goran2
17.03.02, 11:15
Wyścig hollsów nie ustaje - czy Lechici zostają w tyle?Oto opis meczu Legia-
Wisła (za grupą dyskusyjną):
"W sumie prawie nigdy nie pisze relacji z meczów u siebie, ale tym razem jest
po co.
O pilce krótko: wygrali. Nie wiem nic o meczu, bo bylem tak zajety, ze
obejrzalem go moze ze 30 minut. Tak, czy inaczej szacunek za zajebista
robote, walke i ambicje.
Jeszcze jeden taki mecz i znów bezdyskusyjnie bedziemy numerem jeden w
Polsce. Ten dal nam remis, albo nieznaczne prowadzenie. Jest to jednak na
tyle nieostre, ze z ocena wstrzymalbym sie do nastepnego meczu.
Daruje sobie opisy tego, od kiedy zbierala sie pod kasami wiara i ile trzeba
bylo stac w kolejkach. Dzis samo mieso, tym bardziej, ze mieso bedzie
ilustrowane (piona dla cyberziomka Woytek'a z legia.aspin.pl, który jak
zwykle stal na posterunku).
Od meczu z Walencja nie widzialem tylu ludzi na zylecie
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f5.jpg . Bez dwóch zdan na ten mecz
spielo sie duzo kibiców, wiec na obu glównych trybunach byl komplet widzów
(w sumie - okolo 11-12 tysiecy). Sporo (jak na nich) przyjechalo specjalnym
pociagiem wislaków - na oko z 500 typa
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f7.jpg ), ale... w zasadzie nie ma o
czym pisac.
Ja wiem, ze wislacy nie sa bogami ultras. Ja wiem, ze kibicowanie, a
szczególnie na wyjazdach, to ich wstydliwy punkt i pól Polski sie z tego
smieje. Ja wiem, ze nas sie nie da przekrzyczec u nas i ze Wisla ponoc grala
chujowo.
Ale *kurwa* przyjechac w pól tysiaca glów na mecz i krzyknac tylko trzy razy
(z czego raz o Lechii), to dla mnie przejaw bycia takimi leszczami, ze glowa
mala, oni nie pokazali NIC, nawet Zaglebie Lubin w kilkadziesiat osób
wypadlo lepiej! Bez kitu, wiedzialem, ze na Wisle jest kiepsko, ale takiego
obciachu sie nie spodziewalem. Podobnie, jak wiekszosc legionistów, którzy
byli w ciezkim szoku widzac wyraznie niedysponowane tego dnia przyjezdne ;)
Po konkretnej choreografii kartonowej na Walencji postanowilismy tym razem
pójsc krok dalej. Szczególowy wzór mial byc rozszerzony na wiecej, niz jeden
sektor. "Mówisz i masz", powiedzial Spider, po czym konkretnie zamieszal na
spólke z Karpikiem i A. i juz na 6 godzin przed meczem wraz z cyberfanska
horda ultrasów ("tylko pomysl...") zaczelismy planowac ulozenie kartonów. W
tym samym czasie druga czesc krwiozerczej bandy pakowala konfetti do...
tysiaca woreczków, w wyniku czego czesc przyklubowej przychodni zaczela
przypominac tartak.
Przygotowanie kartonów bylo tak dopracowane, ze ich ulozenie zajelo nam
chwilke.
Podnieslismy je na wejscie pilkarzy
legia.aspin.pl/photos/legia-wisla.mpg - to jest hit, wideo z tego.
bez kitu jeden z moich faworytw, kazdy, kto wie, co to ultras, powinien to
obejrzec. oprócz tego lektura uzupelniajaca:
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f73.jpg i
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f74jpg ). Nie ma co ukrywac, to byla
akcja zrobiona na swiatowym poziomie. Wiem, ze do smoka Saint-Etienne i
wariatów z Fossa dei Leoni jeszcze troche nam brakuje, ale powoli ich
gonimy. Tylko hajs nie ten i nie ta dyscyplina, ale jest juz coraz blizej i
na jednym z nastepnych meczów byc moze uda nam sie zrobic taki wariant, ze
pól Polski zbierze zeby z podlogi. Wracajac do tematu - prawie perfekcyjne
wykonanie zalozen choreograficznych (plus podniesienie ich od lewej do
prawej) sprawilo, ze efekt byl naprawde _nie_ _do_ _wyjebania_. Zreszta -
zobaczcie filmik, jest naprawde elektryzujacy. W tym samym czasie na
trybunie krytej podniesiono setki zimnych obni i baloników w barwach
klubowych.
Po zdjeciu kartonów polecialy one w góre co tez wygladalo niezle. Cala
akcja, oprócz druku i zalatwienia kartonów byla od poczatku do konca robiona
przez nas - Cyberfanów. Planowanie, rozkladanie, pilnowanie, schemat -
wszystko. Tak samo odpalone w 15 minucie pierwszej polowy
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f8.jpg ,
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f9.jpg ,
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f75.jpg ) race - 30 w jednym rzedzie.
Tuz po przerwie na zylecie rzucone zostalo nasze konfetti
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f33.jpg - Argentyna coraz blizej
;) ), doslownie w chwile pózniej cala zyleta i luk i czesc krytej zaplonela
ogniem ponad prawie 500 wulkanów
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f38.jpg ,
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f42.jpg , zdjecia nie obejmuja calosci,
wiekszosc tez byla nasza), wiec pilkarzom nie gralo sie najlatwiej
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f43.jpg . Ostatnia pirotechniczna
atrakcja byly biale i pomaranczowe swiece dymne
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f50.jpg ,
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f51.jpg ,
legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f52.jpg ), które sa moim faworytem.
Zajebiscie sie jaram swiecami, bo to klasyk, jak program obowiazkowy w
lyzwiarstwie. Nie musze chyba mówic, ze podczas meczu oprócz tego byl
naprawde zajebiscie mocny doping, za który lukruje nas dzis polowa gazet i
pilkarzy ;)
Ci sami pilkarze po meczu zaczeli nawet wchodzic do nas na kraty
( legia.aspin.pl/photos/02wisla1_f65.jpg ), najwyzej wspieli sie Vuko
(szefu, mój idol) i Bartek Karwan ;) a co tam sie dzialo pod kratami, to wie
ten, kto to przezyl ;).
W sumie jako CF organizowalismy prawie wszystko: kartony, race, wulkany,
swiece dymne i konfetti. Niezly wynik, jak na jedna grupe :-)
To tyle. Wiem, ze jest malo skladnie, ale nie o to chodzi.
--
Wiktor Cegla"