alexdelpierrro
26.04.07, 00:16
Za 10 godzin i 15 minut wejde na sale sądową....zobacze wczesniej swoja zone
której nie widziałem prawie rok...jak sie zachowa...jak ja sie
zachowam....nie wiem...
To najgorszy dzień w momm zyciu i wiem co pisze.
Nigdy nie spodziewałem sie takiego zakończenia swojego małżeństwa.
Walczyłem, robiłem co mogłem, zadnego znaku z jej strony, kompletnie nic.
Czyżby zycie to byla naprawde tylko glupia gra?
Tak bardzo ja kochalem, wszytsko na nic, podjeła decyzje i z nami koniec.
Wiem ze napiszecie ze jestem miekki ale chyba nie do końca to prawda.
Byc moze juz dzis zobacze ostatni raz w swoim zyciu osobe która tak bardzo
kochalem, osobe z która mialem miec dzieci, osobe z która miałem sie
zestarzec.
Były plany, marzenia, jakis głupi bład popelniony ma przekreslic to wszystko?
Czuje sie jak saper, pomylilem sie raz i nie dostane drugiej szansy.
Nadzieja którą jeszcze do niedawna miałem gdzies prysła, dociera do mnie ze
chyba naprawde to bedzie jedynie głupia formalnosc, slowo czesc i nigdy
mozemy sie juz nie zobaczyc.
Choc moze zabrzmi to głupio ja wiem ze bardzo długo nie zaufam juz nikomu.
Zabawa, przygody,głupawe zwiazki OK, ale nie miłosć, nie zaufanie.
Tak bardzo mi smutno, niestety nikt nie potrafi mi pomóc.
Gdyby ktos kiedys wczesniej pokazał mi to forum, gdybym wczesniej widział jak
cierpia ludzie przez ludzi, chyba nie zdecydowałbym sie na slub.
Rozstanie bolalo bardzo mocno, jednak dzisiejsze spotkanie zapewne bedzie
bolało jeszcze bardziej.
Nie robie sobie juz zadnych nadzieji, dzis mój bardzo dobry kolega powiedział
mi: alex zakochuj sie i odkochuj 3 razy do roku, wtedy nie bedziesz cierpial
po zadnej.
Niestety ja tak nie potrafie.
Bardzo zaangazowałem sie uczuciowo w swoje małżeństwo i to był bląd.
Jeszcze dzis po południu opisze jak w imieniu Rzeczpospolitej usłyszalem.....
pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie i bardzo Wam dziekuje za wsparcie!