Gość: flea
IP: 213.77.235.*
07.06.02, 22:29
Kończę studia i mam doświadczenie ze szkoły państwowej i prywatnej.Obie
uczelnie w Warszawie, ten sam kierunek, ci sami profesorowie, ten sam tryb.
Uczelnia publiczna - 1 miejsce w rankingach (wprost), uczelnia prywatna -
ostatnie.
Oto moje wnioski:
1. Pogląd o tym, że dobrzy studenci trafiają do uczelni państwowych, a słabsi
do prywatnych jest niesłuszny (lub słuszny tylko w pewnym, niezbyt dużym
stopniu). Ogólnie takie uogólnianie jest śmieszne i , delikatnie mówiąc,
nieintelektualne (ostrzej: polityczne). Dlaczego? Dlatego, że w Polsce jest za
mało miejsc dla studentów i czasami nawet b. dobrzy studenci mając do wyboru
państwowe studia zaoczne i prywatne dzienne lub wieczorowe wybierają te drugie.
2. Uogólnienia to głupota.Bo krzywdzi ambitnych, którzy nie potrzebują "bata"
jako motywacji, bo mają OSOBOWOŚĆ.
3. W czasie studiów uczy się tego samego, więc różnice zacierają się.
4. Studia dzienne na państwowych uczelnia powinny być płatne, a wieczorowe i
zaoczne - nie.
Dlaczego?
Bo za jakość i prestiż powinno się płacić, a jeden zdany egzamin nie powinien
powodować takiej SKALI DYSKRYMINACJI jaką obecnie powoduje (stupendia, opinia,
prestiż, darmowe języki, WF, możliwość przeniesień i podjęcia dodatkowych
studiów)
A jeżeli już, to powinno być weryfikowane zaangażowanie takiego studenta,
któremu społeczeństwo (my wszyscy) funduje naukę. 5 LAT DYSKRYMINOWANIA Z
POWODU JEDNEGO EGZAMINU TO BZDURA, TOTALNA.
5. W moim przypadku, po studiach w tzw,"najgorszej prywatnej uczelni" dostałem
się na państwową na PIERWSZYM MIEJSCU Z MAKSYMALNĄ ILOŚCIĄ PUNKTÓW. Nauczyłem
się przez ten czas kilku języków obcych. Obecnie kończęstudia na
tzw. "najlepszej uczelni państwowej" z wysoką średnią w czołówce roku.
6. Przypinanie łatek jest niesprawiedliwością i przejawem WYŚCIGU SZCZURÓW w
najczystszej postaci.
7. To jak uczy wykładowca, sprawa jego moralności i tylko to. NIC WIĘCEJ.
Niemniej uważam, że osoba która chce, nauczy się w szkole prywatnej tego co w
państwowej, a poza wszystkim to i tak z tego co studiujemy przydaje się nam
potem jakieś 10% (myślę o moim kierunku).
Pozdrawiam wszystkich z OSOBOWOŚCIĄ(tą rzeczywistą, a nie przypiętą).