Forum Dom Dom
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    współlokator ?

    23.01.07, 16:41
    Witam :)
    Chce Was zapytac, co myslicie o wzieciu wspolokatora.
    Mam duze, piekne mieszkanie w domu z ogrodem, problem w tym, ze dosc ciezko
    mi je samej utrzymac.
    Pomyslalam wiec, ze moze zaproponowac komus wspolne korzystanie ze
    wszystkiego i wspolne dbanie o wszystko.
    Nie na zasadzie stancji, ale na zasadzie dobrania sie takich dwoch pokrewnych
    dusz, ktore dobrze sie ze soba rozumieja, dobrze czuja i wspolnie dbaja o
    wszystko nie dlatego, ze musza, ale dlatego, ze chca, bo dzieki temu mieszka
    im sie fajniej :).
    Wiek i plec sa tu obojetne, wazne sa inne sprawy, jak chocby styl, klasa,
    intelekt, a przede wszystkim kultura osobista.
    Trudno mi jakos opisac to, o czym mysle, ale chodzi o to, by dwie osoby milo
    i wygodnie sobie mieszkaly w dosc komfortowych warunkach bez uczuciowo-
    seksualnych zobowiazan.
    Widze to na zasadzie wzajemnego wsparcia i przyjazni.
    Obserwuj wątek
      • Gość: mif Re: współlokator ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.07, 19:05
        To mi pachnie spółką, a powiadały jaskółki...
        Wynajmij kmuś mieszkanie, pokój, bierz czynsz, możesz określić warunki w
        ogrodzie. a jak będzie fajnie, to na kawę zprosisz...
        Bo to się zwykle tak zaczyna...
        (była taka piosenka :)
        • takajednalublinianka Re: współlokator ? 24.01.07, 10:55
          Trudno tu tak wszystko od razu wyjasniac, ale widzisz, o tym ogrodzie
          wspomnialam tylko dlatego, zeby przedstawic fajne warunki, ze jest ogrod, mozna
          sobie z niego korzystac, mozna w nim "pogrzebac" w zaleznosci od checi, zrobic
          grila, posiedziec ...itd., bo akurat o ten ogrod ktos i tak dba jesli trzeba,
          wiec zadne ogrodowe obowiazki nie wchodza w gre, jedynie przyjemnosci:).
          Wiem, ze moge wynajac pokoj, wiem, ze spolki nie sa dobre..., ale mi sie marzy
          wlasnie cos posredniego, ale takiego, z czego obie strony beda mialy korzysc i
          beda zadowolone.
          Ehhh.., chyba to trudne... :(
          • Gość: wx Re: współlokator ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.07, 11:54
            tak , to dobry pomysł.
            taki współlokator to - mąż/żona lub konkubent/konkubina(rzadziej).
            jeśli nie możesz lub nie chcesz wejść z nikim w taką spółkę to radzę ustalić
            wszystko na zasadach ogólno-prawnych, czyli umowa i przestrzeganie tejże.
            • takajednalublinianka Re: współlokator ? 26.01.07, 13:15
              No wlasnie, nie chce sie z nikim wiazac w sensie milosciwie-seksualnym, ale
              spolka prawna ?
              Jeja, doceniam Twoja troske i rade i dziekuje Ci za to, rozumiem te asekuracje,
              jednak to brzmi strasznie :)
              Nie bardzo chce, zeby to bylo tak sztywno, tak zimno..., pomyslalam, ze moze
              ktos jest w podobnej jak ja sytuacji, tylko ze bez odpowiedniego lokum.
              Chce komus stworzyc naprawde przyjemne warunki egzystencji ( no i sobie rowniez,
              nie przecze :) ), jestem gotowa ofiarowac przyjazn, troske i serdecznosc, mile
              towarzystwo i pewnego rodzaju zazylosc, ale z zachowaniem tez i pewnej
              odrebnosci, wolnej przestrzeni, niezaleznosci....
              Jest tyle osob smutnych i samotnych, czemu boja sie wyjsc do ludzi ?
              Czy to, co proponuje, nie jest jakism sposobem, na przelamanie tego ?
              Myslicie, ze to nie jest mozliwe ?
              • Gość: Zuza Re: współlokator ? IP: *.autocom.pl 26.01.07, 13:35
                Myślę może podobnie jak i Ty ale wiem że jest to mocno naiwne!!! nigdy bym nie
                zaufała obcej osobie i jeszcze ją wpuściła do własnego domu,
                a Ty myślisz sobie że znajdziesz jakąś bezinteresowną!!! duszyczkę,
                przypadniecie sobie go gustu, będziecie wspólnie dbały o dom i piły kawkę na
                tarasie szanse masz jak 1:10000
                jestem pełna podziwu że jeszcze są ludzie którym inni nie dali popalić i myślą
                tak jak Ty
                ale naprawdę droga do tego o czym Ty piszesz jest długa bo żadne zażyłości,
                przyjaźnie czy miłości nie zaczynają się od dobrej woli jednej strony, to długi
                proces najpierw symaptia, później zaangażowanie, zaufanie...itd
                nawet jeśli Ty zdolna jesteś obdarzyć zaufaniem obcą osobę to wątpię abyś
                znalazła kogoś kto równie chętnie się zaangażuje ale powodzenia...!
                • takajednalublinianka Re: współlokator ? 26.01.07, 20:15
                  Oczywiscie Zuza, masz racje i naprawde biore to wszystko pod uwage, ale tak
                  sobie mysle, ze przeciez nie jest tak, iz wszyscy sa zli, a ja jedna dobra :).
                  Problem w tym, jak dotrzec do tych innych dobrych...
                  Nie oczekuje, ze nagle ktos taki sie zglosi, zamieszka zaraz u mnie i wszystko
                  bedzie cacy.
                  Widze to tak: Poznaje np. tutaj kogos, kto jest chetny, wiec zaczynamy ze soba
                  pisac, pozniej, jak sobie przypadamy do gustu, zaczynamy do siebie dzwonic.
                  Rozmowy przez telefon to kolejny etap na drodze poznawania siebie.
                  Pozniej sie spotykamy... i jak poczujemy do siebie sympatie, to probujemy dalej,
                  czyli wspolne mieszkanie.
                  Nadal istnieje ryzyko, ale jesli ktos wynajmuje komus pokoj na zasadzie zwyklej
                  stancji, to nie w mniejszym stopniu przeciez ryzykuje.
                  Mnie tez sie zdarzalo w zyciu, ze ktos zawiodl moje zaufanie, ale zdecydowana
                  wiekszosc jest jednak OK, dlatego ja nadal wierze w czlowieka, co nie zmiena
                  faktu, ze w pewnych sutuacjach zachowuje jednak nalezyta ostroznosc, a
                  przynajmniej tak mi sie wydaje :).
      • aniask_mama Re: współlokator ? 23.07.13, 13:18
        OK, przygarniasz taką osobę...
        za miesiac dwa trzeba zapłacić za en.el. albo wodę... Ty płacisz? no jak, ona źle zroumiała...
        za dwa miesiace druga strona zaprasza kolegów, znajomych, robi imprezę na 102, ale Tobie moga nie odpowiadać jej goście...a jej bardzo
        za trzy miesiące psuje się lodówka, trzeba kupić nową... kto płaci?
        za cztery mamy zimę... odśnieżasz czy czekasz na drugą stronę?
        za pięć okazuje się, że jednak to nie osoba, której szukasz, proponujesz, by się wyprowadziła, a ona na to, że nie, wnosisz do sądu o eksmisję i utrzymujesz jeszcze długi czas tąże osobę...


        to, co piszesz, to taka "Alicja w krainie czarów" i bujanie w obokach

        odwróć sytuację: poszukaj współlokatora/współlokatorki na jasnych i SPISANYCH zasadach, a jeśli po czasie okaże się, że jest rewelacyjna... zmień zasady umowy na przyjacielskie, ale NIGDY odwrotnie! nigdy nie wiesz, ani po listach, ani po kilku spotkaniach, czy dana osoba spełni Twoje oczekiwania... potem zostaniesz z problemem i to na wiele lat

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka