fubarlive
05.11.12, 12:38
Bardzo irytuje mnie konieczność częstego ostatnimi czasy słuchania naszego miłoszyckiego księdza proboszcza i powiem Wam, że w ogóle mi się to nie podoba, wręcz mi uwłacza, jako człowiekowi, ale najbardziej, jako matce.
Czy naprawdę każda dziedzina życia jest w stanie podnieść ludzi do dyskusji a oczernianie ludzi przez księdza nie wzbudza żadnej dyskusji, wręcz opuszczamy głowy i przyjmujemy wszystko na klatę, dlaczego zawsze z powodu wyższych celów godzimy się na to? Czy czasami Jego rolą nie jest nauczanie, dawanie przykładu swoim postępowaniem, wspieranie i przybliżenie ludzi do Boga i Kościoła – nasz proboszcz robi wręcz odwrotnie. Każdy z nas chyba potrzebuje głosu refleksyjnego, głosu intelektualisty, księdza zgłębiającego słowo Boże, otwartego na drugiego człowieka. Kogoś, z kim można dyskutować, wspólnie zastanawiać się i wspólnie odkrywać Boga.
Naprawdę marzy mi się możliwość odczuwania „Wyższych Uczuć” podczas pobytu w kościele a nie tylko poczucia Winy, zastraszania i przyjmowania obelg na swoje barki, wyliczania ile mam a ile daje na kościół, czy to ma być miara naszego człowieczeństwa.
Mam nadzieję, że nie tylko ja czuje się urażona, jako człowiek tym, co słyszę, co niedzielę?