groha
17.10.11, 14:27
ale tylko patrzeć, a będzie po nim, prawda? A potem, wiadomo: już listopad. Jeszcze listopad. Wciąż listopad... Sztampa, proszę drogich Szanownych. Oraz powiedzmy sobie szczerze aż do bólu: nuda nie licująca z motywem przewodnim i nie odzwierciedlająca idei.
Dlatego proponuję ustalenie całkiem nowego kalendarza, który będzie licował oraz odzwierciedlał. Zapytacie: jak? Nie mam pojęcia. Ale jak się zaweźmiemy, to będzie, jestem tego pewna.
Strzelam propozycjami ad hoc i zupełnie na oślep: dzień zwyczajnego życia; miesiąc grzybni i starego próchna; dzień trucia i wielkich zasług; miesiąc pamięci torobajła na płozach...
Może na początek zmieńmy poniedziałek i listopad, a potem samo już poleci?