Dodaj do ulubionych

swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu ..

02.11.07, 20:58
dziecku???Wyrobic dziecku ,,warjackie papiery",zmusic do leczenia w
przychodni psychiatrycznej byle dostac rente,renta ma pomuc skonczyc
studia temu dziecku.Ja rozumie ze jest ciezko ale postepowac w ten
sposob,w mojej glowie to sie nie miesci..czy swiat zwarjowal..ja
dzis odbieram takie telefony na dyzurze..zaczynam bac sie rozmow
przez telefon..
Obserwuj wątek
    • natla Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 02.11.07, 21:39
      Tak, to jakiś inny świat.....ludzie są teraz zdolni do wszystkiego...
      znam kilka podobnych przypadków, więc już sie nie dziwię, choc mnie
      to boli
    • waleria-1 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 07.11.07, 11:50
      Inko,
      być moze żle zrozumiałam temat lub nie znam wszystkich faktów, ale
      Rozporządzenie R.M. wymusza na rodzicach dzieci niepełnosprawnych
      umysłowo ich ubezwłasnowolnienie. Tylko w takim wypadku można na nie
      dostać rentę.
      Być może więc właśnie o to chodzi w tym wypadku, o którym piszesz.
      Dziecko niepełnisprawne może dostać rentę, ale najpierw musi być
      stwierdzona jego niepełnosprawność i przeprowadzone dalsze
      postępowanie sądowe. Nie wiadomo, co sąd wymaga- być może
      zaświadczenia o leczeniu.
      Natomiast dziecko niepełnosprawne ma przecież prawo do nauki- tylko
      z czegoś tę naukę trzeba opłacać. Takie dziecko przecież w zasadzie
      nie ma szans na pracę.
      Sprawa w ogóle jest bulwersująca- wymóg ubezwłasnowolnienia-.
      Podsyłam link do dzisiejszej "Rzeczpospolitej" gdzie jest trochę na
      ten temat www.rp.pl/artykul/67285.html
      Popraw mnie, jeśli coś źle zrozumiałam.

    • malwina52 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 07.11.07, 12:11
      wyrobic?????????????
      przeciez o stanie zdrowia dziecka decyduje lekarz,
      zaden lekarz nie wystwi takiego papieru nie badajac
      i nie rozpoznajac choroby, no chyba ze za wielka lapowke
      ale oni sa teraz pod lupa to chyba jekies nieporozumienie
      i zla ocena rodzica,
      jestem mama niepelnosprawnego dziecka
      i nic mu nie moge wyrobic na zyczenie,
      nie wspomne otrzymaniu jakichkolwiek pieniedzy,
      ktore sie mu nie naleza,
      spojrz na ta sprawe jeszcze raz bez emocji
      moze to naprawde jest chore dziecko
      • dwa-filary Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 07.11.07, 13:28
        Kiedyś moja koleżanka załatwiła synowi papiery o niepoczytalności,aby uchronić go od wojska.Do dziś ma przechlapane ten chłopak,a właściwie juz mężczyzna,bo w wielu zawodach co by chciał pracować niestety nie może/trzeba przyznać ,że chłopak bardzo zdolny./Powinien podziękować nadgorliwej mamie.
        • mania1119 czy mozna to zrobic swojemu...pacjentowi 07.11.07, 20:29
          Nie ma takiej zależnosci,zeby ktos musiał byc ubezwłasnowolniony aby
          dostac rente.To są zupełnie różne kategorie.
          Osoba niepelnosprawna umysłowo,w rozumieniu uposledzenia umyslowego
          moze (i powinna)miec orzeczony stopien niepełnosprawnosci albo
          orzeczenie o niepelnosprawnosci-(zawsze mi sie myli,ktore
          sformulowanie dotyczy okresu do 16 lat,a ktore po 16 rż)-i od 18 rż
          ma rente,a przedtem zasiłek.
          Jeszcze sa niuanse dotyczące sytuacji,gdy jedno z rodziców nie zyje
          oraz okresu nauki i czasu powstania niepełnosprawnosci.
          Jak sadze,dotyczy to ogolnie różnych niepełnosprawnosci,gdzie
          podstawa jest orzeczenie lekarza,a w przypadku uposledzeń-jeszcze
          psychologa.
          I to są procedury zwiazane z ZUS.

          Natomiast kwestia ubezwłasnowolnienia (całkowitego lub częściowego)
          jest kategoria prawna,zwiazana z odpowiedzialnościa prawna i
          mozliwoscia decydowania o sobie i do renty nijak sie nie ma.

          Owszem,faktem jest,że urzednicy nieraz zachecaja do
          ubezwłasnowolnienia oraz faktem jest,ze niektore przepisy niejako
          kieruja w te droge.Mam na myśli np.potwierdzenie odbioru renty
          podpisem, (co w przypadku głęboko upośledzonej osoby jest nierealne)
          jeśli listonosz nie zastal nikogo w domu,czy np.zlecenia na
          wykupienie pampersów.

          Ubezwłasnowolnienie jest decyzja indywidualna,a jej podjecie jest
          bolesne.Ma ono swoje dodatnie i ujemne strony-mozemy podyskutować,bo
          tu jest duzo ciekawych aspektów.

          Natomiast jeszcze raz-renta jest od tego niezależna.Tak jak
          uczciwość lekarzy,mam nadzieje.Rodzice bowiem czasem naprawde nie do
          końca wiedzą,co kryje sie za ich pomysłem.A lekarz wiedziec musi.I
          moze przy okazji pomysli,jak bardzo zdesperowana jest ta matka i
          gdzie ja skierowac,by jej pomóc.
          _______________________________________________________
          Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
          łamać krzesła?
          • waleria-1 Re: czy mozna to zrobic swojemu...pacjentowi 07.11.07, 21:18
            Maniu,
            dziękuję za wyjaśnienie- Twoja wypowiedź jest jak zwykle bardzo
            rzeczowa i wyważona.
            Jednak nadal nie rozumiem jednego. W cytowanym przeze mnie artykule
            wyrażnie jest mowa o uzależnieniu wypłaty renty od
            ubezwłasnowolnienia osoby chorej. Fragment:

            "TK badał rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 1983 roku,
            dotyczące postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe. Przepis
            tego rozporządzenia stanowi, że "organ rentowy wypłacający
            świadczenie zobowiązuje osobę pełniącą faktyczną opiekę nad rencistą
            do przedstawienia najpóźniej w ciągu 12 miesięcy postanowienia sądu
            o ustanowienie opiekuna lub kuratora".

            Czy mogłabyś przeczytać cały artykuł (podałam link)? Nie jest on
            długi.
            I, jeśli możesz, napisać, jak to jest naprawdę? Bo jeżeli sprawą
            zajał się TK, to coś w tym musi być. Czy to nadinterpretacja
            urzedników, czy może ja coś źle zrozumiałam z cyt. artykułu?

            Masz rację, ubezwłasnowolnienie jest tematem na większą dyskusję i
            chętnie ją podejmę, jak uda nam się rozwikłać rozważany problem.
            Szczególnie, że z ubezwłasnowolnieniem spotkałam się niedawno i
            wiem, jak bolesna była to decyzja dla osoby, która musiała ją podjać.
            • mania1119 Re: czy mozna to zrobic swojemu...pacjentowi 08.11.07, 00:49
              Napisałam cały elaborat n/t i go wcieło.Najpierw mi napisalo ze
              jestem wylogowana a jak sie zalogowalam,to zniknelo.Moze jutro
              napisze jeszcze raz.Nie moge tego znaleźć.
              • inka-1 Re: opisany bardzo skrotowo przypadek.. 08.11.07, 08:07
                dotyczy zupelnie zdrowej dziewczyny ktora ukonczyla z bardzo dobrymi
                wynikami szkole srednia i dostala sie na socjologie w Lublinie.Jej
                matka jest w trudnej sytuacji finansowej i okazalo sie ze niebardzo
                stac je na te studia wiec tak sobie umyslila ze pochodzi z corka do
                lekarzy i zalatwi rente.Tak zalatwialo na nerwice i depresje duzo
                ludzi,miedzy innymi wlasnie ta pani ma przyznana rente na
                depresje..tak samo chciala,, pomoc',corce.Dopiero moje dlugie
                tlumaczenie chyba przynioslo skutek ,no i wyrazny opor samej
                zainteresowanej(Corki)
                • mania1119 Re: opisany bardzo skrotowo przypadek.. 08.11.07, 11:38
                  Ja rozumiem sformulowanie ,ze matka "umyśliła" ale nie że
                  matka"załatwiła".Czy chcesz powiedzieć,ze lekarz jest bezwolna
                  marionetka,ktora po prostu przystaje na żadania pacjentów?Pacjent
                  np,zechce arszenik a lekarz przepisze,bo pacjent chce?albo bo dlugo
                  po niego chodzi i "wychodzi".
                  Przeciez lekarz chyba jest w stanie rozeznac,czy pacjent jest chory
                  czy nie.
                  Przepraszam,ale matka sobie "umyslila" ale "załatwil" lekarz-i
                  rwałabym sobie wlosy z glowy nad tym,co zrobił swojemu pacjentowi.

                  _______________________________________________________
                  Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                  łamać krzesła?
                  • mania1119 Re: Walerio 08.11.07, 12:30
                    Po raz drugi napisalam to,co mialam do powiedzenia na ten temat,a ze
                    bylo to dosc dlugie,to kiedy chcialam wrzucic na Forum,system
                    napisal ,ze mnie wylogowal.Zalogowałam sie ponownie,ale powrócilo mi
                    tylko puste okienko na odpowiedz.Tekst przepadł.Przepraszam Cie,ale
                    nie mam cierpliwosci pisac tego po raz trzeci.Dawniej po ponownym
                    zalogowaniu sie wracal napisany post i mozna go bylo wyslać.Teraz
                    znika,nie ma go ani w historii ani nigdzie.No trudno.
                    • waleria-1 Re: Maniu 08.11.07, 13:08
                      Maniu, bardzo żałuję. Miałam nadzieję jakoś uporządkować swoją
                      mizerną wiedzę i troszkę podyskutować.
                      Jakbys kiedyś znalazła chwile czasu i choćby skrótowo powróciła do
                      tematu, to może na wszelki wypadek posłałabyś tekst mailem na moją
                      pocztę gazetową?
                      A do dyskusji wróciłybyśmy na forum.
                      Pozdrawiam.
                      • mania1119 Re: Maniu 08.11.07, 13:30
                        Najpierw wkurzyłam sie i wyłączyłam komputer,ale potem
                        pomyślałam,ze nie będzie byle jakie urządzenie i stojący za nim
                        ludzie,mną rządzić.
                        Napisze osobno i skopiuje,bo zasługujemy na to,żeby dyskutować

                        „organ rentowy wypłacający świadczenie zobowiązuje osobę pełniącą
                        faktyczną opiekę nad rencistą do przedstawienia najpóźniej w ciągu
                        12 miesięcy postanowienia sądu o ustanowienie opiekuna lub
                        kuratora".
                        Nie jestem rozeznana na tyle,żeby wiedzieć,czy ten przepis jest
                        warunkiem sine qua non do wypłacania renty. W praktyce tak ostro to
                        nie działa,wiec być może są tam dalsze uzupełnienia, które pozwalają
                        przepis obejść.
                        Osobom upośledzonym umysłowo prawo do renty jest przyznawane w 16
                        roku życia (zmienia sie wtedy orzeczenie o stopniu
                        niepełnosprawności na orzeczenie o niepełnosprawności {albo te
                        sformułowania”idą”odwrotnie}),a sama renta jest wypłacana od 18 roku
                        życia. Przedtem jest wypłacany zasiłek.
                        Problem wynika ze sformułowań. Każdy osiągający pełnoletność
                        człowiek nabywa określone prawa (np. dysponowanie majątkiem,ważne
                        decyzje życiowe itd.).Podpisem sygnuje swoje dokumenty. W przypadku
                        osób upośledzonych umysłowo w stopniu głębszym staje sie to
                        problemem. Nie umieją sie podpisać a co gorsza nie mogą wykazać
                        swojego rozeznania w istocie prawnej wykonywanych czynności ani dać
                        komuś upoważnienia notarialnego do nich(czyli np. występującemu o
                        rentę18-latkowi można by zarzucić,ze nie wie co to renta wiec jak
                        może o nią osobiście wystąpić i co zrobi z pieniędzmi. Również np.
                        gdyby dostał dotacje na auto,którym będzie dowożony na
                        rehabilitacje,to w zasadzie staje sie jego właścicielem (jeśli nie
                        jest ubezwłasnowolniony).Co wtedy z dokumentami i odszkodowaniem w
                        razie np.,stłuczki?
                        I tu pojawia sie kwestia opiekuna.
                        Mianowicie,kim innym jest opiekun faktyczny,czyli osoba sprawująca
                        dalej bezpośrednia opiekę nad dorosłym upośledzonym,ale nie mogąca
                        przejąc za niego czynności prawnych (np..jak odebrać rentę na
                        poczcie,bo w domu odbierają domownicy),a kim innym opiekun
                        wyznaczony przez sąd (prawny lub kurator-różnice może wyjaśni
                        dokładnie Filomena).Ta osoba z kolei wcale nie musi bezpośrednio
                        opiekować sie niepełnosprawnym,ale uczestniczy w jego czynnościach
                        prawnych (np. dysponowanie majątkiem,większe zakupy itd.).
                        W praktyce sąd często wyznacza kuratorem rodzica. Ale to właśnie
                        jest procedura ubezwłasnowolnienia,która,choć oprócz minusów ma
                        naprawdę i plusy, ma niedobre konotacje w naszym społeczeństwie. I w
                        końcu rodzic niepełnosprawnego może jej nie chcieć i naprawdę nie
                        musi w tym celu udowadniać urzędom,ze jest przysłowiowym
                        wielbłądem,czyli dowodzić,ze nic złego dla swojego dorosłego dziecka
                        nie chce a jego renty (nota bene niewielkiej)nie przepuści na futra
                        i smakołyki dla siebie .
                        Jak napisałam,w praktyce to nie działało tak ostro,ale dobrze,ze
                        jest rozwiązanie ogólne (w procesach indywidualnych rodzice i tak by
                        pewnie wygrywali,ale to obłęd).Albo pełniło to w praktyce role
                        wskazania,albo były jeszcze jakieś uszczegółowienia, umożliwiające
                        logiczne i ludzkie działanie.
                        Rodzice dzieci upośledzonych maja bowiem dość zmartwień,a
                        powiedziałabym ,że ich limit wyczerpują z naddatkiem.


                        No i zobaczymy teraz,czy mi sie uda to załączyć.
                        • mania1119 Re: 08.11.07, 13:35
                          Sad wyznacza kuratorem lub opiekunem prawnym rodzica,albo
                          np.rodzenstwo.

                          Ide do pracy ale pojawie sie wieczorem.
                          _______________________________________________________
                          Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                          łamać krzesła?
                        • waleria-1 Re: Maniu 08.11.07, 14:50
                          cyt:
                          "TK badał rozporządzenie prezesa Rady Ministrów z 1983 roku,
                          dotyczące postępowania o świadczenia emerytalno-rentowe. Przepis
                          tego rozporządzenia stanowi, że "organ rentowy wypłacający
                          świadczenie zobowiązuje osobę pełniącą faktyczną opiekę nad rencistą
                          do przedstawienia najpóźniej w ciągu 12 miesięcy postanowienia sądu
                          o ustanowienie opiekuna lub kuratora"".

                          To wychodzi mi na to, ze skoro ustanowienie opiekuna sądowego nad
                          osobą niepełnosprawna = jej ubezwłasnowolnieniu, to jezeli opiekum w
                          ciągo 12 m-cy takiego postanowienia nie przedłoży , ZUS wypłate
                          renty może wstrzymać? Czyli idąc tym rozumowaniem, opiekunowie z
                          jednej strony mają rację czujac sie zmuszani do ubezwł. swoich
                          podopiecznych.
                          Ale z drugiej strony opiekun faktyczny, a nie ustanowiony sądowo nie
                          ma prawa reprezentować swojego podopiecznego w np. urzędach (tak,
                          jak napisałaś, Maniu) ani dysponować jego majątkiem.
                          Kompletny obłęd! Bo niby nie muszą ubezwł., bo zapisu w prawie o
                          przymusowym staniu sie opiekunem nie ma- a faktycznie muszą, bo nie
                          mają prawa reprezentowac swojego pełnoletniego podopiecznego, mimo,
                          iz samodzielnie nie jest on w stanie funkcjonować. A listonosz
                          wypłacając matce (opiekunce tylko faktycznej) rentę- własciwie to
                          nawet nie ma do tego prawa i robiąc to zarówno on jak i matka staja
                          się przestępcami!
                          Uff!
                          Więc stanie sie opiekunem prawnie ustanowionym jest sensowne- w
                          każdym razie z punktu widzenia obowiazujących przepisów.
                          Chyba, że rodzicom chodzi wyłacznie o to, że nie chcą być
                          obligatoryjnie zmuszani do ubezwł. Tę czynność woleli by wykonać z
                          wlasnej woli?

                          ---------------
                          Maniu, dzięki za wywód i upór ( oczywiście- nie będzie maszyna nami
                          rządzić!). Dzieki niemu zapaliła mi się żarówka w rozumie- w każdym
                          razie mam nadzieję i na razie tylko 40 V, ale od czegoś przecież
                          trzeba zaczać smile))
                          • waleria-1 Re: Maniu 08.11.07, 14:52
                            Łobuz mnie też wylogował.
                            Ale że i ja upara jestem i rządzić sobą maszynie nie dam- to go
                            przechytrzyłam.
                            Ha!
                            • mania1119 Re: 08.11.07, 20:05
                              Jest wlasnie tak jak piszesz-czyli presja.Co do samego
                              zarzadzenia,jak mówie-renta byla wyplacana.Ale juz np.byl problem z
                              podpisem dokumentow zwiazanych z pampersami.
                              To wszystko powinno miec logike-czyli.np.opiekun faktyczny powinien
                              miec prawo do takich prostych spraw,z zasady-chyba,ze budzi jakies
                              watpliwosci.
                              To jest bardzo delikatna materia-bo kto np.zglosi
                              nieprawidlowosci,jesli zalozmy niepełnosprawny nie jest objety
                              opieka instytucjonalna (np.Warsztaty Zajeciowe,gdzie owe
                              nieprawidłowosci by sie zauwazylo).
                              • mania1119 Re: 08.11.07, 20:13
                                Przewaznie,jak najdłuzej opiekunami jest rodzina.Nie ma powodu
                                podejrzewac ich o złą wole.Podejrzewajac,robi sie im krzywde.
                                Ale,z drugiej strony,np,jesli zostanie tylko rodzenstwo-moze byc
                                róznie,zwłaszcza jesli chodzi o kwestie majatkowe.
                                W przypadku uposledzonego w stopniu umiarkowanym a spolecznie
                                dostosowango-niepelnosprawnośc moze nie byc czytelna dla osoby nie
                                znającej sie.I notariusz spokojnie zatwierdzi umowe sprzedazy
                                np.mieszkania -sąsiadowi .Sama znam taki przypadek.Wtedy jest
                                zauważalny plus ubezwłasnowolnienia.
                                Moze powinien byc wyznaczany ktos kontrolujacy sytuacje-no,nie wiem.
                                W niektorych krajach staraja sie to obejśc stosujac inne
                                nazewnictwo.Ale sens jest ten sam.Ja za bardzo wyjścia nie widze.
                                _______________________________________________________
                                Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                                łamać krzesła?
                                • mania1119 Re: 08.11.07, 20:20
                                  Dla rodziców ten problem jest bardzo bolesny.Tak jak i problem
                                  umieszczenia niepełnosprawnego dziecka w placówce.Ile razy
                                  słyszałam:"co sie z moim dzieckiem stanie po mojej śmierci".
                                  Upośledzeni sa w gruncie rzeczy bezbronni,nawet jesli są fizycznie
                                  silni.
                                  Może wiec lepiej decyzje podjac za zycia rodzica,stawic temu
                                  czoło,choć z bólem?Wtedy ma sie mozliwość wyboru,oceny.Dziecko zdąży
                                  sie przystosować.Ale to jest myslenie moje,osoby będącej poza
                                  sytuacją.
                                  Dobra jest koncepcja utworzenia przy Osrodkach Rehabilit.-Wych.i WTZ
                                  domow,w których uczestnicy beda mieszkac we własnych pokojach,lub we
                                  dwojke,z własnymi meblami itd.,a obok uczyc sie i pracowac.Ale to na
                                  razie ideal.
                                  • waleria-1 Re: 09.11.07, 10:38
                                    mam taki przypadek: osoba starsza *0 lat), schorowana, po kilku
                                    operacjach opiekuje sie swoją niepełnosprawną umysł. córką.
                                    ponieważ często musiała iść do szpitala, nie mogła zapewnic jej
                                    opieki (pozostałe dzeci pracują i nie sa w stanie pomóc). Podjeła
                                    drastyczną decyzje- ubezwłasnowolnic, bo córka ( stopień
                                    upośledzenia nieznaczny, więc "kojarząca")nie chciała iśc do domu
                                    opieki dla takich osób, jak ona.
                                    Treaz w tym domu jest, bardzo to przeżywa. Ale jakie było inne
                                    wyjście z sytuacji? Przecież ta stara kobieta nie mogła sie już ją
                                    należycie zając, ciągle też była w strachu, czy córka np. nie
                                    podpali domu.
                                    • waleria-1 Re: 09.11.07, 10:53
                                      Chciałam jeszcze powrócic do poczatkowego wątku.
                                      Otóż jeżeli sprawa tak sie ma, jak to póżniej wyjaśniła Inka, to
                                      istotnie sprawa jest bulwersujaca.
                                      Ale...jak to w innym wątku bardzo trafnie powiedziała Mania, jeżeli
                                      ktoś ma 2 nogi, to nie znaczy, że moze biegać.

                                      Czy pani chcąca "załatwić" córce zaświadczenie o chorobie istotnie
                                      również sobie takie zaświadczenie załatwiła? Moze istotnie była
                                      chora (choć tego widac nie było) i robiła tak, jak jej na to
                                      możliwośc rozumownia pozwalała?
                                      Jeżeli jednak była osobą zdrową, to do lekarza należało - tak, jak
                                      to powiedziała Mania (Maniu, ja się do Ciebie n a p r a w d ę nie
                                      podlizuję) zająć się przypadkiem mamy.
                                      Ale chwała Ince, ze zainterweniowała i wybiła z głowy obu paniom tak
                                      durne i krzywdzace na przyszłość córkę postepowanie.

                                      Ale cały czas pamietajmy- nic nie jest takie, jakie sie wydaje...

                                      Wieczorem postaram sie wkleić do "naszej książki" moje opowiadanie
                                      mówiace własnie o tych pozorach. Jest one jednym z najbardziej
                                      kontrowersyjnych w przekazie.

                                      • inka-1 Re: to urzednicy i nasze prawo... 09.11.07, 13:59
                                        czesto podsuwaja ,,rozwiazania bezprawne'lub kusza do podejmowania
                                        takich prob dla marnego grosza.Ja 11 lat temu bylam w nastepujacej;
                                        sytuacji ;po smierci mego konkubenta nasza corka nie uzyskala renty
                                        rodzinnej(nie pomoglo odwolywanie do ZUS ,Rzecznikow itd.)Za to
                                        urzednik zaproponowal mi ,,pozorne oddanie dziecka do rodziny
                                        zastepczej czyli dziadkow(mieszkaja ze mna)i wtedy otrzymywali by
                                        1000 zl na moja corke,a przecierzi tak bede przy niej..i co Wy na
                                        to??Dodam ze podziekowalam i po dzien dzisiejszy nie mam na swoje
                                        dziecko nic od panstwa..radze sobie i mam nadzieje ze mimo chwilowej
                                        utraty pracy nigdy bym na taki uklad nie poszla..jak nie znajde
                                        innego zajecia to zawsze jest mozliwosc sprzatania i tez dorobie,ale
                                        to jest moje dzieckoi nikomu nawet na niby dla pieniedzy bym sie
                                        niezrzekla...
                                        • dobra-kobieta Re: to urzednicy i nasze prawo... 09.11.07, 19:42
                                          no właśnie , w tym popiep....kraju nic nie mozna załatwic prostą i
                                          uczciwą drogą- zawsze trzeba okrężna dochodzić do tego, zeby parę
                                          groszy słusznie Ci sie należacych otrzymać!! I po co to??
                                        • waleria-1 Re: to urzednicy i nasze prawo... 09.11.07, 21:37
                                          Inko,
                                          jesteś dzielną kobietą i wiesz, jak bardzo Cię podziwiam.
                                          Myślę, że ja w Twojej sytuacji nie byłabym tak szlachetna. Nie
                                          czułabym się, jakbym się zrzekała mojego dziecka, na pewno nie. Nie
                                          uważałabym, że wyrządzam mu krzywdę pozornie cedując na rodziców
                                          prawo opieki nad nim.
                                          Samotnej kobiecie jest bardzo ciężko- pod wieloma względami. Więc
                                          jeżeli mogłabym w taki sposób choć trochę ulżyć, poprawić byt i
                                          sobie i dziecku- zrobiłabym to.
                                          Ale mówię tak, bo nigdy nie byłam w takiej sytacji. W każdym razie
                                          nie od strony rodzica...
                                          • wiktoria53 Inko 09.11.07, 22:00
                                            urzędnik bardzo dobrze Ci radził.Nie trzeba było mieć skrupułów, bo
                                            liczy się dobro dziecka, dla niego mogłaś to zrobić.Tak robi wiele
                                            ludzi. Dziadkowie niby wychowują i dostają jakieś pieniadze jako
                                            rodzina zastępcza. Bo tak naprawdę kiedy córce zabraknie pieniedzy
                                            to dziadkowie zawsze pomogą finansowo. Kiedyś chyba nie było takich
                                            mozliwości.
                                            • inka-1 Re: ja nie zaluje-jak moglabym spojzec dziecku .. 09.11.07, 22:09
                                              w oczy,jak isc na wywiadowke..nie to nie dla mnie takie prawo..mojej
                                              corce niczego nie brak,mam z nia swietny kontakt a ze jest to
                                              kosztem pracy,wiekszego wysilku-wazne ze mam czas dla
                                              niej ..jestesmy razem i nie musze tlumaczyc i kabinowac..nie
                                              moglabym sie zrzec swojego dziecka za nic..
                                              • mania1119 Re:ogólnie 09.11.07, 23:10
                                                Kiedy zostana prawnie usankcjonowane konkubinaty,sprawy tego typu
                                                beda łatwiejsze.Prawo idzie ku temu.
                                                -Ale jesli bylo ustalone ojcostwo dziecka i ojciec dziecka przed
                                                smiercia pracował na umowie o prace-to dziecko rente po nim powinno
                                                dostać.
                                                -Mozna wnieśc o alimenty od dziadkow ojczystych.
                                                -Obecnie zostaja przywrócone alimenty wypłacane dzieciom,gdy ojcowie
                                                nie wywiazuja sie.

                                                Teraz dwie moje uwagi:
                                                1.pieniedzy nie dostaje sie "od państwa" tylko od nas
                                                wszystkich.Dlatego uwazam,ze wszystkie takie sprawy (rodzin
                                                zastepczych,zasiłków itp)powinny byc zawsze dokładnie
                                                rozpatrywane.Ta kasa idzie od podatników,czyli od nas-co nie
                                                znaczy,ze Twoje dziecko,Inko, miałoby nie dostac lub ,ze jestem
                                                czemukolwiek przeciwna.Po prostu pisze to dla zasady.A dzieci musza
                                                miec dobre warunki i dobrze sie rozwijac,chocby dlatego,ze to one
                                                będa finansowac emerytury rodziców. wink)
                                                2.podtrzymuje twierdzenie z postu wiele punktów nizej,ze rodzic może
                                                sobie "umyslic" choć co-ale załatwia lekarz.I robi krzywdę swojemu
                                                pacjentowi.




                                                _______________________________________________________
                                                Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                                                łamać krzesła?
                                                • mania1119 Re:ogólnie 09.11.07, 23:19
                                                  uzupełniam:
                                                  "powinno dostać"-mam na mysli zgodnie z prawem.Ustalone ojcostwo
                                                  daje dziecku wszelkie prawa zwiazane z ojcem (alimenty,renty
                                                  itd).Ojciec to ojciec-gdyby matce cos sie stało (odpukac)-on
                                                  pełniłby opieke.(chyba ze ma ograniczona lub odebrana władze
                                                  rodzicielska ale to do pieniedzy sie nie ma).Np.w zwiazku
                                                  konkubenckim zasilek rodzinny na dziecko pobiera ojciec,jeśli tylko
                                                  on pracuje.(przy ustalonym ojcostwie).

                                                  "gdy ojcowie nie wywiazuja sie" lub oczywiscie,jesli z innych
                                                  powodów np.smierci ojca,tych alimentow nie ma.

                                                  Wszystko przez to,ze sie spiesze,zeby mnie system nie wylogowal.
                                                  _______________________________________________________
                                                  Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
                                                  łamać krzesła?
                                              • waleria-1 Re: ja nie zaluje-jak moglabym spojzec dziecku .. 09.11.07, 23:46
                                                To wspaniale, Inko, że potrafiłaś sobie poradzić.
                                                Rozumiem Twój punkt widzenia.
                                                Wiele kobiet jednak nie potrafi poradzić sobie w samotnej opiece
                                                nad dzieckiem, nie może, nie jest w stanie. Z różnych względów.
                                                A ścieżki życia przecież różnie się plączą- wiemy o tym, prawda?
                                                Chciałam tu podkreslić, że absolutnie nie namawiam nikogo do
                                                oszustwa.
                                                Wydaje mi się jednak, że jakbym nie miała czym nakarmić swoich
                                                dzieci, jakbym nie miała za co kupić im butów czy zeszytów do szkoły
                                                (a takie przypadki są bardzo częste), jakbym nie miała już innego
                                                wyjścia- chwyciłabym się każdej deski ratunku. Prawie każdej.
                                                • mania1119 Re: ja nie zaluje-jak moglabym spojzec dziecku .. 09.11.07, 23:50
                                                  I jakbys nie miala innego wyjścia,to by i Tobie i Twojemu dziecku
                                                  należały sie po prostu pieniadze od nas,(państwa=podatników)-godne
                                                  pieniadze,bo jestesmy jednym społeczeństwem.To normalne.
                                                  • inka-1 Re;takie zrzeczenie sie praw do dziecka... 10.11.07, 15:04
                                                    niesie za soba konsekwencje..nie Ty decydujesz nawet w szpitalu o
                                                    zgodzie na leczenie,o jego nauce..przestajesz miec takie mozliwosci-
                                                    czesto drogi rodzin bywaja rozne(a co jesli nowy prawny opiekun
                                                    powie to moje,dosc ukladow).Moje dziecko dostalo by rente nosi
                                                    nazwisko ojca-tylko zabraklo 3 miesiecy do ciaglosci pracy
                                                    przez ,,glupie przepisy,bo czlowiek zginol smiercia tragiczna i
                                                    wiele czasu byl poszukiwany(akt zgonu zostal wystawiony na dzien
                                                    znalezienia zwlok)z tad przerwa w pracy..nasze prawo do niedawna nie
                                                    przewidywalo takiej mazliwosci,a dziadkowie tez juz nie zyja,z
                                                    reszta od ludzi ktorzy maja 700 zl emerytury pieniedzy bym nie
                                                    wziela.Uwazam ze w tym calym krzyku o tej pomocy rodzinie zapomina
                                                    sie o dzieciach.
                                                  • inka-1 Re: mam zal,jestem przeciwna kretactwu... 10.11.07, 15:09
                                                    czemu dziecko nie dostaje nic,a byle pijak czy osoba ktora moze
                                                    pracowac rente ma dostanie bo poudaje..ja tez place podatki,i nie
                                                    chce nic za darmo sa zeczy ktore powinny byc uregolowane.Moje
                                                    dziecko nie jest ,,czarna owca'-jedno w tym jest pozytywne nikt mi
                                                    nie powie ze musial lozyc na utrzymanie mojego dziecka..
                                                  • ovaka Re: mam zal,jestem przeciwna kretactwu... 10.11.07, 15:22
                                                  • ovaka nikt nie powie że łozył... 10.11.07, 15:25
                                                    nie daj sie zwariowac ..ja nie mam dzieci ,a z przyjemnościa "łożę"
                                                    w podatkach na cudze dzieci ..będe wśród nich spedzała starośc -
                                                    wole aby były wykształcone i szczęśliwe , i aby mnie nie stłukły na
                                                    klatce schodowej.Los dzieci nalezy do całego społeczeństwa, tylko
                                                    ludzie jakos za rzadko mysla o tym na codzień.Twojemu dziecku
                                                    nalezy sie pomoc i uwaga ze strony nas wszystkich, po to płacimy
                                                    podatki!
                                                  • inka-1 Re: ja juz na nic nie licze daje... 10.11.07, 15:38
                                                    sobie rade i moje dziecko mam nadzieje ze ma to co potrzebuje,tak
                                                    juz jest 11 lat wiec jestem wprawiona w bojach.Jednak ze zgroza
                                                    mysle ze sa osoby ktorym trudno sobie tak poradzic-i co czy sa
                                                    wogole dzieci ,,gorsze i lepsze'..to tylko hasla,,wszystkie dzieci
                                                    sa nasze'
    • mania1119 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 10.11.07, 18:36
      Napisałam wcześniej:jeśli rodzice wyczerpia wszelkie mozliwosci,to
      powinna być godziwa pomoc ze strony państwa,czyli nas,podatnikow.I
      chce,zeby moje stanowisko bylo jasne.
      W miare podawania przez Ciebie informacji okazuje sie,ze to dość
      nietypowy przypadek. I faktycznie trudny.
      Co do kretactw z rodzina zastepcza-jestem przeciw.I wkurza mnie,że
      ludzie to robia.
      Natomiast reguła jest,ze przy ustalonym ojcostwie,jesli ojciec
      dziecka jest zatrudniony na podstawie umowy o prace-to dziecku
      przysługuja wszelkie prawa wynikajace ze stosunku prawnego ojciec-
      dziecko.Twój konkubent nie spełnial tego wymogu zwiazanego z
      zatrudnieniem,jak piszesz, bylo to wynikiem dramatycznego splotu
      zdarzen.
      Ale skoro to bylo 11 lat temu to funkcjonowal fundusz alimentacyjny-
      czyli na pewno dostawałas alimenty.I to tez jest forma pomocy od
      państwa.
      Zasiłek rodzinny jest niewielki,ale tez jest.
      Wiekszość funduszy socjalnych w zakladach pracy obejmuje pomocą
      socjalna dzieci pracownikow.
      Takze PCPR-zupelnie legalnie pomaga.Także MOPS.
      Mozesz tez PIT rozliczac z dzieckiem-czego nie mogą robic rodzice w
      pelnej rodzinie.
      Nie mówie,ze los samotnej matki jest losem łatwym.Chocby z
      racji "pojedynczej" odpowiedzialnosci jest trudny.
      Ale chodzi mi o to,zeby nie uogolniac nadmiernie i nie popadac w
      desperacje.Przepisy mamy nie tylko niedoskonałe,ale nieraz wręcz
      złe.Niemniej nie popadajmy w przesade i nie gorączkujmy sie.
      _______________________________________________________
      Owszem,Aleksander Macedoński był wielkim wodzem.Ale po co od razu
      łamać krzesła?
      • waleria-1 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 10.11.07, 19:49
        Mania napisała:
        "Co do kretactw z rodzina zastepcza-jestem przeciw.I wkurza mnie,że
        ludzie to robia."
        Wiem, co masz na myśli, Maniu, i ogólnie się z Tobą zgadzam- jednak
        z pewnymi wyjatkami, o których napisałam wyżej.
        Otóż znam pania, którą kilkadziesiat lat temu (nie było wtedy
        funduszu alimentacyjnego, zasiłków itp.) mąż zostawił z dwójka
        nastoletnich dzieci. Nie płacił na nie alimentów.
        Kobieta zarabiała bardzo mało, ale pracowała po 12 h. na dobę, aby
        wyzywić dzieci. Rodzina sie od niej odwróciła, no bo- rozwódka. Nie
        było ważne, że to mąż ja zostawił- widocznie nie była go warta-
        myśleli.
        Jedno z rodzeństwa owej pani zaproponowało jej, że zaadoptuje
        młodsze dziecko. Nie zgodziła się.
        I tak harując całymi dniami sama wychowała swoje dzieci. Zawsze
        podnosiła wysoko głowę, nie skarżyła się, nawet, jak jej dzieci w
        zimie musiały spać w łóżkach ogrzewanych gorącymi butelkami, bo nie
        było na opał, nawet, jak do jedzenia był tylko chleb ze smalcem.
        Podziwiam tę panią.
        Ale nachodzi mnie też refleksja. Co by było, gdyby nie miała pracy?
        Gdyby żyła w maleńkim miasteczku w dzisiejszych czasach?
        Nie miałaby k o m p l e t n i e środków do życia.
        I gdyby oddała teraz swoje dziecko do faktycznej adopcjii- nie
        miałabym o to do niej żalu.
        Również wtedy, gdyby ta adopcja była fikcyjna.

        ----
        Oglądałam kiedyś sztukę o rewolucji francuskiej. Matka miała 2
        dzieci- jedno słabsze fizycznie, drugie silniejsze. Panował głód.
        Matka wiedziała, że nie da rady wykarmić oboje. Wygoniła więc (choć
        serce jej krwawiło) na ulicę to słabsze...aby przynajmniej to
        drugie, silniejsze, miało szansę przeżycia...
        Czy można było do niej o to mieć pretensje?



        • mania1119 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 10.11.07, 23:30
          Czym innym jest oddanie dziecka do adopcji,a czym innym jest rodzina
          zastępcza.
          Adopcja jest na zawsze,koszty utrzymania przejmuja rodzice adopcyjni.
          Co do decyzji autentycznej czy pozornej-to juz zupelnie inna sprawa.
          Rodzina zastępcza funkcjonuje tylko do 18 roku życia,koszty
          utrzymania ponosi państwo (czyli my).Jest jeszcze rodzina zastepcza
          terapeutyczna.
          Osobiscie wolałabym,zeby rodzicowi dziecka,ktory nie ma srodków na
          jego utrzymanie i naprawde nie może ich zdobyc,wypłacac
          wystarczajaco duży zasiłek.Byłoby legalnie,sensownie,i zarówno
          dziecko jak i rodzic lepiej by sie czuli.
          Natomiast prawo mówi,że ( zamiast dawac dziecko do rodziny
          zastepczej dziadkom- co mialoby np.byc na pozór i lewizna-ale są też
          sytuacje ,ze jest rzetelnym wskazaniem)dziadkowie winni płacic
          alimenty,jeśli ojciec jest niewypłacalny.
          No tak po prostu jest,ale jak mówie,ani mi w głowie kogokolwiek
          sadzic i w ogóle to najbardziej bym chciała,zeby wszyscy byli
          szczęśliwi.O!
    • mania1119 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 10.11.07, 23:20
      Oczywiscie,ze różnie bywa,nie da sie doradzac w drodze rozważań
      teoretycznych.A o sądzeniu-mowy nie ma.
      Są dobre wzorce z innych krajów,dotyczace pomocy rodzinom,i fajnie
      byłoby,zeby i u nas funkcjonowały.
      Generalnie jestem za zasada,ze lepiej dac wędke niż złowiona
      rybe.Ale czasem niewątpliwie trzeba inaczej.
      Wdałam sie w te socjalne rozważania głownie z powodu tego,ze wiele
      osób (ale nie mówie,ze my z tego Forum)mówiąc "państwo" w ogole nie
      zdaje sobie sprawy z tego,ze państwo ma pieniadze od nas.Wiec jestem
      przeciw wszelkim lewiznom,od mniejszych po wieksze,w kazdej
      dziedzinie,bo to my jako społeczeństwo jestesmy naciagani.
      • waleria-1 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 11.11.07, 09:49
        Mania napisała:
        "Czym innym jest oddanie dziecka do adopcji,a czym innym jest
        rodzina zastępcza".

        Maniu, jak ja lubię Twoje posty. Zawsze potrafisz wyprostować moje
        rozważania, jak zbaczają na trochę "nie takie" tory.
        Oczywiście pisząc "fikcyjna adopcja" miałam na myśli "fikcyjna
        rodzina zastępcza". Dzięki smile))

        A poza tym- zgadzam się z tym, co napisałaś wyżej.
        • mania1119 Re: swiat zwarjowal..czy mozna to zrobic swojemu 11.11.07, 14:07
          >
          > Oczywiście pisząc "fikcyjna adopcja" miałam na myśli "fikcyjna
          > rodzina zastępcza".

          Przeciez wiem!Tylko ja mam manie (nomen omen) poprawiania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka