Dodaj do ulubionych

Komisja sprawdza jakość polskich studiów

11.12.02, 22:42
wystarczy porównać liczbę studentów teraz i hmm ... w brzydkich
czasach socjalizmu. Ja wtedy studiowałem, więc moja opinia może
być nieobiektywna, ale jedno było pewne: wielu dzisiejszych
studentów nie polizałoby nawet klamki uczelni. I nie z powodu
forsy. Ja akurat studiowałem, bo mi to umożliwiło brzydkie,
niedobre socjalistyczne państwo. Dziś za czasów RP nr 3 nie
miałbym szans z zarobkami moich rodziców.
A teraz ? Młodzieży ze wsi praktycznie na studiach nie ma. Z
małych miasteczek - rodzynki. Same zdolniachy te dzieciaki z
miast, zwłaszcza akademickich. A jakie zdolne bachory
naszych "biznesmenów". Powojenny wczesnokomunistyczny
slogan "nie nauka. lecz chęć szczera zrobi z ciebie inżyniera"
zastąpił równie kretyński pomysł: masz forsę - masz dyplom (no
nie inżyniera, bo sprawdzają tabliczkę mnożenia do 100).
Nie inżyniera ... teraz modne są "zarządzanie zasobami ludzkimi"
(czy ktoś może podać nazwisko tego idioty który po raz pierwszy
użył w naszym pięknym języku tego wyrażenia?
Obserwuj wątek
    • Gość: Leszko Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 11.12.02, 22:58
      To chyba jakis idiota przetlumaczyl doslownie "human resources"
      i wyszly my nieszczesne "zasoby ludzkie". Tez konczylem studia
      za komuny i mieszkalem w akademiku. Dzisiaj bylby to campus -
      co za nazwy, niech to licho. A podobno Polacy nie gesi...
      • Gość: Andrzej Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 07:48


        To jedno z wielu tlumaczen ja stosuje ZArządznie Zasobami
        Społecznymi niektórzy Zarządzanie potencjałem Intelektualnym
        pozdrawiam
        Andzrej

        Gość portalu: Leszko napisał(a):

        > To chyba jakis idiota przetlumaczyl doslownie "human
        resources"
        > i wyszly my nieszczesne "zasoby ludzkie". Tez konczylem studia
        > za komuny i mieszkalem w akademiku. Dzisiaj bylby to campus -
        > co za nazwy, niech to licho. A podobno Polacy nie gesi...
        • Gość: Artur Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.pcz.czest.pl 12.12.02, 09:16
          Strasznie niski poziom naszych studentów wynika z poziomu
          finansowania nauki. Nasz sukces w tej dziedzinie jest
          porażający. Z poziomem 0.34% PKB na finansowanie nauki jesteśmy
          na przedostatnim miejscu w Europie (przed Albanią). W krajach
          ościennych ten procent wynosi od 2 w górę, i to często od
          znacznie wyższego PKB. To jest powód, że na wiele uczelni nabór
          jest przeprowadzany w formie łapanki. Każdy kto ma chęć może
          zostać studentem. Studenci są nieusuwalni bo płacą. A uczelnia
          musi ich hołubić bo inaczej padnie.
          • Gość: Emilia Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mt.polsl.gliwice.pl 12.12.02, 13:01
            Na uczelnie i wydziały, które sa dobre i liczą się nie trzeba
            wcale robić łapanek. Potencjalni studenci sami się tam pchają.
            Problem polega tez na sytuacjach na niektórych uczelniach, tych
            z tradycjami i z pompą, które bazują na marce zdobytej kiedyś
            tam. Nierzadko, niestety, poziom dydaktyki i stosunek
            pracowników tych uczelni do studentów pozostawia wiele do
            życzenia.
            Zgadzam sie co do terminu -"zasoby ludzkie", jest okropny.
            Dlaczego jednak sie przyjął? Z bezmyślności?
          • Gość: dysydent Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.12.02, 21:39
            Gość portalu: Artur napisał(a):

            > Strasznie niski poziom naszych studentów wynika z poziomu
            > finansowania nauki. Nasz sukces w tej dziedzinie jest
            > porażający. Z poziomem 0.34% PKB na finansowanie nauki jesteśmy
            > na przedostatnim miejscu w Europie (przed Albanią). W krajach
            > ościennych ten procent wynosi od 2 w górę, i to często od
            > znacznie wyższego PKB. To jest powód, że na wiele uczelni nabór
            > jest przeprowadzany w formie łapanki. Każdy kto ma chęć może
            > zostać studentem. Studenci są nieusuwalni bo płacą. A uczelnia
            > musi ich hołubić bo inaczej padnie.
            ----------------------------
            Chyba niezupelnie.Poziom studentów zależy od pooziomu szkoły sredniej a dalej
            od poziomu kadry w uczelni, i to nie tylko poziomu naukowego ale także
            etycznego. Uczelnie nie chcą zatrudniać kreatywnych badaczy ani uznanych
            dydaktykow. Pozostala kadra na ogół kiepska lub z dydaktycznym 'zwisem' nie
            chce mieć w zespole wykładających na poziomie. Głupio byłoby 'profesorom', ze
            doktor bije ich na głowę swoim poziomem. Do tego nie mozna dopuścić i efekty są
            jakie są. Trzeba uzdrowić nauke i edukację kompleksowo. Jesli na uczelnie nie
            chce się przyjmować kadry lepszej od istniejącej to jest to patologia. Nie jest
            prawdą, że nikt dobry nie chce przyjśc na uczelnie z powodu braku pieniędzy.
            To ci którzy sa zatrudnieni bronią się rekami i nogami przed tymi ktorzy by ich
            mogli zastąpić i za taką samą zaplatą ( a może i niższą) kształcić na wiele
            lepszym poziomie.

      • Gość: binar "zasoby ludzkie" IP: *.tele2.pl 12.12.02, 11:22
        Proponuje przypomniec sobie marksistowskie okreslenia i nasze
        socjalistyczne "rezerwy", ktorych firmy wiecznie poszukiwaly,
        tylko nie znajdowaly.
        Nazwa kampus na "UJ" pojawila sie w latach 80-tych albo i
        wczesniej. Roznica zas polegala nie w jezyku, ale w tym, ze
        wtedy nie bylo nawe zlotoweczki na tenze.
        No i kampus to nie akademik, ale dwie rozne rzeczy.
        Dobrze czlowieku, ze za twoich czsow nie bylo komisji
        akredytacyjnej, bo twoj kierunek z pewnoscia dostaby czerwona
        karcioche.
        • Gość: Aha Re: zasoby ludzkie IP: *.dtvk.tpnet.pl 12.12.02, 12:56
          A ja proponuje zapomniec o marksistowskich okreslenia i
          socjalistycznych rezerwach , a raczej skupic sie na tym
          o czym pisze artykul. Bo potem pisza w gazetach ze kilkadziesiat
          procent uczniow ( studentow ) nie rozumie tresci czytanego
          artykulu. Mnie tylko zastanawia czy za czasow "socjalistycznych"
          jakby tyle nauczali studentow czy jakosc bylaby taka sama.
          (mala podpowiedz -dla slabszych studentow- dla przykladu
          porownaj jakosc budowanych domow za czasow kiedy budowano ich w
          Polsce najwiecej :)
    • aaaa171 Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów 11.12.02, 23:13
      Komisja sprawdza, komisja ocenia... Podobno jak się jakiś
      problem chce up...ć - najlepiej powołać komisję. Dla porządku
      trzeba by powiedzieć, że komisji akredytacyjnych jest parę,
      każda chce dokopać konkurencji i ustawić swoich. Czepiam się? to
      poczytajcie co nam dziekan podesłał ostatnio z okazji wizyty
      komisji akredytacyjnej.
      "W dniach ... zespół ... dokona wizytacji ... ble, ble ble.
      Uprzejmie prosze ... aby w wym. dniach odbywaly sie wszystkie
      zajecia dydaktyczne
      Zajecia powinny sie odbywac w salach, okreslonych w siatce zajec.
      Uprzejmie prosze, aby w wwym. dniach konsultacje odbywaly sie
      zgodnie z planem, itd. itp."
      Wizytacje odbywały się wg. klucza personalnego. W spotkania
      brali udział starannie wyselekcjionowani przez dziekana
      pracownicy. Acha, pierwszego dnia wieczorem komisja była przez
      ocenianych zyproszona na kolację.
      • Gość: koziol Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: 212.160.96.* 12.12.02, 09:47
        Witam. A u nas komisja wytrzepala wszystko rowno. Byli zlosliwi, nieuprzejmi i
        negatywnie nastawieni, z rektorem i administracja nawet nie chcieli rozmawiac.
        Mysle ze problem lezy w liczbie studentow. W latach 2004 - 2005 na studia
        trafi pierwsza fala nizu demograficznego, co spowoduje spadek liczby studentow
        o okolo 50%. W ostatnich latach tworzono uczelnie zarowno panstwowe, jak i nie
        panstwowe "bez glowy" tylko dla realizacji ambicji persolnalnych lub
        politycznych - kazdy burmistrz i starosta obiecywal utworzenie uczelni lub jej
        filii. Co miasto - uniwersytet. W chwili, gdy oficjalnie mowi sie o
        uzaleznieniu budzetu uczelni od liczby studentow, trzeba bedzie kilka szkol
        zamknac, aby zapewnic zrodla finansowania pozostalym...
    • nowytor Ale najpierw obcięto 1,5 mld złotych na to szkolnictwo 11.12.02, 23:46
      A dopiero teraz szuka się usprawiedliwienia? Co najmnie obrzydliwe!!
      Nowy
    • Gość: raja Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.046-65-73746f5.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.02, 00:52
      Co tu mowic o poziomie wyzszych uczelni,jezeli akceptuje sie
      generalnie sciaganie na egzaminach, na ktore wielu wykladowcow
      przymyka oczy. Dla wielu studentow wazniejszym jest dyplom niz
      zdobycie wiedzy na wyzszej uczelni.Jest wielce niemoralnym i
      nieetycznym jezeli studenci wydzialow prawa i medycyny sciagaja-
      jak takim ludzim mozna zaufac ? Co robic? Kazdy student
      rozpoczynajacy studia powinien podpisac oswiadczenie, ze jest
      swiadomym, ze zlapany na sciaganiu, zostanie wyrzucony z uczelni
      za nieuczciwosc.Te male przestepstwa ucza ludzi nieuczciwosci na
      wieksza skale.Ci ludzie maja pozniej kierowac rozwojem Kraju.Co
      na to rektorzy, profesorowie,i cala kadra naukowa ? Czy
      Panstwowa Komisja Akredacyjna zajmuje sie poziomem tylko
      poziomem nauczania przez uczelnie i wykladowcow,a nie widzi jaki
      jest stosunek wielu studentow do tego co im sie stara przekazac.
      Powszechnym jest "olewanie" i nie chodzenie na wyklady, byle
      jakie zaliczenie cwiczen i laboratoriow,z powszechna aprobata
      stopnia dostateczny (3). Poziomu nauki nie osiagnie sie, jezeli
      nie postawi sie wymagan studentom w zakresie obowiazkow nauki i
      przestrzegania uczciwosci.

      • Gość: ula Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: proxy / 212.106.10.* 12.12.02, 09:03
        bardzo piekna idea uczciwego studiowania dla wiedzy i tylko dla
        niej.ale moze najpierw zastanowisz sie dlaczego nie do konca
        jest wlasnie tak pieknie.moze gdyby po tych studiach byla
        obiektywna i uczciwa szansa na znalezienie pracy przez tych
        studentow, za rozsadne pieniadze a nie za 600 zl( tu przypominam
        Swira!!!) to ludzie mogliby postepowac wedlug takich pieknych
        idealow, a nie przeslizgiwac sie przez studia, wiedzac, ze i
        tak "studiowanie", czyli poszerzanie wiedzy nie da im jakis
        sensownych efektow za 5 lat, kiedy trzeba bedzie utrzymac
        siebie, mieszkanie, dziecko i czasem rodzicow.
        • Gość: Emilia Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mt.polsl.gliwice.pl 12.12.02, 13:20
          Może truizmem jest twierdzenie, że uczy sie dla siebie. Jasne,
          że nie tylko, bo dobrze byłoby te wiedzę potem jakoś wykorzystac
          w praktyce. Ale skoro, jak mówisz, studia nic nie dają, to po co
          studiować? Przeciez nie ma przymusu i nie ciągnie sie nikogo
          wołami na uczelnie. Zapomina sie poza tym, że studiowanie daje
          jeszcze cos innego - pewne podstawy do lepszego poznawania
          świata i siebie samego.
      • Gość: Md Ja sie z Toba nie zgadzam! IP: *.mad.es.ibm.com / 195.212.29.* 12.12.02, 12:22
        Powiem szczerze, moim zdaniem studia powinny uczyc jak sobie
        radzic w zyciu, a nie tylko przydatnej i nieprzydatnej teorii.
        Oczywiscie bylo by lepiej gdybym wszystko znal na pamiec itd.
        Ale po to sa ksiazki, internet i inne zrodla wiedzy, zeby do
        nich siegac. Na moich studiach uczyli mnie wielu rzeczy, ktore
        wydaja mi sie bzdurne i w dodatku wyklady byly tak nudne, ze
        przestalem na nie chodzic. Wybieralem sobie tylko te ciekawe.
        Mialem tez szczescie studiowac przez jeden semestr w Geronie (
        Hiszpania ). I jakze sie zdziwilem, jak dowiedzialem sie, ze
        sciagac nie przystoi, ale ludzie to robia. Poza tym jeden z
        wykladowcow uzywal wulgaryzmow i nikogo to nie dziwilo ( ja
        bylem w "malym" szoku ).
        Mam kolegow na niepanstwowych uczelniach i wiem, ze wcale tak
        bardzo nie musza sie wysilac, bo placa. Oczywiscie nie mozna
        generalizowac, ale juz taka etykietke maja uczelnie niepanstwowe.
    • Gość: maruda Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 12.12.02, 07:15
      Jak pisali moi przedmówcy, poziom dzisiejszych studiów jest
      żenujący i większość studentów nie miałaby szans studiować w
      dawniejszych czasach.

      Przypominam sobie dyskusję sprzed kilku lat, kiedy różnego
      rodzaju specjaliści dowodzili, że powinniśmy dostosować polski
      system kształcenia młodych ludzi do standardów europejskich. W
      tym samym czasie Brytyjczycy myśleli o tym, jak się z tego
      właśnie systemu wycofać, gdyż całkowicie nie zdał on egzaminu.
      Badania, wówczas przeprowadzone, wykazały, że lekki i mało
      stresujący system szkolnictwa doprawdził do takiego stanu, że
      większość Brytjczyków wróciła do ery przedkopernikańskiej - część
      uważa, że Ziemia jest płaska; część że Słońce kręci wokół Ziemi.

      Założenie, że istnieją samoistne mechanizmy zdolne stworzyć
      centra naukowe w ciągu kilku czy kilkunastu lat jest całkowicie
      błędne. Jednak, żeby się o tym przekonać, polski rząd musi
      wywalić w błoto kilka miliardów złotych i wyprodukować kilkaset
      tysięcy analfabetów z dyplomami.

      Ostatnio, dobrym sposobem na życie stało się zarobkowe pisanie
      prac dyplomowych.
    • Gość: ziggi A jak Ty tlumaczysz "human resources"? IP: *.mst.gov.pl 12.12.02, 08:37
      Zwyczajnie jestem ciekawy - bo ludzie sie do "zasobow ludzkich" zdazyli
      przyzwyczaic. Moze czas nimi troche wstrzsanac? Pozdrawiam.
    • Gość: ziggi A jak Ty tlumaczysz 'human resources'? IP: *.mst.gov.pl 12.12.02, 08:37
      Zwyczajnie jestem ciekawy - bo ludzie sie do "zasobow ludzkich" zdazyli
      przyzwyczaic. Moze czas nimi troche wstrzasnac? Pozdrawiam.
      • Gość: maruda Re: A jak Ty tlumaczysz 'human resources'? IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 12.12.02, 09:26
        Gość portalu: ziggi napisał(a):

        > Zwyczajnie jestem ciekawy - bo ludzie sie do "zasobow ludzkich"
        zdazyli
        > przyzwyczaic. Moze czas nimi troche wstrzasnac? Pozdrawiam.

        Słowniki PWN raczej też nie zdążyły się jeszcze przyzwyczaić do
        kalki 'human resources' - "zasoby ludzkie". Starsze pokolenie
        chyba również. Od wieków słowo zasoby nie było kojarzone w języku
        polskim z ludźmi bądź istotami żywymi.

        Mnie zwrot "zasoby ludzkie" kojarzy się negatywnie, tak jak,
        motłoch, mięso armatnie, itp. W kontekście nauki, systemu
        nauczania, poziomu wykształcenia, umiejętności, wydaje się być,
        na razie, nie do przyjęcia.
        • Gość: k4syx Re: A jak Ty tlumaczysz 'human resources'? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 12.12.02, 09:49
          A dział kadr to takie przerażające? Czy się źle kojarzy?
          Ja wiem że dla niektórych dużo lepiej mówić znajomym i mieć to
          na wizytówce napisane - że się jest hjuman risorces meneżerem -
          niż pracownikiem działu kadr :D ale to już chyba leka przesada
          żeby TO WOGÓLE TŁUMACZYĆ.
          Pozdrówka!
          • Gość: zrzęda Re: A jak Ty tlumaczysz 'human resources'? IP: *.uni.opole.pl 12.12.02, 10:04
            Gość portalu: k4syx napisał(a):

            > A dział kadr to takie przerażające? Czy się źle kojarzy?
            > Ja wiem że dla niektórych dużo lepiej mówić znajomym i mieć to
            > na wizytówce napisane - że się jest hjuman risorces meneżerem
            -
            > niż pracownikiem działu kadr :D ale to już chyba leka przesada
            > żeby TO WOGÓLE TŁUMACZYĆ.
            > Pozdrówka!


            Problem jest znacznie szerszy. Bardzo nie podobają mi się te
            wszystkie amerykańskie "kalki" - nie tylko językowe.
            Przykład - całe dziesięciolecia funkcjonowali (gorzej lub
            lepiej) opiekunowie lat. Dziś mamy TUTORÓW! Pomijając istnienie
            polskiego odpowiednika tego terminu, to - na litość Boską - to
            co wypisuje się w zakresie obowiązków takiego opiekuna,
            przenosząc z Zachodu zapewne słuszne, ale nie przystającve do
            naszego dotychczasowego modelu szkonictwa wyższego wzorce, może
            zdumiewać.
            Takimi przykładami można sypać jak z rękawa.
            A system oceny pracowników nie uwzględniający (w praktyce, bo
            teoretycznie tak) jakości ich pracy dydaktycznej? Premiowane są
            tylko publikacje. "Publikuj lub giń", a w konsekwencji tony
            zapisanego nie zawsze potrzebnie papieru - znacie to?
            No to na ra
    • Gość: Maria Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.torun.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.02, 09:07
      Zaczne od kilku stwierdzen.
      1) Szefem Komisji Akredytacyjnej jest profesor, ktory mial spore
      osiagniecia w kierowaniu uczelnia.
      2) Powiekszona liczba studentow jest korzystnym osiagnieciem,
      gdyz w dzisiejszych czasach ludzie powinni zdobywac wyzsze
      wyksztalcene na znacznie szersza skale
      3) Jakosc ksztalcenia, oczywiscie pozostawia wiele do zyczenia
      przy takiej masowce, a przy nieomalze niezmienionych "zasobach
      ludzkich" - tu mysle o kadrze nauczajacej, ktorej liczba jest
      nieomalze ta sama co 10 lat temu
      4) European Credit Transfer jest czyms do czego wszystkie
      uczelnie powinny dazyc, abysmy mogli wrocic do czaso
      kopernikanskich, kiedy to nasz slawny rodak studiujac, zaczynal
      od Krakowa, a konczyl na Padwie i Bolonii.

      W przeciwienstwie do kilku wyrazonych tu glosow, mysle ze mamy
      BARDZO WIELU bardzo zdolnych studentow, no i oczywiscie bardzo
      wielu minimalistow, ktorych uczelnia wyzsza nie dodaje skrzydel,
      bo stala sie mlynem do mielenia, bankiem do zdobywania funduszy
      od setek zaocznych, ktorym niewiele sie oferuje w zamian. Nie
      krytykuje tu bynajmniej zaocznych, ale tych ktorzy nie wywiazuja
      sie wobec nich z umowy, oplaconej ciezkimi pieniedzmi

      Aredytowanie polegajace glownie na sprawdzaniu ilosci profesorow
      to.... bzdura. Dochodzenie do stopnia profesora w Polsce jest w
      stanie pozbawic entuzjazmu i checi uczenia najlepszych
      profesorow. Na zachodzie (poza niemieckojezycznym obszarem) nie
      ma habilitacji a sa noblisci i doskonali profesorowie. U nas
      profesura trzyma sie kurczowo swoich zdobytych pozycji, pilnujac
      aby innym nie udalo sie za wczesnie wejsc na te droge.
      W srodowisku "naukowym" jest wiele zawisci, walki o prestiz w
      sposob nieuczciwy. Tego Komisja nie widzi i nie chce widziec.
      Komisja akceptuje pozory, stan z dnia gotowosci do przegladu.

      A powstaly takze "towarzystwa wzajemnej akredytacji", ktore same
      sie wyakredytowaly.

      No, ale moze to jest pierwszy krok na drodze do poprawy sytuacji.
      Nauce polskiej potrzebna jest najbardziej teraz gleboka debata
      na temat etyki.

      Pozdrawiam


      • annowo Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów 12.12.02, 09:21
        Jak można mówic o jakości polskich studiów, gdy obcina się ilość
        ćwiczeń, projektów, a grupy laboratoryjne (jeżeli już takie uda
        się utworzyć) zwiększa się nawet i do 20 osób? Jak mozna zdobyć
        dobre wykształcenie, gdy średni wiek kadry profesorskiej to 65
        lat? Jak nauczyciele mogą poświęcać czas studentom i na swoją
        pracę naukową, gdy robią zlecenia z firm? A młodzi doktoranci-
        traktowani jak tania siła robocza, ich dokoraty są potrzebne
        jedynie dla zdobycia stopnia profesora, po 4 latach pracy na
        rzecz uczelni bez szans na zatrudnienie, bo "brak godzin".
        Cała ta komisja to jeden wielki pic, a raczej ciekawe spędzenie
        czasu w miłym towarzystwie. A dawanie kartek i tak niczego nie
        zmieni - jakość kształcenia się nie poprawi, jeśli nie zmieni
        się przepisów.
      • Gość: maruda Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mpsz.pl / *.gdynia.mm.pl 12.12.02, 09:49
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        Chyba z mojej i poprzedników wypowiedzi wyciągnęłaś nieco mylne
        wnioski. Nie neguję zasady szerokiego dostępu do wiedzy, ale
        sposób jej realizacji. Jeżeli na ten sam kierunek, na tej samej
        uczelni, przyjmuje się trzy razy więcej studentów niż dawniej,
        bez zwiększenia kadry naukowej, to siłą rzeczy trzeba obniżyć
        poziom, by móc wypuścić trzykrotnie więcej magistrów. W sposób
        oczywisty tracą na tym najzdolniejsi. Więc, ci co mogą, wybierają
        uczelnie zagraniczne. Nie sprzyja to rozwojowi polskiej nauki.
        Rzecz w tym, że to co powinno odbywać się na drodze ewolucji,
        chciano w trybie nakazowo-rozdzielczym załatwić rewolucją.
      • Gość: Emilia Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mt.polsl.gliwice.pl 12.12.02, 13:28
        Zgadzam się z Tobą w zupełności. Etyka to teraz sprawa numer
        jeden. A traktowanie studentów studiów zaocznych naprawdę urąga
        dobrym obyczajom. Często sa to studenci pracujący równie cięzko
        lub nawet więcej niż studenci dzienni, bo wcale nie sa od nich
        głupsi czy bardziej leniwi, tymczasem na uczelni oferuje sie im
        duzo mniej i czyni to z premedytacją.
      • Gość: j Re: Komisja sprawdza jakos´c´ polskich studiów IP: *.immunbio.mpg.de 12.12.02, 16:26
        W Niemczech juz zaczyna sie odchodzic od hab. Np Max-Planck Inst
        wprowadzil mozliwosc uzyskiwania stanowiska prof bez wymogu
        uzyskania habilitacji tzw mlody profesor. Generalnie jest krytyka habilitacji.
        Twierdzi sie ze to hamuje rozwoj naukowy poniewaz wymusza
        prowadzenie badan na niewysokim poziomie dla produkcji publikacji. No
        coz u nas pewnie jeszcze dlugo stara kadra profesorska nie popusci. Bo
        jak sie samemu to przeszlo, to czemu mlodzi maja miec latwiej. No i
        jeszcze moga byc lepsi...
        Tez nieststy trzeba produkowac publikacje aby starac sie o tytul hab. Nie
        wystarczy np. kilka prac opublikowanych w uznanych czasopismach, bo
        musi byc ich okreslona liczba. Dzieki temu istnieja jeszcze rozne
        czasopisma uczelniane, w ktorych puszcza sie byle jakie publikacje tylko
        po to aby byla ich odpowiednia liczba. Bo do uzyskania tego stopnia musi
        byc ich np 18. Ilu to profesorow, zostalo prof. bez znajomosci jezyka
        obcego, ba nigdy nie napisali pracy z jezyku innym niz polski...
        Z drugiej strony jak ci dobrzy studenci zaczna korzystac z okazji (a takich
        jest coraz wiecej, bo tak jak np w Niemczech ze wzgledu na wysoki
        poziom zycia, mlodym ludziom coraz mniej sie chce studiowac i uczelnie
        aby istniec, nastawiaja sie na studentow z zagranicy) i wybierac studia na
        uczelniach za granica, to wtedy dopiero bedzie problem z jakoscia
        kandydatow.....
        Ze finansowanie nauki jest zle?! W Polsce Profesorowie maja bardzo
        dobrze i za bardzo sie tym nie przejmuja (mozna zawsze miec jakis
        interes na boku, lub dzieki temu ze jest sie tym prof, mozna zalapac sie do
        jakiejs spolki itp w ostatecznosci miec ze dwa, trzy dodatkowe etaty na
        innych uczelniach). tylko pilnuja wlasnego interesu. Przeciez nikt
        profesora z uczelni nie zwolni. A rektorzy moze by wzieli przyklad z rektorow
        wloskich uniwersytetow. Ale, poki co, tez maja dobrze...
      • Gość: nie-profesor Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.12.02, 21:42
        Gość portalu: Maria napisał(a):

        > Zaczne od kilku stwierdzen.
        > 1) Szefem Komisji Akredytacyjnej jest profesor, ktory mial spore
        > osiagniecia w kierowaniu uczelnia.
        > 2) Powiekszona liczba studentow jest korzystnym osiagnieciem,
        > gdyz w dzisiejszych czasach ludzie powinni zdobywac wyzsze
        > wyksztalcene na znacznie szersza skale
        > 3) Jakosc ksztalcenia, oczywiscie pozostawia wiele do zyczenia
        > przy takiej masowce, a przy nieomalze niezmienionych "zasobach
        > ludzkich" - tu mysle o kadrze nauczajacej, ktorej liczba jest
        > nieomalze ta sama co 10 lat temu
        > 4) European Credit Transfer jest czyms do czego wszystkie
        > uczelnie powinny dazyc, abysmy mogli wrocic do czaso
        > kopernikanskich, kiedy to nasz slawny rodak studiujac, zaczynal
        > od Krakowa, a konczyl na Padwie i Bolonii.
        >
        > W przeciwienstwie do kilku wyrazonych tu glosow, mysle ze mamy
        > BARDZO WIELU bardzo zdolnych studentow, no i oczywiscie bardzo
        > wielu minimalistow, ktorych uczelnia wyzsza nie dodaje skrzydel,
        > bo stala sie mlynem do mielenia, bankiem do zdobywania funduszy
        > od setek zaocznych, ktorym niewiele sie oferuje w zamian. Nie
        > krytykuje tu bynajmniej zaocznych, ale tych ktorzy nie wywiazuja
        > sie wobec nich z umowy, oplaconej ciezkimi pieniedzmi
        >
        > Aredytowanie polegajace glownie na sprawdzaniu ilosci profesorow
        > to.... bzdura. Dochodzenie do stopnia profesora w Polsce jest w
        > stanie pozbawic entuzjazmu i checi uczenia najlepszych
        > profesorow. Na zachodzie (poza niemieckojezycznym obszarem) nie
        > ma habilitacji a sa noblisci i doskonali profesorowie. U nas
        > profesura trzyma sie kurczowo swoich zdobytych pozycji, pilnujac
        > aby innym nie udalo sie za wczesnie wejsc na te droge.
        > W srodowisku "naukowym" jest wiele zawisci, walki o prestiz w
        > sposob nieuczciwy. Tego Komisja nie widzi i nie chce widziec.
        > Komisja akceptuje pozory, stan z dnia gotowosci do przegladu.
        >
        > A powstaly takze "towarzystwa wzajemnej akredytacji", ktore same
        > sie wyakredytowaly.
        >
        > No, ale moze to jest pierwszy krok na drodze do poprawy sytuacji.
        > Nauce polskiej potrzebna jest najbardziej teraz gleboka debata
        > na temat etyki.
        >
        > Pozdrawiam
        > -------
        Masz rację. Dla uzupełnienia przemysleń zajrzyj na strone www.jwieczorek.ans.pl.
        Milej lektury.
        Pozdrawiam
        >
    • Gość: irza Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.portainfo.com.pl 12.12.02, 09:15
      Też studiowałam za PRL-u, a teraz studiują moi synowie, jeden
      właśnie skończył dokładnie mój wydział na mojej uczelni
      (politechnika), specjalizację też wybrał moją. Mam więc dobre
      porównanie. Generalnie od studentów, nawet przy podobnym
      programie, mniej się wymaga. Łatwiej też dostać się na studia:
      ja zdawałam egzaminy wstępne przy 4 chętnych na 1 miejsce (a
      bywało więcej!!), obecnie jest konkurs świadectw (na ogół
      młodzież wybiera łatwe i przyjemne marketingi, socjologie itp, a
      nie trudne studia techniczne). Przy tym systemie rekrutacji
      preferencje mają absolwenci kiepskich szkół na ogół z małych
      miasteczek (w dużych miastach też takie bywają), gdzie ocenę 5
      stawiano za taką wiedzę, która w dobrych szkołach często nie
      wystarczała na 3. Ten system z nawiązką "zrekompensował" dawne
      punkty za pochodzenie społeczne. Co do biednych studentów mam
      inne zdanie.Znam wieku z ubogich rodzin, także bezrobotnych z
      upadłych PGR-ów, którzy studiują utrzymując się ze stypendiów.
      Jest sporo różnych fundacji (często mało krzykliwych)
      pomagających młodym ludziom wyrwać się poprzez naukę z wiejskiej
      i małomiasteczkowej beznadziei. Czy pamiętasz jaka była
      dostępność (a raczej niedostępność)podręczników akademickich i
      jakie były ich ceny? Gloryfikujesz chłopie po prostu młode lata,
      caałe moje szzczęście że jeszcze mentalnie się nie zestarzałam.
      • Gość: Doctor AD MAXIMAM POLONIAE GLORIAM IP: *.dwi.uw.edu.pl / 192.168.0.* 12.12.02, 11:05
        Prawda jest niepodwazalna, ze wspolczesny system ksztalcenia w
        Polsce w 99% nie spelnia nawet najnizszych norm przyzwoitosci.
        Nie chodzi mi tu bynajmniej o "wynaturzenia" typu studia
        zaoczne, ktore same w sobie sa zaprzeczeniem idei studiowania,
        ale np. o fakt umozliwienia uzyskiwania dyplomu osobom
        spelniajacym jedyne kryterium selekcji i kwalifikacji:
        dysponowanie odpowiednia suma srodkow pienieznych. Przyjecie
        takiego kryterium wyboru kandydata czyni w istocie wielka
        krzywde:
        - primero, samej tej osobie, bowiem daje sie jej zludzenie, iz
        posiada "odpowiednie" predyspozycje intelektualne, co w
        rzeczywistosci nie ma i nie moze miec miejsca (to tak np. jakby
        o przynaleznosci do druzyny pilkarsiej decydowalo jedynie
        zasobnosc majatkowa aspiranta, w takim wypadku Bill Gates bylby
        lepszym zawodnikiem od Ronaldo)
        - segundo, tym studentom, ktorzy dzieki swoim zdolnoscia
        intelektualnym i ciezkiej pracy, w sumie uzyskuja taki sam (jak
        ci powyzsi) dowod zdobycia pewnej wiedzy - a wiec dyplom
        - tercero, calemu spoleczenstwu, bowiem poprzez promocje i
        afirmacje przecietnosci i miernoty (jak to czyni obecny system
        edukacyjny) pozbywa sie swej najzdolniejszej czesci, ktora
        wyjezdza za granice, gdzie ma szanse na samorealizacje i wieksze
        uznanie.
        Studiowanie to rozwoj wlasnej osobowisci poprzez bezposredni,
        bliski i ciagly kontakt z uczelnia, jej kadra naukowa, to
        obcowanie i poznawanie roznych wymiarow zycia z innymi (ale na
        podobnym poziomie intelektualnym) ludzmi. Takiej mozliwosci nie
        daje niestety "nauka" w zdecydowanej wiekszosci jednostek
        akademickich w tym kraju, ktore zajmuja sie obecnie
        jedynie "produkcja" absolwentow, a w zasadzie ich karykatur.
        Aha, i jeszcze jedno, aby moc studiowac (ale studiowac przez
        duze "S", w dodatku na dobrej uczelni) wcale nie trzeba byc
        osoba zamozna, choc to niewatpliwie wiele ulatwia. Sam - jako
        czlonek rodziny, w ktorej laczny dochod na osobe nigdy (a
        studiuje juz od 1995, teraz w trakcie doktoratu) nie przekraczal
        400 zl - jestem tego najlepszym przykladem. Wystarczy sie troche
        postarc (stypendium naukowe) i nieco odwazyc (np. wyjechac w
        wakacje do pracy za granice - pierwszy raz jechalem w Europe
        autostopem z 200 DM w kieszeni, 10 konserwami turystycznymi,
        namiotem, nadzieja i .. usmiechem na ustach), a mozna swe plany
        zrealizowac i na prawde cos osiagnac.
        zegnam z nadzieja, ze komisja akredytacyjna choc w niewielkim
        stopniu poprawi stan naszego systemu edukacyjnego, a przez to
        zwiekszy szanse na lepsza przyszlosc naszego kraju,
        AD MAXIMAM POLONIAE GLORIAM!

        • Gość: doktor prawdziwy Re: OTWÓRZ OCZY DOKTORZE...! IP: *.tele2.pl 12.12.02, 12:06
          Bardzo to wszystko ladnie brzmi i wzniosle, ale rzeczywistosc
          wyglada inaczej. Mlodzi doktorzy jej nie znaja a starsi
          profesorowie na tyle dobrze znaja, ze nie zamirzaja o niej mowic.
          Co do platnych studiow to sa one wynikiem zeujacych wynagrodzen
          dla kadry, ale i obowiazaku wypracowania przez uczelnie 6,7%
          dotacji.
          Inna metoda zdobycia tych pieniedzy jest grabienie grantow kbn-
          owskich, ktore wygrywaja pracownicy. UJ bierze np. 25% (nie
          liczac sprzetu, ktory zostaje w uczelni) nawet jesli do grantu
          zlotoweczki nie musi dolozyc. A co maja powiedziec inne
          uczelnie.Te mniejsze nie dostaja grantow nawet za najlepsze
          projekty bo sa "mniej znane".
          Poza tym sudia zaoczne wpisuja sie w idee permanentnego
          ksztalcenia, tak jak podyplomowe i inne platne studia. Problem
          jedynie w tym, ze uczelnia nie moze prowadzic kursow, co by
          najlepiej realizowalo idee podnoszenia kwalifikacji, gdzyz sa
          one oblozone 22% vatet i w sumie z innymi podatkami placi sie
          okolo 75%. A wtedy dochodu nie ma.
          Co wiecej studia zaoczne nie kloca sie w zaden sposob z ideea
          wspolczesnego studiowania. Dwa dni kontaktu z kadra wystarczy
          (rzecz jasna jesli kadra pracuje a nie umyka tuz po zajeciach do
          domu)a studia polegaja na samodzielnym rozwoju intelektualnym,
          zwlaszcza w czasach, gdy zawod zmienia sie kilkakrotnie w zyciu,
          umiejetniosc samodzielnej nauki, jedynie przy wsparciu fachowcow
          jest niezbedna.
          Doktorze!! obecnie uczelnie przymierzaja sie do nauczania przez
          internet i kontakt ograniczy sie do wirtualnego.
          Czy to dobrze?? Tak po prostu jest i ramach rzeczywistosci
          trzeba szukac rozwiazan. Rozmawialem ze studentami zaocznymi
          czesc z nich wybiera studia zaoczne nie z braku wiedzy, ale
          pieniedzy. Okazuje sie, ze czesto bardziej oplaca sie im
          pracowac i placic za studia niz miec darmowa nauke i zadnej
          szansy na dorobienie na zycie (tez nie tanie).
          Doktorze takie sa realia!! Mniej atrakcyjne od marzen, ale to w
          ich ramach trzeba szukac rozwiazan.
          A komisja akredytacyjna bez zasadniczych zmian w szkolnictwie
          wyzszym to tylko kwiatek do kozucha.
          Ot taki nasz "Rewizor".
          • Gość: dysydent Re: OTWÓRZ OCZY DOKTORZE...! IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 13.12.02, 09:49
            Dzisiejszy system edukacyjny to WIELKIE OSZUSTWO EDUKACYJNE. Dyplomy niewiele,
            jeśli cokolwiek znaczną. Finanse sa ważne ale to nie jest głowna przyczyna.
            Skoro nauczyciele dostają takie marne grosze to czemu tak kurczowo trzymają sia
            na uczelniach? Czemu na uczelniach lądują przegrani politycy? Uczelnie
            definiuje się jako korporacje nauczanych i nauczających poszukujących prawdy.
            "profesorowie' 'pracują' na kilku a nawet kilkunastu etatach i jeszcze im
            mało. Należałoby zmniejszyć intensywnośc 'poszukiwania prawdy'. Należy
            zlikwidować fikcję zatrudnienia na uczelniach. Albo się pracuje na jednym
            etacie albo sie nie pracuje. Kłamstwem jest, ze nikt nie chce pracować w
            uczelniach bo daja mało pieniędzy. To uczelnie nie chcą przyjmować tych którzy
            pracują (pracowali) wydajnie i za mniejsze stawki a nawet wiele za darmo!! Tych
            się skazuje na śmierc zawodową bo kontrast z obecnie 'pracującymi' byłby zbyt
            wielki. Tego Komisja Akredytacyjna zapewne nie zmieni tym bardziej że sklada
            się i z takich, którzy wiele mają na sumieniu.
    • Gość: licencjatka Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: ncroes* / *.kabel.telenet.be 12.12.02, 10:04
      Bardzo sie ciesze, moze do poznanskich szkol tez zajrza, jest
      tam taka jedna na Roboczej... Zrobilam tam licencjat
      (zaocznie), a z calej mojej nauki glownie pamietam walki z
      Dziekanatem, w ktorym mozna bylo jedynie uslyszec,
      ze "porozmawiamy jak wplata za szkole bedzie zaksiegowana -
      czyli za jakies dwa tygodnie", jak i z wykladowcami, ktorzy
      przyjmowali jedynie na dyzurach w swoich macierzystych
      uczelniach (UAM, AE) - oczywiscie w dni powszednie w godzinach
      dopoludniowych. Na egzaminie czasem liczyl sie kolor dlugopisu
      lub nie wiem co (?!). Wpisy do i indeksow (dla studiow
      zaocznych!!!!) we wtorek o 14.00 itd, itd. Rozumiem, ze PKA
      kontroluje jakosc ksztalcenia, ale mysle, ze w/w rowniez
      podlega ocenie. czy sie myle?
    • Gość: folkatka Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: 158.75.24.* 12.12.02, 10:05

      Witam!!
      Dla mnie caly swiatek polskich uczelni nadaje sie do wymiany!! Abstrahujac od
      tego, ze na mojej uczelni spotkanie z komisja akredytacyjna bylo OK - bylismy
      zwolnieni z zajec, a jej czlonkowie zachecali nas do tego zebysmy podzielili
      sie z nimi wszystkimi bolaczkami - co zesmy uczynili, chociaz padlo tez wiele
      cieplych slow. Powiem krotko - system nauczania i oceniania panujacy na
      polskich uczelniach jest mocno przestarzaly. Primo jest za duzo zajec. Wyklady
      sa obowiazkowe, co zakrawa na kpine, bo to co glosza na nich niektorzy
      profesorowie, wydaje sie byc zywcem wziete z ksiazki. Ale coz - trzeba przyjsc,
      liste podpisac, a potem siedziec, ukradkiem czytajac gazete pod lawka zamiast w
      tym czasie np. pojsc do biblioteki. To ostatnie, przy duzej ilosci zajec, moze
      byc naprawde problemem. Wiec trzeba wybierac do ktorych z nich mam sie
      przygotowac.Studenci na Zachodzie , do ktorego ponoc dazymy, maja o wiele
      wiecej swobody, po za tym tam naukowiec, ktorego wyklady nie ciesza sie
      powodzeniem, moze zostac nawet zwolniony z pracy! Secundo - system oceniania.
      Wyjatkowo nieobiektywny. Ja akurat mialam wiekszosc egzaminow ustnych, i po
      ktoryms z kolei zaczelam sie zastanawiac, dlaczego akceptuje sie sytuacje w
      ktorej oceny studentow zaleza wylacznie od dobrego humoru wykladowcow??
      Przeciez jednej osobie moga dac latwe pytanie, drugiej trudne, moga czlowieka
      zmieszac z blotem (pani sie nadaje zeby tu sprzatac a nie studiowac - tak
      zdarzylo mi sie kiedys uslyszec), do tego dochodza cale legendy przekazywane
      sobie od lat, ze pan X lubi np. blondynki w niebieskich bluzkach a u pani Y
      rudzi w okularach nigdy nie zdaja za pierwszym podejsciem. Ludzie!! To jest po
      prostu osmieszajace dla nas wszystkich!! A egzajminy pisemne - coz, to ze
      sciaganie jest akceptowane, to po prostu kolejny - po np. korupcji symptom
      tego, jak nasze spoleczenstwo malo ceni sobie uczciwosc...
      A to ze powszechnie akceptowana jest ocena trzy? Szczerze- dawno juz
      przestalam przywiazywac wage do stopni. Dlatego, ze nawet po kilku tygodniach
      nauki nie jestemn w stanie opanowac wszystkiego. Na egzaminie natomiast moge
      dostac akurat takie pytanie na ktore nie jestem w stanie odpowiedziec, czesto
      to powoduje nerwowa reakcje wykladowcy, i moje ciche blaganie " koncz wasc..."
      Wychodzac klne na te wszystkie nieprzespane noce - bo po co bylo.... Reasumujac
      - nasze uczelnie sa chore.A pana chwalacego PRL zapytam - ile wtedy zarabiali
      ludzie z wyzszym wyksztalceniem? Moja mama, nauczycielka w liceum, w II pol.
      lat 80 zarabioala w miesiac tyle co chlopak po zawodowce przez pare dni.
      Pozdrawiam
      Folkatka


    • Gość: ikar Telewizyjne i Internetowe studia IP: proxy / 212.244.226.* 12.12.02, 10:07
      Powszechność, jakość i niskie koszty mogą zpewnić tylko studia
      Telewizyjno-internetowe. To co jest obecnie to chałtury.
    • Gość: Goska Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 11:28
      A moze, Szanowna komisja oceni jakosc ksztalcenia na Akademii
      Medycznej w Bydgoszczy, gdzie ksztalci sie juz kosmetyczki i
      inne profesje a na wydziale lekarskim studiuja naslabsi
      studenci z Polski.
      Place niektorych profesorow sa na rowni z uposazeniem
      Prezydenta!! Warto sie przyjrzec zarobkom Dyrekcji AMB, kazdy
      by marzyl o takich zarobkach. Nepotyzm kwitnie jak chwast.
    • Gość: Łodzianin Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.uml.lodz.pl 12.12.02, 11:29
      Wiele osób porusza problem uczciwości studentów. Młodzi ludzoe
      biorą przykła z góry, jak należy postępować i ustawiać się w
      życiu. W Łodzi prezydent tego miasta "załatwił" sobie tytuł
      magistra na łódzkej uczelni. Bronił pracę w lipcu tego roku, a w
      sierpniu już nie pamiętał ile liczyła stron i kto jest
      promotorem pracy. A najlepsze, że Uniwersytet Łódzki za liczył
      temu panu studia, które odbył ileś lat wcześniej, a była to
      Akademia Nauk Społecznych przy ... KC PZPR!!!
      • Gość: zainteresowany Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 12.12.02, 19:43
        Gość portalu: Łodzianin napisał(a):

        > Wiele osób porusza problem uczciwości studentów. Młodzi ludzoe
        > biorą przykła z góry, jak należy postępować i ustawiać się w
        > życiu. W Łodzi prezydent tego miasta "załatwił" sobie tytuł
        > magistra na łódzkej uczelni. Bronił pracę w lipcu tego roku, a w
        > sierpniu już nie pamiętał ile liczyła stron i kto jest
        > promotorem pracy. A najlepsze, że Uniwersytet Łódzki za liczył
        > temu panu studia, które odbył ileś lat wcześniej, a była to
        > Akademia Nauk Społecznych przy ... KC PZPR!!!
        -----------
        To drobiazg w porównaniu z tym co się dzieje na Akademii Świętokrzyskiej.
        Polecam wątki Akademia przechowalnia pseudonaukowcow i Kadra Akademii na Forum
        regionalnym Kielce.
        Przyjemnej lektury!!!
    • Gość: tito KOMISJO NIE STRASZ PO SIE P...SZ!! IP: *.tele2.pl 12.12.02, 11:31
      Za te pieniadze, jakie budzet w imieniu spoleczenstwa daje na
      edukacje w wyzszych uczelniach, nauczanie bedzie z czasem gorsze
      a nie lepsze. Nic nie pomoga zolte i czerwone kartki.
      Jak wam w ogole nie wstyd robic takiej hucpy z akredytacja,
      kiedy ustawa o wynagrodzeniach dla kadr wyzszych uczelni
      zamrozona jest juz od ponad roku!!!!!!!
      Poza tym te rozmowy ze studentami to KPINY. CZERWONA KARTKA DLA
      KOMISJI! Nie slyszeliscie panstwo, ze takie badania powinny byc
      anonimowe!!!!? Kto ze studentow wypowie zle slowo o zlosliwym
      wykladowcy do nieznajomego Pana/Pani, ponoc z komisji.
      Amatorka z ta komisja jak ze wszystkim na uczelniach. Ale jak
      juz mowilem za te pieniazki niech spoleczenstwo niczego innego,
      niz przedszkola dla duzych dzieci, nie oczekuje.
    • Gość: tito KOMISJO NIE STRASZ PO SIE P...SZ!! IP: *.tele2.pl 12.12.02, 11:32
      Za te pieniadze, jakie budzet w imieniu spoleczenstwa daje na
      edukacje w wyzszych uczelniach, nauczanie bedzie z czasem gorsze
      a nie lepsze. Nic nie pomoga zolte i czerwone kartki.
      Jak wam w ogole nie wstyd robic takiej hucpy z akredytacja,
      kiedy ustawa o wynagrodzeniach dla kadr wyzszych uczelni
      zamrozona jest juz od ponad roku!!!!!!!
      Poza tym te rozmowy ze studentami to KPINY. CZERWONA KARTKA DLA
      KOMISJI! Nie slyszeliscie panstwo, ze takie badania powinny byc
      anonimowe!!!!? Kto ze studentow wypowie zle slowo o zlosliwym
      wykladowcy do nieznajomego Pana/Pani, ponoc z komisji.
      Amatorka z ta komisja jak ze wszystkim na uczelniach. Ale jak
      juz mowilem za te pieniazki niech spoleczenstwo niczego innego,
      niz przedszkola dla duzych dzieci, nie oczekuje.
    • Gość: student AMB Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 11:48
      Nasi profesorowie to "tytani pracy" nawet nie maja czasu
      prowdzadzic zajec z nami. Zbyt duzo pelnionych funkcji pozbawia
      ich mozliwosci wypelniania swoich obowiazkow. Zamaist profesora
      wystarczy magister lub doktor. W ubieglym roku tak bylo na
      biochemii w AMB, na cwiczeniach (tylko z grafika) byl obecny
      prof. K, ale "zastepcy wykonywali Jego prace". Profesor tylko
      poajwia sie na egzaminie, ale to nas nie uczy, bo egzamin mozna
      zdac bez wiedzy i wysilku.
    • Gość: Emilia Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.mt.polsl.gliwice.pl 12.12.02, 12:41
      Poziom kadry naukowej w uczelniach nie zależy od pieniędzy, a
      przynajmniej nie tylko. Nie zawsze trafiają tu ludzie z pasją
      naukową i umiejętnościami przekazywania wiedzy studentom. Poza
      tym można byc cenionym naukowcem, a kiepskim dydaktykiem. A to
      nie jest wcale takie rzadkie.
      • Gość: lekarz AMB Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 12.12.02, 14:16
        Panie Redaktorze,
        A moze Panu uda sie pojsc za ciosem " Komisji " i zbadac
        nazwiska dynastii pracujacych na naszej AMB. Slynne dynastie i
        cale kliki rodzinne... dziekansko profesorskie. To naprawde
        temat!!!
    • Gość: GlobalTel [...] IP: *.tele2.pl 12.12.02, 15:20
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: GlobalTel [...] IP: *.tele2.pl 12.12.02, 15:21
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: GlobalTel [...] IP: *.tele2.pl 12.12.02, 15:23
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: GlobalTel [...] IP: *.tele2.pl 12.12.02, 15:24
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • Gość: rabja Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.046-65-73746f5.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.02, 15:59
    • Gość: rabja Re: Komisja sprawdza jakość polskich studiów IP: *.046-65-73746f5.cust.bredbandsbolaget.se 12.12.02, 15:59

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka