Dodaj do ulubionych

wszystko się wali....

28.04.05, 16:41
w pracy mam huk roboty, a mi sie nie chce kiwnąć palcem
dziecku popsuł sie rower
i jedno i drugie kicha prycha i sie smarcze /sorry za dosłowność/
za oknem szaruga
M nie mysli zając sie dziecmi w jakikolwiek weekend ani na wakacje bo po co
i znowu nie ma komu mnie przytulić

i zaraz zacznę krzyczeć!
Obserwuj wątek
    • latoja Re: wszystko się wali.... 28.04.05, 17:22
      Julka przytulam Ci serdecznie na chwilkę zapewne, bo się zaraz pojawi jakiś miły
      forumowicz płci odmiennej i przyciśnie Cie mocno jak na faceta przystało.
      Dzisiaj taki dzień zapłakany. Poczekaj na słoneczko, a szare się zmieni w kolorowe.
      Może ktoś jakiś dowcip opowie ?
      • bursztynowe Re: wszystko się wali.... 28.04.05, 20:07
        Pokrzycz, potup, płacz...
        A potem podgarnij to wszystko, tak jak robiłaś to już wiele razu...
        Tulę Cię czule smile

        Poranek lepszy od wieczora
    • india8 Re: wszystko się wali.... 28.04.05, 20:23
      u mnie to samo
      jakoś rano było świetnie, a teraz szkoda gadać ...
      nie mam już siły
      • scrivo Re: wszystko się wali....ale jutro nowy dzień 28.04.05, 20:30

        Przeczytaj tę historię i wtedy zdecyduj jak zaczniesz jutrzejszy dzień.

        Michał jest takim człowiekiem, za którym raczej się nie przepada. Jest zawsze w dobrym humorze i zawsze ma coś pozytywnego do powiedzenia. Zapytany jak się czuje odpowiedziałby: "Gdyby było lepiej, już bym chyba nie wytrzymał!".
        Był naturalnym motywatorem. Jeśli jakiś pracownik miał zły dzień, Michał zawsze radził mu jak znaleźć pozytywną stronę tej sytuacji.
        Bardzo mnie to zaciekawiło. Pewnego dnia podszedłem więc do Michała i spytałem go:
        -Nie rozumiem. Nie można być tak pozytywną osobą przez cały czas. Jak ty to robisz?
        Michał odpowiedział:
        -Każdego ranka gdy się budzę mówię sobie - "Michał, masz dzisiaj dwie możliwości - możesz mieć dobry humor albo możesz mieć zły humor". I wtedy wybieram dobry humor. Za każdym razem gdy wydarza się coś niedobrego, mogę wybrać albo bycie ofiarą albo wyciągnąć z tego jakąś lekcję dla siebie. Wybieram wyciągnięcie lekcji.
        Za każdym razem gdy przychodzi ktoś do mnie ponarzekać, mogę wybrać zgodzenie się z nim albo pokazanie mu pozytywnej strony życia. I wtedy wybieram pokazanie mu tej pozytywnej strony.
        -Zaraz, to nie jest takie proste! - zaprotestowałem .
        -Ależ tak, to właśnie takie jest - odpowiedział Michał. - Życie polega na wyborach. Każda sytuacja jest wyborem. Ty sam wybierasz jak zareagujesz na daną sytuację. Ty wybierasz, jaki wpływ mają ludzie na twoje samopoczucie. To ty wybierasz bycie w dobrym albo złym
        humorze. Mówiąc krótko - to twój wybór, jak wygląda twoje życie.
        Zapamiętałem, co powiedział mi wtedy Michał. Krótko potem opuściłem firmę, w której wtedy pracowałem i otworzyłem swoją własną. Straciliśmy kontakt ze sobą, ale często przypominałem sobie Michała, gdy dokonywałem wyborów w moim życiu, zamiast tylko reagować na zmiany sytuacji.
        Kilka lat później dowiedziałem się, że Michał miał poważny wypadek. Spadł z rusztowania z wysokości prawie 20 metrów. Po 18-godzinnej operacji i wielu tygodniach rehabilitacji Michał został zwolniony ze szpitala z wszczepionymi w plecy metalowymi prętami.
        Spotkałem się z nim około 6 miesięcy po wypadku. Kiedy spytałem jak się czuje odpowiedział:
        -Gdyby było lepiej już bym chyba nie wytrzymał! Chcesz zobaczyć moje blizny?"
        Nie chciałem, ale zapytałem, o czym myślał w chwili wypadku .
        -Pierwsze, co mi przyszło do głowy to moja córka, która niedługo miała się urodzić. -
        odpowiedział Michał .
        -Później, gdy już leżałem na ziemi, pomyślałem sobie, że mam dwie możliwości: mogę wybrać - żyć albo umrzeć . Wybrałem życie.
        -Nie byłeś przerażony? Nie straciłeś przytomności? - spytałem.
        Michał kontynuował: "Moi znajomi byli wspaniali. Mówili mi, że wszystko będzie dobrze. Aż do
        momentu, kiedy zawieźli mnie do szpitala i zobaczyłem twarze lekarzy i pielęgniarek - wtedy naprawdę się przeraziłem. W ich oczach wyczytałem - "ten facet już nie żyje" . Wiedziałem, że
        muszę coś zrobić.
        -I co zrobiłeś? – spytałem.
        -Była tam taka duża, tęga pielęgniarka wykrzykująca różne pytania do mnie - opowiadał dalej
        Michał - Spytała, czy jestem na coś uczulony.
        -Tak - odpowiedziałem. – lekarze i pielęgniarki przestali pracować, czekając na moją odpowiedź. Wziąłem głęboki oddech i krzyknąłem : "Grawitację!" Oni zaśmiali się, a ja powiedziałem - -Wybieram życie! Operujcie mnie jak żywego, a nie jak martwego.
        Michał przeżył dzięki umiejętnościom lekarzy, ale również dzięki swojej niesamowitej postawie. Nauczyłem się od niego, że codziennie możemy żyć pełnym życiem. To nasz wybór.
        Postawa jest wszystkim .

        Masz teraz dwie możliwości:
        1. Wyrzucić tę historię i zapomnieć
        2. Opowiedzieć ją ludziom, na których ci zależy ..



        • vertigo5 Re: wszystko się wali....ale jutro nowy dzień 28.04.05, 20:45
          Scrivo ! Skąd Ty bierzesz takie historie ???
          Ona nawet na mnie robi wrażenie...
          A miałem się smucić dziś wieczorem smile
          To nie do mnie była dla historia ale dziękuję smile
        • mats-v Re: wszystko się wali....ale jutro nowy dzień 29.04.05, 23:02
          dobre, b. dobre. Skopiowalem, dam do przeczytania dalej.
          pozdrawiam
    • vertigo5 Re: wszystko się wali.... 28.04.05, 20:42
      Hmmm, dwie pozytywne informacje wyłowiłem z Twojego posta, piszesz o rzeczach
      których wiele ludzi Ci zazdrości...

      1. Masz pracę
      2. Masz zdrowe dzieci - w tym sensie, że chorują tylko przejściowo na rutynowe
      choroby

      Szaruga jutro miniesmile
      Zajrzysz rano do nas na forumsmile
      Długi weekend jutro się zaczynasmile



    • julka1800 Re: wszystko powoli wraca do normy ... 29.04.05, 09:59
      ... po przespanej nocy, lampce Martini i milej rozmowie wczoraj wieczorem

      wszystko nabiera innych barw

      lenistwo odgarnęłam
      praca nie zając nie ucieknie
      rower naprwawiony
      M moze zrozumie co traci a jak nie jego strata
      i w końcu nad Warszawą zaswieciło słońce!

      jak jeszcze raz napiszę taki topik to kopnijcie mnie w cztery litery, zdrowo!

      i jeszcze jedno
      w swietle topiku obok moje zmartwienia i klopoty wydają sie blade i błahe
      Biedroneczko - jesli to przeczytasz - wierze w Ciebie i dzieci i wierze ze Wam
      sie uda
      pozdrawiam cieplo
      • vertigo5 Re: wszystko powoli wraca do normy ... 29.04.05, 10:17
        Bingo Julka !!!
        W imieniu forum udzielam Ci pochwały !!!
        smile))
      • anja_pl Re: wszystko powoli wraca do normy ... 29.04.05, 11:08
        bardzo się cieszę,
        a moje młodsze coś załapało i chyba bez wycieczki rowerowej będzie sad
        a dziś piątek i pracować nie bardzo mi się chce, zresztą nie tylko mnie tongue_outtongue_outtongue_out
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka