Dodaj do ulubionych

Mieszkania i domy

24.10.12, 12:21
Na początek witam po ogromnie długiej przerwie - drzewiej bywałam tu, ale hasło do starego nicka przepadło w odmętach gdzieś, potem się już tylko zjawiałam jako czytelnik.
A dziś mnie tchnęło, że aż napiszę:)

Bo może ja nieuważny czytelnik, ale od Pulpecji mnie już zastanawia jak to jest z tym mieszkaniem Dmuchawca?
W "Opium" mieszka w nim Dmuchawiec (1 pokój) a już wnuczka za jakąś kotarą w kuchni (podzielonej na pół). Założyłam zatem, że więcej pokoi nie ma - samotny mędrzec ma po prostu kawalerkę z dużą kuchnią, bo przecież gdyby miał dajmy na to 2 pokoje (czy nawet pokój i mini pokoik) to wnuczkę trzymałby w pokoju zamiast w kuchni raczej.
Później za ową kotarą zamieszkuje Dambo. ok. Licealista-idealista. Takie mieszkanie chyłkiem pasuje ideologicznie.
Później nagle kuchnia jest tak wielka że nadaje się do wykonania antresoli i zmyślnych konstrukcji aby 5 osobowa rodzina się tam pomieściła (i to tak że pomieszczą się jeszcze z kolejnymi bliźniakami:), część kuchenna pozostaje użytkowa. Dmuch w swoim pokoju nadal.
Zakładając nawet że kuchnia powstała z jakiegoś strychu (ta mansarda) czy ogólnie dużego pomieszczenia to nie widzę 2 dorosłych+3 dzieci (odrabiających lekcje więc nie bobasków słodkich leżących w kołyskach ze skrzynek po pomarańczach)+deska kreślarska (toż to nie stolik składany z ikei) na 20m2.
W sumie największy plus, że się z tego ewakuowali do Wrocławia (inna rzecz że może w w kolejnej części wyjdzie, że mieszkali oni z rodzicami Kreski w kolejnych zmyślnych przestrzeniach).
U MM szczytem marzeń młodych par na dorobku jest zamieszkiwanie chyłkiem u rodziny. Nikt przyzwoity nie wynajmuje/kupuje własnego lokum?
- Borejkostryb - kołchoz omówiony wszem i wobec
- Ogorzałki z przychówkiem w kawalerce dziadka
- Pałysowie w lśniącej bielą piwnicy -zgroza!
- Żeromscy - jakiś pokój odnajmowany od niesympatycznej pani z łazienką na przeciwko (BBB)- choć później wygląda na własny apartament (podkupili niesympatyczną:) )
- Rojkowie - gdzie oni właściwie mieszkają? Coś było o wynajmowaniu u Kowalików - czyżby to minimieszkanko (kuchnia i pokój podzielony na pół + klitka Anielki)? Dla rodziny 2+1 dorosła panna+2 robjojcząt? Toż tam ciasno już za Kłamczuchy było! I skąd pomysł żeby pan ordynator bawił się w odnajmowanie kawałka domu? Domu jako jednak całości. Głodem raczej nie przymiera.
- Baltonowie - no jak już mają domek to zaraz, że takie beznadziejne (nied)ogrzewanie kominkiem z płaszczem (pani MM wie co mówi? czy jej się aby technologia kominka z płaszczem z ogniskiem na środku klepiska nie myli?)
- Aaaaadamm(s)owie - szałas z resztek - a gdzie architekt? kierbud który się pod tym podpisał (w łapę dali)? pozwolenie na postawienie szałasu na środku plantacji czy przedsiębiorstwa (jakiś plan zagospodarowania pewnie istnieje), takie cuda jak media - kanalizacja (szambo, oczyszczalnia), przyłącza gazu, wody, prądu?
Po co te wtręty o budowie z pozostałości szklarni czy innej przybudówki? I kto taką przybudówkę buduje z której resztki wystarczą do budowy domu? Kto liczył materiały? Z resztek można pachtworka zrobić, a nie dom budować.
- Trójnóg -Żak-Hajduk-Kołodziej - nie wierzę. Po prostu. Na własne potrzeby wymyśliłam, że oni tylko te tabliczki tak dla artyzmu i wskazania więzi rodzinnych zostawili, bo mieszkają już dawno osobno.
Obserwuj wątek
    • meduza7 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 12:45
      Myślę, że znów mamy tu do czynienia z wielokrotnie zauważanym mentalnym zakorzenieniem w PRL-u, kiedy to latami mieszkało się przy rodzinie, czekając na przydział spółdzielczego. A szałas z resztek to już w ogóle jakiś inny kosmos...
      • klawiatura_zablokowana Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 12:58
        I za komuny te opisy były faktycznie opisami nieco zabawnego, ale koniecznego rodzinnego bałaganu. Wtedy były i problemy z podziałem obowiązków (Żakowie, Borejkowie za czasów szpitala Mili), i drobne kłótnie, i różne niedogodności. Jednym słowem - realia.

        W dobie III RP okazuje się, że wszyscy mieszkają na kupie lub po klitkach/suterenach/strychach nie z powodu konieczności, ale wielkiej rodzinnej miłości, chociaż mają już własne rodziny i własny kąt do pracy czy łazienka (nie mówiąc już o jakiejś przestrzeni dla dzieci) zaczynają być coraz bardziej niezbędne. Co więcej, konflikty na tle ciasnoty i obowiązków domowych zanikają niemal zupełnie, ba, dowiadujemy się, że do zmywania po 10 gębach jedzących obfite śniadania, dwudaniowe obiady, ciasta, podwieczorki i kolacje nie są potrzebne żadne zmywarki, a w jednym pokoju z dwoma osobami można napisać nie tylko dwie habilitacje, ale i tworzyć sztuki w wielkiej tajemnicy.

        Jestem wstrętna i małostkowa, ale zostałam wychowana w kulcie samodzielności, także finansowej, i kiedy pierwszy raz przeczytałam o Gabie z Grzesiem na Roosevelta (to oni DALEJ siedzą kątem u rodziców?!) oraz Idzie z Markiem w suterenie (Rany Julek, nie stać ich na nic lepszego?!) nabrałam o nich mocno kiepskiego mniemania ;)
    • agnieszka_azj Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 12:46
      O Żeromskich była gdzieś wzmianka (w "Noelce"), ze kupili całe to mieszkanie.
      A co do Żak-Hajduk-Kołodziej to też skłaniam się ku teorii, że tabliczka została z dawnych czasów, a Julia z Tolkiem dawno sie stamtąd wynieśli.
      • meduza7 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 12:53
        Im tam było ciasno już jak mieszkali w składzie z "Szóstej klepki", więc nie wyobrażam sobie dokwaterowania jeszcze dwóch mężów i pięciorga bodaj dzieci. Nawet zakładając zagospodarowanie wieżyczki. Ponadto sześcioletni Bobcio mógł sobie spać na byle tapczaniku wciśniętym w kąt dużego pokoju, ale Baltona - nastolatek, potem student, zdecydowanie potrzebował jakiegoś własnego kąta.
        • slotna Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 12:59
          No to sie wyprowadzil na zaplecze kwiaciarni. OIDP.
          • figala Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 13:05
            slotna napisała:

            > No to sie wyprowadzil na zaplecze kwiaciarni. OIDP.
            >

            Kwiaciarni która jest nieprawda naszym wspólnym... ehkem

            Znaczy w tej willi ciotki Lili znajduje się w roku 78 mieszkanie ciotki (2-3? pokoje) + pokój z kuchnią na poddaszu+klitka Anielki (5m2).
            A współcześnie mieszkanie ordynatora chirurgii z małżonką, mieszkanie dobrze prosperującego przedsiębiorcy z rodziną, kwiaciarnia (z zapleczem) .. i nikt nikogo jeszcze nie zastrzelił?
            • soova Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 13:26
              Wydaje mi się, że skoro ciotka Lila miała w "Kłamczusze" lokatorów kwaterunkowych (nie mówię o studencie, ale o innych osobach, które mieszkały w willi prócz niej i Mamertów), to znaczy, że willa była jej (lub jej rodziców/rodziny), została przez komunę po 1945 roku kamienicznikom odebrana (stąd kwaterunek), następnie ciotka Lila zmarła, a roszczenia reprywatyzacyjne odziedziczyli Mamertowie jako najbliższa rodzina, Mamert po 1989 roku jako ustosunkowany ordynator ze szpitala wojewódzkiego dom odzyskał, może nawet i jakimś cudem pozbył się lokatorów kwaterunkowych. Ta hipoteza może tłumaczyć to, że w willi nie brak miejsca na te wszystkie mieszkania.
            • yvi1 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 13:27
              To jest tez cos ,czego nie pojmuje.U MM mieszkania sa z gumy,bez podstawowych wygod,a rodzina jedzi po swiecie,wykupuje lozka za pare tysiecy,ale na druga lazienke ich nie stac(Borejkowie).
              Albo znani wszechobecnie architektci,tak kochajacy dziadka,mieszkajacy w Paryzu,a nie wynajma dziadkowi jakiejs kawalerki na parterze albo mieszkania z winda?Ten chiry dziadek smigal po tych pieciu pietrach?A nawet jak tylko zostawal w mieszkaniu,to nikt oprocz Swietogaby sie nim nie opiekowal?A jak by w nocy cos sie stalo.
              Nie od dzis wiemy,ze MM w swojej fantazji moze sie zagalopowac,ale to powinna pisac bajki,a nie na sile powiesci pod plaszczykiem realizmu.
              • dakota77 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 14:41
                To byloby bardzo rozsadne. Tyle ze starzy ludzie nie lubia sie przeprowadzac, i moge sobie spokojnie sobie wyobrazic Dmuchawca doceniajacego propozycje ale spokojnie odmawiajacego i tlumaczacego, ze z tym mieszkaniem wiaze sie za wiele wspomnien by je mogl opuscic. Ale to mozna byloby wspomnievc jakims zdaniem, od razu cala sytuacja lepiej by wygladala. A tak wychodzi na to, ze o Dmuchawca nikt z rodziny sie nie troszczy ( zwlaszcza teraz, kiedy nagle odnalazla mu sie corka we Wroclawiu).
                • yvi1 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 15:01
                  dakota77 napisała:

                  > To byloby bardzo rozsadne. Tyle ze starzy ludzie nie lubia sie przeprowadzac, i
                  > moge sobie spokojnie sobie wyobrazic Dmuchawca doceniajacego propozycje ale sp
                  > okojnie odmawiajacego i tlumaczacego, ze z tym mieszkaniem wiaze sie za wiele w
                  > spomnien by je mogl opuscic. Ale to mozna byloby wspomnievc jakims zdaniem, od
                  > razu cala sytuacja lepiej by wygladala. A tak wychodzi na to, ze o Dmuchawca ni
                  > kt z rodziny sie nie troszczy ( zwlaszcza teraz, kiedy nagle odnalazla mu sie c
                  > orka we Wroclawiu).
                  Wiem,ze starsi ludzie sie nie lubia przebrowadzac,ale mogli na przyklad zamiecic sie z Idusia,ktora myk z ciemnej sutereny do wielkiej super przebudowanej kuchni,moze mogla jakis strych sobie jeszcze dokoptowac.A Dmuchawiec by te 5 pieter zaoszczedzil i by mogl Gabie miotla stukac.
                  Ja tez mam wyobraznie i jakos od 100 :) tomow chory i niedolezny czlowiek,mieszkajacy sam na 5 pietrze bez windy sie tam nie miesci.Przeciez tam wszystko jest takie sielskie i anielskie.
                  Mogli mu tez chatke w parku wybudowac albo u Florkow na podworku...
                  Z jednej strony pani M sie zaglebia w szczegoly (rodzaj herbaty, czy wyglad sukni slubnej)a z drugiej stony wylacza takie oczywiste fakty i realia.
                  Schlampig,tak sie mowi w Niemczech, a jak dla mnie to brak szacunku dla czytelnikow.
                  • figala Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 15:22
                    To że Dmuchawiec nie dał się przeflancować -rozumiem jest stary, przywiązany do swojego mieszkanka choć nie wiem na co mu tylko przez tyle lat te konstrukcje w kuchni? Jakoś bardzo smutno mi się to kojarzy - snuć się po mieszkaniu i oglądać co dzień szkielet po rodzinie.
                    • czekolada72 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 20:36
                      Nieee, jednak Dmuchaw4ieca w suterenie przekracza mozliwosci mojej wyobrazni...
                  • croyance Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 21:37
                    a tez mam wyobraznie i jakos od 100 :) tomow chory i niedolezny czlowiek,mieszkajacy sam na 5 pietrze bez windy sie tam nie miesci.


                    Mam niepelnosprawna przyjaciolke, ktora ma tez niepelnosprawnego brata, i mieszkaja oboje z rodzicami na trzecim pietrze bez windy. Jej ojciec - juz po siedemdziesiatce - znosi ja na dol. Mieszkania uparli sie nie sprzedawac i nie zamieniac, zadne argumenty ich nie przekonuje.
              • lezbobimbo Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 14:22
                yvi1 napisała:
                > To jest tez cos ,czego nie pojmuje.U MM mieszkania sa z gumy,bez podstawowych w
                > ygod,a rodzina jedzi po swiecie,wykupuje lozka za pare tysiecy,ale na druga laz
                > ienke ich nie stac(Borejkowie).

                Wlasnie, ze Boreje NIE jezdza po swiecie - nie moga, bo im przepadnie kolejka w lazience przeciez :P
                • yvi1 Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 00:24
                  No jak nie jezdza po swiecie?
                  Cypr,Brazylia,Wenecja i Oxford....
            • ciotka_scholastyka Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 13:31
              Tak sobie podczytuję tu i tam (i witam się jeszcze raz, na wszelki wypadek) i odnoszę wrażenie, że rzeczywiście kwestia mieszkania Rojków nie została jeszcze specjalnie omówiona. A przecież także ich mieszkanie jest... lekko nienaturalne. Robert, Natalia i dwójka chłopców na mansardzie Kowalikowej willi. Tu już nie ma mowy o mieszkaniu z rodziną z powodu wielkiej miłości do tejże; raczej pozostali w tym mieszkaniu po wyprowadzce Belli... Ja nie wiem, czy zmęczony ordynator, choleryk w dodatku, jest tak zachwycony obecnością na górze dwóch żywych chłopczyków (moja siostra ma dwie żywe dziewczynki, od których tupotu dom się trzęsie, a i ja pamiętam, jak moje były w wieku tupiącym i jak wszyscy od tego cierpieliśmy...) Reasumując: no już komu jak komu, ale Rojkom można było dać normalne mieszkanie! A niechby i blisko Roosevelta 5 - w Poznaniu chyba też się buduje?
              • iwoniaw Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 13:52
                Nawet, jeśli nie budowałoby się wystarczająco blisko (zresztą buduje to się wstrętne bloki, a nie kamienice ze Szlachetną Patyną), to, doprawdy, mogliby doprawdy kupić jakieś klimatyczne mieszkanie w sąsiedztwie zarówno przedsiębiorca prężny Rojek (zamiast mieszkać na strychu ordynatora), jak i małżeństwo wysoko wyspecjalizowanych wieloetatowych lekarzy (zamiast mieszkać w piwnicy z trójką dzieci, nadwyżki wydając na loty do Brazylii, o której nawet nie opowiadają później). Uwaga o dwójce Światowej Sławy Architektów, którzy mogliby pomóc dziadkowi z zamianą mieszkania na parterowe/ z windą też słuszne.
                • kkokos Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 18:45
                  woniaw napisała:

                  > Nawet, jeśli nie budowałoby się wystarczająco blisko (zresztą buduje to się wst
                  > rętne bloki, a nie kamienice ze Szlachetną Patyną), to, doprawdy, mogliby dopra
                  > wdy kupić jakieś klimatyczne mieszkanie w sąsiedztwie zarówno przedsiębiorca pr
                  > ężny Rojek (zamiast mieszkać na strychu ordynatora), jak i małżeństwo wysoko wy
                  > specjalizowanych wieloetatowych lekarzy

                  o rany, jakie te mieszkania na słowackiego są tanie!

                  www.domiporta.pl/oferty/sprzedam/Mieszkania/pozna%C5%84/?searchFormPageSimple=%2Foferty&searchtype=mini&pagesize=20&a1=191&Region=1&dzielnica=Je%BFyce&ulica=s%B3owackiego&jaka_cena=C&Developer=1&postbtn=Szukaj
                  oczywiście z punktu widzenia warszawy :) :) ale metr za 3,6 zł to jak splunąć. w warszawie na podobnej w charakterze ulicy lwowskiej metr kosztuje 7-12 tys., podczas gdy 7 tys. z haczykiem to na pierwszy rzut oka wygórowana cena na słowackiego :(

                  www.domiporta.pl/oferty/sprzedam/Mieszkania/warszawa/?searchFormPageSimple=%2Foferty&searchtype=mini&pagesize=20&a1=191&Region=1&dzielnica=%8Cr%F3dmie%9Ccie&ulica=lwowska&jaka_cena=C&Developer=1&postbtn=Szukaj
                  a tak btw to tu jest ładny rzucik mieszkania z wewnętrzym korytarzykiem, takiego po przebudowach bez sensu:

                  https://galeria.domiporta.pl/pictures/original/4/d1/70/27082-380-10265-1347282324-10265-3l.jpg
                  • memphis90 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 21:31
                    Trudno w P-niu kupić coś poniżej 6-7tyś ;) 3.6/m2 to nawet pod miastem nie kosztuje.
                    • kkokos Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 08:10
                      memphis90 napisała:

                      > Trudno w P-niu kupić coś poniżej 6-7tyś ;) 3.6/m2 to nawet pod miastem nie kosz
                      > tuje.

                      no przecież sobie tego nie wymyśliłam :)

                      www.domiporta.pl/details,30799,123366287-mieszkanie-poznan.asp
                      www.domiporta.pl/details,30798,123366498-mieszkanie-poznan.asp
                      www.domiporta.pl/details,191,122754633-mieszkanie-poznan.asp
              • memphis90 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 21:28
                Jest teraz awantura o wykwaterowywanie starych lokatorów z kamienic w P-niu. W tychże kamienicach robi się super apartamenty i sprzedaje. Optuję, żeby borejkowy kibuc w całości przeniósł się na Stolarską na przykład :)
            • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 00:54
              > osperującego przedsiębiorcy z rodziną, kwiaciarnia (z zapleczem) .. i nikt nik
              > ogo jeszcze nie zastrzelił?

              albo nie podziamgał skalpelkiem..?
    • dakota77 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 14:38
      Tez tego wszystkiego nie pojmuje. Skora mi cierpnie na mysl o gniezdzeniu sie w ciasnocie nawet z najbardziej kochana rodzina. Widze kolejki do lazienki, klotnie o to, co i kto ma ugotowac, wypytywanie dlaczego ktos wraca o tej porze. Uwazam, ze dorosla, majaca wlasna rodzine kobieta powinna byc gospodynia we wlasnym domu, a nie wieczna corka, jak Gaba.

      Chatka Laury i Naszpana to moim zdaniem kolejny przyklad niefrasobliwosci autorki. Miala wizje romantycznego gniazdka pod swierkiem, dala im gniazdko. Kto by sie przejmowal sensownoscia takiego rozwiazania, rozwazaniami o pozwoleniach, planach i przylaczach.
      • klawiatura_zablokowana Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 21:37
        No i już wiemy, czemu z Gaby taka wieczna siedemnastka - przecież ona nawet własnej łyżki w tej kuchni nie ma i wszystko robi, co mama każe. Jej dzieci wychowują dziadkowie, a ona oddaje im pole. Zatrzymanie się w modzie z liceum też o tym świadczy.

        Przypomina mi się Cudzoziemka, jako żywo, opowieść o infantylnej babie, co się zafiksowała na przystojnym łajdaku z lat młodości i tak tej traumy przerobić nie mogła, że zatruwała życie dzieciom i całej rodzinie.
        • meduza7 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 22:09
          A mnie się przypomniał jeden odcinek "Jak się nie ubierać" - bohaterką była kobieta, która przez całe życie ubierała się w stylu lat 70-tych, znaczy, po prostu od młodości nic nie zmieniła w swoim stylu - i powiedziała, że patrząc w lustro wciąż widzi tamtą siedemnastolatkę, która była szczęśliwa, jeszcze nie wiedziała, że w życiu jej się posypie, że będzie miała nudną pracę, nieudane małżeństwo...
          Tak i Gaba w tych wiecznych wytartych dżinsach i koszuli w kratę.
      • seidhee Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 20:03
        Jeden romantyczny domek "z resztek" - dla Róży i cyborga - w końcu nie powstał, czytelnicy odetchnęli, ale jak widać autorce spodobał się ten pomysł tak dalece, że dwa tomy dalej wybudowała taki domek drugiej siostrze...
        Jeszcze bym mogła uwierzyć, że rodzice Adama mieli na tych swoich hektarach jakąś starą drewnianą chatę z bali (a może nawet sami w niej mieszkali niegdyś), i ta chata była na tyle solidna, że po renowacji mogli się do niej wprowadzić Laura i Adam (choć jest to ostatnie miejsce, które pasuje do Laury). Ale budowanie kurnika z resztek to jest absurd.
    • kajaanna Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 15:12
      > - Baltonowie - no jak już mają domek to zaraz, że takie beznadziejne (nied)ogrz
      > ewanie kominkiem z płaszczem (pani MM wie co mówi? czy jej się aby technologia
      > kominka z płaszczem z ogniskiem na środku klepiska nie myli?)

      O dziwo, "kominek z płaszczem wodnym" akurat jej się nie pomylił. Natomiast to, że telepało Józinkiem, to raczej dlatego, że dalej miał gorączkę, a nie z niedogrzania domu, bo taki kominek obsłuży nawet ogrzewanie podłogowe...

      www.rjot.pl/oferta_kominki.html
      • dakota77 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 15:18
        Nie no, ja rozumiem, ze chodzilo o to, czy ona na pewno te technologie rozumie, wlasnie dlatego, ze jest calkiem wydolna;-)
        • karolina.delila Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 15:42
          O mieszkaniu Robrojka i Natalii to chyba ja nawet kiedyś pisałam. Bo o ile pamiętam w " Imieninach" Robrojek mieszkał z powrotem w Łodzi- miał tam dobrze prosperującą firmę zapewne jakies lokum. Potem przeniosła się do niego córka ( bo w " Języku Trolli- Rojki pojechały do niej na Sylwestra). I co? Potem z powrotem wrócił do klity na mansardzie bo ozenił się z Natalią, a ona nie umiała " zyć z dala od rodziny"??? Przecież najlogiczniejsze byłoby, gdyby ona przeprowadziła się do Łodzi. Co się stało z firmą Robrojka ? Prowadzi się sama, czy Robrojek dojeżdża codziennie te 200km z Poznania????
          • akniwlam Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 16:55
            Natalia nigdy nie wygłaszała chyba rzewnych deklaracji, że ona to nie może z dala od rodziny. Ale gdzie też oni mogą teraz mieszkać, nie mam pojęcia, Autorka Nutrię zaczęła omijać szerokim łukiem (znacznie częściej wspomina się o Patrycji). Podejrzewam, że firmę w Łodzi prowadzi Bella, skoro tam mieszka, a Robert może coś rozwija w Poznaniu (filię, spółkę-córkę, coś w tym stylu). I raczej nie dowierzam, żeby przez te wszystkie lata wynajmowali mieszkanie u Kowalików, to było świetne rozwiązanie na start, kiedy Robert i Bella potrzebowali wsparcia, może na początek małżeńskiego życia Robrojka i Natalii, ale z Mamertem i Tosią chyba nie są związani aż tak wielką miłością, żeby nie móc się od nich wyprowadzić. Pewnie kupili jakieś sympatyczne mieszkanie w jeżyckiej kamienicy, przecież nie musieli wcale mieszkać w tych okropnych blokach ani nowobogackich apatramentowcach. No i nawet jeśli dzieciaki mają żywiołowe i hałaśliwe, to w starej kamienicy o grubych ścianach i z parkietem zamiast paneli na podłodze mniej przeszkadzają sąsiadom, niż gdyby mieszkali w bloku.
            • ciotka_scholastyka Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 17:32
              Ba, kiedy w McDusi albo w Sprężynie otwartym tekstem stoi, że Rojkowie nadal mieszkają w willi Kowalików.
              No chyba że mi się coś przyśniło...
              • grimma Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 19:17
                jest napisane ze mieszkają na Noskowskiego.
                • agnieszka_azj Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 22:15
                  Ale napisane expresis verbis, że u Mamertów ? Mam wrażenie, że willa Kowalików to nie jest jedyny dom na Noskowskiego - a nawet pewność, dzięki Google Maps ;-)
                  To jest całkiem dluga ulica, są tam nawet dwa przedszkola ;-) Blisko na Roosewelta, okolica ładna i oboje z nią związani. Czemu nie mieliby tam kupić mieszkania w innym domu ?
                  • ciotka_scholastyka Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 18:34
                    Bo jeśli Musierowicz pisze "u Natalii i Roberta na Noskowskiego" to niemożliwe, żeby miała na myśli inny dom niż willa Kowalików, skoro Robert tam przedtem mieszkał.

                    Ulica jest średnio długa, ale domów mieszkalnych to tam jest chyba z pięć czy sześć, z czego przy Teatralce - cztery, w tym willa Mamerta. Nie, absolutnie nie daję wiary temu, że Musierowicz miała na myśli "u Rojków na Noskowskiego, ale nie w willi Mamertów, bo Rojkowie kupili sobie mieszkanie, akurat w innej z kilku willi na Noskowskiego." Przecież to Musierowicz.
            • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 20:15
              > Natalia nigdy nie wygłaszała chyba rzewnych deklaracji, że ona to nie może z da
              > la od rodziny.

              Ida na 100% wygłaszała to swym kozim głosem, a inne nie pamiętam, czy też. Gaba jakieś tyrady na ten temat też miała.
              • zosia_2 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 20:21
                wrecz przeciwnie, Natalia chciala sie wyprowadzic i kupic male mieszkanie za pieniadze zarobione na Cyprze. o czym poinformowala Roze, ale po cichu, dodajac "nie mow im od razu, oni nie lubia jak sie odchodzi"

                ;)
                • dakota77 Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 20:58
                  Ale w koncu nie kupila, kasa chyba do jej zamazpojscia sie rozeszla, a i Robrojek-przedsiebiorca cos cienko przadl, skoro musieli sie gniezdzic na Noskowskiego;-)
                  • figala Re: Mieszkania i domy 24.10.12, 21:12
                    Bo wstyd mieć pieniądze! Nawet jak się jest wziętym lekarzem czy architektem.
                    • klawiatura_zablokowana Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 22:42
                      Za to nie wstyd siedzieć starym rodzicom na głowie i traktować ich jak darmowe przedszkole skrzyżowane z jadłodajnią :P
    • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 00:24
      > - Pałysowie w lśniącej bielą piwnicy -zgroza!

      Nie w piwnicy a w suterenie, to diametralna różnica jednak. Wielu ludzi tak mieszka przecież i nie są to jakieś fatalne warunki bynajmniej.


      > - Baltonowie - no jak już mają domek to zaraz, że takie beznadziejne (nied)ogrz
      > ewanie kominkiem z płaszczem (pani MM wie co mówi? czy jej się aby technologia
      > kominka z płaszczem z ogniskiem na środku klepiska nie myli?)

      Nieno, kominki z płaszczem wodnym to fajna sprawa, warto tu poczytać:


      Kominek z płaszczem wodnym może bez problemu zastąpić kocioł co (czyli centralnego ogrzewania). Takie rozwiązanie jest również korzystniejsze w porównaniu z ogrzewaniem domu za pomocą gazu. Jeśli podliczysz koszty, może się okazać, że wydatki na ogrzewanie są nawet o połowę tańsze.





      > - Aaaaadamm(s)owie - szałas z resztek - a gdzie architekt? kierbud który się po
      > d tym podpisał (w łapę dali)? pozwolenie na postawienie szałasu na środku plant
      > acji czy przedsiębiorstwa (jakiś plan zagospodarowania pewnie istnieje), takie
      > cuda jak media - kanalizacja (szambo, oczyszczalnia), przyłącza gazu, wody, prą
      > du?

      Zapewne w planie jest to działka rolna bądź budowlano/przemysłowa. Jeśli możliwe jest zachowanie wymaganych odległości od pozostałych zabudowań nic nie stoi na przeszkodzie, aby zanabyć drogą kupna tani projekt budowlany, zaadaptować go i wybudować. Przyłączenie prądu polega na podciągnięciu kabla, założeniu podlicznika i zgłoszeniu w jakiejś Enei w/w czynności. Gaz, po co gaz? Kuchenka elektryczna bądź na butlę z gazem, normalne rozwiązanie na wsi. Kwestię kanalizacji najłatwiej zaś rozwiązać stawiając po prostu oczyszczalnię i zgłaszając ten fakt w gminie- tak najczęściej wygląda ta procedura.

      > Po co te wtręty o budowie z pozostałości szklarni czy innej przybudówki? I kto
      > taką przybudówkę buduje z której resztki wystarczą do budowy domu? Kto liczył m
      > ateriały? Z resztek można pachtworka zrobić, a nie dom budować.

      Zgadzam się z Tobą. Jedyne wytłumaczenie tych bredni jak dla mnie, to chęć powciskania kitu Laurze, że spokojnie da się zbudować śliczny domeczek ze świerkowych desek i nadjeziornego mułu, więc może się nie czuć ta honorna dziewczyna i jej uboga rodzina zobowiązana do partycypowania w kosztach budowy gniazdka miłości.
      • agni_me Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 00:37
        O kominkach z płaszczem wodnym nie warto czytać w artykułach sponsorowanych, warto znaleźć zduna, który nie opowiada bajek, za to zrobił uczciwy test wydajności wkładu. Wtedy okazuje się... W każdym razie wiem, że Józinkiem niekoniecznie trzęsła tylko febra.
        • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 01:11
          agni_me napisała:

          > O kominkach z płaszczem wodnym nie warto czytać w artykułach sponsorowanych, wa
          > rto znaleźć zduna, który nie opowiada bajek, za to zrobił uczciwy test wydajnoś
          > ci wkładu. Wtedy okazuje się... W każdym razie wiem, że Józinkiem niekoniecznie
          > trzęsła tylko febra.

          Ale ile oni tam mają powierzchni tej hacjendy? Dwa pokoiki i kibe z aneksem kuchennym? Zapalisz świeczkę i już jest ciepło, więc i kominek z kołnierzem spokojnie da radę.
          • bupu Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 02:24
            totorotot napisała:

            > Ale ile oni tam mają powierzchni tej hacjendy? Dwa pokoiki i kibe z aneksem kuc
            > hennym? Zapalisz świeczkę i już jest ciepło, więc i kominek z kołnierzem spokoj
            > nie da radę.

            Woj Flobry z małżonką? Oj, więcej mają tych pomieszczeń, więcej. Ze Sprężyny wiemy, że istniał gabinet Flobrego, oraz kuchnia w której roboPulpa wypiekała swe bułeczki i inne takie. Makbusia informuje nas o jadalni, musiały również istnieć pokoje sypialne, przynajmniej sztuk dwa, dla Flobrych i dla dziewczynek. Oraz łazienka, sztuk jeden.
            • agni_me Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 00:00
              Wszystko grzane kominkiem? O bogowie malusieńcy!
              • emae Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 07:43
                agni_me napisała:

                > Wszystko grzane kominkiem? O bogowie malusieńcy!

                Och jej, ja jestem osobą tak kompletnie nie znającą się na technicznych sprawach, że mogę tu tylko gafę palnąć. W każdym razie, moi rodzice mają domek ogrzewany kominkiem :) Jakoś to jest technicznie rozwiązane, że w całym domu jest ciepło. W pełni więc wierzę, że tak się da.
                • agni_me Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 15:32
                  Właśnie zmieniam kominek. Poprzedni służył mi kilkanaście lat, ogrzewając cały dom, ale to był żałośnie prymitywny kominek, który nie tylko nie miał płaszcza, ale nawet kurtki nie miał. Teraz chcąc uzyskać przynajmniej ten sam efekt i nie dygotać, jak u znajomych z bardzo nowoczesnymi kominkami, dokształcam się na siłę i przerabiam z zapałem "zduństwo w weekend". Nadmiar wiedzy mi szkodzi - w efekcie lektury nie wierzę w kominki, które są w stanie ogrzać hektary powierzchni samodzielnie i które kosztują mniej od samego domu.
                  • figala Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 15:53
                    agni_me tak kompetnie off-top..
                    hektary nie ale domek średniej wielkości (ok110m2) tak. Wiele zależy od technologii i izolacyjności budynku, regionu, kubatury do ogrzania - nie poddawaj się - są takie kominki. Polecam ci forum muratora - tam są dopiero wariaci co nie takie rzeczy własnymi rękami konstruowali:)
                    • agni_me Oftopek kominkowy 26.10.12, 23:17
                      Wlałaś otuchę w me zbolałe serce i pustą kieszeń, figalo. Przez moment. Po konsultacji telefonicznej ze zduńską gwiazdą pierwszej wielkości, wyszukaną na rekomendowanym przez cię forum, wziąwszy też pod uwagę wiekowość domu (a nawet kilka lat więcej), pozostanę przy prymitywnych rozwiązaniach. Są ponoć nieekonomiczne, ale za to po nogach nie ciągnie.

                      I niech mi kto powie, że to forum nie jest edukacyjne!
                      • dakota77 Re: Oftopek kominkowy 26.10.12, 23:31
                        Moje plany budowy domu sa wciaz co prawda odlegle, ale juz dawno odpuscilam sobie dawna idee fix, czyli wlasnie kominek z plaszczem wodnym, na rzecz duzo wiekszej inwestycji, czyli pompy ciepla. Ciekawe na czym w koncu kiedys stanie;-)
                        • agni_me Re: Oftopek kominkowy 26.10.12, 23:48
                          :D
          • agni_me Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 23:58
            Możesz mieć rację! Nijak nie pamiętam, jak obszerne były salony u Flobrego.
      • bupu Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 00:39
        > Zapewne w planie jest to działka rolna bądź budowlano/przemysłowa.

        Zważywszy, że znajduje się w samym środku plantacji, zapewne jednak jest rolna.

        Jeśli możliw
        > e jest zachowanie wymaganych odległości od pozostałych zabudowań nic nie stoi n
        > a przeszkodzie, aby zanabyć drogą kupna tani projekt budowlany, zaadaptować go
        > i wybudować. Przyłączenie prądu polega na podciągnięciu kabla, założeniu podlic
        > znika i zgłoszeniu w jakiejś Enei w/w czynności. Gaz, po co gaz? Kuchenka elekt
        > ryczna bądź na butlę z gazem, normalne rozwiązanie na wsi. Kwestię kanalizacji
        > najłatwiej zaś rozwiązać stawiając po prostu oczyszczalnię i zgłaszając ten fak
        > t w gminie- tak najczęściej wygląda ta procedura.

        A wodę bieżącą Laura warkoczem ze studni ciągnie? Poza tym najpierw działka musi być uzbrojona, lub spełniać warunki dla uzbrojenia w media, żeby można ją było odrolnić i dostać pozwolenie na budowę. A kiepsko to widzę, w wypadku działki na środku plantacji, w dodatku kopanie fundamentów, szamba i podciąganie wodociągu dobrze tej otaczającej plantacji nie zrobi.
        • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 01:05
          > Zważywszy, że znajduje się w samym środku plantacji, zapewne jednak jest rolna

          Niekoniecznie, choć najbardziej prawdopodobne.

          > A wodę bieżącą Laura warkoczem ze studni ciągnie? Poza tym najpierw działka mus
          > i być uzbrojona, lub spełniać warunki dla uzbrojenia w media, żeby można ją był
          > o odrolnić i dostać pozwolenie na budowę. A kiepsko to widzę, w wypadku działki
          > na środku plantacji, w dodatku kopanie fundamentów, szamba i podciąganie wodoc
          > iągu dobrze tej otaczającej plantacji nie zrobi.

          Wodę bieżącą podciąga od teścia (chyba ze pan Gruszka obskakuje całą plantację konewką), bądź kopie studnię, tym warkoczem rzecz jasna, i montuje sobie w piwnicy hydrofor.

          Szambo nie jest konieczne. Pisałam już w tym wątku o przydomowej oczyszczalni. Cały montaż polega na przyjeździe kilku panów dysponujących małą kopareczką, a niedysponujących koszulkami, którzy uwijają się w pocie czoła i innych eksponowanych w słońcu mięśni przez 3-4 godzinki i włala, można sobie od tej szczęśliwej chwili bździć do kibelka po 600 litrów dziennie. Potem spisuje się taki formularzyk i wysyła do urzędu gminy, że właśnie sobie zamontowalim ekologiczną oczyszczalnię.

          Co do kopania fundamentów i ogólnego krzywdzenia flory i fauny i innych krzewów pana Witalisa to nie demonizujmy, taka chatka z łyka i bajzel okołobudowlany zajmuje raptem kilkadziesiąt m2. Cóż to jest wobec kilkuhektarowej plantacji?
          • bupu Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 02:39
            totorotot napisała:

            > Wodę bieżącą podciąga od teścia (chyba ze pan Gruszka obskakuje całą plantację
            > konewką)

            Podciąga ją, kopiąc radośnie poprzez te łany tuj, jałowców i innych choinek, które owymi wykopkami są wręcz zachwycone.

            > bądź kopie studnię, tym warkoczem rzecz jasna, i montuje sobie w piwnicy hydrofor.

            Mhm. Ciężkim sprzętem wśród pól jałowców, modrzewi, tudzież cisów. Pogłębianie studni wykonało moim rodzicom potężny bajzel na podwórzu, kopania studni od zera, na plantacji czegokolwiek, to ja sobie nie wyobrażam.

            > Szambo nie jest konieczne. Pisałam już w tym wątku o przydomowej oczyszczalni.
            > Cały montaż polega na przyjeździe kilku panów dysponujących małą kopareczką, a
            > niedysponujących koszulkami, którzy uwijają się w pocie czoła i innych eksponow
            > anych w słońcu mięśni przez 3-4 godzinki i włala, można sobie od tej szczęśliwe
            > j chwili bździć do kibelka po 600 litrów dziennie. Potem spisuje się taki formu
            > larzyk i wysyła do urzędu gminy, że właśnie sobie zamontowalim ekologiczną oczy
            > szczalnię.

            Nno, miszczom których oglądałam w akcji zajęło to ciut jakby dłużej (ach te upojne, letnie dni, bez możliwości skorzystania z kibla), poza tym również wymagało to kopareczki, robiącej dziurki na nie takim znowu malutkim fragmenciku gruntu. A już mieliśmy wykopki wodociągowe, względnie studzienne, teraz szambeczko ekologiczne (czy jak kto woli oczyszczalnia), a jeszcze fundamenciki pod szalecik miłości maszpannej... A jeszcze budulec sam nie chodzi, beton na fundamenty zaś przybywa na ogół w eleganckim pojeździe typu grucha...
            • meduza7 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 08:20
              A jeszcze budulec sam nie chodzi, beton na fundamenty z
              > aś przybywa na ogół w eleganckim pojeździe typu grucha...

              Gruszka! Gruszka! W wiaderku nosił!
              • czekolada72 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 08:56

              • czekolada72 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 09:06
                est mnostwo domkow drewnianych bezfundamentow, takich klasycznych

                www.forumbudowlane.pl/vt/18084/0/jak-wykonac-fundament-pod-domek-drewniany

                www.123domki.pl/domki-bez-pozwolenia/
                • bupu Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 02:57
                  czekolada72 napisała:

                  > est mnostwo domkow drewnianych bezfundamentow, takich klasycznych

                  Tylko że to zdanie:
                  "Szafy i regały były ukryte w bielonych murach"

                  informuje nas, że szalet miłości maszpańskiej był jednak szaletem murowanym. Czyli jakichś tam fundamentów wymagał. Poza tym mikre domki, nie wymagające pozwolenia, nie miewają na ogół również wielkich kominów z cegły. A wielkie kominy z cegły nie lewitują, na czymś wesprzeć się muszą.
                  • czekolada72 Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 08:35
                    O, zapomnialam o bielonuch murach.
                    Ale i tak sie upieram przy opcji wybudowania malego (!) domku na tzw plycie betonowej, kilkanascie lat temu bylam swiadkiem (przez okno auta, jezdzac obok przez cale wakacje) powstawania super nowoczesnego osiedla takich domkow. Wtedy super nowoczesnego, a dla mnie byl to szok jak mozna stawiac sobie chalupe bez piwnicy.

                    Wracajac jednak do naszpanowego domku, to mnie jakos bardziej widzi sie on jako chalupka drewniana... moze ta sciana murowana to tylko jakas jedna? w okolicach kominu?
                    Wtedy mozna by taki domek postawic na czyms w rodzaju wbytych w grunt palow - nie wiem jak to sie nazywa, ale w zeszlym roku wynajmowalismy taki domek na wakacje - 2 olbrzymie pokoje, kuchenka i lazienka, podciagniete - woda, prad i co - spokojnie mozna mieszkac w zimie, mimo, ze to nawet nie byl domek z bali a z dech.
                  • ananke666 Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 21:11
                    bupu napisała:

                    > Tylko że to zdanie:
                    > "Szafy i regały były ukryte w bielonych murach"
                    >
                    > informuje nas, że szalet miłości maszpańskiej był jednak szaletem murowanym.

                    BTW, jak to ma wyglądać, to chowanie szaf i regałów w murach? Wyobraźnia natychmiast mnie zawiodła. Wnęki, tak - ale wnęki robi się chyba ze ścian działowych, to ile tych wnęk mieli? Jak to niby miało być rozwiązane, żeby faktycznie dawało jakąś oszczędność powierzchni?

                    Poza tym, jak mniemam, bielone mury to są ściany zewnętrzne. Nikt normalny nie bieli mieszkania od wewnątrz. Malowanie na biało to nie jest bielenie. Jak cokolwiek można ukryć w ścianie zewnętrznej? Bulwy takie rozmiaru szafy czy regału wystawały na zewnątrz, czy jak?
                    • meduza7 Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 21:19
                      Te "bielone mury" chyba mają stanowić nawiązanie do opisu dworu Sopliców... Przynajmniej ja nie mogę się pozbyć tego skojarzenia.

                      Śród takich pól przed laty, nad brzegiem ruczaju,
                      Na pagórku niewielkim, we brzozowym gaju,
                      Stał dwór szlachecki, z drzewa, lecz podmurowany;
                      Świeciły się z daleka pobielane ściany,
                      Tym bielsze, że odbite od ciemnej zieleni
                      Topoli, co go bronią od wiatrów jesieni.
                    • figala Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 21:19
                      I jakiejż grubości musiały być te mury że się szafy w nich udało ukryć?! Bo to cos innego szafy w zabudowie (typu komandor).
                      Domek z resztek miał mur jak średniowieczne zamki warowne!:)))
                      • bupu Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 21:52
                        figala napisała:

                        > I jakiejż grubości musiały być te mury że się szafy w nich udało ukryć?! Bo to
                        > cos innego szafy w zabudowie (typu komandor).
                        > Domek z resztek miał mur jak średniowieczne zamki warowne!:)))

                        Bo to domek obronny i twierdza jedynie słusznych borejczo-maszpanich wartości, w której Fidelisy będą się dzielnie bronić przed złym, wrednym i zepsutym światem.

                        A tak przy okazji, jaką powierzchnię miał ten pawilon z resztek po budowie którego wzniesiono Twierdzę Miłości Maszpannej?
                    • totorotot Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 22:16
                      >j ak cokolwiek można ukryć w
                      >ścianie zewnętrznej?

                      Można np. wydłubać dlutkiem. Pan Gruszka mógł wieczorami przychodzić z pilniczkiem i zyzać te szafy wnękowe, jak dla mnie to oczywiste.
          • figala Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 08:59
            totorotot napisała:
            > Szambo nie jest konieczne. Pisałam już w tym wątku o przydomowej oczyszczalni.
            > Cały montaż polega na przyjeździe kilku panów dysponujących małą kopareczką, a
            > niedysponujących koszulkami, którzy uwijają się w pocie czoła i innych eksponow
            > anych w słońcu mięśni przez 3-4 godzinki i włala, można sobie od tej szczęśliwe
            > j chwili bździć do kibelka po 600 litrów dziennie. Potem spisuje się taki formu
            > larzyk i wysyła do urzędu gminy, że właśnie sobie zamontowalim ekologiczną oczy
            > szczalnię.

            Tak się składa że jestem posiadaczką takiej oczyszczalni przydomowej. I nie jest to rzecz którą można sobie ot tak wkopać. Nawet zakładając że warunku gruntowo-wodne są ok.Teren jest dostatecznie rozległy (oczyszkalnia to nie sam zbiornik, ale też kanały. Pod ziemią) Że gmina nie ma nic na przeciwko oczyszczalni na terenie plantacji (na pewno na "jadalnej" nie wolno. Producenci zakazują upraw np. warzyw w ogródku nad kanałami rozsączającymi), i że w miejscowości nie ma kanalizacji (bo jak jest - wymagają podłączania do niej).
            Oczywiście MM nie musi o tym pisać. Ale możnabyło całą historię napisać zupełnie realnie - że młodzi mieli na start jakieś oszczędności, wydzielenie ziemi to prezent od teściów, kredyt i budowa niewielkiego domu (taniego w budowie i eksploatacji) z możliwością rozbudowy (są gotowe projekty), że jest biednie, bo tylko 2 pokoje na razie wykończą.. ale powoli.
            Nie wiem jak wy ale moi znajomi (w tym ja) roczniki pocz. lat 80 właśnie tak postępują.

            A ad kominka z płaszczem. Sama posiadam "zaledwie" z DGP, ale znam 2 domy ogrzewane tylko kominkiem z płaszczem i bardzo skrótwo - to się podłącza normalnie do kaloryferów/podłogówki. Więc dla domowników odczuwalność czy to gaz, węgiel, drewno, prąd, biomasa - wsio ryba. Czyli w zasadzie kominek pełni funkcję kotła. W mcabrze napisane że Józefowi to gorąco a to wiało. Od gorączki tak. Od sposobu ogrzewania - niekoniecznie.
            • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 09:12
              Mówisz o jednym rodzaju oczyszczalni, ale nie jedynym. Ja posiadam oczyszczalnię, gdzie nie był konieczny montaż rozległego systemu rur, wszystko się mieści w ok. 20m2 i piszę na wyrost.

              Fidelis hoduje rośliny ozdobne.
              • bupu Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 02:51
                totorotot napisała:

                > Mówisz o jednym rodzaju oczyszczalni, ale nie jedynym. Ja posiadam oczyszczalni
                > ę, gdzie nie był konieczny montaż rozległego systemu rur, wszystko się mieści w
                > ok. 20m2 i piszę na wyrost.

                Ale pokopać i tak trzeba, a plantacje dookoła raczej nie ułatwiają zadania. Tak w ogóle jestem ciekawa, czy tam była jakaś droga do tej działki, czy tez oni sobie tak na szagę przez krzaki...?

                > Fidelis hoduje rośliny ozdobne.

                W tym iglaki. A w Makbusi stoi explicite napisane, że szalet miłości maszpańskiej otaczały pola cisów, modrzewi, jałowców i jodeł.
            • agni_me Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 00:10
              Jakby tu prosto i bez nadmiernych technicznych wtrętów: przy płaszczu wodnym promieniowanie cieplne samego wkładu kominkowego jest żadne, bo w zasadzie całe ciepło ze spalania idzie w ogrzewanie wody na cele c.o., zatem jeśli w salonie głównym źródłem ciepła był kominek, nie kaloryfery, to Józinek mógł już to padać z gorąca, już to drżeć z zimna (prosta fizyka).
            • kkokos Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 08:22
              > Oczywiście MM nie musi o tym pisać. Ale możnabyło całą historię napisać zupełni
              > e realnie - że młodzi mieli na start jakieś oszczędności, wydzielenie ziemi to
              > prezent od teściów, kredyt i budowa niewielkiego domu (taniego w budowie i eksp
              > loatacji) z możliwością rozbudowy (są gotowe projekty), że jest biednie, bo tyl
              > ko 2 pokoje na razie wykończą.. ale powoli.

              ale to, co opisujesz, jest tak obrzydliwie mieszczańskie, obleśnie konsumpcyjne: zero romantyzmu, za to głębokie a prymitywne przywiązanie do dóbr doczesnych, jak najgorzej świadczące o człowieku. tak rozumować jak wyżej to mogli lelujkowie, ale przecież nie stojący na wyższym stopniu rozwoju duchowego borejkowie!!
      • klymenystra Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 07:00
        Bylas na Roosevelta? Widzialas te "suterene"? Poza tym - to tylko kwestia nomenklatury - suterena to po prostu piwnica przeznaczona do mieszkania, z nieco (ale tylko nieco) wiekszymi oknami.
        • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 07:21
          Byłam i bywam :) Nie chciałabym mieszkać w takim czymś, nawet w studenckich czasach, bo ponuro strasznie. Pamiętam przedwojenne książki (Antek Gruda np.) dla dzieci ( jednak nie żyłam w tamtych czasach :)), w których miejska biedota mieszkająca w suterynie oglądała przez okienko tuż nad ziemią nogi przechodniów, w różnych pończochach i rozmaitych butach, przegląd społeczny - i marzyła o wyjściu na powierzchnię.
          Obecne Jeżyce to dzielnica raczej biedna, mnóstwo wąsatego elementu wystaje w bramach, ale kamienice rzeczywiście śliczne, choć wiele mocno zniszczonych. Standard poniżej średniego, z tego, co zauważyłam przez okna, w bramach i podwórkach, lecz wewnątrz mieszkań nie zwiedzałam.
          • emae Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 07:41
            kopiec_esmeralda napisał(a):

            > Obecne Jeżyce to dzielnica raczej biedna, mnóstwo wąsatego elementu wystaje w b
            > ramach

            Hm, czyli te wszystkie wąsy to element realistyczny... ;{
            • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy (jeżycki szok) 25.10.12, 07:50
              Na Jeżycach tak :)
              Gdy tam byłam pierwszy raz, już po przeczytaniu części książek Musierowicz, przeżyłam lekki szok: spodziewałam się zastać dzielnicę inteligencką, piękną secesję, jakby mały Kraków (moje miasto) lub Wiedeń - profesorowie, artyści, bohema, księgarnie, antykwariaty... Jakoś tam mi się jawiło, bo byłam zasugerowana jeżyckimi bohaterami M.M., którą wówczas czytywałam jeszcze z ufnością i wiarą, a brakiem krytycyzmu.
              Tymczasem zobaczyłam dzielnicę zaniedbaną, proletariacką, mocno brudną, mnóstwo ludzi wystających w bramach, na ulicach - z piwkiem, z przyklejonym do wargi papieroskiem, czekających na Godota chyba, zaniedbane kobieciny przemykające z siatami pełnymi zakupów, zakapturzona ogolona młodzież tez stojąca pod bramami. Coś podobnego wcześniej widywałam w robotniczych dzielnicach Łodzi.
              • akniwlam Re: Mieszkania i domy (jeżycki szok) 25.10.12, 09:37
                Patrzcie, jak to punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :) Ja z kolei (z Wrocławia, obecnie przeflancowana na Mazowsze), "od zawsze" wyobrażałam sobie Jeżyce jako coś w stylu wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego - też blisko dworca kolejowego, też śliczne kamienice, ale potwornie zaniedbane (dodatkowo zniszczone przez pamiętną powódź), a mieszkańcy - cały przekrój ludności, włącznie z najniższymi warstwami społecznymi, więc i wąsatego, wystającego w bramach elementu nie brakuje. Pewnie jakiś profesor uniwersytetu też by się tam znalazł (wśród mieszkańców dzielnicy znaczy, nie wystający po bramach). Ale zdecydowanie nie jest to dzielnica reprezentacyjna, mimo, że w samym centrum, przypomina raczej getto (kręcą tam filmy wojenne i sci-fi). Ech, gdyby poodnawiać tamte perełki, zadbać trochę, byłby drugi Wiedeń albo Paryż, a tak...
                • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy (jeżycki szok) 25.10.12, 09:49
                  U mnie ta wizja była spotęgowana tkwiącym w wyobraźni kontrastem "intelektualistów z kamienic jeżyckich" z "elementem z betonowych bloków". więc naiwnie wyobraziłam sobie te Jeżyce jako enklawę przedwojennej dyskretnej elegancji, subtelnego uroku z lekko findesieclowym nastrojem. A tymczasem już te bloki obok "na Norwida' robią wrażenie czyściejszych i bardziej zadbanych, żadnych Lisieckich wokół nich tez nie stwierdzono ;)
              • klawiatura_zablokowana Re: Mieszkania i domy (jeżycki szok) 25.10.12, 20:14
                Ja z kolei, jako osoba mieszkająca w kamienicach w robotniczych (i nie tylko) dzielnicach Łodzi i tak właśnie wyobrażałam sobie jeżyckie kamieniczki: zaniedbane, choć czasem z rysem dawnej świetności, z pełnym miksem społecznym: od żulerni po młode rodziny z dziećmi (bo tanio) i emerytów (powód jak wcześniej). Tyle że MM o menelach za bardzo nie pisze, chociaż emeryci się pojawiają (pani Szczepańska).

                Natomiast miałam dziwne odczucia a propos jeżycjadowego opisu bloków, bo ze smarkatego dzieciństwa pamiętam, jak mieszkanie w bloku to był szczyt marzeń w porównaniu z kamienicami. Chodziło przede wszystkim o kanalizację i ogrzewanie.
        • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 09:46
          > Bylas na Roosevelta? Widzialas te
          "suterene"? Poza tym - to tylko
          kwestia nomen
          > klatury - suterena to po prostu
          piwnica przeznaczona do
          mieszkania, z nieco (al
          > e tylko nieco) wiekszymi oknami.


          Mimo wszystko ludzie tam mieszkają. A jak piętro wyżej mają dziadków, którzy praktycznie wychowują ich dzieci, to potrzeba oglądania przechodniów aż do głów tak jakby maleje.
          • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 09:53
            Mimo wszystko ludzie tam mieszkają. A jak piętro wyżej mają dziadków, którzy pr
            > aktycznie wychowują ich dzieci, to potrzeba oglądania przechodniów aż do głów t
            > ak jakby maleje.


            No i to jest niezrozumiale, bo dzieci powinni wychowywać ich rodzice. Jak też niezrozumiale jest gnieżdżenie się wszystkich w okropnych warunkach w imię "bliskości", której nota bene zresztą nie ma w tej rodzinie, poza fizyczną - jak wielokrotnie było tu stwierdzone.
            • soova Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 10:01
              Dla Idy to, że dziecko wychowują jej dziadkowie, może być po prostu wygodne. Marek śpi, ona pracuje, z tego powodu możliwe też, że oboje nie dostrzegają, że wg obecnych standardów mieszkanie w suterenie rodziny z dziećmi, która to rodzina może sobie całkiem spokojnie pozwolić na normalne lokum, jest już cokolwiek niehalo.
            • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 10:12
              No i to jest niezrozumiale, bo
              dzieci powinni wychowywać ich
              rodzice. Jak


              Wiesz, nie ma jednego wzorca na to co kto "powinien". W tej rodzinie oboje rodziców pracuje, ma dyżury nocne itp. i bliskość dziadków jest darem niebios.

              Im jest dobrze w tej kamienicy i wygodnie i tyle. Blisko opieka dla dzieci, blisko jedna praca, blisko druga. Nie wymagacie chyba, by Ida porzuciła karierę i zadekowala się w domu celem gotowania rosołu i pyz?

              • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 10:22
                Nie, nie chodzi o popadanie w skrajności. Jeśli dziadkowie mają czas i ochotę pomóc przy wych. dzieci, to super, ale linia wychowawcza należy do rodziców. Ustalanie zasad, priorytetów itd. W tej konkretnej rodzinie dzieci nie wychowuje nikt. Dziadkowie zajmują się nimi, robią niemowlakom kisiel z mózgu, dają jeść, ale dzieci są generalnie całkiem niewychowane, począwszy od podstawowych umiejętności zachowania się przy stole, stosunku do innych, a skończywszy na rozwydrzeniu prowadzącym do arogancji i agresji.
                Za wychowanie odpowiadają rodzice, przynajmniej powinni. Tu niestety nie sprawdzili się kompletnie.
                • yvi1 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 11:22
                  I jak ładnie od warunków mieszkaniowych,przeszliśmy do wychowania:)
                  Jak widać jedną zaletę książki MM nadal mają.
                  Polaryzują.
                  A mnie zastanawia stwierdzenie biedne Borejki,tam przecież 4 dorosle osoby ,w tym medzynarodowa slawa Kalamburka,zarabialy,a placilo sie jeden czynsz i mialo sie jedna kuchnie.
                  I naprawde,naprawde nie stac ich bylo dolozyc Laurze do wiekszego domu/ mieszkania?
                  Tak chociaz ,zeby miala te trzy pokoiki i nieskladany stól w kuchni?
                  Z jednej strony oni robia oszalamiające kariery,a z drugiej strony zyja jak w latach 80 .I to jest to co mnie najbardziej wkurza.
                  • figala Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 11:57
                    yvi1 napisała:
                    > Z jednej strony oni robia oszalamiające kariery,a z drugiej strony zyja jak w l
                    > atach 80 .I to jest to co mnie najbardziej wkurza.

                    O mnie też! Pojawiają się zmywarki, laptopy czy kupowanie kilku egzemplarzy tej samej książki (to akurat moim zdaniem nie ma to nic wspólnego ze szlachetnym ubóstwem), ale nikt nie zrobi remontu łazienki, pewnie nie tkniętej od czasów pana Traka - zawsze wyobrażam sobie ją jako popeerelowski koszmar w stylu pokazywanych czasem na www.ekskluziff.pl.
                    Jakaś przypadkowa nastolatka dokręca luzy w kolankach. A! I Gaba kupiła jakąś wypasioną słuchawkę:)
                    Ja rozumiem - można się nie znać, mieć 2 lewe ręce do majsterkowania, ale można zlecić.
                    I tak się zastanowiłam nad tym co napisałam. Mogę pojąc, że stare Boreje nic nie chcą zmienić, bo tak było od lat, bo to nasze błękitne kafelki/secesyjny piecyk, bo nam tak dobrze itp.. moi dziadkowie zachowują się podobnie, ale młodsi? No i właśnie - kto? Grzegorz już raz wyskoczył ze zmywarką. Remont łazienki ustawiłby go na równi z Juliszem KitchenAid.
                    • klawiatura_zablokowana Remont a sprawa borejcza 25.10.12, 21:41
                      O, to to!
                      Też mi się ostatnio skojarzyło, że o ile pamiętam, poza sporadycznym malowaniem ścian tam nie było żadnego poważnego remontu od co najmniej 1977 roku. Strach pomyśleć, jak wyglądają okna, podłogi, łazienka. Mieszkałam całe życie w kamienicach i doskonale wiem, ile wysiłku i kasy moja rodzina włożyła w to, żeby taka właśnie stara, secesyjna kamienica (piękna, no bo piękna - stiuki, ornamenty, wysokie okna, żyrandole) nadawała się do takiego zwyczajnego, codziennego użytku. Wymiana pieców na centralne, wymiana drewnianych okien i zniszczonego parkietu, całkowity remont łazienki i kuchni (zlew, umywalka, wanna, kafelki), do tego na deser kilka malowań. Robiliśmy to po kosztach i samodzielnie, bo też kasą nie smarkaliśmy, ale trzeba było z powodów czysto prozaicznych, np. od drewnianych okien z lat 50. piździło tak, że firanka falowała. O potrzebach estetycznych już nie wspomnę.
                      • meduza7 Re: Remont a sprawa borejcza 25.10.12, 22:36
                        U Borejków okna raczej nie były wymieniane - w TiR (czas akcji: '98) mamy opis, jak wiatr duje przez szpary, w CP Ignacy zabija drzwi balkonowe gwoździami, z plastikowymi by przecież tak nie zrobił.
                        To tak naprędce w kwestii remontów.
                        • figala Re: Remont a sprawa borejcza 26.10.12, 12:25
                          meduza7 napisała:

                          >(..) CP Ignacy zabija drzwi balkonowe gwoździami, z
                          > plastikowymi by przecież tak nie zrobił.

                          Może ja jestem okropna materialistka, ale niszczenie okien, było nie było drogiego i niełatwego elementu w wymianie - o zasadniczej funkcji użytkowej nie wspomnę, poprzez zabijanie ich gwoździami uważam wandalizm porównywalny z niszczeniem ławek, gryzmoleniem po ścianach, wybijaniem szyb w witrynach itp.
                          Przypomniałaś mi, że chyba dawno nic mnie tak nie oburzyło jak bezsensowne zniszczenie okien (w jakim stanie by one nie były) - do czasu MCabry.
                      • akniwlam Re: Remont a sprawa borejcza 26.10.12, 16:04
                        Jedyną wzmianką o remoncie, jaką ja pamiętam, była historia o malowaniu przez Grzesia na żółto zielonego pokoju i o bardzo szybkim powrocie do dawnej wersji kolorystycznej.
                        Ale mi się jakoś niewyraźnie jarzy, że w "Córce Robrojka" Bella stwierdza, że pokój Laury i Róży (w którym ona sypia pod nieobecność głównych lokatorek) został przerobiony na sypialnię z łazienki. I to tam ona dokręca te kolanka, czy co tam dokręcała. Nie mam książki, więc nie mogę sprawdzić, jak to dokładnie było. Ale jeśli sypialnia była wcześniej łazienką, to musiał nastąpić remont przynajmniej tego pomieszczenia.
                        No i kombinuję, co to za łazienka być mogła i skąd się wzięła. Wymyśliłam tyle, że mieszkanie Borejków wchłonęło mieszkanko pani Szczepańskiej, ona też jakąś łazienkę chyba posiadała - może właśnie to pomieszczenie przerobiono na pokój dziewczynek?
                • totorotot Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 11:53
                  > d podstawowych umiejętności
                  zachowania się przy stole, stosunku
                  do innych, a sk
                  > ończywszy na rozwydrzeniu
                  prowadzącym do arogancji i
                  agresji.
                  > Za wychowanie odpowiadają
                  rodzice, przynajmniej powinni. Tu
                  niestety nie sprawd
                  > zili się kompletnie.

                  No i tak właśnie jest jak piszesz. Tak w obecnych czasach powstaje ta rozwydrzona młodzież. Za naszych czasów młodzież była inna.
                  • czekolada72 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 12:27
                    Nie przesadzajcie - chlopcy sami z siebie myja gary, sprzataja kuchnie, chyba robia kolacje nawet,
                  • kopiec_esmeralda Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 12:53

                    No i tak właśnie jest jak piszesz. Tak w obecnych czasach powstaje ta rozwydrzona młodzież. Za naszych czasów młodzież była inna.

                    A nie, nie, teraz*) też jest młodzież dobrze wychowana, tyle, ze nie na Roosevelta 5. Po prostu trzeba pokazywać i mówić, co dobre, co złe, zamiast obsesyjnego cytowania klasyków. I uczyć manier :)
                    *) teraz są czasy i moje też :)
            • akniwlam Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 14:29
              Jasne, że dzieci powinni wychowywać przede wszystkim rodzice, ale z moich obserwacji wynika, że jednak czasem tak się nie dzieje i - uwaga - dziecko nie wyrasta jakoś na psychopatę. Jak popatrzę po różnych znajomych, to wiele z nas (już dorosłych) wychowały głównie babcie, bo rodzice pracowali. Ale więzi rodzinne są, i z babciami, i z mamami i w ogóle szafa gra, nie mieszkamy sobie na głowach i nie płaczemy na myśl o wyprowadzce.

              A jeszcze - mi się obraz Idy i Marka wpisuje w zwyczaje rodzinne znanych mi rodzin, w których oboje rodzice są lekarzami). Znam takich par tylko kilka - więc nie twierdzę, że to reguła i zawsze i wszędzie, ale wśród tych moich znajomych obserwuję prawidłowość: oni kompletnie nie daliby sobie rady bez pomocy babci. Praca, czyli szpitale, przychodnie, dyżury, nauka (przecież ciągle trzeba się kształcić), konferencje, spotkania i tak w kółko. W związku z tym ich małe dzieci mieszkają u babci lub babcia na stałe sprowadza się do nich, żeby zajmować się dzieckiem, albo codziennie dojeżdża. Jedna ze znanych mi "lekarskich babć" chciała się zbuntować po kilku latach takiego bycia zastępczą mamą, to przyjechała teściowa (znaczy druga babcia) i zrobiła jej awanturę za brak wsparcia i uczuć rodzinnych. Wyżej wymieniona teściowa pełnoetatowo zajmuje się innym swoim wnukiem i uważa to za oczywiste. W takiej sytuacji mieszkanie w tej samej kamienicy, co babcia, jest aktem humanitaryzmu, bo nikt nie musi wstawać o piątej rano, żeby dojechać, żeby dziecko miało opiekę...
              • ding_yun Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 22:33
                akniwlam napisał(a):

                > Jasne, że dzieci powinni wychowywać przede wszystkim rodzice, ale z moich obser
                > wacji wynika, że jednak czasem tak się nie dzieje i - uwaga - dziecko nie wyras
                > ta jakoś na psychopatę.

                W związku z tym ich małe dziec
                > i mieszkają u babci lub babcia na stałe sprowadza się do nich, żeby zajmować si
                > ę dzieckiem, albo codziennie dojeżdża.

                Pomoc dziadków bywa nieoceniona, ale ja przychylam się jednak do zdania, że nie jest to sytuacja idealna. Obserwowałam sytuację w kilku rodzinach, w tym w dwóch z bardzo bliska, w których praktycznie cały ciężar wychowania dziecka spoczywał na babci. Po pierwsze matka nigdy nie stawała się gospodynią we własnym domu bo to jednak zawsze babcia sprawowała pieczę nad wszystkim. Po drugie dziecko, czasem już bardzo dorosłe, traktowało babcię tak, jak normalnie traktuje się matkę, a matkę jako osobą trochę jednak daleką. Ogólnie rozumiem korzystanie z pomocy dziadków, ale uważam, że ta na pierwszy rzut oka idealnie komfortowa sytuacja niesie ze sobą sporo zagrożeń.
                • akniwlam Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 23:24
                  Pewnie, że nieidealna - rodzice są od wychowywania, babcie i dziadkowie swoje dzieci już wychowali i mogą mieć kompletnie inne plany na emeryturze, niż zabawianie wnucząt. Ale z drugiej strony, po prostu czasem się tak życie układa. Bo rzeczywiście co ma zrobić z dzieckiem dwoje młodych lekarzy, którzy nie chcą rezygnować z pracy i (mimo, że oboje pracują) nie stać ich na opiekunkę? Zwyczajnie nie stać, spłacają kredyty, oszczędzają, dorabiają się. Pracy mnóstwo, obowiązek ustawicznego kształcenia się (to też zajmuje sporo czasu i nie da się tego odwalić równocześnie budując wieże z klocków czy przedszkole dla misiów). A do żłobka potomek się nie dostał, zresztą żłobek nie jest instytucją całodobową... No to wykorzystuje się babcię, ciocię, inną starszą osobę z rodziny. Można odkładać decyzję o dziecku na później, tyle że kto jak kto, ale lekarze zdają sobie świetnie sprawę z ryzyka (rosnące z wiekiem rodziców prawdopodobieństwo wady lub choroby genetycznej płodu, stopniowy spadek płodności matki). W nieskończoność odwlekać się nie da... Niezbyt idealnie, ale takie bywa życie :( I taką nieidealną i niełatwą chyba dla wszystkich sytuację udało się MM uchwycić. Ta potwornie zmęczona Ida, wlokąca się do sutereny i histerycznie reagująca na bałagan w kuchni jest niestety strasznie... realistyczna. No, ale rzucania słoikami w wykonaniu lekarza sobie jednak nie wyobrażam.
                  Co do bycia gospodynią we własnym domu, to jednak mam wrażenie, że w domu Idy i Marka to oni są gospodarzami, chociażby przez to sprzątanie. U dziadków jest "nieporządek miły", a w suterenie - jaskrawe oświetlenie i wszystko na swoim miejscu (trochę jak u Ewy Jedwabińskiej). Gospodynią na parterze nie jest Gabrysia, tylko Mila, a status gospodarza jest najwyraźniej podzielny - fajnie było, jak się nawzajem przepraszali Ignacy z Grzegorzem za awanturę okołozmywarkową: obaj przeprosili się wzajemnie za zachowanie "wobec ciebie, pana tego domu".
                  • ding_yun Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 00:12
                    akniwlam napisał(a):
                    Bo r
                    > zeczywiście co ma zrobić z dzieckiem dwoje młodych lekarzy, którzy nie chcą rez
                    > ygnować z pracy i (mimo, że oboje pracują) nie stać ich na opiekunkę?

                    W momencie kiedy babcia jest w takim wymiarze jak opiekunka, pomaga w bieżących kwestiach bytowych, to moim zdaniem jest w porządku, oczywiście o ile obu stronom takie rozwiązanie odpowiada. Problem pojawia się wtedy, kiedy rodzice ewidentnie nie mają w ogóle czasu na dziecko i podrzucają je babci czy też na nią zrzucają odpowiedzialność za wychowanie ich dziecka.

                    >Można odkładać decyzję o dziecku na później, tyle że kto jak kto, ale lekarze zdają sobie >świetnie sprawę z ryzyka (rosnące z wiekiem rodziców prawdopodobieństwo wady lub >choroby genetycznej płodu, stopniowy spadek płodności matki). W nieskończoność >odwlekać się nie da...

                    A czy moralnie jest decydowac się na dziecko z założeniem, że wychowa je ktoś inny bo samemu się nie ma możliwości czasowych? Nie oceniam, pytam, bo tego rodzaju decyzje jeszcze przede mną i jestem ciekawa opinii.

                    Gospodynią na parterze nie jest Gabrysia
                    > , tylko Mila, a status gospodarza jest najwyraźniej podzielny - fajnie było, ja
                    > k się nawzajem przepraszali Ignacy z Grzegorzem za awanturę okołozmywarkową: ob
                    > aj przeprosili się wzajemnie za zachowanie "wobec ciebie, pana tego domu".

                    Ida jest na pewno gospodynią u siebie. W mieszkaniu numer dwa gospodarzami są Mila i Ignacy. Gaba jest córką, Grześ jest jej mężem, na pewno nie panem domu ani gospodarzem. I w sumie trudno się dziwić, niełatwo jest ustalić strefy wpływów nie wynosząc się nigdy z domu rodzinnego.
                    • totorotot Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 00:53
                      > A czy moralnie jest decydowac się na dziecko z założeniem, że wychowa je ktoś i
                      > nny bo samemu się nie ma możliwości czasowych? Nie oceniam, pytam, bo tego rodz
                      > aju decyzje jeszcze przede mną i jestem ciekawa opinii.

                      Tak, to dość często spotykane. Rodzice muszą wrócić do swoich obowiązków zawodowych i umieszczają pociechy w placówkach typu żłobek, przedszkole, bądź korzystają z niań czy też babć i dziadków. Małżeństwa pracujące na zmiany, ciągnące tzw. kilka etatów muszą posiłkować się pomocą również nocami i wydaje mi się, iż przed podjęciem decyzji o produkcji potomstwa planują, kto będzie się dzieckiem zajmował pod ich nieobecność.
                    • akniwlam Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 10:44
                      A czy moralnie jest decydowac się na dziecko z założeniem, że wychowa je ktoś i
                      > nny bo samemu się nie ma możliwości czasowych? Nie oceniam, pytam, bo tego rodz
                      > aju decyzje jeszcze przede mną i jestem ciekawa opinii.

                      Tak naprawdę to nie umiem Ci odpowiedzieć na to pytanie. Ja sama ładnych parę lat byłam tylko i wyłącznie kurą domową, teraz pracuję w domu, moimi dziećmi babcie zajmują się okazjonalnie, żadne z nich nie chodziło do żłobka, wszystkie do przedszkola. Mi takie życie pasuje. Ale nie musi każdemu pasować i nie patrzę na rodziców, którzy oddają dzieci do żłobka czy zatrudniają opiekunkę jako na wyrodnych i gorszych. Z drugiej strony nie jestem w stanie pojąć rodziców, którzy w tygodniu od rana do nocy siedzą w pracy, w weekendy nadrabiają zaległości towarzyskie, poświęcają się pasjom, czy tylko sprzątają, a na urlop jadą bez dzieci, bo muszą wreszcie odpocząć. Myślę, że w takiej sytuacji dziecko musi się czuć jak piąte koło u wozu i zbędny balast. Jakieś minimum wspólnego czasu i rodzicielskiego zaangażowania być musi.
                      Każdy stara się postępować najlepiej, jak umie i zapewnić swoim dzieciom to, co wydaje mu się najważniejsze. A moim zdaniem najważniejsze jest, żeby dziecko czuło się chciane i kochane, nawet jeśli osobą, spędzającą z nim większą część dnia, jest babcia czy opiekunka.
                      • ding_yun Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 11:31
                        akniwlam napisał(a):


                        Ale nie musi każdemu pasować i nie patrzę
                        > na rodziców, którzy oddają dzieci do żłobka czy zatrudniają opiekunkę jako na w
                        > yrodnych i gorszych. Z drugiej strony nie jestem w stanie pojąć rodziców, którz
                        > y w tygodniu od rana do nocy siedzą w pracy, w weekendy nadrabiają zaległości t
                        > owarzyskie, poświęcają się pasjom, czy tylko sprzątają, a na urlop jadą bez dzi
                        > eci, bo muszą wreszcie odpocząć.

                        Dzięki, że odróżniłaś te dwie sytuacje bo moje wątpliwości budzi tylko ta druga: niechęć do zrezygnowania z czegokolwiek na rzecz potrzeb dziecka plus opowiadanie o zajmowaniu się dziećmi z lekkim obrzydzeniem. Bo przecież trekking w Tajlandii jest o tyle bardziej cool niż spędzenie miesiąca z potomkiem. Widziałam kilka takich przypadków i było to smutne. Żłobek/przedszkole/opiekunka czy babcia zajmujące się dzieckiem gdy rodzice są w pracy to moim zdaniem norma, mało osób ma ochotę i/lub możliwości na całkowitą rezygnację z pracy.
                        • akniwlam Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 14:32
                          Tu mnie trafiłaś :) Akurat jeśli chodzi o egzotyczne wyjazdy Z DZIEĆMI to ja jestem jak najbardziej za, czterema łapkami się podpisuję i macham ogonkiem, mogę choćby jutro. Chociaż małego dziecka akurat na trekking w Tajlandii bym nie zabrała (w górach na północy, gdzie takie trekkingi się odbywają, rośnie ryzyko malarii). Natomiast do Tajlandii w ogóle - proszę bardzo :) Też nie mam ochoty rezygnować, chociaż za często jeździć nie możemy.
                          W moim środowisku jest trochę ludzi, którzy po urodzeniu dzieci zrezygnowali z dalekich wyjazdów (z takich przyczyn, jak lęk przed chorobami, finanse, opór rodziny czy choćby banalna alergia czy choroba lokomocyjna), jest trochę takich, którzy jeżdżą z dziećmi, są też tacy, którzy z dziećmi jadą w wakacje na dwa tygodnie w Polsce, a resztę urlopu wolą jednak spędzić w jakichś niezbyt bezpiecznych dla dzieci okolicznościach przyrody, bo nie chcą całkiem rezygnować z pasji. I są też tacy, którzy ze względu na tryb życia z tą pasją związany nigdy się na dzieci nie zdecydują. Każdą z tych postaw jestem w stanie zrozumieć. Tylko naprawdę nikt tego nie robi po to, żeby być cool, imponować znajomym z pracy fotkami na słoniu i ścigać się z innymi, kto ile razy okrąży kulę ziemską.
                          A co do lekkiego obrzydzenia... Cóż, kupa niemowlaka nawet dla zaświergolonej w swoim dzieciątku mamusi nie pachnie fiołkami :) Przy dzieciach jest mnóstwo satysfakcji, ale też mnóstwo niewdzięcznej, monotonnej roboty, czasem ktoś ma dosyć i mu się ulewa, czasem ludzie miewają napady czarnego humoru (miewam!) A niektórzy zwyczajnie nie lubią małych dzieci i satysfakcję mają dopiero w kontaktach ze starszymi (albo na odwrót). Dopóki nie rani się tym dziecka i nie zaniedbuje jego potrzeb - w porządku.
                          • ding_yun Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 14:39
                            akniwlam napisał(a):

                            > Tu mnie trafiłaś :) Akurat jeśli chodzi o egzotyczne wyjazdy Z DZIEĆMI to ja je
                            > stem jak najbardziej za, czterema łapkami się podpisuję i macham ogonkiem, mogę
                            > choćby jutro.

                            Nie z dziećmi ;) Samemu, a dzieci do babci.
                            • akniwlam Re: Mieszkania i domy 26.10.12, 16:17
                              Ale tak jak napisałam - w całym moim środowisku podróżniczym (lekko licząc - setka dorosłych, którzy z mniejszą lub większą regularnością spotykają się na slajdach, imprezach, wspólnych wyjazdach) nie ma ani jednej takiej pary rodziców, którzy jechaliby gdzieś w egzotykę, nie spędzając przynajmniej części wakacji z dziećmi. Pewnie istnieją tacy, ale nie znam. Znam za to (ze słyszenia i maili) takich, co jeżdżą na egzotyczne wyprawy, zabierając ze sobą i dzieci, i dziadków.
                              Ale odeszłyśmy od tematu mniej więcej na odległość dzielącą Roosevelta 5 od plaży Copacabana :) A wracając do lekarskiego małżeństwa Idy i Marka, to wydaje mi się, że Ida uczestniczy jednak w życiu swoich dzieci, mimo, że bardzo często korzysta z pomocy Mili. Widzimy ją, jak obsztorcowuje Laurę, która nie chce wywiązać się z danej Łusi obietnicy - jakby dziecko nie mogło polegać na matce, to by jej nie wysyłało na negocjacje z humorzastą kuzynką. A Marek niby ciągle śpi, ale czasem Józinek myśli o nim i jego wybrykach burzliwej młodości - więc jednak czasem rozmawiać muszą. I Marek jest chyba lepszy, niż Ida, w słuchaniu tego, co inni mają do powiedzenia.
          • zla.m Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 13:13
            totorotot napisała:

            > > Bylas na Roosevelta? Widzialas te
            > "suterene"? Poza tym - to tylko
            > kwestia nomen
            > > klatury - suterena to po prostu
            > piwnica przeznaczona do
            > mieszkania, z nieco (al
            > > e tylko nieco) wiekszymi oknami.
            >
            >
            > Mimo wszystko ludzie tam mieszkają. A jak piętro wyżej mają dziadków, którzy pr
            > aktycznie wychowują ich dzieci, to potrzeba oglądania przechodniów aż do głów t
            > ak jakby maleje.

            Moim zdaniem to mieszkanie w suterenie wcale nie jest dobre dla ich psychiki - obsesja Idy na punkcie białości i czystości mieszkania oraz maniakalne oświetlanie i rozjaśnianie wynikać może właśnie z tego. W takim miejscu, z połową okienka nad ziemią panuje wieczny półmrok (mój mąż jak był na studiach przez chwilę mieszkał w czymś takim, prosta droga do depresji). Nie mówiąc o tym, że to idealne warunki dla grzyba - dziwne, że para lekarzy (w tym jeden z obsesjami zdrowotnymi) dobrze się tam czuje.

            Można przecież kupić mieszkanie blisko dziadków, może nawet w tej samej kamienicy, albo 2 bloki dalej - i rodzina jest pod ręką, i mieszka człowiek normalnie.
          • klymenystra Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 20:30
            Ale o czym Ty piszesz? Nie zmieniaj tematu, bardzo Cie prosze.
      • walduuu Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 14:30
        Firma zajmująca się przyłączami gazu
        Nasza oferta

        Realizujemy roboty inżynieryjne w zakresie:
        - sieci i przyłączy wodno-kanalizacyjnych
        - sieci i przyłączy gazowych
        - stacji uzdatniania wody
        - przepompowni ścieków
        - budowa urządzeń do podczyszczania wód deszczowych.

        Świadczymy usługi w zakresie:
        - robót ziemnych i niwelacji terenu pod budownictwo
        - przycisków i przewiertów pod przeszkodami
        - robot rozbiórkowych i kruszenia gruzu
        - ciśnieniowego czyszczenia kanalizacji (WUKO)
        - bezwykopowej naprawy istniejącej kanalizacji
        - inspekcji TV kanałów.

        • figala Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 14:37
          Błagam zostawicie to! Toż to żart lepszy niż z żarówką, makaronem i hydrantem w spódniczce dla Hubcia!
          • klymenystra Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 16:50
            Zostawiam :D Dawno nie widziałam czegoś takiego :D
          • totorotot Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 21:16
            Boskie :))))))))))
        • kajaanna Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 17:08
          > - inspekcji TV kanałów.

          Widzę, jak umorusane szambonurki przeciskają się przez kanały telewizyjne...
          • kkokos Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 21:47
            się nie śmiejcie, bo rozkochana w markach i realizmie pani MM tak w ramach żarciku wprowadzi nazwę tej firmy do kolejnej powieści...
            • figala Re: Mieszkania i domy 07.11.12, 21:58
              kkokos napisała:

              > się nie śmiejcie, bo rozkochana w markach i realizmie pani MM tak w ramach żarc
              > iku wprowadzi nazwę tej firmy do kolejnej powieści...

              W odpowiedzi na nasze żale, że nikt nie robi remontów będzie to zaprzyjaźniona (koniecznie!) firma która zrobi nadbudówkę ze zmyślnej konstrukcji z desek owego szaletu w lesie w zamian za korepetycje z łaciny i/lub śpiewu solowego + nowy przekład Plutarcha z dedykacją Dziada Borejowego.
              I już będzie można w tej chatce pomieścić się nawet z kolejnymi bliźniakami naszpańcząt.
              • emusia Re: Mieszkania i domy 08.11.12, 08:58
                www.public.trzywymiary.com/domkereta/start.html
                Można się wczuć w ilość przestrzeni jaką posiadają Sarenka z Naszpanem.
    • j_a_ch Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 11:47
      Aż się zalogowałam bo nikt jeszcze nie wspomniał o tajemniczym składkowym domu dla Różyczki, z resztkowych pustaków od Flobrego (ach, te szlachetne resztki :) bo chyba było coś takiego w odmętach Jeżycjady...?
      Wiadomo czy ten domek w ogóle powstał i co się z nim dzieje pod nieobecność Frycków? Ciekawe ile tam mogło wyjść z tych pustaków, półtora pokoju z kuchnią? A może to ten pawilon Pulpy dla gości, ze Sprężyny? :D

      Witam się :)
      • meduza7 Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 12:01
        O ile wiem, to jednak nie powstał - Fryckowie wyjechali za granicę.
        • j_a_ch Re: Mieszkania i domy 25.10.12, 12:25
          Ano wyjechali, ale wątpię że na stałe. Coś mi mówi, że w ostatnim tomie MM ściągnie ich z tej emigracji bo jak to tak, żyć stale na obczyźnie i z dala od niewzruszonego centruma? Może wtedy się wyklaruje z tym domkiem :)
    • bupu Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 00:25
      A tak przy okazji tego wątku przeanalizowałam posiadane wiadomości na temat rezydencji Flobrych i wyszło mi z tego iż mieszkanie Borejków nie jest jedynym miejscem o cechach gumianych.

      Włość państwa Flobrostwa bowiem opisywana jest jako skromny a porządny domek, po czym się okazuje, że w tym domku mieści się gabinet pana domu, salon, jadalnia w której można podjąć posiłkiem dwadzieścia parę osób i nie siedzą one udeptane jak śledzie w beczce, kuchnia oraz co najmniej dwie sypialnie. W cholerę mi z tego nie wychodzi skromny domek.
    • seidhee Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 20:34
      Tak sobie myślę, że ciężko w Jeżycjadzie znaleźć przykład zrozumiałych i zgodnych z współczesnymi realiami obyczajów mieszkaniowych. Jak na przykład kredyt na mieszkanie. Albo wynajmowanie mieszkania (normalnego M3 czy M4, nie klitki na cudzym strychu). Czy mieszkanie z rodzicami nie z powodu "bliskości i ciepła" tylko jako sposób na odłożenie większej kwoty właśnie po to, by móc się w końcu od nich wyprowadzić. Za to mamy mieszkania z gumy i feerię pomysłowości autorki w dziedzinie zmyślnych konstrukcji, domków z recyklingu i przytulnych suteren.
      Skąd jej się to bierze?
      Szczerze mówiąc, moja pierwsza irytacja jeżycjadowa była związana właśnie z pomysłem budowania domku dla Pyzy z resztek i za oszczędności ciotek. Akurat sama zmagałam się z kwestią "gdzie i za co", wyprowadzając się od rodziców, i jedyne na co mogliśmy sobie z TŻ pozwolić (jako pracująca para) to było wynajęcie pokoju... Tym bardziej więc byłam oburzona tym kompletnym brakiem realizmu ;)
      • mmoni Re: Mieszkania i domy 27.10.12, 21:10
        Nie po raz pierwszy widzimy, jak MM zawiesiła się mentalnie w okolicy późnego PRLu, kiedy to faktycznie wiele (większość?) młodych par była skazana na mieszkanie kątem u rodziny albo na różne dziwne wynalazki. Coś jak autor tego parę miesięcy temu słynnego artykułu , który posiadając ograniczony budżet, uparł się na wyjazd do Francji własnym rozklekotanym samochodem, z wekami, jedzeniem i wodą targanymi z kraju i planami waletowania u bratanicy (dla tych, co nie czytali - skończyło się podróżą od warsztatu do warsztatu i holowaniem samochodu do kraju przy zaangażowaniu całej rodziny). Jak wykazało wielu komentatorów, za wywaloną na to kasę spokojnie przy odrobinie pomyślunku, planowania i posługiwania się Internetem można sobie było załatwić weekend w Paryżu z przelotem tanimi liniami. Tak i MM, nie dociera do niej, że świat się w wielu praktycznych rzeczach zmienił.
        • piotr7777 a ja z trochę innej beczki - ulica Krasińskiego 07.11.12, 17:28
          Znajdują się tam domy jednorodzinne, które zamieszkują cztery rodziny - Bitnerów, Strybów, Maciołków i pan Karol Paszkiet. Dziwi mnie, że relacje międzysąsiedzkie są tam właściwie zredukowane do zera (nie licząc wścibskiego pana Maciołki). Zwłaszcza dziwi mnie brak kontaktów Elki Stryby z Beatą Bitner w sytuacji gdy chodzą do jednego liceum. Nie twierdzę, że powinny się przyjaźnić, ale jakieś tam koleżeństwo powinno być między nimi rzeczą naturalną.
          W końcu taka sytuacja wymusza wręcz pewne więzi sąsiedzkie.

          A druga sprawa - czy ulica Krasińskiego przecina się z Roosvelta? Być może więc Gabriela i Grzegorz spotkali się nie na uczelni a gdzieś pomiędzy swoimi mieszkaniami.
          • olkit0 Re: a ja z trochę innej beczki - ulica Krasińskie 07.11.12, 18:25
            raptem rok do jednego liceum chodziły i to chyba jedna jako maturzystka a druga jako pierwszoklasistka. Lata dziecięce, gdy naturalnie rodzą się kontakty przez wspólną piaskownicę - spędziły z dala od siebie (Bebe na Krasińskiego mieszkała od 13 roku życia). A do tego Beata jest przecież "zagipsowana". Myślę, że znały się z widzenia, ale były tylko na "cześć" i koniec.
    • tt-tka Re: Mieszkania i domy 10.05.19, 14:24
      Piekny, nie wroze ci sukcesow w marketingu, skoro wyciagasz watek sprzed siedmiu lat i nawet nie sprawdzasz, na jakie forum wbiles.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka