verdana
07.11.09, 10:52
Naszła mnie refleksja ogólniejsza.
Co sie stało, ze MM tak znienawidziła własciwie wszystkich? Bo
wybaczcie, to nie jest normalne. W starszych książkach sa postacie
niesympatyczne, ale one sa niesympatyczne - bo tak. A nie dlatego,
ze nie spełniają jakis dziwacznych norm intelektualno-
snobistycznych, ize po prostu -zyją w obrzydliwych czasach. I
zwierzeta tez są - pamiętacie kurczaka w Małomównym? I miesko się
zajada (a w Malomownym jest nawet fragment, ze TRZEBA jadac mięsko).
Mam przykre wrazenie, ze cos się stało. Coś, co spowodowało, że MM
przestała cieszyć się zyciem, ze cały świat wokół niej stał się
wrogi, ze zyje juz "w nie swoich czasach".
Ja wiem, ze czasem coś takiego przychodzi z wiekiem. Ale z
doswiadczeń rodzinnych i towarzyskich widzę, ze osoby, ktore na
codzień mają do czynienia z mlodzieżą, nawet będac w wieku bardzo
podeszlym, wcale tej mlodziezy nie odsadzają od czci i wiary, ani
nie biadają, ze świat zmierza prosto ku przepasci. Raczej takie
kontakty z mlodymi ludźmi powoduja, ze bardzo starsi panstwo nie
załamują rak nad "schamieniem i zdziczeniem" tylko po trosze się z
ta mlodzieżą utozsamiają. Bo obracaja się w jej kregu.
A tu "dzisiejsza mlodzież" i "dzisiejsi ludzie" to OBCY - jakby MM
stracila kontakt z realnymi czytelnikami wieki temu.
I to mnie martwi najbardziej.