Dodaj do ulubionych

Karolina Glueck

14.11.05, 12:31
Album o Polce zabitej przez terrorystów w Londynie
PAP - dodane 36 minut temu
"Karolina is still missing..." ("Nadal nie ma Karoliny...") - to zdanie i
zdjęcie krótko ostrzyżonej, ładnej blondynki z dziesiątków plakatów
rozklejonych w Londynie pamięta większość świadków lipcowych zamachów i tego,
co działo się przez kolejne dni.

Karolina Glueck z Chorzowa, która pod koniec listopada skończyłaby 30 lat,
była jedną z 52 ofiar zamachowców samobójców, którzy zdetonowali bomby w
trzech pociągach londyńskiego metra i piętrowym autobusie nr 30.

Kilka miesięcy po londyńskich zamachach chłopak Karoliny, 28- letni Richard
Deer, postanowił, że przygotuje książkę-album o swej dziewczynie.

Robię to dla mamy Asi - tak Richard nazywa matkę Karoliny Glueck, Joannę,
którą poznał po śmierci swej dziewczyny. Karolina uczyniła mnie silnym, a jej
siłę dała mama Asia - mówi.

Pokazuje około 200 dużych fotografii - kolorowych i czarno-białych. Na
niektórych jest sama Karolina, na innych są razem. Wiele Richard zrobił
podczas wspólnych podróży. Karolina uwielbiała podróżować i planować, gdzie
pojedziemy... - opowiada Richard. Pokazuje zdjęcie swej dziewczyny pochylonej
nad mapą Anglii.

Są też fotografie z dni po zamachach. Zaraz po atakach szukaliśmy jej przez
całą noc. Do 4. nad ranem objeżdżaliśmy wszystkie szpitale, do których
zawieziono rannych. Tak było przez kolejne dni, przez tydzień. Ciągle
myśleliśmy, że Karolina jest w którymś szpitalu nieprzytomna, albo jest w
szoku, i dlatego nie daje znać - mówi Richard.

Dokładnie tydzień po atakach, po kolejnym bezskutecznym obchodzie szpitali,
Richard zrobił coś wyjątkowego. W jednym z ogrodów w Londynie - nawet nie
pamięta jego nazwy - powstała na kilka godzin "galeria" fotografii Karoliny.

Richard, razem z siostrą dziewczyny, Magdą, oraz wspólnymi przyjaciółmi,
ustawił w ogrodzie krąg 13 krzeseł, o które oparł białe, kartonowe plansze.
Do nich przymocował duże zdjęcia swej dziewczyny, które drukował przez całą
poprzednią noc. Do jednej z plansz przytwierdził powiększone zdjęcia z gazet
dwóch innych Polek - ofiar terrorystów, wówczas jeszcze zaginionych po
zamachach - Moniki Suchockiej i Anny Brandt.

Tego dnia do ogrodu przyszli nasi przyjaciele, moja mama, szefowa Karoliny -
Greczynka Anna, a nawet mieszkańcy pobliskich domów i pracownicy biur, którzy
widzieli, że coś się tam dzieje - opowiada Richard. Chciałem, żeby ludzie
przyjrzeli się Karolinie. Cały czas miałem nadzieję... Ci, którzy przyszli do
ogrodu, dwiema minutami ciszy uczcili pamięć ofiar zamachów.

Tego samego dnia wieczorem policja powiedziała nam, że mają niemal całkowitą
pewność, że Karolina zginęła - dodaje.

Karolina została skremowana w Londynie. Potem odbył się pogrzeb w Chorzowie,
na który Richard pojechał razem ze swoją mamą. Poznał tam rodzinę i
przyjaciół swej dziewczyny. Postanowił też poznać jej kraj - "Polskę
Karoliny". Żeby naprawdę znać dziewczynę, trzeba poznać jej kraj - mówi
Richard.

Cztery dni żeglował z jej przyjaciółmi po Mazurach, potem pojechał do
Warszawy, stamtąd do Zakopanego, Wadowic i Krakowa. To było niesamowite.
Gdziekolwiek przyjeżdżałem, świeciło słońce. Gdy wyjeżdżałem - zawsze padało.
Dla mnie słońcem była Karolina. Bardzo ciepła, wydawało się, że lśniła przez
cały czas - mówi Richard.

Pokazuje też zdjęcia z Wenecji, dokąd w sierpniu mieli jechać razem. Pojechał
sam. Na zdjęciach nie ma jednak postaci, a jedynie ich cienie. To również ma
swe znaczenie - gdy jest cień, jest też słońce.

Pracując nad książką Richard chce skontaktować się z osobami, które przeżyły
zamachy. Może ktoś z nich widział Karolinę, zanim zginęła, może ktoś opowie
mi, jak naprawdę tam było? - mówi.

W książce znajdą się zeskanowane wpisy z księgi kondolencyjnej oraz nazwiska
osób, które w jakikolwiek sposób wspierały rodzinę Karoliny.

Mama Karoliny dostanie książkę 7 lipca przyszłego roku, w rocznicę śmierci
swej córki. Richard przygotuje też kopie dla rodziny i przyjaciół Karoliny.
Jeżeli mama Asia się zgodzi, postaram się opublikować tę książkę. Uzyskane
pieniądze przeznaczyłbym na cel charytatywny, na przykład na pomoc polskim
studentom w Wielkiej Brytanii - mówi Richard.

Wciąż nie rozumie, dlaczego terroryści zabili tylu niewinnych ludzi
pochodzących z różnych kultur i krajów. Zamachowiec, który wysadził pociąg
Karoliny, pochodził z Jamajki. Ja urodziłem się w Wielkiej Brytanii, ale moi
rodzice też przyjechali z Jamajki - podkreśla. W Londynie, w całej Wielkiej
Brytanii, ludzie różnych kultur żyją obok siebie, tak jak ja i Karolina -
czarny chłopak i biała dziewczyna, Brytyjczyk i Polka. Dlaczego tamci czterej
tego nie potrafili? - pyta Richard.

Anna Widzyk (ck)

Wzruszajace.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka