Dodaj do ulubionych

Ambitniejsza praca

18.02.04, 18:01
Jak zauważyłem ogromna większość Polaków przebywających w Belgii (mówię o
mężczyznach) pracuje na czarno na budowach, albo przy innych pracach
mechanicznych, do tej pory nie spotkałem przedstawicieli innych zawodów.

Czy są tutaj w ogóle jakieś szansę na ambitniejszą pracę?

Jestem informatykiem, od 2 tygodni siedzę w Antwerpii i zastanawiam się jakie
są moje widoki na przyszłość. Moja dziewczyna przyjechała tu na studia i
spędzę tu pół roku, a może nawet cały rok (zależy to od jej stypendium) i na
pewno nie przeżyję bez pracy, a o powrocie do Polski nie ma mowy, dopóki ona
jest tutaj (ach, te kobiety... to one rządzą nami:).

Czy ktoś ma jakieś doświadczenia związane z umysłową pracą? Może doradzicie
mi w jaki sposób szukać czegoś ambitniejszego? Potrafię właściwie wszystko -
kłaść glazurę, robić elektrykę itp., ale podejrzewam że jako informatyk
zarobię znacznie więcej niż jako "złota rączka". Moja znajoma widziała w
Holandii i Francji fachowców zatrudnionych na czarno w serwisach
komputerowych, ale wszystkie sklepy które odwiedzałem świecą pustkami i
pomocników nie potrzebują...
Gdzie iść, macie jakieś pomysły?

Ralph
Obserwuj wątek
    • 3eti Re: Ambitniejsza praca 18.02.04, 19:08
      Bez znajomosci flamandzkiego bedzie Ci trudno,poza tym teraz jest kryzys,i ofert jest znacznie
      mniej,niz dawniej,
      zalezy tez czy chcesz pracowac legalnie?jezeli tak to mozesz popytac w VDAB,albo przejsc sie do
      intrimow
    • piemeltje Re: Ambitniejsza praca 19.02.04, 09:16
      rralph napisał:

      > Jestem informatykiem, (...) a o powrocie do Polski nie ma mowy, dopóki ona
      > jest tutaj

      Przyznam, ze nie rozumiem. Stac Cie na siedzenie w Belgii przy studiujacej
      dziewczynie? Nie chodzi o pieniadze, tylko o czas...
      Nie chce sie wtracac, ale dlaczego o powrocie nie ma mowy? Paszport Ci zabrala?

      Just asking.
      • rralph Re: Ambitniejsza praca 19.02.04, 10:43
        A jeżeli chodzi o czas...
        Zupełnie nie wyobrażam sobie zostawania w Polsce, podczas gdy moja dziewczyna
        studiuje w Belgii. Albo jesteśmy razem, albo osobno. Związki na odległość dla
        mnie nie mają sensu.
        • piemeltje Re: Ambitniejsza praca 19.02.04, 11:10
          rralph napisał:

          > Albo jesteśmy razem, albo osobno. Związki na odległość dla
          > mnie nie mają sensu.

          Skad ta pewnosc, probowales? Bo ja tak.

          A wracajac do meritum: poki co ciezko bedzie, bo jednak konieczne jest
          pozwolenie na prace. Moze bedzie lepiej od 1 maja, a moze nie. Interimy to jedna
          mozliwosc, ale jeszcze przeszedlbym sie na uniwersytet i ewentualnie do innych
          szkol. Moze wiele nie zarobisz (jesli w ogole), ale zaczepisz sie w srodowisku i
          polapiesz kontakty, a wtedy bedzie latwiej.
          • rralph Re: Ambitniejsza praca 19.02.04, 14:56
            > Skad ta pewnosc, probowales? Bo ja tak.

            No cóż, z takimi argumentami trudno dyskutować...
            Niedawno oglądałem w programie "Rozmowy w toku" małżonków, którzy spotykali się
            tylko w weekendy, bo przez cały tydzień pracowali. Byli z tego bardzo
            zadowoleni, bo mogli się bez przeszkód zająć własnymi karierami. Zdaje się, że
            takie podejście zaczyna być normą, a ja się wygłupiłem ze swoim "staroświeckim"
            światopoglądem, bo chciałem swoją dziewczynę widywać częściej niż raz na pół
            roku...
            • piemeltje Re: Ambitniejsza praca 19.02.04, 17:26
              > No cóż, z takimi argumentami trudno dyskutować...

              Chlopie, spokojnie, przeciez nie o to chodzi. Jestem byc moze bardziej
              staroswiecki od Ciebie, ale zauwazam sztywnosc rozumowania. Tak sie zlozylo, ze
              ja bylem tu, a moja dziewczyna w Polsce, przez rok. Malo, zamieszkalismy razem
              dopiero poltora roku po slubie. Nie ucz mnie co to jest zwiazek na odleglosc, ja
              jeden samochod zajezdzilem jezdzac na weekendy do Polski... :-)
              Wszystko, co chce powiedziec to to, ze Twoj zwiazek wcale nie musi pasc z powodu
              odleglosci, a jesli nawet, to moze to i lepiej. Jeden taki, ktory padl, tez mialem.
              Skoro okolicznosci sa takie, ze lepiej dla was, zebyscie byli jedno tu, a drugie
              tam, to przeciez mozna to obrocic na swoja korzysc.

              > bo chciałem swoją dziewczynę widywać częściej niż raz na pół
              > roku...

              Wiesz co, piszesz, jakby Belgia i Polska lezaly na antypodach.
          • koekast Re: Ambitniejsza praca - uniwerki 20.02.04, 10:06
            Mozesz sie przejsc na uniwerki, piemeltie ma racje.
            Pol roku temu udalo sie tak zalapac na studia doktoranckie
            mojej kolezance. Poszla na infosesie dla kandydatow na studia dokt.
            , grantu nie dostala,
            ale miesiac pozniej sobie o niej przypomnieli z okazji projektu.
            Inna sprawa, ze miala juz ponad rok takich studiow w PL
            i jakies publikacje.
            Przez ostatnie 2 lata informatycy wracali do pracy na
            uczelnie, wiec raczej jest wiecej ludzi niz grantow - a tu kazdy pracownik
            uniwerku musi byc placony z grantu typu FWO lub z projektu.
            U mnie dawno zadnych vacatures nie widzialem, celowalbym raczej
            w Leuven lub Gent - bo wieksze sa.
            Jako informatyk (to zreszta zalezy tez jaki, mysle o programmerach
            czy analitykach, nie o administratorach i sprzedawcach) masz w szkaniu pracy
            te przewage, ze w 99% przypadkow sam angielski tu wystarczy na poczatek.

            A co do zwiazkow to panowie p. i p. tez maja bardzo duzo racji...
            pozdrawiam,
            Kk
        • paw_dady wyobraznia nie pracuje? 19.02.04, 18:17
          mowiac o pracy:
          Pimeltje MA RACJE. poszukaj na uniwerkach tam najszybciej. w zasadzie to jedyna
          praca, ktora mozesz wykonywac nie majac duzego doswiadczenia czy jakis
          szczegolnych kwalifikacji.

          jesli masz doswiadczenie opcja pozostaje kontrakt, jesli tak poweim gdzie
          zaczac szukac ;)

          > A jeżeli chodzi o czas...
          > Zupełnie nie wyobrażam sobie zostawania w Polsce, podczas gdy moja dziewczyna
          > studiuje w Belgii.

          studiuje przez pol roku a potem co ani tu nie macie pracy ani tam? a czas leci
          niekoniecznie na twoja korzysc


          > Albo jesteśmy razem, albo osobno. Związki na odległość dla
          > mnie nie mają sensu.

          nie maja jesli to ma byc HGW ile a nie skonczony czas.

          parafrazujac pimeltja: just wondering jak dlugo bedziesz z ukochana 24/7?
          • onlyania Re: wyobraznia nie pracuje? 19.02.04, 23:09
            oczywiscie znow mam do powiedzenia cos, na co bedzie w odzewie wielkie haaalooo.
            jezeli koledze faktycznie chodzi o bycie z dziewczyna, a ta niestety czy tez
            stety otrzymala stypendium w belgii, to musze kolege poprzec.
            i tu piemeltje nie ma racji..:P
            bo wg mnie problem wyglada tak, ze jesli dziewczyne byloby stac na jezdzenie co
            weekend do polanda, nawet wlasnym samochodem, to zapewne stac by bylo kolezanke
            na utrzymanie kolegi tutaj. Natomiast jesli to kolega mialby sie wybierac co
            weekend do belgiuma, to pewnie musialby byc specjalista wysokiej klasy, zeby
            bylo go stac na dojazdy weekendowe do belgiuma(wtedy i na legalne zatrudnienie
            w belgii mialby pewnie duze szanse). Moze nie zawsze rozchodzi sie o
            pieniadze, ale w wielu wypadkach niestety tak.
            Tak na marginesie, kiedy przyjechalam tu jakies dwa lata temu na tydzien,
            prosilam znajomego czy nie udostepnilby mi pokoiku ktory ma nad garazem, a w
            ktorym mieszkalam jakis czas przedtem. Niestety pokoik byl akurat zajety, ale
            znajomy pewnym glosem powiedzial: no ale to nie problem, przeciez mozesz sobie
            jakis pokoik w hoteliku wynajac na tydzien.
            Chahahahahahaha...z 250-cio eurowej pensji w polandzie wynajac "pokoik" na
            tydzien w belgii, hehe, pokoj w schronisku mlodziezowym w pokoju czteroosobowym
            kosztuje cos kolo 14 euro

            PS. Euro w Polandzie prawie 5 PLN, tylko jakiego Polaka siedzacego w Belgii na
            papierach to interesuje wlasciwie.....
            • piemeltje Re: wyobraznia nie pracuje? 20.02.04, 06:53
              only,

              no to skoro juz obrabiamy dupe koledze rrralphowi dupe, to i ja doloze sie do
              stosu mysli niepopularnych. Nie napisalem tego wczesniej z wrodzonej
              delikatnosci, ale teraz odpyskne.
              Po pierwsze: dorosly czlowiek pisze, ze nie przezyje, powiedzmy,
              czterotygodniowego rozstania z partnerem/partnerka (lub tez: wtedy zwiazek traci
              dla niego sens)? To w takim razie:

              1. albo nie jest to dorosly czlowiek
              2. albo zwiazek jest toksyczny (bluszcz, w tym przypadku poison ivy :-))
              3. albo wchodzi w gre patologiczna zazdrosc

              Z tych powodow z rezerwa podszedlem do wywodow rralpha. Mysle, ze w swojej
              specjalnosci rralph prace w .pl by znalazl, a tu moze byc ciezko. Stad wniosek,
              ze pieniadze nie graja roli, bo rralph je ewidentnie marnuje. Rownie dobrze moze
              je zmarnowac na dojazdy do .be. Mowie co widze, nie doradzam rralphowi jak ma
              marnowac swoje pieniadze, to jego sprawa.

              Dlaczego zalozylas, ze to dziewczyna bedzie jezdzic do rralpha? A co, jasnie pan
              nie moze dupy wsadzic w samochod? Wbrew pozorom nie jest to az takie drogie. Ja
              jezdzilem do dziewczyny przynajmniej raz w miesiacu w czasach, gdy zarabialem
              35000 frankow miesiecznie netto. Dzis podroz do .pl i z powrotem to koszt w
              paliwie (reszty, tzw kosztow stalych, nie licze, bo i tak musze je oplacac, czy
              jade do .pl czy nie, przeciez sie nie pozbede samochodu) rzedu € 120, ale po
              pierwsze nie mam najoszczedniejszego samochodu swiata, a i styl jazdy jest
              bardziej nastawiony na czas przejazdu niz ilosc zuzytego paliwa, a po drugie
              moge go jeszcze obnizyc (i czasem to robie) zabierajac kogos przez taxistop. A
              wlasnie, taxistop. Przejazd do Polski to raptem ok € 3 za 100 km- tak drogo? Tak
              wiec mozliwosci sa, ale jest tez niechec zorganizowania tego. Pewnie, ze
              najlatwiej siedziec na miejscu, patrzec w sobie w oczka i narzekac, ze pracy nie
              ma. Co kto lubi.

              I dalej, only, piszesz:

              > bo wg mnie problem wyglada tak, ze jesli dziewczyne byloby stac na jezdzenie
              > co weekend do polanda, nawet wlasnym samochodem, to zapewne stac by bylo
              > kolezanke na utrzymanie kolegi tutaj.

              Po pierwsze, kolezanke najwyrazniej stac na utrzymanie kolegi tutaj, bo kolega
              juz tu jest i do .pl sie nie wybiera. Po drugie, co by to byly za studia, gdyby
              kolezanka znalazla czas na wyjazd w kazdy weekend. Na studiach trzeba duzo
              pracowac i uczyc sie. Nie wspomne juz o czasie, ktory warto poswiecic na
              bratanie sie z miejscowymi (to sie zreszta pewnie koledzie rralphowi nie
              spodoba...). Raz na 4 tygodnie wydaje mi sie rozsadniejsze i to mozna
              zorganizowac, wiem to z doswiadczenia. Po trzecie, uwazam, ze koledze latwiej
              dojechac do kolezanki niz na odwrot (ale moze to stereotyp). Zreszta regularne
              podroze do .pl czesciowo zwracaja sie w postaci przywiezionej walowki- to tez
              przerabialem.

              > Chahahahahahaha...z 250-cio eurowej pensji w polandzie wynajac "pokoik" na
              > tydzien w belgii

              Naprawde myslisz, ze informatyk w .pl zarobi tylko € 250 miesiecznie? Poza tym
              irrelevant- lokum w .be to on ma.

              Wniosek: onlyania nie ma racji. Rralph postepuje slusznie, probujac sie zaczepic
              tutaj, a ja tylko poruszylem pewien drobny aspekt na obrzezach postu:
              koniecznosc bycia nierozlacznym w zwiazku. Onlyanie i rralpha pozdrawiam.
              Rralph, sorry za grzebanie w prywatnych sprawach, stane Ci na ubitej ziemi jesli
              zechcesz, ale nie chcialem Cie obrazic. Wolalbym juz, zebys czul sie jak
              ulubiony bohater literacki, na ktorego przykladzie omawiamy realia zycia w
              jednoczacej sie Europie na poczatku XXI wieku.
              • grzegorz_gajowniczek Ale o co chodzi? 20.02.04, 13:00
                Problem piemeltje polega niestety na tym, ze projektujesz wlasne doswiadczenia,
                wlasne zalozenia i w ogole caly swiatopoglad na Rralpha, ktory moze miec
                swiatopoglad zupelnie inny od twojego. A skoro tak, to inne beda motywacje i
                inne drogi do celu...

                W ogole to zadziwia mnie ta cala dyskusja. No jasne, ze mozna dojezdzac do
                dziewczyny z Polski co jakis czas a ona wlasciwie tez powinna korzystac ile sie
                da z szansy studiowania za granica. Jasne jest tez, ze mozna przyjechac za
                dziewczyna, ktora akurat tutaj studiuje i probowac znalezc swoja szanse w
                zyciu, rozgladac sie za praca, zastanawiac sie, czy sa mozliwosci czy ich nie
                ma.

                W tej sytuacji kazdy dogmatyzm jest (wybaczcie panowie) glupota, bo to tak
                jakby powiedziec ze biale jest lepsze niz czerwone a czerwone jest lepsze niz
                szare. Tu nie ma wartosci absolutnych, totez dyskusja w kategoriach absolutnych
                nie ma w tym przypadku miejsca. Jest jedynie proba symbolicznego napietnowania
                wyborow (jako glupie, nierozsadne, badz wlasnie lepsze, praktyczniejsze...
                etc). Gdyby sie jednak dluzej zastanowic, to wlasciwie nie ma o czym
                dyskutowac.

                Rralph zalozyl sobie pewnie, ze skoro niedlugo polska wchodzi do Unii
                Europejskiej, to bedzie mozliwosc znalezienia pracy. Tym bardziej, ze jest
                informatykiem a w Polsce sie ciagle slyszy, ze na zachodzie potrzebuja
                informatykow. Oczywiscie, ze bez pozwolenia na prace bedzie mu ciezko. Bez
                watpienia. Ale ma prawo probowac, szukac, pytac. Wydaje mi sie, ze nie nam
                oceniac jego motywacje. Co najwyzej mozemy powiedziec: sluchaj stary, wybierasz
                sie z motyka na slonce... albo postarac sie mu pomoc.

                Ja tez przyjechalem tu do mojej dziewczyny bez prawa do pracy i szukalem
                czegokolwiek poltorej roku temu. Mimo, ze dziewczyna tutejsza, to formalnie
                bylem nielegalnie. Czy mi tez poradzilbys Piemeltje, zebym lepiej zostal w
                Polsce i dojezdzal do mojej obecnej zony przez poltorej roku... az do slubu?
                Oczywiscie nie szukam na sile podobienstw w sytuacji mojej i Rralpha, bo sa tez
                ogromne roznice. Mozna sie zastanawiac, czy pol roku to duzo czy malo i czy
                poltorej roku, to duzo wiecej.

                Inna sprawa Rralph, ze NIC NIE ZNALAZLEM! Teraz jestem legalnie, mam stypendium
                do czerwca i ciagle mam problemy ze znalezieniem pracy na odpowiednim poziomie
                (oczywiscie nie jestem informatykiem :)

                Na koniec jeszcze jedna historyjka, ktora wpisuje sie w tematyke tego watku.

                Znajoma Karlien ze studiow, Belgijka, zakochala sie w Polaku. Wrocila ze
                stypendium w Poznaniu do kraju i od razu wiedziala, ze nie ma co robic w tym
                malym, zasciankowym, faszystowskim kraju, w ktorym na dodatek ciagle pada.
                Wpadla wiec na pomysl: Jade do Polski! Mam jakies oszczednosci. Zaczepie sie w
                Warszawie i bede szukala swojej szansy. Oczywiscie byla nielegalnie. Kto by ja
                zalegalizowal? Utrzymywala sie przez X miesiecy z wlasnych oszczednosci i
                lekcji niderlandzkiego, potem zostala lektorem w szkole jezykow z angielskiego
                i niderlandzkiego, potem znalazla legalna prace w szanowanej firmie, bo
                niektorzy ludzie maja wyobraznie i serce.

                Nie mozna wykluczyc, ze Rralph trafi na takich ludzi i tutaj, czego mu z calego
                serca zycze. Takich ludzi trzeba jednak szukac i to nie tylko przez ogloszenia
                o prace!

                Do odwaznych swiat nalezy!

                g.

                • onlyania Re: Ale o co chodzi? 20.02.04, 16:56
                  nie chcialam tego napisac wczesniej, no ale skoro grzesio juz to napisal, to
                  tylko powiem, ze zgadzam sie z tym, ze piemeltje za bardzo odnosi sytuacje
                  rozne do wlasnych doswiadczen, co moze bledem nie jest skoro jemu sie udalo,
                  niestety nie kazdy jest piemeltjem. Troche mi to przypomina pewna osobe, polke,
                  ktora stwierdzila ze ona nie wie dlaczego polacy przyjezdzaja tu i sie nie
                  zalegalizuja na komunie, dostana pozwolenie na prace, chomage i nie beda
                  musieli sie tulac na czarno. Ot, jakie proste, wrecz niewyobrazalne, hehe.
                  Ona tak zrobila, bo przyjechala z dziecmi do meza, poszla na komune, i tam ja
                  zalegalizowali w ciagu tygodnia, dali karte, pozwolenie na prace i takie
                  ciekawostki. Tralalalalala.
                  Juz nie dodam ze kobieta ta reprezentuje chyba najpotezniejszy przyklad
                  prymitywizmu, bo jeszcze piemeltje odnioslby to do siebie, a tego nie mam w
                  zalozeniu.
                  Bo juz nie dodam, ze jej malzonek przyjechal tu sam nielegalnie, po jakims
                  czasie dopiero zrobil sobie independanta , czyli dostal legalnie pobyt, dzieki
                  czemu jego zona gdy przyjechala tez dostala pobyt bez problemu. Wlasciwie
                  proste jak kij od motyki z ktorego pewnie ta dziewczyna doktorat zrobila. I
                  wlasciwie nie musze dodawac, ze malzonek zatrudnia sam nielegalnie pracownikow
                  na czarno. To jest nawet jeszcze prostsze niz ow kij od motyki, hehe.
                • paw_dady do GG 25.02.04, 21:47
                  grzegorz_gajowniczek napisał:

                  > Problem piemeltje polega niestety na tym, ze projektujesz wlasne
                  doswiadczenia,
                  >
                  > wlasne zalozenia i w ogole caly swiatopoglad na Rralpha, ktory moze miec
                  > swiatopoglad zupelnie inny od twojego. A skoro tak, to inne beda motywacje i
                  > inne drogi do celu...

                  moj drogi jak ktos prezentuje PUBLICZNIE swoje poglady to musi sie liczyc, ze
                  ktos podejmie dyskusje.


              • onlyania Re: wyobraznia nie pracuje? 20.02.04, 17:00
                piemeltje, na ciebie prosze na milosc najwyzsza jaka moze byc, jedz ty do
                polski i rozejrzyj sie za praca z taka placa zeby ci bylo tak dobrze jak tu. No
                chyba ze masz wtyczki w SLD, wtedy mi nic nie musisz udowadniac, i wierze ci na
                slowo ze juz przegralam......
      • grzegorz_gajowniczek Re: Ambitniejsza praca 20.02.04, 23:07
        bardziej poprawna, czy poprawniejsza? To jest doszukiwanie sie bledow tam,
        gdzie ich nie ma.

        Bledem byloby, gdyby Rralph napisal "bardziej poprawniejsza", bo to bylby
        pleonazm:

        Pleonazmem (P) nazywamy niepoprawne wyrażenie, w którym jeden lub więcej
        wyrazów niepotrzebnie powtarza jakąś część znaczenia innych.
        Na przykład w pleonazmie "masło maślane" słowo maślane zawiera element
        znaczeniowy słowa masło. W wyrażeniu "bardziej poprawniejszy" słowo bardziej
        zawiera stopień wyższy przymiotnika, a przecież w słowie poprawniejszy już taka
        informacja istnieje.

        Dalej (Słownik Poprawnej Polszczyzny PWN): stopien wyzszy od przymiotnika
        poprawny (ew. ambitny ): poprawniejszy (ew. ambitniejszy- str. 39 Slownik
        Jezyka Polskiego PWN T.1, wyd 1999).

        Byc moze istnieje jakas regionalna konwencja uważająca jedno za "lepsze" od
        drugiego, ale zawsze mozna sprawdzic w slowniku.

        g.
    • rralph Re: Ambitniejsza praca 21.02.04, 12:37
      No dobrze, skoro niektórzy nie są w stanie pojąć niektórych spraw, będę musiał
      napisać wszystko po polsku dużymi literami:

      Po pierwsze: istnieje coś takiego jak tolerancja, niektórym to słowo jest
      zupełnie nieznane. Piemeltje, wiem że dla Ciebie odległość nie stanowi problemu
      i nie musisz mi tego udowadniać, ja Ci wierzę na słowo, ale dla mnie to JEST
      problem i musisz się z tym pogodzić.

      Po drugie: Mam już dość związku na odległość (niewielką - kilkadziesiąt
      kilometrów, ale zawsze) i właśnie wyjazd do Belgii daje mi nareszcie możliwość
      wspólnego zamieszkania z dziewczyną. Nie pytajcie dlaczego nie było takiej
      możliwości w Polsce, bo to dość skomplikowane.

      Po trzecie: Mojej dziewczyny nie stać na ŻADNE podróże do Polski, bo przeżyje
      studia tylko dzięki temu, że koszt wynajmu mieszkania podzieli się na nas dwoje.

      Po czwarte: "A co, jasnie pan nie moze dupy wsadzic w samochod?"
      Niestety NIE MAM żadnego samochodu, więc nie mogę w nic "wsadzić dupy".

      Po piąte: "Naprawde myslisz, ze informatyk w .pl zarobi tylko € 250
      miesiecznie?" Nie każdy jest specjalistą od baz danych, albo zabezpieczeń
      bankowych i zarabia 8000zł miesięcznie. Czasami zarobi nie tak wiele więcej niż
      te 250euro. Mam kolegów którzy pracują za niecałe 2000zł, czyli najwyżej
      400euro.
      Jakiś czas temu szukałem porządnej pracy na etat, wysłałem CV do 62 firm,
      odpowiedziały tylko cztery z nich: w 2 przypadkach usłyszałem że "jestem za
      dobry i akurat takich jak ja nie potrzebują", trzecia firma dawała mi 1600zł, a
      czwarta 2000zł. Stwierdziłem więc, że zostaję na swoim, bo będę wolny i zarobię
      ciut więcej niż na niewolniczym etacie.
      Ja jestem naprawdę dobrym specem, ale od systemów muzycznych, komputerów w
      studiach nagrań, a na to zapotrzebowanie jest baaardzo niewielkie i tylko z tej
      specjalności bym nie wyżył. Poza tym czasami pomagam w projektowaniu i
      budowaniu systemów komputerowych używanych w teleturniejach, jestem później
      głównym operatorem takich systemów podczas nagrań, pracuję też czasami jako
      realizator dźwięku, czasem robię niezbyt zaawansowane strony internetowe.
      Głównym problemem jest to, że bez znajomości bardzo trudno załapać się na
      niektóre fuchy i naprawdę dobrze płatne prace zdarzają mi się może raz na pół
      roku.

      Mam nadzieję, że uda mi się tu znaleźć jakąś pracę, spędzę tu pół roku, albo
      rok (w zależności od stypendium dziewczyny), a później zdecydowanie wracam do
      Polski. Cieszę się z tego, że zerwałem z pracą w Polsce, bo odpocznę od ludzi
      zawracających mi ciągle głowę, odzwyczaję ich od mojej osoby. Pomogłem kiedyś
      kilku sąsiadom, kolegom, znajomym i skończyło się na tym, że ostatnio
      odbierałem kilkadziesiąt telefonów dziennie z pytaniem "co zrobić, bo mi ten
      program nie chce działać?", albo "komputer mi się zawiesił, co mam robić?" itp.
      Tak to już jest, jeżeli chce się dobrym człowiekiem i pomagać proszącym o
      pomoc, wszyscy żądają potem natychmiastowej reakcji i są później obrażeni,
      jeżeli nie mogę do nich NATYCHMIAST przyjechać. Teraz się to skończy.

      A jeszcze co do pracy w Belgii:
      Znam ludzi, którzy pojechali zupełnie w ciemno do obcego kraju i znaleźli
      rewelacyjną pracę na długie lata. Znam także przypadki odwrotne - starszy brat
      mojego kolegi wyjechał do Niemiec, bo myślał że będzie mu dobrze, ożenił się z
      Niemką i od 20 lat ledwo ledwo ciągnie, utrzymuje go żona, bo sam jest co
      chwila bez pracy.
      Jest różnie. Liczę na to, że mi się uda, ale bardzo to zależy od szczęścia.
      Poza szczęściem liczy się jeszcze "odrobina" własnego wkładu i właśnie dlatego
      napisałem pierwszy post w tym wątku, żeby ktoś doświadczony w przebywaniu w
      Belgii doradził mi co mam robić, gdzie się udać, w jakim kierunku uderzać, bo
      nie znam tu zupełnie nikogo i nie mam zielonego pojęcia co robić.
      Jeżeli ktoś ma jakiś pomysł, to bardzo proszę o podzielenie się nim, bo dla
      mnie każda uwaga jest ważna.

      rralph

      PS. Dziękuję Grzegorzowi za bardzo mądre zdania. Zdrowy rozsądek to w
      dzisiejszych czasach rzadkość.
      • onlyania Re: Ambitniejsza praca 21.02.04, 14:12
        nie przejmuj sie rralph, zawsze w takim wypadku jak twoj znajdzie sie wujek
        dobra rada, ktory pierwsze twoje kroki w tym kraju skieruje do Polski, hehe.
        Polska to w ogole piekny kraj, z takimi pensjami ze jak kogos nie stac na
        samochod, to zwyczajnie z lenistwa, kurna, z lenistwa, hehe, a ludzie po
        ulicach rzygaja z przejedzenia kawiorem i szampanem.
        A tak naprawde, to idz do VDAB (to taki chyba posredniak belgijski we
        flamandzkiej czesci) i zobacz co ci tam powiedza, a potem pewnie pozostana ci
        interimy. Jakie masz szanse na znalezienie pracy w zawodzie to nie wiem,
        niestety..... ja musialam sprawe obejsc naokolo, bo pomimo znajomosci
        angielskiego i flamandzkiego, na zwyczajna umowe o prace nie mialam praktycznie
        zadnych szans (nie jestem informatykiem).Tylko ze prawde mowiac twoj zamiar
        bycia tu tylko pol roku moze byc powaznym problemem, chocby z powodow
        proceduralnych.
        Ewentualnie mozesz jeszcze poszukac jakis mniejszych firm, ktore beda
        zainteresowane twoja praca. Wtedy moze znam rozwiazanie ktore troche sprawe
        moze przyspieszyc.
        • klojo Re: Ambitniejsza praca 21.02.04, 17:10
          przeciez nie "dostanie" zadnej pracy ani w VDAB ani w interimach jak nie ma
          arbaidkaarty, a tej nie dostanie jak nie ma pozwolenia na pobyt, wiec jedynie
          poprzez kontrakt u jakiegos pracodawcy, co wydluzyyyyy droge do niebotycznych
          rozmiarow sadze....
          niestety...
          • onlyania Re: Ambitniejsza praca 21.02.04, 17:33
            a gdzie ja napisalam ze ja dostanie w VDAB czy interimach???
            kolega sie pytal gdzie ma sie udac a to chyba jedyne miejsca zeby szukac
            mozliwosci otrzymania pracy, a nie od razu samej pracy....
            no tak, pewnie zapomnialam podac mu tych piewszych dwoch miejsc, gdzie powinien
            sie udac w celu szukania pracy, czyli pod polski kosciol w Brukseli w ktorym
            podczas mszy sprzedaja godziny, lub pod Petit Chateau, tam tylu wystaje, stanie
            sobie chlopak pomiedzy, moze sie na cos zalapie......
      • bachatka Nigdy nic nie wiadomo 26.02.04, 01:53
        Ralph, napisz mi na prive'a w skrocie po angielsku w czym masz doswiadczenie
        (nie chce sama bzdur po flamandzku opowiadac). Mam jednego znajomego dzwiekowca
        z branzy muzycznej (robi koncerty), moge sie podpytac. Niczego nie obiecuje,
        ale moze uda mi sie z niego wycisnac jakis kontakt albo cos.
    • piemeltje Re: Ambitniejsza praca 21.02.04, 22:05
      Sluchajcie, bez trudu mnie zakrzyczycie. Jestem w Polsce i nie mam bandwidth i
      dostepu, zeby odpowiedziec. Trudno, nie ze wszystkimi argumentami sie zgadzam,
      ale uznaje przegrana. Do nastepnego razu.
      • onlyania Re: Ambitniejsza praca 22.02.04, 11:43
        ooooo, no to piemeltje przed toba wielkie wyzwanie.....
        nie masz dostepu, za to masz wiecej czasu na znalezienie ralphowi tak dobrze
        platnej pracy w polsce by mogl co weekend dojezdzac do
        antwerpii.....powodzenia, piemeltje, my tu liczymy na ciebie.....:)))
    • lynx2004 Re: Ambitniejsza praca 24.02.04, 21:35
      zycze powodzenia. o ile dobrze pamietam to w ciagu roku mozesz przeprawiac w
      Belgii maximum 30 dni, o ile twoje wynagrodzenie nie przekracza okreslonego
      pulapu to pozwolenie na prace nie jest Ci potrzebne. Ale to chyba tylko w
      przypadku kiedy masz juz pozwolenie na pobyt,a jak przypuszczam w Twoim
      przypadku to raczej niemozliwe. Na wszelki wypadek polecam wycieczke do dzialu
      socjalnego na uczelni gdzie studiuje twoja Pani. Tam pojawiaja sie ogloszenia o
      stazach, praktykach, klejeniu kopert czy adresowaniu poczty, a czasami trafi
      sie nawet cos ciekawego.

      Znajoma pracuje w EDS, w Helpdesk, jest zadowolona bo nie wymagaja znajomosci
      niderlandzkiego. Zajmuje sie poradami komputerowymi na telefon, malo ambitne
      ale to zawsze cos. Tylko ze to jest na pelny etat wiec duzo zalatwiania.
      jobs.eds.be/
    • paw_dady pomysly 25.02.04, 21:55
      rralph napisał:

      > Czy są tutaj w ogóle jakieś szansę na ambitniejszą pracę?
      sa

      > Gdzie iść, macie jakieś pomysły?

      skor znasz sie an aparaturze studyjnej i dziwkowej moze jakas lokalna TV? jim
      tv? lub jedna z wielu rozglosi radiowych? pewno potrzebuja kogos o twoim
      profilu. Jesli znajdziesz prace an dluzej moze bede mogl pomoc z zalatwieniu
      pozwolenie na prace.

      poza tymmoze pogadaj z boe_ czy koekastem pracuja na Uni w Antwerpii moze tam
      tez kogos szukaja? jako doktorant masz wiecej mozliwosci zalatwienia papierow i
      stypendium ;)
      • onlyania Re: pomysly 26.02.04, 00:04
        ciekawe komu tym razem udalo sie wejsc na nie swoj login, znaczy login
        paw_dadiego, i napisal to co napisal, bo nawet jak mnie przypalac bynda, to nie
        uwierze ze ten paw to ten paw...:P
        • boe_ Re: pomysly 26.02.04, 13:01
          z moich obserwacji wynika, ze chyba najlatwiej jednak na uniwerku...tutaj
          zawsze potrzebuja rak do pracy..belgowie sie nie garna, bo dla nich stypendium
          doktoranta, to zadne pieniadze, to znaczy mniejsze niz teoretycznie mozna
          zarobic gdzies indziej...obcokrajowcy nie narzekaja, bo odpada problem
          pozwolenia na prace, formalnosci w zasadzie nie ma, a stypendium w koncu tez
          nie jest najgorsze...tylko ze studia doktoranckie moglbys zaczac dopiero od
          pazdziernika, no i jezeli nie planujesz tu zostac na te 4 lata to tez nie
          bardzo ma sens...mozna czasami sie zalapac na krotki kontrakt 3 do 6 miesiecy,
          tylko na wykonanie jakiegos projektu, tylko ze tak z ulicy, to szanse chyba nie
          sa duze...poza tym ja moge tylko mowic o naukach biologicznych, nie mam pojecia
          jak to wyglaga w twojej dziedzinie
          jezeli chodzi o druga sugestie paw_dadiego, to nie jest to chyba takie
          proste...moj mezczyzna pracuje jako sound engineer, wiec troche sie czasami
          naslucham jak to sie zle kreci w biznesie...male studia w antwerpii odpadaja,
          nie bedzie ich stac, zeby ci zaplacic...z drugiej strony, gdyby ci sie udalo
          znalezc takich co zaplaca, nie musisz sie martwic o pozwolenie na prace, i tak
          dwie trzecie placiloby ci na czarno
          mozesz sprobowac w slynnym digital studio w brukseli www.synsound.be
          tam chyba najpredzej zatrudniliby kogos z twoja specjalnoscia
          inne studia masz tutaj www.red-nucleus.be/main/links-recording.html
          ja w kazdym badz razie obstawiam uniwersytet:)
          powodzenia
          boe
          • koekast Re: pomysly - zapisac sie na studia 27.02.04, 11:27
            tak w miedzyczasie to doczytalem, ze to ma byc praca tylko na pol roku, wiec
            zabawa w doktorat raczej odpada - tak jak pisze boe.
            Ale inny pomysl na w miare sensowne zaczepienia sie w Belgii jest nastepujacy:
            zapisac sie na jakies studia - od poczatku.
            Placi sie ok 500 za rok, w przypadku wiekszosci studiow sa jakies
            obostrzenia w postaci egzaminu z niderlandzkiego - mowia wprost:
            "zeby nam Chinczykow nie naprzylazilo", ale mozna probowac znalezc
            jakies po angielsku.
            Jako student po pierwsze sie doksztalcasz (jezyki chociazby)
            a po drugie mozesz dostac papiery z arbeitkarta wlacznie i szukasz
            sobie spokojnie, legalnie dodatkowej pracy.
            Nie wiem czy praca studentow nie ma przypadkiem jakichs zwolnien
            podatkowych...
            Probowal juz ktos moze tak?
            Kk
            • grzegorz_gajowniczek Re: pomysly - zapisac sie na studia 28.02.04, 13:35
              Istnieje pojecie pracy studenckiej w Belgii... ale masz ustalone ile w ciagu
              roku mozesz zarobic i jesli zarobisz wiecej, to nie jest to juz praca studencka
              i wtedy musisz i ty i pracodawca placic powazne podatki... nie wiem dokladnie
              ile mozesz w ciagu roku zarobic jako student ale raczej nie wiecej niz 4000
              euro a pewnie mniej. Pracodawcy sa istotnie zainteresowani praca studencka, bo
              mniej ich to kosztuje... ale nie jest to sama w sobie mozliwosc utrzymania sie.
              poza tym co dalej??? cale zycie studia???

              oczywiscie mozna sie dogadac z pracodawca ze zatrudni cie oficjalnie na diesiec
              procent etatu a na czarno pracujesz u niego non stop np. niektorzy tak robia.

              sas jednak minusy tego rozwiazania:

              zeby zostac studentem oficjalnie w belgii musisz sie zapisac na studia a potem
              musisz z tym pojsc do ambasady po wize. nikt nie da ci wizy na podstawie umowy
              o prace studencka... musisz zadeklarowac i wykazac ze masz tyle i tyle euro na
              miesiac pobytu, co jest bardzo trudne, jesli nie masz stalych dochodow, albo
              kogos, kto cie wezmie na swoje utrzymanie.

              poza tym jak zatrudnisz sie na x procent etatu jako student i bedziesz pracowal
              caly etat to jestes w przypadku kontroli traktowany jako pracujacy na czarno
              jesli zobacza cie w miejscu pracy poza deklarowanymi przez pracodawce godzinami
              pracy...

              tak to jest... vicious circle. kwadratura kola.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka