Dodaj do ulubionych

przegięcie?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.10, 15:08
czy wykładowca ma prawo sprawdzać listę na wykładzie?????? bo na aps taki 1 sprawdza listę... i 2 nb to niezaliczenie, gdzie to zgłosić?
Obserwuj wątek
    • Gość: gość Re: przegięcie? IP: 46.112.196.* 27.11.10, 15:40
      Możesz pójść do odpowiedniego prodziekana na rozmowę (w zależności czy jest u Ciebie prodziekan ds. dydaktycznych czy prodziekan zajmujący się tylko i wyłącznie Twoim kierunkiem studiów-zależy jak jest na Twoim wydziale). Ewentualnie pójdź do dziekana i się zapytaj, ale nie walcz, bo wykłócanie się nic nie da, a jeszcze możesz pogorszyć swoją sytuację.
      • tocqueville Re: przegięcie? 27.11.10, 15:43
    • tocqueville Re: przegięcie? 27.11.10, 15:41
      Oczywiście, że ma prawo!
      Przecież wykłady są na zaliczenie - nie każdy ma ochotę zaliczać za ładne oczy.
      gdzie ty to chcesz zgłaszać" nie rób sobie zartów ze studiów...
      • Gość: Magdalena Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.11.10, 17:52
        student ma obowiązek zdać egzmain z wykładów,ale nie ma obowiązku chodzić na wykłady!! tym bardziej, że ja mam notatki z tego przedmiotu i uczę się ich, nie licze na ładne oczy
        • Gość: Tawananna* Re: przegięcie? IP: *.adsl.inetia.pl 27.11.10, 18:27
          Wykładowca ma prawo ustalić warunki zaliczenia.

          "Przegięcie" miałoby miejsce co najwyżej wtedy, gdyby wykładowca nie wymagał obecności, a na jednych z ostatnich zajęć ni stąd, ni zowąd puścił w obieg listę i na tej podstawie nie dał części studentów zaliczenia... Jeśli od początku jest jasne, że obecność jest warunkiem zaliczenia, to jest to OK (choćby i nam się nie podobało). Ponadto nie zawsze z wykładu jest egzamin...
        • tocqueville Re: przegięcie? 27.11.10, 18:28
          • Gość: Magdalena Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 09:54
            nie sprawdza listy na każdym wykładzie, ale na co 3 tak, to nie ćwiczenia
            • tocqueville Re: przegięcie? 28.11.10, 10:55
              pomyśl rozsądnie - chcesz złożyć skargę z jakim uzasadnieniem? że wykładowca zbyt poważnie traktuje swoje obowiązki? i jak ma się niby zachować dziekan? pouczyć wykładowcę, żeby nie był tak bardzo wymagający? żeby nie wymagał obecności na swoich zajęciach? to by była działalność destrukcyjna i podważająca autorytet prowadzącego
            • Gość: w temacie Re: przegięcie? IP: *.toya.net.pl 28.11.10, 11:26
              Odpowiedz sobie na pytanie ile osób chodzi na te zajęcia.u mnie też byli wykładowcy którzy robili na wykładzie listy bo na 80 osób na roku przychodziło 20 na zajęcia.potem te osoby miały jakieś gratyfikacje z tego względu że chodziły a reszta mogła mieć pretensje tylko do siebie. Widocznie za bardzo uwierzyłaś w to że wykłady nie są obowiązkowe i możesz mieć pretensje tylko do siebie. A wykładowcy nikt nie może zabronić robić listy nawet na zajęciach które nie są obowiązkowe.
              • tocqueville Re: przegięcie? 28.11.10, 12:01
                zacznijmy od tego, że zajęcia na studiach z definicji nie są obowiązkowe - nikt nikogo nie zmusza do uczestnictwa, można chodzić a można nie chodzić
                natomiast jeśli ktoś chce mieć po zajęciach potwierdzenie, że w nich uczestniczył (wpis do indeksu) to chyba logiczne, że jest ono uzależnione jest uzależnione właśnie od uczestniczenia

                • Gość: Magdalena Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 13:51
                  od tego roku wpsiy do indeksu zostają zawieszone- zaliczenie roku na podstawie usosa, a co zrobić jeśli taki wykładowca gada bez sensu głupoty, cicho i niewyraźnie
                  • Gość: w temacie Re: przegięcie? IP: *.toya.net.pl 28.11.10, 17:13
                    Jak wiesz lepiej czy gada głupoty to lepiej zostaw te studia. A jak mówi cicho i nie wyraźnie to radze siadać w pierwszych ławkach.wtedy na pewno wszystko zrozumiesz.
                  • Gość: Tawananna* Re: przegięcie? IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.10, 17:26
                    > od tego roku wpsiy do indeksu zostają zawieszone- zaliczenie roku na podstawie
                    > usosa

                    W takiej sytuacji, parafrazując przedmówcę:

                    jeśli ktoś chce mieć po zajęciach potwierdzenie, że w nich uczestniczył (zaliczenie w USOS) to chyba logiczne, że jest ono uzależnione jest uzależnione właśnie od uczestniczenia.

                    > co zrobić jeśli taki wykładowca gada bez sensu głupoty, cicho i niewyraźnie

                    Przynajmniej cztery możliwości:

                    jeśli chodzi głównie o mówienie cicho i niewyraźnie:
                    1. siadać w pierwszych rzędach, żeby lepiej słyszeć.

                    jeśli wykład pozostawia merytorycznie wiele do życzenia:
                    2. dyskretnie zająć się czymś innym w czasie wykładu (tak, by w żaden sposób nie przeszkadzać innym, którzy mają prawo wykładu wysłuchać...),
                    3. porozmawiać z wykładowcą o zaliczeniu wykładu eksternistycznie (bez chodzenia na zajęcia), motywując to w odpowiedni sposób - jako dwukierunkowiec z uwagi na pokrywające się godizny zajęć zaliczyłam tak dobre kilka wykładów (przy czym bywało, że kosztowało mnie to więcej pracy niż osoby, które na wykład chodziły...),
                    4. w przypadkach ekstremalnie złych wykładów zebrać się większą grupą/całym rokiem i udać się do "instancji wyższej" z prośbą o zaradzenie sytuacji. Oczywiście "niebotyczne wymagania wykładowcy" w postaci sprawdzania obecności nie są tu argumentem...
                    • Gość: Magdalena Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 18:37
                      ale po co mi zaświadczenie o uczestnictwie w wykładach? to są studia a nie jakis kurs jak tu niektórzy pisza i bez względu na wszystko przyjdę na egzamin a uczyć mam się z czego, to nie sprawa wykładowcy, że nie chodzę na wykłady
                      • tocqueville Re: przegięcie? 01.12.10, 18:53
                        to nie sprawa wykładowcy, że nie chodzę na wykłady

                        ja już napisałem jak wygląda rzeczywistość - nie podobają się kryteria, nie chodzisz, nie zaliczasz, proste
                      • Gość: Tawananna* Re: przegięcie? IP: *.adsl.inetia.pl 01.12.10, 19:26
                        Ależ uczestnictwo w wykładach może być warunkiem do przystąpienia do egzaminu. U mnie np. warunkiem przystąpienia do jednego z egzaminów na studiach było:
                        - zaliczenie dwóch semestrów ćwiczeń,
                        - zaliczenie dwóch semestrów wykładów (o ile dobrze pamiętam, wykładowca z 1 semestru zaliczał na podstawie obecności, zaś wykładowca w 2 semestrze nie patrzył na nieoecności, za to zrobił na koniec kolokwium),
                        - zaliczenie wyznaczonych "list lekturowych" (u wyznaczonych wykładowców, z którymi zazwyczaj wcale nie miało się zajęć).
                        Dopiero z tym wszystkim można było podchodzić do egzaminu.

                        Bywały oczywiście egzaminy, podejście do których nie było obwarowane żadnymi warunkami. Bywały wykłady obowiązkowe i nieobowiązkowe. Można narzekać na pewne rozwiązania na uczelni, ale nie znaczy to, że są "niedozwolone". Poza tym bywa, że studia przypominają "kurs" (co powiesz na wejściówki? kartkówki? testy w ciągu semestru?) i, wbrew pozorom, często nie ma w tym nic złego. Ot, specyfika kierunku. A często i efekt doświadczenia wykładowców.
        • Gość: marajka Re: przegięcie? IP: 77.236.26.* 28.11.10, 19:24
          Jeśli wykłady są na zaliczenie, wykładowca ma prawo ustalać warunki! Jeśli warunkiem jest obecność, to trzeba chodzić. Na ćwiczenia też nie chodzisz, bo masz notatki?
          • Gość: Magdalenka Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.10, 11:19
            ćw sa obowiązkowe,ale wykłady nie
            • tocqueville Re: przegięcie? 01.12.10, 12:12
              obowiązkowe/nieobowiązkowe to tylko kwestia nazwy -
              wykładowca może powiedzieć "wykłady są nieobowiązkowe, nie chcecie to nie chodzicie, najwyżej nie dostaniecie potwierdzenia obecności" - więc jeśli wykładowca uzależnia zaliczenie od obecności (ma do tego prawo) to co zrobisz?
      • Gość: poik Re: przegięcie? IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.10, 16:02
        > Przecież wykłady są na zaliczenie
        Niekoniecznie. Właściwie to jak miałam jeszcze jakieś ćwiczenia/laborki, najczęściej nikt się w osobne zaliczanie wykładu nie bawił.
        • Gość: mar. Re: przegięcie? IP: 77.236.26.* 28.11.10, 19:26
          > Niekoniecznie. Właściwie to jak miałam jeszcze jakieś ćwiczenia/laborki, najczę
          > ściej nikt się w osobne zaliczanie wykładu nie bawił.

          Ale skoro u panienki za 2 nieobecności jest brak zal. to znaczy, że w tym wypadku są.
    • Gość: poik Re: przegięcie? IP: *.adsl.inetia.pl 28.11.10, 15:59
      To zależy od regulaminu studiów, czasami jest wyraźnie napisane, że np. "obecność na wykładach może być kontrolowana". I od tego, jakie zasady zaliczania ustalił na początku.
      • Gość: Magdalena Re: przegięcie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.10, 17:18
        nie ustalał żadnych zasad
    • Gość: asdf nie widzę w tym nic dziwnego IP: 195.82.180.* 28.11.10, 18:58
      jw.
      • Gość: absolwentus Re: nie widzę w tym nic dziwnego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.10, 17:12
        studenciki troche sie teraz pozmienialo i uczelnia ma prawo wprowwadzic obowizkowe wyklady, albo i wykladowca ustalic sobie taki wymog, ogoleni wyklady kiedys nie byly obowiazkowe ale wykladowca to szycha ktora wszystko ktora ow szystkim decyduje takze nie skacz bo zle skonczysz, jak wprowadzi to coz pomeczysz sie semestr najwyzej z chodzenie na te jego wyklady i tyle
    • bolkowiak Możeee 01.12.10, 14:52
      Z tego co mi wiadomo może, choć obecność nie jest obowiązkowa.

      Tylko każdy kurs na uczelni kończy się egzaminem. Jak ci się nie powiedzie, to wykładowca sięgnie po listę i uuuuuuu..... nie chodziło się na wykłady. Pała i poprawka we wrześniu.
      • gdabski Re: Możeee 01.12.10, 18:07
        Dyskutanci mogliby właśnie ustalić, jak z tym jest, bo mam wrażenie, że każdy tu myśli inaczej. Egzamin to na pewno każdy kurs się nie kończy, pisemnym zaliczeniem – może, a odniosłem wrażenie, jakby niektórzy odnosili się do sytuacji, w której zaliczenie wykładu wydawane jest właśnie za obecność.

        /Gdabski
        • tocqueville Re: Możeee 01.12.10, 18:51
          wykładowca ma prawo ustalić, że daje zaliczenie wykładu za obecność
          może także ustalić, że robi kolokwium z wykładu
          to wykładcowca ustala zasady zaliczenia wykładu
          • Gość: guru Re: Możeee IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.10, 13:25
            bo wykladowca to wielki guru i nawet dziekan mu niepodskoczy wiem jak prof leonid kompanec rzadzil, albo prof wyzykowski to byly czasy, troche przycisneli ale czlowiek sie czegos nauczyl, a w ogole czasami ciekawie bylo
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka