konfederata
29.12.11, 03:25
Sudan to wbrew obiegowym opiniom bardzo bezpieczny kraj. Może zresztą - za sprawą szariatu, którego my w Europie tak się obawiamy. Kradzieże karane są odcięciem dłoni. Choć chyba tylko w teorii. Zdarzyło mi się, że zgubiłem drogę na pustyni gdzieś między Muasawwarat a Naqa. Kiedy wreszcie napotkałem osadę nomadów (kilka szałasów) myślałem że jestem już w domu. I rzeczywiście, atmosfera była b. gościnna. Niestety, jakoś doszło do tego, że dzieci wyciągnęły mi na pożegnanie komórkę z kieszonki plecaka. Absurdalne w sytuacji, gdzie w szałasach nie było elektryczności, a w okolicy zasięgu. Kiedy potem dotarłem do posterunku policji, natychmiast udali się w kierunku obozowiska nomadów. Obawiałem się że w ramach szariatu część z nich rozstrzelają. A resztę ukrzyżują. Tymczasem Yasseer, dowódzca wybrał metodę negocjacji i perswazji. - Dość tego! - zwrócił się w końcu do starszego Beduina, będącego głową rodziny - Czy nie wiesz, że Allah na to wszystko patrzy tam z góry? A na dodatek ten khawaja (białas po arabsku) wkrótce pojedzie do swojej Bolandy i tam będzie źle mówił o naszym kraju? Po takiej przemowie komórka się znalazła i wszystko skończyło się wspólnym przeprosinowym obiadem (na koszt rodziny młodocianych sprawców).
.......wyczytane na portalu fotograficznym