Dodaj do ulubionych

Mój największy wróg-mąż..

29.05.14, 09:59
WITAM- od kilku lat tkwię w bezsensownej sytuacji z której nie widzę sensownego wyjścia.. kilka m-cy po urodzeniu dziecka-rozwiodłam się z byłym mężem,i byłam przeszczęśliwa,gdy po kilku latach spotkałam wydawać by się mogło-ideał..po paru latach ślub,domek-żyć nie umierać. 3 lata temu wszystko prysnęło jak bańka mydlana.. mąż wciągnął się w hazard-bez mojej wiedzy zaciągnął 5 kredytów na kolosalną kwotę i wszystko przegrał..zaczął się dramat-walka o to żeby komornik nie zajął domu,sprawy w sądzie o rozdzielność majątkową wstecz itp. jesteśmy w separacji-ale nadal mieszkamy razem-wniosłam o exmisję męża,ale nie mam podstaw,bo pokrywa część kosztów i ma stały meldunek,mimo,że dom jest mój..mąż stał się innym człowiekiem-ciągłe awantury o byle co, problemy finansowe,bo czasem przegra pół pensji i na opłaty dorzuci to co mu zostało..wścieka się,że nie jestem z nim,że nie sypiamy razem..mści się i odgrywa..mam już dość-jestem wykończona nerwowo-jedyne czego pragnę,to żeby zniknął z naszego życia. niestety nie ma sensownego wyjścia,żeby zamieszkać osobno,bo ja nie widzę sensu wyprowadzać się z własnego domu,a nawet gdyby,to i tak muszę ponosić opłaty tu dzie mieszkamy teraz...czasem myślę,że już dłużej nie dam rady walczyć...
Obserwuj wątek
    • anbale Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 10:24
      Faktycznie bardzo trudna i skomplikowana sytuacja, ale jak Ci można pomóc?
      Musiałabyś albo zrezygnować ze wszystkich tych dóbr doczesnych typu dom i w imię świętego spokoju zaczynać wszystko od zera; albo zacisnąć zęby i wytrwać w tym, tak jak jest...nie wiem czy jest jakieś inne wyjście, ale może ktoś coś wymyśli...
      • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 10:27
        tyle tylko,że ja nie mogę zrezygnować z domu-wzięliśmy na niego kredyt po połowie,a wiem,że gdybym się nawet wyprowadziła,to i tak muszę pokrywac połowę kosztów...więc to w niczym nie pomoże..
        • anbale Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 11:38
          W wielu większych miastach działają Ośrodki Pomocy Kryzysowej, tam pewnie często przerabiają takie problemy i być może znają jakieś sposoby na wygrzebanie się z nich...Bo to naprawdę ciężki kaliber, pewnie potrzebna jest Ci pomoc psychologiczna i prawna...
          • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 11:45
            no niestety-zarówno prawnik jak i 2 psychologów rozkłada ręce.. nawet sprzedaż domu nie wchodzoi w grę,bo mąż ma tam stały meldunek..
            • koronka2012 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 17:34
              Zaraz - czyj jest ten dom? piszesz, że dom jest tylko twój, a kredyt wspólny?

              Wszystko da się przeprowadzić tak, a meldunek męża jest jedynie dodatkowym kłopotem, a nie czynnikiem uniemożliwiającym sprzedaż.

              są firmy które zajmują się odkupywaniem nieruchomości z lokatorami i szybko ich się pozbywają. Naturalnie wtedy trzeba mocno zejść z ceny, ale da się to zrobić.
              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 17:47
                nie wnaszym przypadku..dom jest mój bo mąż pzepisał na mnie swoją połowę ze strachu przed komornikiem. dom jest malutki-60 m kw. Ty kupiłabyś dom,który ma 2 pokoje,a w jednym mieszka dożywotnio lokator ??? z drugiej strony dla mnie byłoby to bez sensu-mogłabym ew. przepisać na kogoś kredyt-ja wtedy zostaję bez domu,pieniędzy i z powrotem jestem bezdomna... mój syn przez 6 tal tułał się po wynajmie i uwaźzam,że wystarczy.. nie chcę rezygnować z domu,bo jest mój i mam na niego kredytco do pozbycia się mężą-były 2 sprawy w sądzie-obie przegrałam...
                • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 22:54
                  -co do pozbycia się mężą-były 2 sprawy w sądzie-obie przegrałam...


                  O co były konkretnie?
                  • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:15
                    tak,jak już pisałam-były sprawy o eksmisję.
                    • koronka2012 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 21:50
                      julkajulka10 napisała:

                      > tak,jak już pisałam-były sprawy o eksmisję.

                      Jakie było uzasadnienie wyroku?

                      Czy wzywasz Policję jak eks się awanturuje? były jakieś interwencje?

                      Rozwiązanie brutalne - i bezprawne - wymiana zamków. Przyjdzie Policja - nie wpuszczasz dalej, tłumaczysz - mąż pije i się awanturuje, boisz się. Sami nie wejdą, będą cię nakłaniać do polubownych rozwiązać - nie musisz ich słuchać. Mąż może założyć sprawę o przywrócenie utraconego posiadania - ale to trochę potrwa.
                • sonia_30 Re: Mój największy wróg-mąż.. 29.05.14, 23:50
                  To, że przepisał na Ciebie dom, nie oznacza, że wierzyciele się do niego nie dobiorą - skarga pauliańska.
                  • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:18
                    nie,nie dobiorą się bo zgodnie z prawem,minęły już 3 lata odkąd go przepisał (ja widnieję na blankietach-rata za dom) a pozatym mamy rozdzielność majątkową zasądzoną wstecz-też ok.3lata temu..
                    • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:23
                      musi być jakieś sensowne wyjście z tej sytuacji,tylko ktoś musi być w tym dobry (w prawie) i doradzić,radziłam się już prawnika,ale takiego z bożej łaski,wieć lipa..sąd uznał,że skoro częściowo dokłada się do domu,nie skatował mnie na śmierć,to nie ma podstaw...a to,że dokłada się faktycznie czasami,zatruwa mi życie (bałagani,podbiera moje rzeczy,robi na złość,wyzywa mnie,ustawia dziecko przeciwko mnie) to już nieważne...???
                      • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:33
                        Wyślij mu ze zwrotką aneks do ustnej umowy użyczenia i zmień zasady tegoż użyczenia- 5 tys. miesięcznie. A jeśli nie akceptuje zmiany warunków umowy, to ma opuścić Twoje mieszkanie np. do 15 lipca.

                        • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:44
                          to tez noie wypali,bo mnp.jesli tego 15-go lipca się nie wyprowadzi ?? nie mogę go wyrzucić,bo jak ostatnio wroci z policja,a ci mnie poinformowali,że ma stały meldunek i ma prawo drzwi wywarzyc i wejść ;-(
                          • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:57
                            Yesoooo, kobieto...
                            Po miesiącu oddajesz sprawę do sądu, a później do komornika i albo będzie płacił, albo sam się wyprowadzi.
                            • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 10:47
                              fajnie,że doradzasz,ale szkoda,że nie znasz prawa,bo według niego-nie ma czegoś takiego jak wynajem osobie zameldowanej już na stałe-chyba,że na odwrót...przerabiałam to z sędziną...skoro mieszka i nie płaci regularnie-io to nie jest podstawa do wyrzucenia go,to tymbardziej sytuacja którą opisujesz nic tu nie zmieni..
                              • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 19:41
                                Sorry, dopiero teraz doczytałam, że to nie były mąż, a obecny.

                                Ty zwykły troll jesteś.
            • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:35
              nawet sprzedaż
              > domu nie wchodzoi w grę,bo mąż ma tam stały meldunek..

              Ma meldunek, bo mieszka.
              Ale nie oznacza to, że jest włascicielem domu.
              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:46
                nie chce domu sprzedawac.bo to bez sensu ; sprzedać dom,zopstac bezdomną i płacić za wynajem drugie tyle...nie dom jest moim problemem,ale zatruwający mi życie mąż..
                • zmeczona100 Re: Mój największy wróg-mąż.. 30.05.14, 16:58
                  Co Ty z tym meldunkiem???????????????????
                • noname2002 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 11:37
                  O mamo, mąż ci zatruwa życie ale nadal jest mężem?! Czemu nie wniesiesz o rozwód?
                  • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 12:45
                    czemu ? z 2 powodów; po pierwsze-nic to nie zmieni wobecnej sytuacji,a po drugie (może to zabrzmi podle) ale ustaliliśmy,że w razie gdyby mu się coś stało-jako żona ew.po jego śmierci-dostałabym odszkodowanie na pokrycie chociażby czescio kredytu na dom..mając dziecko-myśle przyszłościowo,bo trzeba je za cos utrzymać,a nie zyc z dnia na dzien...mamy separacje i to mi zupełnie wystarcza w kwestiach prawnych..
                    • zielona.wrona Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 21:38

                      jako żona ew.po jego śmierci-dostałabym odszkodowanie na pokrycie chociażby cze

                      ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,
                      Dobre!!!
                      Gdzie sa granice pazernosci i podlosci??
                      Chlopa won z chalupy, ale po jego smierci pieniazki skasowac.
                      Moja droga, cierp cialo, skoros chcialo i chcesz. Ten twoj maz powinien Ci "raj" na ziemi urzadzic, skoro Ty czekasz na raj po jego smierci. I cokolwiek by Ci nie urzadzil. to i tak za malo. Za takie myslenie, za taka postawe!
                      Pobiilas wszelkie rekordy babskiej podlosci na tym forum!
                    • koronka2012 Re: Mój największy wróg-mąż.. 31.05.14, 21:57
                      julkajulka10 napisała:

                      > czemu ? z 2 powodów; po pierwsze-nic to nie zmieni wobecnej sytuacji,

                      BARDZO zmieni. Zapewne przegrałaś sprawy o eksmisję właśnie dlatego, że jest mężem. Jeżeli mieszkanie przysługuje tylko jednemu małżonkowi, drugi małżonek ma prawo stałego przebywania i korzystania z mieszkania. Separacja nie wystarczy.

                      Czytaj więcej na Infor.pl: www.infor.pl/prawo/malzenstwo/prawa-i-obowiazki-malzonkow/210268,Prawa-malzonka-do-mieszkania.html#ixzz33KD1HwYS

                      a po drugi
                      > e (może to zabrzmi podle) ale ustaliliśmy,że w razie gdyby mu się coś stało-jak
                      > o żona ew.po jego śmierci-dostałabym odszkodowanie na pokrycie chociażby czesci
                      > o kredytu na dom..mając dziecko-myśle przyszłościowo,bo trzeba je za cos utrzym
                      > ać,a nie zyc z dnia na dzien...mamy separacje i to mi zupełnie wystarcza w kwes
                      > tiach prawnych..

                      To może nazbieraj muchomorów jak się pokażą, będziesz miała z głowy.
                      Jakbyś się rozwiodła to odszkodowanie przypadnie pewnie dziecku...
                    • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 10:05
                      Tak, zabrzmialo podle. Powiem wiecej, to JEST przemoc ekonomiczna z Twojej strony. Ja rozumiem, ze facet popelnial bledy. Rozumiem, ze teraz bolesnie odczuwa konsekwencje tych bledow, swiat mu sie wali i nie potrafi emocjonalnie sie ogarnac. Ale... Nie rozumiem o co Tobie chodzi? Przepisal na Ciebie dom, aby zabezpieczyc rodzine , Ty zas uznalas to jako prezent lub rekompensate. Dobrze wiesz, ze mimo iz akt wlasnosci jest w Twoich rekach to sama tej wlasnosci sie nie dorobilas i z etycznego punktu widzenia calkowita wlasnosc tego domu Ci sie nie nalezy. Dom zostal Ci zapisany tylko w szczegolnych okolicznosciach. Skorzystalas na tym, to fakt! Teraz odwracasz sie od meza plecami i wyrzucasz go z domu. Z JEGO domu.
                      Do tego, myslisz skorzystac na meza smierci.
                      Jaki trzeba miec umysl aby kalkulowac finanse w ten sposob??
                      Ja jeszcze nie spotkalam takiej skrajnosci na tym forum.
                      Nie powiem, ze jestes psychopatka, bo przedstawilas tu jedynie czesc swojej osobowosci. Jednak, bez watpienia zajelabys wysokie miejsce w skali testujacej spektrum psychopatii.

                      Osobiscie czuje obrzydzenie do Ciebie. Wredna, okropnie pazerna bez skrupulow baba.
                      • altz Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 11:16
                        kami_hope napisała:
                        > Tak, zabrzmialo podle. Powiem wiecej, to JEST przemoc ekonomiczna z Twojej strony.

                        Przesadzasz. facet jest nielojalny, nie dokłada się w sensowny sposób do życia. Zadłużył się, postąpił bardzo nierozważnie narażając rodzinę na wielkie kłopoty.
                        Tak, jak z alkoholikiem, jeśli będzie miał wsparcie, to nie będzie miał żadnej szansy na normalność, a i teraz ta szansa jest niezwykle mała.
                        • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 12:35
                          Zgadzam sie, facet sie nie doklada (z czego ma sie dokladac?), zadluzyl sie itd. Altz, nie mowie, ze nie popoelnil bledu i nie ponosi odpowiedzialnosci. Mowie, ze mimo bledow ma on swoje prawa. Sprawy majatkowe powinny byc uregulowane uczciwie. Brak regulacji powoduje naduzycia. W tym momencie te naduzycia robi zona. W ramach kary? A moze zwyczajnego cwaniactwa i kopania lezacego? Bo facet lezy niewatpliwie. Rodzina jest zabezpieczona. Ba! Korzysta nawet po smierci. Sytuacja jest patologiczna, a facet nie jest tu jedyna osoba winna. Kalkulacje tej kobiety wskazuja, ze jest rownie odpowiedzialna zaistnialej sytuacji a moze i bardziej?

                          Brakuje jej wspolczucia. Kopie lezacego, a to jest ZLE. Tam jest przemoc i sa cechy psychopatycznej osobowosci.
                          • altz Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 12:52
                            kami_hope napisała:
                            > Zgadzam sie, facet sie nie doklada (z czego ma sie dokladac?), zadluzyl sie itd
                            Biedactwo? big_grin

                            > W tym momencie te naduzycia robi zona. W ramach kary? A moze zwyczajnego cwaniactwa
                            > i kopania lezacego? Bo facet lezy niewatpliwie. Rodzina jest zabezpieczona.
                            Rodzina nie jest zabezpieczona, majątek został przepisany po powstaniu długu. Może się okazać, że tę darowiznę cofną i dom pójdzie na sprzedaż za długi.
                            Pani się chce odciąć, zanim mąż weźmie następnych siedem kredytów, a to jest prawdopodobne przy tym uzależnieniu.

                            > Ba! Korzysta nawet po smierci. Sytuacja jest patologiczna, a facet nie jest tu jedyna osoba winna.
                            Jest winien. A dobrze, że rodzina otrzyma pieniądze po jego śmierci. Też bym chciał, żeby moja śmierć nie była na marne.
                            Może się zaraz okazać, że facet nie ma opłaconych składek i w razie śmierci będzie lipa, nawet renty nikt nie dostanie po nim. Tego nie wiem, ale to jest bardzo prawdopodobne.

                            > Brakuje jej wspolczucia. Kopie lezacego, a to jest ZLE.
                            Ona nikogo nie kopała, o ile mi wiadomo, nie było żadnej przemocy fizycznej.
                            Tutaj pan nadużył mocno zaufania, naraził rodzinę i powinien dostać szkołę życia, inaczej nigdy nie wyjdzie z hazardu. Może popełni samobójstwo? Możliwe. Ale nie on pierwszy i nie ostatni. Nie żal mi go, ale próby ratowania sytuacji świadczą o odrobinie człowieczeństwa i bezwzględnym przyznaniu się do winy.

                            > Tam jest przemoc i sa cechy psychopatycznej osobowosci.
                            To już sobie wymyśliłaś. Nie znasz całej sytuacji.
                            • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 13:22
                              oj,dziewczyny...jak to czytałam to płakać mi się chciał-ze śmiechu....jak można nie znając sytuacji-doś sobie dopowiadać,a wręcz uroić i tego się trzymać..???? już wyjaśniam-co do odszkodowania po śmierci męża -to był WYŁĄCZNIE jego pomyśł,była raz sytuacja,że ledwo uszedł z życiem i uznał,że nie może pozwolić żeby w podobnej sytuacji zostawić nas samych z zadłużeniami, co do dziecka to po jego śmierci nie odziedziczy nic bo niby z jakiej strony ?? przecież to nie jego dziecko..jest Wam żal hazardzisty ?? mnie też było-zaciągnęłam kredyt,żeby s[płacić te jego mniejsze-zaciągnęłam NA TERAPIĘ ,zmieniłam pracę na lepiej płatną....i co ? i nic !!! po pół roku grał ponownie-ale już nie dałam się nabrać na kolejne obietnice.. czy ponosi tego konsekwencje ?? NIE . ma wiele możliwości -wrócić na terapię,załapac jakies fuchy-znaleźć lepszapracę-a nie robi nic...co do przemocy-kilkakrotnie mnie popychał,szarpał,wyzywał.. były 4 interwencje policji-sprawę umorzono z braku dowodów i światków..co do wymiany zamków- raz nie wpuściłam go do domu-nie zapłacił więc uznałam ze nie pozwole mu dłużej korzystać z mediów które ja opłacam- i co?? wezwał policję-przy nich wywarzył drzwi...i co-nadal jestem podła żoną biednego zabłakanego dobrodusznego męża ????/
                              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 13:33
                                i jeszcze jedno-co do pazernośći tak już to u nas prsawnie wygląda,ze za zycia człowiek myśli o zabezpieczeniu drugiej polowy po śmierci-dlaczego miałabym z tego rezygnować ??? co do tego,że ja utrzymuje dom-a może powinnam być dobroduszna i sprowadzić 5 bezdomnych-niech się myją,jedzą i śpią za moje... niby dlaczego ??? nie stać mnie na to,mam dziecko na utrzymaniu,a mąż jest dorosły i sam może na siebie zapracować,zamiast żerować na mnie ! nie czuje się winny tego co zrobił-a na mije pytanie dlaczego mi to robi odpowiedział; nie chcesz ze mną sypiać-to wymagaj że będę dla ciebie miły... tyle w temacie...
                              • scibor3 Re: Mój największy wróg-mąż.. 03.06.14, 11:26
                                Ja to nazywam pełzającą "rzeczywistością". Tylekroć będziesz wyciągała nowe "fakty" z kapelusza aż ci przytakną. Nie krępuj się. od razu powiedz, że to Hitler pod przykrywką.
                            • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 22:38
                              altz napisał:
                              > To już sobie wymyśliłaś. Nie znasz całej sytuacji.

                              Oczywiscie ze sobie wymyslilam, przeciez tam nie bylam. Ty nie byles tez i sytuacji nie znasz. Wymyslasz. Tyle ze masz inne punkty odniesienia, wiec i myslenie kieruje Cie do innych wnioskow. Ale to nie swiadczy o jakosci lub trafnosci Twoich wnioskow.
                              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 16:15
                                KAMI -Ty już tak masz ??? jesteś podła z natury ? (hm...nie tylko ja to zauważyłam) czy dowartościowyjesz się kopaniem leżącego ??? cóż-jeśli to C ię dowartościowuje...a to,że tylu rzeczy nie rozumiesz-w przeciwieństwie do innych,to może po prostu dlatego,że jesteś za mało inteligentna...??? bo nie wiem,czego można nie rozumieć w tym,że ktoś się sporadycznie dokłada doi mediów i jest na moim utrzymaniu...
                                • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 19:14
                                  Slusznie zauwazylas, brakuje mi inteligencji aby znalezc motywacje (Twoja) inna poza materialna w utrzymywania zwiazku z pasozytem (tak wiem, nie uzylas tego slowa, takie mi sie nasunelo pewnie przez braki w rozumieniu). Podla? Zgadzam sie, dla pijawek i manipulatorow roznych rodzajow. I... nie dramatyzuj, Ty nie lezysz. Nakrecasz sie w pozycji ofiary by jakos wyjsc z twarza, ale ofiara to Ty nie jestes.
                                  • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 19:47
                                    łoooou... kobieto-z Tobą jest coś naprawdę nie tak...cóż-w tej sytuacji mogę rzec tylko jedno; żal mi Ciebie... módl się o zdrowie,bo o rozum już za późno...i nie fatugyj się za bardzo,bo jeszcze się spocisz-od tej pory ignoruję Twoje wpisy,bo założyłam ten wątek dla LUDZI a nie zgorzchniałych bab,które z nudów siedzą i naprzykszają się innym...wink
                                    • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 20:53
                                      Rozumiem, ze niewygodne opinie sa "naprzykszaniem", a "baba" to nie czlowiek... lubie to. A jeszcze bardziej, tekst o poceniu i modlitwie smile
                                      Niepotrzebny ten Twoj zal. Mam sie zupelnie dobrze.
                      • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 16:43
                        co do tego-jak Ty to twierdzisz,że przepisał na mnie dom,żeby zabezpieczyć rodzinę...wymyśliłaś to sobie,tylko nie wiem po co...?? fakt był taki,że małżonek stwierdził,ze ma to wszystko gdzieś i nie obchodzi go gdzie będziemy mieszkać ! uprosiłam go,żeby zgodził się oddać dom nam,zamiast zaprzepaścić za dlugi..zgodził się pod warunkiem,że ja opłacę notariusza i będę spłacała kredty-i tak tez to wygląda-więc niby z jakiej strony mam być aż tak dobroduszna i pozwolić mu mieszkać za darmo,a wręcz być na moim utrzymaniu...?????!!!!
                        • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 01.06.14, 22:31
                          Sytuacja jest etycznie co najmniej dwuznaczna. To tak jak miec ciastko i zjesc ciastko. Nie okreslasz sprawy jednoznacznie. Wymieniasz winy meza, jaki to zly, ze interwencje policji, itd. ale rozwiezc sie nie chcesz. Fakt jest taki, ze potrzebujesz faceta aby zerowac na jego winie. Innej konkluzji tutaj nie ma. W zdrowej sytuacji, wnioslabys o rozwod i uregulowala sytuacje majatkowe. Dalej kazdy jest wolny i ma szanse kreowac swoje zycie na nowo.
                          W pierwszym poscie napisalas ze facet sie doklada, teraz, ze jest na Twoim utrzymaniu, itp. Twoja postawa jest nieadekwatna do faktow jakie przedstawiasz (jakimi notabene manipulujesz). Najwyrazniej sad uznal Cie za osobe niewiarygodna, bo wlasnie manipulujesz i zachowujesz sie nielogicznie wobec zaistnialej sytuacji, dlatego... nie zasadzil tego o co wnosilas.
                          • lampka_witoszowska Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 09:29
                            czy ja dobrze zrozumiałam: oskarżasz autorkę wątku o manipulację i cechy psychopatyczne, bo nie rozumiesz, że można się dokładać do wydatków, pozostając na czyimś utrzymaniu, a autorka nie wie, co robić, nawet rozwieść się nie chce?
                            kami, jako domniemany terapeuta jesteś albo słaba, albo zwyczajnie niebezpieczna dla ludzi, którzy chwilowo mają problem
                            • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 15:14
                              Nie wiem czy dobrze zrozumialas czy nie. Ja zas nie zrozumialam Twojego pytania-wniosku?
                              Nie wiem rowniez do czego przywolujesz moje sprawy zawodowe? Cos Cie zabolalo, czy jakis inny uraz? Jakkolwiek, wolno Ci oceniac mnie jak sobie zyczysz smile
                              Wydaje mi sie, ze moj powyzszy post wyjasnia wystarczajaco co mialam na mysli, nie bede wiec powtarzac. O manipulacjach i cechach psychopatycznych mozesz wyszukac na googlach jesli temat Cie interesuje. Ba, mozesz nawet przetestowac sama siebie i odkryc wlasne spektrum... O ile nie jest to nazbyt niebezpieczne dla Ciebie.
                              • lampka_witoszowska Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 15:55
                                nie grozi mi smile a o urazach czy traumach u kadego to możesz pomarzyć, wolno ci smile

                                a wracając do sedna, bez skupiania uwagi na twoich wywodach - możesz przemyśleć, możesz fantazjować, twoja przecież sprawa. Wolisz fantazjować - ok. Mnie to ani grzeje, ani ziębi, nawet jeśli poświęciłam ci parę cennych minut. Bywa smile
            • czytelniczka-gazeta.pl Re: Mój największy wróg-mąż.. 02.06.14, 23:05
              W Centrum Kryzysowym (taka coś nazwa),są komórki zajmujące się także uzależnieniami.Hazard to tak jak nałóg,narkotyk-uzależnia.TAK!,to uzależnienie,trzeba spojrzeć prawdzie w oczy!Jednak widzę,że mężowi na Tobie zależy,ale prawdopodobnie nie może się uporać ,bo hazard trzyma go w sidłach-to silniejsze.Terapia dla obojga,bo trzeba działać razem i razem rozumieć i rozwiązywać problem.Sytuacja trudna,ale uważam,że nie niemożliwa.Wspomnijcie na wspólne piękne chwile.A może zacząć od zera(bo tak się może stać) i budować związek na miłości,a nie na materializmie.Dobrze ,żeby zrozumieć,że miłość (oparta na zasadach) jest najważniejsza.
              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 03.06.14, 17:40
                droga CZYTELNICZKO jak już pisałam na początku wątku-wzięłam kredyt,żeby spłacić część jego długów,zaciągnęłam go na terapię.. wszystko na nic ! pytałam,dlaczego nie chce się leczyć i zacząć żyć normalnie,to stwierdził,że mu już nie zależy..nie wiem,na jakiej podstawie twierdzisz,że jest inaczej...ktoś,komu zależy-nie wyzywa,nie popycha,nie ubliża,,, cóż-ja nie nmależę do kobiet,które uważają,że nieważne,czy chłop je zdradza,tłucze,wyzywa-przecież to ojciec ich dzieci i ślubowały im...żenada...ile można ??? mnie się vlimit wyczerpał-tymbardziej,jeśli ktoś nie docenia i nie chce tego naprawić.
                • noname2002 Re: Mój największy wróg-mąż.. 04.06.14, 10:26
                  To się z nim rozwiedź i wystąp o eksmisję. Inaczej się nie da.
                  • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 04.06.14, 11:36
                    noname2002 napisała:

                    > To się z nim rozwiedź i wystąp o eksmisję. Inaczej się nie da.
                    widzę,że nie czytałaś wątku od początku,a jeśli czytałaś,to go nie zrozumiałaś...
                    • noname2002 Re: Mój największy wróg-mąż.. 04.06.14, 17:12
                      Skoro wolisz utrzymywać bijącego cię hazardzistę w nadziei na odszkodowanie po jego śmierci(jesteś pewna, że opłaca składki?), to nie pozostaje ci nic innego jak nadal nieść swój krzyż...
                      • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 04.06.14, 20:09
                        noname2002 napisała:

                        > Skoro wolisz utrzymywać bijącego cię hazardzistę w nadziei na odszkodowanie po
                        > jego śmierci(jesteś pewna, że opłaca składki?), to nie pozostaje ci nic innego
                        > jak nadal nieść swój krzyż...
                        nie napisałam,ze mnie bije -wymyśliłaś to sobie nie wiadomo po co...jestem pewna (mam dowody ) na to że spłaca składki...ma stała pracę. co do rozwodu-byłam dziś u prawnika-w niczym to nie pomoże,a wręcz zaskodzi,bo jako źe jestem jego żoną,którą wpędził w długi i skazał na życie na dużo niższym poziomie0mogę wnoieść o alimenty na rzecz moją,z których to będę pokrywać część opłat za dom,z którego on korzysta..
                        • noname2002 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 11:00
                          ktoś,komu zależy-nie wyzywa,nie popycha,nie ubliża,,, cóż-ja nie nmależę do kobiet,które uważają,że nieważne,czy chłop je zdradza,tłucze,wyzywa-przecież to ojciec ich dzieci i ślubowały im...żenada...ile można ???

                          Tutaj piszesz, że cię popycha i wyzywa- do bicia chyba niewiele brak?

                          .jestem pewn
                          > a (mam dowody ) na to że spłaca składki...ma stała pracę. co do rozwodu-byłam
                          > dziś u prawnika-w niczym to nie pomoże,a wręcz zaskodzi,bo jako źe jestem jego
                          > żoną,którą wpędził w długi i skazał na życie na dużo niższym poziomie0mogę wnoi
                          > eść o alimenty na rzecz moją,z których to będę pokrywać część opłat za dom,z kt
                          > órego on korzysta..

                          Jakiś dziwny ten prawnik, nie powiedział ci, że możesz się rozwodzić z orzekaniem winy i też uzyskać alimenty na siebie?
                          • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 16:53
                            prawnik dziwny ?? najlepszy w województwie,wzięłam, dzień wolnego,pojechałam 2 godz.w jedną stronę...warto było,bo facet nie zna słowa "przegrać" zapłaciłam majątek,ale to udało mi się z nim wkońcu spotkać. hm... masz prawo mieć swoje zdanie,choć przypuszczam,że prawniczką nie jesteś i piszesz tylko na podstawie domysłów...facet mnie wyśmiał co do rad (częstych) o wniesienie o rozwód-całe szczęście,że tego nie zrobiłam,bo jako nadal żona jestem na wygranej w obecnej sytuacji,nie będę tłumaczyła co do szczegółów,bo dużo tego,ale mam nauczkę,że zamiast wchodzić na fora i czytać rad ludzi,którzy potrafią tylko gdybać minimalnie znając prawo-to lepiej poczekać i iść do najlepszego fachowca.
                            • anbale Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 17:06
                              Różne rzeczy widziałam na tym forum, ale kogoś aż tak antypatycznego i agresywnego to chyba pierwszy raz...
                              No trzymaj się tego najlepszego na świecie prawnika co Ci cudów naobiecywał, płać mu majątek i nie zawracaj ludziom głowy.
                            • altz Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 18:01
                              julkajulka10 napisała:
                              > facet mnie wyśmiał co do rad (częstych) o wniesienie o rozwód-całe szc
                              > zęście,że tego nie zrobiłam,bo jako nadal żona jestem na wygranej w obecnej syt
                              > uacji,nie będę tłumaczyła co do szczegółów

                              Pochwal się czasami, co zyskałaś.
                              Ja wiem, co straciłaś, bo się sama do tego przyznałaś.
                              Zobaczymy za jakiś czas czy Ci się wszystko zbilansuje.
                              Na razie wyśmiewamy się z Ciebie. wink
                              • altz Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 18:02
                                Ps. A prawnikowi gratulujemy zdobyczy! Nie zawsze się trafia taka zdobycz. wink
                            • krokodil123 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 18:03
                              Oczywiście że "jako żona jesteś na wygranej" smile))) (to taki żart).

                              Nasz problem polega na tym że nie wytłumaczyłaś nam co dla ciebie jest ta "wygrana".
                              Co uważasz za swój priorytet i jaka nagroda cię zadowala do do czego dążysz.
                              Ooooo.... jeszcze to dlaczego jak masz taką uprzywilejowaną pozycje się na forach żalisz zamiast pić szampana.
                              • heksa_2 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 18:24
                                Wygraną jest małżeństwo z największym wrogiem.
                                To jak los na loterii. Gratulacje! Jak wygrywać, to tylko najwyższe stawki.
                                • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 19:24
                                  eh...brak słów...jeśli ktoś coś działa,i nie da się gnoić to jest Wam nie na rękę.. wink) wolicie udzielać rad takim,co płaczą jakie one biedne i wyją wpoduszkę zamiast się bronić... cóż-jutro wylatuję na zasłużone wakacje,ale obiecuję,że po powrocie się odezwę i dam znać jak mi się sprawy mają wink pozdrawiam wink)
                              • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 19:28
                                co jest dla mnie wygraną ? doczekanie sprawiedliwości..bo owa sytuacja jest dla mnie niekorzystna (nie satysakcjonuje mnie bycie wykorzystywaną) . uważam,że nie ma ani JEDNEGO POWODU DLA KTÓREGO MIAŁABYM NADAL UTRZYMYWAĆ PASOŻYTA.
                                • julkajulka10 Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 19:43
                                  ps,do wszystkich wyśmiewających się pseudo-prawników..tacy z Was chojraki,a nikt z Was nie był na tyle zorientowany,żeby doradzić mianowicie taką opcję,że wniesienie teraz o rozwód byłoby mnajmniej rozsądną opcją,a dlaczego ??? hm...no pewnioe-że nikt nie wie... bo na rozwód czeka się nawet latami ( wiem z doświadczenia) a sprawy o alimenty są rozpatrywane w pierwszej kolejności... tak,wiem-jestem podła ,bo żeruję na mężusi...Waszym zdaniem powinnam mu jeszcze usługiwać na gwizdnięcie wink) bo przecież nieważne,co zrobił-wkońcu to mój mąż... eh...brak słow-pozdrowionka wink
                                  • anbale Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 20:01
                                    Eee, to jakaś wyjątkowo tępa trolica/(troll)...
                                    Skoro najlepszy w galaktyce prawnik każe jej czekać latami na rozwód, a ona właśnie wsiada w odrzutowiec i leci na wakacje- to najwyraźniej nawet wyobraźnia, oprócz rozumu, jej szwankuje...
                                    • kami_hope Re: Mój największy wróg-mąż.. 05.06.14, 20:04
                                      Ha ha... no ma nierowno, fakt
                                  • eicron Re: Mój największy wróg-mąż.. 06.06.14, 05:59
                                    julkajulka10 napisała:

                                    > ps,do wszystkich wyśmiewających się pseudo-prawników..tacy z Was chojraki,a nik
                                    > t z Was nie był na tyle zorientowany,żeby doradzić mianowicie taką opcję,że wni
                                    > esienie teraz o rozwód byłoby mnajmniej rozsądną opcją,a dlaczego ??? hm...no p
                                    > ewnioe-że nikt nie wie... bo na rozwód czeka się nawet latami ( wiem z doświadc
                                    > zenia) a sprawy o alimenty są rozpatrywane w pierwszej kolejności... tak,wiem-j

                                    Na to że, aby pozbyć się z domu męża, należy mu założyć sprawę o alimenty - ja bym nie wpadł...
                                    • krokodil123 Re: Mój największy wróg-mąż.. 06.06.14, 07:29
                                      eicron napisał:

                                      > julkajulka10 napisała:
                                      >
                                      > > ps,do wszystkich wyśmiewających się pseudo-prawników..tacy z Was chojraki
                                      > ,a nik
                                      > > t z Was nie był na tyle zorientowany,żeby doradzić mianowicie taką opcję,
                                      > że wni
                                      > > esienie teraz o rozwód byłoby mnajmniej rozsądną opcją,a dlaczego ??? hm.
                                      > ..no p
                                      > > ewnioe-że nikt nie wie... bo na rozwód czeka się nawet latami ( wiem z do
                                      > świadc
                                      > > zenia) a sprawy o alimenty są rozpatrywane w pierwszej kolejności... tak,
                                      > wiem-j
                                      >
                                      > Na to że, aby pozbyć się z domu męża, należy mu założyć sprawę o alimenty - ja
                                      > bym nie wpadł...


                                      A ja znam pana, któremu właśnie po złożeniu sprawy o alimenty przez żony mieszkającej razem z nim to od razu założył sprawę o rozwód.
                                      Faktycznie, co się stanie jeżeli facet zdecyduję że kończy z małżeństwie bo mu się nie opłaca i nie czuję "sprawiedliwości" po tym jak dom przepisał a teraz jest traktowany per noga.
                                • krokodil123 Re: Mój największy wróg-mąż.. 06.06.14, 07:25
                                  co jest dla mnie wygraną ? doczekanie sprawiedliwości..bo owa sytuacja jest dla
                                  > mnie niekorzystna (nie satysakcjonuje mnie bycie wykorzystywaną) . uważam,że n
                                  > ie ma ani JEDNEGO POWODU DLA KTÓREGO MIAŁABYM NADAL UTRZYMYWAĆ PASOŻYTA.

                                  Proszę cię daj mi namiar na twojego prawnika, bo musi mnie naprostować.
                                  Jeżeli facet jest pasożytem, żyjąc z nim i będąc jego żoną tak ci siak będziesz go utrzymywała.
                                  To rano nie mył się w waszej łazience? Nie używał wodę za którą płacisz? Nie korzystał z lodówki i z kuchni na śniadanie???
                                  A też nie słyszałam żeby pasożyci płacili alimenty.
                                  Twój prawnik widocznie magik ja z sytuacją kiedy się tkwi w bagnie potrafi zrobić "sytuacja korzystna", dla mnie nie ma takiego filmu.
                                  • lutka2012 Re: Mój największy wróg-mąż.. 06.06.14, 19:25
                                    wink dobre - naprawdę ! ja myślałam , że to ja mam problemy ale tutaj to dopiero się dzieje ! w takiej sytuacji to jeżeli mąż będzie na tyle mądry - powinien on złożyć pozew o rozwód i o aimenty od tej pani ! - i przypuszczam , że dostałby bez problemu ! On już nic nie traci , bo dom przepisał , długi spłaca żonka , dzieci wspólnych nie ma ( bo pisała pani, że dziecko nie jego ) wyrzucić go nie będzie można bo ma meldunek - ale jak mężuś pomyśli to może wywalczy jeszcze od pazernej żonki lokal zastępczy !!!! TYLKO BIEDAK O TYM CHYBA NIE WIE !!!
                                    KOBIETO weź się ogarnij ! Ja również miałam męża ''hazardzistę i alkoholika'' - gra nie jest warta świeczki - i co ? dług jest długiem - jesteśmy 2 lata po rozwodzie a sądu to nie obchodzi ! Najpierw zrobiłam rozdzieczość majątkową , potem rozwód bez orzekania o winie (aby było szybciej - rozwód był na pierwszej rozprawie , sama sobie byłam adwokatem - trwał 10 min. ) wyprowadziłam się w cholerę a długi i tak trzeba płacić ! ale przynajmniej nie widzę jego mordy !!!! a Ty wolisz się męczyć bo jesteś nadzwyczajnie ''PAZERNA'' - ale uważaj bo jeśli twój mężuś cię prześcignie to - TY - będziesz w czarnej.... '' D.....'' wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka