Dodaj do ulubionych

Sesja zimowa zbliża się :)

08.01.05, 00:24
Jak tam przygotowania do sesji? Czyżby stąd wynikała ta cisza na forum, jak
zasugerowała Vilya? I kiedy macie sesję? U mnie (UAM) sesja, przerwa
międzysemestralna, sesja poprawkowa i weekendy przed i po :) trwają łącznie 4
tygodnie, od 22 stycznia do 20 lutego.

W sumie to zapowiada mi się ten czas dość przyjemnie:), zważywszy na to, że -
z moimi dwoma kierunkami :) - nie mam w tej sesji żadnych egzaminów (heh,
odbiję to sobie latem :/). Dużo gorszy czas mam teraz, przed sesją - masa
zaliczeń semestralnych, o testach z języków na etno już nie wspominając.
Sesję - a raczej przerwę - zamierzam, z wyjątkiem odrobiny wypoczynku
oczywiście :), poświęcić na czytanie lektur na HLP (Vilya, jak Ci to idzie?
ja w tym semestrze niestety z tym zupełnie się nie wyrabiam :/), napisanie
częściowo (lub chociaż rozpoczęcie pisania :)) dwóch prac rocznych (i
pomyślenie nad trzecią, MISH-ową - choć na nią akurat mamy sporo czasu),
ponadrabianie wcześniejszych zaległości, z języków zwłaszcza, pouczenie się
niemieckiego (nie mam na studiach, a zwykle trudno znaleźć mi na niego
czas :/), może - uwaga, wariant optymistyczny :) - poczytanie czegoś dla
czystej przyjemności :). A co u Was?:)
Obserwuj wątek
    • vilya1 Re: Sesja zimowa zbliża się :) 08.01.05, 01:52
      > I kiedy macie sesję?

      Zaczyna się bodajże 29 stycznia, trwa dwa tygodnie, potem tydzień ferii.
      Krótko. ;)

      > W sumie to zapowiada mi się ten czas dość przyjemnie:)

      To zależy dla kogo. :] Niby mam tylko dwa egzaminy, o ich poziomie trudności
      może nie będę się wypowiadać przed (taa, robimy się przesądni ;))), ale dla
      mnie styczeń to jednoznaczne skojarzenia z mnóstwem kolokwiów i z zaliczaniem
      wszystkiego na ostatnią chwilę. W tym roku nie jest inaczej. :/ Niestety, nie
      jestem nazbyt systematyczna, nie umiem i już.

      > zważywszy na to, że -
      > z moimi dwoma kierunkami :) - nie mam w tej sesji żadnych egzaminów (heh,
      > odbiję to sobie latem :/).

      Ile masz egzaminów latem, Tawi?

      > Sesję - a raczej przerwę - zamierzam, z wyjątkiem odrobiny wypoczynku
      > oczywiście :), poświęcić na czytanie lektur na HLP (Vilya, jak Ci to idzie?
      > ja w tym semestrze niestety z tym zupełnie się nie wyrabiam :/)

      Nie idzie. Mam kolokwium z lektur, to podstawa zaliczenia semestru, powinnam
      przeczytać ich co najmniej 30, przeczytałam 6. ;) Pociesza mnie jedynie to, że
      większość znajomych i z MISHu, i z komparatystyki, jest w podobnej sytuacji.
      Cóż, konieczność będzie znowu najlepszym źródłem mobilizacji.

      > może - uwaga, wariant optymistyczny :) - poczytanie czegoś dla
      > czystej przyjemności :).

      Tia, dla przyjemności to ja czytam sobie właśnie różne rzeczy teraz. I w ogóle
      przez cały czas. :P Przynajmniej na czas (przed)sesyjny powinnam zawiesić tę
      swoją nieoficjalną czytelniczą działalność, ale nie mogę się powstrzymać, stosy
      kuszących książek mamią mnie z półek, a ja sięgam po nie chętnie, daję się im
      ponieść... i tak kolejny wieczór minął. ;( I nie umiem się zmusić do
      wyznania "Moja wina, moja wina...", a tym bardziej do żalu.
      Pozdrawiam
      • tawananna Re: Sesja zimowa zbliża się :) 08.01.05, 02:25
        > Zaczyna się bodajże 29 stycznia, trwa dwa tygodnie, potem tydzień ferii.
        > Krótko. ;)

        Ha! Nie wiem, czy krótko, ale krócej niż u nas :P. Jakoś mi się tak niejasno
        kojarzy, że rok temu miałam też krótszą przerwę, ale pewna nie jestem :/.
        Miałam (za) mało czasu na przygotowanie do kolokwium lekturowego, więc może
        dlatego wydawało mi sie tak krótko ;).

        > To zależy dla kogo. :] Niby mam tylko dwa egzaminy, o ich poziomie trudności
        > może nie będę się wypowiadać przed (taa, robimy się przesądni ;))), ale dla
        > mnie styczeń to jednoznaczne skojarzenia z mnóstwem kolokwiów i z zaliczaniem
        > wszystkiego na ostatnią chwilę. W tym roku nie jest inaczej. :/ Niestety, nie
        > jestem nazbyt systematyczna, nie umiem i już.

        Ja z bólem uczę się systematyczności na etno - ech, specyfika studiów
        językowych :( - kilka testów tygodniowo (+ ew. poprawki) itd. Na polonistyce za
        to tradycyjnie, czyli setki zaległych stronic do przeczytania (de facto może i
        nie zaległych, bo egzamin w czerwcu, ale jednak wypadałoby mieć już je za
        sobą :)).

        O trudnych i łatwych egzaminach wolę się nie wypowiadać; rok temu np. mieliśmy
        z HLP wykładowcę, który - jak wynikało z opowieści bardziej doświadczonych
        studentów :) - miał być absolutnie bezproblemowy i łagodny, a ostatecznie w
        jednej z grup oblał niemal połowę osób :/. Mój tegoroczny wykładowca ma opinię
        raczej ciężkiego egzaminatora - zobaczę, jak na tym wyjdę :).

        > Ile masz egzaminów latem, Tawi?

        Wiesz, nawet nie tak dużo, zważywszy na to, że mam 2 kierunki. Na etno 5:
        angielski, francuski, hiszpański (z tym, że z tego co wiem są dwuczęściowe -
        oddzielnie pisemny, oddzielnie ustny), wstęp do językoznawstwa, wstęp do
        etnologii i antropologii kultury. Na polonistyce 2: historia literatury
        polskiej (romantyzm i klasycyzm) oraz gramatyka opisowa - ale Ty świetnie
        wiesz, co znaczy egzamin z HLP i z GO (z naciskiem na HLP :)). Plus zaliczenie
        z poetyki - z dwóch lat :/ (swoją drogą to paranoja, że zalicza się za jednym
        zamachem dwa lata i nie jest to uznawane za egzamin). Ponadto może będę jeszcze
        miała coś nadprogramowego - jeśli zdecyduję się np. na jakiś ciekawy fakultet i
        baaardzo będę chciała z niego zdawać ;). No, i marzy mi się zdanie psychologii
        (przedmiot ze specjalności nauczycielskiej, wg programu nauczany na II roku f.
        pol.) - do planu wpisywać nie będę, ale jeśli zdołam się przygotować, pójdę
        zaliczyć.

        Wolałabym, żeby mi się to jakoś na dwie sesje rozłożyło, ale co poradzę na to,
        że praktycznie wszystkie przedmioty mam roczne :/. A Tobie jaka się szykuje
        sesja letnia?

        > Nie idzie. Mam kolokwium z lektur, to podstawa zaliczenia semestru, powinnam
        > przeczytać ich co najmniej 30, przeczytałam 6. ;) Pociesza mnie jedynie to,
        że
        > większość znajomych i z MISHu, i z komparatystyki, jest w podobnej sytuacji.
        > Cóż, konieczność będzie znowu najlepszym źródłem mobilizacji.

        Ja nawet nie orientuję się, czy zaliczamy coś w tym semestrze. Tzn.
        podejrzewam, że nie zaliczamy nic, bo od czasu, jak chodzę na HLP (czyli od
        listopada) nasz wykładowca nie wspomniał ani razu o żadnym zaliczeniu. Są
        jakieś plotki o teście lekturowym, ale nikt nie wie, czy i kiedy ma być, nie
        wiadomo też, czy robią go sami wykładowcy w ramach zajęć, czy to jakiś test dla
        wszystkich studentów. I, oczywiście, wszyscy boją się spytać ;). A ja nie pytam
        się, bo uważam za skrajnie nielogiczne robienie jakiegokolwiek testu (chyba, że
        z materiału omówionego na zajęciach) w sytuacji, gdy nie ma ŻADNEGO kanonu
        obligatoryjnego, bo wszystkie lektury wybiera się z dłuuugiej listy propozycji
        (i, jeśli ktoś jest uparty, to nawet Mickiewicza nie musi czytać ;)).

        > Tia, dla przyjemności to ja czytam sobie właśnie różne rzeczy teraz. I w
        ogóle przez cały czas. :P Przynajmniej na czas (przed)sesyjny powinnam zawiesić
        tę swoją nieoficjalną czytelniczą działalność, ale nie mogę się powstrzymać,
        stosy kuszących książek mamią mnie z półek, a ja sięgam po nie chętnie, daję
        się im ponieść... i tak kolejny wieczór minął. ;( I nie umiem się zmusić do
        wyznania "Moja wina, moja wina...", a tym bardziej do żalu.

        Nieoficjalna działalność czytelnicza jest zawsze najciekawsza :). U mnie
        niestety ustała chwilowo na rzecz czytania ciekawych książek naukowych, które
        pewnie i powinnam przeczytać, ale niekoniecznie w tym konkretnym momencie :). W
        ten sposób zaspokajam i ciekawość, i wyrzuty sumienia ;).

        Pozdrowienia i samych miłych spotkań z literaturą :) (oświecenie masz jeszcze,
        prawda? :PP)

        P.S. Podnoszenie wątków wreszcie skończone. Koszmarna robota, swoją drogą. Nie
        rozumiem, czemu są takie problemy z archiwizowaniem postów na tych forach :/.
        Za to miło sobie można było poprzypominać niektóre wypowiedzi - ech, jakie
        półtora roku temu byłyśmy młode, niedoświadczone, naiwne (i ile czasu miałyśmy
        na czytanie ;)) ;).
        • vilya1 Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 16:56
          > A Tobie jaka się szykuje sesja letnia?

          Hm, jeszcze zimowa przede mną, letnia to abstrakcja, a my tu tak. ;) Właśnie
          próbuję się doliczyć liczby egzaminów. Wychodzi mi na to, że jak na razie
          siedem: poza angielskim, wszystko na polonistyce (hmm... to trzeba zmienić :P) -
          z literatury (tak, mam oświecenie ;( i romantyzm, z utęsknieniem czekam na
          pozytywizm, jakby to dziwnie nie brzmiało :]), z gramatyki opisowej, z
          literatury powszechnej XX wieku, z poetyki, z opcji - zarówno realizmu
          magicznego, jak i Cervantesa (prawdę mówiąc, nie wiem, czy z opcji mamy w końcu
          egzamin czy piszemy prace na prawach egzaminu, to się okaże). Liczba egzaminów
          wykazuje jednak tendencję wzrostową, bo chciałabym wziąć co najmniej dwa
          kursy... Niedobrze.

          > Nieoficjalna działalność czytelnicza jest zawsze najciekawsza :). U mnie
          > niestety ustała chwilowo na rzecz czytania ciekawych książek naukowych, które
          > pewnie i powinnam przeczytać, ale niekoniecznie w tym konkretnym momencie :).
          > W ten sposób zaspokajam i ciekawość, i wyrzuty sumienia ;).

          Nie wiem, jak Ty, ale ja jakoś tak mam, że przez większość roku akademickiego
          czytam przede wszystkim rzeczy mniej lub bardziej naukowe, beletrystykę rzadko,
          nie tyle nawet z braku czasu (w końcu wolna wola - mogę czytać zarówno
          powieści, jak i wielkie tomiska mądrych panów profesorów ;), ale raczej braku
          chęci. Przyswajam więc Bardzo Mądre Książki (ech, brzmi zbyt ambitnie, raczej
          chciałabym przyswajać, bo chęci te niekoniecznie przekładają się na praktykę
          czytelniczą ;), a potem wracam do domu na ferie i z dziką namiętnością rzucam
          się na łóżko, aby nocami podczytywać kryminały Mankella. :D (Ciemna strona
          mocy. ;)))

          > Pozdrowienia i samych miłych spotkań z literaturą :) (oświecenie masz
          > jeszcze, prawda? :PP)

          Tak, jak pisałam wyżej, niestety. Ale dziś staram się zagłuszyć wyrzuty
          sumienia, czytając "Podróże Guliwera" Swifta. :] W porównaniu z "Mikołajem
          Doświadczyńskim" (co do którego nikt mi nie wmówi, że to lektura przyjemna -
          nie ośmielę się jednak napisać tego na naszym forum polonistycznym, gdyż
          usłyszałabym zapewne, że nie mam szacunku do naszej czcigodnej klasyki... ;),
          to rewelacyjna literatura. Nadal nie umiem rozszyfrować, po co mi te wszystkie
          sentymentalne pastereczki. :/
          A listy, z której możecie sobie wybierać, zazdroszczę Ci bardzo. U nas nie ma
          tak dobrze - do wyboru są tylko lektury dodatkowe. :(
          Pozdrawiam marudnie ;P
          • tawananna Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 22:57
            > Hm, jeszcze zimowa przede mną, letnia to abstrakcja, a my tu tak. ;)
            Jak się jest na MISH-u to trzeba czasem naprzód patrzeć ;).

            Wychodzi mi na to, że jak na razie
            > siedem: poza angielskim, wszystko na polonistyce (hmm... to trzeba
            zmienić :P)

            Ja w ubiegłym roku miałam podobnie - 7 egzaminów (ale w ciągu roku :D) - 1
            obowiązkowy na MISH, 1 inny i pozostałe na polonistyce :).

            Masz egzamin z poetyki? No i tak powinno być! Dziwne, że u nas nie ma, skoro
            przedmiot jest bardziej wymagający i istotniejszy od łaciny np., bez urazy dla
            Rzymian ;).

            Ech, u mnie też liczba egzaminów wykazuje tendencję wzrostową. Tzn. jeszcze nie
            przewidziałam żadnych fakultetów w drugim semestrze na polonistyce, bo nie
            wiem, jak ułoży się plan i czy czegoś nowego ciekawego nie będzie :) - a jeśli
            już pójdę na fakultet, to może wyjść tak jak rok temu, kiedy wylądowałam z
            dwoma dobrowolnymi, fakultatywnymi egzaminami gratis ;).

            > Nie wiem, jak Ty, ale ja jakoś tak mam, że przez większość roku akademickiego
            > czytam przede wszystkim rzeczy mniej lub bardziej naukowe, beletrystykę
            > rzadko,
            > nie tyle nawet z braku czasu (w końcu wolna wola - mogę czytać zarówno
            > powieści, jak i wielkie tomiska mądrych panów profesorów ;), ale raczej braku
            > chęci. Przyswajam więc Bardzo Mądre Książki (ech, brzmi zbyt ambitnie, raczej
            > chciałabym przyswajać, bo chęci te niekoniecznie przekładają się na praktykę
            > czytelniczą ;), a potem wracam do domu na ferie i z dziką namiętnością rzucam
            > się na łóżko, aby nocami podczytywać kryminały Mankella. :D (Ciemna strona
            > mocy. ;)))

            Mam to samo! Mam nadzieję, że w te ferie poczytam sobie coś mało mądrego ;).
            Nie wiem, na czym to polega - może po prostu dopiero w ferie można się tak
            odprężyć i zapomnieć o całym świecie, że da się czytać coś, co nie wymaga
            pomocy słownika albo nie ma wstępu BN długości połowy lektury :). W ciągu roku
            po prostu nie mam na to ochoty. Hmm, tak sobie myślę, że to może być instynkt
            samozachowawczy polonisty :). Swoją drogą, napisz coś więcej o tych kryminałach
            Mankella, bo kompletnie nic mi to nie mówi (albo mam jakieś zaćmienie,
            niechybnie spowodowane usilnymi próbami zapamiętania słówek na jutrzejszy
            test ;)).

            Ale się cieszę, że mam oświecenie za sobą! Może nie będę nigdy jego znawcą :)
            (bo jednak przerobienie tego wszystkiego sensownie w ciągu jednego roku to
            fikcja :/), ale za to nie muszę już czytać Doświadczyńskiego i innych cudów :).

            A jak u Ciebie romantyzm? Już zaczęłaś czy dopiero w drugim semestrze? Ja na
            razie jestem baaardzo zadowolona, w końcu HLP zaczęło mnie wciągać :), i to
            bynajmniej chyba nie dlatego, żebym była wcześniej jakąś szczególną pasjonatką
            romantyzmu :) - może to efekt kontrastu z "Kazaniami Świętokrzyskimi" ;), a
            może miałam więcej szczęścia do zajęć, ale to jest naprawdę ciekawe :).
            Analizowaliśmy np. szczegółowo część "Godziny myśli" Słowackiego, zauważając
            tam rzeczy, których istnienia przy pierwszej lekturze nawet bym nie
            podejrzewała :). W ogóle na zajęciach dominuje praca z tekstem i jego
            fragmentami i dopiero wtedy odnoszenie ich do szerszego kontekstu, a nie jakaś
            tam wspaniała perspektywa historycznoliteracka, która sprowadza się do
            wymieniania wszystkich wersji "Legendy o św. Aleksym". :)

            > A listy, z której możecie sobie wybierać, zazdroszczę Ci bardzo. U nas nie ma
            > tak dobrze - do wyboru są tylko lektury dodatkowe. :(

            Oj, fakt, to jest akurat wspaniałe i bardzo mi się podoba :). Mam tylko
            nadzieję, że nie będziemy mieli jakiegoś testu z lektur, bo nie bardzo umiem go
            sobie wyobrazić przy takiej różnorodności ;).

            A te lektury dodatkowe to faktycznie są u Was DODATKOWE, czy trzeba przeczytać
            ich ileś tam, tyle że można sobie wybrać które?
            • vilya1 O kryminałach i romantyzmie. :) 10.01.05, 23:30
              > Masz egzamin z poetyki? No i tak powinno być!

              Mam, dwuletni kurs, kończący się egzaminem. Ale wreszcie w tym roku zaczęliśmy
              czytać coś z teorii literatury.

              > Swoją drogą, napisz coś więcej o tych kryminałach
              > Mankella, bo kompletnie nic mi to nie mówi (albo mam jakieś zaćmienie,
              > niechybnie spowodowane usilnymi próbami zapamiętania słówek na jutrzejszy
              > test ;)).

              To taki szwedzki autor powieści kryminalnych (chociaż nie tylko), w Polsce
              wydawany przez WAB. Bohaterem jego książek jest Kurt Wallander - postać, która
              obiektywnie nie powinna wzbudzać entuzjazmu, a mimo to nie znam czytelnika,
              który zarzekałby się, że go nie lubi. Pewnie powoduje to jego zwyczajność;
              Wallanderowi nie wyszło z żoną, nie umie znaleźć kontaktu z dorastającą córką,
              w jego życiu pojawiają się różne kobiety, czasami także alkohol, w którym topi
              smutki. Ratuje go praca - bez fajerwerków, bez heroicznych akcji, śledztwo
              stające w miejscu, itp. Codzienność? Oczywiście, powieść musi się jakoś
              kończyć, stąd np. w "Mordercy bez twarzy" pewne słabostki w budowie (te
              rozwiązania, które spadają prosto z nieba ;), ale czyta się świetnie, a na
              usprawiedliwienie trzeba powiedzieć, że mimo iż w Polsce ta książka akurat
              ukazała się jako trzecia bodajże, to stanowi pierwszą część cyklu, pierwszy
              wypad ku kryminałom. "Fałszywy trop" zaś jest tym bardziej zajmujący, że
              przełamuje stereotyp pisania tego typu tekstów - znamy tożsamość mordercy,
              stosunkowo szybko, narracja jest prowadzona dwutorowo; z punktu widzenia
              Wallandera oraz naszego zabójcy. Dobre. :) Pozostałych książek z
              przetłumaczonych jeszcze nie czytałam, ale wszystko przede mną. :]

              (Gdy zaś jesteśmy przy kryminałach, nie powstrzymam się przed polecaniem Donny
              Leon - amerykańska autorka pisząca o Wenecji. :) Akunin mnie rozczarował,
              zabawa z konwencjami literackimi podobała mi się, chociaż oczekiwałam chyba po
              entuzjastycznych recenzjach czegoś więcej - tu natomiast mamy mniej lub
              bardziej zaszyfrowane tropy literackie, zwłaszcza odnośnie lit. rosyjskiej, ale
              chwilami miałam wrażenie, że ich odgadywanie to jedyna zabawa dla czytelnika,
              bo sama fabuła szczególnie pasjonująca dla mnie nie była. I nie ma tu nic do
              rzeczy, że mimo wszystko lubię Fandorina. ;)

              > A jak u Ciebie romantyzm? Już zaczęłaś czy dopiero w drugim semestrze? Ja na
              > razie jestem baaardzo zadowolona, w końcu HLP zaczęło mnie wciągać :)

              Zazdroszczę Ci. My zaczynamy romantyzm w drugim semestrze, ale nie sądzę, żeby
              było w stanie mnie to zafascynować. :(

              > A te lektury dodatkowe to faktycznie są u Was DODATKOWE, czy trzeba
              przeczytać
              > ich ileś tam, tyle że można sobie wybrać które?

              Ech, powiadają nam, że UJ konserwatywny jest. Mamy przeczytać dowolną ilość z
              podanej nam listy lektur dodatkowych.
              • tawananna Re: O kryminałach i romantyzmie. :) 11.01.05, 00:09
                > Mam, dwuletni kurs, kończący się egzaminem. Ale wreszcie w tym roku
                zaczęliśmy czytać coś z teorii literatury.

                O, dobrze, że wywołałaś ten temat :). Co masz na zajęciach z poetyki i w jakiej
                kolejności mniej więcej? Na I roku miałam głównie funkcje języka, wypowiedzi
                itd., później wersyfikację (dłuuuugo), potem coś, co podobało mi się bardziej -
                jak działa metafora :). W tym roku mieliśmy stylistykę (i to mi się podoba :));
                omawialiśmy np. style odbioru, intertekstualność. Teraz zaczynamy kompozycję.

                Zainteresowały mnie Twoje wywody o kryminałach, muszę chyba udać się do
                biblioteki i coś wypożyczyć :). Jeśli chodzi o powieści kryminalne, jestem
                wybitnie niezorientowana :), ale wśród moich ukochanych lektur z czasów późnego
                liceum mogę wymienić cykl "Egipski sędzia" francuskiego egiptologa (nie
                pamiętam w tej chwili nazwiska :/) - powieść kryminalno-obyczajowa osadzona w
                realiach starożytnego Egiptu, wciągająca niesamowicie :). Miałam swoje ulubione
                fragmenty, do których wracałam wielokrotnie. Chyba znów przeczytam to w
                ferie :).

                > Zazdroszczę Ci. My zaczynamy romantyzm w drugim semestrze, ale nie sądzę,
                żeby
                > było w stanie mnie to zafascynować. :(

                Też tak myślałam. Życzę Ci, żebyś musiała odwołać swe słowa :). Myślę, że sporo
                zależy od wykładowcy - poszukaj kogoś, kto naprawdę potrafi zainteresować tym
                przedmiotem, bo jak widać da się to zrobić nawet z taką ortodoksyjną
                miłośniczką językoznawstwa jak ja ;).

                > Ech, powiadają nam, że UJ konserwatywny jest. Mamy przeczytać dowolną ilość z
                > podanej nam listy lektur dodatkowych.

                No cóż, ciekawie to brzmi i przeraźliwie konkretnie :). Ciekawe, ile osób czyta
                te lektury dodatkowe i w jakiej ilości ;).
                • vilya1 Poetycko, heh ;) 15.01.05, 19:25
                  > > Mam, dwuletni kurs, kończący się egzaminem. Ale wreszcie w tym roku
                  > zaczęliśmy czytać coś z teorii literatury.
                  >
                  > O, dobrze, że wywołałaś ten temat :). Co masz na zajęciach z poetyki i w
                  jakiej
                  > kolejności mniej więcej? Na I roku miałam głównie funkcje języka, wypowiedzi
                  > itd., później wersyfikację (dłuuuugo), potem coś, co podobało mi się
                  bardziej -
                  > jak działa metafora :). W tym roku mieliśmy stylistykę (i to mi się
                  podoba :)); omawialiśmy np. style odbioru, intertekstualność. Teraz zaczynamy
                  > kompozycję.

                  Bo Wy to metodyczni jesteście. :P My nie, przynajmniej nie na tych różnych
                  ćwiczeniach z poetyki, w których uczestniczyłam. Nie mam pojęcia, co na dobrą
                  sprawę robiliśmy na I roku. Nic konkretnego, de facto. W tym roku zresztą także
                  nie robimy nic bardzo sprecyzowanego (poza krótką próbą dostarczenia nam
                  narzędzi, które umożliwiłyby/ ułatwiłyby nam interpretację poezji); czytamy po
                  prostu teksty z teorii literatury, po czym o nich rozmawiamy - taki system. A
                  co czytamy? Klasycznie: Todorov, Geertz (no dobrze, tu można by polemizować z
                  klasycznością ;), Bachtin, Ingarden, teraz Szkłowski. Na pewno o kimś
                  zapomniałam.

                  ... ale to musisz mi wybaczyć, jestem na etapie myślenia tylko i wyłącznie o
                  socjologii. :/
                  • tawananna Re: Poetycko, heh ;) 15.01.05, 19:57
                    > Bo Wy to metodyczni jesteście. :P My nie, przynajmniej nie na tych różnych
                    > ćwiczeniach z poetyki, w których uczestniczyłam. Nie mam pojęcia, co na dobrą
                    > sprawę robiliśmy na I roku. Nic konkretnego, de facto. W tym roku zresztą
                    także nie robimy nic bardzo sprecyzowanego (poza krótką próbą dostarczenia nam
                    > narzędzi, które umożliwiłyby/ ułatwiłyby nam interpretację poezji); czytamy
                    po
                    > prostu teksty z teorii literatury, po czym o nich rozmawiamy - taki system.

                    Ja tam lubię naszą metodę :). Nie wiem, czy to kwestia wykładowcy, ale chyba
                    większość w ten sposób naucza u nas poetyki. Dla mnie plusem jest dość
                    usystematyzowana wiedza, a interesujących dyskusji i tak nie braknie :).
                    Ciekawa jestem, jak będzie na teorii literatury :).

                    > A co czytamy? Klasycznie: Todorov, Geertz (no dobrze, tu można by polemizować
                    > z klasycznością ;), Bachtin, Ingarden, teraz Szkłowski.

                    Heh, to mnie zawstydziłaś. Bachtina i Ingardena kojarzę łącznie z ich teoriami,
                    choć akurat ich autorstwa jeszcze nic nie czytałam (ale trochę tekstów osób,
                    które się do nich często odwoływały :)). Za to pozostałe nazwiska praktycznie
                    nic mi nie mówią :(.

                    U mnie czyta się głównie teksty polskie: Sławiński, Głowiński, Balcerzan,
                    Mayenowa, Markiewicz, Pszczołowska. Jeśli chodzi o podręczniki, korzystamy z
                    Kulawika i z Chrząstowskiej, Wysłouch. Zagranicznych naukowców prawie nie było -
                    oczywiście pojawił się nieśmiertelny Jakobson, poza nim jednak - niewiele.

                    > ... ale to musisz mi wybaczyć, jestem na etapie myślenia tylko i wyłącznie o
                    > socjologii. :/

                    A co masz wspólnego z socjologią, że się tak spytam?:))
                    • vilya1 Re: Poetycko, heh ;) 15.01.05, 21:29
                      > Heh, to mnie zawstydziłaś. Bachtina i Ingardena kojarzę łącznie z ich
                      teoriami,
                      >
                      > choć akurat ich autorstwa jeszcze nic nie czytałam (ale trochę tekstów osób,
                      > które się do nich często odwoływały :)). Za to pozostałe nazwiska praktycznie
                      > nic mi nie mówią :(.

                      Wszystko przed Tobą. ;) Szczególny sentyment mam do Geertza - to antropolog,
                      nie zaś teoretyk literatury, ale podoba mi się nie tylko to, co pisze, ale
                      również to, jak to robi.

                      > U mnie czyta się głównie teksty polskie: Sławiński, Głowiński, Balcerzan,
                      > Mayenowa, Markiewicz, Pszczołowska. Jeśli chodzi o podręczniki, korzystamy z
                      > Kulawika i z Chrząstowskiej, Wysłouch.

                      My w teorii korzystamy z Kulawika. De facto zaś, z niczego. (Przynajmniej do
                      tej pory, przed egzaminem może się to zmienić ;)

                      > A co masz wspólnego z socjologią, że się tak spytam?:))

                      Jeden kurs - wstęp do socjologii, który wyraźnie mówi mi, że nie jest to moje
                      powołanie. Trochę świetnych tekstów, trochę inspiracji (Foucault :),
                      zdecydowanie więcej irytacji i niespokojne myśli o egzaminie, który już za dwa
                      tygodnie. ;)
                      • tawananna Re: Poetycko, heh ;) 15.01.05, 21:43
                        > My w teorii korzystamy z Kulawika. De facto zaś, z niczego. (Przynajmniej do
                        > tej pory, przed egzaminem może się to zmienić ;)

                        No, tak szczerze mówiąc, to my też tak tylko teoretycznie ;). W ubiegłym roku
                        nawet zastanawiałam się, czy by w "Poetykę" Kulawika nie zainwestować, ale
                        chyba mi się jakoś specjalnie nie przyda ;).

                        > Jeden kurs - wstęp do socjologii, który wyraźnie mówi mi, że nie jest to moje
                        > powołanie. Trochę świetnych tekstów, trochę inspiracji (Foucault :),
                        > zdecydowanie więcej irytacji i niespokojne myśli o egzaminie, który już za
                        dwa tygodnie. ;)

                        W ubiegłym roku myślałam o wzięciu właśnie wstępu do socjologii, na którym
                        zresztą chodziła (i którym się zachwycała) jakaś połowa MISH-owców :). Nie
                        pasował mi godzinowo, poszłam potem na jeden wykład w II semestrze - zwiałam po
                        40 minutach, kiedy prowadzący zrobił przerwę :), potem znajomi mi mówili, że w
                        pierwszym semestrze było dużo ciekawiej... postanowiłam na razie to sobie
                        odpuścić, może jeszcze kiedyś...?
    • agacior_ek Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 21:41
      Dobry wieczór... u mnie też sesji brak, ale ten tydzień to maraton...
      Dla mnie niemałym szokiem zaraz po rozpoczęciu studiów była świadomość braku
      sesji zimowej. Przeraża mnie perspektywa 5 ezgaminów z całego roku w czerwcu..
      do tej pory zastanawiam mnie to, dlaczego nie ma egzaminów po semestrze, tylko
      po roku (u nas egzamin z poetyki jest nawet po 1,5 roku, czyli po zakończeniu
      kursu). Nie lepiej byłoby, gdybyśmy uczyli się dokładniej mniejszych partii
      materiału??? Oj, wychodzi ze mnie mój idealizm :)
      Właśnie piszę pracę zaliczeniową na warszataty interpretacyjne i pojawił się
      mały problem... Czy ktoś z was zna łacinę i wie, co miał Pliniusz na myśli,
      pisząc: ut nihil non iisdem verbis redderetur auditum?
      Wydawca Borgesa nie wpadł na pomysł tłumaczenia zdań łacińskich, zawartych w
      opowiadaniu ;(
      pozdrawiam
      AGata
      • tawananna Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 22:34
        > Przeraża mnie perspektywa 5 ezgaminów z całego roku w czerwcu..
        > do tej pory zastanawiam mnie to, dlaczego nie ma egzaminów po semestrze, tylko
        > po roku (u nas egzamin z poetyki jest nawet po 1,5 roku, czyli po zakończeniu
        > kursu). Nie lepiej byłoby, gdybyśmy uczyli się dokładniej mniejszych partii
        > materiału??? Oj, wychodzi ze mnie mój idealizm :)

        Wiesz, to chyba kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie, po roku studiowania i
        zaliczeń maks. raz na pół roku kompletnym koszmarem wydawało się kilka testów w
        tygodniu. Teraz już powoli przyzwyczajam się:), ale w moim przypadku jakoś
        lepiej sprawdza się zasada "raz, a dobrze". Mobilizuję się dosyć łatwo i mogę
        pracować przez kilka dni baaardzo intensywnie i nawet skutecznie - ale słabiej
        sprawdzam się w misjach długofalowych, że tak powiem ;).

        Co do poetyki - ja mam w czerwcu zaliczenie z całości. Z dwóch lat,
        dokładnie :).

        Co do łaciny - miałam, zmobilizowałam się, zdałam egzamin, dostałam piątkę. Ale
        takich trudnych fragmentów to nie miałam;), my głównie uczyliśmy się na pamięć
        gotowych sentencji wraz z tłumaczeniami :).

        Nie znoszę wydań książek, w których są jakieś nieprzetłumaczone obcojęzyczne
        fragmenty :/. Teraz mam takie ksero esejów Emersona, z których każdy zaczyna
        się nieprzetłumaczonym wierszem (in English). Niby znam angielski, ale
        wolałabym dostać to na talerzu tj. po polsku :D.
        • agacior_ek Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 22:51
          tawananna napisała:

          > Wiesz, to chyba kwestia przyzwyczajenia. Dla mnie, po roku studiowania i
          > zaliczeń maks. raz na pół roku kompletnym koszmarem wydawało się kilka testów
          > w tygodniu. Teraz już powoli przyzwyczajam się:), ale w moim przypadku jakoś
          > lepiej sprawdza się zasada "raz, a dobrze". Mobilizuję się dosyć łatwo i mogę
          > pracować przez kilka dni baaardzo intensywnie i nawet skutecznie - ale słabiej
          > sprawdzam się w misjach długofalowych, że tak powiem ;).

          Ja zawsze wolę mieć "awaryjne wyjście". Jak nie zaliczę kolosa jednego, poprawię
          go, a potem dociągnę drugim. Jak nie zbyt dobrze pójdzie mi egzamin zimą,
          podciągnę się latem itp. Irytuje mnie świadomość, że wszystko zależy od jednego
          testu... jednej pracy... :)
          W ogóle, ciężko mi się przestawić na tryb studiowania: z większości zajęć nic
          nie wynosisz, ucz się z książek sama, a potem my to sprawdzimy :)

          > Co do łaciny - miałam, zmobilizowałam się, zdałam egzamin, dostałam piątkę.Ale
          > takich trudnych fragmentów to nie miałam;), my głównie uczyliśmy się na pamięć
          > gotowych sentencji wraz z tłumaczeniami :).

          polski system edukacji :)

          > Nie znoszę wydań książek, w których są jakieś nieprzetłumaczone obcojęzyczne
          > fragmenty :/. Teraz mam takie ksero esejów Emersona, z których każdy zaczyna
          > się nieprzetłumaczonym wierszem (in English). Niby znam angielski, ale
          > wolałabym dostać to na talerzu tj. po polsku :D.

          W przypadku Borgesa nie mam w czym wybierać... Wydania są chyba 3. Jedno z lat
          '70tych, z którego korzystam, drugie - aktualnie wydawane nakładem Pruszyńskiego
          z licznymi literówkami, oparte na tych samych tłumaczeniach co poprzednie i
          trzecie, zbiorowe, oparte na kiepskich tłumaczeniach.... hiszpański.. kolejny
          język, którego trzeba się nauczyć!
          • tawananna Re: Sesja zimowa zbliża się :) 10.01.05, 23:05
            > Ja zawsze wolę mieć "awaryjne wyjście". Jak nie zaliczę kolosa jednego,
            poprawię go, a potem dociągnę drugim

            No, jedno awaryjne wyjście jest :). Nazywa się... "poprawka" ;).

            > Irytuje mnie świadomość, że wszystko zależy od jednego
            > testu... jednej pracy... :)

            Fakt, kiepsko to działa na psychikę :). Na pocieszenie powiem Ci, że z tych
            języków, z których to mam tyle testów, i tak mam na koniec jeden, wielki
            egzamin, który o wszystkim decyduje... (i po co tyle testowania...?:))

            > W ogóle, ciężko mi się przestawić na tryb studiowania: z większości zajęć nic
            > nie wynosisz, ucz się z książek sama, a potem my to sprawdzimy :)

            Oj, z tym to się absolutnie nie zgodzę, u mnie jest dużo bardziej
            optymistycznie :). Na polonistyce z GO i poetyki właściwie nie potrzeba nic
            więcej niż materiał omówiony na zajęciach. Oczywiście, niekiedy o coś
            poszerzony, trzeba coś doczytać, przemyśleć itd., ale większość materiału jest
            choćby zasygnalizowana przez wykładowcę. Źle pod tym względem jest tylko HLP -
            nie z winy wykładowcy, a z powodu ogromu materiału do przerobienia, o którym po
            prostu fizycznie nie da się choć wspomnieć w trakcie zajęć. Ale nie znaczy to,
            że nic z tych zajęć nie wynoszę - wręcz przeciwnie, nawet sporo :).

            > hiszpański.. kolejny
            > język, którego trzeba się nauczyć!

            Powodzenia! Piękny i niezbyt trudny :). Mam przyjemność go poznawać :).
      • mkw98 ut nihil non iisdem verbis redderetur auditum 11.01.05, 19:36
        Bez kontekstu trudno pozwidziec, na oko cos w rodzaju "aby nie umknelo zadne z
        tych slow ktore zostaly uslyszane" "aby bylo oddane kazde z tych slow ktore
        zostaly uslyszane", slowem ;) "aby oddac rzecz slowo po slowie". Na jutro
        sprawdze kontekst

        Wasz pozal sie Boze forumowy filolog
        • tawananna Re: ut nihil non iisdem verbis redderetur auditum 11.01.05, 20:37
          > Wasz pozal sie Boze forumowy filolog

          Żaden tam pożal się Boże, nasza mkw wspaniała :)). Jak trafię na coś po
          łacinie, wiem już, kogo będę meczyła:).
          • mkw98 Re: ut nihil non iisdem verbis redderetur auditum 12.01.05, 08:29
            Kontekst sprawdzony. Rozdzial 24 siodmej ksiegi Historii Naturalnej, poswiecony
            pamieci. Pliniusz wymienia przyklady roznych sposobow zapamietywania i
            rozmaite curiosa funkcjonowania pamieci ludzkiej, az dochodzi do tego jak
            pamiec stala sie "ars" czyli wynaleziono nemotechnike i mozna bylo oddac dany
            tekst slowo po slowie.

            tu masz tekst lacinski
            www.perseus.tufts.edu/cgi-bin/ptext?
            doc=Perseus:text:1999.02.0138:book=7:chapter=37

            (wprawdzie rozdzial 37, wiec jakas inna numeracja, ale mialam w reku wydanie
            papierowe ktoremu ufam bardziej, i tam bylo 7.24)

            a tu przeklad na angielski:
            "...so as to enable persons to repeat word for word exactly what they have
            heard"
            i caly akapit:

            www.perseus.tufts.edu/cgi-bin/ptext?
            doc=Perseus:text:1999.02.0137:book=7:chapter=24

            Linki pewnie sie zlamia, ale to juz nie problem. Na zyczenie moge podac
            przeklad francuski (choc tlumacz odbiegl od oryginalu jeszcze dalej)

            Milego dnia :)
            • agacior_ek Re: ut nihil non iisdem verbis redderetur auditum 13.01.05, 15:32
              DZIĘKUJĘ BARDZO! :) kontekst znałam, chodziło mi tylko o przetłumacznie :)
              jeszcze raz dziekuję! udało mi się odłożyć w czasie oddanie tej interpretacji,
              więc będę mogła rozszerzyć ideę pamięci u Borgesa :)
              zmykam do Zachęty!
              jak dobrze, że na formum są jacyś prawdziwi humaniści...
              :)
              AGata
    • tawananna Re: Sesja zimowa zbliża się :) 05.02.05, 10:54
      I jak tam sesja? Wnioskuję, że dość intensywnie, skoro na forum zapanowało
      zbiorowe milczenie ;).

      U mnie już powoli wszystko ma się ku końcowi, jeszcze w poniedziałek angielski,
      a potem dwa tygodnie świętego spokoju (kiedy chcę zabrać się za prace roczne,
      ale to już inna sprawa ;)). Parę zaliczeń mam niestety po sesji - z jednego
      przedmiotu czekałam w ubiegłym tygodniu prawie 3 godziny na ustne zaliczenie i
      byłam - pechowo - pierwszą osobą w kolejce, która nie zdążyła wejść :/, mam
      przyjść po przerwie dopiero. Nie znoszę takich sytuacji :/.

      A jak u Was? Pozytywnie?:)
      • vilya1 Re: Sesja zimowa zbliża się :) 05.02.05, 13:20
        Pozytywnie i już po. Zostało mi tylko zaliczenie kolokwium z lektur z
        oświecenia (ale to już po feriach :), co oznacza, że powinnam czytać, czytać,
        czytać. Zresztą, wiesz, jak to jest. ;)
        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka