzeby i będąc dłużej na tym świecie otarli sie o
            niesprawiedliwość . Sumując , rodzice powinni zapewnić nie tylko za swojego
            życia utrzymanie dzieciom ,ale i po śmierci wyraźnie stwierdzić co się komu
            należy, lub nie należy . Prawo natomiast nie powinno szukać odciążenia budżetu .
            • mania1119 Re: i c.d. 31.10.07, 21:35
              Zaczyna sie zwykle od tego,że przecietny ojciec uwaza wstepnie,ze
              placi alimenty matce,a zapomina,ze placi je dziecku,a tylko na ręce
              matki.
              O dawaniu czegokolwiek dodatkowo w wielu,ale nie
              wszystkich,przypadkach,mozna zapomniec.
              Z kolei kobiety,ale znowuz nie wszystkie,wychodza niejednokrotnie z
              założenia,ze dziecko jest ich w 100%,zapominajac,ze do poczecia
              przyłożyli sie po 50%(kobieta i mężczyzna).
              Nieraz przypominaja mi pingwiny,które kłócąc sie o jajo-rozdeptują
              je ,przepychając się nawzajem.
              Tyle,że szkody czynią jednak nieporównywalnie większe,bo dziecko
              jest świadome a bezbronne.
              I wracając do owego"dura lex..."-na pewno nie wszystkie
              okoliczności da sie rozsądzic zgodnie z potrzebami,a moze nawet i z
              jakby osobista sprawiedliwoscia wszystkich zainteresowanych.Prawo to
              zasady a dotycza bardzo zmiennegoi zróżnicowanego materiału,jakim
              jest ludzka indywidualność.
              Ale nauczyłam sie,że przyjecie,sformulowanie w mojej pracy zasad i
              kryteriów (w mojej, w tym wypadku ,specjalności jest to dobro
              dziecka)-bardzo ułatwia rozstrzyganie,choć czasem to prawo bywa
              jednocześnie dla reszty zainteresowanych bardzo twarde.
              Co nie zwalnia mnie oczywiscie z watpliwości.Ale czegos musze sie
              trzymać,pozostac w zgodzie z prawem i przyjetymi przeze mnie
              zasadami.Inaczej nie wybrne i nigdy nie podejmę żadnej decyzji.I
              zgadzam sie z tym,że ktos może subiektywnie uznać moja decyzję za
              niesłuszną.

              _______________________________________________________
              Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
              łamać krzesła?
              • mania1119 Re: i c.d. 31.10.07, 23:58
                I uzupelniając:wedlug mnie prawo niekoniecznie = sprawiedliwość.
                I nie chodzi mi o poczucie krzywdy kogos,tylko o założenie.Prawo
                jest ustanowione przez grupe ludzi,na podstawie doswiadczen (szeroko
                pojetych) i ma regulować funkcjonowanie jeszcze wiekszej grupy ludzi.
                Czyli zasada i praktyka.
                Natomiast sprawiedliwość jest,w moim rozumieniu,wartością.
                A to juz inna kategoria.
                _______________________________________________________
                Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                łamać krzesła?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka