martaxl
28.12.04, 12:40
Napisałam już na ten temat u siebie na forum....ale napiszę także tutaj. Nie
chciałabym, aby zrozumiano mnie źle. Nie chodzi mi o zanegowanie całej
działalności pięknej.kobiety ( to tak dla przekory. Dla mnie bowiem sam fakt,
że podjęłaś się takiej inicjatywy czyni Cię piękną )Chciałabym jedynie
wyrazić swoje zdanie na temat feminizmu. Podkreślam raz jeszcze, że cieszę
się iż ta strona powstała i pomogę jak będę mogła. Być może tymże postem uda
mi się nieco rozruszać to forum.
Wracając do tematu... Gruby feminizm to dla mnie nic więcej jak mur otoczony
fosą. Gruba feministka neguje swoją NATURALNIE LUDZKĄ potrzebę akceptacji na
wypadek odrzucenia. Guzik mnie obchodzi czy się podobam, nie chce się
podobać, nie potrzebuję nikogo ani niczyjej akceptacji tymbardziej.Jestem
wolna....Nie sądzicie, że to tylko kiepska iluzja? A co będzie za 30 lat?