Dodaj do ulubionych

Cała prawda o studiach

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.08.10, 19:26
Dzienne czy zaoczne - bez znaczenia jeśli chodzi o kierunki społeczne, ekonomiczne, administracyjne, prawnicze. Na dziennych wiedza sama do głowy nie wejdzie.
Studiowałem dziennie i tak się sam uczyłem, na wykłady nie chodziłem, bo wolałem przysiąść z książką na stancji. Teraz studiuję zaocznie i na jedno wychodzi, tak samo się uczę w domu. Uczelnia jest potrzebna tylko po to żeby zdawać egzaminy, mieć wpisy, etc., a wiedzę i tak zdobywam z książek. Co mi z tego co powie jakiś profesorek, w książce jest to lepiej skondensowane.
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Cała prawda o studiach 22.08.10, 19:47
      Skąd wiesz, jak na wyklady nie chodzisz?
      To nie jest "cała prawda o studiach" - to jest cała prawda o
      studencie, ktoremu zalezy na papierku.
    • zadania.mat.fiz Re: Cała prawda o studiach 22.08.10, 20:49
      Tak, wiedza sama do głowy nie wejdzie, ale wykłady nie opierają się w
      100% na istniejących książkach - a jeśli u Ciebie tak jest, to
      współczuję, że masz z takimi osobami zajęcia. Wykładowcy mogą też
      opowiadać o nowszych rzeczach, których dotyczące publikacje pojawiają
      się na razie tylko w czasopismach, a podręczniki o nich dopiero są
      tworzone. W każdym bądź razie nie sądzę, żeby wszystko szło znaleźć w
      książkach sprzed kilku, a co dopiero kilkunastu lat :-)
      • Gość: ppp Re: Cała prawda o studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.10, 21:27
        Na studiach ma się tak dużo czasu, że może chodzić na wykłady i uczyć się samemu
        w domu. Chyba że ktoś pracuje.
        • zadania.mat.fiz Re: Cała prawda o studiach 22.08.10, 21:41
          > Na studiach ma się tak dużo czasu, że może chodzić na wykłady i
          uczyć się samem
          > u
          > w domu. Chyba że ktoś pracuje.

          Jak najbardziej popieram.
    • marajka Re: Cała prawda o studiach 22.08.10, 23:13
      Znowu misjonarz <zieeeeeeeew>...

      Przyjmij do wiadomości, że są ludzie, którzy wiedzę czerpią z różnych źródeł, a
      to co powie "profesorek" na wykładzie często jest istotne i może nieco rozjaśnić
      w głowie.

      Nie wiem jak mogłabym się uczyć gramatyki SCS z książki, bez wykładów i ćwiczeń.
      To samo dotyczy logiki prawniczej i prawa karnego.
      • Gość: mick Re: Cała prawda o studiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.10, 16:50
        Jeśli ja dałem rady na UJ to czemu by nie :D
        • Gość: michal_powolny12 Re: Cała prawda o studiach IP: *.iwacom.net.pl 23.08.10, 17:57
          Oj dziecko, dziecko. co ty wiesz o studiowaniu, co ty wiesz o
          wykładach. Dzieciak jesteś i tyle. Nie chodziłeś i wiesz że były do
          niczego.
          • Gość: mick Re: Cała prawda o studiach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.08.10, 19:12
            Chodziłem przez pierwsze 5 wykładów na każdy, więc na tej podstawie tak twierdzę.
          • Gość: gość Re: Cała prawda o studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.08.10, 19:29
            Ja sama studiuję dzienne prawo na tzw. renomowanej państwowej uczelni. Chodzę na
            wszystkie wykłady itp. Przed rozpoczęciem 1 roku znalazłam forum studenckie i
            postanowiłam wypytać ludzi o te studia. Studenci 3-4 roku mówili mi jakie
            wykłady powinnam sobie odpuścić, bo i tak nic z tego nie skorzystam itp. Na
            początku nie chciało mi się w to wierzyć. Ale z upływem czasu stwierdziłam, że
            było w tym wiele prawdy. Przykładowo na wykładach ze wstępu do prawoznawstwa
            facet mówił o wszystkim, tylko nie o tym co trzeba np. o tym jak to sobie
            wyjeżdża na wakacje do Egiptu itp. Z łaciny nawet nie zrobiło się 1 tematu z
            książki, powód ten sam co ze wstępem do prawoznawstwa. Studenci później nie
            wiedzieli nawet jak przeczytać jakieś łacińskie słowo, a co dopiero rozumieć co
            ono oznacza, a jak komuś zależało, to człowiek sam się douczał, ale mało komu
            zależało na douczaniu się. Nie było żadnego kolokwium, odpytywania itp. na
            koniec, tylko wpisy wg uznania prowadzącego np. jeśli ktoś prowadził ciekawe
            rozmowy z ćwiczeniowcem, to dostawał za to np. 4 czy 4,5. A jak ktoś był z tych
            ,,spokojniejszych" i w ogóle się nie odzywał na zajęciach albo mało mówił, to
            dostawał np. 3 czy 3,5. Ale rozmowy nie dotyczyły przedmiotu, tylko np.
            ciekawych książek sensacyjnych, fajnych filmach, które lecą w kinie, wyjazdach
            wakacyjnych itp. A później np. był egzamin z prawa rzymskiego i egzaminator się
            dziwił, że większość studentów nie użyła nawet jednej łacińskiej nazwy (a
            mieliśmy łacinę i prawo rzymskie z tą samą osobą). Prawo konstytucyjne-facet nam
            powiedział, że przecież wszystko mamy napisane w książce, to po co on ma robić z
            nami zajęcia i zdzierać sobie gardło. Historia powszechna państwa i
            prawa-skończyło się na tym, że dostaliśmy ,,rozpiskę" jakie tematy przerobić ze
            Sczanieckiego i Sójki-Zielińskiej i praktycznie cały semestr nic się nie robiło.
            Przykłady mogę mnożyć. Jedynie co to facet od historii państwa i prawa Polski
            coś robił, bo stwierdził, że książki nie spełniają jego oczekiwań, wszystkie są
            kiepskie itp. i egzamin będzie z notatek z wykładów. Teraz skończyłam 3 rok,
            niby chodzę na wykłady itp., ale szczerze mówiąc jakbym cały semestr nie
            chodziła na zajęcia i w domu uczyła się z książek, to byłby taki sam efekt
            jakbym chodziła na wykłady. I ja sobie nie żartuję, tylko mówię na poważnie, że
            naprawdę tak wyglądają zajęcia na studiach dziennych na państwowej uczelni.
            • Gość: michal_powolny12 Re: Cała prawda o studiach IP: *.111.178.76.static.crowley.pl 24.08.10, 13:19
              Ja zaś mam inne. Jak gość jest niepoważny to można i należy
              poinformować o tym władze wydziału. Wcześniej warto zmienić grupę.
              • Gość: Marcin Re: Cała prawda o studiach IP: *.173.26.215.tesatnet.pl 24.08.10, 18:25
                W jakim ty dziwnym i wyidealizowanym świecie żyjesz...
                • zadania.mat.fiz Re: Cała prawda o studiach 24.08.10, 20:12
                  Tak, świat dziwny i wyidealizowany... Jednak skąd mamy wiedzieć, co
                  by się działo ze zgłoszeniami, skoro studentom ciężko nawet wypełniać
                  proste ankiety służące do oceniania prowadzących? ;-)
                • Gość: michal_powolny12 Re: Cała prawda o studiach IP: *.iwacom.net.pl 26.08.10, 00:31
                  Realista, realista. Studiowałem prawo w Łodzi (UŁ) i w Warszawie
                  (UKSW) oraz nauki polityczne (AH w Pułtusku). I jak mi wykładowca
                  nie pasował to zmieniałem grupę jak chciałem. Było to wykonalne.
                  Teraz patrzę na to z innej strony gdyż sam prowadzę zajęcia.
                  Niestety dzieciaki są coraz mniej samodzielne.
                  • Gość: Tawananna* Re: Cała prawda o studiach IP: *.adsl.inetia.pl 26.08.10, 00:48
                    U mnie podobnie, przy czym pod tym względem miałam dość łatwo
                    (studia indywidualne, MISH itd.). Kiedy wykładowca mi nie
                    odpowiadał, po prostu wybierałam inną grupę, ew. zaliczałam zajęcia
                    eksternistycznie. Sytuacji, kiedy naprawdę się nie dało (bo np.
                    jeden wykładowca uczył we wszystkich grupach), było dosłownie kilka
                    (przy czym w jednej z nich faktycznie studenci przez dobre parę lat
                    wypełniali negatywnie ankiety ewaluacyjne i chodzili z prośbą o
                    zmianę, a jednak zmiany nie było). Generalnie: odrobina
                    samodzielności + odrobina umiejętności działania jako grupa czynią
                    cuda.
    • Gość: Tawananna* Re: Cała prawda o studiach IP: *.adsl.inetia.pl 24.08.10, 21:32
      > Na dziennych wiedza sama do głowy nie wejdzie.

      Jeśli ktoś przyszedł na studia z założeniem, że "wiedza mu sama do
      głowy wejdzie", to nic dziwnego, że wychodzi wykładów zawiedziony...

      Wiedza sama do głowy nie wchodzi, ot co. Miewałam oczywiście wykłady
      bardzo dobre, ale nawet po nich trzeba było przysiąść w domu z
      książką - chyba, że tematyka była bardziej "ścisła" i chodziło
      raczej o zrozumienie niż o zapamiętanie (ale i tu bez solidnej nauki
      w domu się nie obywało).
      • Gość: M&J<3 Re: Cała prawda o studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.08.10, 23:50
        Jak się ma otwarty umysł to wszystko wchodzi elegancko:)
        • Gość: przem Re: Cała prawda o studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.08.10, 19:26
          Pewna pani profesor z Wrocławia powiedziała, że student uczący się
          wszystkiego nie będzie mądry ;)
          • Gość: aaa aaa aa Re: Cała prawda o studiach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.08.10, 11:28
            u mnie byli tacy np prowadzaacy co przez cale dwie godziny dyktowali
            jakies notatki ze swoich notatek i kazali studentom je zapisywac nic
            wiecej sie nie robilo, no chyba ze czasami zeszlo na jakis inny
            temat niezwiazany z wykladami to sie pogadalo a tak to caly czas
            jedno i to samo wiec madrzejsi co chieli jakos wykorzystac tracony
            czas nie chodzili na wyklady a brali tylko od tych pilnych studentow
            notatki kserowali i sie uczyli z nich i douczali jeszcze z innych
            materialow, efekt byl ten sam, ale mozna bylo jakos wykorzystac ten
            czas niz tracic go na siedzenie na nudnych wykladach. Rozuialbym
            gdyby prowadzacy prowadzaca dala do skerowania te notatki, a na
            wykladzie pokazala spsob rozwiazania jakiegos problemu, ktory bedzie
            potem przerabiany na cwiczeniach albo na laborkach, ale bylo tak ze
            pisalismy jak male dzieci do zeszytow notatki, a na cwiczeniach nie
            wiedzielismy jak sie wziac za zadanie bo z suchej teorii nikt nic
            nie umial zastosowac i tyle sie nauczylismy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka