Gość: asdf
IP: 195.82.180.*
15.02.10, 13:21
Piekło zamarzło! GW w końcu nie pisze już o górach złota dla inżynierów
(przynajmniej tych po studiach) !!!
Tutaj artykuł:
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka
/1,33181,7560232,Praca_dla_inzyniera__Chyba_za_granica_.html
Co prawda jakaś specjalistka ds. HR-u musiała wtrącić swoje 5 groszy:
Młodzi inżynierowie mogą mieć problem ze znalezieniem ofert, bo
przeceniają swoje kwalifikacje i umiejętności. Brak im czynnej
znajomości języka angielskiego albo nie są wystarczająco elastyczni.
Co do języka angielskiego to już indywidualna sprawa. Ale elastyczni?
Przepraszam bardzo ale jak wpisać cechę 'elastyczność' do CV?
Interesuje ich praca tylko w dużych miastach lub za granicą,
Pani najwyraźniej nie wie, że przemysł zorganizowany jest zazwyczaj w
dużych miastach/aglomeracjach
już po roku chcieliby zdobyć wyższe stanowisko.
Ale co w tym dziwnego, że człowiek chce się rozwijać? Oczywiście jak
ktoś chce być po roku dyrektorem no to już jego problem. Ale nie
rozumiem co jest złego w tym, że ktoś chce podnosić kwalifikacje?
Często mają też błędne założenia o wysokości wynagrodzenia inżyniera
Ciekawe skąd droga Pani? Nie przypadkiem z propagandy medialnej?
Czy są potrzebni? W tej chwili mamy 5 ofert pracy dla inżyniera z
takim wykształceniem jak absolwent Politechniki Śląskiej
Zwróćcie uwagę - pani mówi o wykształceniu ale NIC nie wspomina
o dodatkowych umiejętnościach
Ku przestrodze dla przyszłych kandydatów na studia techniczne
PS: Bardzo proszę o przyklejenie wątku z racji tego, że ostatnio sporo
licealistów odwiedzających to forum ma mylne wyobrażenie o
perspektywach pracy po studiach technicznych.