Dodaj do ulubionych

Kontakt z młodymi czytelnikami?

07.11.09, 10:52
Naszła mnie refleksja ogólniejsza.
Co sie stało, ze MM tak znienawidziła własciwie wszystkich? Bo
wybaczcie, to nie jest normalne. W starszych książkach sa postacie
niesympatyczne, ale one sa niesympatyczne - bo tak. A nie dlatego,
ze nie spełniają jakis dziwacznych norm intelektualno-
snobistycznych, ize po prostu -zyją w obrzydliwych czasach. I
zwierzeta tez są - pamiętacie kurczaka w Małomównym? I miesko się
zajada (a w Malomownym jest nawet fragment, ze TRZEBA jadac mięsko).
Mam przykre wrazenie, ze cos się stało. Coś, co spowodowało, że MM
przestała cieszyć się zyciem, ze cały świat wokół niej stał się
wrogi, ze zyje juz "w nie swoich czasach".
Ja wiem, ze czasem coś takiego przychodzi z wiekiem. Ale z
doswiadczeń rodzinnych i towarzyskich widzę, ze osoby, ktore na
codzień mają do czynienia z mlodzieżą, nawet będac w wieku bardzo
podeszlym, wcale tej mlodziezy nie odsadzają od czci i wiary, ani
nie biadają, ze świat zmierza prosto ku przepasci. Raczej takie
kontakty z mlodymi ludźmi powoduja, ze bardzo starsi panstwo nie
załamują rak nad "schamieniem i zdziczeniem" tylko po trosze się z
ta mlodzieżą utozsamiają. Bo obracaja się w jej kregu.
A tu "dzisiejsza mlodzież" i "dzisiejsi ludzie" to OBCY - jakby MM
stracila kontakt z realnymi czytelnikami wieki temu.
I to mnie martwi najbardziej.
Obserwuj wątek
    • soova Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 11:32
      Ale z
      > doswiadczeń rodzinnych i towarzyskich widzę, ze osoby, ktore na
      > codzień mają do czynienia z mlodzieżą, nawet będac w wieku bardzo
      > podeszlym, wcale tej mlodziezy nie odsadzają od czci i wiary, ani
      > nie biadają, ze świat zmierza prosto ku przepasci. Raczej takie
      > kontakty z mlodymi ludźmi powoduja, ze bardzo starsi panstwo nie
      > załamują rak nad "schamieniem i zdziczeniem" tylko po trosze się z
      > ta mlodzieżą utozsamiają. Bo obracaja się w jej kregu.
      > A tu "dzisiejsza mlodzież" i "dzisiejsi ludzie" to OBCY - jakby MM
      > stracila kontakt z realnymi czytelnikami wieki temu.
      > I to mnie martwi najbardziej.

      Sama sobie zapewne udzieliłaś odpowiedzi na pytanie. :) Po prostu pani MM faktycznie już NIE MA stałego kontaktu z młodzieżą - dzieci dorosły, a z wnukami widuje się przy okazji odwiedzin, niekoniecznie bardzo częstych, bo przecież wyprowadziła się z Poznania (to żaden zarzut, sama mam pracującą siostrę mieszkającą w innej dzielnicy Warszawy i nie widujemy się miesiącami, utrzymujemy tylko stały kontakt przez telefon i komunikatory - takie czasy, że tryb życia nie pozwala na częstsze spotkania). Zaś spotkania autorskie zapewniają ten kontakt tylko jednostronnie, bo ich ideą nie jest przecież wymiana doświadczeń.
    • anutek115 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 11:36
      Chyba nie "z realnymi czytelnikami" co "z życiem w ogóle".

      I może to o to chodzi? W sumie to wygląda trochę tak, że "miła pani MM" i
      "nadęte babsko MM" pokrywa się ze starą i nową Jeżycjadą, a to się z kolei
      pokrywa ze wzrostem materialnego statusu autorki. Póki mielismy normalną kobietę
      zmieszkającą w normalnym mieszkaniu i borykającą się z normalnymi trudnosciami
      normalnego życia, mielismy też sympatyczne książki, nie odbiegające od realiów
      życia, przeciwnie, pełne smaczków, którymi sie do dziś tu zachwycamy, i
      bohaterów, których można było polubić, zrozumieć i obdarzać współczuciem.

      Odkąd zaś mamy Panią Autorkę, co się wyniosła z miasta, by być bliżej
      Prawdziwego Świata, mamy też coraz gorsze książki, pełne posągów i szubrawców,
      bez odcienia, żałosnych klisz i chwytów rodem z telenoweli, pisane tak wyraźnie
      dla pieniędzy, że wyraźniej już chyba nie można, i o lata świetlne odległe od
      realnego życia.

      Banalny wniosek, że pieniadze sa w stanie popsuć każdego jest rzeczywiście
      banalny, jest tez moją obroną przed innym wnioskiem, takim podskórnym - że odkąd
      pani MM nie musi się starać wyszlo z niej to, co i tak w niej było, ta cała
      małostkowość, pycha i pogarda dla innych.

      Poza tym stawiałam tu już kiedyś tezę, nie chce mi się jej szukać, więc napiszę
      ogólnie raz jeszcze - moim zdaniem aią MM "przerósł" internet, odkąd jest,
      została zalana falą krytyki, jakiej istniennia nawet nie podejrzewała, mając
      przedtem do czynienia głównie z zakochanymi czytelniczkami na spotkaniach
      autroskich lub dziennikarzami, którzy, choćby nie wiem jak krytycznie, byli
      ograniczeni w przeprowadzaniu wywiadu wierszówką lub czasem antenowym. A potem
      nagle zalała ja fala niewygodnych pytań i wątków typu "Wpadki" (ponad tysiąc
      wpisów!!! którego autora by to nie dobiło?) oraz krytyki, która, choćby bardzo
      kulturalna, jest jednak czyms innym niz postawa "na kolanach" znana pani MM ze
      spotkań autorskich... Zawsze odbierała jej strone jako taką próbę, by powiedzieć
      "Widzicie, już się oblatałam z ta nowoa technologią, i widzicie, jestem miła,
      jest u mnie cieplutko, kazdy jest mile widziany!", a jak krytyka dotarła i tam,
      nastapiło kompletne ztrzasnięcie się w twierdzy i obraza na cały świat. Co może
      świadczyć albo o gigantycznej zarozumiałości, albo też o równie gigantycznych
      kompleksach i poczuci niskiej wartosci, ktore sie skończyło myśleniem "Inni są
      wredni, nie chcę ich, tylko was (rodzinę) chcę, bo tylko wy mnie rozumiecie i
      nie ranicie".
      • andrzej585858 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 11:58
        anutek115 napisała:

        > nastapiło kompletne ztrzasnięcie się w twierdzy i obraza na cały świat. Co może
        > świadczyć albo o gigantycznej zarozumiałości, albo też o równie gigantycznych
        > kompleksach i poczuci niskiej wartosci, ktore sie skończyło myśleniem "Inni są
        > wredni, nie chcę ich, tylko was (rodzinę) chcę, bo tylko wy mnie rozumiecie i
        > nie ranicie".

        Coś jest na rzeczy w tym kompleksie "oblężonej twierdzy". Strach przed
        otaczającym światem ktory może spowodować wyrwy w moich poglądach ktore uwżam za
        słuszne i dobre.
        Podobnie reagowali przecież teoretycy komunizmu wykazując nieustanną "czujność
        rewolucyjną" jak i hierarchia kościelna do czasów Vaticanum II prawie w ogóle
        nie akceptująca nowych myśli.
        Podobny syndrom "oblężonej twierdzy" wykazuje także środowisko skupione wokół
        toruńskiej radiostacji.
        Przykre jest to, że MM wpisuje się w ten sam klimat. Zamiast przyswajać,
        akceptować ten zmieniający się świat i zmieniać go, właczając się w te zmiany -
        gdyż nie ma innej drogi - zamyka się w wieży z kości słoniowej.

        Nie ocniealbym tego jako pogardę dla czytelników czy też jako negatywny wpływ
        wyższego statusu materialnego. Bardziej jest to słaba konstrukcja psychiczna
        która powoduje że dobrze się czuje w świecie który akceptuje i przede wszystkim
        rozumie.

        Niestety , wiek też swoje robi - mimo wszystko.
      • aneladgam Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 12:19
        anutek, bardzo trafnie napisałaś coś, co sama odczuwałam od jakiegoś czasu, ale
        tak klarownie w słowa ująć tego nie potrafiłam
      • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:07
        Cytatktore sie skończyło myśleniem "Inni są
        wredni, nie chcę ich, tylko was (rodzinę) chcę, bo tylko wy mnie rozumiecie i nie ranicie".


        ...a nie ranicie, bo się boicie, że przestaniecie pełnić zaszczytną funkcję redaktora naszych książek... i jak skrytykujecie, to was zwolnimy i poszukamy sobie nowego redaktora.

        Przepraszam, ale nie mogłam się powstrzymać i mi się kolejny raz ulało.
      • ding_yun Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:28
        anutek115 napisała:

        >
        > Banalny wniosek, że pieniadze sa w stanie popsuć każdego

        Nie no błagam, anutku, tylko nie o tym, że pieniądze są złe. Ja mam na to
        alergię bo bardzo lubię pieniądze i się tego nie wstydzę.


        > odkąd pani MM nie musi się starać wyszlo z niej to, co i tak w niej było, ta cała
        > małostkowość, pycha i pogarda dla innych.

        Z tym zgoda, w stu procentach.
        >
        • szprota Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:38
          ding_yun napisała:
          Nie no błagam, anutku, tylko nie o tym, że pieniądze są złe. Ja mam na to
          alergię bo bardzo lubię pieniądze i się tego nie wstydzę.

          W takim razie jesteś zepsuta. Na wskroś i do szpiku ;)

          Mnie się wydaje, że ten efekt uderzenia wody sodowej nie jest związany z
          pieniędzmi - nie bezpośrednio - tylko, primo, z ciągłym pasmem sukcesów (jakby
          nie było, porażki jednak uczą i utrzymują w czujności wobec swoich możliwości),
          secundo, z otoczeniem, w którym brak jest kogoś, kto kocha mądrze i czasem
          konstruktywnie skrytykuje.
          Osobiście wolę pięć szydzących harpii niż jedną potakiwaczkę, przynajmniej wiem,
          kiedy postępuję głupio :)
          • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:44
            ja tam wole pięć potakiwaczek od jednej harpii, bo nie jestem
            masochistką. Jednkakże nie liczę na to, ze w ten sposób osiagnę
            doskonalość - a MM najwyraźniej tak.
        • dakota77 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:44
          Wiesz, ludzi, ktorzy deklaruja, ze lubia pieniadze, widza to i potrafia
          sie przyznac ( ja tez lubie) chyba pieniadze az tak nie psuja, jak
          tych, co to pozuja na takich, ktorym w zyciu niewiele trzeba. Popatrz
          na Borejkow i ich deklaracje, a rzeczywistosc:)
          • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:46
            Pieniądze nie maja nic do rzeczy - natomiast bycie "osoba na
            piedestale", zamiast zwykła piszacą ksiązki matką dzieciom moze mieć
            bardzo wiele.
            Mam trochę takie wrazenie, jakby MM widziala spoleczenstwo tylko w
            tabloidach i pismach dla kobiet - a nie porozmawiała z nikim w
            sklepie od lat.
            • dakota77 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:49
              Osoba napotkana w sklepie pewnie nie zna Seneki ani nie przepada za
              Mozartem. Jak MM moglaby z kims takim porozmawiac?
              • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:53
                Kiedys mogła. I tu jest pies pogrzebany.
                Teraz tez by mogla - ale pod warunkiem, ze spotkany w sklepie
                osobnik jest prof. dr humanistyki, albo miejscowym prostaczkiem, bo
                madrość ludu wtedy przez niego przemawia.
                99,99% pozostalego spoleczenstwa nie jest chyba godna rozmowy.
        • anutek115 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 20:01
          ding_yun napisała:

          > anutek115 napisała:
          >
          > >
          > > Banalny wniosek, że pieniadze sa w stanie popsuć każdego
          >
          > Nie no błagam, anutku, tylko nie o tym, że pieniądze są złe. Ja mam na to
          > alergię bo bardzo lubię pieniądze i się tego nie wstydzę.

          No sama przecież napisałam, że to wniosek banalny :-). Sama tez lubię pieniądze
          i chciałabym je mieć, nie dużo, bo ja mam skromne wymagania i nie jestem kobietą
          luksusową ;-), ale tyle, by się już wreszcie nie musieć ciągle martwić...

          I to taki skrót myślowy był, który pięknie rozwinęły dziewczyny w swoich wpisach
          - posiadanie pieniędzy owocuje oderwaniem od realnego życia i wielu, wielu jego
          problemów. Myślę, że jednak to oderwanie jest widoczne - mniejsza, czy bardziej
          z powodu pieniędzy, czy braku krytyki i osiągnięciu pozycji osoby, która
          utrzymuje Akapit Press, więc nieważne, co napisze, byle pisała...
      • zuzzia1 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 09.11.09, 11:03
        > Banalny wniosek, że pieniadze sa w stanie popsuć każdego jest
        rzeczywiście
        > banalny, jest tez moją obroną przed innym wnioskiem, takim
        podskórnym - że odką
        > d
        > pani MM nie musi się starać wyszlo z niej to, co i tak w niej
        było, ta cała
        > małostkowość, pycha i pogarda dla innych.
        "to co i tak w niej było" - czyli, jak rozumiem, "miła pani MM od
        starej Jeżycjady" też była "nadętym babskiem", tylko lepiej się
        maskowała? Wybacz, ale to są już insynuacje, w dodatku bardzo
        obraźliwe. I po co te brzydkie epitety :(
        >
        • anutek115 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 09.11.09, 17:29
          zuzzia1 napisała:

          > > Banalny wniosek, że pieniadze sa w stanie popsuć każdego jest
          > rzeczywiście
          > > banalny, jest tez moją obroną przed innym wnioskiem, takim
          > podskórnym - że odką
          > > d
          > > pani MM nie musi się starać wyszlo z niej to, co i tak w niej
          > było, ta cała
          > > małostkowość, pycha i pogarda dla innych.

          > "to co i tak w niej było" - czyli, jak rozumiem, "miła pani MM od
          > starej Jeżycjady" też była "nadętym babskiem", tylko lepiej się
          > maskowała? Wybacz, ale to są już insynuacje, w dodatku bardzo
          > obraźliwe. I po co te brzydkie epitety :(
          > >

          Przepraszam cię, ale owszem, podejrzewam, że miła pani MM ze starej Jeżycjady mogła być małostkowa i pełna poczucia wyższości (oraz pogardy dla innych), tylko się lepiej maskowała. Nie insynuuje tego, nie napisałam bowiem "no co wy, przecież ona zawsze taka była!!!", tylko snuję podejrzenia, które, zwróć może uwagę, mnie samej się nie podobają - sama piszę, że wolałabym wierzyć, że to pieniądze ją zmieniły. Za "nadęte babsko" przepraszam, jak widzę, wiele osób uznało, że przesadziłam z obcesowością, mogę ją zastąpić "zadzierającą nosa osobą o poczuciu własnej wyższości", brzmi lepiej? I żeby nie było, że to takie oderwane od rzeczywistości i wyssałam sobie z zawistnego palca, ku przypomnieniu:
          forum.gazeta.pl/forum/w,25788,98451120,98451120,Taka_ciekawostka_.html
          • zuzzia1 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 09.11.09, 22:03
            No tak, ale jaki ma sens nawet snucie podejrzeń wobec osoby, której
            sie nie zna i najprawdopodobniej nie pozna. Przeciez
            zarówno "milutka, cieplutka p. M" i "pelna pychy p. M" to nasze
            projekcje - jedna i druga pewnie nie jest zgodna z prawda, ktora,
            lezy gdzies po srodku (jak to zwykle z prawda bywa). Na razie jest
            tu "relacja" jednej bibliotekarki, ktora, jak zreszta stwierdza
            autorka postu moze byc uprzedzona. W dodatku ostatnio zapanowala
            moda na wersje negatywna i z tego wychodza wrecz pomowienia, po
            prostu niesprawiedliwe i krzywdzace (nie mam na mysli tylko tego co
            Ty napisalas, zwroc uwagę, że rozne osoby formuluja zdania w
            sposob "MM NA PEWNO jest taka i taka,jednym slowem potworna").
            Uwazam, że powinnismy ograniczyc sie do krytyki ksiazek i ich
            bohaterow - tu nie musimy opierac sie na domyslach, bo jest tylko
            tekst i nic więcej. Mamy wszelkie dane, wiemy wszytko i mozemy z tym
            robic co sie nam podoba. O autorce jako człowieku tak naprawdę nie
            wiemy nic. Przeciez to nieprawda, ze mile i cieple ksiazki pisza
            mili i ciepli ludzie, moze tak byc, ale wcale nie musi (wydaje mi
            sie, czy w ktoryms poscie wyrazalas taka nadzieje, ale przeciez to
            zludzenie).
            • dakota77 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 09.11.09, 22:10
              Czy naprawde o autorce jako o czlowieku nic nie wiemy? Uwazasz, ze to,
              co mowi w wywiadach i co pisze na swojej stronie nic o niej nie mowi?
              Moim zdaniem mowi bardzo wiele.
              • zuzzia1 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 10.11.09, 11:46
                Mowi nam, jakie ma poglady i jak sama sie widzi lub chcialaby byc
                widziana, a to, moim zdaniem nie jest tozsame z tym jakim jest
                czlowiekim. Tu skazani jestesmy na domysly. Czy rzeczywiscie
                jest "malostkowa"? Czy "pieniądze ja zmienily"? Czy jest "pelna
                wyzszosci i pogardy"? (to akurat wzielam z postu anutka, rozumiem,
                ze to sa domysly, ale domysly bardzo przykre. W dodatku, czytajac,
                zapamietujemy głownie "malostkowa", a nie to "moze" na poczatku
                zdania, i tak jakos, z postu na post, tworzymy potwora).
                Poza tym, w tym co pisze o sobie my tez widzimy czesto to co chcemy
                widziec. I widzimy rozne rzeczy. Wiele osob (np ci z jej strony)
                nadal widzi ciepla p. Malgosie zapraszajaca na szarlotke.
                Dlatego uwazam, ze lepiej pozostac przy ksiazkach, a rozwazania jaka
                jest MM jako czlowiek tak naprawde do niczego nie prowadza. No,
                chyba ze ktos z forum wprowadzi sie do niej np na pol roku, a potem
                zda relacje ;)
          • the_dzidka Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 10.11.09, 14:37
            > Za "nadęte babsko" przepraszam, jak widzę, wiele osób uz
            > nało, że przesadziłam z obcesowością

            O nadętym babsku to i ja napisałam. Z tym że nie będę przepraszać, a
            w każdym razie za "nadęte". Za "babsko" mogę, owszem. Mogę zmienić
            ten brzydki wyrażans na cytat z Dyzmy "rozdęta wielkość" :-P
    • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 12:07
      Też tego kompletnie nie rozumiem. Szczególnie wobec faktu, że pani MM ma czworo
      dzieci w różnym, ale przecież wciąż dość młodym wieku, które przecież muszą
      jakieś kawałki tych nowych czasów do domu przynosić.
      (sama często ze zdziwieniem obserwuję, jak bardzo różni mój obraz świata i
      kultury od obrazu moich bezdzietnych znajomych, ale także często od tych
      znacznie ode mnie młodszych i posiadających małe, a nie dorastające i dorosłe
      dzieci)
      Chyba, że im pani MM zabroniła. Mozart, Mickiewicz, Seneka i koniec. O wszystkim
      innym nie wolno nawet przy rodzicach wspomnieć.
      Znam takie rodziny, w których uwielbienie rodziców dla tzw. kultury wysokiej i
      chęć wychowania dzieci na "geniuszy" przybiera przedziwne formy. Wszelkie
      przejawy kultury masowej traktowane są jako zło - dzieciaki wzrastają marząc o
      lalce barbie, filmach Disneya, wizycie w McDonaldzie itd. itp. Oczywiście w
      miarę dorastania uczą się rodzicielskie zakazy omijać, ale w domu nadal udają,
      że uznają tylko Bacha, Borgesa, stary jazz i offowe kino. A rodzice są
      uszczęśliwieni i wydaje im się, że ich potomstwo tak samo z siebie takie mądre i
      niedzisiejsze jest - tak jak Gaba i Grześ uszczęśliwieni byli posiadaniem
      potwora Miągwy. Może pomysł MM na rodzinę jest właśnie taki i nie dopuszcza do
      przepływu informacji pomiędzy pokoleniami.

      I żeby nie było - znam osobiście wielu młodych ludzi, którzy autentycznie tego
      Bacha i to offowe kino irańskie, ale jeśli autentycznie to ponieważ sami to
      spośród wielu propozycji wybrali, a mądrzy rodzice im na własny wybór pozwolili.


      "Będąc chwilami ruda i wredna, trudno ze mną wytrzymać..."
      "oraz gruba bardzo"
      • kooreczka Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 12:37
        > Też tego kompletnie nie rozumiem. Szczególnie wobec faktu, że pani MM ma czworo
        > dzieci w różnym, ale przecież wciąż dość młodym wieku, które przecież muszą
        > jakieś kawałki tych nowych czasów do domu przynosić.


        Pewno przynoszą, ale w postaci laurek/anegdotek, a nie codziennego życia- nie jest to zarzut, ale stwierdzenie faktu. Jeśli Babcia nie mieszka z dziećmi/wnukami i widzi się z nimi to dostaje informacje "odfiltrowane" przez autocenzurę.


        > I żeby nie było - znam osobiście wielu młodych ludzi, którzy autentycznie tego
        > Bacha i to offowe kino irańskie, ale jeśli autentycznie to ponieważ sami to
        > spośród wielu propozycji wybrali, a mądrzy rodzice im na własny wybór pozwolili


        A ja dodałabym do tego osoby które lubią kulturę wysoką i niską- takich co z pełną świadomością sięgną po sticom, Szekspira, Podróż na Zachód i komediową kreskówkę, śmieją sie z komedii Moliera a w dzieciństwie zbierali Pokemony
        • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:06
          Poruszyłaś bardzo interesujący mnie od lat problem - tę autocenzurę
          rodzicielsko-dziadkowską, działającą w zadziwiający dla mnie sposób. Od ponad
          dwudziestu lat, czyli od kiedy sama jestem matką, obserwuję, że rodzice -
          dziadkowie nie dopuszczają po prostu do siebie prawdy o swoich dzieciach
          i wnukach, hodując w wyobraźni jakieś kompletnie nierzeczywiste fantomy
          prawdziwych ludzi. Tak jakby nie interesowały ich zupełnie odczucia, uczucia,
          gusty, wybory itd., a cała ich uwaga skupiała się na konsumowaniu,
          bezpieczeństwie (często kompletnie fałszywie rozumianym) i edukacji młodych
          ludzi. Zanim zostałam matką, a sama byłam młodym człowiekiem wydawało mi się, że
          udaje mi się "wcisnąć ciemnotę" własnej matce właśnie za pomocą anegdotek i
          dopiero potem przekonałam się, że to nie ja jestem mistrzem w ściemnianiu, ale
          większość matek po prostu chce tej ściemy słuchać, a na wszystko inne jest
          kompletnie zamknięta.

          Tylko, jeśli ktoś zajmuje się pisaniem książek dla młodzieży i o młodzieży
          nie powinien być w ten sposób zamknięty
          , a w przypadku nowszych książek MM
          wydaje się, że ona pisze o młodych ludziach tylko tyle, ile wie o nich
          mieszkająca daleko matka i babcia. Czyli prawie nic. I dlatego są oni
          pozbawieni naturalnego zaplecza - szkoły, przyjaciół, imprez, koncertów, mody
          młodzieżowej, problemów z rówieśnikami itd.
          • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:34
            ona pisze o młodych ludziach tylko tyle, ile wie o nich
            > mieszkająca daleko matka i babcia. Czyli prawie nic. I dlatego są oni
            > pozbawieni naturalnego zaplecza - szkoły, przyjaciół, imprez, koncertów, mody
            > młodzieżowej, problemów z rówieśnikami itd.

            a do tego daje się dorobić cudowną ideologię - że imprezy, moda i koncerty
            muzyki niewysokiej są niewarte opisywania, bo po co pisać o czymś brzydkim,
            lepiej napisać o ładnym... a wartości rodzinne i miłość takie ładne są.
            ale wierzę, że to - łącznie z racjonalizacją - jest kompletnie nieświadome, już
            nie ma co robić z pani MM wyrachowanego potwora


            anim zostałam matką, a sama byłam młodym człowiekiem wydawało mi się, ż
            > e
            > udaje mi się "wcisnąć ciemnotę" własnej matce właśnie za pomocą anegdotek i
            > dopiero potem przekonałam się, że to nie ja jestem mistrzem w ściemnianiu, ale
            > większość matek po prostu chce tej ściemy słuchać, a na wszystko inne jest
            > kompletnie zamknięta.

            ale niekoniecznie musi to być wada. oczywiście dla pisarki tak, jeśli bohaterami
            jej powieści są nastolatkowie. ale jeśli chodzi o "zwykłych ludzi", to myślę, że
            mnóstwo rzeczy powinno się jednak poznawać i przeżywać bez rodziców, dla obu
            stron jest to zdrowsze.
            • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:44
              Jako matka ludzi doroslych i nastolatka wiem cos i z drugiej strony.
              Wiem, ze mlody czlowiek prawdy matce nie mowi (czasem nawet wiem
              kiedy), ale tak ma być. Wbrew pozorom łganie wlasnym rodzicom jest
              zjawiskiem pozytywnym. Inaczej nie ma mowy o normalnym zyciu.
              Tylko mam takie wrazenie, że istnieją klamstwa typu "nie będzie się
              matka wpieprzac w moje prywatne sprawy" (OK) i "po co babcie
              denerwować, niech się babcia cieszy" (zdecydowanie nie OK).
              Mam wrazenie, ze MM robi za te babcię. A z drugiej strony, skoro
              wszystko w rodzinie jest tak dobrze, to skąd mniemanie, ze w innych
              xle się dzieje? Że młodziez coraz gorsza? Przecież tak naprawdę, to
              nie jest gorsza.
              Ja jednak obstaje za tym, że cos się stało, ze to nie jest kwestia
              ani pieniedzy, anie stania się moralną wyrocznia, tylko cos znacznie
              powazniejszego. Albo, niestety, starość po prostu. Tylko MM za mloda
              na taką starość.
            • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 14:07
              ale niekoniecznie musi to być wada. oczywiście dla pisarki tak, jeśli bohaterami
              jej powieści są nastolatkowie. ale jeśli chodzi o "zwykłych ludzi", to myślę, że
              mnóstwo rzeczy powinno się jednak poznawać i przeżywać bez rodziców, dla obu
              stron jest to zdrowsze.



              Myśl, że nie do końca chodzi nam o to samo. Oczywiście, że młodzi ludzie powinni
              przeżywać mnóstwo rzeczy bez rodziców, ale rodzice powinni wiedzieć, że istnieje
              strefa "bez nich" i, że dorastający ludzie ma ja do niej prawo. Natomiast ci
              rodzice z autocenzurą, łykający tak łatwo wszelką ściemę robią to dlatego
              właśnie, ze nie dopuszczają owej strefy do świadomości. Uważają, że jeśli ich
              17letnia córka poda im namiary na koleżankę, u której nocuje, zadzwoni 50 razy w
              ciągu nocy, a potem ze szczegółami odpowie na milion pytań, to znaczy, że
              "wszytko jest w porządku", a oni są jako rodzice pewni, że córka nie kłamie, nie
              pije, nie uprawia seksu, nie pali trawy itd. Paradoksalnie bardzo często owa
              autocenzura łączy się z nadkontrolą rodzicielską. Ja jako matka szanuję prawo
              moich dzieci do intymnej sfery doznań "bez rodziców", ale ponieważ wolno im
              powiedzieć "to jest mój kawałek podłogi" to ja doskonale wiem, kiedy są smutne,
              kiedy im coś emocjonalnie dolega, kiedy ściemniają, kiedy ktoś im zrobił
              krzywdę. I znowu nie muszę znać szczegółów, żeby potrafić je wesprzeć. Albo nie
              potrafić, ale wiedzieć, że coś jest niehalo i po prostu być czujna.

              Natomiast mojej matce ja matka dorosłych dzieci, nadal ściemniam, bo każda próba
              powiedzenia: "to jest moja sprawa, mamo,a nie twoja" kończy się łzami, rozpaczą,
              dopytywaniem i śmiertelną obrazą.
              • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 14:11
                No, czyli stosujesz metodę "na babcię":)
              • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 14:21
                a tego ja z kolei nie rozumiem? co to znaczy metoda "na babcię " wg ciebie? Że
                nie dopytuję, nie sprawdzam, mam zaufanie, że przyjmuję, że dorastające i tym
                bardziej dorosłe dzieci mają prawo do eksperymentów z alkoholem, seksem i
                lekkimi narkotykami? Że zakładam, że dzieci maja prawo nie mówić rodzicom o
                wszystkim, a rodzic powinien się w tym kawałku zamknąć i nie drążyć? Że nigdy
                nic mojej dorosłej już w tej chwili córce nie zabroniłam, bo nigdy nie nadużyła
                mojego zaufania? Naprawdę nie rozumiem?
                • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 14:40
                  Mówić cokolwiek uspokajajacego, zamiast prawdy. Czyli "Tak, odwioza
                  mnie do domu" zamiast "Bede wracać o 2 nad ranem metrem", "Tak
                  założę szalik" zamiast "Od dwoch lat nie noszę szalika". Odnosilam
                  się do Twojej metody na wlasną matke (tez taka stosuje) , a nie w
                  stosunku do dzieci.
                  Metoda "na babcię" dziala tylko w kierunk dziecko-rodzic, nigdy
                  odwrotnie.
                  • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 15:00
                    aaaaaaaaaaa to rozumiem :) Zastanawia mnie tylko fakt, że 90% znanych mi
                    rodziców - przeważnie światłych, wykształconych i mających całkiem bujną
                    przeszłość - daje sobie wciskać ciemnotę "na babcię".

                    Kiedy mój syn zaczynał edukacje gimnazjalną wychowawczyni poprosiła rodziców,
                    aby po kolei powiedzieli kilka słów o swoich dzieciach. No i posypało się
                    "zdolności plastyczne, pięknie śpiewa, tańczy jak rusałka, świetnie jeździ na
                    nartach, na snowboardzie, surfuje, lata paralotnią itd." Zero informacji o
                    dzieciach jako takich, a same przechwałki na temat tego, jakimi oni są
                    fantastycznymi rodzicami i jakie mają nadzwyczajne dzieci. Dwadzieścia razy to
                    samo tylko z innymi choć podobnymi osiągnięciami. Ja zaczęłam swoją wypowiedź os
                    słów : "Mój syn jest straszliwym przemądrzałym, gadatliwym, nadwrażliwym
                    potworem. Miewa trudności w kontaktach z rówieśnikami i dlatego w podstawówce
                    był ofiarą mobbingu." Wszyscy popatrzyli na mnie za przeproszeniem jak na
                    zdechłego psa, bo zaburzyłam ich cudowne rodzicielskie samopoczucie ale następne
                    wypowiedzi były już bardziej zbliżone do ludzkich.
                    • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 15:03
                      E, ja jestem z tych co w szkole prezentują opcję "dziecko bez wad".
                      Albowiem kiedy bylam szczera, nauczyciel sprawnie wykorzysta to
                      przeciw dziecku. Wiec akurat to, niestety, rozumiem az za dobrze.
                      Gorzej, ze znam rodzicow, ktorzy rzeczywiscie tak o swych dzieciach
                      myślą....
                      • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 15:37
                        verdana napisała:

                        > E, ja jestem z tych co w szkole prezentują opcję "dziecko bez wad".
                        > Albowiem kiedy bylam szczera, nauczyciel sprawnie wykorzysta to
                        > przeciw dziecku. Wiec akurat to, niestety, rozumiem az za dobrze.
                        > Gorzej, ze znam rodzicow, ktorzy rzeczywiscie tak o swych dzieciach


                        Masz rację, ale metoda na dziecko bez wad sprawdzała się przy córce, która
                        posiadała instynkt samozachowawczy. Natomiast przy młodym, który się ustawicznie
                        naraża skutkuje metoda - ja wiem, że bywa wkurzający, ale to są jego cechy
                        charakteru, które trzeba uszanować, a ja jako matka nie mam na nie wpływu. Po
                        roku wzywania mnie do szkoły: "bo proszę pani, on się wymądrza i gada na
                        lekcjach" i moich odpowiedziach: "no o co? mam go za to zabić?" nauczyli się
                        radzić sobie jakoś z tym ku zadowoleniu moim, młodego i nich samych.
                        • onion68 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 16:38
                          > roku wzywania mnie do szkoły: "bo proszę pani, on się wymądrza i gada na
                          > lekcjach" i moich odpowiedziach: "no o co? mam go za to zabić?" nauczyli się
                          > radzić sobie jakoś z tym ku zadowoleniu moim, młodego i nich samych.

                          Zostałam kiedyś wezwana na rozmowę z wychowawczynią syna o problemach, które on
                          sprawia, po czym usłyszałam mnóstwo na temat wybryków jego kolegów oraz - że on
                          spogląda arogancko :D
                          • kooreczka Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:19
                            A ja dla równowagi powiem, że rodzice kolegi który uderzył mnie w szkolnych
                            czasach za nic nie chcieli uwierzyć w ewidentną winę (ślad na nosie, zeznania
                            kolegów i nauczyciela dyżurującego) "bo ich synek nie zrobiłby czegoś takiego) i
                            w niewybredny sposób dali wychowawczyni i moim Rodzicom do zrozumienia, ze to
                            spisek przeze mnie zawiązany mający na celu pognębienie ich skarbu
                        • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:16
                          mamarcela napisała:

                          > ja wiem, że bywa wkurzający, ale to są jego cechy
                          > charakteru, które trzeba uszanować, a ja jako matka nie mam na nie wpływu. Po
                          > roku wzywania mnie do szkoły: "bo proszę pani, on się wymądrza i gada na
                          > lekcjach"

                          Nie, no wybacz, za pozwoleniem: jak to nie masz wpływu? Jak to trzeba uszanować,
                          że się wymądrza na lekcjach i gada? Co to są za cechy charakteru niezmienne?
                          Brak szacunku dla zdzierającego gardło nauczyciela i tych kolegów, którzy byc
                          może próbują się czegoś nauczyć?

                          To jak będzie dalej? Jak zareagujesz, kiedy zacznę wszystkich niegroźnie kłuć
                          szpilkami, a na pełne oburzenia protesty powiem: takie mam cechy charakteru,
                          taka jestem już niedobra i okropna, musicie to uszanować.

                          Halo, halo, mamo, pobudka! jeśli nie są to cechy jakieś chorobowe, albo jeśli
                          nie podałaś tego w jakimś dużym myślowym skrócie, to ja jestem przerażona.
                          Prosty przekaz rodzica nie pragnącego odwiedzać swego potomka w zakładzie karnym
                          brzmi: stosuj się do zasad! przestrzegaj norm!
                          • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:24
                            Bo nie mam wplywu na to, jak dziecko zachowuje sie w szkole. Mam
                            wpływ na to, jak go wychowuję, albo na to, jak zachowuje się w domu -
                            i tyle.
                            Moje dzieci zachowują się inaczej w domu i w szkole, przy czym nie
                            jestem w stanie, oprocz wygłaszania kazań, sprawic by zachowywali
                            się w sposób przeze mnie nakazany.
                            Sama byłam nauczycielką i widziałam, jak róznie zachowuje się
                            mlodzież na lekcjach róznych nauczycieli - i jak wobec tego maja
                            reagowac rodzice?
                            • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:42
                              CytatBo nie mam wplywu na to, jak dziecko zachowuje sie w szkole. Mam wpływ na to, jak go wychowuję, albo na to, jak zachowuje się w domu - i tyle.

                              O, to jest właśnie to, czego nie była w stanie zrozumieć nauczycielka przedszkolna mojego syna. Że to ONA ma zdecydowanie kluczowy wpływ na to, jak mój syn zachowuje się w grupie, a nie ja - bo ja go mogę w teorii wyszkolić doskonale, co też uczyniłam, a w praktyce oczekuję od niej, że będzie korygować jego ewentualnie niewłaściwe zachowanie W GRUPIE.
                              Bo, do ciężkiej deutery, ja nie posiadam grupy 10 czy 20 osób, aby z nim ćwiczyć zachowania społeczne w grupie i po to go posyłam do przedszkola, aby te zachowania ćwiczył. I jak się pojawia problem, to nie wystarczy go zasygnalizować rozpaczliwym krzykiem "zróbcie coś z nim!!!", tylko próbować ten problem rozwiązać.
                              I nie ma, że się nie da - bo jakoś w szkole się dało, w ciągu 2 miesięcy.

                              Nota bene mam ciężką alergię na "wymądrza się na lekcji" - bo to ma baaardzo szerokie spektrum znaczeniowe. I przeważnie ci "wymądrzający się" to normalni uczniowie, którzy śmią się odezwać, poprawić nauczyciela, przywołać jakiś fakt związany z tematem lekcji itp. - i przeważnie godzi to w Ego Pana Nauczyciela, więc trzeba ucznia do parteru sprowadzić, co się będzie gówniarz odzywał.
                              • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:20
                                mama_kotula napisała:

                                > I przeważnie ci "wymądrzający się" to normalni ucz
                                > niowie, którzy śmią się odezwać, poprawić nauczyciela, przywołać jakiś fakt zwi
                                > ązany z tematem lekcji itp. - i przeważnie godzi to w Ego Pana Nauczyciela, wię
                                > c trzeba ucznia do parteru sprowadzić, co się będzie gówniarz odzywał.
                                >

                                Tak, zgadzam się, że wiele można mieć zastrzeżeń do nauczycieli jako takich. Nie
                                czarujmy się, z niewielkimi wyjątkami, przez lata, selekcja do tego kluczowego i
                                szlachetnego zawodu była z powodu niskich wynagrodzeń zdecydowanie negatywna.

                                Pewnie, że trafili do tego zawodu ludzie, którzy nie powinni tam trafić, bo nie
                                mają zdolności pedagogicznych, a niektórzy - tak sobie obserwuję i cicho myślę,
                                wręcz tych naszych dzieci nie lubią. Jeszcze jakaś wymiana pokoleń w tym
                                zawodzie musi być, żeby priorytetem stało się kształcenie kompetencji,
                                samodzielności i wysoka ocena indywidualności i kreatywności dziecka, a nie
                                premiowanie pokory, lizusostwa i zachowania zgodnie z oczekiwaniami i
                                wyobrażeniami dorosłego, wychowywanego w innych czasach i innej rzeczywistości.

                                Ale nawet to wszystko biorąc pod uwagę, opisywane przez moje dzieci zachowanie
                                niektórych uczniów jest dla mnie po prostu nie do zaakceptowania (przy czym nie
                                mówię tu o jakimś oczywistym czy na wpół przestępczym chamstwie). Ostatnio na
                                przykład uroczy, bardzo inteligentny kolega z klasy mojej córki, zamówił na
                                lekcję pizzę. Ależ było śmiesznie ("pizza dla wszystkich na koszt kolegi").
                                Podobno wezwany w tej sprawie ojciec nie widział w tym zachowaniu niczego
                                niewłściwego.
                                • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:22
                                  Ja tez nie widze... Tzn. widzę, ale do szkoly bym ojca nie wezwała,
                                  tylko pizzę z uczniami zezarl , dyktując na jej temat prace domowa
                                  (moge wymyslic niemal z kazdego przedmiotu na jej temat). .
                                  Atrofia poczucia humoru u nauczycieli jest groźniejsza od plag
                                  egipskich.
                            • dakota77 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:56
                              Jets taki stary dwocip: nauczycielka wzywa ojca ucznia i mowi mu "
                              panski syn nie uwaza na lekcjach", na co ojciec " a pani uczen nie chce
                              jesc w domu kaszki".
                            • the_dzidka Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 23:22
                              Verdano, mam pytanie. Dzieci nie mam, ale to mnie ciekawi, i nie
                              zdziwiła mnie odpowiedź rozdział43: to znaczy, że na nauczycielską
                              uwagę, że dziecko wymądrza się i gada na lekcjach, naprawdę nie
                              reagujesz?
                              Że wymądrza się, to jedno :), ale że gada na lekcjach - to też
                              puszczasz płazem? Nie porozmawiasz z nim, nie spróbujesz go
                              przekonać, że takie zachowanie to brak szacunku (bo nauczyciel w tym
                              czasie próbuje coś uczniom przekazać), że być może przeszkadza
                              innym, że itd.? Po prostu powiesz nauczycielce, że nic za to nie
                              możesz i zlewasz?
                              Jeszcze raz przypominam - ja tego nie kwestionuję, nie krytykuję i
                              nie potępiam, bo jako BzW ani myślę to robić :) Ale jestem bardzo
                              ciekawa jak to jest - bo jednak gdybym te dzieci miała, to chyba
                              próbowałabym im wytłumaczyć, że to, jak sie zachowują, jest bardzo
                              nie komilfo.
                              • mamarcela O nastolatkach 08.11.09, 01:31
                                Piętnastoletni człowiek ma za sobą co najmniej osiem lat edukacji i doskonale
                                wie, że gadanie na lekcjach nie jest mile widziane. Oraz, że to przeszkadza
                                innym i nie jest komilfo. Tak samo jak wie, że należy nosić czapkę, nie
                                przebiegać na czerwonym świetle, ze szkoły wracać prosto do domu, że nie
                                powinien bić się z kolegami, używać brzydkich słów, próbować papierosów, ani
                                alkoholu. Statystyczny piętnastolatek szczególnie płci męskiej (dziewczyny mają
                                trochę inną listę przewinień) miewa na sumieniu wielokrotnie co najmniej kilka z
                                tych wykroczeń.
                                Naprawdę mamy jako dorośli tendencje do wyolbrzymiania wpływu rodziców na
                                nastoletnie pociechy. Czy ktokolwiek z nas posłuchałby kazania matki na temat
                                tego, że nieładnie jest korzystać np. z Internetu w pracy, bo to jest niekomilfo
                                wobec przełożonych? Albo, że należy być bezwzględnie posłusznym wobec szefowej
                                chociaż jest głupią złośliwą jędzą i nie ma racji, bo to jest oznaka braku
                                szacunku?
                                Nastolatek jest absolutnie dojrzałym intelektualnie osobnikiem o bardzo
                                niestabilnych emocjach i sztuka wychowania (oj, nie lubię tego słowa) polega na
                                ustawicznym lawirowaniu tak, żeby kontrolować, ale, żeby z ta kontrolą nie
                                przesadzić i nie pozwolić się nastolatkowi od wpływu rodziców całkowicie oddalić.
                                Oczywiście można karać, stosować szlabany, zmusić faceta prośbą i groźbą, żeby
                                zachowywał się komilfo, ale jaki to ma sens oprócz dobrego samopoczucia rodziców
                                i nauczyciela.
                                Ja jako matka jestem mojemu dziecku znacznie bardziej potrzebna niż nauczyciel
                                historii, któremu przeszkadza podobno na lekcjach. I nie będę ryzykować utraty
                                zaufania mojego dziecka i naruszenie naszych doskonałych stosunków przez karanie
                                go w tym kawałku, jakby tego ode mnie oczekiwała szkoła. Szczególnie, że córka
                                chodziła do tej samej szkoły i od niej wiem, że nauczyciel ten nie radzi sobie z
                                uczniami, jest niesprawiedliwy zwłaszcza wobec chłopców. Wierzę natomiast, iż
                                mój syn nie jest bez winy w tym konflikcie i dlatego nie będę się awanturować o
                                nieadekwatnie do przewinień obniżone zachowanie i tróję z przedmiotu, który umie
                                na piątkę.
                              • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 08.11.09, 10:01
                                Chwała Panu, juz nie jestem nauczycielka.
                                Za gadanie na lekcjach zwracałam uwage, na wymadrzanie się czasem -
                                też. Jednakże, jeśli na mojej lekcji gadało pół klasy (bywalo,
                                bywało), to dla mnie był to jednoznaczny sygnał, ze ich zanudzilam
                                doszczetnie. I świetnie zdawalam sobie sprawę, ze to moim zadaniem,
                                a nie rodziców jest uciszyć mlodzież. Moglam powiedzieć coś
                                rodzicom, ale zebym liczyla, ze to momoze - absolutnie nie.
                                Nie mylilabym szacunku dla nauczyciela z tym, ze normalny mlody
                                czlowiek nie jest w stanie wysiedziec milcząc 7 godzin dziennie. Ja
                                na zebraniach też - bywa - gadam, a gdyby zebranie mialo trwać 7
                                godzin, to nie wiem, do czego by doszło. Bylam pare dni temu na
                                Radzie Naukowej, na sali sama smietanka naukowa znanego instytutu -
                                i juz po dwoch godzinach cała sala gadała. Nie dlatego, ze nie miala
                                szacunku dla habilitanta, tylko po prostu tak już jest.
                                Ale gdy zaczął sienaprawde interesujący wyklad habilitacyjny - sala
                                umilkła. I to jest wniosek - mlodziez będzie gadać na lekcjach tak
                                dlugo, póki lekcji nie będzie mniej i póki nie bedą po prostu
                                ciekawe.
                                • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 19:15
                                  verdana napisała:

                                  > jeśli na mojej lekcji gadało pół klasy (bywalo,
                                  > bywało), to dla mnie był to jednoznaczny sygnał, ze ich zanudzilam
                                  > doszczetnie.

                                  Nie wiem na pewno, jaki przedmiot wykładałaś, Verdano, bo coś mi się jak przez
                                  mgłę kojarzy, że pisałaś, że jesteś filologiem klasycznym (jeśli się mylę -
                                  wybacz proszę :)

                                  Jeśli jednak nauczałaś łaciny, to doprawdy nie wiem, czy istnieje na świecie
                                  sposób, żeby fascynująco, za każdym razem ciekawie, (aby broń Boże nie znudzić i
                                  nie zmęczyć kochanych dzieci - licealistów)nauczać deklinacji, koniugacji, być
                                  może poskandować z pamięci Galia est omnis divisa in partes tres..., czy
                                  tłumaczyć czytanki - łamigłówki.

                                  NIestety, może sie mylę, ale nauka w gruncie rzeczy jest procesem żmudnym,
                                  długotrwałym, często nudnym i wymagającym samodyscypliny. Po wielu fajerwerkach
                                  pomysłowego nauczyciela na lekcji, przychodzi nieuchronnie moment, w którym
                                  trzeba z 10 razy, w tę i nazad, przeczytać np. czasowniki nieregularne w
                                  angielskim, mało tego - zapamiętać. Wątpię, czy to moze być takie ciekawe.

                                  > na zebraniach też - bywa - gadam, a gdyby zebranie mialo trwać 7
                                  > godzin, to nie wiem, do czego by doszło.

                                  Uważam, że sformułowałaś tu bardzo mądrą myśl, która winna przyświecać każdemu
                                  rodzicowi, a mianowicie, że nie należy wymagać od dziecka więcej, aniżeli się
                                  wymaga od siebie. Każda próba w złym kierunku skończy się wielkim hukiem upadku
                                  autorytetu.

                                  No ale z drugiej strony nie można porównywać zebrania naukowego audytorium w
                                  celu posłuchania wykładu habilitacyjnego w przedmiocie, który stanowi istotę ich
                                  życia zawodowego (może nawet pasję?), z lekcją dla późnych gimnazjalistów lub
                                  wczesnych licealistów. Część lekcji zawsze będzie dla kogoś nudna, choćby nie
                                  wiem jakie fajerwerki produkował prowadzący. Tyle tylko, że nuda nie może
                                  usprawiedliwiać sabotażu, czy chociażby zwykłego lekce sobie ważenia.
                                  A ja wolę, by moje dziecko nauczał ktoś, kto może nie ma takiego "poczucia
                                  humoru", a ktoś, kto je należycie przygotuje do studiów, oświeci, jakim dziecko
                                  póki co jest ignorantem i oświaty kagankiem drogę mu oświetli :)), choćby czasem
                                  poganiając i pokrzykując.

                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 20:13
                                    Nie, nie filologiem nie jestem.
                                    Uczylam hitorii i WOS-u.
                                    A na lekcjach łaciny, na ktore uczeszczalam w szkole, panowala
                                    martwa cisza. Ze strachu - ale i dla tgo, ze lekcje byly
                                    pasjonujace. Trudne jak cholera, ale pasjonujace. Po odejsciu
                                    lacinniczki, lat ok. 100, zwanej "Kostuchą", lekcje staly się
                                    beznadziejne i spora część klasy zrezygnowała, gdy nadażyla się
                                    okazja.
                                    WSZYSTKO może być ciekawe i wszystko - łącznie z wychowaniem
                                    seksualnym - da się zanudzic. I ja nie twierdze, ze zawsze lekcje
                                    moga bć ciekawe, tylko niech nikt się nie dziwi, ze na nudnych
                                    lekcjach ludzie gadają. Lepiej by pozwolic niezainteresowanym
                                    dyskretnie czytac pod lawka, a nauczyciele tepia nawet takie
                                    niewinne - i pozyteczne gdy się chce uważać - zajecia jak rysowanie
                                    czy origami.
                                    A na zebraniu naukowym tym bardziej (skoro stanowi pasje) powinno
                                    byc cicho. Natomiast utrzymanie ciszy na 7-8 lekcjach jest rzecza
                                    niemożliwą - wymaga autentycznego terroru. Traktowanie gadania
                                    jako "saboażu" jest nieporozumieniem. Tak jak nieporozumieniem jest
                                    więcej niż 6 lekcji dziennie i 14 przedmiotow w jednym roku.
                                    Oswiaty ma byc kaganek, nie kaganiec:)
                                    • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 20:47
                                      CytatI ja nie twierdze, ze zawsze lekcje
                                      moga bć ciekawe, tylko niech nikt się nie dziwi, ze na nudnych
                                      lekcjach ludzie gadają. Lepiej by pozwolic niezainteresowanym
                                      dyskretnie czytac pod lawka, a nauczyciele tepia nawet takie
                                      niewinne - i pozyteczne gdy się chce uważać - zajecia jak rysowanie
                                      czy origami.


                                      Moja ukochana łacinniczka prowadziła lekcję przeważnie dla 6-7 osób. Prowadziła rewelacyjnie, z pasją i przegenialnie (dzięki niej wystartowałam w olimpiadzie). Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że ludziom ta łacina lata i powiewa, więc nie naciskała zbytnio i nie traktowała swojego przedmiotu jako Tego Jedynego I Najważniejszego. Do tego równie doskonale sobie zdawała sprawę, że tłumaczenia dla całej klasy z pięknym opisem "jak odpowiadać z tłumaczenia i co mówić po kolei" oraz rozbiorami logicznymi i gramatycznymi zdań wykonuję ja :P, nie tylko tego nie tępiła, wręcz przeciwnie - reszta miała zaliczyć, ja miałam się przygotowywać do olimpiady, a odwalanie dokładnych tłumaczeń i rozbiorów było w tym bardzo pomocne.

                                      Nie tępiła absolutnie nieuważania - nie tępiła z powodów opisanych wyżej, prosiła tylko, aby była względna cisza - można było odrabiać zadania z innych przedmiotów, składać origami, czytać, byle nie doprowadzić do tego, żeby musiała przekrzykiwać się przez tłum. Układ przecudowny.
                                    • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 20:48
                                      verdana napisała:

                                      > WSZYSTKO może być ciekawe i wszystko - łącznie z wychowaniem
                                      > seksualnym - da się zanudzic.

                                      Oooo, NA PEWNO nie WSZYSTKO. Proces technologiczny obróbki drewna... na
                                      przykład...rozmieszczenie złóż metali czy czegoś tam na mapie...skład chemiczny
                                      asfaltu...lektura "Jak gotować" dla początkujących...no bez liku tego.

                                      > Oswiaty ma byc kaganek, nie kaganiec:)

                                      Obawiam się - za pozwoleniem - że musi być i kaganek i kaganiec. Kaganek
                                      dobroci, życzliwości, poczucia humoru, żywej inteligencji i światła.
                                      I kaganiec zasad, zdolności do samoograniczeń i poświęceń dla zdobycia
                                      szczytnego celu: wykształcenia.
                                      • senseeko Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 23:45
                                        rozdzial43 napisała:

                                        > verdana napisała:
                                        >
                                        > > WSZYSTKO może być ciekawe i wszystko - łącznie z wychowaniem
                                        > > seksualnym - da się zanudzic.
                                        >
                                        > Oooo, NA PEWNO nie WSZYSTKO. Proces technologiczny obróbki drewna... na
                                        > przykład...rozmieszczenie złóż metali czy czegoś tam na mapie...skład chemiczny
                                        > asfaltu...lektura "Jak gotować" dla początkujących...no bez liku tego.

                                        To mają byc przykłady na coś ciekawego czy nudnego? Bo IMHO KAŻDY z powyższych
                                        tematów może być zarówno śmiertelnie nudny jak i pasjonujący - wszystko zależy
                                        od tego kto jest nadawcą i kto odbiorcą.
                                        (Innymi słowy zgadzam się z Verdaną w tej kwestii)
                                        • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 20:21
                                          senseeko napisała:


                                          > To mają byc przykłady na coś ciekawego czy nudnego? Bo IMHO KAŻDY z powyższych
                                          > tematów może być zarówno śmiertelnie nudny jak i pasjonujący - wszystko zależy
                                          > od tego kto jest nadawcą i kto odbiorcą.

                                          To miały być przykłady na coś śmiertelnie nudnego dla mnie, rzecz jasna :)

                                          > (Innymi słowy zgadzam się z Verdaną w tej kwestii)

                                          Czyli innymi słowy zgadzasz się z poglądem, że lekcje nie zawsze mogą być
                                          ciekawe i jednocześnie nie ma co się dziwować, że na nudnej dla siebie lekcji
                                          uczniowie gadają, bo gdyby lekcja była ciekawa, to by nie gadali?
                                      • meduza7 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 23:46
                                        >Oooo, NA PEWNO nie WSZYSTKO. Proces technologiczny obróbki drewna... na
                                        przykład...rozmieszczenie złóż metali czy czegoś tam na mapie...skład chemiczny
                                        asfaltu...lektura "Jak gotować" dla początkujących...no bez liku tego.

                                        No nie wiem, nie wiem. Gdy miałam osiem lat, na pewien czas moją ulubioną
                                        lekturą stała się nieduża książeczka pod tytułem "Chroń swój samochód przed
                                        korozją". Mogłam ci w nocy o północy opowiedzieć o korozji, galwanizacji,
                                        środkach zabezpieczających itepe. Książka była z obrazkami i do dziś pamiętam
                                        niektóre z nich (na okładce: mały fiat jadący w śniegu i kierowca wystawiający
                                        przez okno rękę z parasolem otwartym nad samochodem). Wszystko może być fascynujące.
                                        • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 20:23
                                          meduza7 napisała:

                                          > Wszystko może być fascynu
                                          > jące.

                                          Zgadzam się, to prawda.
                                          Jednocześnie twierdzę, że nie wszystko może być fascynujące dla wszystkich :)
                                          • croyance Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 14:42
                                            Zgodze sie z Toba, Rozdzial. Nie mozna spedzic zycia oczekujac, ze
                                            ktos bedzie dostarczal nam intelektualnych orgazmow. No i sa takie
                                            dni, kiedy nic nas nie rusza, i nawet skaczacy przed nami mistrz
                                            swiata nie wzbudza w nas zadnych emocji: i dotyczy to zarowno
                                            uczniow, jak i nauczyciela, a jednak lekcja odbyc sie musi.

                                            Co do rozmawiajacych podczas prezentacji naukowcow, jest to
                                            tolerowane chyba tylko w Polsce. Nie wyobrazam sobie, zeby
                                            gdziekolwiek ktos przeszkadzal prelegentowi w ten sposob.
                                            • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 18:18
                                              Hm, u nas najbardziej na zebraniach gadaja panowie naukowcy z
                                              Hameryki...
                                              • croyance Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 18:03
                                                Nie powinni. Smiem twierdzic, ze u siebie by sie nie odwazyli.

                                                Kiedy jeszcze mieszkalam w Polsce, chodzilam sobie na podyplomowe
                                                kolko naukowe, takie comiesieczne spotkania, gdzie mlodzi doktoranci
                                                mieli prezentacje, a szacowne grono mialo dawac im informacje
                                                zwrotna, dobre rady, ukierunkowac, a potem wszyscy dyskutowalismy na
                                                dany temat.

                                                I grono to, w tym jedna bardzo znana i popularna psycholog,
                                                zachowywalo sie tak zenujaco, ze tylko i wylacznie z tego powodu
                                                zrezygnowalam z tych spotkan. Bo bylo mi za nich normalnie wstyd.
                                                Czesto odbywalo sie to tak, ze mlody, zdenerwowany doktorant,
                                                niekiedy nerwowo dosc przeprowadzal wyklad, w ktorego trakcie panie
                                                profesor (niestety, glownie kobiety):

                                                - wychodzily z sali, po czym wracaly i mowily: no i co tam bylo, wroc
                                                te kilka slajdow
                                                - jadly ciastka (szelest papieru)
                                                - parzyly sobie herbate (Zoska, tobie z cukrem czy bez?)
                                                - glosno i ostentacyjnie ziewaly
                                                - plotki na kazdy temat

                                                A gdy juz doszlo do feedbacku, odbywal sie on tak:

                                                pani prof.; Ale to bez sensu jest, tam w tym slajdzie ... niech pan
                                                cofnie
                                                doktorant: gdzie, pani profesor?
                                                pani prof. (obrazonym glosem): nooo, skoro PAN sam nie wiem, to nie
                                                mamy o czym mowic ...ale mam dzis dobry dzien, to powiem: o, ten tam
                                                w rogu
                                                doktorant (niesmialo): ale ja konsultowalem ten wynik z prof.
                                                Aronsonem, i on uwaza, ze ...
                                                pani prof.: no moj panie, to prosze sobie w ogole do Stanow wyjechac,
                                                skoro PAN uwaza, ze PAN wie lepiej ...

                                                ... po prostu fizycznie mnie to bolalo, i przestalam tam chodzic.
                                                Oczywiscie nie podejrzewam Ciebie, Verdano, o takie zachowanie, ale
                                                osobiscie absolutnie nie toleruje takich akcji, jak opisane przeze
                                                mnie powyzej. Zwlaszcza, ze znam sytuacje z drugiej strony, i wiem,
                                                jak czasem przezywa sie wygloszenie wykladu, i jak byle co moze
                                                czlowieka kompletnie sploszyc i wybic z rytmu.
                                                • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 11:07
                                                  Cóż, z tego co mowia znajomi, wykladający powszechnie na bardzo
                                                  róznych zagranicznych uczelniach - tam jest dokladnie tak samo.
                                                  Gadają, o ile zebranie jest dlugie i formalne. Gadaja, o ile wykld
                                                  jest nudny. To nasza narodowa cecha - twierdzic, ze wszystko co zle,
                                                  to tylko w dzikiej Polsce, na kulturalnym zachodzie wszyscy sa OK.
                                                  Kółko naukowe a zebranie to dwie różne rzeczy - co wlasnie staram
                                                  się wykazać - tam, gdzie pożądana jest aktywność uczesnikow, na ogół
                                                  jest spokoj - ludzie sluchaja, bo chca uczesniczyć, zabrac glos - u
                                                  nas na zebraniach zakladu, gdy mowia doktoranci jest cisza i spokoj.
                                                  Co innego, gdy ktos mowi, a reszta ma tylko sluchać dłuzszy czas,
                                                  bez możliwosci dyskusji.
                                                  Twoje kolo naukowe chyba jednak bylo wyjątkiem - akurat z czyms
                                                  takim nie spotkalam się nawet na zwyklych seminariach. To co
                                                  opisujesz yglada to zwykłą głupote i arogancję prowadzacych. U nas
                                                  nawet krytykuje się nieszczęsnych doktorantow dyskretnie, zeby ich
                                                  nie spłoszyc - profesorw natomiast krytykuje się bez żadnych
                                                  zahamowań, przy czym doktoranci wcale nie sa w tym ostatni:)
                                                  Dla mnie akcja typu - bardzo nudny wyklad habilitacyjny i gadająca
                                                  (bez przesady) sala jest OK - na ciekawych wykladach jest cisza,
                                                  habilitant to dorosly człowiek, jego wyklad ma byc sprawdzianem czy
                                                  umie wykladac - i najwyraxniej sprawdzian oblewa. Referujacy
                                                  doktorant na seminarium ma prawo do ciszy.
                                      • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 11.11.09, 23:59
                                        Cytat> WSZYSTKO może być ciekawe i wszystko - łącznie z wychowaniem
                                        > seksualnym - da się zanudzic.

                                        Oooo, NA PEWNO nie WSZYSTKO. Proces technologiczny obróbki drewna... na przykład...rozmieszczenie złóż metali czy czegoś tam na mapie...skład chemiczny asfaltu...lektura "Jak gotować" dla początkujących...no bez liku tego.


                                        ??????
                                        Nie bardzo rozumiem. To są rzeczy których wg ciebie nie da się przedstawić w sposób interesujący, czy rzeczy które nudzą CIEBIE?


                                        Choćby takie rozmieszczenie złóż na mapie - no toż tu można całą geologiczną historię Ziemii przedstawić, pokazać dlaczego tu leży to, a dlaczego tu leży tamto, i czemu jedno jest pod drugim. Jeśli odpowiednio się to zrobi, to i rozmieszczenie samo wejdzie w głowę, i dzieje geologiczne przy okazji.
                                        Lektury typu "jak gotować" dla początkujących to jeden z moich ukochanych rodzajów książek, a jeszcze jak posiadają schematy typu "prawidłowy sposób włączania kuchenki gazowej" - u la la!. "Leksykon gospodarstwa domowego" z bodaj lat pięćdziesiątych znałam onegdaj na pamięć i czytałam go kilkadziesiąt razy od deski do deski. Wszelkie instrukcje - uwielbiam.

                                        WSZYSTKO da się przedstawić w sposób porywający, nie mówiąc o tym, że jak się trafi na odpowiedniego odbiorcę, to temat płyyyynie sam, wiruje, odkrywa nowe światy - i tak samo z wszystkiego da się zrobić nudną chałę. Czyli - zgadzam się z Verdaną.
                                        • senseeko Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 09:36
                                          mama_kotula napisała:

                                          > Cytat> WSZYSTKO może być ciekawe i wszystko - łącznie z wychowaniem
                                          > > seksualnym - da się zanudzic.
                                          >
                                          > Oooo, NA PEWNO nie WSZYSTKO. Proces technologiczny obróbki drewna... na przykła
                                          > d...rozmieszczenie złóż metali czy czegoś tam na mapie...skład chemiczny asfalt
                                          > u...lektura "Jak gotować" dla początkujących...no bez liku tego.

                                          >
                                          > ??????
                                          > Nie bardzo rozumiem. To są rzeczy których wg ciebie nie da się przedstawić w sp
                                          > osób interesujący, czy rzeczy które nudzą CIEBIE?
                                          >
                                          >
                                          > Choćby takie rozmieszczenie złóż na mapie - no toż tu można całą geologiczną hi
                                          > storię Ziemii przedstawić, pokazać dlaczego tu leży to, a dlaczego tu leży tamt
                                          > o, i czemu jedno jest pod drugim. Jeśli odpowiednio się to zrobi, to i rozmiesz
                                          > czenie samo wejdzie w głowę, i dzieje geologiczne przy okazji.
                                          > Lektury typu "jak gotować" dla początkujących to jeden z moich ukochanych rodza
                                          > jów książek, a jeszcze jak posiadają schematy typu "prawidłowy sposób włączania
                                          > kuchenki gazowej" - u la la!. "Leksykon gospodarstwa domowego" z bodaj lat pię
                                          > ćdziesiątych znałam onegdaj na pamięć i czytałam go kilkadziesiąt razy od deski
                                          > do deski. Wszelkie instrukcje - uwielbiam.
                                          >
                                          > WSZYSTKO da się przedstawić w sposób porywający, nie mówiąc o tym, że jak się t
                                          > rafi na odpowiedniego odbiorcę, to temat płyyyynie sam, wiruje, odkrywa nowe św
                                          > iaty - i tak samo z wszystkiego da się zrobić nudną chałę. Czyli - zgadzam się
                                          > z Verdaną.
                                          >
                                          No więc właśnie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jeśli człowiek jest ciekawy świata, to nawet kiepski nauczyciel może go zaciekawić, a jeśli człowieka nic nie interesuje, to choćby nauczyciel stawał na głowie - nic nie zdziała.
                                          Można osła przyprowadzić do wody, mozna mu nawet wepchnąc tam pysk, ale napić się musi już sam.

                                          Dlatego właśnie spytałam czy wymienione przez rozdział przykłady mają pokazywać rzeczy nudne, czy ciekawe.
                                          Bo jeśli o mnie chodzi, to każdy z wymienionych przykładów wydaje mi się ciekawy. No ale ja w ogóle lubię się uczyć nowych rzeczy.
                                          Nawet z gotowania dla początkujących mozna zrobić niezłą zabawę.

                                          Myślę, ze problem moze też leżeć w tym czy na dane zajęcia chodzisz z własnej woli czy z przymusu i co byś mogła robić w tym czasie gdybyś nie musiała siedzieć na zajęciach z technologii obróbki drewna.
                                          • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 11:04
                                            A poza wszystkim jest jeszcze jedno sprawa autorytetu. nauczyciel gimnazjalny to
                                            nie wykładowca uniwersytecki, którego zadaniem jest w miarę ciekawie przekazać
                                            wiedzę, a potem ja wyegzekwować i może mieć w nosie, co studenci robią w czasie
                                            wykładu i czy w ogóle na nim są. Nauczyciel,żeby spełniać swoje zadanie i
                                            zapanować nad klasą musi mieć autorytet. I nie ma zmiłuj.

                                            Mój patologicznie gadatliwy syn - sprawca poniekąd tego kawałka dyskusji - jest
                                            harcerzem. Od dziesiątego roku życia spędza co roku ponad miesiąc na obozie w
                                            dzikiej głuszy bez żadnego kontaktu z rodzicami (komórki zakazane), śpiąc na
                                            własnoręcznie zbudowanej i uplecionej pryczy, wydalając do własnoręcznie
                                            wykopanej latryny i wkładając o drugiej w nocy pełny mundur (z getrami i
                                            glanami!), żeby pełnić (kompletnie moim zdaniem absurdalną) wartę. i nie ma
                                            żadnych problemów z bardzo "wysublimowaną" dyscypliną i podporządkowaniem się
                                            poleceniom zaledwie kilka lat starszych przełożonych. Ba sam takie polecenia
                                            wydaje jako zastępowy.

                                            A jakoś z niektórymi nauczycielami (podkreślam niektórymi) ma problem. W tym z
                                            nauczycielem do niedawna uwielbianego przedmiotu. Czy naprawdę Rozdziale
                                            uważasz, że to jest wina mojego wychowania i ja mogę na to coś poradzić?
                                            • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 21:00
                                              mamarcela napisała:

                                              > Czy naprawdę Rozdziale
                                              > uważasz, że to jest wina mojego wychowania i ja mogę na to coś poradzić?

                                              Nie, nie uważam, że można coś poradzić na to, że się ma z niektórymi osobami
                                              problem, konflikt, że nie możemy się z niektórymi osobami porozumieć. Życie, po
                                              prostu. Nie jest to wina żadnego wychowania.
                                              z drugiej strony sama podkreśliłaś (z czym się absolutnie zgadzam), że
                                              nauczyciel dla spełnienia swojego zadania musi mieć autorytet, musi egzekwować
                                              itp. Oznacza to, moim jak zwykle nieskromnym zdaniem :))), że stosunek uczeń
                                              nauczyciel to nie jest relacja ludzi równych i równouprawnionych. Jest to
                                              relacja, w której zasadą jest podporządkowanie się ucznia zasadom panującym na
                                              lekcji.

                                              Jedną z nich jest: na lekcji nie gadamy, nie przeszkadzamy w prowadzeniu lekcji.

                                              Moja odpowiedź na Twój wcześniejszy post odnosiła się jedynie do Twojego
                                              stwierdzenia, że Twój syn gada na lekcjach i że taką ma cechę charakteru i
                                              trzeba to uszanować. Z tym się nie mogłam zgodzić. Ale później napisałaś i
                                              wyjaśniłaś to szerzej; nawiasem mówiąc w pełni się zgadzam z Twoim
                                              stwierdzeniem, że wychowanie nastolatka to bezustanne lawirowanie :))
                                          • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 20:49
                                            senseeko napisała:

                                            > No więc właśnie. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że jeśli człowiek jest c
                                            > iekawy świata, to nawet kiepski nauczyciel może go zaciekawić, a jeśli człowiek
                                            > a nic nie interesuje, to choćby nauczyciel stawał na głowie - nic nie zdziała.

                                            Uważam dokładnie tak samo. I dalej, że zbyt daleko idącym usprawiedliwieniem
                                            gadania na lekcji, przeszkadzania, jest stwierdzenie, że dany nauczyciel i
                                            przedmiot dziecko nudzi.

                                            > Można osła przyprowadzić do wody, mozna mu nawet wepchnąc tam pysk, ale napić s
                                            > ię musi już sam.

                                            STRICTE! też uważam, że nie w zabawianiu przez nauczyciela i próbie wpychania
                                            pyska do wody jest osioł pogrzebany :)), lecz umiejętności rozbudzenia w dziecku
                                            tej ciekawości świata, przekazaniu i wyegzekwowaniu umiejętności samodzielnego
                                            uczenia się, znajdowania odpowiedzi na pytania, nauczenia samodyscypliny i
                                            zniesienia koniecznej czasem dla nauczenia się czegoś nudy.

                                            > Dlatego właśnie spytałam czy wymienione przez rozdział przykłady mają po
                                            > kazywać rzeczy nudne, czy ciekawe.

                                            Przykłady miały pokazywać rzeczy nudne dla rozdziału :).

                                            > Myślę, ze problem moze też leżeć w tym czy na dane zajęcia chodzisz z własnej w
                                            > oli czy z przymusu i co byś mogła robić w tym czasie gdybyś nie musiała siedzie
                                            > ć na zajęciach z technologii obróbki drewna.

                                            Moim zdaniem problem w tej dyskusji leży w stwierdzeniu, czy można pobłażliwie
                                            usprawiedliwić przeszkadzanie i gadanie przez dziecko na lekcji tym, że go
                                            widocznie przedmiot nie interesuje, a nie interesuje go dlatego, że nauczyciel
                                            nie prowadzi go wystarczająco ciekawie.
                                            Ja uważam, że nie :).
                                            • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 21:50
                                              Nie mozna by darować, gdyby uczeń miał dziennie 5-6 lekcji, nie 7-8.
                                              Nie da się wymagac od nikogo rzeczy niemożliwych - tzn. siedzenia w
                                              milczeniu, bez zajęcia (zazwyczaj) i sluchania czegos, co wydaje się
                                              nudne przez tyle czasu - dzień w dzień.
                                              Winny jest tu w przewazajacym procencie system, w mniejszym - sam
                                              uczeń. Wyobrax sobie, ze masz dziennie 7 zebrań, na kazdym referat
                                              na nudny temat i nie wolno Ci się odezwać. Przez 12 lat.
                                              • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 22:21
                                                verdana napisała:

                                                > Nie mozna by darować, gdyby uczeń miał dziennie 5-6 lekcji, nie 7-8.

                                                Ale przecież nie wszystkie te godziny to kute bite merytorycznie lekcje. Są
                                                wśród nich WF, muzyka, etyka, religia, godzina wychowawcza, basen.

                                                > Nie da się wymagac od nikogo rzeczy niemożliwych - tzn. siedzenia w
                                                > milczeniu, bez zajęcia (zazwyczaj) i sluchania czegos, co wydaje się
                                                > nudne przez tyle czasu - dzień w dzień.
                                                > Winny jest tu w przewazajacym procencie system, w mniejszym - sam
                                                > uczeń. Wyobrax sobie, ze masz dziennie 7 zebrań, na kazdym referat
                                                > na nudny temat i nie wolno Ci się odezwać. Przez 12 lat.

                                                Cóż, przeszłam to, tak jak i Ty Verdano. Pewnie, że nie obyło się bez wpadek,
                                                uchybień i różnych takich nieprawych "zwolnień" np. z ostatniej lekcji.
                                                Osobiście odzywałam się kiedy tylko można było, bowiem naturę mam polemiczną,
                                                ale nie miałam z tego powodu nigdy kłopotów w mojej szkole...no...może raz, ale
                                                to było nieporozumienie. Zawsze wolałam "ćwiczeniowy" aniżeli "wykładowy" sposób
                                                prowadzenia zajęć.

                                                Chodzi mi natomiast tylko o to, że nie można, w mojej ocenie, rezygnować z
                                                wymagania od dziecka stosowania się do zasad panujących na lekcji, wyznaczonych
                                                przez prowadzącego nauczyciela, łykając argument, że dziecko jest znudzone i
                                                zmęczone. Na Jowisza! ileż czeka to dziecko znudzeń i zmęczeń w dorosłym zyciu!
                                                Uważam przy tym, że podstawową rolą rodzica jest przygotowanie dziecka do
                                                samodzielnego życia, by sobie radziło. Moim zdaniem tylko rzadkie i nieliczne
                                                dzieci są na tyle uzdolnione, by móc im odpuścić mozolną naukę w celu zdobycia
                                                kompetencji. Reszta musi się niestety żmudnie wspinać, starać, męczyć i pracować
                                                po to, by się wspiąć na jakiś szczyt, z którego mając już zdobyte pracą
                                                umiejętności mogą swobodnie poszybować, ku zadowoleniu i dumie rodzica :))
                                                • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 22:32
                                                  CytatChodzi mi natomiast tylko o to, że nie można, w mojej ocenie, rezygnować z wymagania od dziecka stosowania się do zasad panujących na lekcji, wyznaczonych przez prowadzącego nauczyciela, łykając argument, że dziecko jest znudzone i zmęczone.


                                                  Uważam, że zasad przestrzegać trzeba. Jak również uważam, że po 4-5 godzinach dziecko czy nastolatek ma prawo być zmęczony, znudzony, ma prawo łaknąć ruchu i zmiany rodzaju aktywności. Jeśli się debilnie układa plan lekcji i wrzuca jednego dnia 7 lekcji z 7 przedmiotów, to w takim razie proszę się nie dziwić, że uczeń zasady ŁAMIE. Nie, nie ma przyzwolenia na łamanie zasad, jest natomiast zrozumienie tegoż łamania. Przyzwolenie != zrozumienie.

                                                  Cytat Na Jowisza! ileż czeka to dziecko znudzeń i zmęczeń w dorosłym zyciu!

                                                  No właśnie. Więc uważasz, że trzeba od małego przyzwyczajać? To sadyzm.

                                                  Cytat
                                                  Uważam przy tym, że podstawową rolą rodzica jest przygotowanie dziecka do samodzielnego życia, by sobie radziło. Moim zdaniem tylko rzadkie i nieliczne dzieci są na tyle uzdolnione, by móc im odpuścić mozolną naukę w celu zdobycia kompetencji. Reszta musi się niestety żmudnie wspinać, starać, męczyć i pracować po to, by się wspiąć na jakiś szczyt, z którego mając już zdobyte pracą umiejętności mogą swobodnie poszybować, ku zadowoleniu i dumie rodzica :))


                                                  Nie jestem w stanie tego przeczytać i się odnieść. Z tego wynika, że nauka to coś okropnego, męczącego, normalnie jak praca w kamieniołomach :/
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 18:03
                                                    mama_kotula napisała:
                                                    > No właśnie. Więc uważasz, że trzeba od małego przyzwyczajać? To sadyzm.

                                                    No, sadyzm i despotyzm. Tyranizm i psychopatyzm. I satanizm :)))

                                                    Chyba odrobinkę przesadzasz, nieprawdaż, panie tego. Spotkałam się już z wieloma
                                                    krytycznymi uwagami odnośnie systemu edukacji, ale jeszcze o sadystycznym
                                                    podejściu jego organizatorów do gimnazjalistów i licealistów nie słyszałam.

                                                    I chyba się jednak nie zrozumiałyśmy: nie jestem za dokręcaniem dzieciom śruby
                                                    od małego. Według mnie wczesna podstawówka powinna się jeszcze bawić i jestem
                                                    raczej przeciwniczką ciągania małych dzieci (od sześciu do dwunatu lat) na sto
                                                    miliardów zajęć dodatkowych w stylu trzeci jężyk obcy, tenis na koniu,
                                                    szermierka z jednoczesnym graniem w szachy w akompaniamencie muzyki barokowej :)

                                                    Uważam jednak, że gimnazjalistę, a tym bardziej licealistę należy wprowadzać w
                                                    obowiązki i stawiać i egzekwować wymagania, w atmosferze naturalnie szacunku i w
                                                    ciągłym bliskim kontakcie i stałej rozmowie.

                                                    Nie zrozum mnie źle, wcale nie uważam, że Ty tak musisz robić ze swoimi dziećmi;
                                                    jak dla mnie możesz za nie na przykład odkurzać, sprzątać w ich pokojach, prać
                                                    rzeczy, bo to przecież nudne i powtarzalne jest. Możesz też utrzymywać je w
                                                    przekonaniu, że zycie to jest ukwiecona radosna łąka, po której kica się bez
                                                    zmartwień i trudów. Możesz je wypuścić w dorosłość z takim przekonaniem. Ja w
                                                    każdym razie swoim dzieciom bym tego nie zrobiła.


                                                    > Nie jestem w stanie tego przeczytać i się odnieść.
                                                    Z tego wynika, że nauka to c
                                                    > oś okropnego, męczącego, normalnie jak praca w kamieniołomach :/
                                                    >

                                                    Jak słyszę czasem wykręty i argumenty mojego syna pytanego, dlaczego nie zabrał
                                                    się jeszcze za odrabianie lekcji, to powiem Ci, że kamieniołomy to mały pikuś. W
                                                    takich razach nauka jawi się jak praca na galerach pod pejczem złowrogiego
                                                    sadysty pirata.

                                                    Ale serio: wg mnie nauka dorastającego człowieka to jest proces, długotrwały.
                                                    Miejscami żmudny i trudny, miejscami łatwy, porywający. Czasem uszczęśliwiający,
                                                    czasem dołujący, chwilami po prostu nudny.
                                                    Według mnie rolą rodzica jest mądre wsparcie dziecka w tym procesie. Oczywiście,
                                                    że, jak wszędzie, potrzebny jest umiar, zarówno w "dokręcaniu śruby", jak i
                                                    pobłażliwości. Uważam, że otwarte pobłażanie gadającemu na lekcjach dziecku
                                                    poprzez usprawiedliwianie tego "bo on jest zmęczony i znudzony" nie stanowi
                                                    takiego wsparcia. I tyle.
                                                  • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 18:41
                                                    Uhm, każdy ma swoje zdanie.
                                                    Nota bene naprawdę nie pierzesz rzeczy swoich dzieci? ;-) nie chce mi się wierzyć że im każesz nad balią stać, gdy reszta rzeczy innych domowników wiruje w pralce ;)

                                                    Moje zdanie zbliżone jest najbardziej do tego, co tu powiedziała Verdana:
                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,102643668,102931790,Re_Kontakt_z_mlodymi_czytelnikami_.html
                                                    i również, podobnie jak Verdana, nie uważam, aby moje dorosłe życie było nudne i nieprzyjemne. Pomimo, że z ostatnich 72 godzin przespałam ledwo około 10. I mimo, że moja córuś słodka po raz 10 dzisiaj chce się bawić w chowanego. Ale to jest MÓJ wybór i robię to, bo chcę i to co lubię. Nikt mi nie każe tego robić, nikt ode mnie tego nie wymaga, w każdej chwili mogę przestać, si?
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 19:40
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >nie chce mi się wierz
                                                    > yć że im każesz nad balią stać, gdy reszta rzeczy innych domowników wiruje w pr
                                                    > alce ;)

                                                    Nad balią? nie..., sami mają sobie prać w pralce automatycznej, rozwieszać w
                                                    suszarni albo na balkonie i pilnować, żeby mieć na jutro czyste i wyprasowane
                                                    rzeczy.

                                                    > i również, podobnie jak Verdana, nie uważam, aby moje dorosłe życie było nudne
                                                    > i nieprzyjemne. Pomimo, że z ostatnich 72 godzin przespałam ledwo około 10. I m
                                                    > imo, że moja córuś słodka po raz 10 dzisiaj chce się bawić w chowanego. Ale to
                                                    > jest MÓJ wybór i robię to, bo chcę i to co lubię. Nikt mi nie każe tego robić,
                                                    > nikt ode mnie tego nie wymaga, w każdej chwili mogę przestać, si?

                                                    Czyli innymi słowy gdybyś chciała, to mogłabyś natychmiast udać się do łóżka i
                                                    przespać 72 godziny, córuś słodką przestać się zajmować, bo już Ci się nie chce
                                                    i przestałaś to lubić?
                                                    a w życiu Twoim nie ma elementów znudzenia, zmęczenia i nieprzyjemności?
                                                    Zazdrościłabym, gdyby w to wierzyła. Ale nie wierzę.

                                                    Moje natomiast życie jest dla mnie zadawalające MIMO elementów zmęczenia,
                                                    znudzenia i nieprzyjemności, a pokonywanie trudności daje mi czasem mnóstwo
                                                    satysfakcji i pozwala tym pełniej cieszyć się okresami spokoju i sukcesów. NIe
                                                    łudzę się też nigdy, że te okresy będą trwały zawsze, ale wierzę w to, że dam
                                                    sobie radę, jeśli przyjdą kłopoty.
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 19:47
                                                    Są.
                                                    Ale w 80% to co mam, ja wybralam. Kiedy trzy lata wstawalam do
                                                    dziecka 10 razy w nicy, to nie dlatego, ze mnie ktoś do tego
                                                    zmuszał - sama chciałam dziecko.
                                                    Jesli uszami mi wychodzi czytanie 105 tytułu przedwojennej gazety,
                                                    to nie dlatego, ze dostane dwoje - tylko dlatego, ze sobie wybralam
                                                    taki temat pracy.
                                                    Nawet jak w piatek wieczorem dzwoni szef i kaze na poniedzialek
                                                    napisac dwa idiotyczne pisma - to nikt mnie do tej akurat pracy (za
                                                    ktorą nie przepadam) nie zmuszał - wzięłam ją i mam z tego profity.
                                                    Dziecko pracuje w systemie pracy przymusowej, jak wiadomo z
                                                    historii, najmniej wydajnej, najmniej tworczej i najbardziej
                                                    znienawidzonej. I satysfakcji z nauczenia się do klasowki z wojen
                                                    XVII wieku raczej nie ma.
                                                  • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 20:15
                                                    CytatNad balią? nie..., sami mają sobie prać w pralce automatycznej, rozwieszać w suszarni albo na balkonie i pilnować, żeby mieć na jutro czyste i wyprasowane rzeczy.

                                                    A nie, no to luz i norma chyba?
                                                    Myślałam (bo tak mi trochę pruskim drylem z twoich postów bije, wybacz, takie mam pierwsze skojarzenie), że każesz im prać ręcznie w celu wyrobienia charakterów i przyzwyczajenia do trudów dorosłego życia ;).

                                                    Na etapie lat 6 i 5 moje dzieci dbać mają o to, aby brudne rzeczy wrzucić do prania i aby ściągnąć bieliznę - majtki i skarpetki - z suszarki i włożyć do szuflady (w jakim stanie włożą, już mnie nie interesuje, w kosteczkę nie każę składać, jak chcą to składają). Niemniej jak nam się nie chce, to nie ściągamy - suszarka sobie stoi w pustym pokoju, i każdy ściąga z niej, jak ma potrzebę. Zresztą, żeby od dzieci wymagać różnych rzeczy musiałabym sama świecić przykładem, a mi się zwyczajnie nie chce, ponieważ to mi zaburza sielskość życia ;);). Pranie robimy wspólne, wszystkich domowników, bez rozróżnienia na moje-twoje. Nie wymagam od dzieci odkurzania ich pokoju, kiedy słusznie się buntują widząc, że dywan w moim pokoju woła o pomstę do nieba. I tak dalej. Od czasu do czasu zarządzamy gruntowne sprzątanie, codziennie ogarniamy co trzeba, w minimalnym stopniu - a i tak uważam, że bałagan mamy okrutny. Tyle, że to mało istotne.
                                                    Ostatnio za dużo biorę na siebie i zaczynam się wściekać - muszę zwolnić tempo nieco, tak myślę. Ale mimo wszystko, to tempo które sobie narzuciłam, to mój wybór :)


                                                    CytatCzyli innymi słowy gdybyś chciała, to mogłabyś natychmiast udać się do łóżka i przespać 72 godziny, córuś słodką przestać się zajmować, bo już Ci się nie chce i przestałaś to lubić?

                                                    Oczywiście, że mogę. Mogę córkę oddać na przykład do adopcji, mam do tego prawo w każdej chwili, nikt zewnętrzny mnie nie zmusza, abym dalej ją wychowywała.

                                                    Nadal nie rozumiesz, o co mi chodzi, zresztą Verdana to wyżej wyjaśniła: posiadanie dziecka jest MOIM wyborem, zatem zabawa w chowanego jest konsekwencją tegoż wyboru. Mogłabym dzieci nie mieć i to też byłby mój wybór.

                                                    CytatNawet jak w piatek wieczorem dzwoni szef i kaze na poniedzialek napisac dwa idiotyczne pisma - to nikt mnie do tej akurat pracy (za ktorą nie przepadam) nie zmuszał - wzięłam ją i mam z tego profity.

                                                    Dokładnie tak - ostatnie 72 godziny spędziłam w głównej mierze na pisaniu programu. Co gorsza, nikt mnie do tego nie zmusił, sama sobie znalazłam ten projekt na stronie freelancerskiej, sama się do niego zgłosiłam, sama ustaliłam stawkę oraz czas wykonania (tu akurat nastąpił błąd szacunku i zajęło mi to więcej czasu, niż przewidywałam). Zatem to był jeszcze bardziej MÓJ wybór, niż np. w pracy etatowej, gdzie mam zadanie narzucone przez szefostwo i mam to robić czy chcę, czy nie. Co więcej, mogłam w połowie projektu napisać do zleceniodawcy i powiedzieć, że mam w nosie i tego nie piszę, zwrócę mu prowizję i niech sobie szuka nowego wykonawcy.

                                                    Oczywiście, że w moim życiu są elementy zmęczenia, znużenia i nieprzyjemności, ale - tak jak pisała Verdana - to są konsekwencje MOICH świadomych wyborów, które przyjmuję na klatę jako normę.

                                                    Verdana napisała: Dziecko pracuje w systemie pracy przymusowej, jak wiadomo z historii, najmniej wydajnej, najmniej tworczej i najbardziej znienawidzonej. I satysfakcji z nauczenia się do klasowki z wojen.

                                                    Myślę, że miałoby - bo nauka sama w sobie jest bardzo przyjemna. Ale nie wówczas, kiedy jest przymusowa, wpakowana w jakieś ramy czasowe i bez przerwy się sprawdza, ile młody adept nauki przyswoił.
                                                    Ja nie miałam najmniejszych problemów z nauką w szkole czy to podstawowej, czy średniej, o ile byłam na lekcji, to nie musiałam w domu ani powtarzać, ani w ogóle nie odczuwałam, aby była to żmudna, trudna, męcząca i nudna praca. Tyle, że ja uczyłam się tego, co chciałam, a tego czego nie chciałam sie uczyć, się nie uczyłam (tzn. przyswajalam to, co na lekcji, o ile było ciekawie). Podstawówkę kończyłam ze średnią 5,7 przy minimalnym nakładzie pracy, powiedziałabym raczej - megaopierdalactwie ;). Średnią szkołę skończyłam ze średnią 5,3, mimo że miałam np. frekwencję mniejszą niż wymagane 70%. Tak, że szkoły sobie przeszłam lajtowo.

                                                    Dziecko nie ma wyboru - do szkoły chodzić MUSI, nie może sobie w pewnym momencie powiedzieć "przestaję chodzić do szkoły" i ponieść tego konsekwencji - wtedy bodaj rodzice są pociągani do odpowiedzialności.
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 21:52
                                                    Uczenie się o XVII wiecnych wojnach mogloby byc przyjemne, gdyby nie
                                                    drobny fakt, ze wymaga się od 14-latka, by znał wszystkie daty (ok.
                                                    20-tu) tych wojen. Nauczenie się ich to naprawde mnostwo wysilku i
                                                    zero satysfakcji - zapomni się je najpóxniej do przyszlego tygodnia
                                                    i niczemu to nie służy...
                                                    Masz szczęście - jestes obdarzona dobra pamięcia - ten, kto nie
                                                    jest - ja np. oraz2/3 moich dzieci nie jesteśmy w stanie nawet przez
                                                    24 godziny na dobe nauczyć się chocby w części wszystkiego, co
                                                    szkoła wymaga. Zrozumiec - ok. Znać zasady, mechanizmy, przyczyny i
                                                    skutki - OK. Zanac wszystkie daty i ilość wegla wydobywanego w
                                                    Europie - nigdy.
                                                  • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 22:35
                                                    Yyyyy a czy ja gdziekolwiek napisałam, że się uczyłam na pamięć dat i innych takich? Niee. Dla mnie nauka historii polegała na tym, że mniej więcej (bardziej mniej niż więcej) potrafiłam umiejscowić dany fakt na osi czasowej :P, wiedziałam co było przed, a co po (też bardzo mniej więcej), określałam związki przyczynowo-skutkowe, zaś daty i inne szczegóły miewałam w głębokim poważaniu i na pomocach podręcznych ukrytych w różnych miłych miejscach, bo akurat do dat to ja pamięci nie mam w ogole. Zresztą, historia sama w sobie mnie nudzi, łącznie z filmami, dokumentami i wszystkim co o dane dziejowe jakieś zahacza, mam to w nosie bo wolno mi ;)
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 11:08
                                                    Innymi słowy miałaś szczęście. nauczyciel mojego syna wymaga dla
                                                    otrzymania 3 wszystkich dat. Bo daty sa na testach.
                                                • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 23:46
                                                  > Ale przecież nie wszystkie te godziny to kute bite merytorycznie
                                                  lekcje. Są
                                                  > wśród nich WF, muzyka, etyka, religia, godzina wychowawcza, basen.

                                                  oj, piszesz, jakbyś już swoją szkołę zapomniała albo uczyła się w
                                                  modelu idealnym, gdzie nie ma chemii na siódmej lekcji po
                                                  wychowawczej i muzyce z facetem, co uważa swój przedmiot za
                                                  najważniejszy ani klasówki z matmy po dwóch wf.


                                                  > Cóż, przeszłam to, tak jak i Ty Verdano. Pewnie, że nie obyło się
                                                  bez wpadek,
                                                  > uchybień i różnych takich (ciach) ale nie miałam z tego powodu
                                                  nigdy kłopotów w mojej szkole...no...może raz, ale
                                                  > to było nieporozumienie.


                                                  rozdział, to są argumenty z gatunku syty głodnego nie zrozumie.
                                                  chudy zawsze powie grubemu "nic prostszego niż schudnąć, ja, jeśli
                                                  muszę, chudnę w dwa dni", niepalący palącemu "rzuć, co za problem",
                                                  matematyk humaniście "wystarczy precież logicznie pomyśleć", a
                                                  humanista matematykowi "nie żartuj, przecież na ten temat można dwa
                                                  tomy napisać, nie tylko wypracowanie".


                                                  nie można, w mojej ocenie, rezygnować z
                                                  > wymagania od dziecka stosowania się do zasad panujących na lekcji,
                                                  wyznaczonych
                                                  > przez prowadzącego nauczyciela, łykając argument, że dziecko jest
                                                  znudzone i
                                                  > zmęczone. Na Jowisza! ileż czeka to dziecko znudzeń i zmęczeń w
                                                  dorosłym zyciu!

                                                  nie można, w mojej ocenie, nie wymagać od nauczyciela prowadzenia
                                                  lekcji lekcji zrozumiale i z pasją, łykając argument, że to on tu
                                                  ustanawia zasady i basta, a dzieci mają bez szemrania się
                                                  podporządkować. na jowisza! człowiek ma wolną wolę w tym dorosłym
                                                  życiu, nie musi znudzony i pełen wyrzeczeń uczyć w szkole, może np.
                                                  gabinet wróżki otworzyć, gdzie słuchać go będą bez szemrania, bo
                                                  któż większym autorytetem niż przyszłość wieszcąca :)

                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 14:17
                                                    Przywolam, po raz kolejny, moja ulubiona zasade prawa
                                                    rzymskiego "Nie mozna od nikogo wymagać rzeczy niemozliwych".
                                                    Szkoła to nie studia ani praca, nie jest żadnym wyborem. Jest to
                                                    narzucony obowiazek - i jak widac zdaniem niektorych - wobec tego
                                                    może być nudny i nieprzyjemnt, bo przygotowuje do doroslego życia.
                                                    Cóż, moje dorosle życie i praca nie sa nudne i nieprzyjemne. Czasem
                                                    się denerwuje, ale nie siedze wiekszosci czasu w napieciu - zapyta?
                                                    bedzie sprawdzian? Czasem jestem oceniana, ale nie jestem oceniana
                                                    caly czas. Nikt nie wymaga ode mnie, abym różnorodnym wymaganiom 14
                                                    różnych szefó podporzadkowała się bez szemrania i wypełniała
                                                    wszystkie ich polecenia idealnie, bo zostane ukarana. Gdy mam
                                                    zwrocić uwagę podwladnemu nie mowię "z Pana to juz nic nie będzie",
                                                    tylko robie to grzecznie, starajac się nikogo nie obrazić.
                                                    A od mlodych ludzi w szkole wymagamy czegoś, co nam pracującym
                                                    natychmiast kazaloby zastanowic się - czy szukac innej pracy, czy
                                                    iść do sądu z oskarzeniem o mobbing...
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 19:28
                                                    verdana napisała:

                                                    > "Nie mozna od nikogo wymagać rzeczy niemozliwych".
                                                    > Szkoła to nie studia ani praca, nie jest żadnym wyborem.

                                                    Ależ Verdano, gdyby nieprzeszkadzanie w lekacjach gadaniem należało do rzeczy
                                                    niemożliwych w obecnie zorganizowanym systemie edukacji, to każde dziecko, każdy
                                                    uczeń miałby z tym kłopot i każdy by gadał w chwili znudzenia i zmęczenia.
                                                    Tymczasem jest przecież grupa uczniów NIGDY nie gadających podczas lekcji,
                                                    RZADKO gadających podczas lekcji, często i STALE gadających w czasie lekcji.

                                                    Stąd prosty wniosek, że samodyscyplina ucznia w czasie długotrwałych 7 czy 8
                                                    godzin nie jest niemożliwa. Owszem, może być tak, że akurat dla tego konkretnego
                                                    ucznia nie jest możliwym niegadanie na lekcji. Występuje nadto w przyrodzie
                                                    zjawisko ucznia, co 10 godzin przesiedzi w ciszy i ani powieka mu drgnie.

                                                    I co? Jaki z tego ma być niby wniosek? Że każde dziecko wymaga indywidualnego
                                                    nauczania? Bo trzeba jeszcze przecież uwzględnić, że Antoś to się najlepiej
                                                    skupia ok. południa, Małgosia najlepiej myśli rano, a Jaś doznaje percepcji
                                                    wieczorami. No nonsens przecież, jak to zorganizować?

                                                    Wydaje mi się (może błędnie, oświećcie mnie, jeśli się mylę), że program
                                                    nauczania ułożony jest pod kątem możliwości średniego ucznia, z zastosowaniem
                                                    opinii psychologów rozwojowych i pedagogów odnośnie możliwości skupienia uwagi,
                                                    percepcji itp.
                                                    I jakoś tak jest (przynajmniej tak wynika z obserwacji dostępnych mi uczniów :),
                                                    że tylko część uczniów ma z dyscypliną na lekcjach kłopoty.

                                                    I przecież równie dobrze zamiast pytania: dlaczego mój syn ma siedzieć spokojnie
                                                    na lekcjach i nie przeszkadzać, skoro jest zmęczony i znudzony nieciekawą
                                                    lekcją? zadać pytanie: dlaczego mojemu dziecku ma przeszkadzać uczeń w
                                                    uczestnictwie w lekcji, która je bardzo interesuje, bo np. z przedmiotem tym
                                                    łączy plany studiów?

                                                    Przecież trzeba to jakoś uśrednić i połączyć, prawda?
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 19:51
                                                    I zgodnie z moim wieloletnim doswiadczeniem - wlasnie kazdy gada. Na
                                                    pierwszych pieciu lekcjach mniej, potem jest masakra.
                                                    Samodyscyplina w ciągu 7 godzin przez okrągly rok - nie gadam, nie
                                                    czytam, nie rysuję - to sprawa dla psychologa. Taka dyscypline w
                                                    mojej szkole wykazywały li i jedynie anorektyczki.
                                                    Program nauczania przekracza grubo możliwosci ucznia - wiem, bo
                                                    jestem autorem i programów i podrecznikow. Z psychologia ma
                                                    dokladnie zero współnego - większość podręcznikow, takze dla
                                                    podstawówki pisza i oceniaja wykladowcy akademiccy, ktorzy nawet nie
                                                    wiedza, jakie słownictwo może mieć uczeń podstawowki, gimnazjum i
                                                    szkoly średniej.
                                                    gdyby program szkoly był rozsadny, okrojony, gdyby byl wybór - wtedy
                                                    naprawde, może uczniowie byliby w stanie uwazać. Teraz nie są.
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 20:30
                                                    verdana napisała:

                                                    > Samodyscyplina w ciągu 7 godzin przez okrągly rok - nie gadam, nie
                                                    > czytam, nie rysuję - to sprawa dla psychologa.

                                                    Eee, no zaraz zaraz, mowa była o gadaniu w kontekście przeszkadzania w
                                                    prowadzeniu lekcji, a nie o czytaniu, rysowaniu, czy myśleniu o niebieskich
                                                    migdałach (kto może Ci tego skutecznie zabronić?). Nie było też mowy o
                                                    jednorazowych czy kilkakrotnych wpadkach z gadaniem, tylko o gadaniu i
                                                    przeszkadzaniu jako problemie dziecka z dyscypliną i stosunku do tego problemu
                                                    rodzica.

                                                    Wypływasz na nowe płaszczyzny dyskusji, a do tego stale pomijasz fakt, że te
                                                    demoniczne 7 godzin to jest 7 razy czterdzieści pięć minut, po każdych przerwa,
                                                    w tym dwie dwudziestominutowe.

                                                    > Program nauczania przekracza grubo możliwosci ucznia - wiem, bo
                                                    > jestem autorem i programów i podrecznikow.

                                                    Jak można podpisać się pod projektem, który się uważa za niedobry i szkodliwy? A
                                                    jeszcze potem krytykować swoją własną pracę i obwiniać system? No, emocja mi się
                                                    podniosła w lewym oku :))

                                                    Żadne z moich dzieci nie ma i nie miało żadnych problemów z opanowaniem programu
                                                    na poziomie dobrym lub dostatecznym. Na bardzo dobry i celujący muszą się
                                                    pouczyć i postarać, ale w większości przypadków są to oceny osiągalne bez
                                                    padania na przysłowiowy pysk z przepracowania. I wcale nie uważam, żeby były
                                                    jakoś wybitnie uzdolnione.
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 22:03
                                                    Kto mi może tego zabronic - nauczyciel. Bylam wzywana do szkoły, bo
                                                    syn na lekcji rysował. Bylam wzywana do nauczyciela "bo syn nie
                                                    uwaza, tylko mysli o niebieskich migdalach" - to widac, wystarczy
                                                    wyrwac takiego delikwenta i jedynka jest natychmiastowa, ksiązki wg.
                                                    regulaminu szkoly się konfiskuje (mojemu synowi jeden z nauczycieli
                                                    zgodnie z prawem konfiskuje juz trzecią, a potem całkowicie
                                                    niezgodnie "gubi" ja na jego oczach zostawiając na parapecie w
                                                    korytarzu). Przepraszam Cie bardzo, ale czy Ty znasz szkołę -
                                                    wszelkie "cieche" zajęcia sa jeszcze bardziej tepione niż gadanie -
                                                    lepiej być skarconym za gadanie (brak dowodow) , niż gdy nauczyciel
                                                    zabierze książke lub rysunek i przekaze rodzicom i dyrektorowi.
                                                    Nie ma dwoch przerw dwudziestominutowych - jest jedna, 15. przerwy
                                                    mają od 5 do 10 minut, w trakcie ktorych trzeba spakowac zeszyty,
                                                    ksiązki, przybory i przejść do innej sali. Ciekawe, ile osb
                                                    doroslych potrafloby sie skupic pracujac dziennie przy 7 róznych
                                                    biurkach - pscyhologowie od lat to pisza i nic. Grochem o ścianę.
                                                    Moj syn, lat 14,5 wraca ze szkoly dwa razy w tygodniu o 15, trzy - o
                                                    17. Ma bowiem "zajęcia dodatkowe" - przymusowo na ochotnika.
                                                    A to, ze Twoje dzieci nie mialy problemu, tio wybacz - zaden
                                                    argument. Wiele - jesli nie większość - dzieci ma. szczególnie na
                                                    poziomie gimnazjum, gdzie zapomniano, ze idą tam niewyselekcjonowane
                                                    dzieci, a część programu i lektur jest z dawnego liceum.
                                                    Moje dzieci są wybitnie uzdolnione w niektorych dziedzinach,
                                                    jednak , mialy poważne klopoty w szkole (nawet córka o pamięci
                                                    doskonalej), bo nie miescily się w typowych schematach. Byly bowiem
                                                    albo b. dobre z tego, czego w szkole nie ma, albo b. dobre z jednego
                                                    i denne z drugiego. Ja tez miałam klopoty w szkole.
                                                    Cóż, na studiach i ja i moje starsze dzieci radzilismy sobie bez
                                                    najmniejszych klopotów.
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 10:08
                                                    verdana napisała:

                                                    > Kto mi może tego zabronic - nauczyciel.

                                                    Żaden nauczyciel nie był w stanie zabronić mi myśleć o czym chcę.

                                                    U mojej córki w szkole są dwie przerwy dwudziestominutowe, poza tym czytałam
                                                    gdzieś, że zgodnie z przepisami (bodaj czy nie sanitarnymi?)przerwa 20 minutowa
                                                    musi być, w wyjątkowych wypadkach można ją zamienić na dwie piętnastominutowe.
                                                    Jeśli w gimnazjum syna nie ma, to rodzice powinni powalczyć, na pewno wygrają,
                                                    jeśli dzieciom zależy.

                                                    Ciekawe, ile osb
                                                    > doroslych potrafloby sie skupic pracujac dziennie przy 7 róznych
                                                    > biurkach - pscyhologowie od lat to pisza i nic.

                                                    A z tym to się akurat nie zgodzę. Zmienność warunków może sprzyjać koncentracji.
                                                    Pewnie zależy u którego dziecka. Ja na przykład pamiętam (fakt, że to już było
                                                    na studiach), że jak było do zakucia wiele pamięciowego materiału, to
                                                    powtarzałam go przed egzaminem chodząc po całej chałupie, właśnie chodząc,
                                                    odbijając piłkę na przykład, czy bawiąc się długopisem.

                                                    > Moje dzieci są wybitnie uzdolnione w niektorych dziedzinach,
                                                    > jednak , mialy poważne klopoty w szkole (nawet córka o pamięci
                                                    > doskonalej), bo nie miescily się w typowych schematach.

                                                    Zawsze z dystansem podchodzę do opowieści rodziców o tym, jakie wybitne
                                                    uzdolnienia mają ich dzieci. Oczywiście Verdano nie zrozum mnie źle, być może Ty
                                                    właśnie trafnie i adekwatnie oceniłaś te wybitne uzdolnienia i to co teraz piszę
                                                    w ogóle Was nie dotyczy.
                                                    Z moich obserwacji najczęściej wynika, że za tymi "wybitnymi uzdolnieniami" tkwi
                                                    próżność i ambicja rodzica oraz zwykłe predyspozycje czy uzdolnienia w danym
                                                    kierunku dziecka, które żeby je rozwinąć i wykorzystać musi włożyć wiele pracy.

                                                    Dla mnie wybitnie uzdolniony to był na przykład Mozart, albo mistrz olimpijski w
                                                    biegu na 100 metrów, albo Szymborska, itd. To są rzadkie okazy, na które
                                                    przyroda się wysila raz na ileś lat.

                                                    Oczywiscie powtarzam, że być może Twoje dzieci są właśnie takimi Eu Geniuszami :))

                                                    Poza tym w Twoim poście rysuje się obraz szkoły, jakiego nie powstydziłaby się
                                                    sama MM. Doprawdy, nie z samych pań Zajęczyk, Sznytek i Pierogów szkoła zbudowana.

                                                    Nie będę się wypowiadać za moje dzieci, ale mogę za siebie. Szkołę kończyłam
                                                    dawno, wtedy o prawach ucznia i ich egzekwowaniu się nikomu nie śniło. Na
                                                    leniwych w liceum był jeden argument: przecież wcale nie musisz dziecko kończyć
                                                    liceum, możesz się przenieść do zawodówki, jak ci tu za ciężko. Oczywiście nie
                                                    pochwalam tego itp, natomiast mówię o tym dlatego, że nawet w takiej szkole
                                                    spotkałam co najmniej trzech nauczycieli, których wdzięcznie pamiętam do dziś, z
                                                    uwagi na znakomite kompetencje i w zakresie merytorycznym i metodycznym,
                                                    zdolności do pracy z młodzieżą i wysoką kulturę osobistą.

                                                    Jeśli nawet można (i należy) mieć zastrzeżenia co do niektórych z nauczycieli
                                                    (jak w każdej jednej grupie), to nie wolno tracić z oczu faktu, że pracują tam
                                                    również ludzie mądrzy, z poczuciem humoru i z klasą, od których nasze dzieci
                                                    mogą się wiele nauczyć i których autorytetu rodzic dla dobra własnego i dziecka
                                                    podważac nie powinien.
                                                  • anutek115 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 13:03
                                                    rozdzial43 napisała:

                                                    > Poza tym w Twoim poście rysuje się obraz szkoły, jakiego nie powstydziłaby się
                                                    > sama MM. Doprawdy, nie z samych pań Zajęczyk, Sznytek i Pierogów szkoła zbudowa
                                                    > na.
                                                    >
                                                    Przebóg, to jest coś co mnie zaskoczyło, zwłaszcza w swietle wczesniejszej mojej
                                                    wymiany zdań z Rozdział, ale to jest coż, co mnie się też w oczy rzuciło. Śledzę
                                                    tę dyskusję z rosnącą fascynacją, nie chciałam się wtrącać jako osoba
                                                    nieobiektywna (czyli tępy belfer pozbawiony poczucia humoru i nie szanujący
                                                    indywidualności ucznia, który gada na moich nudnych i nic nie wnoszących w jego
                                                    życie lekcjach), ale to podobieństwo do poglądów MM zaczęło mnie dosłownie w
                                                    oczy kłuć!

                                                    > Jeśli nawet można (i należy) mieć zastrzeżenia co do niektórych z nauczycieli
                                                    > (jak w każdej jednej grupie), to nie wolno tracić z oczu faktu, że pracują tam
                                                    > również ludzie mądrzy, z poczuciem humoru i z klasą, od których nasze dzieci
                                                    > mogą się wiele nauczyć i których autorytetu rodzic dla dobra własnego i dziecka
                                                    > podważac nie powinien.


                                                    Rozdziale, ukłon do samej ziemi za ostatnie zdanie. Ja uczę dopiero od 10 lat,
                                                    ale niemal od pierwszego mojego roku pracy w szkole wiedziałam, że to jest to
                                                    zdanie, które powinno się rodzicom wręczyć na początku roku. Kaligrafowane. Ryte
                                                    w marmurze. Haftowane krzyżykami. Jakkolwiek wykonane. Byle. Zapamiętali.
                                                  • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 11:21
                                                    No cóż, moja córka wydała dwie ksiązki w profesjonalnych
                                                    wydawnictwach zanim ukonczyla 18 lat. Od tego czasu regularnie
                                                    zdobywa nagrody w róznych konkursach literackich i publikuje w
                                                    casopismach. Czy to sa wybitne uzdolnienia? Chyba raczej tak. Czy to
                                                    się przeklada na naukę szkolna - nie, w żaden sposób. A że wkladała
                                                    (i wklada) w rozwoj swoich uzdolnien wiele pracy, nie zawsze
                                                    starczalo jej czasu, aby uczyć się fizyki, do ktorej jej uzdolnienia
                                                    sa zerowe.
                                                    Nie piszę przeciez o tym, ze nauczyciele sa źli - pisze o tym, że
                                                    SYSTEM polskiej szkoly jest zły i nawwt najlepszy nauczyciel obecnie
                                                    nie "przeskoczy" uczenia do testów, zamiast uczenia po prostu. To
                                                    spora róznica. W szkole pracują często ludzie mądrzy i wybitni (np.
                                                    nauczycielka polskiego mojego syna, czy licealny polonista córki),
                                                    ale i oni niewiele mogą, poniewaz program trzyma ich w ryzach.
                                                    Polonista corki rozwaza w zwiazku z tym rezygnacje z pracy , bo
                                                    twierdzi, ze uczenie polskiego stało sie niemożliwe.
                                                    Jesli chodzi o szacunek dla nauczycieli, to owszem, podtrzymuje
                                                    szacunek dla nauczycieli, ktorzy na to zasluguja. Jesli nie - a i to
                                                    się zdarza - nie będe tłumaczyla dziecku, ze zły nauczyciel, ktory
                                                    jest niesprawiedliwy, a czasem wręcz wrogi wobec dzieci zasluguje na
                                                    szacunek.
                                                  • aganoreg Verdano 14.11.09, 10:38
                                                    verdana napisała:

                                                    > Program nauczania przekracza grubo możliwosci ucznia - wiem, bo
                                                    > jestem autorem i programów i podrecznikow. Z psychologia ma
                                                    > dokladnie zero współnego - większość podręcznikow, takze dla
                                                    > podstawówki pisza i oceniaja wykladowcy akademiccy, ktorzy nawet nie wiedza,
                                                    jakie słownictwo może mieć uczeń podstawowki, gimnazjum i szkoly średniej.

                                                    Rozdzial juz o to pytala, a ja sie podpisuje, bo mnie to zainteresowalo. Jak to
                                                    jest, Verdano? Piszesz program, podrecznik i sama go krytykujesz? Mam rozumiec,
                                                    ze zajmujesz sie tym dla pieniedzy i na jakosci ci nie zalezy? A moze "ci inni"
                                                    pisza okropne, oderwane od rzeczywistosci podreczniki, a twoje sa jedyne sluszne?
                                                  • lezbobimbo Re: Verdano 14.11.09, 12:50
                                                    aganoreg napisała:
                                                    Jak to> jest, Verdano? Piszesz program, podrecznik i sama go krytykujesz? Mam
                                                    rozumiec,> ze zajmujesz sie tym dla pieniedzy i na jakosci ci nie zalezy? A moze
                                                    "ci inni"> pisza okropne, oderwane od rzeczywistosci podreczniki,

                                                    Nie no bez przesady :) Moze akurat podreczniki jako takie sa dobrej jakosci, ale
                                                    sa zrozumiale glownie dla akademickich studentow, nie dla podstawowek czy gimnazjow?
                                                    A moze Verdana pisze po prostu, bo musi? Moze przeciez byc tak, ze nie od
                                                    Verdany zalezy koncowy ksztalt i przeznaczenie jej podrecznikow (czesto tez to
                                                    prace zbiorowe, nieprawdaz?)
                                                    Jak bedzie zbyt pedagogicznie, ze slownictwem zrozumialym dla mlodszych, to moze
                                                    bedzie niewydane? Polska szkola potrafi wszak zaskakiwac :)
                                                  • verdana Re: Verdano 15.11.09, 10:52
                                                    Języka swoich podreczników nie krytykuje:) Ale treść - cóż, jest
                                                    cos, co nazywa sie minimum programowym i musi być w kazdym
                                                    podreczniku. A minimum programowe np. dla klasy 6 zawiera treści,
                                                    ktore sa dla 12 latkow o wiele za trudne - i moim obowiazkiem jest
                                                    je zamiescić.
                                                    Natomiast wiele podrecznikow, ktore czytałam jest napisane językiem,
                                                    kompletnie dla dzieci i mlodziezy niezrozumialym. Autorzy tak
                                                    przyzwyczaili się do używania terminow naukowych, ze nie sa w stanie
                                                    zrozumiec, ze czytelnicy ich nie znaja - ja bym tez nie wiedziała,
                                                    jak wielu terminów mlodziez nie zba, gdyby nie wieloletnie
                                                    doswiadczenie jako nauczycielki.
                                                    A poza tym nie da się ukryć - o podreczniku decyduje nie tylko
                                                    autor, ale i wydawnictwo. Nam np. nie pozwolono zamiescić zdania, ze
                                                    niepełne rodziny powstają m.in. na skutek śmierci jednego z rodziców
                                                    (bo za okrytne). A o ilustracje, gdzie nie byloby przewagi facetow
                                                    awanturowalismy się tygodniami.
                                                  • meduza7 Re: Verdano 14.11.09, 13:53
                                                    No właśnie, a propos języka używanego w podręcznikach. Czy coś się zmieniło w
                                                    tej kwestii od czasu kiedy sama byłam w czwartej klasie podstawówki? Wprowadzono
                                                    nam wtedy "poważne" przedmioty jak biologia czy geografia zamiast "środowiska
                                                    społeczno-przyrodniczego". No i na tejże biologii uczyliśmy się pojęć takich jak
                                                    "biocenoza" czy "biotop", na geografii podobnie... Podręcznik pełen był
                                                    skomplikowanych terminów, które w żaden sposób nie trafiały do umysłu
                                                    dziesięciolatka.
                                                  • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 18:15
                                                    kkokos napisała:


                                                    > rozdział, to są argumenty z gatunku syty głodnego nie zrozumie.
                                                    > chudy zawsze powie grubemu "nic prostszego niż schudnąć, ja, jeśli
                                                    > muszę, chudnę w dwa dni", niepalący palącemu "rzuć, co za problem",
                                                    > matematyk humaniście "wystarczy precież logicznie pomyśleć", a
                                                    > humanista matematykowi "nie żartuj, przecież na ten temat można dwa
                                                    > tomy napisać, nie tylko wypracowanie".

                                                    NIe rozumiem do czego zmierzasz. Czy fakt, że ja nie miałam kłopotów w szkole
                                                    dyskwalifikuje mnie jako doradcę w kłopotach szkolnych mojego dziecka? Dlaczego
                                                    niby?
                                                    >
                                                    > nie można, w mojej ocenie, nie wymagać od nauczyciela prowadzenia
                                                    > lekcji lekcji zrozumiale i z pasją, łykając argument, że to on tu
                                                    > ustanawia zasady i basta, a dzieci mają bez szemrania się
                                                    > podporządkować.

                                                    Czy ktoś w tej dyskusji twierdził inaczej?

                                                    na jowisza! człowiek ma wolną wolę w tym dorosłym
                                                    > życiu, nie musi znudzony i pełen wyrzeczeń uczyć w szkole, może np.
                                                    > gabinet wróżki otworzyć, gdzie słuchać go będą bez szemrania, bo
                                                    > któż większym autorytetem niż przyszłość wieszcąca :)

                                                    Nie chciałabym jednak, by którekolwiek z moich dzieci rzuciło szkołę z powodu
                                                    znudzenia i otworzyło gabinet wrózki. Szczerze mówiąc wątpię w to, że Ty byś
                                                    była zadowolona, gdyby Twoje dziecko wpadło na taki pomysł. A może się mylę?
                                                    Tak czy owak uzupełnienia wymaga, że za trudy i wyrzeczenia czeka nagroda, w
                                                    postaci możliwości zdobycia dobrej pracy, którą się lubi i w ogóle
                                                    wykształconemu człowiekowi otwiera się wiele możliwości. Bez pracy nie ma
                                                    kołaczy, oto moje przesłanie do dzieci na obecnym etapie procesu wychowania :)
                                                  • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 13.11.09, 19:01
                                                    rozdzial43 napisała:

                                                    > NIe rozumiem do czego zmierzasz. Czy fakt, że ja nie miałam
                                                    kłopotów w szkole
                                                    > dyskwalifikuje mnie jako doradcę w kłopotach szkolnych mojego
                                                    dziecka? Dlaczego
                                                    > niby?

                                                    po prostu odebrałam twoje słowa jako "nie rozumiem, jak w ogóle
                                                    możecie mieć kłopoty z niegadaniem i całkowitym podporządkowywaniem
                                                    się nauczycielom, ja nie miałam - ergo inni też mogą nie mieć,
                                                    howgh".


                                                    Nie chciałabym jednak, by którekolwiek z moich dzieci rzuciło
                                                    szkołę z powodu
                                                    > znudzenia i otworzyło gabinet wrózki. Szczerze mówiąc wątpię w to,
                                                    że Ty byś
                                                    > była zadowolona, gdyby Twoje dziecko wpadło na taki pomysł. A może
                                                    się mylę?

                                                    nie zrozumiałaś mnie - gabinet wróżki to propozycja dla nauczycieli
                                                    zdegustowanych tym, że nie wszyscy uczniowie słuchają zawsze i tak
                                                    samo chętnie.
                                                    mam wrażenie, że jakoś uparcie sprowadzałaś sytuację do winy dzieci
                                                    (dla ciebie ewidnentnej, bo ty wszak w szkole uważałaś), nie
                                                    zaważając, że ta druga strona, czyli nauczyciele, też bywa - i to
                                                    znacznie częściej, niż byśmy chcieli - winna.
                                                  • mamarcela znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 20:54
                                                    w odpowiedzi na różne rzeczy powyżej

                                                    Po pierwsze niektórzy gadają, a niektórzy nie gadają nie tylko dlatego, że ci
                                                    pierwsi są wspaniale wychowani i zmotywowani do nauki (co zaprocentuje dobą
                                                    pracą w przyszłości), ale ponieważ ludzie (w tym dzieci) mają po prostu różny
                                                    temperament! Z moich obserwacji wynika, że najgorsi, najmniej zmotywowani
                                                    uczniowie rzadko gadają na lekcjach. Wynika to z tej prostej przyczyny, że dla
                                                    nich "życie jest gdzieś indziej" i w szkole pochłonięci są swoimi sprawami, a
                                                    nie kłótniami z nauczycielem.

                                                    Po drugie - dziewczynki są ze swojej natury zdecydowanie bardziej pilne. Bo dla
                                                    dziewczynki dobre stopnie, bycie lubianym przez nauczycieli, czy wreszcie po
                                                    prostu mimikra są wartościami samymi w sobie. Dla nastoletniego faceta, nawet
                                                    tego najbardziej zmotywowanego do zdobywania wiedzy jako takiej, szkoła jest za
                                                    przeproszeniem wrzodem na dupie. A ja sama pod stwierdzeniem, że szkoła jest
                                                    jak ospa wietrzna trzeba ją przejść" podpisuję się wszystkimi kończynami.

                                                    Po trzecie tak jak wielokrotnie pisała Verdana programy i podręczniki są do de i
                                                    dlatego jak wynika z moich obserwacji niekoniecznie inteligencja i chęć
                                                    zdobywania wiedzy ma przełożenie nie tzw. osiągnięcia szkolne.Powiem więcej
                                                    często szczególnie u facetów bywa odwrotnie ponieważ w szkole zalicza się
                                                    wyimkowe wiadomości, kompletnie dla inteligentniejszych uczniów abstrakcyjne. W
                                                    liceum uczniowie uczą się dobrze zdać maturę, a nie zdobywają wiedzę. Polonistka
                                                    mojej córki w drugiej klasie liceum rzekła, że "uczniowie z polotem" mają
                                                    zwykle gorsze stopnie z wypracowań, bo piszą od siebie nie wg klucza.
                                                    Dlatego ja z całym przekonaniem twierdzę, że to, czy mój syn w gimnazjum będzie
                                                    miał z historii szóstkę czy tróję nie ma się nijak do jego przyszłego
                                                    wykształcenia, dobrej pracy, osiągnięć życiowych, ani szczęścia.
                                                    Poświęca na naukę w domu ( łącznie z pracami pisemnymi) średnio kwadrans
                                                    dziennie, a ja oczywiście mogę go zmusić, kontrolować zeszyty itd. żeby miał
                                                    średnią 5,8 jak w podstawówce. Tylko, że to będzie mój wybór, a nie jego, moje
                                                    ambicje, a nie jego.
                                                    A poza tym wcale nie jestem przekonana, że właśnie gadulstwo i przemądrzałość
                                                    nie będą w pewnym momencie kluczem do sukcesu. Osobiście znam dziesiątki
                                                    piątkowych uczennic, które zaginęły gdzieś na byle jakich posadkach podczas gdy
                                                    ich ledwo trójkowi koledzy hoho!

                                                    Po czwarte, co mnie doprowadza do paroksyzmów śmiechu, trzeci rok z rzędu moje
                                                    niezdyscyplinowane dziecko zdobyło bezapelacyjnie w pierwsze miejsce w
                                                    ogólnoszkolnym konkursie savoir-vivre. Czyli jak chce to wie, jak być grzecznym?
                                                  • rozdzial43 Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 21:24
                                                    mamarcela napisała:

                                                    > Dlatego ja z całym przekonaniem twierdzę, że to, czy mój syn w gimnazjum będzie
                                                    > miał z historii szóstkę czy tróję nie ma się nijak do jego przyszłego
                                                    > wykształcenia, dobrej pracy, osiągnięć życiowych, ani szczęścia.
                                                    > Poświęca na naukę w domu ( łącznie z pracami pisemnymi) średnio kwadrans
                                                    > dziennie,

                                                    To można powiedzieć wygrałaś los na loterii, złote kochane dziecko. Każdy by
                                                    chciał, żeby choć kwadrans...i to codziennie...

                                                    A wracając do naszej dyskusji, przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie się
                                                    upierał, że kluczową cechą determinującą sukces życiowy dziecka jest jego
                                                    dyscyplina. Przecież to oczywiste, że cały zespół cech decyduje o sukcesie.
                                                    Czytałam gdzieś, że Amerykanie zrobili badania, z których wynikało, że
                                                    prawdziwe, spektakularne kariery zrobili wcale nie najzdolniejsi z najwyższym IQ
                                                    uczniowie,ale średniacy, przeciętni i pod względem IQ i ocen w szkole, ale za to
                                                    uzdolnieni emocjonalnie i społecznie.

                                                    Jednak dalej uważam, że pracowitość, umiejętność pokonania znudzenia i
                                                    zmęczenia, są niezbędne do osiągnięć. I nie ma co dziecku robić wody z mózgu
                                                    utwierdzając go w przekonaniu, że da się na dłuższy dystans pojechać na
                                                    adrenalinie pasji i chwilowego zapału oraz wybitnych zdolności. Warto też, żeby
                                                    dziecko wiedziało, że nie jest żadnym pępkiem świata i że są sytuacje, w których
                                                    dziecko ma się dostosować do zasad, a nie otoczenie ma się dostosować do dziecka.


                                                    a ja oczywiście mogę go zmusić, kontrolować zeszyty itd. żeby miał
                                                    > średnią 5,8 jak w podstawówce. Tylko, że to będzie mój wybór, a nie jego, moje
                                                    > ambicje, a nie jego.
                                                    > A poza tym wcale nie jestem przekonana, że właśnie gadulstwo i przemądrzałość
                                                    > nie będą w pewnym momencie kluczem do sukcesu. Osobiście znam dziesiątki
                                                    > piątkowych uczennic, które zaginęły gdzieś na byle jakich posadkach podczas gdy
                                                    > ich ledwo trójkowi koledzy hoho!
                                                    >
                                                    > Po czwarte, co mnie doprowadza do paroksyzmów śmiechu, trzeci rok z rzędu moje
                                                    > niezdyscyplinowane dziecko zdobyło bezapelacyjnie w pierwsze miejsce w
                                                    > ogólnoszkolnym konkursie savoir-vivre. Czyli jak chce to wie, jak być grzecznym
                                                    > ?
                                                  • mamarcela Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 22:15
                                                    rozdzial43 napisała:

                                                    > Jednak dalej uważam, że pracowitość, umiejętność pokonania znudzenia i
                                                    > zmęczenia, są niezbędne do osiągnięć. I nie ma co dziecku robić wody z mózgu
                                                    > utwierdzając go w przekonaniu, że da się na dłuższy dystans pojechać na
                                                    > adrenalinie pasji i chwilowego zapału oraz wybitnych zdolności. Warto też, żeby
                                                    > dziecko wiedziało, że nie jest żadnym pępkiem świata i że są sytuacje, w któryc
                                                    > h
                                                    > dziecko ma się dostosować do zasad, a nie otoczenie ma się dostosować do dzieck
                                                    > a.
                                                    >

                                                    OK. Tylko tego zdrowe emocjonalnie dzieci się dowiadują najpóźniej w połowie
                                                    przedszkola. Chyba, że mają mamusie, które za nimi latają i usuwają im kłody
                                                    spod nóg, walcząc z każdym, co "przeciwko" ich dziecku.

                                                    Czy Ty naprawdę myślisz, że ja codziennie mówię moim dzieciom: "jesteście mądre
                                                    i piękne i dlatego nie musicie się uczyć, zachowywać dyscypliny, uważać na
                                                    lekcjach, szanować innych ludzi itd."?
                                                  • rozdzial43 Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 14.11.09, 10:19
                                                    mamarcela napisała:

                                                    > OK. Tylko tego zdrowe emocjonalnie dzieci się dowiadują najpóźniej w połowie
                                                    > przedszkola.

                                                    ooo, nie zgadzam się. Większości trzeba to stale powtarzać i przypominać. NIe
                                                    zgadzam się z tezą, że dziecko to gotowy dorosły, tylko jeszcze niesamodzielny
                                                    finansowo.

                                                    > Czy Ty naprawdę myślisz, że ja codziennie mówię moim dzieciom: "jesteście mądre
                                                    > i piękne i dlatego nie musicie się uczyć, zachowywać dyscypliny, uważać na
                                                    > lekcjach, szanować innych ludzi itd."?
                                                    >
                                                    Ja mówię: jesteście mądre i piękne, ale żeby wam było w życiu dobrze, żebyście
                                                    miały wybór i możliwość zdobycia dobrej pracy, która będzie was
                                                    satysfakcjonowała musicie się uczyć, w tym zachować dyscyplinę i uważać na
                                                    lekcjach. To zaś jak odnosicie się dod innych ludzi świadczy o tym, jakim wy
                                                    jesteście ludźmi, a nie o tym, jacy są ci ludzie.

                                                    Mam wrażenie, Mamarcelo, że tym razem się w gruncie rzeczy zgadzamy.
                                                    Niedobrze...nudno się zrobi :)))
                                                  • mmaupa Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 22:26
                                                    > Po drugie - dziewczynki są ze swojej natury zdecydowanie bardziej pilne. Bo dla
                                                    > dziewczynki dobre stopnie, bycie lubianym przez nauczycieli, czy wreszcie po
                                                    > prostu mimikra są wartościami samymi w sobie. Dla nastoletniego faceta, nawet
                                                    > tego najbardziej zmotywowanego do zdobywania wiedzy jako takiej, szkoła jest za
                                                    > przeproszeniem wrzodem na dupie.

                                                    Że co???


                                                    A ja sama pod stwierdzeniem, że szkoła jest
                                                    > jak ospa wietrzna trzeba ją przejść" podpisuję się wszystkimi kończynami.
                                                    >

                                                    Piszesz to jako dziewczynka, chłopiec, czy obojnak?

                                                    --
                                                    Don't panic, it's organic!
                                                  • verdana Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 22:31
                                                    Jako byly (cóż za szczęście) uczestnik rad pedagogicznych
                                                    potwierdzam częściowo - nie tyle dziewczynki może sa pilniejsze, ale
                                                    lepiej oceniane, zdecydowanie.
                                                    Wybaczcie, ze rzucę tu brzydkim słowem, ale na jednej z rad, gdzie
                                                    wszystkie ciche, bezwolne, niczym się nie wyrózniające uczennice
                                                    dostały najwyższe oceny z zachowania, a wszyscy faceci (nawet
                                                    udzielajacy się społecznie) i dziewczyna, ktora jako wolontariuszka
                                                    pracowała w hospicjum dostali zaledwie średnie - nie pamiętam jak
                                                    wowczas sie nazywaly0 zadałam krotkie, acz treściwe pytanie "Czy
                                                    oceny wzorowe są urzedowo zarezerwwane tylko dla głupich ci... Tego
                                                    slowa na ogół nie używam, ale mnie "przerwało".
                                                    Oceny zweryfikowano. Ale taka jest naprawde tendencja - i to nie
                                                    tylko z zachowania.
                                                  • mamarcela Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 13.11.09, 22:34
                                                    A przepraszam z czym się nie zgadzasz - z tezą, że dziewczynki są pilniejsze,
                                                    czy z tezą, że przeciętny nastolatek płci męskiej nie cierpi szkoły i chodzi do
                                                    niej pod przymusem?

                                                    Zdecydowanie jako obojnak. Całym swoim obojnaczym jestestwem uważam, że szkoła w
                                                    takim kształcie, w jakim jest serwowana naszym dzieciom jest przykrym i bolesnym
                                                    obowiązkiem.
                                                  • mmaupa Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 14.11.09, 18:44
                                                    > A przepraszam z czym się nie zgadzasz - z tezą, że dziewczynki są pilniejsze,
                                                    > czy z tezą, że przeciętny nastolatek płci męskiej nie cierpi szkoły i chodzi do
                                                    > niej pod przymusem?

                                                    I z jednym i z drugim. Nie rozumiem, co ma plec do nienawidzenia szkoly - ja
                                                    swojej podstawowki nienawidzilam dziewczecym jestestwem, a brat lubil liceum
                                                    jestestwem chlopiecym. W klasie mialam prymusow typu Schoppe, zdecydowanie plci
                                                    meskiej. Pilne dziewczynki wiekszosc czasu spedzaly na murku kopcac fajki.
                                                  • mamarcela Re: znowu toksycznie i niepedagogicznie 14.11.09, 19:03
                                                    Nie potrafię w tej chwili znaleźć badań, ale jestem pewna, ze istnieją, zresztą
                                                    empiria tez mi to mówi - o ile oczywiście dość często zdarzają się prymusi typu
                                                    Frendzelek (faceci jako prymusi są zresztą bardziej spektakularni) to wśród tak
                                                    zwanych dobrych (nie wybitnych, a dobrych) uczniów zdecydowanie przeważają
                                                    dziewczynki. Szczególnie w wieku nastoletnim. Nie wynika to zapewne z żywiołowej
                                                    miłości do szkoły, ale pewnie w dużej mierze z instynktu samozachowawczego.
                                                    Faceci w okresie dojrzewania bardziej skłonni sa do zachowań niebezpiecznych po
                                                    prostu chyba.
                                                    A poza tym bardzo dużo dziewczynek jest premiowanych za porządność, ładniejsze
                                                    pismo, umiejętność przymknięcia się, kiedy trzeba itd. Powiedziałabym może tak -
                                                    kobiety w szkole zachowują się bardziej rozsądnie i lepiej stosują mimikrę.
                                                    Pewnie dlatego, że dla nastawionych jednak bardziej społecznie dziewcząt szkoła
                                                    jest placem zabaw "socjalizacyjnych", podczas gdy faceci sprawdzają się bardziej
                                                    w rywalizacji, a często jest to niestety rywalizacja typu, kto powie coś
                                                    głupszego, zrobi lepszy kawał, albo bardziej bezczelnie będzie ściągał na klasówce.


                                                    "Będąc chwilami ruda i wredna, trudno ze mną wytrzymać..."
                                                    "oraz gruba bardzo"
                                                  • mamarcela i jeszcze 14.11.09, 19:33
                                                    przytoczę przykład swoich dzieci. Młodsze, od którego się zaczęła cała dyskusja,
                                                    to jest mięciutki pluszowy niedźwiadek i straszliwa pierdoła w porównaniu ze
                                                    żmiją zygzakowatą klasy zerowej, jaką jest jego starsza siostra. Ona stanowi
                                                    wybuchową mieszankę najbardziej spektakularnych cech Idy Borejko i najbardziej
                                                    spektakularnych cech Laury Pyziak. Z dużą domieszką czynnego wulkanu.
                                                    Intelektualnie są porównywalni, ba nawet chyba Młody się szybciej uczy, choć za
                                                    to czytać nie lubi specjalnie).
                                                    W podstawówce córka była bardzo dobrą uczennicą, a Młody jako niedźwiedziowata
                                                    pierdółka absolutnym prymusem. To się skończyło w gimnazjum - z prymusa z robił
                                                    się leser, z grzecznego chłopczyka z grzywką długowłosy kontestator. Podczas
                                                    gdy Młoda w charakterze przyczajonego tygrysa i ukrytego smoka dobrnęła
                                                    bezpiecznie (zawsze w pierwszej piątce w klasie, ale nie wychylając się
                                                    specjalnie) do matury. I dopiero na studiach nie zawahała się użyć tego
                                                    ukrytego smoka :)
                                                    W przypadku Młodego obawiam się, że jego szkolna wędrówka będzie pełna jeszcze
                                                    wielu wzlotów i upadków.
                                                  • mmaupa Re: i jeszcze 14.11.09, 23:55
                                                    No ok, ale w tej chwili opisujesz swoje dzieci, nie ogół populacji. Ja mogę
                                                    opisać inne dzieci i będzie to świadczyło li i jedynie o tym, że mamy różne
                                                    doświadczenia i znajomości.

                                                    Wydaje mi się, że opisywana przez ciebie strategia przetrwania szkoły jest
                                                    tworzona nie przez dziewczynki i chłopców, a przez nauczycieli, którzy z
                                                    lubością zakorzeniają postawy typu "chłopaki-łobuziaki" i "cichutkie
                                                    dziewczyneczki". Chłopaki muszą się naprawdę wykazać, żeby uciec od tego
                                                    stereotypowego traktowania, podczas gdy dziewczyneczki spokojnie jadą na opinii
                                                    zlewając naukę i nauczycieli.
                                        • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 12.11.09, 20:37
                                          mama_kotula napisała:

                                          > To są rzeczy których wg ciebie nie da się przedstawić w sp
                                          > osób interesujący, czy rzeczy które nudzą CIEBIE?

                                          To są rzeczy, które nudzą mnie i których nie da się przedstawić w sposób
                                          interesujący dla mnie, przy czym nie mówię tu o migawce popularnonaukowej w
                                          stylu powierzchownego programiku popnaukowego, tylko o rzetelnie zgłębionej
                                          wiedzy prowadzącej do POZNANIA :)
                                          >
                                          > Lektury typu "jak gotować" dla początkujących to jeden z moich ukochanych rodza
                                          > jów książek,

                                          Nie ma na świecie takiej książki o gotowaniu, która wciągnęłaby mnie do tego
                                          stopnia, by ją przestudiować. Albo ja przynajmniej na taką nie trafiłam.
                                          Tematyka ta wciągnęła mnie raz w życiu, przy okazji oglądania programu
                                          kulinarnego niejakiego Makłowicza (chyba?), przy czym wciągnęły mnie raczej
                                          smaczki, dowcipaski i aluzyjki i opowieści prowadzącego, z pominięciem dokonań
                                          patelnianych.
                                          Nie pamiętam jednakże, abym na ZPT przeszkadzała nauczycielce gadaniem w czasie,
                                          gdy porywająco wykładała jak się skleja pierogi, czy tam pyzy, czy co się tam
                                          skleja :).


                                          > WSZYSTKO da się przedstawić w sposób porywający, nie mówiąc o tym, że jak się t
                                          > rafi na odpowiedniego odbiorcę, to temat płyyyynie sam, wiruje, odkrywa nowe św
                                          > iaty - i tak samo z wszystkiego da się zrobić nudną chałę. Czyli - zgadzam się
                                          > z Verdaną.

                                          No, trudno się z tym nie zgodzić, jest to bowiem teza z gatunku truizm. Punkt
                                          ciężkości w tej dyskusji w moim odczuciu leży jednak nie w stwierdzeniu, że
                                          można coś zrobić interesująco i można coś zrobić byle jak. Istota sporu, jak dla
                                          mnie, polegała na odpowiedzi na pytanie, czy można usprawiedliwić gadanie i
                                          przeszkadzanie na lekcji tym, że mnie coś nie interesuje, bo jest nudne.
                          • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:48
                            Zaraz, zaraz. Chyba nie rozróżniamy dwóch pojęć: nie pochwalania i braku wpływu.
                            Ja mogę nie pochwalać zachowania mojego młodego na lekcjach historii chociażby
                            dlatego, że przynosi i mu, i mnie to same kłopoty, ale nie mam wpływu na to, co
                            robi w szkole na nudnej lekcji piętnastolatek. Mam z nim chodzić do szkoły,
                            zabierać kieszonkowe, dawać szlaban? Nie pije, nie pali, nie przeklina, jest
                            uprzejmy, dobrze wychowany, sympatyczny, lubiany przez kolegów, a szczególnie
                            koleżanki, nie wdaje się w bójki, ani w awantury, nie jest niegrzeczny wobec
                            nauczycieli, co ja wobec powyższego mogę zrobić??? "Dzięki" swojemu zachowaniu
                            na niektórych lekcjach ma obniżone niemal do maksimum zachowanie i znacznie
                            zaniżone stopnie, co być może uniemożliwi mu dostanie się do liceum z górnej
                            półki. On o tym wie, bo mu na ten temat "trujemy" i ja, i starsza siostra.
                            Zdzierający sobie gardło nauczyciele powinni być przygotowani także na kontakt z
                            młodzieżą, która się po prostu na niektórych lekcjach nudzi i której trzeba dać
                            dodatkowe zajęcia, żeby w tych lekcjach nie przeszkadzała.

                            Nawiasem mówiąc identyczne uwagi mieli nauczyciele do córki tylko, ze ona była
                            śliczną, słodką blondyneczką z instynktem samozachowawczym i znacznie więcej jej
                            uchodziło. Teraz dokładnie dzięki tym samym cechom jest jedna z najbardziej
                            rozpoznawalnych przez wykładowców studentek na obu swoich wydziałach. Bo jej
                            dogadywanie, głośne myślenie i poczucie humoru na studiach nagle okazało się
                            cenne i pożądane.
                            • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:50
                              A bo chłopak w szkole z definicji ma przechlapane.
                    • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 15:26
                      e tam, u mnie takie gadki rodzice zaprezentowali niezachęcani :)

                      ale też nie bardzo rozumiem, co nauczycielka chciała osiągnąć. ja, zmuszona do
                      podobnej wypowiedzi, też bym nie była szczera, bo przecież w praniu i tak dość
                      szybko wady dziecka wyjdą, więc po co z góry uprzedzać
                      o problemach zaś (nie wadach) rodzice na ogół wolą rozmawiać w cztery oczy, nie
                      przy całej klasie
                    • rozdzial43 Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:27
                      mamarcela napisała:

                      > "Mój syn jest straszliwym przemądrzałym, gadatliwym, nadwrażliwym
                      > potworem. Miewa trudności w kontaktach z rówieśnikami i dlatego w podstawówce
                      > był ofiarą mobbingu."

                      Myślę, że z grubsza wiem, jakie wady mają moje dzieci, sądzę także, że w
                      większości wypadków wiem, kiedy uprawiają łgarstwo, które demaskuję, albo nie -
                      w zależności jakie za łgarstwem stoją motywacje.

                      Ale nigdy, przenigdy nie powiedziałabym o swoim dziecku publicznie, ani w jego
                      obecności, czegoś tak jednoznacznie krytycznego. Głęboko wierzę bowiem w
                      prawdziwość teorii, zgodnie z którą, jeśli powtórzysz człowiekowi kilka razy
                      przypisując mu jakąś cechę (w stylu: ty leniu, ty grubasie, ty niedorajdo), to
                      on w końcu w to uwierzy, jeśli jest to dziecko, a Ty jesteś jego rodzicem.
                      • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 18:57
                        Przepraszam, a co Twoim zdaniem jest w tym tak nagannie negatywnego poza słowem
                        "potwór'. który akurat w mojej rodzinie jest wyrazem normalnym, wręcz
                        pieszczotliwym? Przemądrzały, gadatliwy, czy nadwrażliwy???

                        Już parę razy sprzeczałyśmy się na tym forum o wychowanie i chyba nigdy nie
                        dojdziemy do porozumienia.
                        • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:15
                          Ja niestety wiem.
                          Jest to postrzeganie zachowań syna pod katem etykietki nadanej mu "z
                          zewnątrz" - i co gorsza przekazanej szkole.
                          Póki sądzilam, ze moj syn jest niezdolny i srednio (a najlepzym
                          razie) inteligentny, np. jego uwagi w muzeum, dotyczące tylko
                          zachowan ludzi, a nie eksponatow, traktowałam jako glupotę - nie
                          interesują 12 latka wybitne obrazy, tylko co robi jakis tam facet,
                          dziecinada.
                          Gdy pewna psycholog objechała mnie jak burą sukę, po czym zbadała IQ
                          syna zaczęłam dostrzegać, ze te uwagi na temat ludzi sa
                          niewiarygodnie celne. I były, syn został psychologiem.
                          Tak dzialają etykiety - sami mozemy nie dostrzec tego, co mamy pod
                          nosem, bo nie widzimy dziecka, tylko przypisywane mu cechy.
                          • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 19:55
                            Widzisz, ja ten mechanizm doskonale rozumiem. Studiowałam nawet psychologię
                            swego czasu :)
                            Tylko ja osobiście (szczególnie w wypowiedziach) niemal niczego nie traktuję
                            poważnie i tego mojego tekstu nie wygłosiłam jako zdesperowana matka tylko jako
                            dumna mamusia. I w formie żartu.
                            Mój syn jest naprawdę straszliwie gadatliwy, przemądrzały i nadwrażliwy i to są
                            cechy określające go, a nie dyskryminujące w jakikolwiek sposób. Tak jak to, że
                            jest wysoki, mocno zbudowany i ma niebieskie oczy. Albo to, ze świetnie pływa.
                            Te cechy nie są dla mnie problemem i moja informacja dla szkoły miała służyć
                            temu, ze ja wiem o tych cechach uważam je za akceptowalne i godne miłości.
                            nasze dzieci nie muszą być idealne i bezwzględnie przez nas chwalone, żeby czuć
                            się kochanymi i ważnymi. Przynajmniej ja tak uważam.

                            Zresztą napisałam post z tym autocytatem i wysłałam i zaraz sobie pomyślałam, że
                            się na mnie gromy posypią, jako na toksyczną matkę i skądinąd nawet może i
                            słusznie. Bo ja jestem wredna i toksyczną matką, która swoich dzieci nie
                            wychowuje, na wszystko im pozwala, nie kontroluje i na dodatek się ustawicznie z
                            nich nabija, z wzajemnością zresztą. I na dodatek jest mi z tym wspaniale:)
                            • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 20:02
                              Ja tez powtarzam dzieciom zawze "Czy już ci mowilam, ze cie
                              nienawidzę" i to jest jak najbardziej OK. Ale trzeba przyjąć jako
                              dane, ze nauczyciele sa pozbawieni poczucia humoru - to raz. Dwa, ze
                              stałe powtarzanie,z e dziecko jest..., nawet niezbyt serio -
                              powoduje, ze w koncu takim go zaczynamy postrzegać. Gadatliwość - tu
                              bym się nie przejmowała, ale nadwrazliwość to jest akurat cos, co
                              można swobodnie w sobie wyhodować - zachowuje się tak czy inaczej,
                              bo jestem nadwrazliwy, trudno. Nie bardzo da się walczyć z czymś, co
                              nawet przeszkadza, ale przez rodziców jest uwazane za immanentną
                              ceche dziecka, chocby i korzystna. Podobne obawy mialabym do
                              okreslenia "pracowity":)
                              Ja się tez ustawicznie z dzieci nabijam, starannie omijając jednak w
                              nabijaniu się ich wady.
                              • mamarcela Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 20:15
                                Ależ ja młodemu nie mówię, że jest nadwrażliwy, ja mu nawet o tej gadatliwości i
                                przemądrzalstwie nie mówię. No chyba, że w kontekście konfliktów z historykiem i
                                polonistką, ale to też z rzadka. To jest instrukcja obsługi dla mnie, a nie
                                informacje dla niego. Zresztą może nawet instrukcja "antyobsługi"!
                                Ja znakomicie rozumiem, o co Ci chodzi, tylko, że my naprawdę jesteśmy mocno
                                nietypowi jesteśmy jako rodzina toksyczna :)

                                Bardzo często mu mówię natomiast, ze jest potworem. Z wzajemnością. Przed chwilą
                                usłyszałam, że jestem potworem, bo odmówiłam gotowania jajek na kolację.
                              • alitzja Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 20:18
                                verdana napisała:
                                > Ale trzeba przyjąć jako
                                > dane, ze nauczyciele sa pozbawieni poczucia humoru - to raz.

                                Eeee... to też uogólnianie. Ja tam się nabijam sama z siebie i to -
                                o zgrozo! - przy uczniach. I jakoś nie tracę autorytetu - czasem
                                nawet wręcz przeciwnie, mam wrażenie. Z innych rzeczy też się
                                śmieję - i w mojej szkole pracuje sporo takich nauczycieli:-)
                                Sztywniacy też są, rzecz jasna. Jak wszędzie.
                                • verdana Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 20:39
                                  Niemniej, jako ex-nauczycieka i matka dzieciom, ja to przyjmuję jako
                                  dane wyjsciowe. A potem najwyżej się ciesze, ze są chlubne wyjatki.
                                  Jak matematyk mojego syna, ktory po skonfiskowaniu ksiązki czytanej
                                  na lekcji i prosbie syna na przerwie, czy jednak nie zwrocił by jej
                                  przed koncem roku - powiedzieł "Nigdy, nauczyciel nie ma prawa
                                  zwracać skonfiskowanych uczniowi ksiązek. I powinien także pilnowac,
                                  aby ich nie gubic". Po czym polozyl książkę na parapecie i oddalił
                                  się dystyngowanym krokiem.
                                  Ale wstępnie zakladam, ze poczucie humoru jest u nauczycieli,
                                  wzywających rodziców do szkoły z powodu pizzy, w zaniku.
    • mankencja Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 12:58
      wiesz co, tak ogólnie to myślę, że masz rację, ale nie rozumiem zupełnie, o co
      chodzi z mięskiem
      • aganoreg Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:25
        Po pierwsze, ciesze sie Anutku, ze wrocilas! I od razu celnie trafiasz w sedno.
        Tak mi przyszlo do glowy, pewnie juz gdzies bylo... Dlaczego MM upiera sie przy
        pisaniu powiesci dla 10-latkow, skoro jej to wyraznie nie wychodzi? Tylko
        dlatego, ze moze powiedziec nam: wy nie jestescie targetem, wiec won? Wydaje mi
        sie, ze spokojnie moglaby pociagnac sage rodu Borejkow dla doroslych. Czytelnicy
        rosliby z bohaterami, a samej autorce chyba latwiej opisac swiat i poglady,
        ktore sama zna, uczucia, ktore przezyla itd. Nie byloby zgrzytu, ze kolejny
        dzieciecy bohater jest plastikowy i nie pasuje do rzeczywistosci.
        • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:35
          Dlaczego MM upiera sie przy
          > pisaniu powiesci dla 10-latkow, skoro jej to wyraznie nie wychodzi?

          prawdopodobnie nie wie, że jej to nie wychodzi
          • mama_kotula Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 13:44
            Cytatprawdopodobnie nie wie, że jej to nie wychodzi

            ...no tak, nie wie, bo te kilka tysięcy wpisów na forum to po prostu złośliwe czepianie, a skoro wydawnictwo przyjmuje książki i je wydaje, znaczy że są świetnej, bo, oczywiście, kiepskie książki nie są wydawane :P:P... a dziesięciolatek nie powie, bo grzeczny ma być, a poza tym nie zawsze jest w stanie odróżnić książkę dobrą od kiepskiej.
            • kkokos Re: Kontakt z młodymi czytelnikami? 07.11.09, 15:01
              mama_kotula napisała:

              > Cytatprawdopodobnie nie wie, że jej to nie wychodzi
              >
              > ...no tak, nie wie, bo te kilka tysięcy wpisów na forum to po prostu złośliwe c
              > zepianie,


              oficjalnie my, pani MM, nie czytamy? nie czytamy!

              skoro wydawnictwo przyjmuje książki i je wydaje, znaczy że są świet
              > nej, bo, oczywiście, kiepskie książki nie są wydawane :P:P..
              wydawnictwo zarabia? zarabia. umie dbać o dalsze zarabianie (np. nigdy nie
              pozwalając na to, by tytuły pani MM trafiły do "taniej książki"? umie.
              redaktorzy to rodzina? rodzina. więc czegóż chcieć więcej?

              a dziesięciolatek
              > nie powie, bo grzeczny ma być, a poza tym nie zawsze jest w stanie odróżnić ks
              > iążkę dobrą od kiepskiej.
              no ma i no nie jest. a nawet jak po kolejny tom któryś dziesięciolatek nie
              sięgnie, my sięgniemy i zarobić damy :( i to mnie autentycznie wkurza, czuję się
              cynicznie naciągnięta na te trzy dychy z okładem, lekceważona (sądząc po stronie
              oficjalnej), a i tak wiem, ze kupię, niestety
    • wushum Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 09.11.09, 20:31
      Witam
      Wg mnie MM jest rodziną Borejków - żyje w iluzorycznym świecie Mickiewiczów,
      firan, Owidiuszów itp. MM jest ojcem Borejem, który chce podejmowania pod kolana
      przez absztyfikantów, ale jest też Milą, która nie akceptuje tego, co jej się
      nie podoba - bez wnikania. Nie rozumiem, to znaczy, że to złe. Jej zachowanie
      wobec czytelników, to dokładnie to samo zachowanie, jakie widzimy w rodzinie
      Borejków, względem problemów. Udaje się, że to nie istnieje.
      Ktoś ma problem? Milczymy.
      Taktowne milczenie, lepsze niż jakieś zdanie.
      Tygrys swoim zachowaniem woła o pomoc - i co? Zły Tygrys.
      Czytelnicy coś krytykują? I co? Zły czytelnik. Udajemy, że nie istnieje.
      MM jest idealna, tak jak rodzina Borejków. Miło i ciepło, gdzie poklepujemy się
      po łopatkach, serwujemy herbatkę i udajemy, że problemy nie istnieją, a świat
      "za oknem" też jest zmodyfikowany. Widać w nim tylko to, co chcemy widzieć.
      Rodzina Borejków w której zachowaniach tak wiele nam zgrzyta nie realnie, to
      właśnie do-kład-nie MM!
      Zamknięta twierdza gdzie prawda wygląda jak ją sobie ugnieciemy.
      • croyance Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 10.11.09, 11:53
        O, Wushum, to, to!

        A jakby ktos egoistycznie probowal, panie tego, sie obwiesic, to
        wszyscy sznurowaliby usta (jak sznur, to sznur), i MILCZELI i nie
        wspominali o tak niesmacznym wydarzeniu, zeby nieszczesnego
        odratowanego nie wprowadzac w zazenowanie, ktore i tak przeciez musi
        on czuc na mysl o tym, jak niekulturalne, niedyskretne i w zlym tonie
        bylo jego zachowanie
        • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:09
          Co za bzdety.
          Akurat byłam świadkiem spotkania, na którym pani Musierowicz
          spotkała się z młodymi (naprawdę młodymi czytelniczkami) i byłam
          urzeczona serdecznoscią po obu stronach, super kontaktem i
          przyjazną atmosferą.
          Od razu przypomniało się to forum wiecznych krytykantów,
          malkontentów, narzekaczy, którzy tylko kombinują, jaki by to wątek
          założyć, żeby dokopać autorce.
          Naprawdę, zmnieńcie w końcu tytuł tego forum, bo brzmi on mocno
          parodystycznie. Adminka tego forum fanów pisze "nadęte babsko",
          uczestnicy prześcigają się w krytycznych opiniach.
          Ale wiecie co jest najlepsze? Że jak się pojawi nowa ksiązka, to
          będzie to najchętniej kupowana książka w Polsce, a wy dalej
          będziecie siedzieć w tym swoim piekiełku i snuć
          swoje "jakietoniedobre", "jakietosłabe".
          • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:35
            Witamy kolejnego trolla. Rany, jakie to nudne. Kolejna osoba, ktora nie
            udziela sie na forum, a zjawia sie tylko po to, zeby nam wytknac, jak
            bledna sciezka kroczymy. No kaznodzieje internetu po prostu.
            • andrzej585858 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:40
              Wyjątkowo zgadzam się. Nie przyszło mi do głowy że będę z niesmakiem czytał
              podobne teksty. Nie czuję że należę do grona malkontentów którzy tylko ciagle
              krytykują a wręcz przeciwnie , nie podoba mi sie taka totalna krytyka ale forum
              bedę bronił do upadłego - trzeba go współtworzyć a nie tylko narzekać li i jedynie.
              Chyba za stary jestem jednak bo nie rozumiem tego typu zachowania.
              • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:55
                andrzej585858 napisał:

                nie podoba mi sie taka totalna krytyka ale forum
                > bedę bronił do upadłego - trzeba go współtworzyć a nie tylko narzekać li i jedy
                > nie.

                Andrzeju, Seala coś tu kiedyś chyba napisała, kojarzę jej nicka, a ja mam pamięć
                jak słoń. Tyle, że potem, wbrew temu, co sama pisze, zapomniała o nas na śmierć
                i w ogóle jej nie obchodziliśmy, idę o zakład, że jej się przypomnieliśmy, jak
                zerknęła na forum "Książki", i wpadła z wizytą, by nam trochę powymyślać.

                > Chyba za stary jestem jednak bo nie rozumiem tego typu zachowania.

                Wiek tu nie ma nic do rzeczy. Jestem o te dwa trzy lata młodsza od ciebie, a
                podobne zachowania dziwią mnie niepomiernie. W życiu nie przyszłoby mi do głowy
                wejść na jakieś forum tylko po to, by uświadomić jego stałych uczestników, że są
                bandą malkontentów kiszących się we własnym piekiełku. Cóż. Kwestia
                temperamentu, najwyraźniej.
                • andrzej585858 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 17:15
                  anutek115 napisała:

                  >u, Seala coś tu kiedyś chyba napisała, kojarzę jej nicka, a ja mam pamię
                  > ć
                  > jak słoń.

                  Faktycznie, masz rację - co mnie zresztą wcale nie dziwi, pamięć to faktycznie
                  masz - klękajcie narody!! zdążyłem już to zauważyć.

                  > W życiu nie przyszłoby mi do głowy
                  > wejść na jakieś forum tylko po to, by uświadomić jego stałych uczestników, że s
                  > ą
                  > bandą malkontentów kiszących się we własnym piekiełku. Cóż. Kwestia
                  > temperamentu, najwyraźniej.

                  Chyba nie tylko temperamentu, ale także charakteru. Ciągle zastanawiam się, skąd
                  bierze się ta dziwna łatwość postawienia zarzutu? Łatwość która jakoś nie chce
                  iść w parze z chęcią bronienia tak postawionego zarzutu. Najczęstszą i
                  najłatwiejszą reakcją jest natomiast - a wezmę się i obrażę się, ale poza tym to
                  ja mam rację. No i znikam.
                  Ciekawe czy w realnym życiu taka osoba też tak postępuje?
                • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 19:21

                  Seala (...), kojarzę jej nicka, a ja mam pamię
                  > ć
                  > jak słoń. Tyle, że potem, wbrew temu, co sama pisze, zapomniała o nas
                  na śmierć
                  > i w ogóle jej nie obchodziliśmy

                  He fajne. Tylko dlatego, ze ma sie własne zdanie to się jest trolem.
                  Cudowni jesteście:)
                  Tak, pisałam na tym forum i to początkowo z dużym zapałem. Ale forum w
                  takim wydaniu jak teraz kompletnie mi się nie podoba, choć czasem
                  kontrolnie zagladam (z nadzieją?). Czasami impuls powoduje, że coś
                  napiszę.

                  . W życiu nie przyszłoby mi do głowy
                  > wejść na jakieś forum tylko po to, by uświadomić jego stałych
                  uczestników, że s
                  > ą
                  > bandą malkontentów kiszących się we własnym piekiełku


                  To jest forum otwarte. To jest podobno forum fanów (hłe hłe). Więc
                  jakis fan moze wejsć od czasu do czasu i coć dorzucić swojego,
                  nieprawdaż?
                • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:34
                  anutek115 napisała:

                  > > nie.
                  >
                  > Andrzeju, , kojarzę jej nicka, a ja mam pamię
                  > ć
                  > jak słoń.

                  He he dobrzy jesteście, kto ma odmienne zdanie to trol:). Tak
                  pisałam tu, początkowo z dużym zapałem, ale potem forum przestało
                  mi kompletnie odpowiadać.
                  Zagladam tu czasem (z nadzieją?), ale w kołko te same nicki i to
                  samo wieczne krytykowanie do znudzenia. Czasem kierowana impulsem
                  jeszcze coś napiszę, ale wtedy to grono oddanych fanow (hłe hłe)
                  jest wstrząśnięte i robi sceny:P
                  • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:37
                    Jakby ktos malo ci znany czy dawno niewidziany przyszedl do ciebie i
                    nawtykal ci od progu, tez bylabys wstrzasnieta.
                    Hle hle.
                  • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:44
                    seala napisała:

                    > anutek115 napisała:
                    >
                    > > > nie.
                    > >
                    > > Andrzeju, , kojarzę jej nicka, a ja mam pamię
                    > > ć
                    > > jak słoń.
                    >
                    > He he dobrzy jesteście, kto ma odmienne zdanie to trol:). Tak
                    > pisałam tu, początkowo z dużym zapałem, ale potem forum przestało
                    > mi kompletnie odpowiadać.
                    > Zagladam tu czasem (z nadzieją?),
                    ale w kołko te same nicki i to
                    > samo wieczne krytykowanie do znudzenia. Czasem kierowana impulsem
                    > jeszcze coś napiszę, ale wtedy to grono oddanych fanow (hłe hłe)
                    > jest wstrząśnięte i robi sceny:P


                    Po pierwsze primo, powtarzasz się.

                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,102643668,102985315,Re_Jaki_Kontakt_z_mlodymi_czytelnikami_.html?wv.x=2
                    forum.gazeta.pl/forum/w,25788,102643668,102996730,Re_Jaki_Kontakt_z_mlodymi_czytelnikami_.html?wv.x=2
                    Po drugie, jak już się czepiasz, to dokładnie, proszę. Nigdy nie nazwałam cię
                    trollem, wręcz twierdziłam, że nim nie jesteś, więc jak zarzucasz komuś, że cię
                    nazywa trollem, to się chociaż pod stosowną osobę podpinaj. Po lekturze
                    wyciętych postów stwierdzam jednak, że nie masz nic ciekawego do powiedzenia, a
                    tego nieciekawego tez nie za dużo...
                    • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:53
                      > > Po pierwsze primo, powtarzasz się.


                      Powtórzyłam się, bo moje posty zostały usunięte, więc wieczorem
                      napisałam mniej więcej to samo (co też zostało usunięte), teraz
                      wszystko przywrocono, wiec wygląda to neico dziwnie, ale to już nie mój
                      problem.
                      Po lekturze
                      > wyciętych postów stwierdzam jednak, że nie masz nic ciekawego do
                      powiedzenia, a
                      > tego nieciekawego tez nie za dużo...

                      Naprawdę nie ma obowiązku czytania, a już odpisywania to całkiem na te
                      jakże nieciekawe posty;)
            • croyance Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 17:43
              A ja mam pomysl, Dakoto, ktory byc moze powstrzymalby coraz to nowe
              najazdy trollow na to forum.

              Nie mam na to wplywu, ale osobiscie zmienilabym nazwe na 'fani i
              antyfani MM'. Kazdy szanujacy sie tworca ma swoja grupe anty-fanow,
              rownie aktywna jak i fanowska: mysle, ze skutecznie zamkneloby to
              usta narzekajacym.
              • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 19:23
                croyance napisała:
                mysle, ze skutecznie zamkneloby to
                > usta narzekajacym.

                Bomba, gratulacje dla autorki tych prznikliwych słów. Zamknać usta
                każdemu, kto śmie inaczej myśleć niż tzw. stali bywalcy.
                A może Wy zamknijcie to forum? Skoro tak źle znosicie wszelką krytykę...

                • croyance Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 22:56
                  Seala, ja mowilam zupelnie powaznie. I dlaczego by nie? Kazdy
                  szanujacy sie artysta ma swoich anty-fanow, i sa oni IMHO skutkiem
                  ubocznym popularnosci/slawy rownie przewidywalnym, jak fani.

                  Jesli wiadomo by bylo od poczatku, ze na tym konkretnym forum - ktore
                  nie jest, zauwaz, forum oficjalnym - znajduja sie i anty-fani, sadze,
                  ze nie byloby takih dyskusji, jak ta. Bo jak na razie, osoby takie
                  jak Ty nie tyle narzekaja na to, co piszemy, ale na niezgodnosc
                  naszych pogladow z nazwa forum.
              • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:36
                croyance napisała:

                > A ja mam pomysl,
                (...)
                : mysle, ze skutecznie zamkneloby to
                > usta narzekajacym.

                Bomba, brawo dla tej pani. Zamknąc usta wszystkim osmielajacym się
                mieć własne zdane. Ja tez mam pomysł - zamknijcie to forum może,
                skoro tak źle znosicie krytykę.
                • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:38
                  Wiesz, to my sie na tym forum udzielamy regularnie, my tworzymy jego
                  ksztalt, wiec to jest nasze forum. Pozwol wiec ze to my bedziemy
                  decydowac o jego losach, OK?
                  • seala Dlaczego usuwasz moje posty 14.11.09, 23:44
                    A jednocześnie na nie odpisujesz?
                    To groteskowe mocno.
                    • dakota77 Re: Dlaczego usuwasz moje posty 14.11.09, 23:47
                      Drzewsko sugeruje, ze do mnie pijesz, co przyjmuje ze zdziwieniem, bo
                      nie mam tu zadnych uprawnien moderatorskich.
                      • seala Re: Dlaczego usuwasz moje posty 14.11.09, 23:51
                        No cóż, moje posty znikają w parę minut po napisaniu, więc myślałam,
                        że Ty tak szalejesz. Bo jakoś nikt inny się nie ujawnia:)
                  • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:49
                    dakota77 napisała:

                    > Wiesz, to my sie na tym forum udzielamy regularnie, my tworzymy
                    jego
                    > ksztalt, wiec to jest nasze forum

                    Hmm, ja też tworzyłam to forum, napisalam na nim kilkadziesiąt
                    postow.
                    Czuje się fanem MM.
                    Dlatego dzisiejsze uporczywe usuwanie moich postow, ktore nie łamią
                    w żaden sposób regulaminu, uważam za kuriozalne i chyba z czymś
                    takim się nie spotkałam na żadnym forum.
                    • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:51
                      Jak to uporczywe czepianie sie? Nie bylo cie tu od dawna, nie
                      dyskutowalas z nami, nie przekonywalas, ze nie mamy racji, krytykujac
                      MM. Az tu nagle objawiasz sie wlasnie teraz, na fali kolejnych watkow
                      krytykujacych nas z gory na dol, i twierdzisz, ze forum jest
                      beznadziejne. Jestes pewna, ze to wlasciwa droga? Nie wiem czemu cie
                      dziwi takie a nie inne przyjecie. Pomysl, jestes kolejna osoba, ktora
                      nie zadaje sobie trudu, zeby sie udzielac na forum, a uwaza sie za
                      uprawniona, by wyskoczyc zza krzaka i na nas nadawac.
                      • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:56
                        No i?
                        TO jest powód do usuwania moich opinii?
                        W usuniętych postach wytłumaczyłam dlaczego się nie udzielam,
                        dlaczego czasem zaglądam, i jaki impuls mną kieruje, że czasami coś
                        napiszę.
                        No ale trzeci raz tłumaczyć nie będę.
                        Pozdrawiam serdecznie, na razie pa pa, bo ilość absurdu jaki tu dziś
                        zaserwowano przekroczyła moje oczekiwania.
                        ps. I'll be back:PP
                      • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 00:02
                        dakota77 napisała:

                        > Jak to uporczywe czepianie sie? Nie bylo cie tu od dawna, nie
                        > dyskutowalas z nami, nie przekonywalas, ze nie mamy racji, krytykujac MM. Az
                        tu nagle objawiasz sie wlasnie teraz, na fali kolejnych watkow krytykujacych
                        nas z gory na dol, i twierdzisz, ze forum jest beznadziejne. Jestes pewna, ze
                        to wlasciwa droga? Nie wiem czemu cie dziwi takie a nie inne przyjecie. Pomysl,
                        jestes kolejna osoba, ktora nie zadaje sobie trudu, zeby sie udzielac na forum,
                        a uwaza sie za uprawniona, by wyskoczyc zza krzaka i na nas nadawac.

                        Dakota, nie karm, proszę.
                        • mmaupa Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 10:37
                          Szproto, czemu wycinasz? Ja bym chętnie poczytała, co nasz trolik ma do
                          powiedzenia, tym bardziej, że po kasacji postów wygląda jakby dakota dostała
                          schizofrenii.
                          • andrzej585858 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 10:48
                            No proszę - cenzura tutaj działa? Nieładnie, bardzo nieładnie - tym bardziej że
                            juz Anutek stwierdziła że nie jest to żaden troll.
                            Chyba że w tych postach były jakieś niezbyt cenzuralne treści, a jakoś na to nie
                            wygląda.
                            Tak więc można swoją opinię wyrażać, nawet jeżeli czyni to się rzadko, czy już
                            nie bardzo?
                            Coś mi tu brzydko pachnie.

                          • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 12:29
                            mmaupa napisała:

                            > Szproto, czemu wycinasz? Ja bym chętnie poczytała, co nasz trolik ma do
                            > powiedzenia, tym bardziej, że po kasacji postów wygląda jakby dakota dostała
                            > schizofrenii.
                            >
                            Dokładnie! Przywrócić Sealę (albo wyciąć Dakotę), ja ją znam, Dakotę znaczy, ona
                            jest osobą, która nie ma tendencji, bo gadać sama do siebie i się ze soba kłócić
                            w dodatku, a tu faktycznie wygląda na atak schizofrenii..
                            • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:10
                              Prawie oplulam ekran, Anutku:). Ale potwierdzam, o ile oczywiscie moje
                              zdanie jako osoby podejrzanej o zaburzenia psychiczne jest cos warte.
                              Nigdy nie zostala mnie zdiagniozowana schizofrenia:). Kilka postow, do
                              ktorych sie odnosilam, nagle stad zniknelo. Naprawde nie wiem czemu.

                              • meduza7 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:25
                                Wiecie co, śmichy śmichami, ale mnie się to wycinanie postów Seali nie podoba.
                                Bardzo nie podoba. Cokolwiek napisała, nie było to trollowanie w znanym nam
                                stylu pana m. Przywróciłabym je, zwłaszcza że faktycznie dyskusja wygląda w tym
                                momencie groteskowo, ale stwierdziłam, że poczekam na opinię Dzidki.
                                No i moi drodzy, zastanówmy się - możemy być krytyczni, możemy się spierać,
                                możemy też być znudzeni powtarzającymi się podobnymi w treści zarzutami - ale
                                cenzura? Co to, PRL?
                                • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:34
                                  meduza7 napisała:

                                  > Wiecie co, śmichy śmichami, ale mnie się to wycinanie postów Seali nie podoba.
                                  > Bardzo nie podoba. Cokolwiek napisała, nie było to trollowanie w znanym nam
                                  stylu pana m. Przywróciłabym je, zwłaszcza że faktycznie dyskusja wygląda w tym
                                  momencie groteskowo, ale stwierdziłam, że poczekam na opinię Dzidki.
                                  > No i moi drodzy, zastanówmy się - możemy być krytyczni, możemy się spierać,
                                  możemy też być znudzeni powtarzającymi się podobnymi w treści zarzutami - ale
                                  cenzura? Co to, PRL?

                                  Meduzo, posty zostały już przywrócone. Moim zdaniem posty nie zostały wycięte
                                  dlatego, że były krytyczne tylko dlatego, że zaszło podejrzenie, że Seala jest
                                  pacynką, drugim nickiem którejś z osób, która wyskakuje z krzaków i objeżdża
                                  forum sama nie biorąc w nim czynnego udziału.
                                  Wolność słowa wolnością słowa, ale takie podbijanie dyskusji to też jest
                                  trolling. Co nie zmienia faktu, że w myśl tej zasady wątek "zmieńcie się" też
                                  powinien polecieć, bo głowę daję, że objawiły się i tam ze trzy pacynki, tyle że
                                  nie krytyczne.
                                • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:34
                                  Otoz to. Wycinajmy rzeczy wulgarne, atakujace innych ad personam, ale
                                  moze nie zapedzajmy sie zbytnio.
                          • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:21
                            mmaupa napisała:

                            > Szproto, czemu wycinasz? Ja bym chętnie poczytała, co nasz trolik ma do
                            > powiedzenia, tym bardziej, że po kasacji postów wygląda jakby dakota dostała
                            > schizofrenii.
                            >

                            Nie ja wycinałam (oczywiście nie musicie mi wierzyć, że nie jestem wielbłądem
                            ;)). Ja tylko prosiłam, by nie karmić i wyraziłam podejrzenie, że Seala jest
                            pacynką.

                            Posty przywrócone, aczkolwiek bardzo nie lubię przywracać tego, co ktoś inny
                            wyciął.
                            • rozdzial43 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:46
                              szprota napisała:
                              >
                              > Nie ja wycinałam (oczywiście nie musicie mi wierzyć, że nie jestem wielbłądem

                              Ja Ci wierzę Szproto. Czy mogłabym Ci zadać wobec tego uprzejme pytanie: kto
                              ciął posty Seali? Czy to była Lezbobimbo?
                              Brak odpowiedzi uznam za odpowiedź twierdzącą.
                              • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:53
                                rozdzial43 napisała:

                                > szprota napisała:
                                > >
                                > > Nie ja wycinałam (oczywiście nie musicie mi wierzyć, że nie jestem wielbłądem
                                >
                                > Ja Ci wierzę Szproto. Czy mogłabym Ci zadać wobec tego uprzejme pytanie: kto
                                ciął posty Seali? Czy to była Lezbobimbo?
                                > Brak odpowiedzi uznam za odpowiedź twierdzącą.

                                Ciekawe zatem, jak potraktujesz odpowiedź "nie wiem". Też jako twierdzącą?
                                • rozdzial43 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:18
                                  szprota napisała:

                                  > rozdzial43 napisała:

                                  > Ciekawe zatem, jak potraktujesz odpowiedź "nie wiem". Też jako twierdzącą?

                                  Nie, wierzę Ci, że nie wiesz. Dlaczego miałabym nie wierzyć?
          • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:43
            seala napisała:

            > Ale wiecie co jest najlepsze? Że jak się pojawi nowa ksiązka, to
            > będzie to najchętniej kupowana książka w Polsce,

            Niewykluczone, że masz rację. Bardzo to smutne.

            a wy dalej
            > będziecie siedzieć w tym swoim piekiełku i snuć
            > swoje "jakietoniedobre", "jakietosłabe".

            Zawsze dobrze rozumiałam zdanie Marka Twaina "Mama nadzieję, że pójdę do piekła,
            są tam już wszyscy interesujący ludzie". No. Zostaniemy w swoim piekiełku. Jest
            nam tutaj taaaaak [b]bardzo[b] dobrze :D.
            • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 16:50
              anutek115 napisała:

              Jest
              > nam tutaj taaaaak [b]bardzo[b] dobrze :D.
              >
              Miało być "taaaak bardzo dobrze", albo nawet "taaaak BARDZO
              dobrze". Jednak funkcja edycji postu by się tu przydała :).
            • lezbobimbo Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 17:27
              anutek115 napisała:
              > Niewykluczone, że masz rację. Bardzo to smutne.

              Nic podobnego! Kalicinska nas nie zawiedzie! Kudy tam MM do niej ;>

              Czy moge czynic swa cieta powinnosc? Moge? :)
          • ananke666 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 17:06
            > Ale wiecie co jest najlepsze? Że jak się pojawi nowa ksiązka, to
            > będzie to najchętniej kupowana książka w Polsce, a wy dalej
            > będziecie siedzieć w tym swoim piekiełku i snuć
            > swoje "jakietoniedobre", "jakietosłabe".

            I co w związku z tym?
            Najchętniej kupowana jest pono np. Grochola i Chmielewska, a ostatnie książki
            drugiej i wszystkie pierwszej uważam za gnioty.

            Jeśli będzie dobre jak Kłamczucha to kupię, a słabe jak Czarna Polewka to nie.
            Żeby nie wiem jakie tłumy w Polsce nad tym piały. Proste.

            Barańczak słabe książki nieledwie walcem rozjechał, jemu lzia?
          • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 19:48
            Chyba zniknal pozniejszy post, na ktory chcialam odpisac, ale co tam.

            Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, owszem. Zapraszamy do dyskusji w
            poszczegolnych watkach, a naprawde nie kazdy z nich krytykuje MM z
            gory na dol. Mozna nas do woli przekonywac, ze nasza krytyka jest
            nieuzasadniona. Prosze bardzo, mozemy podyskutowac.
            Ale widze ogromna roznice miedzy wlaczeniem sie do dyskusji, zeby
            zaprezentowac wlasne zdanie, a unikaniem takowej, no bo forum okropne
            i niewarte udzielania sie. Zamiast dyskusji otrzymujemy watek
            krytykujacy nas za wszystko, w sam raz w duchu ostatnich trolli.
            Czyli szkoda ci czasu na dyskusje z nami, a jednak czujesz sie
            uprawniona do krytykowania nas za caloksztalt? Nie lepiej byloby sie
            tu udzielac i wspoltworzyc to forum?
            • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 20:11
              dakota77 napisała:

              > Chyba zniknal pozniejszy post, na ktory chcialam odpisac, ale co tam.
              >
              > Kazdy ma prawo do wlasnego zdania, owszem. Zapraszamy do dyskusji w
              > poszczegolnych watkach, a naprawde nie kazdy z nich krytykuje MM z
              > gory na dol. Mozna nas do woli przekonywac, ze nasza krytyka jest
              > nieuzasadniona. Prosze bardzo, mozemy podyskutowac.
              > Ale widze ogromna roznice miedzy wlaczeniem sie do dyskusji, zeby
              > zaprezentowac wlasne zdanie, a unikaniem takowej, no bo forum okropne
              > i niewarte udzielania sie. Zamiast dyskusji otrzymujemy watek
              > krytykujacy nas za wszystko, w sam raz w duchu ostatnich trolli.
              > Czyli szkoda ci czasu na dyskusje z nami, a jednak czujesz sie
              > uprawniona do krytykowania nas za caloksztalt? Nie lepiej byloby sie
              > tu udzielac i wspoltworzyc to forum?

              Ja dodam od siebie, że zaczyna mi puszczać cierpliwość. Nie sięgam po narzędzia,
              ale nagromadzenie ostatnich postów o tym, jakie to forum jest złe i straszne, od
              osób, które na tym forum się nie zjawiały albo bywały z rzadka wskazuje mi tylko
              na to, że ktoś tu się bawi kilkoma nickami.
              A tego typu podbijanie dyskusji jest wbrew netykiecie. I prędzej czy później
              będzie i tu tępione.
              • croyance Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 20:16
                Mnie w ogole to naskakiwanie na jakakolwiek krytyke guru zalatuje
                jakims potwornym sekciarstwem.
              • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 14.11.09, 23:40
                >
                > Ja dodam od siebie, że zaczyna mi puszczać cierpliwość. Nie sięgam
                po narzędzia
                > ,
                > ale nagromadzenie ostatnich postów o tym, jakie to forum jest złe
                i straszne, o
                > d
                > osób, które na tym forum się nie zjawiały albo bywały z rzadka
                wskazuje mi tylk
                > o

                Aaa, to już wiem dlaczego moje posty zoostały usunięte. A naiwnie
                myślałam, że to jakaś awaria.
                Są to bzdurne insynuacje z twojej strony, proszę zgłoś się do
                adminów gazety i poproś o weryfikację IP, przekonasz się, że to nie
                jest jedna osoba.
                Ja tu piszę wyłacznie pod jednym nickiem.
                A usuwanie postow tylko, tylko dlatego, że się z nimi nie zgadzsz -
                to jest grube chamstwo i no cóż cenzura.
                • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:23
                  seala napisała:

                  złe

                  >
                  > Aaa, to już wiem dlaczego moje posty zoostały usunięte. A naiwnie
                  > myślałam, że to jakaś awaria.
                  > Są to bzdurne insynuacje z twojej strony, proszę zgłoś się do
                  > adminów gazety i poproś o weryfikację IP, przekonasz się, że to nie jest jedna
                  osoba.
                  > Ja tu piszę wyłacznie pod jednym nickiem.
                  > A usuwanie postow tylko, tylko dlatego, że się z nimi nie zgadzsz -
                  > to jest grube chamstwo i no cóż cenzura.

                  Już się zaczyna pyszczenie o cenzurze. A nie mówiłam...
                  Administracja nie podaje IP. Jest to taka sama dana osobowa jak imię i nazwisko.
                  • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:32
                    > Już się zaczyna pyszczenie o cenzurze.

                    No cóż, wycinanie postów tylko dlatego, ze są nie po linii to właśnie
                    cenzura. Nic wiecej.

                    > Administracja nie podaje IP.

                    A szkoda. Moze jednak sprawdzić czy rzeczywiście - jak insynuujesz -
                    wszystkie krytyczne opinie o forum - są pisane przez jedną osobę.

                    To - zanim nazwiesz mnie trolem i pacynką - wrzuć mnie może w
                    wyszukawarkę i zobacz,że pisałam na tym forum już w 2004 roku, zdaje
                    się, ze wcześniej przed tobą:P

                    Naprawdę posty usunęła the_dzidka? Aż cięzko mi w to uwierzyć.
                    • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 13:51
                      seala napisała:

                      >
                      > Naprawdę posty usunęła the_dzidka? Aż cięzko mi w to uwierzyć.

                      A gdzie ja napisałam, że Dzidka? Na tym forum kilka osób ma uprawnienia. W
                      Dzidkę bardzo wątpię.

                      Co do podejrzenia o bycie pacynką: cóż, przepraszam. Zwróć jednak uwagę, że
                      pojawiłaś się ze swoją krytyką w dość newralgicznym na forum okresie i
                      podejrzenia nasunęły się same.
                      • seala Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:00
                        >
                        > Co do podejrzenia o bycie pacynką: cóż, przepraszam. Zwróć jednak
                        uwagę, że
                        > pojawiłaś się ze swoją krytyką w dość newralgicznym na forum okresie i
                        > podejrzenia nasunęły się same.


                        A moze jednak trochę inaczej na to spojrzeć? Że ta fala krytyki nie
                        jest jednak dziełem jakiegoś spisku, tylko forum zmierza już w tak
                        skrajną stronę, że wywołuje to coraz większy negatywny odzew?
                        Uczciwie przyznam, że swój post popełniłam nie mając świadomosci, że na
                        forum jest już tyle krytycznych opinii. Po prostu nie czytałam
                        wszystkich postów, weszłam akurat w ten i tu postanowiłam się
                        uzewnętrznić;). Ale teraz przeczytałam już wszystko!
                        • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:07
                          Strona, w jaka zmierza forum jest sprawa wylacznie osob, ktore sie na
                          nim udzielaja i tym samym je tworza. Nie osob, ktore pojawiaja sie na
                          nim tylko po to, zeby nam wytknac, jak tu okropnie.
                          • anutek115 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:10
                            dakota77 napisała:
                            Nie osob, ktore pojawiaja sie na
                            > nim tylko po to, zeby nam wytknac, jak tu okropnie.

                            ... oraz udzielają rad, jak pisać, co czytać, czego nie czytać, i komu nie
                            odpisywać :D...

                            A, i na jaką zmieniac lub nie zmieniać nazwę forum.
                            • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:16
                              anutek115 napisała:

                              > dakota77 napisała:
                              > Nie osob, ktore pojawiaja sie na
                              > > nim tylko po to, zeby nam wytknac, jak tu okropnie.
                              >
                              > ... oraz udzielają rad, jak pisać, co czytać, czego nie czytać, i komu nie
                              > odpisywać :D...
                              >
                              > A, i na jaką zmieniac lub nie zmieniać nazwę forum.
                              >

                              Zgadzam się z Wami, dziewczyny :)
                          • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:18
                            Okropne to jest to że ktoś wycina posty i nie ma nawet odwagi do tego się przyznać.
                            Swoją drogą kto oprócz the_dzidki ma takie uprawnienia? To chyba nie jest
                            informacja podlegająca pod ustawę o ochronie danych osobowych?
                            • meduza7 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:24
                              > Swoją drogą kto oprócz the_dzidki ma takie uprawnienia?

                              Ja mam, Szprota, Lezbobimbo, a kto więcej, to nie wiem. Swego czasu, jeszcze
                              przed Twoim pojawieniem się na forum, straszył tutaj paskudnie śmierdzący troll,
                              z gatunku takich mocno wulgarnych. Dlatego też uprawnienia zostały nadane
                              jeszcze paru osobom, aby można było szybko reagować. No, ale to była zupełnie
                              inna sytuacja niż teraz.
                              • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:30
                                Dziękuję za informację.
                                Mam jakieś dziwne przeczucie że bardzo dużo jest haseł o tolerancji które w
                                praktyce nijak mają się do teorii.
                                Mam jednak nadzieję że osoba która bawiła się nożyckami cenzorskimi jednak
                                ujawni się.
                                No chyba że schowała się w Mysiej dziurze.
                                • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:34
                                  andrzej585858 napisał:

                                  > Dziękuję za informację.
                                  > Mam jakieś dziwne przeczucie że bardzo dużo jest haseł o tolerancji które w
                                  > praktyce nijak mają się do teorii.
                                  > Mam jednak nadzieję że osoba która bawiła się nożyckami cenzorskimi jednak
                                  > ujawni się.
                                  > No chyba że schowała się w Mysiej dziurze.

                                  Jeśli to Lezbobimbo (nie widziałam jej tu jeszcze dzisiaj) to jestem dziwnie
                                  spokojna, ze się ujawni i w żadne dziury chowac nie bedzie.

                                  I mam nadzieję, że to uszczęśliwi ciebie i Rozdział, stawiającą "pytania z tezą" :/.
                                  • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:47
                                    anutek115 napisała:

                                    >
                                    > I mam nadzieję, że to uszczęśliwi ciebie i Rozdział, stawiającą "pytania z tezą
                                    > " :/.
                                    Owszem, także i ja postawiłem "pytanie z tezą" tylko że nie oczekuje żadnego
                                    uszczęśliwiania.
                                    Mój pogląd jest bardzo jasny - działania tego typu są niedopuszczalne i myślę że
                                    nie muszę go chyba uzasadniać.
                            • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:30
                              andrzej585858 napisał:

                              > Okropne to jest to że ktoś wycina posty i nie ma nawet odwagi do tego się przyz
                              > nać.

                              Chwila, może nie tak hop do przodu z wnioskami? Posty zniknęły wczoraj w nocy,
                              może osoba, która je usunęła nie zajrzało jeszcze na forum? Nawet dla moderatora
                              nie jest obowiązkowe siedzieć to 24/dobę, albo wręcz kazać się SMS-em
                              powiadamiać, jak ktoś co nowego napłodził, coby sie moderator błyskawicznie
                              musiał do tego odnieść.

                              > Swoją drogą kto oprócz the_dzidki ma takie uprawnienia? To chyba nie jest
                              > informacja podlegająca pod ustawę o ochronie danych osobowych?

                              Nie jest, i każdy stary bywalec to wie - Dzidka, Lezbobimbo, Szprota, Meduza, i
                              Klymenystra bodajże.
                              • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:41
                                anutek115 napisała:


                                > Chwila, może nie tak hop do przodu z wnioskami? Posty zniknęły wczoraj w nocy,
                                > może osoba, która je usunęła nie zajrzało jeszcze na forum?

                                Fakt, na wyciąganie wniosków na pewno za wcześnie. Masz rację oczywiście.
                                Co prawda wolalbym żeby w wypadku tego typu działan była umieszczona informacja
                                z jakiego powodu doszło do tak radykalnych decyzji - nie byłoby wtedy sprawy .
                                • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:59
                                  andrzej585858 napisał:

                                  > Fakt, na wyciąganie wniosków na pewno za wcześnie. Masz rację oczywiście.
                                  > Co prawda wolalbym żeby w wypadku tego typu działan była umieszczona informacja
                                  > z jakiego powodu doszło do tak radykalnych decyzji - nie byłoby wtedy sprawy .

                                  Andrzeju, ty jesteś już stałym bywalcem, ale nie aż tak stałym, by pamietać
                                  naszą awanturę z M. Nie wiesz, z jakim zalewem chamstwa, brutalnych ataków ad
                                  personam i niespotykanego tu ... no, nie mam wrecz słow, brudu i obrzydliwości
                                  musielismy się zmagać. To dlatego mamy pięciu moderatorów, jeden sobie nie
                                  radził, własnie dlatego że nie mógł być 24/dobe na forum. A zaczęło sie tez
                                  niewinnie, od drobiażdżków, niegrzecznych, ale absolutnie nie nadających się do
                                  wycięcia. Od tego czasu ci, co pamietają M., są przewrazliwieni i podejrzliwi.
                                  Ja jestem, wiem, że Lezbobimbo też. Niewątpliwie może się mylić, błądzić jest
                                  rzeczą ludzką, ale jeśli widzi posty osoby, która twierdzi, że od lat udziela
                                  się na forum, lecz w tym roku poza tymi atakującymi napisała dwa posty (w tym
                                  jeden jednozdaniowy w sierpniu), rok wczesniej - pięć, a jeszcze rok wczesniej -
                                  dwa, moze domniemywać, że nie ma do czynienia z człowiekiem "dobrej woli".
                                  Zwłaszcza w obliczu napadów piśmienniczych innych osób, których nie notuje
                                  wyszukiwarka tego forum wcale.
                                  • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 15:13
                                    anutek115 napisała:

                                    Od tego czasu ci, co pamietają M., są przewrazliwieni i podejrzliwi.
                                    > Ja jestem, wiem, że Lezbobimbo też. Niewątpliwie może się mylić, błądzić jest
                                    > rzeczą ludzką, ale jeśli widzi posty osoby, która twierdzi, że od lat udziela
                                    > się na forum, lecz w tym roku poza tymi atakującymi napisała dwa.

                                    Oczywiście, rozumiem motywacje i to że mozna byc przewrażliwionym. No cóż, ja
                                    jestem przewrażliwiony na działania cenzorskie, zwłaszcza jak są nieco
                                    nadgorliwe - a mam wrażenie ze takie właśnie były w tym przypadku.
                                    Mam nadzieję ze juz sie nie powtórzą.

                                    • dakota77 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 15:17
                                      Andrzeju, zostawmy juz na razie ten temat. Mam wrazenie, ze awantura o
                                      cenzure na forum stanie sie woda na mlyn naszych krytykow.
                                      • szprota Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 15:29
                                        dakota77 napisała:

                                        > Andrzeju, zostawmy juz na razie ten temat. Mam wrazenie, ze awantura o
                                        cenzure na forum stanie sie woda na mlyn naszych krytykow.

                                        Dokładnie, zwłaszcza, że teza postawiona przez Andrzeja jest najprawdopodobniej
                                        fałszywa. Posty, że powtórzę, moim zdaniem, nie zostały wycięte dlatego, że były
                                        "nie po linii", tylko dlatego, że pochodziły od osoby, co do której zaszło
                                        podejrzenie, że sztucznie podkręca dyskusję.
                                        Gdyby na forum działała cenzura w takim wydaniu, w jakim nakreśla ją Andrzej, on
                                        sam, Ding Yun czy Rozdział w ogóle by nie mogły tu pisać. A piszą. Andrzeju,
                                        przemyśl to i zejdź z cenzury, bo najgłośniej krzyczą o niej ci, którzy nie
                                        pamiętają, że wolność słowa kończy się na metr od twarzy rozmówcy.
                                        • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 16:43
                                          szprota napisała:


                                          > Gdyby na forum działała cenzura w takim wydaniu, w jakim nakreśla ją Andrzej, o
                                          > n
                                          > sam, Ding Yun czy Rozdział w ogóle by nie mogły tu pisać. A piszą. Andrzeju,
                                          > przemyśl to i zejdź z cenzury, bo najgłośniej krzyczą o niej ci, którzy nie
                                          > pamiętają, że wolność słowa kończy się na metr od twarzy rozmówcy.

                                          Miałem już dać spokój, ale trudno - mogę zapytać się co mam przemyśleć?
                                          Moge dowiedzieć się na podstawie jakich argumentów wymienione osoby , w tym
                                          takze moja skromna, mogą znależć sie pod nadzorem cenzorskim?
                                          Dla mnie wolność słowa właśnie nie kończy się metr od twarzy i naprawdę to ja
                                          bym radził przemyśleć czym jest właśnie wolność słowa.

                                          • szprota Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 16:54
                                            andrzej585858 napisał:



                                            >
                                            > Miałem już dać spokój, ale trudno - mogę zapytać się co mam przemyśleć?
                                            > Moge dowiedzieć się na podstawie jakich argumentów wymienione osoby , w tym
                                            takze moja skromna, mogą znależć sie pod nadzorem cenzorskim?
                                            > Dla mnie wolność słowa właśnie nie kończy się metr od twarzy i naprawdę to ja
                                            bym radził przemyśleć czym jest właśnie wolność słowa.

                                            ...Ale oczywiście, nie dajesz.
                                            Wymieniłam te osoby, których poglądy nie pokrywają się z ogólną krytyką
                                            twórczości M.M. ani jej, niezbyt ostatnio skromnej, osoby, chcąc zwrócić Ci
                                            uwagę, że gdyby działała praktyka cięcia postów nie po linii, poglądy takie nie
                                            doczekałyby się publikacji. I to proszę przemyśleć, zanim się uderzy w lament o
                                            cenzurze, zwłaszcza że powody, dla których Seala została wycięta, były jasno
                                            przedstawione, i to kilkukrotnie.
                                            • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:08
                                              szprota napisała:

                                              I to proszę przemyśleć, zanim się uderzy w lament o
                                              > cenzurze, zwłaszcza że powody, dla których Seala została wycięta, były jasno
                                              > przedstawione, i to kilkukrotnie.

                                              Najlepszym komentarzem jest właśnie ten który jest na koncu tego wątku autorstwa
                                              the_dzidki , konkretny i jasny.
                                              Powodów do wycinania po prostu nie było i tyle, podobnie jak lamentów o cenzurze
                                              i to warto właśnie przemyśleć.
                                              Temat jak dla mnie zakończony.
                                              • dakota77 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:25
                                                Jak to "nie bylo lamentow o cenzure"? Plakales nad nia iles godzin,
                                                porownujac sytuacje do poprzedniego systemu.
                                                Zgadzamy sie, ze cenzor sie zapedzil, ale motywy juz tu byly iles razy
                                                wytlumaczone i ja je przyjmuje. Po co robic afere?
                                              • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:35
                                                andrzej585858 napisał:
                                                >
                                                > Najlepszym komentarzem jest właśnie ten który jest na koncu tego wątku autorstw
                                                > a
                                                > the_dzidki , konkretny i jasny.
                                                > Powodów do wycinania po prostu nie było i tyle, podobnie jak lamentów o cenzurz
                                                > e

                                                A, jednak nie wytrzymam i sie wtrącę. Znaczy, czego nie było? Lamentów o
                                                cenzurze nie było?

                                                Cytaciki:
                                                Nic na to nie poradzę ale lekka cholera mnie bierze jak widzę cenzorskie zapedy
                                                - zwłaszcza że byly jak widzę całkiem bezpodstawne.

                                                No cóż, ja
                                                jestem przewrażliwiony na działania cenzorskie, zwłaszcza jak są nieco
                                                nadgorliwe - a mam wrażenie ze takie właśnie były w tym przypadku.

                                                Dla mnie wolność słowa właśnie nie kończy się metr od twarzy i naprawdę to ja
                                                bym radził przemyśleć czym jest właśnie wolność słowa.

                                                > i to warto właśnie przemyśleć.

                                                I ja własnie przemyśliwuję i dochodze do wniosku, że chyba zaraz zrealizuje się
                                                sen o złotej wolności twój, Andrzeju, a o forum fanów MM bez wrednych
                                                uczestników wszystkich "aktywnych uczestników" z trzema postami na koncie i
                                                innych pacynek, jak aktywni uczestnicy znikną, nie chcąc się zderzać ze scianą.
                                                Co tydzień dyskusja, czemu jesteśmy wredni. Co tydzień propozycje, żebysmy
                                                zmienili nazwę forum. Co tydzień płacze, jak źle traktujemy nowych. Teraz, z
                                                trzech nic nie wnoszących, niegrzecznych, usunietych postów (usuniętych nie
                                                ze względu na treść,
                                                tylko aby uniemożliwić przyjemność pomącenia) jeremiady
                                                na temat naszych cenzorskich zapędów. Tak, po co sie krępować, juz byliśmy
                                                malkontentami, starymi babami którym nie przystoi, zwolennikami PRL-u, który to
                                                PRL najwyraźniej wyprał nam mózgi, skoro nie widzimy, jacy z nas cenzorzy, jak
                                                nie szanujemy wolnosci slowa, i w ogóle, mamy to przemysleć!!! Jak wspomniałam,
                                                ja przemyślałam, i chyba żałuję powrotu na forum. Jest ono faktycznie inne niż
                                                to, na którym zaczęłam pisać lata temu. Ale nie dlatego, że "starzy" są wredni,
                                                chamscy i brutalni dla nowych. Ale dlatego, że, tak, zapanowała na nim cenzura.
                                                Już się trzeba zastanawiać - czy nie urażę? czy, Boże broń, nie zniechęcę
                                                nowego, co go nie znam (bo nad uczuciami i samopoczuciem starego to już nie ma
                                                przecież potrzeby się zastanawiać, staremu mozna dowolnie dowalać i o dowolne
                                                rzeczy go pomawiać), ale może on nas czyta? czy dostatecznie przemyślałam to, co
                                                chciałam napisać? rany, chciałam to ująć tak, ale nie mogę, bo się poobrażają
                                                nowi/innowiercy/katolicy/niewierzący/uciskani przez PRL/nie pamiętający
                                                PRL-u/niepotrzebne skreślić! Ja zasadniczo uważam, ze zastanawianie się nad tym,
                                                co się pisze jest jak najbardziej słuszne. Ale nad formą, by była grzeczna,
                                                logiczna i dobrze objaśniała, co autor miał na myśli, a nie nad treścią, którą
                                                trzeba raz ocenzurować w głowie, potem jeszcze raz podczas pisania, a potem
                                                trzeba się z niej jeszcze tłumaczyć. Ja tu pisałam, bo było mi tu dobrze wśród
                                                ludzi o zwichrowanym poczuciu humoru. Ale jest mi coraz rzadziej dobrze.

                                                > Temat jak dla mnie zakończony.

                                                Jak miło. Choć boję się uwierzyć.
                                                • dakota77 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 18:10
                                                  Przykro czytac, Anutku, ze zalujesz powrotu na forum. Tak bardzo cie
                                                  tu brakowalo. Ale doskonale wiem, jak sie czujesz. Kiedys czulismy
                                                  sie tu swobodnie. Potem pojawila sie pierwsza seria zarzutow, ze
                                                  forum jest okropne, a my tu zle traktujemy nowych. Tylko ze jakos ci
                                                  nowi, ktorym zalezalo na dyskusjach, a nie na awanturach, jakos
                                                  znalezli tu dla siebie miejsce.

                                                  Szkoda tylko, ze ataki ludzi, ktorzy nie chca z nami brac udzial w
                                                  dyskusjach, a w tym samym czasie maja dluga liste oczekiwan co do
                                                  kszlaltu forum faktycznie cos tu w atmosferze powaznie zepsuly.
                                                  Coraz mniej osob ze starego skladu tu pisze, za chwile zostana tylko
                                                  ci nowi z pretesjami.
                                                • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 18:38
                                                  anutek115 napisała:

                                                  >
                                                  > A, jednak nie wytrzymam i sie wtrącę. Znaczy, czego nie było? Lamentów o
                                                  > cenzurze nie było?
                                                  > Cytaciki:

                                                  Też mimo wszystko nie wytrzymam - te cytaty to są lamenty? Po prostu nie
                                                  zgadzam się z tak prezentowaną definicję tzw. "podkręcania dyskusji" - inaczej
                                                  to określę - zniesmacza mnie taka definicja właśnie gdyż dowolność jej
                                                  intepretacji można było właśnie zaobserwować..
                                                  >
                                                  , jak aktywni uczestnicy znikną, nie chcąc się zderzać ze scianą.

                                                  Dziwne, mam podobne uczucie że zderzam się ze ścianą 0 tylko że z tego powodu
                                                  wcale nie mam zamiaru znikać. Przyjmuje po prostu że inaczej widzimy rozne problemy.

                                                  > Co tydzień dyskusja, czemu jesteśmy wredni. Co tydzień propozycje, żebysmy
                                                  > zmienili nazwę forum. Co tydzień płacze, jak źle traktujemy nowych.

                                                  Trudno - zabronic nie można. Mozna najwyzej nie odpowiadać. Chciałbym zauważyć
                                                  że też bronię forum przed tego typu atakami. Co zaś tyczy się reszty argumentów
                                                  - no cóż zastanawiać się bo może kogoś urażę? To raczej normalne że kogoś w
                                                  koncu się urazi, tym bardziej gdy pisze się na szerokim forum .
                                                  Wydaje mi się że czasem trzeba wziąść pod uwagę że jednak są ludzie będący w
                                                  mniejszości którzy inaczej widzą daną sytuację.

                                                  >
                                                  > > Temat jak dla mnie zakończony.
                                                  >
                                                  > Jak miło. Choć boję się uwierzyć.

                                                  No i teraz napiszesz że jak zwykle musiałem coś dodać czyli podkręcić dyskusję.
                                                  No cóż tyle zarzutów zostało wysunietych - że aż strach się bać.
                                                • lezbobimbo Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 00:34
                                                  anutek115 napisała:
                                                  > I ja własnie przemyśliwuję i dochodze do wniosku, że chyba zaraz zrealizuje
                                                  się> sen o złotej wolności twój, Andrzeju, a o forum fanów MM bez wrednych>
                                                  uczestników wszystkich "aktywnych uczestników" z trzema postami na koncie i>
                                                  innych pacynek, jak aktywni uczestnicy znikną, nie chcąc się zderzać ze scianą.
                                                  (...) Jak wspomniałam,> ja przemyślałam, i chyba żałuję powrotu na forum.
                                                  Ja tu pisałam, bo było mi tu dobrze wśród
                                                  > ludzi o zwichrowanym poczuciu humoru. Ale jest mi coraz rzadziej dobrze.

                                                  Nieeeee!! Anutku kochany nie rob mnie ni forum tego, nie odchodz! Bez Ciebie
                                                  zwichrowane poczucie humoru tutaj jakze krzewic?

                                                  Zastanowimy sie tylko (tzn niech reszta forum sie wypowie) co mamy czynic z
                                                  jakze pacyfistycznymi pacynkami - pouczac, ignorowac czy wyszarzac? Ja bym sobie
                                                  osobiscie wyszarzala (skoro nie nalezy ciunc) :P
                                          • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:00
                                            andrzej585858 napisał:

                                            > Miałem już dać spokój, ale trudno - mogę zapytać się co mam przemyśleć?
                                            > Moge dowiedzieć się na podstawie jakich argumentów wymienione osoby , w tym
                                            > takze moja skromna, mogą znależć sie pod nadzorem cenzorskim?


                                            Nikt
                                            nie mówi, że możesz znaleźć się pod nadzorem cenzorskim, tylko, że
                                            "posty, że powtórzę, moim zdaniem, nie zostały wycięte dlatego, że były
                                            "nie po linii", tylko dlatego, że pochodziły od osoby, co do której zaszło
                                            podejrzenie, że sztucznie podkręca dyskusję.

                                            Którego zdania w odpowiedzi Szproty nie rozumiesz, Andrzeju? Pisze dziewczyna
                                            wyraźnie, że nie daltego cięto posty, ze były nie po linii - i ciebie wymienia
                                            jako jedną z osób, która własnie pisze nie po linii i mimo to nie jest
                                            cięta.

                                            Natomiast podkręcanie dyskusji jest twoją mocną stroną (a mimo to też nie byłes
                                            cięty), zaś jedyną na to metodą jest nie ciągnięcie tematu dalej. Co też
                                            zamierzam uczynić.
                                            • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:25
                                              anutek115 napisała:

                                              >
                                              > Natomiast podkręcanie dyskusji jest twoją mocną stroną (a mimo to też nie byłes
                                              > cięty), zaś jedyną na to metodą jest nie ciągnięcie tematu dalej. Co też
                                              > zamierzam uczynić.

                                              Mie uważasz że podobna argumentacja trąci lekką paranoją? "Podkręcanie dyskusji"
                                              jako motyw do wycinania?
                                              A nie wystarczy po prostu nie odpowiadać? Tak jak Ty masz zamiar właśnie uczynić?
                                              Czy jest w tym coś dziwnego że odpowiada się na uwagi kierowane w stronę adresata?
                                              Nie podoba mi się co dana osoba napisała to nie udzielam jej odpowiedzi a jeżeli
                                              już wchodzę z tą osoba w jakiś dyskurs to chyba nie ma jakiejś normy co do
                                              ilosci postów mam nadzieję?

                                              Dla mnie problem powstał że zostały wycięte posty pomimo ze nie było w nich nic
                                              obrażliwego i na tym prosiłbym się skupić - bo jakoś wszelkie inne argumenty są
                                              w moim odczuciu nieco nie na miejscu.

                                              Podpisuję się natomiast pod tym co napisała the_dzidka która właśnie, w moim
                                              odczuciu, napisała to co powinna napisać.


                                              • mama_kotula Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 17:39
                                                CytatMie uważasz że podobna argumentacja trąci lekką paranoją? "Podkręcanie dyskusji"
                                                jako motyw do wycinania?


                                                Ja przepraszam, że nieśmiało się wtrącę, ale Szprocie, Anutkowi i całej reszcie chodziło imho o SZTUCZNE podkręcanie dyskusji, czyli to, co jest powszechnie zwane trollizmem.
                                                I na KAŻDYM forum internetowym - polskim, zagranicznym, publicznym, większości prywatnych, wycinanie postów SZTUCZNIE podkręcających dyskusję jest normalną praktyką uwzględnioną w regulaminie i zasadach forum.
                                                A teraz uciekam, bo mnie zniesmacza ta dyskusja z lekka.
                                                • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 18:52
                                                  Ale ja nie podkręcałam SZTUCZNIE dyskusji.
                                                  Tak jak napisałam wcześniej, nie przeczytałam innych krytycznych
                                                  wpisow. Ale nawet gdyby, to nie zmieniłyby one mojego zdania ani na
                                                  jotę, ani chęci jego wyrażenia.
                                      • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 15:42

                                        dakota77 napisała:

                                        > Andrzeju, zostawmy juz na razie ten temat. Mam wrazenie, ze awantura o
                                        > cenzure na forum stanie sie woda na mlyn naszych krytykow.

                                        Wedle Twego życzenia, o Pani :-)))
                                        Choć nie powstrzymam się od wtrętu politycznego - logika PO przez powyższe
                                        stwierdzenie nieco przebija.
                                        No przeciez nie będę aż tak grzeczny.
                                        • dakota77 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 15:48
                                          No i po ten wtret polityczny? A motywy cenzora zostaly juz kilka razy
                                          wyjasnione i sadze, ze wyjasnion dobrze. Przeciez dobrze wiesz, ze za
                                          sama krytyke nie usuwa sie tu postow.
                                          • idomeneo Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 16:06
                                            jeśli można dorzucić swoje trzy grosze - ja też uważam, że nie było podstaw do
                                            usuwania postów Seali i że to dobrze, że zostały przywrócone. Natomiast
                                            mechanika forum zadziałała, moim zdaniem, całkiem w porządku: ktoś z
                                            uprawnieniami moderatorskimi popełnił błąd, niemal natychmiast zostało to
                                            wytknięte, a następnie naprawione.
                                  • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 20:01
                                    anutek115 napisała:


                                    . Niewątpliwie może się mylić, błądzić jest
                                    > rzeczą ludzką, ale jeśli widzi posty osoby, która twierdzi, że od
                                    lat udziela
                                    > się na forum, lecz w tym roku poza tymi atakującymi napisała dwa
                                    posty (w tym
                                    > jeden jednozdaniowy w sierpniu), rok wczesniej - pięć, a jeszcze
                                    rok wczesniej
                                    > -
                                    > dwa, moze domniemywać, że nie ma do czynienia z
                                    człowiekiem "dobrej woli".
                                    >

                                    Aleś mnie prześwietliła:P . A ok. trzydziestu postow jeszcze
                                    dawniejszych nie zauważyłas jakoś, ciekawe... (post dwuzdaniowy)
                                    • anutek115 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 20:22
                                      seala napisała:

                                      > Aleś mnie prześwietliła:P . A ok. trzydziestu postow jeszcze
                                      > dawniejszych nie zauważyłas jakoś, ciekawe... (post dwuzdaniowy)

                                      Zauważyłam. Całe 31 w roku 2005, natomiast żadnego w roku 2004, od którego
                                      podobno na tym forum pisujesz... ale zakładam, że moja wyszukiwarka jest
                                      zepsuta, jako wyszukiwarka osoby zaangażowanej w spisek tepienia nowych i
                                      niezaleznych myślowo :D.

                                      Razem naliczyłam ich, tych wpisów 61 w ciągu czterech lat. Wow. Faktycznie,
                                      wszystko cofam - jestes aktywną uczestniczka tworzącą atmosfere tego forum. Ach,
                                      jak bardzo, bardzo mi wstyd, że mogłam podejrzewać cos innego!
                                      • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 20:36
                                        >
                                        > Zauważyłam. Całe 31 w roku 2005, natomiast żadnego w roku 2004, od
                                        którego
                                        podobno na tym forum pisujesz...

                                        No to mnie masz. Jak mogłam się tak pomylić, przecież pierwszy post
                                        powstał na początku lutego 2005! A tak w ogóle tak naprawdę to forum
                                        chyba nie istniało jeszcze w 2004 roku, albo wyszukiwarka
                                        rzeczywiscie nie pokazuje tego roku, ale to chyba wątpliwe.
                                        • ewaty Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 20:50
                                          Mamo moja, chyba zaczęli czegoś do wudy dosypywać. Skąd ten
                                          gwałtowny wysyp krytykantów forum akurat teraz? Wpływ listopada? UV
                                          za mało?
                                          Ja się może rzadko wypowiadam na forum, ale bardzo lubię je czytać i
                                          zaglądam tu codziennie. Mam poczucie udziału w bardzo fajnym klubie.
                                          Jako regularna czytelniczka uważam, że mogę wygłosić następujące
                                          zdanie: to forum NIE jest zbiorowiskiem sfrustrowanych bab-i-
                                          chłopów, którym ulewa się na wybraną ofiarę, czyli MM. Niejedną
                                          analizę postaci, treści itp. należałoby zalecić jako lekturę
                                          obowiązkową w szkołach w cyklu "jak czytać uważnie". Jeżeli grupa
                                          ludzi spotyka się, całkiem dobrowolnie, w jakimś miejscu- w
                                          wirtualu, czy realu, to znaczy, że jest im dobrze w takiej formie.
                                          Jeśli komuś dobrze nie jest, to sobie idzie. Ale nie rozumien celu
                                          kolejnych postów krytycznych w stylu :"jak wam może być dobrze w
                                          takim miejscu, mnie się ono nie podoba, zmieńcie je, to mi się
                                          zacznie podobać". Ale przestanie tym, którzy je tworzyli. Nie
                                          zmieniajcie się, proszę....
                                          • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 21:11
                                            ewaty napisała:

                                            . Ale nie rozumien celu
                                            > kolejnych postów krytycznych w stylu :"jak wam może być dobrze w
                                            > takim miejscu, mnie się ono nie podoba, zmieńcie je, to mi się
                                            > zacznie podobać". Ale przestanie tym, którzy je tworzyli. Nie
                                            > zmieniajcie się, proszę....

                                            Podpisuję się pod powyższym. Także i dla mnie , wbrew pozorom, wcale nie podoba
                                            się ten wysyp krytykanctwa utrzymany w powyższym stylu.
                                            Może mniej czepiania się o słowa?
                                            Co nie oznacza wcale że trzeba udawać iż nie ma problemu, kiedy on występuje.

                                            • szprota Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 21:26
                                              andrzej585858 napisał:

                                              > ewaty napisała:
                                              >
                                              > . Ale nie rozumien celu
                                              > > kolejnych postów krytycznych w stylu :"jak wam może być dobrze w takim
                                              miejscu, mnie się ono nie podoba, zmieńcie je, to mi się
                                              > > zacznie podobać". Ale przestanie tym, którzy je tworzyli. Nie
                                              > > zmieniajcie się, proszę....
                                              >
                                              > Podpisuję się pod powyższym. Także i dla mnie , wbrew pozorom, wcale nie
                                              podoba się ten wysyp krytykanctwa utrzymany w powyższym stylu.
                                              > Może mniej czepiania się o słowa?
                                              > Co nie oznacza wcale że trzeba udawać iż nie ma problemu, kiedy on występuje.
                                              >

                                              Dobrze, kochani. Miałabym naprawdę prośbę o skończenie dyskusji, bo mam
                                              wrażenie, że nie prowadzi ona donikąd.
                                              Z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że po występie Jeffi i jej wątku na
                                              Książkach na forum zaczęło zaglądać więcej osób, stąd i ta maniera wyskoku zza
                                              krzaka i objeżdżania, że forum niefajne, przez osoby, które piszą jeden post na
                                              miesiąc albo wcale, zatem w forum uczestniczą w nader nikłym stopniu (metafora z
                                              przyjściem do nowej knajpy i rozkazywaniem stałym bywalcom zmiany wystroju
                                              wnętrza, muzyki i jadłospisu nasuwa się sama przez się). Ta metafora obrazuje
                                              moje zdanie na temat tego, czy i co na forum zmienić.
                                              Czuję się współodpowiedzialna za to, że posty Seali zostały wycięte, bom
                                              pierwsza wysunęła podejrzenie, że to kolejny klon. Tu sprawa jest wyjaśniona,
                                              pozostaje mi jedynie jeszcze raz serdecznie przeprosić. Jednocześnie po raz
                                              kolejny podkreślam, że z mojego punktu widzenia posty Seali poleciały wyłącznie
                                              dlatego, że wydawały się być dziełem pacynki, nie dlatego, że były krytyczne
                                              wobec forum.
                                              Do osób zaglądających tu rzadko mam jedną prośbę: zanim zdecydujecie postawić
                                              diagnozę, jaka na forum jest atmosfera, bardzo proszę, porozmawiajcie z nami.
                                              Podyskutujcie. Zacznijcie pisać. Bądźcie tu u siebie, nie gośćmi. Bo gościnność
                                              gościnnością, ale gospodarz nie będzie przemalowywał ścian tylko dlatego, że
                                              gość lubi kolor różowy.
                                              • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 22:04
                                                szprota napisała:

                                                > Do osób zaglądających tu rzadko mam jedną prośbę: zanim zdecydujecie postawić
                                                > diagnozę, jaka na forum jest atmosfera, bardzo proszę, porozmawiajcie z nami.
                                                > Podyskutujcie. Zacznijcie pisać. Bądźcie tu u siebie, nie gośćmi. Bo gościnność
                                                > gościnnością, ale gospodarz nie będzie przemalowywał ścian tylko dlatego, że
                                                > gość lubi kolor różowy.

                                                Pozwolę sobie pryncypialnie napisać - Amen.
                                                Jednak coś takiego jak ESD powinno byc wpisane w regulamin , przynajmniej tego
                                                forum, tak sobie cicho myślę.
                                                • mama_kotula Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 22:19
                                                  CytatJednak coś takiego jak ESD powinno byc wpisane w regulamin , przynajmniej tego forum, tak sobie cicho myślę.

                                                  Tak, wiem, nie powinnam ciągnąć, ale muszę, bo się uduszę.

                                                  Chodzi ci o to, Andrzeju, że ktoś pluje, a forum w imię idei ESD ma twierdzić z uśmiechem, że to deszcz pada? Czy jak mam tę twoją ideę ESD wpisanego w regulamin rozumieć?

                                                  Bo jeśli tak, jak zrozumiałam, to bardzo przykro mi, ale ja się na to nie piszę.
                                                  Nie, no skłamałam. Wcale mi nie przykro z tego powodu.
                                                  • andrzej585858 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 22:39
                                                    mama_kotula napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > Chodzi ci o to, Andrzeju, że ktoś pluje, a forum w imię idei ESD ma twierdzić z
                                                    > uśmiechem, że to deszcz pada? Czy jak mam tę twoją ideę ESD wpisanego w regula
                                                    > min rozumieć?

                                                    Nie, tak oczywiście nie. Proszę zwrócić uwagę że to było pod apelem do osob
                                                    nowych lub też rzadko odwiedzających forum.
                                                    Zanim ktoś rzuci sie do ataku dobrze byłoby jakby się uśmiechnął.

                                                    > Bo jeśli tak, jak zrozumiałam, to bardzo przykro mi, ale ja się na to nie piszę
                                                    > .
                                                    > Nie, no skłamałam. Wcale mi nie przykro z tego powodu.

                                                    Też bym skłamał jakbym powiedział że nie rozumiem. Ja po prostu, z wyjątkiem
                                                    wulgaryzmów i ataków ad personam, chciałbym po prostu wiedzieć dlaczego dana
                                                    osoba pluje. Jeżeli zaś nadal by to czyniła - po prostu bym ją ignorował.
                                                    Mamy prawo różnić się i mieć inne zdanie na dany temat - tak mi się wydaje.

                                                    Poza tym nie warto dać się udusić.

                                      • lezbobimbo Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 00:19
                                        Hop, hop, to ja, to ja, ZUA wycinajaca cenzura perelowska! :-D Przypelglam wreszcie na foruma, spozniona straszliwie, i doczytuje oto ferment, ktory stworzylam ciachnieciem wczoraj. Tak, to bylam ja!
                                        -
                                        • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 08:35
                                          lezbobimbo napisała:


                                          > wrzucilam w wyszukiwarke i coz znalazlam? Kilka skromnych
                                          postow,

                                          Nie kilka, a kiladziesiąt.Rozumiem, że pogrubilaś czcionkę, zeby
                                          bylo dramatyczniej?


                                          Ciachnelam dla dobra atmosfery forum, ktore jest naszym wspolnym
                                          domem,
                                          > nieprawdaz :PPPP

                                          No to Ci się udało, atmosfera rzeczywiscie się po tym cięciu
                                          znaczaco poprawiła;)


                                          >
                                          • lezbobimbo Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 08:51
                                            seala napisała:
                                            > lezbobimbo napisała:
                                            > > wrzucilam w wyszukiwarke i coz znalazlam? Kilka skromnych
                                            > postow,
                                            > Nie kilka, a kiladziesiąt.Rozumiem, że pogrubilaś czcionkę, zeby
                                            > bylo dramatyczniej?

                                            Prawde mowiac nie mam takiej cierpliwosci jak Anutek i nie chcialo mi sie
                                            przedzierac przez wyniki swiadczace o tym, ze przesiadujesz glownie na forach o
                                            wakacjach nad morzem, a tu praktycznie nigdy nie zagladasz (nie dosc ze jestem
                                            ZUA to rowniez leniwa).
                                            Wystarczylo zaledwie te kilka postow tutejsze z ostatnich dwoch lat, zebym sie
                                            na Ciebie uwzina..

                                            > No to Ci się udało, atmosfera rzeczywiscie się po tym cięciu
                                            > znaczaco poprawiła;)

                                            A jakie ozywienie, jak cisnienie skoczylo! :) Jakby ktos wczesniej watpil, forum
                                            nie jest MARTFE :))))
                                            • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 09:00

                                              >
                                              nie chcialo mi sie
                                              > przedzierac przez wyniki swiadczace o tym, ze przesiadujesz
                                              glownie na forach o
                                              > wakacjach nad morzem, a tu praktycznie nigdy nie zagladasz (

                                              Nie manipuluj. Czy zaglądam i jak często to nie wiesz - to raz.
                                              Kilkadziesiąt na TYM forum - to dwa. I jest jakis zakaz odwiedzania
                                              forum "morze"? Znowu się robi absurdalnie.
                                              • meduza7 Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 09:05
                                                I w tym momencie bardzo żałuję, że na forach gazetowych nie ma opcji blokowania
                                                tematu. Bo jak już sobie zaczynamy wyliczać, kto, gdzie i ile postów napisał, to
                                                przepraszam bardzo, ale się robi absurd do kwadratu.
                                                Proponuję naprawdę zakończyć tę dyskusję.
                                              • lezbobimbo Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 09:10
                                                seala napisała:
                                                > Nie manipuluj. Czy zaglądam i jak często to nie wiesz - to raz.
                                                > Kilkadziesiąt na TYM forum - to dwa. I jest jakis zakaz odwiedzania
                                                > forum "morze"? Znowu się robi absurdalnie.

                                                Nie manipuluje i nie pisze ze nie wolno na morzu, pisze szczerze, ze najczesciej
                                                przesiadujesz gdzie indziej. Jesli tu zagladasz co dzien, to tego nie widac
                                                przeciez! Jedyny dowod na wspoltworzenie i na "przebywanie" na jakimkolwiek
                                                forum to pisanie na nim. CZESTE. Dlatego tak podliczam absurdalnie.
                                                • seala Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 09:16
                                                  Nie manipuluje i nie pisze ze nie wolno na morzu, pisze szczerze, ze
                                                  najczesciej
                                                  przesiadujesz gdzie indziej. Jesli tu zagladasz co dzien, to tego
                                                  nie widac
                                                  przeciez! Jedyny dowod na wspoltworzenie i na "przebywanie" na
                                                  jakimkolwiek
                                                  forum to pisanie na nim. CZESTE. Dlatego tak podliczam absurdalnie.

                                                  Zgadzam się z Meduzą, że tę dyskusję to należy jednak zakończyć.
                                                  Zdecydowanie:-)
                                        • mmaupa Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 16.11.09, 12:11
                                          Ja bym cięła tylko posty typu M - wulgarne i ad personam. Reszty nie, co nam
                                          pacynki szkodzą? Jak ktoś chce, to im odpisze, jak nie chce, to nie.
                              • szprota Re: Jaki kontakt z mlodymymi czytelnikami? 15.11.09, 14:52
                                anutek115 napisała:


                                >
                                > Chwila, może nie tak hop do przodu z wnioskami? Posty zniknęły wczoraj w nocy,
                                może osoba, która je usunęła nie zajrzało jeszcze na forum? Nawet dla moderatora
                                nie jest obowiązkowe siedzieć to 24/dobę, albo wręcz kazać się SMS-em
                                powiadamiać, jak ktoś co nowego napłodził, coby sie moderator błyskawicznie
                                musiał do tego odnieść.

                                Też sądzę, że osoba, która wycięła, po prostu nie zajrzała na forum.

                                > Nie jest, i każdy stary bywalec to wie - Dzidka, Lezbobimbo, Szprota, Meduza,
                                i Klymenystra bodajże.
                                >

                                Dokładnie. A tu jest wątek na ten temat:
                                forum.gazeta.pl/forum/w,25788,83749639,,Powitajmy_nowych_wspoladministratorow_.html?v=2
                        • szprota Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:14
                          seala napisała:


                          > A moze jednak trochę inaczej na to spojrzeć? Że ta fala krytyki nie jest
                          jednak dziełem jakiegoś spisku, tylko forum zmierza już w tak skrajną stronę,
                          że wywołuje to coraz większy negatywny odzew?
                          > Uczciwie przyznam, że swój post popełniłam nie mając świadomosci, że na forum
                          jest już tyle krytycznych opinii. Po prostu nie czytałam wszystkich postów,
                          weszłam akurat w ten i tu postanowiłam się uzewnętrznić;). Ale teraz
                          przeczytałam już wszystko!

                          W takim razie tym bardziej przepraszam za podejrzenia. Co do kondycji forum, to
                          też się powtórzę, ale może jeszcze tym razem warto: forum tworzymy wszyscy.
                          Jeśli najaktywniejsze są osoby wielce krytyczne wobec ostatniej twórczości M.M.,
                          nie dziwota, że rzadszym gościom wydaje się, że tak myśli całe forum. Wystarczy
                          jednak i poczytać, i spróbować samodzielnie zapoczątkować dyskusje, by się
                          okazało, że zwłaszcza stara Jeżycjada budzi wiele pozytywnych emocji (choćby
                          wątek o scenach, od których dostajemy dreszczy...)
                          • dakota77 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:17
                            Tak, tylko zapoznanie sie z forum wymaga wiekszego wysilku niz
                            zobaczenie, jakie tematy sa na gorze i wyjechanie z krytyka.
                      • rozdzial43 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:15
                        szprota napisała:

                        > Zwróć jednak uwagę, że
                        > pojawiłaś się ze swoją krytyką w dość newralgicznym na forum okresie i
                        > podejrzenia nasunęły się same.
                        >
                        Szproto, możesz mi wierzyć albo nie wierzyć, że nie jestem wielbłądem, ale
                        naprawdę zamiarem mojego postu nie jest rozniecenie jakiejś awantury. Ale jeśli
                        tyle osób w ciągu ostatnich miesięcy, właściwie to już ponad roku (począwszy od
                        jesiennego wątku Ginestry), poprzez wątki Noidy, wcześniejsze nie pamiętam
                        nicka, kolejne uwagi krytyczne, wreszcie ostatnie ataki na forum, występują z
                        otwartą krytyką forum, zarzucając właściwie jedno i to samo, jeno innymi
                        słowami, to może trzeba się jednak pochylić z refleksją nad tymi uwagami.

                        Ja nie wiem oczywiście, czy Ty nie masz racji twierdząc, że w to się bawi jedna
                        osoba, ale ja osobiście w to wątpię, bo przekonana jestem że te osoby, które
                        wyżej wymieniłam na pewno nie są pacynkami (np, Noida, czy Ginestra).

                        NIe mam natomiast wątpliwości, że od dłuższego czasu forum dryfuje w kierunku
                        radykalnej krytyki twórczości MM. Ja osobiście nie widzę nic złego w czyichś
                        przekonaniach, ale jednocześnie widzę, że mamy próby w narzucaniu radykalnej
                        linii jako definiującej forum.

                        Przykro mi to powiedzieć, ale moim zdaniem możliwości tego niezwykłego i
                        wspaniałego niegdyś forum przerosły umiejętności i możliwości administratorki
                        (mam tu na myśli Dzidkę) i niektórych moderatorek. I znów nie zrozumcie mnie
                        źle: nie bronię Wam wolności radykalnych ocen i poglądów, ale możecie je
                        prezentować tylko jako forowiczki. Jako administratorki i moderatorki jesteście
                        zobowiązane do zachowania bezstronności i oględnego zajmowania stanowiska po
                        jednej ze stron sporu.

                        Ostatnie zachowania jednej z moderatorek, tnącej niewygodne wypowiedzi Seali
                        utwierdziły mnie w powyższym przekonaniu i ostatecznie skłoniły do wywalenia
                        tego, co mi od dłuższego czasu w duszy gra.

                        Jeśli wytniecie mój post, to tak, jakbyście przyznały mi rację, co mnie powiem -
                        jeśli niesprawiedliwie - z góry przepraszam, wcale do szaleństwa nie zdziwi.
                        • andrzej585858 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:35
                          rozdzial43 napisała:

                          >
                          > Ostatnie zachowania jednej z moderatorek, tnącej niewygodne wypowiedzi Seali
                          > utwierdziły mnie w powyższym przekonaniu i ostatecznie skłoniły do wywalenia
                          > tego, co mi od dłuższego czasu w duszy gra.
                          >

                          Akurat co do wycinania całkowicie zgadzam się. Coś niedobrego stało się.
                          Nic na to nie poradzę ale lekka cholera mnie bierze jak widzę cenzorskie zapedy
                          - zwłaszcza że byly jak widzę całkiem bezpodstawne.
                    • meduza7 Re: Jaki Kontakt z młodymi czytelnikami? 15.11.09, 14:02
                      > Naprawdę posty usunęła the_dzidka? Aż cięzko mi w to uwierzyć.

                      Nie, nie mam pojęcia, kto usunął, ale po prostu chciałam skonsultować to z nią,
                      jako główną moderatorką.
                      • the_dzidka No to pięknie! 15.11.09, 16:22
                        Meduzo, dziękuję za info o nożyczkach.
                        Wstyd mi za osobę, która pousuwala te posty. I chciałabym jej
                        przypomnieć, że dodatkowe uprawnienia administracyjne zostały
                        przyznane paru chętnym w celu szybkiego zareagowania w wypadku
                        postów wulgarnych, obraźliwych, tak jak to mieliśmy przy trollu. Nie
                        dlatego, że się komuś coś nie podoba w treści. Mnie się wiele postów
                        nie podoba, a jakoś nie macham nożyczkami na prawo i lewo.
                        • szprota Re: No to pięknie! 15.11.09, 17:03
                          the_dzidka napisała:

                          > Meduzo, dziękuję za info o nożyczkach.
                          > Wstyd mi za osobę, która pousuwala te posty. I chciałabym jej przypomnieć, że
                          dodatkowe uprawnienia administracyjne zostały przyznane paru chętnym w celu
                          szybkiego zareagowania w wypadku postów wulgarnych, obraźliwych, tak jak to
                          mieliśmy przy trollu. Nie dlatego, że się komuś coś nie podoba w treści. Mnie
                          się wiele postów nie podoba, a jakoś nie macham nożyczkami na prawo i lewo.
                          >

                          No to jeszcze raz: "posty, że powtórzę, moim zdaniem, nie zostały wycięte
                          dlatego, że były" nie po linii", tylko dlatego, że pochodziły od osoby, co do
                          której zaszło podejrzenie, że sztucznie podkręca dyskusję."
                          Dżizas, ludzie, co z Wami?!
                          • lutecja4 Re: No to pięknie! 15.11.09, 22:03
                            ile razy można przepraszać za to samo i tłumaczyć się z jednej
                            pomyłki-ludzie-dajcie spokój-wszystko zostało wyjaśnione, a wycięte posty
                            przywrócone
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka