Gość: Kagan Re: AHE w Łodzi IP: *.fitz.cam.ac.uk 03.04.11, 08:53 Tragedia! Zdecydowanie odradzam, podobnie jak WSIiZ w Rzeszowie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aloj Re: AHE w Łodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.11, 22:07 ja tam nie wiem bo nie studiowalem i nie mam bladego pojecia o tej szkole, niby cos tam bylo ostatnio ze sie zle dzialo ale tak to i na wielu panstwowych jest brudy pod dywan zamiatane Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: AHE w Łodzi IP: *.dsl.telepac.pt 05.04.11, 23:11 Stad tez staram sie, aby nie pozwolono Makaremu schowac tych brudow "pod dywanem"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doświadczony Re: AHE w Łodzi IP: *.nasze.pl 04.04.11, 07:28 Studiowałem na tej uczelni jeszcze jak nazywała się Wyższą Szkołą Humanistyczno-Ekonomiczną. Robiłem tam licencjat, a magisterskie uzupełniałem później na Uniwersytecie Łódzkim. Dziwnie to zabrzmi, ale różnica była na korzyść WSHE, zwłaszcza jeśli chodzi o bazę lokalową i obsługę studenta w dziekanacie. Jeśli chodzi o poziom, to wykładowcy byli ci sami, więc różnicy praktycznie nie odczułem. A swoją "karierę" studencką zaczynałem na Uniwersytecie Opolskim. Długo tam nie wytrzymałem, jak zobaczyłem ten syf, olewactwo i beznadzieję, zwiałem stamtąd i na długi czas w ogóle odechciało mi się studiować. Potem poszedłem na zaoczne i jednocześnie pracowałem, swoich decyzji absolutnie nie żałuję. Potem poszedłem jeszcze na podyplomowe na uniwerek wrocławski. Moja ogólna ocena: polskie uczelnie zeszły na psy, te państwowe również. Jak czytam na tym forum wypowiedzi typu "ja jestem po państwowej uczelni, więc należę do elity, a ci po prywatnych to plebs", to szkoda mi tych, którzy to piszą. Wyrazy współczucia i powodzenia w szukaniu pracy. A wracając do pytania - AHE to uczelnia jak każda inna, niektóre kierunki są wykładane dobrze, inne źle, jak wszędzie, ale szkoła ma fatalną prasę, bo robiła przewałki, ale które uczelnie ich nie robią (przepraszam za uogólnienia, nie chcę nikogo dotknąć). Na państwówkach też jest syf, tylko mało kto na tym forum to przyzna, woląc okłamywać samego siebie namiastką elitarności. Ja mam porównanie, więc mogę coś na ten temat powiedzieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: AHE w Łodzi IP: *.dsl.telepac.pt 05.04.11, 23:15 Widzisz, ja wykladalem przez kilka lat na tej uczelni. O ile w Lodzi studenci byli rzeczywiscie (na ogol) zainteresowani studiami, to na tzw. prowincji sytuacja byla wrecz tragiczna, szczegolnie w Poddebicach i Sieradzu. A poza tym, to Makary mi jeszcze nie zaplacil za ubiegly rok... lech.keller@gmail.com - b. adiunkt WSHE/AHE Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: AHE w Łodzi IP: *.barn.cable.virginmedia.com 06.04.11, 06:56 Tragicznych studentów należy eliminować i to było Twoje zadanie. Nie wiem co ma do tego sama uczelnia w sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki.cenzor Re: AHE w Łodzi 06.04.11, 11:04 Niestety, ale owi "tragiczni" studenci sa z punktu widzenia finansow najleszymi studentami: placa np. za poprawki, powtarzanie kolejnego roku studiow i nie biora zadnych stypendiow naukowych. Winien jest tu system, ktory uzaleznia finansowanie uczelni od ilosci, a nie od jakosci studentow... lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znawcazycia Re: AHE w Łodzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.04.11, 13:42 doswiadczony tu dobrze napisal, sam dyplom nawet najlepszej uczelni nie wystarczy aby cos w zyciu osiagnac, trzeba byc zdeterminowanym i sie w zyciu nie poddawac same studia to nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki.cenzor Re: AHE w Łodzi 06.04.11, 18:17 Tyle, ze dyplom marnej uczelni, np. lódzkiej AHE, moze dzis tylko utrudnic znalezienie jakiejkolwiek pracy! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doświadczony Re: AHE w Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.04.11, 20:21 Pracodawca, który patrzy na nazwę uczelni na dyplomie, a nie na człowieka, który przyszedł się zatrudnić, daleko nie zajedzie, wielu przedsiębiorców już to zrozumiało i przestało patrzeć na papierki. Twoja wypowiedź była aktualna jeszcze kilka lat temu, gdy w Polsce były elitarne uczelnie. Przez ten czas poziom studiów w naszym kraju poleciał na łeb na szyję i wciąż spada, niezależnie od tego, czy jest to uniwersytet, politechnika, wyższa szkoła pierdzenia w stołek czy cokolwiek innego. Kiedyś myślałem tak samo, jak napisałeś. Było tak dopóty, dopóki nie znalazłem się na rynku pracy i nie zobaczyłem od środka, jak to wszystko wygląda. Widziałem ludzi po najbardziej elitarnych (przynajmniej według ogólnej opinii) uczelniach, którzy błądzili jak ślepe dzieci we mgle, bo biedni sądzili, że ich dyplomy i pozdawane na piątki egzaminy mają przełożenie na cokolwiek w realnym życiu. Nie przynosząc firmie zysku (BO O TO CHODZI W PRACY, CZY TEGO CHCEMY CZY NIE), musieli opuścić szeregi jej pracowników. Na ich miejsce przychodzili absolwenci zaocznych kierunków - tak pogardzanych - jak filologia czy politologia, na dodatek studiowanych w wyższych szkołach... i bili tamtych na głowę. Oczywiście widywałem też sytuacje odwrotne. JEŻELI CHODZI O PORUSZANIE SIĘ PO RYNKU PRACY, NIE MA ŻADNYCH REGUŁ ANI ZALEŻNOŚCI! WYGRYWAJĄ JEDNOSTKI, KTÓRE UMIEJĄ SIĘ SZYBKO PRZYSTOSOWAĆ DO NOWEJ RZECZYWISTOŚCI, ZMIENIĆ ZAKRES WYKONYWANYCH CZYNNOŚCI I SZYBKO UCZĄ SIĘ NOWYCH RZECZY. A to są cechy wrodzone i nie da się ich wystudiować na uczelni. Znam ludzi po informatyce, którzy nie odnaleźli się w tym zawodzie, a znam też osoby tylko po maturze, które są informatykami z zamiłowania i w tym zawodzie pracują, a robią to dlatego, że ich pracodawcy nie patrzyli na papierki. Dziękuję za uwagę. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki.cenzor Re: AHE w Łodzi 06.04.11, 21:36 Tyle, ze: 1. Marna uczelnia potrafi zmniejszyc IQ swych studentow, a wiec i absolwentow. 2. Na ogol to ukonczenie dobrej uczelni pomaga nie tylko znalezc dobra prace ale nawet w niej awansowac. Odpowiedz Link Zgłoś
wielki.cenzor Re: AHE w Łodzi 06.04.11, 21:36 PS: Ostrzegam raz jeszcze przed AHE! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tom Re: AHE w Łodzi IP: *.barn.cable.virginmedia.com 07.04.11, 17:29 O ile wiem, to IQ jest cecha wrodzona - trudno sie go pozbyc ;-) Leszku, boli Cie, ze AHE ci nie zaplacila za marne nauczanie i sie teraz mscisz? ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: AHE w Łodzi IP: *.dsl.telepac.pt 07.04.11, 18:14 1. Mialem na mysli umiejetrnsc rozwiazywania testow na tzw. IQ, bowiem one nie mierza inteligencji a tylko umiejetrnosc rozwiazywania testow na tw. IQ. A inteligencja to podobno maleje wraz z wiekiem od jakichs 18-21 lat zycia, tyle, ze do okolo 70 lat zycia nadrabiamy ow spadek inteligencji zebranym doswiadczeniem zyciowym. 2. Ja tam uczylem dobrze, wedlug najlepszych zachodnich standardow, a wiec mam prawo domagac sie godziwej zaplaty za moja prace. lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: doświadczony Re: AHE w Łodzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.04.11, 18:48 Jestem absolwentem kierunku humanistycznego studiów zaocznych na WSHE (poprzedniczka AHE) w Łodzi, więc, stosując standardy reprezentowane na tym forum przez większość osób, powinienem gnić w domu, umierać z głodu i nie mieć najmniejszych perspektyw na pracę gdziekolwiek. Jest jednak dokładnie odwrotnie - pracuję, perspektywy mam i na utratę zatrudnienia mi się nie zanosi. Co więcej, sam uczestniczę w rekrutacji pracowników do naszej firmy i widzę, kto przychodzi po zatrudnienie. Z całym szacunkiem - jest coraz gorzej, i to niezależnie od skończonej uczelni. Młodzi ludzie są coraz bardziej roszczeniowo nastawieni, mają za to coraz mniej wiedzy i umiejętności. Od pewnego czasu obserwuję wśród absolwentów pewien bardzo niekorzystny trend. Otóż coraz więcej z nich ma o sobie bardzo wysokie mniemanie, nie mając zielonego pojęcia o tym, że tak naprawdę są na początku swojej zawodowej drogi i teraz zaczną się uczyć rzeczy praktycznych. W podejściu takim celują zwłaszcza absolwenci studiów dziennych (nad czym ubolewam, bo powinna to być elita). Wydaje mi się, że znam powód takiego mniemania, zrozumialem go podczas kilku rozmów kwalifikacyjnych z takimi ludźmi. Otóż uważam, że za brakiem realizmu u tych biednych mlodych ludzi stoją ich wykładowcy. Pewien absolwent, którego przyjmowałem do pracy, powiedział mi wprost, że przez pięć lat studiów nikt, absolutnie nikt nie powiedział mu, że... będzie musiał starać się o pracę. Państwo wykładowcy co i rusz za to wbijali mu (i jego kolegom) do głowy, że po tym kierunku (była to akurat ekonomia) firmy będą czekały, by ich zatrudnić. Zderzenie z życiem jest dla tych osób podwójnie brutalne, bo co można zrobić w sytuacji, kiedy przez kilka lat ktoś sluchał, jaki to jest wyjątkowy i nagle musi stanąć w urzędzie pracy w długiej kolejce? Jest płacz, frustracja, złość i komentarze m.in. na tym forum - że firmy złe, że pracodawcy źli, że absolwenci studiów zaocznych źli, że państwo złe, politycy źli etc. etc. Tendencja, o której piszę, nasila się od jakichś czterech-pięciu lat. Dlaczego? Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym. Wydaje mi się, że studentom brakuje przede wszystkim informacji. Nie może być tak, że dopiero po ukończeniu studiów dziennych (nie dotyczy to zaocznych, bo ci zazwyczaj szukają pracy już w trakcie studiów) absolwent dowiaduje się, jak jest na rynku pracy, czytaj: dowiaduje się, że jego wiedza nie jest nikomu potrzebna. Nie umiejąc się odnaleźć, popada w ogromną frustrację, woli siedzieć na bezrobociu niż stwierdzić przed samym sobą, że oto zmarnował pięć lat swojego młodego życia. "Przecież się uczylem, zarywalem noce, wkuwałem, miałem same piątki z najtrudniejszych egzaminów, siedziałem całymi dniami w bibliotece, napisałem świetną pracę magisterską, ktorą obroniłem na piątkę. Promotorka zaproponowała mi doktorat, więc muszę być dobry, bo przecież byle komu nie proponują, tymczasem jestem nikim, nie mam pracy już czwarty rok po skończeniu studiów, nikt się mną nie przejmuje, nikt mi nie pomaga, nikt nie odpowiada na moje aplikacje... Szok i żal..." - to myśli, ktore kłębią się w głowach tych biednych ludzi. Biednych, bo nikt nie jest w stanie im pomóc, tylko oni sami mogą to zrobić. Mają dopiero 24-25 lat, życie przed nimi, niczego jeszcze nie stracili. Później niestety jest coraz gorzej. Odpowiadając na wpis Pana Leszka: jeśli było tam tak źle, studenci na żenującym poziomie, na dodatek uczelnia nie płaciła Panu za pracę, to po co Pan tam pracował? Nie lepiej było się wynieść i poszukać czegoś innego? Dla pieniędzy Pan nie pracował, bo ich nie płacili, więc po co Pan się męczył w tym uwsteczniającym ludzi piekle i teraz wylewa swoje żale na tym forum? Na AHE są oszustwa, oczywiście, że tak, tylko że one są na większości uczelni prywatnych i państwowych, poziom edukacji obniżył się wszędzie, to jest fakt wynikający z rozmów z absolwentami na przestrzeni 10 ostatnich lat. System kształcenia wyższego w Polsce wymaga radykalnych zmian. Przede wszystkim należy jak najszybciej zlikwidować około 350 uczelni (na ok. 460, ktore teraz funkcjonują, to mniej więcej tyle co w dwukrotnie większych Niemczech). Sądzę, że 100 szkoł wyższych w zupełności, a może nawet z nawiązką, zaspokoi zapotrzebowanie naszego kraju na absolwentów. Rownocześnie należy przywrócić szkoły zawodowe i technika. Ale kto się na to odważy? Który rząd ruszy tę skostnialą strukturę, kiedy wykładowca uczelni wyższej cieszy się ogromną renomą w spoleczeństwie (zajmuje bodajże drugie miejsce, tuż po zawodzie strażaka)? To oznacza, że poziom absolwentow nie wzrośnie, gorzej - będzie się, jak sadzę, nadal obniżał, bo idzie niż demograficzny, więc wykładowcy muszą mieć co robić i kogo uczyć. Uczyć, a nie nauczyć. Niestety. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: AHE w Łodzi IP: *.dsl.telepac.pt 07.04.11, 19:09 1. Ja studentom zawsze mowilem, ze wykonywania zawodu to sie naucza dopiero w pracy (tzw. on job training), i ze studia maja ich nauczyc myslenia, a nie wykonywania konkretnego zawodu. 2. Napisales: Odpowiadając na wpis Pana Leszka: jeśli było tam tak źle, studenci na żenującym poziomie, na dodatek uczelnia nie płaciła Panu za pracę, to po co Pan tam pracował? Nie lepiej było się wynieść i poszukać czegoś innego? Dla pieniędzy Pan nie pracował, bo ich nie płacili, więc po co Pan się męczył w tym uwsteczniającym ludzi piekle i teraz wylewa swoje żale na tym forum? Otoz ja mialem (niezyjaca juz zreszta) matke staruszke, ktora sie musialem opiekowac, wiec musialem na kilka lat wrocic do Polski. Poniewaz Polska nie uznaje australijskich doktoratow (ani tez tych z USA czy UK), to musialem pracowac na tejze AHE, ktora wtedy byla zreszta najwieksza prywatna uczelnia wyzsza w calej Polsce. I na poczatek mi placili za etat i prace zlecone, a dopiero po serii krtytycznych atykulow w "Wyborczej" przestali mi placic za zlecone, ale do konca waznosci umowy o prace placili mi minimalna ustawowa place. 3. I zgoda co do reszty. Pisalem o tym np. na: www.polityka.pl/forum/1077189,szkoly-wyzsze---reforma-i-mity.thread#C1077463Pozdrawiam Dr. Lech Keller-Krawczyk, PhD (Monash), MA (Melbourne), BComm (Warsaw) Research Professor, Centro de Estudos Transdisciplinares para o Desenvolvimento (CETRAD) Universidade de Trás-os-Montes e Alto Douro (UTAD), Vila Real, Portugal www.cetrad.info/?action=pessoas/viewPerson&id=90 Email: lech.keller@gmail.com Odpowiedz Link Zgłoś