Gość: stefe
IP: *.opera-mini.net
24.07.10, 15:52
Jak Wam się to widzi?
Od razu napiszę, że wiem, że nie wybrałem jakoś specjalnie dobrze studia. Z perspektywą czasu człowiek inaczej postrzeba dotychczasowe wybory. Z pewnością teraz wybrałbym geodezję albo zarządzanie i inżynierię produkcji. Szkoda życia żeby już teraz zmieniać wybory, trzeba się rozwijać w tym czego się człowiek złapał.
Przejdźmy do sedna. Skończyłem dziennie licencjat z administracji na wydziale prawa UMCS w Lublinie. Obecnie SUM wybieram na UJ w Krakowie. I teraz jest problem, bo albo iść na dzinne albo na zaoczne.
Opcja 1: idę na dzienne i mieszkam w Krakowie. Z racji, że musiałbym dorobić na studia podjąłbym się jakiejś dorywczej pracy, no ale nie związanej z kierunkiem studiów.
Opcja 2: idę na zaoczne i mieszkam póki co w domu rodzinnym, w mniejszej mieścinie niż Kraków. I mam możliwość na 12 miesięcy stażu (w grę wchodzi Urząd Skarbowy, Urząd Gminy i Sąd Rejonowy - po 4 miesiące w każdej instytucji).
Którą opcję doradzilibyście? Wiem, że sam wyboru muszę dokonać, ale chciałbym zasięgnąć opinii innych.
Jeśli teraz zdobędę doświadczenie, to będę miał dyplom mgr i doświadczenie w administracji publicznej. I zawszę po studiach mogę znaleźć pracę poza miejscem zamieszkania. Ale z drugiej strony 2 lata studiów w Krakowie to też fajny czas, ale jednak bez doświadczenia.
Takim stereotypem, że zaoczne są gorsze nie przejmuję się, bo jednak UJ to UJ, czy dzienne czy zaoczne uczyć się trzeba.