Dodaj do ulubionych

sn czy cc?

12.05.17, 23:25
dziewczyny, jakie macie plany odnośnie tej ciąży i jakie doświadczenia?

Ja przy pierwszym porodzie po kilku godzinach męczarni zostałam zabrana na cc. Mimo silnych skurczy i rozwarcia na 3 palce mały w ogóle nie schodził na dół i zaczęło mu zanikać tętno. Wyciągnięty przy cc cały fioletowy, w wypisie: zagrażająca zamartwica płodu.

Drugi - całkowicie naturalny. W związku z tym, że 2,5 roku wcześniej była cc nie chcieli mi nic podać - ani znieczulenia, ani oksytocyny ani nic. Koszmar się ciągnął 14h, końcówki nie pamiętam dobrze, bo mdlałam m-dzy skurczami a przy partych mąż miał mnie trzaskać po twarzy, żebym nie mdlała tylko współpracowała. Było okropnie.

Teraz niby sn, chociaż mąż mnie zaklina, żeby załatwić cc. W ogóle nie rozumie, że chcę się pakować znowu w tą masakrę. A ja już nie pamiętam tego bólu (ponad 6 lat temu rodziłam) i myślę sobie - dam radę. Boję się jednak, że jak złapią mnie pierwsze mocniejsze skurcze to będę kląć na czym świat stoi, że nie załatwiłam jednak cc.....I boję się, że wpadnę w panikę...Co robić?

A jak u Was?
Obserwuj wątek
    • martishia7 Re: sn czy cc? 13.05.17, 09:40
      Doświadczeń nie mam żadnych, więc plany takie powiedziałabym mgliste :) W sensie podyktowane bardziej wyobrażeniami. Powiedzmy że koncepcję pocięcia się tzw. "na życzenie" odrzuciłam od razu. Nie mam za bardzo dolegliwości, które byłyby wskazaniem, realnym lub wyimaginowanym. Staram się nastrajać optymistycznie, że sn to jest jednak ta metoda mimo wszystkich niedogodności korzystniejsza, jak wszystko idzie względnie ok. A jak będzie nie ok, to mnie potną. Dla spokoju ducha w tym zakresie zamierzam rodzić w szpitalu "po znajomości" koleżeńskiej, gdzie jakby co ktoś zainterweniuje (chociaż ma zupełnie inną specjalizację ;) ). Przy czym nie mam jakiejś niepohamowanej jazdy na naturę, bo inaczej to depresja,"nie jestem prawdziwą matkom bo nie urodziłam" etc.. Jak będzie trzeba, to nie będę dyskutować. Ostatnio bobo było nadal usadowione wygodnie na zadku. Jak tak zostanie, to nie ma dyskusji. Jeżeli okaże się bardzo solidnych rozmiarów panienką - również nie będę się zażynać dla idei.
      • e_le_n_a Re: sn czy cc? 13.05.17, 16:47
        U mnie sn jak wcześniej i innych opcji nigdy nie miałam. Rodzilam szybko i bez komplikacji,oby tak dalej. Ale po przeżyciach jakie opisałaś,pewnie poszlabym na cc bez stresu o zdrowie swoje i dziecka
        .
    • hanti Re: sn czy cc? 13.05.17, 19:14
      jestem po dwóch sn i trzech cc. Pierwsze cc zwyczajnie załatwiłam sobie, po drugim sn i nie żałuję. Teraz już wyboru nie mam i bardzo mi z tym dobrze :)
      To musi być Twój wybór, nikt nie wybierze za Ciebie, tym bardziej że miałaś i cc i sn, więc wiesz jak to przebiega. Trzymam kciuki żebyś była ze swojego wyboru zadowolona :)
      • mileczkowa Re: sn czy cc? 15.05.17, 09:02
        No właśnie, mój wybór i to jest najgorsze...potem będę wyć z bólu a w myślach pretensje do siebie. Póki co jestem nastawiona na naturalny, może dlatego, że po sn świetnie sie czułam psychicznie, po cc miałam wielkiego baby bluesa. Oczywiście stan psychiczny może nie mieć żadnego związku z tym jak dziecko się rodzi, po prostu u mnie tak to się ułożyło...
        • martishia7 Re: sn czy cc? 15.05.17, 11:30
          A jak wygląda u Ciebie perspektywa znieczulenia teraz? To znaczy ile minęło od tego pierwszego CC dziś? Piszesz, że nie chcieli Ci nic podać właśnie z tego względu, że CC było 2,5 roku wcześniej. Może rozeznaj się w szpitalach w swojej okolicy, jak się będą na to zapatrywać.
          • joannapoznan Re: sn czy cc? 15.05.17, 12:17
            u mnie odpukać oba porody poszły szybko i bez komplikacji - sn, przy drugiej ciąży zdecydowałam się na domowy poród i teraz też taki planuję. Ale tak jak martisha nie mam ciśnienia, że tylko tak bo inaczej będę miała wyrzuty. Najważniejsze jest zdrowie moje i młodego, jeśli się okaże że np. młody się nie przekręci to w ogóle nie będę próbować i idę na cc.

            Mileczkowa, niestety nikt za Ciebie nie podejmie decyzji:( fakt że o bólu się szybko zapomina, ale po tym jak o tym piszesz ja chyba bym szła w cc.
            • martishia7 Re: sn czy cc? 15.05.17, 12:41
              Szczerze mówiąc, ja też, chociaż nie jest to mój pomysł domyślny. Dlatego zapytałam o jakiś inny szpital, nie wiem skąd mileczkowa jesteś. Bo opis Twojego porodu SN niewiele ma wspólnego z ludzkim traktowaniem. I jeśli mieszkałabym w okolicy, gdzie nie mam dostępu do szpitala, który w kwestii standardów opuścił już czasy Gierka, to chyba wolałabym się dać pociąć po takich doświadczeniach.

              Joanna, podzielisz się wrażeniami z domowego? :) znaczy ja raczej bym się chyba nie odważyła, ale szanuję i podziwiam. I ciekawa jestem :)
              • joannapoznan Re: sn czy cc? 16.05.17, 12:17
                :) ja już przy pierwszej ciąży czułam, że dałabym radę w domu ale stchórzyłam. Przy drugim byłam już pewna i mój mąż był bardzo wspierający w tej decyzji, znaleźliśmy zespół fajnych położnych, lekarz nie miał nic przeciwko więc się zdecydowaliśmy. I było super, dlatego chcę to powtórzyć. Ale to bardzo indywidualna kwestia i w życiu bym kogoś nie namawiała. Zresztą jak ktoś rodzi za granica albo w fajnym szpitalu to część tych rzeczy, które mnie zachwycały w domu pewnie da się spełnić w szpitalu.

                Przede wszystkim wolność - chodziłam i robiłam co chciałam, skurcze rozgrywane na trasie ogród-taras - kuchnia, dowolna pozycja, kąpiel w wannie i nikogo kto mówi Ci co masz robić. Po porodzie ta intymność, własne łóżko bez innych kobiet i ich mężów czy całych rodzin, spotkanie mojego 2,5 latka z siostrą, słodkie i prawie od razu, bez pośpiechu w naszym łóżku. Brak oksytocyny, pierwszy poród finalnie był krótszy ale bardziej bolesny i wykańczający, bez przystanków i oddechu między skurczami - wolałam naturalny bieg. To samo z ochroną krocza przy pierwszym nacięcie, zbierałam się dobre 3 tyg, przy drugim pękłam ale jakoś lepiej to zniosłam i na drugi dzień smażyłam kotlety dla rodziny i zjadłam rodzinny obiad. itd itp. :) mogłabym tak długo.
        • hanti Re: sn czy cc? 15.05.17, 18:24
          Jeśli chcesz sn to dowiedz się wcześniej czy teraz możliwe jest znieczulenie i zostaw sobie w głowie otwartą furtkę do cc. Nastawienie w głowie to połowa sukcesu ;-)

          Dużo kobiet po nagłym cc ma doła bo "nie tak miało być" coś się zadziała wbrew nim.
          Jakby się nie skończyło najważniejsze żebyś Ty i dziecko byli zdrowi :-)
      • madzia608 Re: sn czy cc? 07.06.17, 21:56
        hanti, Ty już masz pięcioro i teraz bedzie szóste? Serio? :)
        • madzia608 Re: sn czy cc? 07.06.17, 22:11
          Ja się nie wiem na co nastawiać.
          W pierwszej ciązy miałam śrubę na sn, ćwiczyłam jogę, kegla, masowałam krocze.
          Chodziłam na dwie szkoły rodzenia, ucząc się oddechów, pozycji itd.
          Przed samym porodem mąż załatwił nam jeszcze indywidualne zajęcia u super położnego, z którym chciałam rodzić.
          nie czytałam nic o cc, bo wiedziałam, że mnie to nie dotyczy.
          W dniu porodu pojechałam wyluzowana na ktg, że jeszcze mam czas, a mój lekarz stwierdził, że słabe ruchy płodu i mnie zatrzymał na oddział :(
          Wsciekłam się strasznie, całę dnie chodziłam po korytarzu, jak nie widziały pielęgniarki to po schodach, żeby tylko coś się ruszyło.
          Dwie próby oxy, balonik Foleya, wywoływanie na maxa, zero rozwarcia, zero skurczy.
          Wywołany na siłe poród, który nic nie postępował, 12 godzin bardzo mocny skurczy po oxy, męczenia mnie przez lekarkę, robionym co godzinę na siłe rozwarciem o kolejny cm.
          Skończyło się cc, ale zniosłam je znakomicie. O 22.05 urodziłam, o 6 wstałam i zaczęłam wszystko robić przy dziecku.
          Teraz lekarz chciał od razu cc w 39 tyg. Ale ja nie chcę tak na zimno. KOmbinuję co tu zrobić, ale lekarz straszy mnie, że jak mi się zacznie, a jego znowu nie bdzie na dyżurze, to znowu jakiś sadysta mnie wymęczy 12 godzin i po co mi to.
          Czekam co się wydarzy. Jak do 40 tyg znowu szyja będzie długa, twarda i zero rozwarcia, to chyba szanse małe.
          Pochodzę do 41 tyg i trza będzie ciachać. Bo po cc lekarz mówi, że nie będą nic wywoływać, kombinować, bo się boją o macicę :(
    • mileczkowa Re: sn czy cc? 16.05.17, 13:16
      Jestem z Gdańska, szpital ok, tylko zbieg różnych okoliczności sprawił, że tak to wyglądało. Byłam uprzedzona, że na nic specjalnie nie mogę liczyć, że poród będzie się toczył zupełnie naturalnie, bo wcześniej cc, więc teoretycznie wiedziałam na co się piszę. Problem polegał na tym, że jak odeszły mi wody w domu (zaskoczenie, bo 10 dni przed terminem, podczas gdy pierwszy syn przenoszony i poród wywoływany) mąż umierał w łazience z grypą żołądkową. Po dobie klęczenia przed kiblem ledwie mnie dowiózł do szpitala, raz się zatrzymywaliśmy i tak w drodze na krótkie rzyganko;)
      Odstawił mnie i kazali mu wracać do domu, bo zielony się słaniał w izbie przyjęć. Zadzwoniłam do mojego lekarza prowadzącego z tego szpitala kiedy ma dyżur,a ten że chyba za pół roku, bo wczoraj na nartach dwie ręce połamał. Zostałam sama, 18:00, ciemno, bo to styczeń, cała noc, na porodówce byłam tylko ja i jedna pani położna, która spała w takim kantorku. Raz na jakiś czas chodziłam ją budzić mówiąc, że już nie wytrzymam. Ona zwlekała się z łóżka i z miną współczującą aczkolwiek również poirytowaną sprawdzała i mówiła, że tylko 2 palce i jeszcze długo i że boli, bo "poród boli". I szła spać. O 3:00 w nocy ściągałam męża z powrotem. Przyjechał przed 4:00 i postawił tą śpiącą położną na nogi. O 6:00 rano przyszedł jakiś lekarz i pierwszy raz jakaś pomoc - masaż szyjki macicy, tlen itd. Potem jakieś inne położne, nowa zmiana i już było lepiej, ktoś się mną zainteresował. Niestety byłam już w takim stanie, że odpływałam. Syn urodził się po 9 rano. Nie mam specjalnie zarzutów do szpitala, bo nie zrobili nic źle. Sęk w tym, że przez całą noc, do 4:00 byłam sama ze swoim bólem, nikt mi nie pomógł w żaden sposób.
      Teraz pytałam ginekologa czy jest opcja znieczulenia. Powiedział, że tak, ale nie tak normalnie, tylko kilka razy małe dawki. Do tego dostałam namiary na jakąś położną z tego szpitala, która ma mi pomóc, oczywiście za drobną opłatą. Tym razem nie chce ryzykować takiej sytuacji. Chcę mieć mnóstwo ludzi naokoło siebie :)
      • martishia7 Re: sn czy cc? 16.05.17, 16:11
        Rzeczywiście mieliście niekorzystny slot okoliczności, jeszcze ta grypa żołądkowa męża... Znieczulenie kilka razy w małych dawkach to nie jest zła opcja, byle Ci je dali. Z tego co się orientowałam przez znajomych pracujących w służbie zdrowia, to anestezjolog jak Cię już raz znieczuli, to jesteś jego pacjentką dopóki nie urodzisz i nie może specjalnie sobie pójść gdzie indziej ani znieczulać następnej. Więc jakby co, o jest już do Ciebie przypisany jak chłop pańszczyźniany do ziemi ;) nie ma ryzyka, że da Ci tylko raz, a pójdzie do innych pacjentek i już nie wróci. Plus "przyjazna" położna. W tych okolicznościach przyrody to chyba też bym "ryzykowała" SN, skoro masz lepsze nastawienie psychiczne do tej formy.
      • hanti Re: sn czy cc? 16.05.17, 17:48
        Przyjazna położna to połowa sukcesu, ja z pierwszego porodu niewiele pamiętam. Ten ból był dla mnie zaskoczeniem, chociaż jak na pierworódkę urodziłam błyskawicznie bo o 7 pierwsze lekkie skurcze, a o 12:25 miałam już syna. Niewiele z tego porodu pamiętam, bo zupełnie nie radziłam sobie z bólem, ale pamiętam położną, która dużo do mnie mówiła, chodziła pod prysznic, masowała plecy, a potem naprawdę bardzo mi pomogła w ostatnio okresie na trzecim skurczu urodziłam. Myślę sobie że taka fajna położna to naprawdę ogromna pomoc :)
        • mileczkowa Re: sn czy cc? 16.05.17, 21:51
          Daję sobie czas do połowy czerwca na zastanowienie się. termin mam na 20.07....
    • masha_4 Re: sn czy cc? 16.05.17, 16:23
      Ja nie nastawiam się specjalnie... Bardzo chciałabym sn, w wodzie, z mężem i zaprzyjaźnioną fotografką, ale zdaje sobie sprawę,że może się nie udać ze względu na poprzednie cc (z powodu dysproporcji płodowo-miednicowej). Dwa pierwsze porody sn wspominam bajecznie-to chyba najpiękniejsze,co mnie w życiu spotkało. Porodu domowego pozytywnie zazdraszczam, u mnie pozostanie już w sferze marzeń (po cc i blisko 50km do najbliższego szpitala).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka