buziabuzia 15.12.04, 22:45 Czesc - jak wygląda na Waszych uczelniach problem (i czy to w ogóle problem) romansowania studentek z wykładowcami? Ja jestem na UJ i sprawa jest raczej nierzadka :-))) Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 15.12.04, 22:57 i na cześć "probemu" nazwałaś się buziabuzia? hihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rasta Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.biuro.net.pl 16.12.04, 15:11 mnie tez sie pseudo "buziabuzia" bardzo podoba :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wawa Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.spm.pl / *.spm.pl 16.12.04, 18:26 a można pisać o studentach i paniach profesorkach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: :) Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 16.12.04, 22:54 TAAAK!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
buziabuzia Re: Romanse wykładowców ze studentkami 16.12.04, 22:58 No pewnie że można o romansach Pań Uczonych ze studentami, przepraszam za nieświadomy seksizm (że niby tylko faceci wykładowcy z kobietami studentkami) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 16.12.04, 23:07 jest na forum gazetowym takie małżenstwo, które poznało się wtedy, gdy ona była doktorantem (albo asystentem), a on jej studentem z drugiej strony bardzo nie na miejscu jest wprowadzanie tego romansowania w czyn kiedy jedno od drugiego jest zależne. Skonczy się przedmiot to ok, kto ma wnikać co ludzie robią po szkole Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nii Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.12.04, 19:25 Ale co to ma byc? Przeciez panowie prof sobie zarywaja mlode studentki, bo przeciez chyba nie beda leciec na starsze panie, ktore moga buyc od panow psorow madrzejsze. zdarza sie to wszedzie, na agh, uj... heh.. co kto lubi, jego sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
tak_zwany Re: Romanse wykładowców ze studentkami 16.12.04, 23:53 Ekhm, ja słyszałem o jeszcze innych kombinacjach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gonzoR Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 13:51 Cholera a co z kierunkami gdzie studenci to sami faceci a doktorantami są też faceci? Taka anegdotka krąży: są laski, dziewczyny i kobiety z elektrycznego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zbuchuPROWOKATOR [...] IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.12.04, 23:23 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentkazdoktorem Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.12.04, 19:03 coz, ja mam romans z doktorem-nie powiem gdzie,bo moglyby byc klopoty.Wszystko zaczelo sie od konslutacji-najpierw tak po prostu wyszlo(chorowalam),a potem to byla juz jego inicjatywa(pytal mnie na zajeciach,zaginal i wysylal na konslutacje).Pewnego razu zaproponwal kawe i jakos poszlo:-)W sumie nie mam nic przeciwko,nie afiszujemy sie z tym,ze jestesmy razem,przynjamniej do czasu,az skoncze studia(teraz jestem na 4 roku).Troche to glupie,takie ukrywanie,ale co tam! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lol Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.04, 19:41 hehe wiem, że to wrocławska uczelnia... wszystko wyjdzie na jaw ];-> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gg a nie jest to czasem uniwerek wrocławski i wns? IP: 81.219.224.* 25.12.04, 12:41 a nie jest to czasem uniwerek wrocławski i wns? Odpowiedz Link Zgłoś
buziabuzia Re: Romanse wykładowców ze studentkami 17.12.04, 22:40 a żonaty ten doktor czy nie? bo jak nie, to chyba nie ma po co się ukrywać? :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentkazdoktorem Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.12.04, 13:50 zonaty juz nie jest:-)tu nie chodzi o ukrywanie sie, tylko nie afiszowanie-to ma sens-wiecie jak plotki i pomowienia moga zniszczyc zycie?Nie chce, zeby gadano,ze dobrze wiedzie mi sie na studiach,bo sie spotykam z doktorem i przez to mam fory, wykladkowcy tez roznie patrz na takie romanse. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mariolka z Labiryn Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.ci.uw.edu.pl 18.12.04, 20:03 no, no czego to sie nie robi dla tego papierka. ja to jednak mam swoją godność i nie oddałabym się za jakieś ocenki. mam koleżanki co się sekszą za kase, to chyba cos w tym stylu. no nie? Odpowiedz Link Zgłoś
buziabuzia Re: Romanse wykładowców ze studentkami 18.12.04, 21:26 Mariolka mi nie chodziło o oceny za seks, myślałam, że to jasne. Dawanie dupy za różne korzyści na studiach to osobne zagadnienie. Mi chodziło tylko o romanse, zafascynowanie, tak jak moje, wykładowcą, świetnym facetem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentkazdoktorem Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.04, 16:58 I wlasnie masz odpowiedz,dlaczego sie ukrywamy-wlasnie takiego glupiego gadani chce uniknac.Moze i sa laski, co daja d... za oceny??u mnie na uczelni nie slyszalam,ale w moim przypadku nie o to chodzi.My naprawde cos do siebie czujemy-facet podobal mi sie od poczatku-inteligenty,to cos(ale w sumie to polecialam na wiedze) i jak mi zaproponowal wtedy ta kawe, to myslalam, ze wygralam los na loterii...no bo co-ja,taka tam studentka i ON?! a teraz jestesmy ze soba razem ponad dwa lata... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 19.12.04, 17:08 typowa relacja zalezności, poleciałaś na wiedzę, a on poleciał na co? to *coś* to: palenie w lędźwiach, ucisk na wysokości mostka Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentkazdoktorem Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.04, 17:26 Podobno najbardziej podobalo mu sie to,ze umiem myslec...i caly czas sie smieje i nie daje zbic z tropu. To tak brzmi,jakby on mial z 50 lat,ale on jest mlodym doktorem, a ja go poznalam robiac drugi kierunek(a zaczelam go dopiero na czwartym roku pierwszego) - w sumie miedzy nami jest niecale 6 lat roznicy. Zatem zaleznosc - madry pan doktor - mloda studentka (gdzie go najbardziej podnieca jej fascynacja jego umyslem) odpada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 19.12.04, 17:42 ;) Argument "umieć myśleć" w szkole, między innymi studentkami i kolegami, jest jakby no, mydlenieniem oczu cały czas się śmieje (poza kawałem który ciśnie mi się na usta). To twój optymizm, radość zycia go urzekły, zeby nei powiedzieć dosadniej;) Co ze zadna róznica wieku, jeśli typowa relacja pomiędzy dominującym (z powodu np. wiedzy) i ładną hihi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: studentkazdoktorem Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.12.04, 18:10 Moze i tak-w kazdym razie dzieki za zalozenie z gory, ze jestem ladna:-)mily komplement, bo ja raczej tak o sobie nie mysle :-) normalna jestem i tyle :-) Fajne jest to, ze on mnie bardzo mobilizuje do nauki-pewnie tez skoncze na doktoracie.. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rektor Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.12.04, 20:36 a rypiecie się już ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: DO REKTORA Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.04, 16:17 a czy juz mowili ci, ze jestes kretynem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rektor [...] IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.04, 21:59 Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
buziabuzia Re: Romanse wykładowców ze studentkami 20.12.04, 22:21 nie zwracajcie uwagi na debila Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rektor Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.aster.pl / *.aster.pl 20.12.04, 22:37 zastosujcie sankcję obyczajową wobec panienki, która pupką zdobywa lepsze ocenki ! skończymy ze społecznym przyzwoleniem na kure*stwo ! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 20.12.04, 22:53 Kobieta ma prawo rozkładać nogi dla swojego mężczyzny, jeśli używać twojej terminologii, a interesowanie się czimś życiem seksualnym jest przejawem prowincjonalnego ple-pletyzmu, jak jedna pani drugiej pani że ta i ta z tamtym się prowadza. To nie jest dziecko, które trzeba chronić przed dorosłymi konsekwencjami niedorosłego zachowania. Kwintesencją są intencje takiej strudentki. Jeśli jej intencją są dobre oceny to faktycznie jest to typowa prostytucja. Ale może się zakochać w doktorze. Po prostu. Druga sprawa to kolejność. Jeśli najpierw rozkładała nogi dla ocen, a potem się zachochała, to typowa julia roberts w priti łumen, hehe, no, może bez tego holiłudzkiego blichtru, bo prostytutka to zawsze prostytutka. Jeśli natomiast nigdy jej na myśl nie przeszło wykorzystywanie swojej pozycji do zdobycia lepszych ocen, no to czego chcieć. Wolno A dorosłym ludziom nikt do łóżka nie zagląda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gocha Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.04, 11:53 Mam wrażenie, że rektor to onanista. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rektor Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.aster.pl 21.12.04, 16:24 Po habilitacji stałem się pełnoprawnym doktorantem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gocha Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 21.12.04, 16:34 I w dodatku chyba nie wie, co pisze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rektor Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.aster.pl 21.12.04, 16:42 Wybacz... Miałem ostatnio upojną noc z profesorem. Jeśli masz większą wiedzę od mojej, to proszę - udław się nią... Będzie mnie zarozumiałych popaprańców... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mm Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.aster.pl / *.aster.pl 22.12.04, 16:14 A ja znam małżeństwo(35 lat stażu), które poznało się gdy on był doktorem, ona studentką(ale jaki był stopień zależności niestety jeszcze nie doszłam) Odpowiedz Link Zgłoś
infi Re: Romanse wykładowców ze studentkami 22.12.04, 19:01 ja tez studiuje na zacnym UJocie i nie od dzis rozne kombinacje miedzy studetami/studentkami i wykładowcami odchodzą :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gość Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.pwn.com.pl 23.12.04, 11:09 Ja jestem z innej dużej Alma Mater. Znam kilka małżeństw, które są efektem takiego romansowania. Zawsze jest to układ - mężczyzna wykładowca, kobieta - studentka, nie znam odwrotnych sytuacji. Niby wszystko jest w porządku, bo dobrze się kończy i wszyscy są zadowoleni, ale jest w tym jakiś smaczek zakazanego owocu - bo najpierw się trzeba ukrywać, bo plotki etc. Zawsze jednak jest to nadużycie pozycji zawodowej - w końcu nie po to mają zajęcia, aby wybierać sobie żonę. Poza tym tym facetom sprawia ogromną satysfakcję to, że imponują pannie swoim intelektem, są mistrzem-koryfeuszem, który wprowadza je w życie naukowe i oczywiście nie tylko naukowe. A pannom podoba się to - o czym mówiłaś - ja szara myszka, a on mnie, mnie jedną wybrał. To wszystko jest dla obu stron podniecające, a potem już normalnie - zaczyna się życie. Nie daj Boże tylko, żeby facet nie nabrał zwyczaju wybierania sobie żon tym sposobem, bo i takie przypadki znam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 23.12.04, 14:47 hehehe, znam jednego, który właśnei 3 żony miał, byłe studentki. Nawet mając 50 lat młode bździągwy na niego leciały. Teraz zresztą też lecą, cholewcia, ten to ma wigor. Teraz jest rozwiedziony z czwartą żoną, już nie byłą studentką i jako 60-latek twierdzi, że baby to straszny kłopot ;) I musiał to na czterech egzemplarzach sprawdzać Jeśli chodzi o kobiety. Do 40-stki, przy sprzyjających warunkach fizycznych, są obiektem pożądania wielu studentów. W sytuacji coraz powszechniejszych związków typu ona starsza i "bogata", on młodszy i "biedny", tego rodzaju małżeństwa czy stałe związki będą coraz powszechniejsze. Bo faktycznie, jak powiedział Gość, dotychczas to prawie nastolatki czuły nobilitację za sprawą doktorskiej hm, ręki. Chyba, że wykładowca-kobieta jest bardzo młoda, przed 30-stką, tylko że wtedy nie zachodzi ta sama relacja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ktośtam Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.12.04, 09:46 a ja kojarzę (acz z opowieści) małżeństwo odwrotne. on był jej studentem, ona magistrem. późneij ona była doktorem, a on magistrem prowadzącym zajęcia w ramach studiów doktoranckich. teraz ona jest profesorem, a on doktorem. ciągle ten sam wydział na tej samej uczelni. mają dziecko (chyba tylko jedno). podobno na początku był niezły skandal. bo chyba ona wtedy była w związku z kimś innym (też z uczelni) i odeszła dla swojego studenta. no cóż. na szczęście jesteśmy dorosłymi ludźmi. Odpowiedz Link Zgłoś
callafior Re: Romanse wykładowców ze studentkami 23.12.04, 23:12 no niestety wykładowca nie zachowuje się jak profesjonalista. Powinien do spraw zawodowych podchodzić bez emocji i traktować uczelnię jako miejsce pracy, a nie jako źródło znajomości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Richelieu* Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 195.117.90.* 23.12.04, 23:21 nie przesadzaj wg statystyk miejsca pracy są najczęstszymi miejscami znajdywania stałych partnerów. Poza sytuacją kiedy ma się zdawawać egzamin u kogoś, komu wczoraj prało się skarpetki, wszelkie związki oparte nie na prostytucji, są jak najbardziej dopuszczalne Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: syriusz Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.12.04, 07:52 Mimo wszystko studenta - wykładowca w układzie partnerskim nie jest najlepszym rozwiazaniem , ale jesli nie ma wzajemnych zalezności i oboje to akceptują to niech będą szczęśliwi Odpowiedz Link Zgłoś
sopherss Re: Romanse wykładowców ze studentkami 24.12.04, 13:35 Na jednym z wydziałów uniwersytetu w pewnym dużym mieście przez pewien czas istniały dwie pary typu wykładowca - student. Teraz została jedna, ponieważ drugi wykładowca odszedł z uczelni (ale nie z przyczyny romansu). Ta która się ostała tworzona jest przez nobliwego profesora doktora habilitowanego oraz studentke 3 roku. Podobno są wielce szczęśliwi i nikomu to specjalnie nie przeszkadza. A te głosy świętego oburzenia rzucanie ku.wami doskonale rozumiem; "Tak to bywa gdy ktoś zazdrości" - jak śpiewa pewien artysta znany i gruby :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exponent Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 11:04 sopherss napisał: >> "jak śpiewa pewien artysta znany i gruby" artysta syty nie ma nic do powiedzenia... =( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: czarownica Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.echostar.pl 25.12.04, 01:16 Byłam molestowana przez wykładowcę na UJ - to był pierwszy rok, koszmar, do dziś przezto muszę się leczyć. Oczywiście, wykorzystywał swoją pozycję zawodową. Nie był nawet doktorem, zwyczjnym lektorem, z IQ 10, niestety. Młodym kobietom imponował, był przystojny i wszystko zależało od niego. Do dziś cieszy się wysoką pozycją zawodową i szacunkiem. Mi pozostała tylko nienawiść i dość krytyczne spojrzenie na studentki, które nie dostrzegają, że są zabawką w rękach idioty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ella Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 02:13 Rzecz sie wydarzyła w pewnej renomowanej uczelni wyższej w dużym mieście. Na moim roku przez dwa lata wykładowca molestował studenta(tak,tak pan doktor był odmiennej orientacji) i przy każdej nadarzającej się okazji próbował "poderwać" naszego kolegę. Chłopak był stuprocentowym hetero i w dodatku w stałym związku, co nie przeszkodzało wykładowcy w zalotach. Po dwóch latach chłopak zmienił wydział i przenósł się na mniej stresujący kierunek. Śmieszne, straszne czy żałosne? Dodam, że dziś już pan profesor cieszy się dużym "poparciem" w środowisku i nadal jest "poważanym" wykładowcą tejże uczelni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a Re: Romanse wykładowców ze studentkami IP: 5.2.* / *.chello.pl 26.12.04, 16:21 no sprawa nierzadka no a jak jeszcze brzuszek sie pojawia to dopiero wesolo jest... sama o kilku przypadkach slyszalam bardzo to smutne bylo... Odpowiedz Link Zgłoś