Dodaj do ulubionych

Che Guevara - alfons rewolucji

25.02.05, 12:21
Alfons rewolucji
Tygodnik "Wprost", Nr 1160 (27 lutego 2005)

Filmowcy beatyfikują lewicowych terrorystów i pospolitych przestępców

Aż dziwne, że producentem tego filmu nie jest Fidel Castro. To przecież
kubański dyktator załatwił z władzami Boliwii, by w 30. rocznicę śmierci
przeprowadzić ekshumację Ernesta Guevary, zwanego Che. W 1997 r. dokonali
tego naukowcy z Kuby i Argentyny. Brazylijczyka Waltera Sallesa, reżysera
filmu o Che - "Dzienniki motocyklowe", przy ekshumacji nie było. Szczątki Che
przeniesiono do mauzoleum wybudowanego z polecenia Castro niedaleko miasta
Santa Clara na Kubie. "Dzienniki motocyklowe" mogłyby się w tym mauzoleum
znaleźć, bo to epitafium dla zastrzelonego w 1967 r. w Boliwii Che Guevary.
Film Sallesa wpisuje się w modę na świecką beatyfikację lewicowych
terrorystów i pospolitych przestępców. Cóż, tacy święci, jaka religia.

Męczennik popkultury
Ekstatyczne przyjęcie filmu Sallesa na festiwalu Sundance nie dziwi, bo jego
producentem jest fundator imprezy i jej szef - Robert Redford. Potem równie
gorąco "Dzienniki motocyklowe" przyjęto w Cannes, ale to też nie dziwi, bo
tam popyt na szlachetnych rewolucjonistów był zawsze. A w dziełku Sallesa Che
jest szlachetny, gdyż jego ręce jeszcze nie pokryły się krwią
rozstrzeliwanych (często przez niego samego) politycznych przeciwników -
rzeczywistych i urojonych. Jest szlachetny także dlatego, że ani przed
śmiercią, ani prawie 40 lat po niej, lewica nie była w stanie zrodzić i
wykreować innej postaci, która stałaby się reklamą jej ideologii i ikoną XX-
wiecznej kultury masowej. Reklamówką stał się Che w 1960 r., gdy podczas
wiecu w Hawanie sfotografował go Albert Korda Gutierrez. Potem tę fotografię
powielano na T-shirtach, plakatach, a także w serigrafiach Andy`ego Warhola -
obok Marilyn Monroe i Elvisa Presleya.
Na zrobionym tuż po śmierci tzw. chrystusowym zdjęciu, Guevara był już
męczennikiem. Ale od początku mit Che więcej miał wspólnego z Lennonem niż z
Leninem. Może dlatego jego romantyczny wizerunek rozpoczął samoistne,
oderwane od historycznego kontekstu życie. Dość dziś spojrzeć na nowy
rewolucyjny szyk Madonny ş la Che, spod znaku ubiegłorocznego
albumu "American Life", czy prześledzić proces wytoczony przez Kordę
koncernowi Smirnoff. Firma ta wykorzystała głośne zdjęcie Che jego autorstwa
w reklamie wódki. To wszystko pokazuje, że Che Guevara nie tylko od dawna nie
jest własnością lewicy, ale stał się dokładnie tym, przeciw czemu walczył
przez swoje krótkie rewolucyjne życie: znakiem towarowym, elementem
kapitalistycznej gospodarki.

Seksualne fantazje wykastrowanych kocurów
"Che był rewolucjonistą o wyglądzie rockowej gwiazdy. Korda, fotografik mody,
wyczuł to instynktownie i uchwycił na taśmie. Wcześniej tylko nazizm był
ruchem politycznym, który doceniał potęgę fizycznej atrakcyjności i
seksualnej charyzmy.
I umiał to wykorzystać. Komuniści nigdy tego nie potrafili pojąć. I oto
wybucha rewolucja na Kubie i w stworzoną przez nią próżnię weszli ci wszyscy
macho o bujnych czuprynach, z brodami i ponętnie wypchanymi rozporkami, i
natychmiast Normanowi Mailerowi i całemu temu tłumkowi wyznawców mody na
radykalizm wilgotnieją dżinsy" - pisał Lawrence Osborne w "New York
Observer".
Prawdziwy Che Guevara z trybuny mówił: "Nieprzejednana nienawiść do wroga
pobudza nas nieprzerwanie do działania i przemienia w skuteczne i selektywne,
brutalne i bezlitosne maszyny do zabijania". Podchwycili to wszelkiej maści
terroryści oraz samozwańczy bojownicy o wolność ludu. Do dziś te słowa
kołaczą się w głowach meksykańskich zapatystów czy weteranów ruchu
sandinowskiego. Zawodowi postępowcy w typie Noama Chomsky`ego wydają się
krzyżówką wykastrowanego kocura i szafy grającej, a nie rewolucjonisty w
stylu Che. Kocur bardziej woli wygodę miękkiego fotela niż niebezpieczne
dachowe awantury (chodzi o fotele na uniwersytetach i w różnych gremiach - od
Parlamentu Europejskiego po komitet przyznający Nagrody Nobla). Grająca szafa
po wrzuceniu monety odgrywa stare przeboje z myszką, a raczej z brodą -
dłuższą niż u Marksa i Engelsa.

Che jak viagra
Lewica bez ikon obyć się nie może, tak jak nie potrafi żyć bez komunałów i
drętwej mowy. Jej zapotrzebowanie na postacie symbole ostatnio rozpaczliwie
wzrosło, zwłaszcza że brzydki numer wyciął jeden z ostatnich żelaznych
faworytów - Fidel Castro. Gdy sam Oliver Stone wyruszył do Hawany, by
nakręcić hagiograficzny dokument "Commandante", tuż po zmontowaniu filmu
Fidel stracił trzech amatorów jazdy do USA bez paszportu i nasilił represje
wobec opozycji. W ciągu jednego dnia starannie budowany przez lata wizerunek
rajskiej krainy Buena Vista Social Club runął w gruzy, a film Stone`a trafił
na półkę. Reżyser zobowiązany został przez sponsorujący go kanał HBO do
nakręcenia bardziej krytycznego obrazu "Looking for Fidel".
"Dzienniki motocyklowe" Sallesa przez moment wydawały się przełomem na miarę
odkrycia viagry. Salles dokonał heroicznej próby - jak sam mówi -
"rehumanizacji człowieka, który został tak radykalnie wyrwany z
historycznego kontekstu". To się nie powiodło, bo młodzieńcze peregrynacje
Che z przyjacielem po bezdrożach Ameryki Południowej w 1952 r. po prostu
nikogo już nie obchodzą. Są równie odległą historią, jak rebelia młodzieżowa
roku 1968, która wylansowała Guevarę na jednego ze swoich patronów.

Bandyci w aureolach
Guevara stał się, podobnie jak Robin Hood, częścią światowego folkloru. Do
kolejnej ekranizacji jego biografii, podobno bardziej realistycznej, szykuje
się Steven Soderbergh ("Solaris", "Ocean`s Eleven"). Trop Robin Hooda okazał
się dla lewicowych filmowców, młodych i starszych - z pokolenia Jean-Luca
Godarda i Piera Paola Pasoliniego, bardzo inspirujący. Kombatanci z
radykalnej lewackiej bojówki The Weathermen, która na początku lat 70.
wsławiła się zamachami bombowymi w Nowym Jorku i innych miastach USA,
zafundowali sobie autobiograficzny dokument "The Weather Underground". Po
drugiej stronie Atlantyku jeden ze sztandarowych włoskich filmowców pokolenia
`68 - Marco Bellocchio - nakręcił film "Buongiorno, notte" (2003 r.) - o
porwaniu i zamordowaniu premiera Aldo Moro. Zbrodnię tę przedstawiono ze
słusznego punktu widzenia, czyli oczami bojowniczki Czerwonych Brygad. W
Niemczech Andreasa Baadera i Ulrike Meinhof, liderów budzącej postrach w
latach 70. lewackiej Frakcji Czerwonej Armii (finansowanej przez Stasi i
szkolonej przez terrorystów z Organizacji Wyzwolenia Palestyny), przedstawia
się, na przykład w dokumencie "Stammheim" czy fabule "Baader" (2002 r.)
Christophera Rotha jako bohaterów i męczenników w stylu Bonnie i Clyde`a.
Zgodnie z wymogami współczesnego marketingu, wszyscy ci bohaterowie są
młodzi, piękni i seksowni. Lekcja Che - i nazizmu - nie poszła na marne.

Jerzy Rzewuski


Obserwuj wątek
    • rychu_z_przemysla Re: Che Guevara - alfons rewolucji 28.02.05, 14:43
      Lewactwo ma sie dobrze, skoro produkuje takie filmy.
      W koncu do kogos sa one skierowane.
      I tu na forum przez dobrych pare dni migal baner reklamujacy ten filmik.

      Juz slysze rwetes jaki bylby, gdyby wyprodukowano film o mlodym Ribbentropie,
      albo o mlodym Adolfie H...
      • rychu_z_przemysla Re: Che Guevara - alfons rewolucji 28.02.05, 14:47
        Zawsze pytam mlodych ludzi dlaczego nosza koszulki z Che.
        Zapytuje ich, czy nosza tez koszulki z Hitlerem, Stalinem...
        • yossarian18 Re: Che Guevara - alfons rewolucji 07.03.05, 22:59
          Ciekawe co by było gdybym wyszedł na ulicę w koszulce z takim powiedzmy
          Mussolinim (ok. 300 ofiar przez 20 lat faszymu we Włoszech, kilkakrotnie mniej
          od wyczynów samego Che) czy Pinochetem (który, całe szczęście, powstrzymał
          cherwony pochód komunizmu). Przy odrobinie szczęścia trafiłbym na OIOM a nie do
          kostnicy po wymianie "argumentów" z antyfaszystowską bojówką(parę lat temu coś
          takiego chodziło po ulicach i biło każdego kto miał koszulkę z białym orłem)
          lub w najlepszym razie został opluty lub nazwany nazistą, he, he.
          Ale żarty na bok-to rzeczywiście smutnie i źle świadczy o poziomie moralnym(??)
          pewnej części polskiej młodzieży, że czci pospolitego przestępcę i terrorystę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka