Dodaj do ulubionych

Dzisiaj Dzień Chorego - czy jesteśmy wdzięczni

11.02.08, 10:04
tym wszystkim dłoniom, które nas chronią, które nam pomagają, które
kiedykolwiek nas karmiły? Ile ogarniało nas, zasłaniało, chroniło
dobrych, szlachetnych rąk... Czy jesteśmy wdzięczni za dar rąk?
Czy potrafimy sami otulić kogoś swoimi rękami?
Obserwuj wątek
    • inka-1 Mam nadzieje ze moj.. 11.02.08, 10:10
      skromny wklad w ulzenie w cierpieniu przynosi niekiedy
      efekty...zycze Wszystkim zdrowia i by nigdy lub jak najzadziej
      musieli korzystac z naszej ,,chorej sluzby zdrowia"
      • milata2 Re: Mam nadzieje ze moj.. 11.02.08, 10:42
        Witaj Inka smile, to prawda, że służba zdrowia jest chora, a najlepsze
        co nam się może przytrafić, to nie chorować. Patrząc jednak na to z
        drugiej strony, to dla wierzących cierpienie może być wybawieniem.
        Jak powiedział Samuel Bellow: "Smutne to, ale cierpienie jest chyba
        jedynym niezawodnym sposobem zbudzenia duszy ze snu."
        • del.wa.57 Re: Mam nadzieje ze moj.. 11.02.08, 18:35
          Dzisiaj dzień chorego? no,dobra to ja przytulam wszystkich chorych i zyczę Im
          Wam i sobie końskiego zdrowia.
          smile
          • e-baba Dzień Chorego ... 11.02.08, 22:50
            milata2 napisała:
            > Patrząc jednak na to z drugiej strony, to dla wierzących
            > cierpienie może być wybawieniem.
            Wybawieniem od czego?

            > Jak powiedział Samuel Bellow: "Smutne to, ale cierpienie jest
            > chyba jedynym niezawodnym sposobem zbudzenia duszy ze snu."
            Jeżeli chodzi o fizyczne cierpienie, bo tego dotyczy ten wątek, to powyzsze stwierdzenie to tylko ładna stylistyczna figura. Cierpienie chorego bowiem to nie ból duszy, lecz zwyczajny ból ciała. To dramat czlowieka, który jest zależny od innych. To także poczucie utraty godności, ktore odczuwa człowiek nie panujący nad swoim ciałem i fizjologią. To wielka samotność człowieka, bo przeciez w bólu tak naprawdę każdy jest samotny. I choć może przynosic ulgę współczucie i pomoc innych ludzi, to tak naprawdę wielki ból oddala cierpiącego nawet od tych, ktorzy byli mu najbliżsi. Ich sprawy, ktorymi odtąd żył - pochłonięte zostają samotną walką z bólem, a wielkie zmęczenie, jakiego ta walka wymaga nie pozostawia sił na udział w sprawach, ktore dotąd wydawały sie najważniejsze. Patrząc na starania bliskich, z wielkiej miłości do nich - nie chce być im ciężarem.

            Jestem ostatnio codziennym gościem w szpitalu, więc piszę to na podstawie własnych obserwacji. Dzisiejszy dzień - Dzień Chorego - niczym nie różnił się od wczorajszego ani poprzednich. Lekarz nie odpowiedział na zadane mu pytanie, bo sie spieszył, pielęgniarki zapomniały nakarmić leżącą samotną staruszkę...
            Przy łóżkach "szczęśliwców" siedzieli ich najbliżsi, choc "szcześliwcy" ,pochlonięci walką z bólem, nie zawsze sobie z ich obecności zdawali sprawę. Ot, dzień jak co dzień...

            Ale skoro dzisiejszy dzień to Święto Chorych - życzę im, aby ich, oraz ich najbliższych, los ich tak dotkliwie nie doświadczał, aby walka z chorobą nie odebrała im wszystkich sił. A ich dusze niech ze snu budzą codzienne radości...
            Powtarzam więc za Delwą - wszystkim życzę końskiego zdrowia (choć czy wszystkie konie są takie zdrowe? smile)))))
            • milata2 Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 00:02
              Witaj E-babo smile, już późno więc jutro odniosę się do Twej tak
              poruszającej i sugestywnej wypowiedzi. Pozwól, że przytoczę wiersz
              ks. Jana Twardowskiego:
              Szukam
              Szukam nie ogłoszonej jeszcze świętej
              tak autentycznej że bez obrazka
              patronki piękności nieprzydatnej
              urody dla nikogo
              przyjaźni zatrzymanej w listach na dnie szufladki
              pantofli na sznurku
              maskotki rozciągającej policzek w uśmiechu
              futerka tak taniego że za drogo wyszło
              spraw zawiązanych gdzieś tam poza nami
              zdmuchniętego imienia
              tuż przy Aniele Stróżu który się zamyślił
              że strzeżonego Bóg właśnie nie strzeże
              Wtedy
              odnajduję dwunastoletnią Małgosię
              co umarła w szpitalu
              przy mojej stule
              z jedną ściętą minutą przy sercu

              POTEM
              Było po śmierci
              świat stał się biały
              jak na rozpacze lek
              wszystkie me grzechy się rozpłakały
              u ucałował śnieg

              A na koniec coś od św. Maksymiliana Kolbe:
              "Im większa ofiara, tym większe błogosławieństwo."
              Do jutra, dobrej nocy smile.
              • natla Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 00:52
                Tak, dramat człowieka zależnego od innych.....to chyba gorsze od
                fizycznego bólu. A nie daj Boże, jak pomoc jest rzucana jak ochłap
                psu ...na wsi....z łaską i lekceważąco.
                Tak więc końskiego zdrowia dla chorych i ich piekunów. I obu stronom
                odrobine empatii i dużo serca.
                • malwina52 Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 08:06
                  Wręczono nagrody z okazji Światowego Dnia Chorego

                  Ks. Piotr Krakowiak, prof. Jacek Łuczak, prof. Krystyna de Walden-
                  Gałuszko, dr Jolanta Grabowska-Markowska i Iwona Schymalla zostali
                  wyróżnieni statuetkami nagrody im. św. Kamila - patrona chorych i
                  pracowników służby zdrowia.

                  Wśród instytucji nagrodzono Hospicjum im. św. Kamila w Biesku-
                  Białej, a wśród mediów - "Gazetę Wyborczą" i Program III PR.



              • e-baba Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 08:14
                milata2 napisała:
                > A na koniec coś od św. Maksymiliana Kolbe:
                > "Im większa ofiara, tym większe błogosławieństwo."

                Milato, być może przemawia przeze mnie wynikajaca z mojej obecnej sytuacji wielka niezgoda na jakiekolwiek cierpienie, ale moim zdaniem - ofiara powinna wynikać z własnej woli czlowieka. Powinna byc darem, poświęceniem - dla kogoś lub w jakiejś intencji. Choroba jest stanem niezaleznym od woli, ani chorego, ani jego bliskich,więc nie jest skutkiem żadnego wyboru. I naprawdę niewiele jest ludzi, ktorzy, gdyby mogli wybierać - zdrowie lub cierpienie, wybrałoby to pierwsze.
                I przepraszam, nie chcę urazić niczyich uczuć - ale dla mnie nie stanowi żadnego pocieszenia ewentualna nagroda za cierpienie wynikające z choroby. Jest to po prostu zły los czlowieka, los, ktory o tyle jest sprawiedliwy, że wybierając, nie ma na względzie ani stanu posiadania, ani zalet osobistych człowieka.
                Takie jest moje zdanie o cierpieniu wynikającym z ciężkiej choroby.

                Natomiast zupełnie inną kwestią jest wynikajaca z cierpienia chorych, ofiarność innych ludzi. Mam olbrzymi szacunek i podziw dla ludzi, którzy, chocby swoją obecnością, współuczestniczą w cierpieniu chorego. I nie mam tutaj na mysli osób bliskich - dla mnie to po prostu, poza kwestiami prawnymi, ich moralny, po prostu ludzki obowiązek. Jak go spełniają - wszystko zależy od tego, jaka w nich tkwi dusza i ile jest w nich dobrych uczuć.

                Poziwiam bowiem ogromnie, chyląc nisko czoło, wolontariuszy, ktorzy cierpiącym poświęcają swój czas, siły i ogrom dobrych uczuć. Dla mnie to własnie jest olbrzymia ofiara. Ofiara - bo wynikający z własnego ich wyboru dar dla innego czlowieka. To wspaniali ludzie, ktorym należą się najwyższe wyrazy podziwu. I choć w swym poście cytaty przytoczone przez Milatę odnosiłam dotąd do chorych - sądzę, że mają one zastosowanie własnie do tych wspaniałych ludzi, ktorym z całego serca gorąco życzę, aby ich wielkie poświęcenie i codzienne dary dla innych, kiedyś wrociły do nich - chocby w postaci wielkich błogosławieństw.
                • milata2 Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 12:47
                  Cokolwiek nie napiszę zabrzmi fałszywie, nie mam kompetencji by o
                  tym mówić, lecz jak każdy człowiek, a ludzkość od zarania swego
                  istnienia, zadaję sobie pytania o sens istnienia na tym świecie, o
                  sens cierpienia i jak to się ma w odniesieniu do wiary.
                  Choć jestem młodą emerytką, to myśli moje wybiegają daleko naprzód,
                  niektóre niepokoją.
                  Zaczęłam szukać odpowiedzi na swoje wątpliwości przez pryzmat wiary.
                  Pierwszym etapem to było "rzucenie" się na literaturę o życiu
                  świętych (siostra Faustyna, ojciec Pio, św. Teresa Benedykta od
                  Krzyża, św. Teresa od Dzieciątka Jezus etc.),tutaj, teraz już
                  święci, zmagali się z nieowybrażalnym cierpieniem, ze swoimi
                  słabościami.
                  Cytaty, które przytaczałam, nie było czysto retoryczne, ale miały
                  sens z moich przemyśleń i literatury. Św. Augustyn przestrzegał, by
                  uważać by nasze dusze nie posnęły, lecz wyglądały Boga, gdyż sen
                  duszy jest zapomnieniem o Nim. Zatem sen duszy jest złem W jednej z
                  książek wyczytałam: skandal cierpienia...Jezes jest zbyt niewygodny,
                  żeby mógł być naszym wynalazkiem...liczni wierni byliby gotowi
                  naśladować Go do momentu rozdania chleba, ale nie aż do kielicha...
                  Tu by należało się rozeznać na jakim etapie my jesteśmy...
                  Zawsze mnie nurtowało co będzie jak już wszystko zawiedzie; ludzie,
                  zdrowie, własne ciało, a życie będzie się jeszcze tlić, co wtedy,
                  jak z tym żyć? Myślę, że tylko wiara w Boga pomoże nasze myśli
                  odwrócić, skupić je na Jezusie, który przyjął cierpienie z miłości
                  do Ojca i do ludzi. Odtąd cierpienie zostało związane z miłością.
                  Cierpienie tylko w perspektywie zbawczej ma sens. Odarte z wiary i
                  miłości jest siłą destrukcyjną i staje się przekleństwem. Papież
                  Benedykt XVI napisał: "O człowieczeństwie człowieka dycyduje jego
                  postawa wobec cierpienia. Tu człowiek staje w bezpośredniej
                  konfrontacji z faktem, że nie rozporządza sam swoim życiem, że jego
                  własne życie nie jest jego własnością. Odpowiedź człowieka może być
                  dwojaka: może być nią opór, próba zdobycia mimo wszystko
                  autonomicznej władzy - a więc przyjęcie postawy rozpaczliwego,
                  gniewnego buntu. Ale odpowiedzią może też być powierzenie się tej
                  innej Mocy, ufne poddanie się jej kierownictwu bez lękliwego
                  oglądania się na siebie."
                  A więc człowiek wiary przyjmuje, że każde cierpienie ma sens, jeżeli
                  jest odczytywane w perpektywie zbawczej, ale nie szuka go dla niego
                  samego i nie życzy go innym, i to miałam na myśli w swojej
                  wypowiedzi i cytatach. Jeszcze coś dopiszę, na razie pozdrawiam i
                  przepraszam za te moje wywody... ale "Kto szuka prawdy, szuka Boga,
                  choćby o tym nie wiedział" - są to jedne z najbardziej znanych słów
                  Edyty Stein. smile)).
                  • sagittarius954 Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 14:31
                    "choćby o tym nie wiedział" - szkoda że tych słów nie wypowiedziałaś rok temu,
                    ale i tak są one mądre . Tak sobie myślę , zupełnie luźno , że jesteśmy nic nie
                    znaczącymi drobinami rzuconymi na ta glebę , a co z nas wyrośnie w dużej mierze
                    zależy od nas. I tego zupełnie nie rozumiem , po co to wszystko , cierpienia,
                    zmaganie sie ze swoimi niedoskonałościami, doskonalenie się , nie kumam a może
                    nie chce zrozumieć . Im więcej człowiek poznaje tym bardziej staje się samotny ,
                    nie potrzebne są mu przyjaźnie, tak jakby zabrał cząstkę wszechwładzy . Tylko
                    nie potrafi jeszcze budować z niczego , nie, to nie na mój umysł zwykłego
                    człowieka, milato przyjmuję twoje słowa, mądre słowa, lecz jest we mnie jeszcze
                    żal do Niego i dopóki nie przycichnie, staram sie być na tym świecie ,tylko się
                    staram...
                    • milata2 Re: Dzień Chorego ... 12.02.08, 15:57
                      Sagi, ciepło pozdrawiam smile)) i cytuję do znudzenia:

                      "Bóg może uczynić w naszym kierunku tysiąc kroków, ale ten jeden w
                      Jego kierunku - ten musimy zrobić sami." (Karl Rahner SJ)
                      i jeszcze coś od ks. J. Twardowskiego

                      CHWILA
                      Nie godzina - bo to za dużo
                      kwadransa nawet nie trzeba
                      jedna chwila prowadzi do nieba
                      wiosną, latem, jesienią, zimą.
    • malwina52 czy jesteśmy wdzięczni.... 12.02.08, 08:32
      za pomoc osobie chorej i niepelnosprawnej
      wdziecznosci i poklasku nie oczekuje,
      uwazam, ze jest to moj obowiazek wobec słabszych
      i cierpiacych




      • milata2 Re: czy jesteśmy wdzięczni.... 12.02.08, 14:14
        Cierpienie jest podstawowym doświadczeniem człowieka, prędzej czy
        póżniej dotyka każdego i nie ma przed nim ucieczki. A jeśli nie ma
        to trzeba się z nim oswoić, wiem, wiem.....cierpienie cierpieniu
        nierówne, samo w sobie jest złem i trudno się dziwić, że nie chcemy
        go w swoim życiu i bronimy się przed nim. Gdy jednak przyjdzie
        jedyną szansą na oswojenie i przyjęcie go tak, by nie szkodziło nam
        jak wróg, lecz pomagało jak przyjaciel, jest wiara. To ona zanurza
        je w krzyżu i przemienia z bezsensownej udręki w doświadczenie
        łaski...
        Wiara nie ujmuje nam bólu, ale go przemieni taki sposób, by
        rzeczywiście stało się naszą mądrością, mądrym krzyżem ...
        Cierpienie jest naszą reakcją na zło fizyczne lub moralne, dlatego
        można wyróżnić cierpienie fizyczne i cierpienie moralne, a w
        mistyce - cierpienie duchowe.
        Cierpienie jest czymś głębszym i szerszym niż choroba czy ból. Jest
        ono wplecione w nasze życie i współistnieje z nami w świecie. To
        bieda, głód, zdrada, brak sensu życia, oschłość duchowa itd. Tak
        więc żaden człowiek nie uniknie zetknięcia z cierpieniem.
        Nikt z nas nie może sobie tak po prostu powiedzieć: nie będę
        cierpiał, bo dążenie do wyeliminowania cierpienia jest sprzeczne z
        istotą ludzkiej egzystencji. Nie oznacza to, że mamy szukać
        cierpienia, ale że mamy uznać prawdę o naszej ludzkiej kondycji, w
        którą jest ono na stałe wkomponowane.
        Syn Boży odniósł zwycięstwo nad cierpieniem, jednak nie zostało ono
        usunięte z ludzkiego życia. Wezwani są do niego wszyscy
        chrześcijanie.
        Bóg nie tylko nie postawił się poza historią naszych cierpień, lecz
        w Jezusie przeszedł aż do końca drogę człowieka.
        Cierpienie ma ogromne znaczenie w oczyszczaniu ludzkiego serca oraz
        w rozwoju duchowym człowieka. Cierpiąc ból, niedostatek, krzywdy
        możemy wynagradzać za grzechy ludzi żyjących, a także za dusze w
        czyścu cierpiące.
        Kto to może przyjąć zobaczy, jak kruche jest to wszystko, w czym
        dotąd pokładaliśmy nadzieję: życie, zdrowie, miłość drugiego
        człowieka itp. Utrata tego, co przemijające może otworzyć człowieka
        na poszukiwanie głębszych motywacji życia, a w konsekwencji na samo
        Źródło mocy i życia. Bo, jak napisał Edyta Stein: "Nie można być
        blisko Chrystusa, nie naśladując Go zarazem" I właśnie dlatego
        zdolna była całkowicie o sobie zapomnieć, a zająć się współwięźniami
        w obozie w Oświęcimiu.
        Kończąc już ten temat i "mądrości", które wyczytałam z różnych
        książek ( ktoś to przyjmie, zastanowi się, inny puknie się w
        czoło ... a ja o nic się nie obrażę smile, każdy ma wolną wolę i sam
        dokona wyboru ), wiem jedno; wszystko ma jakiś sens chociaż nie
        zawsze to wiemy.
        Na zakończenie życzę wszystkim chorym i cierpiącym by znaleźli
        swoje niebo na ziemi, niekoniecznie takie (jeśli tak uważają), które
        znalazła Elżbieta od Trójcy Świętej:
        "Zdaje mi się, że znalazłam moje niebo na ziemi, albowiem niebo
        to Bóg, a Bóg jest w mojej duszy".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka