Dodaj do ulubionych

trzęsienie ziemi

06.03.07, 05:52
Jakas godzine temu zatrzeslo. Pierwszy raz w zyciu poczulam. Trwalo jakies pol
minuty, ale budynek sie kolebal jak nic. W necie jeszcze nie znalazlam
informacji o zadnym trzesieniu w okolicach... Dodam, ze nie tylko ja poczulam.
Obserwuj wątek
    • ziutkaa Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 05:54
      Juz znalazlam na Channel News Asia:

      Tremors felt around Singapore, some buildings evacuated
      Posted: 06 March 2007 1214 hrs


      Singapore's Meteorological Services Division says an earthquake measuring 6.6 on
      the Richter Scale struck Padang, Indonesia at about 11.50am Tuesday.

      The epicentre was 50 kilometres north-northeast of Padang, on the island of
      Sumatra in Indonesia and some 430 kilometres south-west of Singapore.

      Tremors were also felt in many parts of Singapore.

      Callers to the MediaCorp News Hotline said they felt tremors in areas such as
      Beach Road, Jalan Besar, Robinson Road and Toa Payoh.

      Some buildings, like the Concourse at Beach Road, Capital Square and Centennial
      Tower in the city, and even Ngee Ann Polytechnic in Clementi, were evacuated.

      Witnesses said several tall buildings in the central business district swayed
      slightly.
      • beba3 Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 06:23
        Lal!
        Ja tez odczulam ale przyznam sie szczerze, ze obwinilam raczej moj zmysl
        rownowagi. Pomyslalam sobie ze chyba jestem przemeczona i jakos mimowolnie
        kolebie sie na krzesle, potracilam stol krory sie rozchybotal i lezace na nim
        plytki CD. ;-P
    • agateksg Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 06:30
      ziutkaa napisała:

      > Jakas godzine temu zatrzeslo. Pierwszy raz w zyciu poczulam. Trwalo jakies pol
      > minuty, ale budynek sie kolebal jak nic. W necie jeszcze nie znalazlam
      > informacji o zadnym trzesieniu w okolicach... Dodam, ze nie tylko ja poczulam.

      Wyborcza chyba doniosła nawet przed Tobą :)
      05:45 Indonezja/ Silne trzęsienie ziemi na Sumatrze
        • brug Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 08:05
          A ja pierwszego w ogole nie odczulam, spacerowalam sobie w tym czasie spokojnie
          po rezerwacie Bukit Timah, broniac dziecka przed agresywnzmi malpami. Krotko po
          powrocie do domu zatrzeslo znowu i tym razem spanikowalam. Dodam, ze mieszkam
          na ostatnim 20-tym pietrze w budynku. Porwalam syna i tate i popedzilismy na
          dol. Nikt oprocz mnie niczego nie zauwazyl, za to ja od tego czasu ciagle mam
          wrazenie, ze z budynkiem cos nie tak. Mam nadzieje, ze wiecej tych atrakcji juz
          nie bedzie
          • agateksg Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 09:01
            brug napisała:

            > A ja pierwszego w ogole nie odczulam, spacerowalam sobie w tym czasie spokojnie
            >
            > po rezerwacie Bukit Timah, broniac dziecka przed agresywnzmi malpami. Krotko po
            >
            > powrocie do domu zatrzeslo znowu i tym razem spanikowalam. Dodam, ze mieszkam
            > na ostatnim 20-tym pietrze w budynku. Porwalam syna i tate i popedzilismy na
            > dol. Nikt oprocz mnie niczego nie zauwazyl, za to ja od tego czasu ciagle mam
            > wrazenie, ze z budynkiem cos nie tak. Mam nadzieje, ze wiecej tych atrakcji juz
            >
            > nie bedzie

            To z pewnością mocno zalezy gdzie przebywasz - a konkretnie na którym piętrze.
            Dziś nie czułem niczego ale przebywałem praktycznie cały czas na poziomie
            gruntu. Z jakiś rok temu z hakiem było trzęsienie znacznie słabiej odczuwalne
            niż to dzisiejsze, siedziałem w domu (7 piętro) i coś dziwnego poczułem, tak
            zakołysało jakoś budynkiem, ale nie byłem pewien czy mi się wydawało czy nie.
            Polazłem do pokoju z akwarium i dopiero tam było widac jak się woda buja :)
            • ziutkaa Re: trzęsienie ziemi 06.03.07, 10:38
              Nie, nie -Wyborcza na pewno nie byla szybsza. W godzine po (wtedy jak pisalam
              posta) ani Wyborcza, ani nawet BBC nie mialy zadnej wzmianki. Jedynie co to
              lokalne media juz mialy krotka notke.

              Brug, moge Cie jedynie pocieszyc, ze drugie bylo znacznie krotsze niz pierwsze,
              tak wiec dobrze, ze Was w domu nie bylo.

        • beba3 Trzesienie 13.09.07, 01:55
          Dzisiaj tez?
          Wlasnie przed chwla poczulam jedna lekka fale, zaraz druga a potem
          trzeslo i trzeslo...
          Nie fajnie sie dzis czuje ale to chyba jednak nie wytwor wyobrazni?
          Woda w akwarium sie buja, zaslonka w oknie tez (okno zamkniete) i
          krzeselko pod tylkiem...
            • beba3 Re: wybralem ucieczke w chmury 17.09.07, 03:38
              Dokladnie.
              Na wyzszych pietrach bylo naprawde wyraznie czuc jak sie bylo w
              stanie spoczynku. Za piec 8 czulam wibracje ale ze zdziwiweniem
              dowiedzialm sie o kolejnych wstrzasach. Lecialam na szmacie i juz
              wtedy nic nie czulam po za zmeczniem i strugami potu. ;-P
              Mnie dobil wypadek samolotu lecacego na Phuket... Mielismy sie tam
              kopsnac ale w koncu zrezygnowalismy...
              • n0_str0m0 phuket... jedzcie smialo. 17.09.07, 05:52
                nic tak nie wplywa dodatnio na bezpieczenstwo lotu jak cudza awaria.
                najbezieczniej czulem sie lecac do australii w dwa dni po 9/11.

                jak juz tam dolecicie - zatrzymajcie sie zdala od cywilizacji w
                jakiej malej miescinie - ja wybralem chalong bay - tam jest porcik z
                wynajmem lodzi do ryb lapania, nurkowania, lub razem do kupy. a do
                miasta wieczorkiem do jakich knajp pelnych panien o negocjowalnych
                uczuciach, darmowych usmiechow... i taniego piwa.

                warto.
                • beba3 Perhentian 19.09.07, 18:20
                  Ja Ci dam proponowac panny sprzedajne mojemu mezowi! ;-P ;-D
                  Lepiej niech sie grzecznie mojej spodnicy trzyma! Bo pozaluje slono!
                  Ty mi lepiej powiedz, i to szybko, cos na temat wysp Perhentian!
                  Wlasnie sie tam udajemy na szybko zorganizowane wakacje.
                  Poczytalam ciupke ale chetnie jeszcze poslucham!
                  Byles? Cosik wiesz? Polecasz? Itp itd
                  Masz cos na Blogu na ten temat? :-)
                  Ktos inny? :-)
                  'Pukecia' nie skreslam ale odkladam. ;-)
                  • n0_str0m0 nie bylem 21.09.07, 05:06
                    bo pobyt na brzegu sie nie liczy (obsmigalem to drogami pokretnymi)

                    moje ulubone wybrzeze malezji to wlasnie wschodni polwysep -
                    opowiedz po powrocie (a zakladam, ze bedzie czarownie). trengganu
                    jest wojewodztwem raczej muzulmanskim (w porownaniu z dzielnicami
                    bardziej nasyconymi chinskim elementem) i z punktu widzenia czczej
                    rozrywki (a od tej sie odczynilas, a przynajmniej meza w kaganiec i
                    cugle brac chcialas) raczej mizerny. tudziez jedzenie jest bardziej
                    malajskie niz na przyklad panazjatyckie. ale mi to nie przeszkadza,
                    wrecz przeciwnie.

