Dodaj do ulubionych

ROC nie polecam, jak to ze mną jest... długie

10.11.07, 14:25
Wiecie, że moje początki w nauce były trudne. No jakoś mi totalnie nie szło...
Trafiłam do grupy, która była już na 4 rozdziale Code1. Mój poziom był
totalnie zerowy, więc gubiłam się strasznie, nie mając żadnej wiedzy, choćby,
jak jest: my, wy, oni, ja, ty... i takie tam. Nie miałam słownika, książek,
niczego co ułatwiłoby mi sprawę.
Dzięki Wam dawałam radę nadrobić tyle, by być równolegle z książką, ale nie
starczało mi już czasu na ćwiczenia na kompie. Nigdy nie zrobiłam tych
pierwszych rozdziałów... Dodatkowo moje dziecie było akurat w bardzo
absorbującym momencie rozwoju (zero tolerancji zajmowania się kompem a nie
nim), oczekiwało jeszcze propozycji zabaw, a mój umysł, gdy Irek już spał, po
21.00 niestety nie pracuje :( wtedy po 20 minutach studiowania powieki spadały
mi od razu na klawiaturę... )A wiadomo, na początku rozumienie jest trudne,
czytanie poleceń, radzenie sobie z programem zabiera więcej czasu.
Tak czy owak próbowałam nadążyć, jednak zawsze byłam za grupą. Dlaczego za
mimo ciężkiej pracy, a to już sprawa bałaganu w ROC, zwłaszcza powakacyjnego :(((
Sama w końcu przerobiłam 12 rozdziałów książki (niemal całą Code1), ale
zbytniego rezultatu w poprawie nauki nie było. To pędzenie ograniczało mnie
strasznie - zero czasu na dom, znajomych, nie mówiąc już odpoczynku. Z tego
powodu zaniedbałam Was (ale broń boże się nie obraziłam :-))
Gdy doszłam do 12 rozdz. i próbowałam go zrobić na kompie - postawiłam się i
powiedziałam, że nie siedzę z grupą (i nie konwersuje w... angielskim... he,
he, he) tylko zostaję przy ćwiczeniach, i zobaczyłam, że nie rozumiem nie
tylko video, ale i tekstu następującego po nim w 50%, upewniłam się, że nie
chcę tak spędzać czasu w tej szkole.
Poszłam do poprzedniej mentorki (po wakacjach połączyli grupy, zrobił się
okropny bałagan, każdy na innym niemal rozdziale, nauczyciel nie prowadzi,
siedzimy sami i mamy pracować razem bez ich udziału, nonsens, zwłaszcza w
przypadku początkujących), powiedziałam jej, że mimo ogromnego wysiłku nie
udaje mi się, bo mam zbyt duże zaległości w pierwszych partiach książki i te
bardziej zaawansowane teksty zupełnie do mnie nie trafiają.
No i kobieta mi pomogła, zasugerowała, porozmawiała z kim trzeba i od zeszłego
tygodnia jestem w nowej, innej grupie.
I wiecie co? Grupa jest po prostu rewelacyjna!!! Dalej jest ten bałagan, dalej
siedzimy i patrzymy na siebie, nauczyciel wychodzi i jest nieobecny, zero
prowadzenia, ale osoby z tej grupy wzajemnie sobie pomagają, jeden drugiego
pyta czy na pewno rozumie, i też tu każdy jest na innym poziomie, ale jakoś
potrafimy ze sobą współpracować. Przy tym jest kupe śmiechu :-) To pozwoliło
mi się otworzyć, przełamać opory, bo werszcie jestem na takim poziomie, że
łamanym holenderskim, ale jednak, wtrącając słówka angielskie oczywiście,
jestem w stanie zrozumieć o co chodzi tej drugiej osobie i odpowiedzieć. To
było bardzo dobre posunięcie, mimo, że znowu jestem na 4 rozdziale. Dzięki
temu wiem (i tym samodzielnym stiudiowaniu), wiem o co pytać, zaczynam
kompletować wszelkie elementy układanki i rozumieć ten język. Oj, jak mi dobrze.
Ale nie zawdzęczam to ROC. Tej szkoły naprawdę nie polecam, bo co zajęcia mamy
z innym nauczycielem, niektórzy (teraz mam nowego, lepszego mentora, ale też
tylko raz ją widziałam, nie wiem czemu) w ogóle wychodzą z klasy i zostajemy
na 3 godziny sami. Ponoć się zmienił system, ale ja na taką formę nauki nie
wydałabym ani grosza.
Tu płacę 1/3 ceny i też się mocno zastanawiam, no ale uzależniona jestem od
tego, z kim współpracuje Gemeente, bo oni płacą 2/3 ceny kursu.
Generalnie syf straszny w tym ROC, ale chciałam się pochwalić, że wreszcie
zaczęłam się uczyć efektywnie i już powoli coś umiem :-)

Życzcie mi powodzenia

Mysza
Obserwuj wątek
    • mysza_33 Aha, zapomniałam, jak to z rozdziałami było 10.11.07, 14:41
      Dlaczego takie zamieszanie? Ano, bo prowadzono nas na początku ładnie, starym
      systemem, mnie dołączono do grupy tuż przed wakacjami - 21 maja, dużo wtedy było
      jeszcze wolnego, że może mieliśmy tylko 5 lekcji. Skończyliśmy na 5 rozdziale,
      więc nie wiedzieć czemu po wakacjach narzucili (wmówili) nam, że jesteśmy na 6,
      mimo, że podkreślaliśmy, że zrobiliśmy tylko taak1 z piątego... Potem jak
      tłumaczono, że wcześniej był rozdział 1 w 2 tygodnie, to teraz przyspieszyli i 1
      rozdział na tydzień leci. He, he, he, ale to i tak bzdura. Bo oni naprawdę nie
      wiedzią, kto dokładnie na czym jest i co początek zajęć to się pytają, kto na
      którym jest... i kończą stwierdzenie, że to wy musicie pracować indywidualnie, a
      wy razem "praten". Galimatias totalny.
      I tak jak wróciliśmy po wakacjach na 6, to się szybko 8 zrobił (trochę przeze
      mnie, bo ja wolałam sobie książkę zrobić do przodu, by choć rozumieć o czym
      mniej więcej się mówi na lekcji...), bo jak tylko nauczyciel kuknął i zobaczył
      to od razu obierał ten rozdział, i cała grupa musiała przyśpieszyć. Zrobiło się
      w końcu tak, że jak któraś się pośpieszyła to od razu bylśmy dalej.
      Na wybory wyjeżdżałam do Polski i dokładnie się zapytałam nauczyciela, na którym
      rozdziale będziemy po wakacjach jesiennych. Zrobiłam wszystko, nawet więcej, bo
      powinniśmy zaczynać dopiero 12. Jak wróciłam okazało się, że jesteśmy na 13!
      Wkur... się i pytam, dlaczego, pytam dziewczyn z grupy, w odpowiedzi usłyszałam,
      że mogę zmienić grupę. Tak zrobiłam! I to było bardzo dobre posunięcie.
      Cieszę się bardzo.
      Ale przykre jest to, że w ROC jest tak cholerny bałagan, tak naprawdę to na
      którym rozdziale jesteś i co zrobisz zależy wyłącznie od grupy. Jeśli chcą
      współpracować i pomagać, coś wyciągniesz, jeśli nie to tylko tracisz cenny czas.
      A dla mnie 3 godziny to bardzo dużo czasu do zrobienia coś z holenderskim. W
      domu tego czasu nie mam.

      No, to się rozpisałam.
      No, ale i wreszcie miałam czas ;-)))

      Ponoć jest jeszcze jedna szkoła, która współpracuje z Gemeente w kwestii
      szkoleń. Chętnie się dowiem szczegółów, tak na wypadek... ;-)

      Mysza
      • femke81 Re: Aha, zapomniałam, jak to z rozdziałami było 10.11.07, 21:54
        Hej Mysza!No kurcze, a myslalam, ze tylko u nas takie glupie reguly nagle
        wymyslili. A to caly ROC, niech ich szlag trafi. Ja na szczescie koncze, a moja
        decyzje przyspieszyly nowe reguly. Zreszta - nie tylko ja, ale prawie cala moja
        grupa. Tez mi sie to wydaje beznadziejne - nauczyciel prawie nic nie robi tylko
        wielce udaje, ze lekcje prowadzi a zwala wszystko na samych kursantow. Tjaaa tak
        to zajecia ja tez umiem, bo wtedy nic nie trzeba sie przygotowac, nic nie robic
        oprocz ksiazki z kluczem...
        Moje szczescie - ja koncze w grudniu i good bye ROC.
        Basia
        • mysza_33 Basiu, 11.11.07, 01:59
          więc wyobraź sobie, że z mojej starej przedwakacyjnej grupy wynieśli się z ROC
          prawie wszyscy, zostałam ja i 2 chłopaków, ale oni przeniesieni zostali do innej
          grupy. Do mojej niby starej, której nie ma dokoptowali sporo nowych w sierpniu i
          wrześniu, ale te osoby też się wyniosły po miesiącu... Teraz znowu wzięli nowe
          osoby - więc możesz sobie wyobrazić ten burdel.
          W moim przypadku to jakieś 480 euro, ale są osoby, które za ten kurs wieczorowy
          płacą prawie 3000 euro za te 2 lata. A ja się pytam: ZA CO?!
          Celowo się tak rozpisałam, bo zastanawiam się gdzie (z tego co piszesz)
          największy burdel jest - czy w samym tylko Eindhoven w ROC czy w pobliskich
          miastach też.
          Bo po cholerę ludzie mają się pakować w taki gówniany interes!!!

          Mysza
          • flucha Re: Dziewczyny, 11.11.07, 12:38
            W Venlo jeszcze taki burdel:) nie nastapil. Tylko ja jestem do konca
            tego roku na dziennych. Nauczyciel jest zawsze na lekcjach, jak nie
            moze jest zastepstwo, nie ma zadnego wychodzenia w trakcie lekcji.
            Zadnych rozdzialow nie przerabiamy, ksiazka jest tylko na
            komputerach ok. 4 godz. w tygodniu. Na zajeciach zas mamy tzw. CP,
            czyli sytuacje zyciowe.
            Ale obawiam sie, ze z nowym rokiem moze to tez przejsc dalej, mimo
            ze juz zadecydowalam przeniesc sie na wieczorowe zajecia od stycznia
            (zycie z tesciowa pod jednym dachem to makabra, ale to inna i dluga
            historia, wiec zdecydowalam nie korzystac z pomocy tesciow).
            Dobrze Myszka, ze o tym napisalas, musze sie wziac do roboty i
            skonczyc testy niveau 2 jeszcze w grudniu.
            Grunt to sie im nie dac !!! :)
    • mad_die w Helmond 12.11.07, 13:53
      było dokładnie to samo - bałagan, grupy łączone, nauczyciele nieprzygotowani do zajęć itp. I nadal tak jest, z tego co wiem... Podobno pomimo tego, iż zawiadomiłam szkołę o tym, że kończę kurs wcześniej, oni nadal mają mnie na liscie... Widać ktoś komuś nie powiedział i o...
    • mysza_33 Re: Ha, ha, ha 14.11.07, 08:28
      Oni chyba prowadza grupy przez piewsze 2-3 tygodnie dobrze...
      Wczoraj jak poszłam na zajęcia to były workshops, no i nijak żaden nie pasował
      do nas, bo my na 4 rozdziale, a kazali nam gadać już o 6-7. Oczywiście, gdybyśmy
      wiedzieli, że będziemy musieli skoczyć 2 rozdziały do przodu to by sobie
      człowiek przygotował to co niezbędne do rozmowy wcześniej na kompie, złapał
      potrzebne słownictwo itd.
      Szkoda słów. Na szczęście grupa mocna i współpracująca, więc wszyscy poszliśmy
      ze skargą do administracji. Po tym przynajmniej znalazły się dla nas stoły, a na
      koniec wymusiliśmy na nauczycielu, by nam powiedział, co powinniśmy zrobić do
      czwartku.
      W grupie ugadaliśmy się, że wszyscy muszą starać się być w tym samym miejscu
      programu i jeśli nauczyciel nie poprowadzi nas to sami decydujemy co robimy w domu.
      Tylko ja wciąż się pytam, czy płaci się za dostęp do programu tylko?!
      Przecież 3000 euro za kurs wieczorowy, 2 dni w tygodniu, przez 2 lata to nie
      jest mało!

      Flucha, ja bym się zastanowiła z tymi przenosinami na zajęcia wieczorne. Z tego
      co wiem, dzienne grupy są lepiej prowadzone, mogą więcej zyskać, no i te stare
      grupy, które prowadzone były starym systemem, liczne personalnie też mogą coś
      zdziałać.
      A tu, możesz wpaść do nie wiadomo jakiej grupy i się tak plątać, jak cała reszta
      w ROC, brrr.....


      Mysza
      • flucha Re: Ha, ha, ha 14.11.07, 18:02
        Mysza, tez sie nad tym zastanawiam, ale nie chce juz korzystac z
        pomocy tesciow, bo kosztuje to mnie wiecej nerwow niz to warte. Ale
        z drugiej strony...
        • mad_die flucha... 15.11.07, 08:05
          Zdrowie ważniejsze, idź na popołudniowe zajecia :)
          • kingusia1974 Re: flucha... 04.03.08, 01:04
            ROC widze, ze ma rzeczywiscie taki system pt. kazdy pracuje na innym
            poziomie. Ja trafilam akurat na grupe, ktora zaczela sie uczyc
            (uwaga!) 8 miesiecy przed moim startem. Najmlodsza uczestniczka
            przyszla miesiac przedemna i juz poniewaz zostala objeta
            obowiazkowym egzaminem z niderlandzkiego przed przyjazdem totez
            dziewczyna zmuszona byla uczyc sie juz wczesniej we wlasnym kraju.
            Bylam troche przerazona, bo ludzie rozmawiali ze soba po
            niderlandzku a ja ... milczalam.
            Musze powiedziec, ze ten fakt jest dla mnie mobilizujacy, musze
            gonic grupe, a z natury jest leniwa, wiec gdybym nie musiala nikogo
            gonic, to z pewnoscia bym tego nie robila tylko wygodnie sie
            rozlozyla i spala.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka