Kwestia ceny

20.10.08, 00:28
W wątku "życie podobne do supermarketu" znalazlem stwierdzenie , nie ważne
kogo , ale cyt z pamięci " wszystko można kupić"
troszkę się zasępiłem . Jesteśmy jeszcze "młodzi" , w sensie aktywności
wielorakiej , zawodowej , towarzyskiej , kulturalnej , rodzinnej .
Coraz więcej bliskich osób ,synów, córek , przestaje mieszkać z rodzicami .
Wybywają z domu ,zakładają swoje gniazda. Póki jest w nas ta aktywność
dosięgnięcie kontaktu z ludźmi , nie tylko bliskimi , jest wpisane w
codzienność . Wystarczy wyobrazić sobie sytuację : zostajecie sami w domu
mając blisko 80 lat , kondycja ruchowa pogorszona, kasy macie bez liku i nie
kupicie zainteresowania drugiej osoby? Możliwości przebywania z człowiekiem
choćby kilka godzin dziennie ?
    • natla Re: Kwestia ceny 20.10.08, 08:00
      Póki jest mrowie kasy, to można nawet w wieku 80 lat kupić sobie
      towarzystwo. Tylko.....trzeba uwierzyć w jego (towarzystwa)
      bezinteresowność wink
      Myślę, ze jest taka rzecz, której sobie nie można kupić....to
      synpatia ludzi. W tym przypadku pieniądze działają nawet odwrotnie
      proporcjonalnie. smile
      • sagittarius954 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 08:30
        Fakt . trzeba starać się być sympatycznym , to trudne , gdy tu cię strzyka a tam
        rwiesmile
        • marii51 Re: oj SAGI:) 20.10.08, 09:09

          co tam strzyka? co tam rwie?
          ja uratowalam sie juz troszke-
          kupiłam wit b12--
          i na rwanie maść-LUMBOLIN--LKWIDUJE BOL- porawia krażenie w żylach ,
          nigdy przedtem nie używałam ..nie wierzę ,aż sama sobie-jak reką
          odjął
    • izis52 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 08:02
      Po północy takie tematy ? Strzelcu-poeto skąd takie myśli ? Dla
      podtrzymania forum ? Zerknij na Twój nowy wątek o radości życia.
      Wszystkiego nie kupisz, to byłoby za proste i bez smaku. Trywialną
      lekkością bycia też można zabrnąć niewłaściwie. Osoby z pod znaku
      strzelca (czy to prawda ?) obdarzone są wyostrzoną intuicją,
      ciekawością świata, czerpią radość z dawania, a te cechy powinny
      zapewnić im na starość zwrot inwestycji. Zapomniałam o jeszcze
      jednej raczej wadzie strzelca - beznadziejnej ufności w stosunku do
      bliskich, a bywa, że boli. Na wszelki wypadek trzeba polubić własne
      towarzystwo i bez przesady dbać o zdrowie.
      • sagittarius954 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 08:28
        Forum jest jak lokomotywa , trudno mu ruszyć i nabrać rozpędu , dlatego
        oczywiście będe zakładał wątki do tego momentu, aż ci co je odwiedzają sami
        zaczną zakładać wątki . Masz rację , jestem beznadziejny w swojej ufności ,ale
        kto jak kto-ja , tego lisostwa uczę się pilnie , nie od byle jakich nauczycielek
        smilesmilebig_grin jak na razie to każdy mnie rozpoznaje coś mi sie zdaję że nie wchodzi mi
        nauka do głowysmile
        • bogatka1 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 10:06
          Ciekawy wątek. Moim zdaniem inwestowanie w bliskich nie zawsze
          przynosi spodziewane efekty.
          • natla Re: Kwestia ceny 20.10.08, 10:49
            Wiesz Bogatko, inwstowanie w bliskich (pieniedzy i uczuć) jest o
            tyle ryzykowne, że jak potem juz nie możesz inwstować, to stajesz
            sie niepotrzebna. A nawet stajesz sie wrogiem, bo "to przecież Twój
            obowiązek" zaniechany.
            Na szczeście nie zawsze inwestowanie dobra nie procentuje.
            • marii51 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 10:59
              Nie ma zbyt wiele czasu, by być szczęśliwym. Dni przemijają szybko,
              życie jest krótkie. W księdze naszej przyszłości wpisujemy marzenia,
              a jakaś niewidzialna ręka nam je przekreśla. Nie mamy wtedy żadnego
              wyboru. Jeżeli nie jesteśmy szczęśliwi dziś, jak potrafimy być
              jutro? ... Wykorzystaj dzisiejszy dzień obejmij go obiema rękoma,
              przyjmij ochoczo wszystko co niesie ze sobą: światło, powietrze i
              życie - jego uśmiech, płacz, i cały cud tego dnia - wyjdź mu
              naprzeciw... Nie płacz w liście nie pisz że los Cię kopnął - nie ma
              sytuacji bez wyjścia kiedy Bóg zamyka drzwi - to otwiera okno !
              pozdrawiam was
            • bogatka1 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 11:13
              https://img.wklej.org/images/89261zerozlotych6kg.jpg Nat,
              wyraziłaś to o czym myślałam, ale brakło mi odwagi. Pociągnę zatem
              dalej: ktoś, dotychczas inwestujący w innych sam z powodu starzenia
              i chorób z tym związanych, staje w obliczu potrzeby pomocy. I co?
              Ci, przyzwyczajeni do brania są zdziwieni. Oni mają swoje potrzeby,
              kazdemu jest trudno, bo dzieci, bo się urządzają, bo trzeba kupić
              drugi samochód dla żony. A przydałoby się jeszcze mieszkanie, w
              którym ta osoba potrzebująca pomocy mieszka.
              • natla Re: Kwestia ceny 20.10.08, 11:25
                No właśnie to. Najlepiej być jak najdłuzej samowystarczalną, a
                przede wszystkim pozbyć się złudzeń. Lepiej być pozytywnie
                zaskoczoną. smile....i mieć takiego "mena" w zanadrzu wink
                http://i38.tinypic.com/10zs6k0.gif
    • skrzydlate Re: Kwestia ceny 20.10.08, 14:07
      znalam mezczyzn, ktorzy dobrze zarabiali i kupili sobie zony, ktore to zony
      urodzily im dzieci, zony byly cieple, tolerancyjne, i tworzyly dom... czysty
      zywy sponsoring, bo milosci tam po latach za wiele nie bylo... wiecej moze
      przyjaźni... pan i wladca zyczliwie uszczesliwial kolejne znajome, albo mial
      stala kochanke na dluzej... jedną, potem drugą, jeden miał z nia dziecko...
      zona udawala ze nic nie widzi bo lubila sie wysypiac... tez sponsoring

      jesli starenki pan jest sam (albo pani) i kupuje sobie sekretarza albo
      sekretarke, albo jakąś bądź pomoc do domu czy pracy... (niektorzy sa aktywni
      zawodowo bardzo dlugo)niekoniecznie do celow paramatrymonialnych, a po prostu
      dla towarzystwa i do pomocy, to jest sponsoring?
      moze po prostu zapytajmy - czy to jest prostytucja? bo sponsoring to eufemizm




      motyle w deszczu
      • natla Re: Kwestia ceny 20.10.08, 14:29
        Bardzoś to ładnie napisała. Może nie prostytucja, a życie? Większość
        kobiet nie potrafi żyć bez mężczyzny obok, więc wychodzą za mąż, a
        jak mąż ma do tego kasę, to tworzy sie układ. Ona ma swoje życie, on
        swoje. Teraz na ogół łączą ich intetresy.
        Ileż to kobiet wychpdzi za mąż z miłości, nie zdając sobie sprawy,
        że to pociągają ich bardziej pieniadze. Potem dzieci i nierozerwalna
        współnota. Kobieta nie może odejsć, bo sobie nie poradzi z dziećmi.
        Są oczywiscie też usankcjonowane czyste związki "prostytuczne", ale
        wtedy jest wszystko ok......w końcu kosciół to usankcjonował.smile
      • sagittarius954 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 14:31
        Oj skrzydlate , to nigdy nie będzie prostytucja,a kupowanie sobie zwykłego
        ludzkiego zainteresowania 80- latki lub latka, od młodszej osoby dającej jej
        dobroć i zrozumienie, za którą to usługę otrzymuje jakieś pieniądze,gdzie nie ma
        nawet odrobiny seksu, ja nie uważam za prostytucję.
        • del.wa.57 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 16:44
          No to wyobrażam sobie: mam 80 lat,pieniędzy dostatek,nie mogę sama wyjść po
          zakupy czy na spacer...
          Nie wiem czy dożyje tak pięknego wieku,kasy dostatek-marne szanse smile
          A tak powaznie,myślę,że nie zawsze musimy za wszystko płacić,podam przykład:
          Starsza Pani,ma blisko 90 lat,mieszka sama i wspaniale funkcjonuje dzięki
          sąsiadom,odwiedzają ,pytają czy czego nie potrzebuje,czy zrobić zakupy,pomóc
          wymyć okna itd,itp, robią to bezinteresownie,Pani próbuje wcisnąć czasem
          pieniądze,usłużnej osobie-bezskutecznie,robią to bo szanują starszą Panią,lubią
          ją,przede wszystkim lubią,czyli poniekąd od nas zależy jaką starość mieć
          będziemy,od naszego życia w społeczeństwie bez którego nie funkcjonujemy,taka
          jest prawda.Pani ta ma dzieci,wnuki i nie narzeka-marudzi,że została sam,że
          dzieci czy wnuki rzadko ją odwiedzają,rozumie,że dzieci maja swoje życie,obowiązki.
          Chciałabym dożyć wieku tej Pani i mieć tak cudownych sąsiadów,aha,dodam jeszcze
          Pani ta ma dość pieniędzy,stać ją na wynajęcie kogoś do sprzątania,gotowania czy
          innych prac domowych,ale sąsiedzi nie pozwalają,Pani sama sobie gotuje a potrawy
          przyrządzone przez nią smakują szczególnie,myślę,że wkłada w to co robi całe
          serce,dusze,sąsiedzi lubią z nią przebywać i chętnie pomagają we wszystkim,mówią
          o niej-wszyscy,to nasza kochana Mama o gołębim sercu! smile
          Czyli nie wszystko można kupić, chociaż ci co mają dużo pieniędzy,twierdzą,że
          wszystko jest do kupienia to tylko kwestia ceny.
        • izis52 Re: Kwestia ceny 20.10.08, 16:51
          Samo życie, chyba "punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia" ?
          Pieniądze podobno szczęścia nie dają, ale dają wolność i wybór życia
          na swój sposób. Myślę o samodzielnie zapracowanych bez sponsoringu.
          Staram się nikogo nie oceniać przynajmniej jeśli mnie to nie
          dotyczy. Uśmiecham się, bo znajomy stwierdził, że nie jest rasistą
          jeśli ten murzyn nie jest jego sąsiadem.
          Piszac o inwestowaniu myślałam raczej o zasadzie "czynione
          bezinteresownie dobro - wróci do nas w dwójnasób".
          Bywa, zdarza się. Tak odebrałam otrzymane niespodziewanie dary losu.
          Z całą pewnością liczenie na rewanż opiekę dzieci - to czysty
          idealizm. Można zainwestować w dobre wychowanie, wprowadzenie ich w
          życie jeśli nie jest to nadzwyczajnym wyrzeczeniem .
          • skrzydlate Re: Kwestia ceny 21.10.08, 21:19
            umiesz liczyc, licz na siebie i nie mysl za wiele o przyszłości, bo
            teraźniejszośc ci koło nosa przeleci.. przeciez i tak nie wiesz co się zdarzy za
            rok, czy dwa... czy za 10? wink
Pełna wersja