                    milego odpoczynku, mnie niestety znow czeka weekend w langkawi,
                    czyli pare znudznych ruskich prostytutek i ciekawszy kampong niz
                    pieciogwiazdkowy hotel :)


                    • beba3 Re: nie bylem 08.10.07, 17:33
                      Hej nostromo!
                      Nie zalapalam: ten gwiazdzisty hotel to niby dla mnie czy dla
                      Ciebie? ;-)
                      A mielismy przewrotna mysl aby wlasnie an Langawi sie wylegiwac...
                      Szybko splonela...
                      Znalezlismy na mniejszej wyspie sliczna plaze i wszystko to, co bylo
                      nam potrzebne przez tydzien wakacji. Poprzedni plan aby skakac z
                      miejsca na miejsce w poszukiwaniu raju upadl.
                      Pierwsza lokalizacja byla niewypalem i po polgodzinie zmylismy sie
                      na druga. To byl walsnie taki maly raj i juz nie chcialo nam sie
                      szukac i zmieniac, bo sznse na lepsze miejsce nie rysowaly sie
                      wyraznie.
                      Wypoczelismy, snurkowalismy, poznalismy fajnych ludzi. Zywilismy sie
                      w jedynej jadlodajni na plazy i dalismy rade robic to przez tydzien
                      wiec nie moglo byc zle! Wrocilismy troche ciezsi ale chyba
                      opalenizna tyle nie wazyla! ;-) Wcinalismy z apetytem chcociaz menu
                      jak na tygodniowy pobyt nie bylo az takie dlugie, jak nam sie
                      wydawalo na poczatku. Piwo bylo z pod lady ale bylo, za wyjatkiem
                      jednego wieczora. Wspanialomyslnie wybaczylismy to zaniedbanie. ;-)
                      Oczarowaly nas zolwie i rybki. Korale sa marne w porownaniu z
                      Tiomanem ktory byl nasza pierwsza wyspa i pierwszym snurkowaniem w
                      Malezji.
                      Atmosfera jest inna ale na naszej plazy bezkarnie laski chodzily w
                      bikini (ja nie...). Resort/osrodek prowadzi liczna rodzina i
                      generalnie atmosfera jest bardzo przyjazna.
                      Byly tez akcenty polskie, bardzo mile i interesujace. ;-)
                      Obchodzilismy z mezem rocznice slubu i generalnie bylo sielankowo.
                      :-)
                      Minusy:
                      Komary rypaly i mlodsza cora wlozyla stope w ukwialy (nie podobalo
                      jej sie) a podroz autobusem bylaby mila i fajna gdyby zepsula sie
                      klima.
                      Moze warto pchac sie wynajetym carem i decydowac o pokretle kilimy?
                      Najlepiej z kierowca. Nie orientuje sie w cenie ale nastepnym razem
                      mozna poszukac i przemyslec taka mozliwosc.
                      Nasze drugie wakacje nie tylko zaliczone ale i wspaniale! :-)
                      • n0_str0m0 gwiazdkowy to oczywiscie moj... niestety. 09.10.07, 06:35
                        tosmy razem powracali (juz nie tacy)...
                        gratuluje doskonalego urlopu. jak dlugo tlukliscie sie busem bez
                        klimy? wspolczucie :)

                        jak to nie chodzilas w bikini? to znaczy nagolasa jak jakis dziki?

                        i ja w niedziele sfrunalem z Langkawi. podtrzymuje moje wczesniejsze
                        opinie. znow westin, znow malo czasu dla siebie, na cale szczescie
                        sie oderwalem od peletonu i cale sobotnie popoludnie mialem dla
                        siebie. zamowilem hotelowa masazystke (to byl jak sie okazalo jedyny
                        pozytyw calego pobytu). wieczorem zas pomknalem do MIASTA. tam sa
                        cztery ulice na krzyz, wszystkie zapakowane po uszy sklepikami z
                        mydlem i powidlem, bo to strefa wolnoclowa. byla jedna flaszka
                        wyborowej - przywozic z malezji do singapuru gorzaly nie wolno. a na
                        konsumpcje na miejscu nie mama kwalifikacji. zreszta mialem ze soba
                        butelke przedniego pomerola (zakupiona na czangi) wiec mi nie bylo
                        zal.

                        natomiast zal bylo czasu spedzonego na lazeniu po tym handlowym
                        dystrykcie. zadnych bab. SKANDAL! zadnych konkretnych barow. zero
                        rozrywki. o, cygaro kupilem. tyle zysku z godziny szperania.

                        na cale szczescie znalazla sie knajpka z zywymi rybkami, co
                        zaserwowala mi znosnego homara i wspaniala tomjamke z mlekiem
                        kokosowym (bo oni przecie na granicy z tajlandia). to nie kompensuje
                        jednak, nie kompensuje...

                        wiec zazdroszcze ci tego nurkowania(s) i tych zolwi. i opalenizny. i
                        wypoczynku - bo mnie niestety tam zagnaly "sprawy sluzbowe".

                        reszte postaram sie strescic na blogu...
                        pozdrowienia,
                        n
                      • jacksan Re: nie bylem 09.10.07, 06:38
                        czyli polecasz wyspy Perhentian na wypocznyek w Malezji ???
                        problem z tym, ze to jest 10 godzin podrozy w autobusie i wydaje mi sie to dosc
                        dlugo. A nie wiem jak wytrzymaliscie to bez klimy. Podroz samochodem jest dla
                        mnie jeszcze bardziej meczaca jesli chce sie przejechac te odleglosc na raz.

                        Ja bylem niedawno na Redang. To jest niedaleko K. Terannganu i tez w poblizu
                        tych wysp Perhentian. Dolecielismy tam samolotem, wiec podroz byla calkiem
                        znosna. Sama wyspa jest przepiekna (podobnie jak Tioman). Polecam z powodu
                        ladnych plaz i swietnych miejsc do snorklowania. Sa tez dobre miejsca do
                        nurkowania z butla.

                        Ja przestawiam sie teraz na Indonezje.
                        • beba3 Re: nie bylem 16.10.07, 05:09
                          Hej!

                          Cala niedogodnosc w tym ze klima _byla_ i dzialala baaardzo sprawnie!
                          Napislam ze bylo by fajnie _gdyby_ sie zepsula...
                          W jedna strone jechalismy tzw biznes klasa a w druga ekonomiczna.
                          Specjalnie wybralismy kursy nocne aby przespac podroz.
                          Biznesowy autobusik byl super wygodny: miejsca dwa plus jedno w
                          rzedzie, kocyk polarkowy dla kazdego i pudelko z trzema kanapko -
                          ciastkopodobnym produktem zywnosciowym plus mineralka.
                          Wszystko bylo by swietnie gdyby nie bylo tak q. zimno!
                          Bluzy z kapturem, dlugie spodnie, skarpetki, dodatkowy koc tachany z
                          domu i zimny nos. Kaszlelismy wlasciwe wszyscy przez przez wakacje,
                          na szczescie nie rozchorowalismy sie. Corce ten kaszel zostal,
                          nasilil sie po wakacjach i wrescie teraz porzadnie ja rozlozylo.
                          Teraz lyka antybiotyk...
                          Szkoda ze odchorowuje wakacje...
                          Klasa ekonomik byla rtoche mniej wygodna bo siedzenia byl dwa na dwa
                          w rzedzie, bez 'posilku' i kocykow. Tym razem po dolozylam sobie i
                          dzieciom chustki na glowy. ;-P
                          Mysle ze mocherowe sweterki byly by przesada ale na kolejna wyprawe
                          zabiore jeszcze wiecej lachow. ;-)
                          Smolot to dobra opcja ale czasowo to nie wyszloby nam chyba duzo
                          szybciej, no i na ostatnia chwile organizowalismy sobie te wakacje.
                          Generalnie wyspy polecam ale trzeba uwazac gdzie konkretnie sie
                          jedzie. Sporo poczytalismy a mimo to nasz pierwszy strzal byl
                          niewypalem. Nie jestesmy juz 'plecakowiczmi'...
                          Korale marniejsze zdecydownie niz te ktore widzialam na Tiomanie ale
                          zolwie i przyjacielskie rekinki maja czarowna moc przyciagania. ;-)
                          my tez powinnismy gdzies indziej sie kopsnac podczas kolejnego
                          wypadu.
                          Na wszelkie tipy oczekuje i dziekuje z gory! :-)
                          Nostromo!
                          Mi niewiele do szczescia potrzeba: plaza, woda z rybkami i koralami
                          najchetniej, maska, rurka, sloneczko, swinstwo any komar i cos z
                          filtrami, jakis lezaczek czy hamaczek, cos dobrego do picia,
                          ksiazka... ;-)
                          Na golasa to nie... Kamieniami bym oberwala! ;-)
                          Przyzwoity jednoczesciowy kostium mialam i jeszcze sie zakrywlam
                          husta. Ostatnigo dnia sobie odpuscialm troche i przypiekalam sie na
                          wyjazd jak raczej. ;-) No ale w tej chwili to po opaleniznie nie ma
                          juz sladu. :-(
                          Musze sobie zerkanac na Twojego Bloga ale wszystko poukladles datami
                          i nie moge sie doszukac przepisow kulinarnych, opisow wycieczek i
                          miejsc i sladow Twojej dietki odchudzania. Na polityke mam alergie.
                          Juz wystarczy mi ze ide na jakies wybory...
                          Na kurs nurkowania mezusia wypycham, mnie to raczej przerosnie.
                          Jakies doswiadczenia z kursu i z samego nurkowania?
                          Jak i z czym to sie 'je'? :-)
                          • n0_str0m0 sie wezne i odmienie bo i mnie wkurza... 16.10.07, 13:15
                            ...blog ustawiony datowo. myslalem, ze tak bedzie wygodniej ale nie.
                            co do diety - ostatnio po odkryciach wegetarianskich na serangunie
                            (polecam dosa masala, coz moze byc lepszego od chrupkiej skorki...
                            podobnej do wypatroszonej, goracej bagietki - z pyrami i maczankami
                            ktorych opisac sie nie da) mialem okres tajski - u mnie jakos to
                            idzie falami. w langkawi maja zupelnie znosne tajskie kanjpy - w
                            koncu to przez miedze. no i ten nieszczesny homar. ale o tym dopiero
                            bedzie.

                            przeszly tydzien uplynal pod znakiem drzusowania, kupilem
                            sokowyzymaczke. wszystko zmiksowalem, kot uciekl w ostatniej chwili.

                            nurkowanie jest ok, ale poczatki sa nuzace. sprzet od czasow rodzera
                            mura sie skomplikowal i wiecej czasu sie spedza na regulowaniu tego
                            czy siego pokretla niz na walce z rekinami czy szpiegami doktora no.

                            snorklowanie jest zuplenie satysfakcjonujace, nic sie nie przejmuj
                            jesli na tym sie konczy kontakt z rafami - mi w zupelnosci
                            wystarcza.
                          • softmat Re: nie bylem 16.10.07, 14:56
                            A ja to nie mogę się zgodzić z tą opinią o tych rafach.
                            MZ na Perhentian są o wiele ładniejsze rafy niz na Tiomanie.
                            Po pierwsze, na Tiomanie przy samej plazy nie było ładnych raf.
                            Tam gdzie byliśmy na Perhentian to 30-50 m od brzegu były żółwie i
                            przepiękne rafy (zywe koralowce, a nie takie jakieś szarobure coś
                            jak na Tiomanie). Po drugie, różnorodność fauny i flory na
                            Perhentian powala. Pomijam nawet te żółwie i rekiny, ale do tego
                            pełno ukwiałów z rybkami Nemo, płaszczki, itd. Największe wrazenie
                            to zrobiła na mnie ławica takich naprawdę duzych ryb (1m x 1m),
                            które żarły koral (nie mam pojęcia jak się nazywają).
                            • beba3 Re: nie bylem 17.10.07, 07:03
                              Nie musisz sie zgadzac. ;-) O tym ze inaczej postrzegamy
                              rzeczywistosc to wiem juz od dawna. ;-D
                              Na Tiomanie przyplyw i odplyw widoczny byl golym okiem i to
                              codziennie. Na Perhentian roznica byla widoczna w systemie dziennym.
                              Nie jestem specjalista w tej dziedzinie ale wiecie o co mi chodzi?
                              Upieram sie ze tam gdzie ja bylam na Tiomanie po przejsciu
                              kilkunastu metrow wystarczylo wlozyc glowe do wody i nie
                              potrzebowalo sie rybek aby byc zachwyconym. Wystarczylo lezec niemal
                              brzuchem na piasku aby przed nosem miec male przedstawienie.
                              Mnie korale kreca. ;-)
                              oczywiscie rybki szybko sie zajwialy i bylo jeszcze fajniej. ;-)
                              Na Malej Perhentian, tam gdzie ja bylam, byla cala masa szczatkow
                              koralowcow i aby jakies zywe zobaczyc trzeba bylo spory kawalek
                              przejsc i podplynac. Jak ktos swietnie plywa (nie ja) to mu wszystko
                              jedno ale ja juz bylam troche zmeczona dopywajac do wybranego
                              miejsca. Na metry tego nie mierzylam ale dla dzieci i kiepskich
                              plywakow to miejsce na Tiomanie bylo lepsze i bardziej atrakcyjne,
                              bo i korale i rybki na wyciagniecie reki.
                              Perhentian cudowny ale dla mnie kazde snurkowanie to bylo jak
                              malenka wyprawa a nie wejscie do wody.
                              Dla Ciebie to pikus bo sietnie plywasz i bez problemow sobie
                              snurkowales az przy bojakach i przenosiles sie z lewgo kranca
                              zatoczki az na prawy i jeszcze dalej za cypel.
                              Ja powinnam moze wynajc lodz aby mnie podrzucila na glebie te
                              kilkadziesiat metrow? ;-D Tam gdzie przyplywaly lodki z innych
                              miejsc.
                              Moim zdaniem na Perhentian jest wieksza roznorodnosc ryb i
                              stworzonek morskich ale korale nie sa na wyciagniecie reki a troche
                              dalej. Na kilkadziesiat wyciagniec ramion. ;-P
                              Generalnie mysle ze to akademicka rozmowa i nie ma co kontynlowac.

                              PS Wydawlo mi sie tylko ze wypoczywalismy w tych samych miejscach?
                              ;-P

                              Nostromo!
                              Czekam na tego homara. ;-) Przejzalam sobie znowu kawalek od
                              poczatku i kawalek aktualnych. Obslinilam sie przy EXPO. :-P
                              Wiem ze byly tez fajne przepisy ale jak przeczytam to szybko
                              zapominam. Nastepnym razem musze sobie chociaz wynotowac gdzie co
                              jest albo skopiowac przepis. Pamietam ze cos kiedys pichciles krok
                              po kroku i mi sie spodobalo ale co to bylo? Bede szukac...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka