Dodaj do ulubionych

MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!!

IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 18.06.01, 18:44
hej ludzie? czy macie takie wrażenie, że na uczelni tylko rpzeszkadzacie? Po co
przyłazicie po informacje, wpisy, zaleczenia, rozmowy, obrony itp. Przeciez
wykładowcy i tak maja dość roboty!!!! Ja się tak czuję. No bo fakt! Uczelnie
bez studenctów byłyby:
a) spokojniejsze,
b) inteligentniejsze,
c) bardziej przyjazne wykładowcom,
d) inne
Obserwuj wątek
    • Gość: Brown Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 217.30.154.* 18.06.01, 18:55
      Też tak myślę, zwłaszcza, jak mam się coś spytać w głupim dziekanacie - niewiem
      nigdy czy nie zakłucę ich świętego spokoju, no i czy w ogóle ja mogę czegoś
      niewiedzieć., ale oni są wkońcu dla nas, i za to biorą pieniądze, więc trzeba
      ich na maxa wykorzystywać, bo w końcu jak skończymy studia, i tak ich już nie
      będziemy nigdy widzieć...
      • Gość: wro Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.ii.uni.wroc.pl 21.06.01, 16:05
        ja tez dodam tu swoje TAK.

        mam wrazenie ze jestem chłopcem do bicia
        dla wykładowców, kiedyś pomiatnych przez
        swoich przełożonych, w ten sposób zamyka
        mi się drogę do sukcesu zawodowego,
        a wszystko przez zakompleksionych chłopców
        którzy porobili doktoraty i teraz mają
        potrzebę akceptacji
        • Gość: yuzio Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 04.10.02, 21:19
          Powstaje pytanie... czy to nie jest zamkniete kolo? tzn. czy jesli zostaniesz
          nauczycielem akademickim nie bedziesz robil tak samo? :)

          pozdrawiam
        • Gość: mamma2 Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.chello.pl 23.10.02, 21:25
          Czytam to i czytam jak bajek o żelaznym wilku...
          Ale kiedyś sama byłam w tej bajce: nazywała się "geografia na UW". Z tego co
          czytam niewiele się tam zmieniło: nudziarstwo na potęgę, olewanie studentów,
          panie w dziekanacie. Trochę mi się nie zgadza łapanie "kaski", ale to chyba nie
          ten kierunek.
          Teraz studiuję w SWPS-ie (szkoła prywatna przy PAN-ie). Owszem, płacę kupę
          kasy, owszem zdarza mi się psioczyć na szkołę. Ale po doświadczeniach na UW
          (była jeszcze archeologia) moja szkoła wydaje mi się rajem. Wykładowcy po
          każdym semestrze są anonimowo oceniani przez studentów - ci, którzy wypadną
          kiepsko po prostu wylatują. A którzy wylatują? Bynajmniej nie ci, którzy
          olewają albo dają się prześlizgnąć: w mojej czteroletniej karierze sporadycznie
          zdarzały się wypadki prowadzących kompletnie nietrafionych. Po prostu nikt się
          do nich nie zapisuje na zajęcia!!! Do takich "wypadków" zaliczyłabym ostatnio
          panią z UW, która:
          - spóźniła się na zajęcia
          - przez pół godziny zastanawiała się, co by tu zrobić
          - przez kolejne pół mędziła w swoim "lingwistycznym" slangu ( nie obchodził ją
          fakt, że ma do czynienia z "psychologami" i że dobrze byłoby dać się zrozumieć)
          - zrobiła 15 minut przerwy, po czym przyszła po 25 minutach ( były to zajęcia
          trzygodzinne)
          - mędziła
          - podała bibliografię, po czym poprosiła, żeby ktoś z nią poszedł do samochodu
          po książki " bo ona wie, że na tej uczelni studenci chcą,żeby im wszystko dać".
          Ten ostatni komentarz bardzo mnie rozbawił, bo przypomniałam sobie cudowne
          czasy na UW, kiedy przez kilka dni uganiałam się za jedną książką. A cała ta
          szokująca dla mnie sytuacja uświadomiła mi, że dobrze zrobiłam rezygnując z UW.
          Pzdr.

      • Gość: orlika Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.tytanet.com.pl 09.10.02, 08:30
        dysgrafia...końcowe stadium,potem już tylko śmierć...
      • Gość: Rysik Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.netcontrol.pl 15.10.02, 15:59
        Nie maja dla nas czasu, chyba bedą mieć po śmierci. Wielką łachę robią panie
        feministki jak student przychodzi do dziekanatu załatwić swoje sprawy. Niech
        wezmą sobie miesiączkowe a nie wymyślają studentom " to dzisiaj załatwia pan
        swoje sprawy?" - A niby kiedy do jasnej cholery? - wczoraj?
        • Gość: Cander Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.03, 22:45
          Ale te panie w dzikanacie i czesc pan z cwiczen, za ktorymi sie trzeba uganiac
          maja miesiaczke 28 dni w miesiacu. a jeszcze jedno te 2-3dni bez to weekend!
    • Gość: doc Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 195.117.174.* 25.06.01, 00:00
      to wszystko zalezy od studenta.sa tacy ktorzy faktycznie przeszkadzaja.ponadto
      dla wielu wykladowcow dydaktyka to zlo konieczne a to co ich najbardziej
      interesuje to badania naukowe. dlatego jestem za oddzieleniem naukowcow od
      dydaktykow.
      • Gość: Evee Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 26.06.01, 00:00
        HAHAHA jakie badania!!!!
        jaka praca!!!!
        jaka dydaktyka!!!
        toz to banda darmozjadow, wychodza na zajeciach I NIE WRACAJA!!!!
        ja nie mam im tego za zle, ale jak oni nas tak zlewaja, to niech sie nie
        krzywia, jak im tak samo robie!!!
        moze przestaniemy sie oszukiwac i zrezygnujemy z cosemestralnych praz
        magisterskich bo i tak chodzi TYLKO o darmowe teczki
        • Gość: doc Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 195.117.174.* 27.06.01, 00:00
          Na jakiej uczelni studiujesz? Masz chyba złe doświadczenia. Ja już skończyłam
          studia, więc widzę wszystko od trochę innej strony.Nie zostałam na uczelni,
          mimo, że badania ogromnie mnie interesowały tylko ze względu na konieczność
          prowadzenia zajęć z olewającymi wszystko i wszystkich studentami, jakich jest
          90%, którym zależy tylko na wpisie w indeksie.Nie lepiej kupić dyplom na
          bazarze?
          • Gość: Pablito Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 27.06.01, 12:13
            Pani docent,

            Niestety, kiedy ktos musi harować przez 60 godzin w tygodniu, żeby utrzymać ten
            cały bajzel (studenci wieczorowi i zaoczni), nie ma czasu ani szmalu na dzienne
            studiowanie, jeżeli w dziekanacie jest intruzem, wykładowcy za wszelką cenę
            starają mu się udowodnić, że jest idiotą i do pięt im nie sięga, jeżeli
            program, lub niektóre przedmioty są beznadziejnie nudne i niepotrzebne, acz dla
            wykładowców pępkiem świata, jeżeli pisze się książki takim językiem, żeby nikt
            go nie mógł zrozumieć nie dziw się, że nie będzie wielu prymusów. System
            szkolnictwa wyższego jest bardzo chory.

            Pozdrawiam
            • Gość: doc Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 195.117.174.* 27.06.01, 12:29
              Gość portalu: Pablito napisał(a):

              > Pani docent,
              >
              > Niestety, kiedy ktos musi harować przez 60 godzin w tygodniu, żeby utrzymać ten
              >
              > cały bajzel (studenci wieczorowi i zaoczni), nie ma czasu ani szmalu na dzienne
              >
              > studiowanie, jeżeli w dziekanacie jest intruzem, wykładowcy za wszelką cenę
              > starają mu się udowodnić, że jest idiotą i do pięt im nie sięga, jeżeli
              > program, lub niektóre przedmioty są beznadziejnie nudne i niepotrzebne, acz dla
              >
              > wykładowców pępkiem świata, jeżeli pisze się książki takim językiem, żeby nikt
              > go nie mógł zrozumieć nie dziw się, że nie będzie wielu prymusów. System
              > szkolnictwa wyższego jest bardzo chory.
              >
              > Pozdrawiam

              Doc nie oznacza docenta, ale doktora( w tym przypadku) Docentów już nie ma. Nikt
              nie musi studiować, naprawdę, studiuje się po to , by zdobyć wiedzę, a nie
              papier. Jeśli ktoś nie rozumie książek, to znaczy,że nie nadaje się na studia.
              I przepraszam, ale studenci płatni są częstokroć gorsi od bezpłatnych, żeby
              dostać się na bezpłatne dzienne studia, trzeba zdać egzamin wstępny lepiej niż na
              zaoczne.
              Studia nie są dla wszystkich, muszą być elitarne, to nie podstawówka, którą każdy
              musi skończyć.
              • Gość: Pablito Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 28.06.01, 11:08
                Pani doktor,

                Proszę spojrzeć na rzeszę (bo ilość ich jest przytłaczająca) studentów, którzy
                uczą się na studiach dziennych i dostają piątki, bo siedzą w książkach i nie
                wychodzą na ulicę. Skutek jest taki, że separują się od rzeczywistości, nie
                potrafią sobie poradzić w życiu - więcej, nie potrafią się nawet porozumieć,
                nie mówiąc o obyciu itp. (oprócz jakichś 25% studentów, którzy są naprawdę
                zdolni i osiągają sukces). Może panią to zadziwi, ale tak faktycznie jest. Po
                studiach, które postrzegane są przez Panią właśnie w taki sposób (elitarne,
                kształcące nadludzi, którzy są w stanie zrozumieć wszystkie książki i mają
                średnią 4,5) pozostaje im fałszywe przekonanie o swojej wyższości. To właśnie
                dlatego absolwenci SGH chcą 5.000,00 PLN netto na starcie, a pracodawcy śmieją
                im się w twarz i wyrzucaja CV do kosza.

                Studenci zaoczni (jestem jednym z nich, co chyba daje się zauważyć) cały czas
                są karmieni opinią, że ich edukacja jest mniej warta. Jesteśmy olewani przez
                wykładowców, żądających Bóg wie czego. Prawda jest taka, że mam w nosie szereg
                rzeczy z mojego kierunku, bo nigdy w życiu do niczego mi nie będą potrzebne.
                Gdzie zaś wiedza aktualna. Gdzie wykorzystanie np. narzędzi informatycznych i
                pratyk z prawdziwego zdarzenia?!? Nie liczy się?!? Najlepiej - książka na
                pamięć i opowiedzieć bez zrozumienia, dostać 5 i wykładowca się ucieszy, że
                jest asem dydaktycznym, ma najlepszych studentów.

                Studia mają być powszechne, nie elitarne. Mają kształcić pracowników,
                specjalistów, którzy dźwigną naszą gospodarkę, będą stanowić siłę napędową tego
                kraju. Tylko dzięki nim mamy szansę dogonić Europę i żyć w kraju dostatnim.

                Pozdrawiam i czekam na ripostę,
                Pablito

                P.S.
                Jezeli chodzi o mnie - jestem sudentem 4 roku UW, srednia 4,0 studiuje z racji
                zainteresowan, moj kierunek w niczym nie jest zwiazany z wykonywanym zawodem.
                Oprocz studiowania specjaliuję się w kilku dziedzinach biznesu. I nigdy nie
                zamieniłbym studiów zaocznych na dzienne.
              • Gość: Pablito Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 10.1.1.* / *.unregistered.formus.pl 28.06.01, 11:21
                Jeszcze jedno, bo zapomnialem.

                Musi zmienić się stosunek wykładowców do studentów zaocznych. Pani Doktor -
                Pani myśli starym stereotypem człowieka, który poszedł na studia zaoczne, bo
                nie mógł się dostać na dzienne. Dużo osób decyduje się świadomie na taki tryb
                studiów, żeby nie tracić czasu. Są to zdolne pistolety, potrafiące godzić pracę
                zawodową (nierzadko 50-60 godzin w tygodniu) ze studiowaniem i z sesjami. Znają
                bardzo dobrze języki obce, nie uczą się ich na lektoratach ale w praktyce.
                Zgłębiają dziedziny życia zawodowego na równi z wiedzą przekazywaną na
                wykładach i ćwiczeniach. Dlatego, że nie koncentrują się tylko na studiach ich
                oceny wypadają gorzej niż studentów dziennych. Nie znaczy to jednak, że nie
                wiedzą więcej w ogólnym tego słowa znaczeniu.

                Jeszcze jedno. Po skończeniu studiów trzeba zacząć pracować. Radzę pamiętać, że
                pracodawca poszukujący 25 letnich kandydatów ze znajomością języków, dyplomem
                studiów wyższych, 3-5 letnią praktyką zawodową i znajomością rynku nie stawia
                wcale zbyt wysokich wymagań. To właśnie profil magistra studiów zaocznych.

                Pozdrawiam i czekam na opinię.
                Pablito

                • Gość: pola Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 19:57
                  zaoczne-rzeczywiscie sa to w wiekszosci ludzie,ktorzy pracuja i tylko dlatego
                  studiuja w weekendy-takie jest chyba zalozenie tych studiow...
                  natomiast co do wieczorowych-zgadzam sie z pania doktor...3/4 ludzi
                  studiujacych w tym trybie(czyli po prostu placacych,bo czesto maja oni nawet
                  zajecia razem z dziennymi!) jest o wiele gorszych,po prostu mniej zdolnych
                  itd.,a do tego panujaca w tych grupach ogolna atmosfera olewactwa wplywa
                  dodatkowo hmm...demobilizujaco,delikatnie rzecz ujmujac...
                  acha,a zarzut,ze studenci dzienni ucza sie za duzo jest absurdalny...chociaz
                  faktem jest,ze w zasadzie wymaga sie od niech wiecej niz od wieczorowych,no i
                  moze dobrze...:)
                • Gość: pola Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 20:03
                  acha,zapomnialam dodac,ze ogolnie zgadzam sie zupelnie z tematem tego watku...i
                  niestety nie widze zadnej,ale to doslownie zadnej nadziei na zmiane...ogolnie
                  wiekszosc studiujacych na UW zdaje sobie sprawe,ze tu trzeba wszystko
                  sobie 'wychodzic'... a moimi absolutnymi faworytkami sa sekretarki w
                  dziekanatach-medal za uprzejmosc i pomoc dla tych pan!
                • Gość: Aga Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.chem.uni.wroc.pl 04.09.03, 17:19
                  No nie!
                  czytam to i smiac mi sie chce!
                  jestem absolwentka UW, i doskonale znam stosunek pracownikow do studentow!
                  i wiecie co nie dziwi mnie , ze czesc wykladowcow olew sprawe i ma w nosie
                  studentow, 90% z nich to lenie obiboki i kombinatorzy!
                  ciekawe , ze w calym swoim zyciu studenckim nie spotkalam sie z czyms takim ze
                  stron pracownika naukowego- jak student jest zainteresownay to wykladowca chce
                  z nim gadac!!!
                  a tak poza tym to studia zaoczne maja sie nijak do dziennych
                  niemozliwoscia jest aby raz w miesiacu przez 2 dni nauczyc sie tyle co przez 4
                  tygodnie po 32 godziny zajec na tydzien!!!
                  tego mi nikt nie wmowi
                  wiem jak jest na moim wydziale , zaoczni nie przerabiaja nawet 1/3 tego co
                  dzienni, ze juz nie wspomne o skali trudnosci!
                  moze na studiach humanistycznych jest inaczej
                  ale kiesy bierzemy pod uwage fizyke chemie czy matematyke to ne ma nawet sensu
                  porownywac!
                  • Gość: Zaoczny Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.03, 12:55
                    Tak to prawda zgadzam sie ze nie jestem w stanie przerobic takiej ilosci
                    materialu(nie wspominam o zrozumieniu)na marnych wykladach 2 dni w miesiacu.To
                    wszystko prawda tyle ze chodzi tu o cos zupelnie innego.To czego nie przerobie
                    na wykladach(i cwiczeniach bo o dziwo takie sie pojawiaja na zaocznych studiach)
                    musze umiec na egzaminie.Tutaj nikt nie patrzy na liczbe godzin na wylkadach
                    tylko wymaga calej wiedzy z danego przedmiotu ,a nie tej "osłuchanej".Studenci
                    zaoczni sa olewani przez uczelnie.Traktuje sie na jak dojne krowy.Wymaga sie od
                    nas wiedzy a nie zapewnia mozliwosci jej nauczenia.Nie da sie chyba ukryc ze
                    glownego sponsora uczelni i studentow dziennych powinno sie traktowac troche
                    powazniej.Prawda?
                    • Gość: VOY Re: PŁACĄCY ZA STUDIA ZRÓBMY PROTEST, REWOLTĘ!!!!! IP: *.crowley.pl 07.10.03, 16:39
                      TAK NIE MOŻE BYĆ ŻEBY DZIENNI KORZYSTALI Z PIENIĘDZY ZAOCZNYCH, TO SKANDAL ŻE
                      NIE PRZYJMUJE SIE NAS NA DZIENNE BEZPŁATNE A POTEM WIELU ZAOCZNYCH PATRZY SIE
                      JAK DZIENNI CHODZĄ NA STUDIA I KORZYSTAJĄ Z BEZPŁATNEJ WIEDZY, TAK NIE MOŻE BYĆ

                      POTEM TAKI DZIENNY/A CI POWIE W TWARZ JA JSTEM NA BEZPŁATNYCH A TY NIE!
                      CZY MY NAPRAWDĘ CZUJEMY SIĘ JAK STUDENCI CZY JAK KLIENCI!!!!!!!!!!!!!!!!

                      DLACZEGO NIEKTÓRYM Z NAS CHCE SIĘ OGRANICZYĆ DOSTĘP DO WIEDZY W POSTACI ZAJĘĆ
                      CO TYDZIEŃ LUB DWA, TO NIE JEST SPRAWIEDLIWE POWINNIŚMY ZAPROTESTOWAĆ PRZECIW
                      TAKIEMU STANOWI RZECZY CZY NIE POWINNIŚMY ZAPROTESTOWAĆ JA JESTEM CHĘTNY KU TEMU
                      MUSIMY SKOŃCZYĆ Z GŁUPIM PODZIAŁEM NA DZIENNYCH I ZAOCZNYCH, I BYC STUDENTAMI
                      LUDŻMI NA POZIOMIE KTÓRZY CHCĄ MIEC WIEDZĄ I COŚ SOBA REPREZENTOWAC, JA
                      CHCĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                      MÓJ E- MAIL:mildner@poczta.onet.pl
              • kmszarmach Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! 14.11.02, 19:54
                żeś koleś przesadził...
                chyba nie czytałeś niektórych skryptów politechnicznych.... napisane są
                naprawde "nieludzkim" językiem.
                Nie wiem dlaczego ci sie wydaje ze student "zaoczny" jest mniej dokształcony
                niz student "dzienny". Wyobraz sobie, ze student "zaoczny" - musi opanować TEN
                SAM materiał co student "dzienny" - i to nie mogąc skorzystać z tej samej
                ilości godzin ćwiczeń, wykładów, a sam musi dochodzić do tej wiedzy - czytając
                w domu owe skrypty i nie tylko. Poza tym pracujący student zaoczny ma mniej na
                to czasu, a z materialem musi zdążyć... Jedynym plusem jest to, że często praca
                wpływa na to, ze student zaoczny nie jest tylko wydumanym teotetykiem - ale też
                ma wiedzę popartą doświadczeniem (tego nie zastapia ci zadne ćwiczenia czy
                laboratoria, wyklady na uczelni). Dlatego nie trzeba "stukac" kazdej reguly -
                po prostu sie ja ma we krwi.
                • Gość: Wojtek Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.pronet.lublin.pl / 192.168.0.* 12.05.03, 16:57
                  biedny jesteś jak cholera

                  taki 'debeściak' rzado się zdarza

                  i z kim masz te egzaminy- z asystentami
                • Gość: eve Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.espol.com.pl 13.07.03, 15:50
                  Nie oszukujmy się za bardzo-student zaoczny to nie żaden geniusz, który godzi
                  wspaniale naukę z pracą. Oczywiście są wyjątki, ale nikt mi nie powie, że jak
                  się ma mało czasu na naukę, to nie jest się gorzej przygotowanym z danej
                  dziedziny.Oczywiście dzienni też olewają, ale ja nie mówie o skrajnościach..
                  Wspomnę dla poparcia moich słów fakt z pewnej płatnej uczelni, kiedy to szef
                  powiedział mojej koleżance wykładającej tu angielski/nie zaliczyła około 60%
                  osobom egzaminu/,że ludzie tu studiujący płacą za to, żeby zdali, a nie, żeby
                  ich oblewać.No i co?.Dziewczyna pożegnała się z pracą. Bez komentarza.
                  Zapewniam Was, że tak też bywa
              • Gość: VOY Re: jestem obrażony na panią docent IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.10.03, 16:26
                pani jest gorsza, nigdy więcej proszę nie nazywać zaocznych gorszymi, wielu z
                nich to zdolni ludzie którzy nie zostali zauważeni lub docenieni przez
                egzaminatorów którzy robią łaskę nam młodym ludziom którzy chcą studiować a nie
                ma dla nich miejscca na bezpłatnych dziennych,

                JA NIE JESTEM GORSZY I NIE POZWOLĘ SOBIE MNIE NAZYWAĆ GORSZYM Z POWODU BYCIA
                ZAOCZNYM!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                ZNAM WIELU ZDOLNYCH LUDZI KTÓRZY SĄ NA ZAOCZNYCH, WŁADAJĄ BIEGE PAROMA JĘZYKAMI
                NIEKIEDY LEPIEJ NIŻ DZIENNY I CZASAMI WIEDZĄ O WIELE WIĘCEJ NIŻ DZIENNY STUDENT
                WIELU Z ANS ZAOCZNYCH CHCIAŁO SIĘ NA DZIENNYCH UCZYĆ ALE WY CHYBA NAS NIE
                CHCIELIŚCIE
                JEŚLI CHCECIE MIEĆ WYKSZTAŁCONE SPOŁECZEŃSTWO OTWÓRZCIE DLA NAS DZIENNE STUDIA
                A NIE KREUJCIE MŁODYCH LUDZI BEZ PRACY KTÓRYCH NIE PRZYJMUJECIE NA
                DZIENNE!!!!!!!!!! I TO SIĘ TYCZY W WIĘKSZOŚCI PAŃSTWOWYCH UCZELNII!!!!!!!1
                ROBICIE KANDYDATOM NA DZIENNE WIELKĄ ŁACHĘ ŻE SIĘ CHCĄ UCZYĆ U
                WAS ?????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                ZA KOGO SIĘ PANI UWAŻA ŻE PANI JEST LEPSZA, MY STUDIUJĄCY W SYSTEMIE
                WEEKENDOWYM JESTEŚMY BARDZO LUB NAWET WIĘCEJ NIŻ OBRAŻENI !!!!!!!!!!

                JESZCZE PANI UDSŁYSZY O WIELU ZDOLNYCH ZAOCZNYCH KTÓRZY PRZEZ TAKICH JAK PANI
                NIE MOGLI BYĆ NA WYMARZONYCH DZIENNYCH I KTÓRYCH EGO I POCZUCIE WŁASNEJ
                WARTOŚCI ZOSTAŁO W TEN SPOSÓB POWAŻNIE NARUSZONE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • Gość: Kamila Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.espol.com.pl 13.07.03, 15:39
              To prawda,że studenci są źle i arogancko traktowani przez wykładowców.Dzieje
              się tak dlatego/moim zdaniem/,ponieważ są to ludzie /wykładowcy/
              zakompleksieni, niezbyt przekonani o własnej wartości.Oni odreagowują swoje
              kompleksy i frustracje. Codzienne zycie na uczelni jest dla nich udręką, że w
              końcu ktoś obnaży ich niekompetencję.A student, inteligentny, bystry, ciekawy
              świata/też oczywiście nie każdy/ jest zagrożeniem i to poważnym. To nikt inny,
              tylko młody, wykształcony narybek wysadzi ich wkrótce z fotela. Więc dlaczego
              on ma im w tym pomagać?. A panie sekretarki?. Jeszcze teraz są Wam równe, mają
              takie same wykształcenie, ale za parę lat, to Wy będziecie górą. Zanim to się
              jednak stanie, mają około 4 lat, żeby nasycić się swoją przewagą. Bo potem to
              już koniec....Pozdrawiam wszystkich studentów.
            • Gość: voy Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 07.10.03, 16:06
              kogo zalicza pani do bajzlu, ja jestem sobotnio niedzielnym tylko dlatego że
              nie chcino mmi łaskawie rozpatrzyć odwołania na "państwowej"
              zaraz się na panią bardzo obrażę,


              student
          • Gość: Evee Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 28.06.01, 21:38
            przepraszam, ja mam kupowac dyplom na bazarze, bo
            banda leniuchow i totalnych ignorantow odtrsasza
            kazdego studenta od powaznego podejscia do studiow???
            to moze niech oni pojda na ten bazar, a studentom
            pozwola studiowac - bez ogladania sie na osobiste
            animozje pani profesor czy podszyte erotyka wypowiedzi
            stetryczalego wykladowcy
          • Gość: tuska Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.ben / 192.168.0.* 24.01.03, 11:45
            Chciałabym dorzucic swoje trzy grosze do tego forum.... jak byłam mloda i
            glupia to mi sie wydawało, ze jak dostane sie na dobra panstwowa uczelnie - na
            renomowany wydzial .. to tak jak bym szczescie za nogi zlapala...
            ale jak juz pisalam bylam młoda i glupia... gdybym miala to doswiadczenie co po
            ponad 4 latach studiow - W ZYCIU BYM NIE ZDAWALA NA TE UCZELNIE!!!!
            Moje obserwacje sa nastepujace:
            - oplata za studia wzieta z nieba - bo napewno nie odzwierciedla poziomu studiow
            - brak zaplecza dydaktycznego
            - cwiczenia sa fikcja...
            - kazde zajecia w innej czesci miasta
            - wykladowcy zaopatrzeni w jakis niezrozumialy dla mnie kompleks nizszosci...
            dzieki zajeciom daja upust swoim frustracja...
            - panie w sekretariacie w ciaglym stresie.. bo znowu im przeszkadzam...
            i wiele wiele innych...
            - ambitne panie doktorantki.. ktorym sie wydaje ze przyszly do podstawowki
            postraszyc i porozstawiac po kontach uczniow z ostatnich lawek...
            jakas totalna paranoja :)) niech zyje UW
          • Gość: loess Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.umcs.lublin.pl 28.03.03, 07:30
            święte słowa!
            jestem tym młodym (chyba ambitnym) naukowcem i (jednicześnie) nauczycielem
            akademickim; i wychodzę z założenia, ze studentom trzeba "przykręcać śróbkę"
            bo inaczej to nic z tech studiów nie wyniosą! ... a z tym dziekanatem to
            różnie bywa! moim zdaniem to jest "państwo w państwie" i gdzie niegdzie
            rzeczywiście trzeba się albo odpowiednio uśmiechnąć aalbo kupić bombonierkę...
      • Gość: akwarela Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.tampabay.rr.com 15.10.02, 01:47
        Ja rowniez wyraze swoj glos na TAK. Jestem tego w 100% pewnien, wezmy np panie
        ktore siedza w dziekanacie, one nigdy nie maja czasu i prosze im nie
        przeszkadzac. Czuja sie tam jak za czasow "komuny", pala papierosy, maluja
        paznokcie i gdzie tu one maja czas na prace. A za czyje pieniadze to robia? Nie
        dosc, ze placimy duzo pieniedzy za studia i jeszcze takie traktowanie,
        najlepiej wszyscy z uczelni brali by tylko pieniadze za nic a pozniej bawili
        sie za nie w klubach, zreszta i tak to robia.
    • Gość: Jarek B Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.chello.pl 27.06.01, 19:27
      Oglądaliście film "Chłopaki nie płaczą"? (świetny)
      Dziekan Zajączek wypowiada tam takie zdanie (cytuję z pamięci, więc może być
      niedokładnie): "Ze studentami nie można postępowac zbyt pobłażliwie. Gotowi
      pomyśleć, że jesteśmy tu dla nich!" (!!!)
      Kwintesencja!
      Są wyjątki. Jeden z profesorów na moim wydziale wywiesił na drzwiach swojego
      gabinetu kartkę: "Studenci! W każdej sprawie - proszę przeszkadzać". Wiecej
      takich!

      Podpisano: student Politechniki Krakowskiej
      • Gość: fog Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: POL1NT* / 157.25.99.* 13.06.02, 13:17
        doc, to co napisales to bzdura!!!!!!!!!
    • Gość: ann.k Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 13.06.02, 15:42
      mam wrazenie, ze zwlaszcza zaoczni sa zakala dla calej uczelni; dla nich
      najlepiej zebym placila za studia i sie w ogole nie pojawiala na zajeciach,
      ewentualnie w tygodniu, bo na pewno nikt nie bedzie tracil czasu w weekend i
      przychodzil uczyc mnie, w ich opinii debilka, ktoremu nie chcialo sie uczyc i
      dlatego jest na zaocznych, a nie dziennych; zdaje sie, ze dziewcze podpisujace
      sie jako doc wyglasza tu podobne (o zaocznych) opinie;

      juz wiele razy uslyszalam od prowadzacego, ze on NIE MA CZASU ANI OCHOTY
      zjawiac sie w swoje wolne dni i nauczac bande przyglupow; zas do szalu mnie
      doprowadza to, ze wszystkie poprawki organizuja nam w tygodniu w godzinach
      zajec studiow dziennych i w ogole nikogo nie obchodzi, ze pracujemy;
      fakt zaraz ktos mi powie, ze moglam sie nauczyc na pierwszy termin; to ja
      odpowiadam: moze bylam zmeczona po pracy i nie moglam; dziennym jakos robia
      poprawki i nie kaza im przychodzic w weekendy;
      • misiania Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! 14.06.02, 13:11
        A u mnie jedna z pań profesorek powiedziała, że woli mieć zajęcia ze studentami
        zaocznymi, bo widzi w ich oczach zrozumienie, oparte na doświadczeniu z pracy
        zawodowej. Studenci z dziennych natomiast wszystko już wiedzą, bo przeczytali
        Kotlera.
        • Gość: aror Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 64.215.245.* 14.06.02, 20:59
          Zgadzam sie calkowicie z Pablito!

          Zaczne od tego, ze nie wolno uogolniac. Dobrzy/zli studeci - nie zalezy to od
          trybu studiow. To raczej FORMA studiow zaocznych nie pozwala na wylowienie
          tych bardziej utalentowanych, bardziej ambitnych jednostek...wydaje sie, ze to
          jedna masa wlewajaca sie do przymalej sali wykladowej. To co pani doktor
          bierze za brak uzdolnien, zainteresowania to czesto porownanie wysluchiwanej
          wlasnie wiedzy teoretycznej a praktyki, ktora studenci zaoczni maja na
          codzien. Porownanie wypada na niekorzysc, student zaczyna myslec "co on/ona
          tam wie" i wykladowca traci wiarygodnosc.

          Jednak nie przesadzalabym z twierdzeniem, ze studenci dzienni sa gorzej
          przystosowani do tzw. wejscia w zycie. Czesto maja czas na podjecie
          dodatkowego fakultetu, "wgryzenie sie" w problematyke studiowanego
          przedmiotu...z moich obserwacji (vide: moje znajome/znajomi ze studiow
          dziennych) sa tzw. ludzmi sukcesu.

          Ostatnia uwaga dotyczaca postulatu o pozostawienie studiow w Polsce
          elitarnymi. Alez, one takie sa i beda. Jaki jest odsetek ludzi wyksztalconych
          w wyzszych szkolach w naszym panstwie? Zdrowo ponizej 10%. (To tylko nam,
          studentom sie wydaje, ze jest tak nas wiele, bo obracamy sie w jednym
          srodowisku)

          Pzdr

          • Gość: muniek Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.02, 23:09
            A co to znaczy "ludźmi sukcesu"?, czy to, że mając - za darmo możliwości jakich
            nie mogą mieć inni, mimo że płacą po prostu z nich korzystają?

            Acha, te 10% (nie wiem skąd te dane) to też pewne nieporozumienie, bo czasy się
            zmieniły i liczy się to ile procent młodzieży podejmuje teraz studia. Przecież
            to z nimi trzeba konkurować a nie z 50 - latkami, którzy mniej studiowali, ale
            np. mięli kogoś w partii i teraz odcinają kupony....(no, moze zbyt uogólniam :-)
      • Gość: zzz Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 17.06.02, 22:41
        Ucze studentow dziennych i studentow zaocznych. Zarowno dzienni jak i zaoczni
        sa bardzo rozwarstwieni, jesli chodzi o stosunek do studiowania. Jest troche
        osob rzeczywiscie studiujacych oraz wielu (zwlaszcza na studiach technicznych)
        studentow plci meskiej uprawiajacych tzw. partyzantke, czyli ukrywajacych sie
        przed wojskiem. Na studiach zaocznych na tzw. meskich wydzialach jest bardzo
        duzo partyzantow. Mam z nimi duzo problemow podczas zaliczen. Uwazaja oni, ze
        zaliczenie nalezy im sie, poniewaz zaplacili za studia. Zreszta wiele osob
        placacych za studia uwaza, ze kupuje sobie dyplom. Tymczasem oni jedynie kupuja
        sobie mozliwosc studiowania. Na dyplom trzeba zapracowac.

        Ja osobiscie bardzo lubie wykladac na studiach zaocznych. Partyzanci na wyklady
        nie chadzaja. Na wyklady chodza osoby rzeczywiscie studiujace. Lubie wykladac
        dla studentow zaocznych, poniewaz zachowuja sie oni zupelnie inaczej niz
        studenci dzienni. Pytaja, komentuja, poprawiaja. Jest z nimi blizszy i lepszy
        kontakt. Studenci dzienni traktuja wykladowce z duzo wiekszym dystansem. Rzadko
        o cos pytaja. Jesli juz, to albo z wielkim strachem albo bardzo arogancko.
        Zaoczni maja kilku albo kilkunastoletni odstep pomiedzy szkola a studiami. To
        wystarcza, zeby zatrzec zle szkolne wspomnienia. Nasze szkoly sa bardzo
        represyjne.

        Od lat najlepsi moi studenci to studenci zaoczni. I ich jedynie pamietam z
        nazwiska. Sa to zwykle osoby trzydziestoparoletnie. A ostatnio pomiedzy 40-50-
        ka. Mogliby spokojnie zaliczac z dziennymi, pomimo mniejszej ilosci godzin
        wykladowych.

        Wszystkie zaliczenia staram sie robic w weekendy. I tak postepuje wiekszosc
        znajomych osob. Jezeli jesnak sesja trwa 10 dni ( a czasami mniej), to nie da
        sie zmiescic wszystkich zaliczen i egzaminow w sobote i niedziele. W koncu
        jednego dnia mozna miec tylko jeden egzamin.

        Prawda jest, ze nauczyciele akademiccy bardziej sa zajeci praca naukowa niz
        dydaktyka, poniewaz z tego sa rozliczani. Z ilosci publikacji. W karcie oceny
        nauczyciela akademickiego nie ma nawet rubryczki poswieconej dokonaniom
        dydaktycznym. I tylko od przelozonego zalezy czy to zauwazy czy nie. Ale tak
        zwane punkty katedry otrzymuja jedynie za dokonania naukowe. A od tego zaleza
        pieniadze na rozwoj, wyjazdy, konferencje, sprzet.

        Pozdrawiam. zzz
        • Gość: ann.k Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.tsmail.pl / 192.168.0.* 19.06.02, 12:11
          jeden egzamin? :) a u mnie sa zawsze po dwa... chociaz to jeszcze nic, nie tak
          dawno mielismy jednego dnia 6 kolokwiow semestralnych, czyli zaliczen
          przedmiotow, z ktorych obowiazywalo "tylko" zaliczenie
          • Gość: zzz Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 19.06.02, 23:37
            Nie znacie swoich praw?
            • Gość: MM Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.ny5030.east.verizon.net 20.06.02, 19:50
              ciesze sie, ze wyjechalem i nie musze studiowac w Polsce
              :)

              pzdr

              PS
              Niezapominajcie egzekwowac swoich praw!
        • Gość: ASIA Do ZZZ IP: *.bib.uni / *.bib.uni-mannheim.de 24.07.02, 15:38
          ZZZ

          jestem w tej chwili tuz przed rozpoczeciem zajec dydaktycznych jako asystent.mam wiele co do tego
          obaw-czy sie sprawdze jak sobie poradze,co bedzie ode mnie wymagane.
          gdybys mogl troche rozjasnic mi w glowie, z twojej wypowiedzi wynika ze masz juz zroche doswiadczenia
          w tej dziedzinie.czy w naszym kraju w ogole wartop rozpoczynac tzw kariere naukowa?
          Asia
          ps bardzo prosze Cie o adres emailowy
          • Gość: zzz Re: Do ZZZ IP: 2.4.STABLE* / 192.168.0.* 03.09.02, 23:07
            Gość portalu: ASIA napisał(a):

            > ZZZ
            >
            > jestem w tej chwili tuz przed rozpoczeciem zajec dydaktycznych jako
            asystent.ma
            > m wiele co do tego
            > obaw-czy sie sprawdze jak sobie poradze,co bedzie ode mnie wymagane.
            > gdybys mogl troche rozjasnic mi w glowie, z twojej wypowiedzi wynika ze masz
            ju
            > z zroche doswiadczenia
            > w tej dziedzinie.czy w naszym kraju w ogole wartop rozpoczynac tzw kariere
            nauk
            > owa?
            > Asia
            > ps bardzo prosze Cie o adres emailowy


            Dopiero teraz tu zajrzałam. Jeśli jeszcze jesteś zainteresowana:
            fluids@poczta.onet.pl
            • Gość: doktorantka Re: Do ZZZ IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 11.10.02, 15:32
              > > jestem w tej chwili tuz przed rozpoczeciem zajec dydaktycznych jako
              > asystent.ma
              > > m wiele co do tego
              > > obaw-czy sie sprawdze jak sobie poradze,co bedzie ode mnie wymagane.
              > > gdybys mogl troche rozjasnic mi w glowie, z twojej wypowiedzi wynika ze
              > > masz juz zroche doswiadczenia w tej dziedzinie.czy w naszym kraju w ogole
              > >wartop rozpoczynac tzw kariere naukowa?
              > > Asia
              >
              > Dopiero teraz tu zajrzałam. Jeśli jeszcze jesteś zainteresowana:
              > fluids@poczta.onet.pl

              Moze jakies ciekawe uwagi na temat prowadzenia zajec dydaktycznych zamiescicie
              na forum, bo ja tez jestem zainteresowana. Zaczelam wlasnie studia
              doktoranckie, ale tez prowadze zajecia ze studentami.

              Z gory dzieki
              doktorantka
              • Gość: zzz Re: Do ZZZ IP: proxy / 192.168.0.* 11.10.02, 20:22
                Gość portalu: doktorantka napisał(a):

                > Moze jakies ciekawe uwagi na temat prowadzenia zajec dydaktycznych
                zamiescicie
                > na forum, bo ja tez jestem zainteresowana. Zaczelam wlasnie studia
                > doktoranckie, ale tez prowadze zajecia ze studentami.
                >
                > Z gory dzieki
                > doktorantka

                To w takim razie siedzisz na razie "okrakiem na barykadzie". I jeszcze przez
                kilka lat będziesz się tak czuła.

                Nie wiem z jakiej dziedziny i jakiego rodzaju zajęcia prowadzisz, więc trudno
                dawać jakieś konkretne rady. Może tylko to: pamiętaj, że nie musisz umieć
                wszystkiego. Nie wstydź się powiedzieć, że czegoś nie wiesz. Oszczędzisz sobie
                stresów i zakłopotania na zajęciach. Studenci są czasami jak uczniacy. Robią
                sobie "jaja" z nauczycieli. To najczęściej. Ale czasami znajdzie sie również
                jakiś dociekliwy. Zawsze lepsze wrażenie robi przyznanie się do niewiedzy (i
                próba wyszukania informacji), niż usiłowanie jej zatuszowania.

                Po pewnym czasie zauważysz również, że studenci cię najzwyczajniej w świecie
                oszukują. Ty starasz się ich traktować poważnie, przygotowujesz sie do zajęć,
                itp, itd, a oni wykorzystają każde twoje odwrócenie głowy, żeby ściągnąć,
                podłożyć gotowca. Od razu staniesz po właściwej stronie barykady. Przygotuj sie
                na takie sytuacje.

                Poza tym, ty masz zrobić doktorat. To jest dla ciebie najważniejsze. Nie
                skupiaj wszystkich swoich sił na dydaktyce, bo nie za to będą cię oceniali.

                Pozdrawiam. zzz
                • Gość: doktorantka Re: Do ZZZ IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 13.10.02, 09:49
                  Dzięki za odpowiedź :-)

                  > Nie wiem z jakiej dziedziny i jakiego rodzaju zajęcia prowadzisz, więc trudno
                  > dawać jakieś konkretne rady.

                  Studia na politechnice. Dziedzina inżynieria .....

                  > Może tylko to: pamiętaj, że nie musisz umieć
                  > wszystkiego. Nie wstydź się powiedzieć, że czegoś nie wiesz. Oszczędzisz
                  > sobie stresów i zakłopotania na zajęciach. Studenci są czasami jak uczniacy.
                  > Robią sobie "jaja" z nauczycieli. To najczęściej. Ale czasami znajdzie sie
                  również
                  > jakiś dociekliwy. Zawsze lepsze wrażenie robi przyznanie się do niewiedzy (i
                  > próba wyszukania informacji), niż usiłowanie jej zatuszowania.

                  W każdej sytuacji lepiej przyznać się do niewiedzy niż udawać mądrzejszego niż
                  się jest. Choć sama podczas zajęć doświadczyłam wyrzucenie studenta z zajęć,
                  który ośmielił się powiedzieć, że w zadaniu rozwiązywanym przez Panią Dr. jest
                  błąd.

                  > Po pewnym czasie zauważysz również, że studenci cię najzwyczajniej w świecie
                  > oszukują. Ty starasz się ich traktować poważnie, przygotowujesz sie do zajęć,
                  > itp, itd, a oni wykorzystają każde twoje odwrócenie głowy, żeby ściągnąć,
                  > podłożyć gotowca. Od razu staniesz po właściwej stronie barykady. Przygotuj
                  > sie na takie sytuacje.

                  Znam sporo "sztuczek studentów" - z własnego doświadczenia, ale zdaję sobie
                  sprawę, że ciągle wymyslane są nowe (no cóż - technika idzie naprzód)

                  > Poza tym, ty masz zrobić doktorat. To jest dla ciebie najważniejsze. Nie
                  > skupiaj wszystkich swoich sił na dydaktyce, bo nie za to będą cię oceniali.

                  Wiem, ale taka już jestem, jesli czegoś się podejmuję, to staram się to robić
                  dobrze (w miarę swoich możliwości i czasu, oczywiście) i dotyczy to także
                  dydaktyki.

                  Mogę zapytać się w jakiej dziedzinie ty się specjalizujesz (lub chocisz ogólnie
                  w jakim kierunku lub na jakiej uczelni)?

                  Pozdro
                  doktoranka
                  • Gość: zzz Re: Do ZZZ IP: proxy / 192.168.0.* 14.10.02, 21:13
                    Gość portalu: doktorantka napisał(a):

                    > Studia na politechnice. Dziedzina inżynieria .....

                    Ja tez.


                    > W każdej sytuacji lepiej przyznać się do niewiedzy niż udawać mądrzejszego
                    niż
                    > się jest. Choć sama podczas zajęć doświadczyłam wyrzucenie studenta z zajęć,
                    > który ośmielił się powiedzieć, że w zadaniu rozwiązywanym przez Panią Dr.
                    jest
                    > błąd.

                    To fajnych macie studentów. Gorzej z doktorami.

                    Ja wyrzucam z laboratoriów za totalną niewiedzę (zero czyli null).


                    > Znam sporo "sztuczek studentów" - z własnego doświadczenia, ale zdaję sobie
                    > sprawę, że ciągle wymyslane są nowe (no cóż - technika idzie naprzód)

                    Ja nie w tym sensie, żebyś się ścigała ze studentami. Zapewniam cię, że własne
                    doświadczenie w tym względzie masz nikłe w porównaniu z innymi studentami.
                    Inaczej nie byłoby cie tam, gdzie jesteś.

                    Raczej chodziło mi o to, że takie powtarzające się (w dużej ilości przy
                    zaliczaniu wykładów np.) sytuacje trudno jest znieść psychicznie. Wyobraź
                    sobie, że codziennie przynajmniej kilkunastokrotnie (albo
                    kikludziesięciokrotnie) jesteś oszukiwana w sklepie. A tak się czuje wykładowca
                    w sesji. Człowiek zaczyna popadać w paranoję.

                    Zmorą młodszych pracowników (przynajmniej tak bylo ze mną) był zbyt
                    częsty "płodozmian". Co semestr co innego. W niczym nie mogło się
                    wyspecjalizować i nigdy nie wiadomo było, co cię czeka w przyszłości.

                    Po pewnym czasie, gdy sytuacja się ustabilizowała i okazało się, że człowiek
                    uczy ciągle tego samego.Czasami chce się wyć z nudów.

                    Poza tym, kobiecie wszędzie jest trudno. Również na politechnice, a może
                    szczególnie na politechnice, z powodu nagromadzenia pierwiastka męskiego. No
                    chyba, że jesteś trunkowa.

                    Pozdrawiam. zzz


                    • Gość: doktorantka Re: Do ZZZ IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 15.10.02, 07:45
                      > Ja nie w tym sensie, żebyś się ścigała ze studentami. Zapewniam cię, że
                      własne
                      > doświadczenie w tym względzie masz nikłe w porównaniu z innymi studentami.
                      > Inaczej nie byłoby cie tam, gdzie jesteś.

                      Nie rozumiem... ???

                      > Poza tym, kobiecie wszędzie jest trudno. Również na politechnice, a może
                      > szczególnie na politechnice, z powodu nagromadzenia pierwiastka męskiego.

                      Usłyszałam już dowip od szacownego prof. dr. hab. inż. : "Kobieta naukowiec, to
                      jak świnka morska - ani świnka, ani morska".... Męski szowinizm jest niestety
                      wszędzie.. :-(

                      Życzę powodzenia i sukceców na polu naukowym :-)
                      doktorantka
                      • Gość: Bob Do ASI, mlodej doktorantki IP: *.leidenuniv.nl 22.11.02, 21:34
                        Gość portalu: doktorantka napisał:

                        > Usłyszałam już dowip od szacownego prof. dr. hab. inż. : "Kobieta naukowiec,
                        to
                        >
                        > jak świnka morska - ani świnka, ani morska".... Męski szowinizm jest niestety
                        > wszędzie.. :-(
                        >

                        Rzuc to w cholere...
                        Jesli tylko znasz dobrze angielski pomysl o studiach gdzies na powaznym
                        uniwersytecie za granica. Wcale nie naciagam....

                        Zero studentow, dostep do aparatury jaka Ci sie wymarzy, mili ludzie bez
                        uprzedzen, prestiz!
                        Dostaniesz 1000 EUR na pierwszym roku, zaplacisz za pokoj ok. 300, na zycie
                        wydasz ok. 400, zostanie Ci 300.... Czy w Polsce odlozysz 1200 zl miesiecznie?
                        Hmmm...? W Polsce dostaniesz 800 zl stypendium, z ktorego musisz zaplacic za
                        wszystko!

                        Pozdrawiam z Groningen,
                        Bob
                        • Gość: doktorantka Re: Do ASI, mlodej doktorantki IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 04.12.02, 08:23
                          Gość portalu: Bob napisał(a):
                          > Zero studentow,
                          To też niedobrze, bo nikt nie jest nieśmiertelny i nie ma komu potem
                          kontynuować badań...

                          > dostep do aparatury jaka Ci sie wymarzy, mili ludzie bez uprzedzen, prestiz!
                          W Polsce nie wszyscy maja uprzedzenia :-), ale brzmi super...

                          > Pozdrawiam z Groningen,
                          > Bob
                          Jakieś szczegóły co tam porabiasz ???

                          :-)
              • Gość: yoyo Re: Do ZZZ IP: *.gawex.pl / *.MAN.Szczecinek.PL 05.02.03, 23:40
                Widzisz i o to w tym wszystkim chodzi, że nie wystarczy tego "tylko" lubic, bo
                musisz miec koncepcje, chcec predyspozycje i umiejetnosci takie by robic to w
                sposob ciekawy niekonwencjonalny i "cholernie" interesujacy. Samo pytanie:
                prosze o porady " moim zdaniem dyskwalifikuje cie kompletnie. Patrzac na caly
                tok dyskusji zauwazylem ze wiekszosc osob schodzi na kwestie wykazania
                wyzszosci studentów dziennych nad zaocznymi, a moze odwrotnie ?? Sluchajcie to
                nie ma zadnego znaczenia !!! Wszystko zalezy od Was samych, siadajcie do
                roboty i do ksiazek a efekty przyjda same. Wracajac do samego porownania toku
                studiow to mysle ze nie ma zadnych roznic w poziomie nauczania. (po trzech
                latach studiowania w systemie dziennym przenioslem sie na zaoczne i
                postanowilem poszukac pracy bo inaczej dolaczyl bym do tzw rzeszy dobrze
                wyksztalconych i nic nie potrafiacych "bul". No ale teraz na szczescie
                studiuje w Stanach i sluchajcie: polskie uczelnie to juz nawet nie dno !!!
                Wiecej takich profesorow w Polsce, prawdziwych pasjonatow potrafiacych zarazic
                miloscia i fascynacja do przedmiotu, niekonwencjonalnym sposobem prowadzenia
                zajec. "Atrakcyjnie" prowadzony wyklad to 60 % do egzamow. Pozdrawiam i
                3majcie sie cieplutko koledzy i kolezanki.
      • Gość: ik Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 158.75.3.* 02.07.02, 12:53
        Nie wiem, co studiujesz, ale moje doświadczenia ze studentami zaocznymi,
        zwłaszcza z ostatnich lat, są odmienne od tych, które przedstawiasz. Kiedys
        rzeczywiście studenci zaoczni na ogół odstawali poziomem od tych dziennych, w
        ostatnich latach sytuacja sie odwróciła - to zaoczni sa tymi studentami, którym
        naprawdę zależy na swojej edukacji i zajęcia z nimi prowadzi sie dużo
        przyjemniej, Rzadko się zdarza, żeby byli aroganccy, agresywni, za to bardzo
        często ich doświadczenie życiowe sprawia, że mają zdrowsze pojęcie do sensu
        nauki. I na ogół wiedzą, jak się korzysta też z książek, a nie tylko czatów
        internetowych, w przeciwieństwie do dziennych.
        Pozdrawiam
    • Gość: ik Mi nie przeszkadzają IP: 158.75.3.* 02.07.02, 12:44
      Cały ten wątek, to bardziej złożona sprawa niż się wydaje obu stronom. Zależy
      przede wszystkim od kierunku. Pracuję na uczelni, na kierunku ścisłym i
      przyznam, że tzw. naukowcy-ekonomiści czy prawnicy a naukowcy-fizycy czy
      chemicy to dwa odrębne światy. Ci pierwsi tłuką pieniądze i oni żyją ze
      studentów, biorą grubą kasę za każdy egzamin, w tym poprawkowy, więc będą was
      oblewać ile się da. Nauczyciele akademiccy prowadzący faktyczne badania, np.
      laboratoryjne, NIE SĄ, jak sie wielu błędnie wydaje, rozliczani z dydaktyki, a
      wyłącznie z liczby publikacji i zdobywania kolejnych tytułów. Nikogo na uczelni
      nie obchodzi, że pan czy pani X. jest świetnym dydaktykiem i że tłumy do
      niej/niego walą na konsultacje. Za to z wielką satysfakcją stwierdzają, że
      pan/pani X. nie wypełniła rocznej normy publikacji i jest osobą nierozwojową.
      To jedna sprawa. Wielu z nas, mimo tego, ma drzwi otwarte dla studentów i są
      tacy, którzy to potrafią wykorzystać. Osobiście bardzo to lubię i nigdy nikogo
      nie odesłałam sprzed drzwi. Ale tak naprawdę większość studentów uważa, że to
      nam powinno zależeć, żeby oni zaliczyli i wydaje im się, że skoro studiują
      kierunek niedający szansy na zatrudnienie, to należy im się jakaś taryfa
      ulgowa. Troche niepoważne są żądania wprowadzenia jakichś nowości,
      komputeryzacji, multimedialności, wirtualnej rzeczywistości, kiedy tymczasem
      studenci mają bardzo duże problemy z poznaniem PODSTAW tak naprawdę XIX-
      wiecznej fizyki czy chemii i uważają, że to normalne. W takiej sytuacji
      nauczyciel akademicki rzeczywiście nie musi być naukowcem, bo żeby zapoznać się
      z jego wynikami badań, student (poza tymi bardzo dobrymi) musiałby uczyć się z
      20 lat.
      Oczywiście to wszystko są uogólnienia, są dobrzy nauczyciele i dobrzy badacze,
      są też tacy, którzy są i w tym, i w tym dobrzy albo źli, tak samo, jak
      studenci. Ważne jest tylko jedno: żeby i nauczycielom, i studentom się chciało,
      a żeby tak było, kierunek, który studiują, nie może byc tylko pretekstem do
      uzyskania papieru. Musi interesować obie strony i w takich przypadkach nigdy
      student nie jest przeszkodą dla uczelni. Ale skoro wszyscy chcą koniecznie
      zostać menadżerami albo prawnikami, to jest ich wybór i ich problem. Niech się
      uczą, jakie to bagno i jakomi metodami trzeba sobie tam radzić (to oczywiście
      mała złośliwość, ale chyba nie bez podstaw).
      • Gość: zuza Re: Mi nie przeszkadzają IP: *.adsl.highway.telekom.at 11.08.02, 22:14
        wiem ze nie wszyscy wykladowcy zasluguja na potepienie ale to z czym spotkalam
        sie na szanowanej uczelni, godne jest opublikownia w prasie. byc moze zrobie to
        jak zdam egzamin. nawet dyrektor instytutu prywatnie powiedzail ze nic nie
        mozna zrobic bo pan dr C musi tu pracowac, takie sa uklady. nadmienie ze pan
        droktor jest nieprzygotowany do zajec a nie moze powiedziec ze dydaktaka nie
        jest jego powolaniem bo wlasnie nia sie zajmuje.
      • vicca-magda Re: Mi nie przeszkadzają 13.08.02, 19:05
        I w zasadzie muszę się zgodzić z tą wypowiedzią... Ja studiuję na kierunku i
        jednocześnie w instytucie, gdzie nigdy nie dano mi odczuć, że jestem intruzem.
        Co więcej - wszystkich traktuje się tu jak poważnych ludzi, raczej partnerów
        niż członków niższej kasty...A jeśli komuś się nie podobają zasady panujące u
        niego na uczelni...no cóż, może warto było wcześniej uwzględnić i ten aspekt
        w "badaniach rynku"...
      • Gość: Marek Re: Mi nie przeszkadzają IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.02, 18:55


        > Cały ten wątek, to bardziej złożona sprawa niż się wydaje obu stronom. Zależy
        > przede wszystkim od kierunku. Pracuję na uczelni, na kierunku ścisłym i
        > przyznam, że tzw. naukowcy-ekonomiści czy prawnicy a naukowcy-fizycy czy
        > chemicy to dwa odrębne światy. Ci pierwsi tłuką pieniądze i oni żyją ze
        > studentów, biorą grubą kasę za każdy egzamin, w tym poprawkowy, więc będą was
        > oblewać ile się da.

        Uważam to za kompletna bzdurę. Jestem studentem nauk społecznych i uważam, ze
        to Ci "trzepacze kaski" lepjej sie zajmuja swoimi podwładnymi bo dla nich
        pracują (plus publikacje), niż "fizycy" pracujący tylko dla publikacji. Im wisi.

        Do tematu glownego
        10 najwiekszych renomowanych uczelni w Stanach to przede wszytskim bogate i
        ogromne ośrodki badawcze, studenci to produkty uboczne (tak jak dla
        skomentowanych wcześniej "fizyków"). Co lepszych profesorow, doktorow odsuwa
        sie od pracy dydaktycznej i pielegnuje jako znakomitych naukowcow. Tak niestety
        jest na swiecie. W Polsce jest podobnie. Ale te "olewanie" wynika z nierobstwa
        i z braku pieniadzy. Jak nauczyciel akademicki (czytaj ekonomista) dostaje
        godziwe pieniadze to nawet na poziomie dydaktyki zajmuje sie "produktem
        ubocznym", jak nie ma pieniazkow (czytaj fizyk) to niestety olewa i zalicza
        prace z XIXwiecznych podstaw chemii, metoda "co zostanie na biurku".
        Legendy tez maja swoje zrodlo, ale tym zrodlem sa mury UW czy PW niestety...
        >



        Nauczyciele akademiccy prowadzący faktyczne badania, np.
        > laboratoryjne, NIE SĄ, jak sie wielu błędnie wydaje, rozliczani z dydaktyki,
        a
        > wyłącznie z liczby publikacji i zdobywania kolejnych tytułów. Nikogo na
        uczelni
        >
        > nie obchodzi, że pan czy pani X. jest świetnym dydaktykiem i że tłumy do
        > niej/niego walą na konsultacje. Za to z wielką satysfakcją stwierdzają, że
        > pan/pani X. nie wypełniła rocznej normy publikacji i jest osobą nierozwojową.
        > To jedna sprawa. Wielu z nas, mimo tego, ma drzwi otwarte dla studentów i są
        > tacy, którzy to potrafią wykorzystać. Osobiście bardzo to lubię i nigdy
        nikogo
        > nie odesłałam sprzed drzwi. Ale tak naprawdę większość studentów uważa, że to
        > nam powinno zależeć, żeby oni zaliczyli i wydaje im się, że skoro studiują
        > kierunek niedający szansy na zatrudnienie, to należy im się jakaś taryfa
        > ulgowa. Troche niepoważne są żądania wprowadzenia jakichś nowości,
        > komputeryzacji, multimedialności, wirtualnej rzeczywistości, kiedy tymczasem
        > studenci mają bardzo duże problemy z poznaniem PODSTAW tak naprawdę XIX-
        > wiecznej fizyki czy chemii i uważają, że to normalne. W takiej sytuacji
        > nauczyciel akademicki rzeczywiście nie musi być naukowcem, bo żeby zapoznać
        się
        >
        > z jego wynikami badań, student (poza tymi bardzo dobrymi) musiałby uczyć się
        z
        > 20 lat.
        > Oczywiście to wszystko są uogólnienia, są dobrzy nauczyciele i dobrzy
        badacze,
        > są też tacy, którzy są i w tym, i w tym dobrzy albo źli, tak samo, jak
        > studenci. Ważne jest tylko jedno: żeby i nauczycielom, i studentom się
        chciało,
        >
        > a żeby tak było, kierunek, który studiują, nie może byc tylko pretekstem do
        > uzyskania papieru. Musi interesować obie strony i w takich przypadkach nigdy
        > student nie jest przeszkodą dla uczelni. Ale skoro wszyscy chcą koniecznie
        > zostać menadżerami albo prawnikami, to jest ich wybór i ich problem. Niech
        się
        > uczą, jakie to bagno i jakomi metodami trzeba sobie tam radzić (to oczywiście
        > mała złośliwość, ale chyba nie bez podstaw).
        • Gość: Tomasz Re: Mi nie przeszkadzają IP: *.leidenuniv.nl 22.11.02, 21:20
          Gość portalu: Marek napisał:

          > > Cały ten wątek, to bardziej złożona sprawa niż się wydaje obu stronom. Zal
          > eży
          > > przede wszystkim od kierunku. Pracuję na uczelni, na kierunku ścisłym i
          > > przyznam, że tzw. naukowcy-ekonomiści czy prawnicy a naukowcy-fizycy czy
          > > chemicy to dwa odrębne światy. Ci pierwsi tłuką pieniądze i oni żyją ze
          > > studentów, biorą grubą kasę za każdy egzamin, w tym poprawkowy, więc będą
          > was
          > > oblewać ile się da.
          >
          > Uważam to za kompletna bzdurę. Jestem studentem nauk społecznych i uważam, ze
          > to Ci "trzepacze kaski" lepjej sie zajmuja swoimi podwładnymi bo dla nich
          > pracują (plus publikacje), niż "fizycy" pracujący tylko dla publikacji. Im
          wisi
          > .

          Szanowny Kolego...
          Jestem fizykiem pracujacym na Politechnice i zalezy mi bardzo na tym aby
          wtloczyc do glowy fizyke z przynajmniej kilku wzgledow:
          1. bo lubie to robic,
          2. bo nie znosze glupoty,
          3. bo nie mam ochoty robic dodatkowych terminow, poniewaz nie mam na to czasu,

          Trudno jednak jest pracowac z 5-cioma grupami cwiczeniowymi po 30 osob..... Do
          tego doloz nauke, ktora pasjonuje mnie jeszcze bardziej i bedziesz mial wlasnie
          moj dylemat.... a wlasciwie moj byly dylemat.


          > Do tematu glownego
          > 10 najwiekszych renomowanych uczelni w Stanach to przede wszytskim bogate i
          > ogromne ośrodki badawcze, studenci to produkty uboczne (tak jak dla
          > skomentowanych wcześniej "fizyków"). Co lepszych profesorow, doktorow odsuwa
          > sie od pracy dydaktycznej i pielegnuje jako znakomitych naukowcow. Tak
          niestety
          >
          > jest na swiecie. W Polsce jest podobnie. Ale te "olewanie" wynika z
          nierobstwa
          > i z braku pieniadzy.

          Skad Ty to wiesz? Wlasnie jestem na stazu w jednym z najlepszych europejskich
          osrodkow i tutaj nie widze zadnego odsuwania od wykladow!!!! ZADNEGO!!! Tu sie
          pracuje naukowo przede wszystkim. To jest Uniwersytet ale strumien pieniedzy
          idacy nie z budzetu jest wiekszy niz ten budzetowy. Tu sie czeka na wynik, tu
          sie robi prawdziwy wynik a student jest traktowany jako dodatek! Inna sprawa,
          ze srednia wieku jest ok. 32 i co warte podkreslenia prawdziwa nauke robia
          DOKTORANCI. Takich jak ja czyli post-docow jest 5-ciu na ok. 15 doktorantow +
          10 studentow robiacych dyplom.

          I nie zarzucaj mi nierobstwa! Z przyjemnoscia zajme sie w Polsce tylko
          promowaniem magistrantow, bez uzerania sie z pierwszakami uciekajacymi przed
          wojskiem albo studiujacymi bo tatus kazal zostac inzynierem. Bez urazy... moi
          studenci... taka jest smutna rzeczywistosc. Pol roku temu studentka, ktora
          skoczyla liceum gastronomiczne pod wplywem tatusia rozpoczela studia na
          Politechnice na kierunku inzynierii materialowej... Koszmar...
          Ilu jest takich? wystarczajaco duzo aby zniechecic do pracy dydaktycznej.
          Przyjemnie zaczyna sie pracowac z rokiem trzecim, czwartym...

          Podsumujmy.... Tu gdzie jestem zarabiam 4-krotnie wiecej, nie mam studentow,
          rozwijam sie... w Polsce... dopowiedz sobie sam.

          Cmoki!
          • caerme Re: Mi nie przeszkadzają 22.11.02, 22:12
            co do rodzicielstwa zgadzam sie w calej pelni... i nie wiem jak to jest ale
            zwykle osoby ktore maja otwarte umysly sa wlasnie nie dlatego bo chca ale bo im
            kazali [wyjatki tez sie zdarzaly] u mnie na mojej bylem uczelni taka byla
            regula. spotkalem sie po kolei z:
            historykiem [ja]
            anglista
            teatrologiem
            i paroma innymi logami z ktorych kazdy mial niewiele z ekonomia wspolnego.
            btw,
            nie wiem czy na zachodzie jest tak samo jak u nas ze na spora grupa wykladowcow
            traktuje swoje poglady jako jedyne obowiazujace?
            pzdr
    • nuwandapl Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! 21.07.02, 16:54
      Zapewne każdy z Was oglądał film "Chłopaki nie płaczą". Przypomnijcie sobie
      scenę, gdy Kuba spóźnia się na egzamin (egzamin się skończył).
      Współtowarzyszka profesora "Zajączka" nalega, aby wrócili i przesłuchali Kubę
      jednak "zajączek" mówi: "Nie wrócimy. Gotowi pomyśleć, że my tu jesteśmy dla
      nich".
    • kitka21 Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! 10.08.02, 14:24
      Nio, ja tez mam takie wrazenie. Trudno cos zalatwic w dziekanacie, a juz do
      wykladowcow to się az boję podchodzic. Ale widzicie, takie czasy. Każdy mysli
      tylko o sobie i swoich problemach. Trzeba to przecierpiec. Po studiach bedzie
      jeszcze wiecej klud pod nogi rzucanych i nic na to nie poradzimy. Pozdrawiam i
      zycze cierpliwosci :)
      Kitka
    • Gość: Fifi Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.lubin.dialog.net.pl 17.08.02, 15:48
      Studiuje ekonomię na UWr. Z mojego dziekanatu jestem bardzo zadowolona. Pracują
      tam dwie, bardzo miłe panie. Jestem częstym gościem tego przybytku i jeszcze
      ani razu nie zostałam potraktowana nieuprzyjemnie.
      Co do profesorów i ich stosunku do studentów....cóż...Najbardziej nie lubię
      tych, którym się nic nie chce, a już najbardziej prowadzić wykładów. Przychodzą
      na wykłady kompletnie nie przygotowani, nie potrafią niczym zainteresować,
      potrafią jedynie zanudzic na śmierć. Na moim wydziale trafiają się jeszcze
      profesorowie-innowatorzy, tacy z własnymi teoriami. Ostatnio jeden taki pan
      stwierdził z rozbrajającą szczerością, że on kompletnie nie rozumie krzywej
      podaży, co więcej pan profesor stwierdził, że NIKT nie rozumie krzywej podaży...
      Pozdrawiamm i życzę powodzenia w akademickich bojach!!
    • Gość: Angel Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.swipnet.se 31.08.02, 18:01
      witam
      ja mam wlasciwie doswiadczenia z obu stron i z dwoch roznych krajow. najpierw
      studiowalam w Polsce (do tego moi Rodzice sa wykladowcami akademickimi, wiec
      uczelnie i dydaktyke mam niejako we krwi), potem zrobilam magistra za granica a
      teraz pracuje nad dokotratem i wykladam na wyzszej uczelni technicznej za
      granica (goscinnie mam rowniez wyklady na mojej alma mater).
      mi generalnie studenci nie przeszkadzaja (moze mloda jeszcze jestem), ale musze
      niestety przyznac ze nie mam najlepszej opinii o polskich studentach
      generalnie...
      podczas dwu godzinnego wykladu w Polsce kilkakrotnie zadzwonila komus komorka
      ktora bezczelnie odebral, iles osob gadalo, ktos wyszedl... a podobno i tak moj
      wyklad byl wyjatkowy bo z 15 osob (z 20 osobowej grupy) dotrwalo do konca i
      prawie nikt nie wyszedl w trakcie gdy ja mowilam....

      wybaczcie studenci, ale takie zachowanie jest po prostu ponizej krytyki...
      zarobki nauczycieli akademickich sa marne, nie maja oni dostepu i funduszy aby
      zdobywac najnowsza literature i programy koputerowe (to porowniane z uczelnia
      zachodnia), z wlasnej kieszeni nikt nie bedzie za to placil... wiec badzcie tak
      mili i chociaz przyswojcie sobie podstawy...
      to jest jedna z roznic ktora czesto widze wsrod studentow ze wschodu i z
      zachodu... studenci "wschodni" moze nie maja takiego obycia z komputerami ale
      maja podstawy merytoryczne (komputery opanowuja bardzo szybko jak dostaja do
      nich dostep), natomiast nawet najlepsza znajomosc obslugi koputera przy braku
      podstaw merytorycznych nie na wiele sie przydaje....

      a juz zupelna rozpacza sa studenci, przyszli dziennikarze na przyklad ktorzy
      robia tak potworne bledy ortograficzne ze czloweik sie dziwi jak oni w ogole
      zdali mature... no ale papierek o dysleksji otwiera wiele drzwi, a word ma
      opcje sprawdzania bledow..... no comments...

      o studentach zaocznych nie mam wlasnej opinii, jedynie to co slyszalam od
      rodzicow (ktorzy haruja rownie ciezko dla dziennych jak i dla zaocznych, a
      szacunku zadnego...)
      pozdrawiam

      • Gość: e Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.10.02, 22:18
        No właśnie, nikłe zarobki młodego doktoranta to tez jest powazny problem. Uczę
        np. studentów zaocznych, zarabiam tyle co ktoś, kto kopie łopatą rowy. Nie
        byloby mnie stać na takie studia, co za paradoks. W pracy jestem rozliczana z
        ilości publikacji na rok, a każda ma określoną liczbę punktów.
        Przez jakiś czas odczuwałam to bycie po obu stronach barykady i bylo to uczucie
        dziwne. Jednak to sami studenci wytwarzają dystans (wyobrażając nas sobie
        zapewnie jako nudziarzy którzy nawet do poduszki czytają akademickie
        podręczniki, mieszkają na uczelni i żywią się kredą :))) Niektórzy rzeczywiście
        zachowują się lekceważąco, a najbardziej nie podoba mi się postawa: ten
        przedmiot jest niepotrzebny. Jak sie tak podchodzi to po co studiować?
        Jezeli tak uważasz, załatw sobie indywidualny tok, ale musisz być dobry a nie
        leniwy i "kręcący nosem".
        Musze też obronić troszkę panie z dziekanatów. Wiem, że zdarzają się heksy ale
        wyobraźcie sobie że do waszego biura przychodzi dziennie po 100 osób i
        wszystkie pytają o to samo, każdy coś chce natychmiast, a wy macie stertę
        papierów, telefony, kawę trzeba dziekanowi zaparzyć. To jest nudna, upierdliwa
        i drobiazgowa praca a na dodatek kokosów też nie ma. Choć podkreślam, same
        anioły w dziekanatach nie pracują, to wiem.
        Jeszcze 3 lata temu bylam studentką i obie strony tej barykady są mi znane.
        Uwierzcie, studia to przyjemność w porównaniu z klimatami pracy na uczelni,
        szczególnie takiej szacowne, z tradycjami. Czasem czuję się jak bohater filmów
        Zanussiego (tam byli właśnie docenci, hihi) .
        Chcę żebyście zrozumieli, że nie jest tak, że w relacji studenci-uczelnia jest
        łatwa opozycja białe-czarne.
      • Gość: Zabka Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.clan.pl 18.10.02, 14:42
        Gość portalu: Angel napisał(a):


        > mi generalnie studenci nie przeszkadzaja

        mowi sie "mnie"

        > podczas dwu godzinnego wykladu w Polsce kilkakrotnie zadzwonila komus komorka

        "DWU GODZINNEGO" ???

        > a juz zupelna rozpacza sa studenci, przyszli dziennikarze na przyklad ktorzy
        > robia tak potworne bledy ortograficzne ze czloweik sie dziwi jak oni w ogole
        > zdali mature...

        No wlasnie, bledy, matura... W swietle powyzszych wynurzen - nic dodac nic ujac.
        • Gość: m04 Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.lublin.mm.pl 01.04.03, 02:13
          Gość portalu: Zabka napisał(a):

          > Gość portalu: Angel napisał(a):
          >
          >
          > > mi generalnie studenci nie przeszkadzaja
          >
          > mowi sie "mnie"
          >

          co Ty p***lisz????????????????

          zajrzyj czasem do slownika...
          • Gość: elp Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.chello.pl 14.07.03, 15:33
            zaimek nieakcentowany nie może stać na początku zdania,
            tak więc to ty jesteś głupi.
    • Gość: steffa Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 2.4.STABLE* / *.lunar.com.pl 31.08.02, 19:45
      Takich glupich urzedasow, skorupmowanych sluzbistow, co stanowia cialo
      administracyjne i pedagogiczne polskich uczelni, trzeba traktowac tak zeby
      znali swoje miejsce. W ogólnym systemie placacych i bioracych nie sa dla nas
      nikim wiecej, jak hydraulik, szewc, czy kelner. Nie nalezy o tym zapominac.

      Jak nie chca wykonywac swych obowiazkow, tzn. uczyc nas, udzielac informacji,
      pomagac w organizowaniu przyszlosci, trzeba zapomniec o skrupulach.

      Kiedy mnie dwie panie recepcjonistki, siedzace obok siebie w sekretariacie,
      zaczely do siebie nawzajem odsylac (przy czym mialy chyba niezly ubaw), po
      glupia informacje, gdzie jest konsultant, to poszlam w koncu do dziekana i
      wyjasnilam mu cala sytuacje. Konsultanta znalazlam, a panie w recepcji nie
      stwarzaja wiecej problemow.
    • Gość: kragmel Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.09.02, 22:19
      bardzo wczoraj przeszkodzilam ;)
      chcialam sie dowiedziec w dziekanacie, czy powinnam uiscic oplate za
      postepowanie rekrutacyjne na studia mgr [licencjackie juz za mna]

      ja: pytam o oplaty
      pani: dmucha na mnie papierosem
      ja: tlumacze i pytam drugi raz
      pani: nic nie rozumie
      ja: znow tlumacze i pytam
      pani: mowi, ze ona nie wie
      pani: mowi, ze ja to nic nie obchodzi
      pani: radzi, zeby nic nie placic
      pani: radzi, zeby zaplacic pierwszego pazdziernika albo pozniej
      ja: tlumacze, ze bez zaplacenia mnie na studia nie przyjma
      pani: "nas to nic nie obchodzi"
      pani: "hahaha"
      pani: "jak pani tak bardzo chce placic, to ja pani dam numer mojego konta"
      pani: "hahaha"

      boki zrywac.
      • Gość: mw Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 06.12.02, 19:43
        Gość portalu: kragmel napisał(a):

        > bardzo wczoraj przeszkodzilam ;)
        > chcialam sie dowiedziec w dziekanacie, czy powinnam uiscic oplate za
        > postepowanie rekrutacyjne na studia mgr [licencjackie juz za mna]
        >
        > ja: pytam o oplaty
        > pani: dmucha na mnie papierosem
        > ja: tlumacze i pytam drugi raz
        > pani: nic nie rozumie
        > ja: znow tlumacze i pytam
        > pani: mowi, ze ona nie wie
        > pani: mowi, ze ja to nic nie obchodzi
        > pani: radzi, zeby nic nie placic
        > pani: radzi, zeby zaplacic pierwszego pazdziernika albo pozniej
        > ja: tlumacze, ze bez zaplacenia mnie na studia nie przyjma
        > pani: "nas to nic nie obchodzi"
        > pani: "hahaha"
        > pani: "jak pani tak bardzo chce placic, to ja pani dam numer mojego konta"
        > pani: "hahaha"

        mysle ze w dyskusji o studiach nie ma co podejmowac ciagle watku 'pan z
        dziekanatu'. ten temat zostal w pelni wylozony w filmie 'mis'. panie z
        dziekanatu sa na wymarciu no chyba ze to zawod dziedziczny. nie ma co biadolic
        nalezy sie smiac. bardzo te panie nam codziennie dopiekaja ale to tak jak z
        palacem kultury. zostal na pamiatke. pewnie nasze dzieci beda mialy panie z
        dziekanatu w postaci blond laseczek malujacych paznokcie. no chyba ze uczelnie
        zaczna zatrudniac studentow zeby finansowo odrobili studia. > boki zrywac.
    • jpm ZGADZA SIĘ! 13.09.02, 12:50
      Gość portalu: OLO napisał(a):

      > hej ludzie? czy macie takie wrażenie, że na uczelni tylko rpzeszkadzacie? Po
      co
      >
      > przyłazicie po informacje, wpisy, zaleczenia, rozmowy, obrony itp. Przeciez
      > wykładowcy i tak maja dość roboty!!!! Ja się tak czuję. No bo fakt! Uczelnie
      > bez studenctów byłyby:
      > a) spokojniejsze,
      > b) inteligentniejsze,
      > c) bardziej przyjazne wykładowcom,
      > d) inne

      Całkowita racja!Nasi wykładowcy mają wręcz byczą radość, gdy kogoś obleją;
      studenci to dla nich taki pasożyt, który kręci się wokoło i żyć ani chwili nie
      daje i którego trzeba pozbyć się byle szybciej!Niektórzy z nich nawet znaleźli
      na to b.skuteczne metody: b.często nie pojawiają się na dyżurach bez
      pozostawienia choćby małej kartki na ten temat (niech naiwny student siedzi
      godzinę i czeka nawet miesiąc!), lub po prostu nie dotrzymują słowa albo nawet
      (!) wmawiają nam, że oni przecież byli, a to nas nie było!Panie sekratarki w
      instytutach nie tylko robią łaskę, że cokolwiek Ci powiedzą (ach, jakiż to
      wysiłek, aż ciężko wzdychają!), ale do tego są bardzo, bardzo złośliwe - i
      jeszcze im za to płacą, aż krew zalewa!Umnie już dawno by nie pracowały.
    • Gość: Bezimienny Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.02, 00:01
      Niestety od dawna sprawdza dla dziekanatow okreslenie "panstwo w panstwie". I
      to nie tylko w szkolach panstwowych. W niektorych szkolach prywatnych jest tak
      samo. Najczesciej pada odpowiedz "nie wiem", o wszystko trzeba skladac podania,
      bo zalatwic inaczej nie mozna, nawet jak to z winy uczelni. Jedyne co wiedza
      bezblednie, to jaki jest termin wplaty i adres konta... i na tym wiedza czesto
      sie konczy. Szkoda gadac...
      Pozdrawiam.
      • Gość: grocholak Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 02.12.02, 18:51
        To, że przeszkadzamy, to norma. Ostatnio na wykładzie profesor rzucił się na
        mnie i mnie nawyzywał. Wyrzucił mnie z zajęć pytając, gdzie ja się chowałam.
        Poszłam do Dziekana z podaniem o zmianę wykładowcy. Powiedziałam, że wykładowca
        darł na mnie mordę, i mnie obraził,m na to on mi mówi, że on zna tego profesora
        i on nigdy się tak nie zachowuje. Nie bierze pod uwagę tego, że na zajęciach
        zachowuje się odrobine inaczej niż normalnie, i na pewno nie jest normalnym
        człowiekiem, skoro, gdy ktoś prosi o wytłumaczenie czegoś z ekonometrii to drze
        się że debil i kretyn. Podanie zostało odrzucone.
    • studenciki Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! 15.10.02, 16:08
      nie ma nic gorszego jak nie doleczony okres w dziekanacie
    • Gość: Tomek Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 157.25.152.* 15.10.02, 19:00
      Kto nie zna z własnego doświadczenia i tak nie uwierzy.
    • Gość: Wisteria Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.10.02, 23:34
      Czuje sie dziwnie czytajac wszystkie te informacje, bo nagle zdalam sobie
      sprawe, ze moj wydzial to miejsce wyjatkowe. Otoz wyobrazcie sobie, ze my -
      studenci dzienni mozemy zawsze zwrocic sie do wykladowcy i wiecej niz 50% z
      nich z przyjemnoscia odpowie, udzieli dodatkowych informacji, posmieje sie,
      porazmawia i potraktuje jak swojego. Owszem, zdarzaja sie ludzie, ktorzy nie
      chca wspolpracowac, po informacje odsylaja do niedostepnych ksiag, ale z
      przyjemnoscia stwierdzam, ze jest ich malo. Zdarzalo mi sie czekac czasem pod
      drzwiami nawet do godziny czasu, ale przeciez oni tez sa ludzmi - maja dzieci,
      psujace sie sprzety domowe i rowniez podobnie jak my poruszaja sie w korkach.
      Ci raczej nie maja pretensji do spoznialskich na swoich zajeciach.

      Milym zaskoczeniem dla mnie jest fakt, ze czesto umawiaja sie na dodatkowe
      konsultacje, jesli widza ze ktos ma problem, czesto poswiecajac swoj czas na
      jedzenie i inne przyjemnosci. Czesto podejda na korytarzu i powiedza ze sie zle
      czuja, sa znuzeni i najchetniej uciekliby z zajec. Sa ludzmi! Ja zas bardzo im
      za to dziekuje i jestem wdzieczna, ze za szczegolna aktywnosc, dobre pomysly na
      rozwiazanie zadan na egzaminie otrzymuje sie gratulacje i uscisk dloni.

      Co do pan w dziekanacie... bywaja czasem opryskliwe, zazwyczaj duzo rzeczy nie
      wiedza, ale zauwazam ze to nie jest ich wina. Problem tkwi troche wyzej- tam
      czesto sa opoznienia w roznych decyzjach. Gdy panie znaja odpowiedz to jej
      zazwyczaj udzielaja.

      Nie myslcie sobie ze ten moj optymizm trwa wiecznie. Owszem czasami sie
      zirytuje i powiem pare przykrych slow pod adresem uczelni (a znalazloby sie ich
      wiele:), nie mniej jednak to ja ja sobie wybralam a nie ona mnie. Nie robia mi
      laski, ze tu studiuje, zawsze moge odejsc i nikt mnie nie zatrzyma. Zal mie
      jest wszystkich was - malkontentow. Studia bedziecie wspominac jako sterczenie
      pod drzwiami, uzeranie sie w dziekanatach itd. Starajcie sie moze cieszyc tym
      co pozytywne, przyjrzyjcie sie wykladowcy - on tez jest czlowiekiem i ma te
      same problemy co Wy, wystarczy go zrozumiec.

      Wszystkich pozdrawiam, a moja ocena sytuacji wynika z dobrego "zakorzenienia
      sie" na mojej uczelni (to juz trzeci rok). Jesli zajrzy tu jakis wykladowca z
      OAK'u pozdrawiam tym serdeczniej:)

      P.S. W zeszlym semestrez na cw z przyjemnoscia ucielam sobie pogawedke z
      prowadzajcym o zeglarstwie ogladajac miesiecznik "Zagle". Moze wasi prowadzacy
      tez tak potrafia?
    • Gość: andrzej Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dupie... IP: 183:* / 10.0.0.* 16.10.02, 14:24
      Lekarz: co pani dolega?
      Baba: nic, ja tylko pracuję w dziekanacie...
      • Gość: Pauli Re: Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dup IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 19:34
        hihi, to ty chyba u mnie na wydziale studiujesz:))
        bo moj dziekanat jest na cala uczelnie znany jako przyklad na takie traktowanie
        studenta... (jak by ktos chial wiedziec, to mam na mysli SGGW i wydzial
        ogrodnictwa)
        pozdrawiam wszystkich studentow i lacze sie z wami w cierpieniu:)
        3majcie sie i nie dajcie sie im!
        • iwa_ja Re: Przychodzi baba do lekarza z adiunktem w dupie 16.10.02, 22:57
          Czytam i czytam. I takie mam zdanie, jak w tytule postu. Pracownicy, hihihi,
          naukowi. Komu jest potrzebna nauka i wiedza? Wazny jest szmal. Nie jest ważne,
          że nie podoba mi sie progam studiów. Szef instytutu musi zatrudnić krewnych i
          znajomych królika, których kompetencje.... Mój wykład jest zamiennikiem (jeżeli
          nie wiecie, o co chodzi, wyjasniam, że taki wykład nie jest szczególnie
          potrzebny. więc w pensum nie waży). Co roku wyrabiam nadgodziny, bo mam kupę
          magistrantów. Ale do pensum licza się dopiero, kiedy sie obronią. Za
          nadgodziny, poniewaz mam pół etatu, płacą mi połowę stawki.
          Tak, to wszystko jest chore (mówię o SGH).
        • Gość: Ja tez Ogrodniczy Re: Przychodzi baba do lekarza ze studentem w dup IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.10.02, 22:43
          Pauli: Lepiej, one tak za nami w dziekanacie tesknia, ze utrudniaja nam zycie w
          takim stopniu zeby ciagle do nich wracac - he he he
    • Gość: ANNA Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: 212.87.234.* 17.10.02, 17:41
      Od roku pracuję na uczelni - moje spostrzeżenia co do studentów zaocznych- nie
      wiem jak mam nazwać cechę , która odróżnia ich od studentów dziennych - są
      bardziej "pokorni", uważnie słuchają, zaś dzienni wiecznie chcieliby odwoływać
      zajęcia, zmieniać plany zajęć.
      Co do dziekanatów - nie spotkałam się u mnie ze złą "obsługą"interesanów.
      Pozdrawiam
    • Gość: Zabka Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.clan.pl 18.10.02, 15:00
      Zgadzam sie i nie. W dziekanacie mam super fajne babki. Natomiast wczesniejszy
      dziekanat (mialam dziekanke) to faktycznie byl koszmar - laska bylo samo
      odpowiedzenie na "dzien dobry".
      A co do wykladowcow - ja juz na nich nie licze wcale. W sobote mialam wyklad -
      profesor przez 3 godziny (nie zrobil przerwy) opowiadal o Zydach, komunie i
      pewnym ministrze. Zapisałam 2 zdania. Reszta to były jego osobiste animozje.
      A, jeszcze ktos wspomnial o prawach studenta. Jakie prawa??? Podskocz
      wykladowcy a na pewno oblales, a mozliwe ze i cala grupa/polowa roku. Takie sa
      realia.
    • Gość: Tomasz Tak - przeszkadzacie, w wiekszosci przypadkow.... IP: *.leidenuniv.nl 22.11.02, 12:21
      To smutne ale tak jest.
      Jestem 30 letnim adiunktem. Oblozenie dydaktyka na Polskich Uczelniach jest tak
      potworne, ze trudno jest zajmowac sie nauka. A przeciez ustawodawca wymaga od
      nas wynikow naukowych, wiecej sami chcemy to robic tylko jak...
      Brak srodkow, brak sprzetu i na dodatek brak czasu, bo 4-te zaliczenie, bo
      konsultacje, bo 10-ta godzin zajec ze studentami w tygodniu. Powiecie, ze
      przesadzam... Pewnie sam bym tak powiedzial jeszcze pol roku temu.
      Teraz jestem na stazu we Francji... i...
      I tu sie robi nauke! I tu sa studenci, ktorzy pracuja w laboratoriach, nie
      widac za to studentow lat pierwszych, nie widac pospiechu, nie widac rozterki
      pracownikow - zajecia, czy eksperyment, zajecia, czy eksperyment... Tu sie
      wysyla publikacje do Nature...
      I na dodatek czterokrotnie wyzsza placa...

      Nie chce mi sie wracac...
      • g_lon Re: Tak - przeszkadzacie, w wiekszosci przypadkow 22.11.02, 19:49
        > Nie chce mi sie wracac...

        Czlowieku, Nie wracaj jak tylko masz szanse zostac!!!!
        Tu sie wszystko rozpada, dno juz dawno przebite, zreszta sam wiesz.
        Zreszta tam sie mozesz bardziej przydac, bo moze jakiemus mlodemu/dej/ z Polski
        kiedys pomozesz tez zostac.

        • Gość: voyETUDIANT Re: Tak - przeszkadzacie, w wiekszosci przypadkow IP: *.crowley.pl 07.10.03, 17:16
          JA TEZ MAM OCHOTĘ ZA GRANICĄ A NIE U NAS W polsce W KTÓREJ ROBI SIĘ PROBLEMY
          NAM STUDENTOM GDZIE TYLKO NIELICZI STARAJĄ SIĘ NAS CZEGOŚ NAUCZYĆ, A TRUDNO
          TAKICH TRAFIC!!!!!!!!!, NIE WRACAJ DO POLSKI, TU NIE WARTO. MOŻE KTOŚ ZA GRANICĄ
          SIĘ CZEGOŚ OD CIEBIE NAUCZY A TY BĘDZIESZ ZADOWOLONY CZEGO CI BARDZO ŻYCZĘ
    • Gość: Karolina Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.02, 12:41
      Cześć. Studiuję w Wyższej Szkole Informatycznej w Wawie. Owszem, czasem mam
      takie wrażenie, ale tylko w stosunku do obsługi szatni- i to tez nie całej.
      Natomiast co do wykładowców. Cóż, częśc z nich to geniusze, którzy zamiast nas
      uczyć powinni zając się pracą naukową - ale tak byłoby w innym kraju- u nas
      nie ma na to kasy. Żal mi ich. Ale reszta jest ok, zwłaszcza facet od aso :)))
      • Gość: Kwiatek Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.12.02, 20:20
        Zgodzę się z tobą. Studiuję na UG, na matematyce i jakoś nie mogę narzekać na
        wykładowców. Słuchają nas, martwią się, zostają dla nas po godzinach. Jak
        ostatnio któryś z uczniów miał problem to kobitka mało się nie popłakała...
        Jak w każdym zawodzie i wśród wykładowców znajdą się ludzie do tego nie
        powołani, ale tak jest wszędzie...
    • Gość: jamajca Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.03, 08:11
      Na Politechnice Częstochowskiej to Nas - studentów traktują jak powietrze.
      A do dziekanatu wejść to aż strach - panie tam pracujące bradzo lubią wyzywać
      studentów.
    • Gość: Rodzice Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: serwer:* / 192.168.1.* 06.02.03, 13:52
      Nasz syn jest studentem Politechniki Szcz., obserwujemy jego ijego kolegów jak
      popadają w coraz głębszą frustrację, nic nie mogą zmienić, do nikogo odwołać,
      jeżeli już to bez efektów. Przeczytaliśmy wszystkie wasze wypowiedzi i musimy
      stwierdzić, że jesteście bardzo osamotnieni. W szkole sredniej moglismy wpływać
      na decyzje niektórych nauczycieli, tam weszła w życie "Reforma oświaty". Na
      uczelniach wyższych czas się zatrzymał. Jedyna nasza rada nie chowajcie się z
      problemami piszcie gdzie tylko to możliwe, do gazet, TV, wszedzie.
      Wykorzystujcie nas rodziców. Będziemy was bronić. Ta wrogośc wykładowców do was
      musi się skonczyć! Syn nasz studiuje na dziennych i zaocznych, ma więc
      porównanie to co opowiada bardzo przypomina wasze wypowiedzi. Jesteśmy z Wami.
    • Gość: Rodzice Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: serwer:* / 192.168.1.* 06.02.03, 13:52
      Nasz syn jest studentem Politechniki Szcz., obserwujemy jego ijego kolegów jak
      popadają w coraz głębszą frustrację, nic nie mogą zmienić, do nikogo odwołać,
      jeżeli już to bez efektów. Przeczytaliśmy wszystkie wasze wypowiedzi i musimy
      stwierdzić, że jesteście bardzo osamotnieni. W szkole sredniej moglismy wpływać
      na decyzje niektórych nauczycieli, tam weszła w życie "Reforma oświaty". Na
      uczelniach wyższych czas się zatrzymał. Jedyna nasza rada nie chowajcie się z
      problemami piszcie gdzie tylko to możliwe, do gazet, TV, wszedzie.
      Wykorzystujcie nas rodziców. Będziemy was bronić. Ta wrogośc wykładowców do was
      musi się skonczyć! Syn nasz studiuje na dziennych i zaocznych, ma więc
      porównanie to co opowiada bardzo przypomina wasze wypowiedzi. Jesteśmy z Wami.
      • Gość: qbek Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 09.02.03, 13:03
        Gość portalu: Rodzice napisał(a):
        > Wykorzystujcie nas rodziców. Będziemy was bronić. Ta wrogośc wykładowców do
        > was musi się skonczyć! Syn nasz studiuje na dziennych i zaocznych, ma więc
        > porównanie to co opowiada bardzo przypomina wasze wypowiedzi. Jesteśmy z Wami.

        Na studia ida ludzie dorosli więc chyba nie potrzebuja mamy i taty aby
        zalatwiali ich sprawy. Od 4 lat jestem asystentem i zdazylo mi sie , ze
        przyszla matka jednego ze studentow (ktory olewal sobie moj przedmiot przez
        caly semestr) prosic abym jednak zaliczyl semestr jej synkowi, bo "on jest
        bardzo zdolny tylko troche leniwy"......
        No ludzie - to juz przesada. Cale zycie bedziecie trzymac sie rodzicow - troche
        samodzielnosci!!!!!!!!!
        • Gość: agat Re: MY STUDECI _ PRZESZKADZAMY UCZELNIOM!!! IP: *.icpnet.pl 21.08.03, 11:06
          Znam to doskonale Qbek!!!Tylko boki zrywać.Dziś się dzieci nie wychowuje, ale
          hoduje ciumcie w słoikach.Bo wychowywać ma szkoła :-)))A rodzice "zrobili
          swoje, bo zrobili dziecko".Rodzice zachowują się, jakby ich dzieci były nadal w
          przedszkolu. Gdy ja zdawałam egzamin mgr szłam na uczelnię sama. Dziś nie mogę
          wejść do zakładu, bo rodzinka bliższa i dalsza w komplecie wisi na klamce.Nie
          wyobrażam sobie lecieć do mamuni, bo nie załatwiłam czegoś w dziekanacie. Dla
          mnie byłby to tzw "obciach". A gazety i TV? Tam powiedzą i napiszą wszystko, bo
          lubią "tragedie".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka