Dodaj do ulubionych

Czego oczekujemy od pani Musierowicz?

23.10.13, 23:16
Witajcie!

Jestem nowa na forum. Do tej pory tylko czytałam Wasze wpisy, od teraz chciałabym się również udzielać w dyskusjach.

Podobnie jak większość z Was bardzo kiedyś lubiłam książki Małgorzaty Musierowicz jednak od pewnego czasu (od ukazania się powieści "Język Trolli") jestem nimi rozczarowana. Mimo wszystko czytając niektóre wpisy zaczęłam się zastanawiać czy pretensje do MM są słuszne?
Widziałam na tym forum wiele wypowiedzi dotyczących tego, że świat w Jeżycjadzie jest wykolorowany, autorka nie stara się podejmować trudnych tematów itp. Wydaje mi się jednak, że MM ciągle chce pisać dla dzieci i młodzieży dlatego główni bohaterowie to zazwyczaj mali chłopcy lub dorastające panny. To z ich perspektywy ukazywane są różne wydarzenia, a trzeba pamiętać o tym, że tak młode osoby nie dostrzegają wszystkiego a pewne problemy znajdują się jakby poza nimi. Być może błędem jest chwilowe zmienianie perspektywy i ukazywanie czytelnikom wydarzeń oczami Gaby lub Idy. Zastanawiam się co mogłaby zrobić MM, żeby znowu zachwycić swoich czytelników? Czy powinna zrezygnować z oceniania swoich postaci w komentarzach odautorskich? Pisać powieści jedynie z perspektywy młodych bohaterów? A może na odwrót? Może jej książki powinni dojrzewać wraz z bohaterami i lepiej dla całej sagi byłoby gdyby skupiła się na "dorosłych postaciach"?
Obserwuj wątek
    • akniwlam Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 23.10.13, 23:51
      Mnie by najbardziej ucieszyło, gdyby napisała coś wreszcie nie o Borejkach z przyległościami. Niech się to dzieje na Jeżycach, nawet w kamienicy, nawet niech mają szlachetne czółka, ale niech będzie nastoletnia bohaterka z własną rodziną (opisaną i obecną, nie gdzieś na emigracji), zainteresowaniami, kłopotami i niech nie gada po łacinie ani nie pasjonuje się gramatyką i sonetami. A z Borejkami wolno by jej było co najwyżej minąć się w drzwiach kościoła dominikanów albo w przejściu podziemnym pod rondem koło dworca.
      Oczekiwałabym od MM odpoczynku od dotychczasowych bohaterów i wprowadzenia na scenę świeżej krwi. Krótko mówiąc - żeby przestała pisać sagę, bo jej nie wychodzi.
    • nessie-jp Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 23.10.13, 23:51
      Wiele razy była o tym mowa, że właściwie najważniejszym "brakiem" uwidaczniającym się obecnie u Musierowicz jest brak czerpania tematów i postaci z rzeczywistego świata. Brak obserwacji, brak tworzenia szkiców postaci, które żyją. Takie postaci, choćby nielubiane i niesympatyczne albo z dziwactwami, były jednak żywe (Jankowiak, babcia Jedwabińska, Eugeniusz i Ewa, Piotr Ogorzałka, pani Basia i pan Karolek, ostatnio od biedy jedyny pan Gruszka)

      Autorka popadła w sztampę. Nie chce jej się już wymyślać nowych bohaterów, bo i po co: czytelniczki przecież lubią Borejków, którzy są "mili i ciepli".

      Niestety, nadmierne eksploatowanie Borejków przy jednoczesnym zapewnianiu o tej ciepłości powoduje, że zaczynają przypominać rodzinę patologiczną, frontem udającą pozytywne wartości, a w istocie skrywającą wynaturzenia i głębokie problemy.

      Co gorsza, książki zaczęły być tak naprawdę dla nikogo. Od dawna nie było ani jednej typowo jeżycjadowej bohaterki (jeśliby już ciągnąć tradycję cyklu), czyli młodej dziewczyny u progu dorastania. Ostatnią taką osobą była Żaba, a i ten tom niestety w większości skupiał się na Borejkach (nie wiadomo po co).

      Pisanie książek o przeżyciach sercowych starych babuń (55-letnia Gabriela) i kilkuletnich chłopczyków (obrzydliwy Ignacy Grzegorz) to jakieś nieporozumienie.
    • zla.m Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 07:10
      Ja już kiedyś to postulowałam - pani MM powinna odejść od pisania o dzieciach i młodzieży, niezależnie od rodziny (lub Rodziny), z której pochodzą ;) Nie ma z młodzieżą ewidentnie kontaktu (jeżeli nawet ma fizycznie, to mentalnie absolutnie nie), nie rozumie ich ani ich świata. I ma do tego prawo! To, co przeszkadza, to udawanie, że jest inaczej.

      Książki, jeżeli mają powstać, powinny po prostu być "dorosłe", o dorosłych, poważnych problemach. Widać, że autorka lepiej czuje, a także opisuje samotność pana Jankowiaka czy rozważania Gaby nad starością i odchodzeniem najbliższych niż nastolatkowe rozterki dotyczące wyboru chłopaka. Oczywiście, taka książka nie byłaby częścią Jeżycjady (rozumianej nawet szeroko), ale jakimś osobnym tomem, pewnie smutniejszym - choć niekoniecznie smutnym i dołującym. Ale myślę, że byłaby warta czytania.
      • zla.m Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 07:12
        PS
        Czekoladko, witamy! Naści jelitko oraz trochę nalewki... o nie, całą nalewkę z porzeczek w sąsiednim wątku wychlały! To może kawki, bo pora nieprzyzwoicie wczesna?
      • zmija_w_niebieskim Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 25.10.13, 19:58
        Poza tym, gdyby zaczęła pisać dla dorosłych, to te główne bohaterki nie musiałyby dorastać w przyspieszonym tempie i nie byłoby potem takich sytuacji, że np. Robrojek musiał mieć szesnaście lat, kiedy został ojcem.
        Wydaje mi się, że jednym z problemów MM jest, że te dzieci tak powoli rosną...czas już na nową książkę, a tu nie ma o kim pisać. Mamy więc różne zagięcia czasoprzestrzeni , jedenastoletniego Józinka snującego wewnętrzne monologi godne ciężko doświadczonego dwudziestolatka, Ignasia romansującego z Czekoladką...
        Ma rację ten, kto powiedział, że to książki są dla nikogo...mam wrażenie, ze tylko nasza generacja jeszcze to czyta i to wyłącznie siłą rozpędu, z sentymentu do dawnej Jeżycjady. Może więc pani MM napisałaby książkę dla nas - nawet już o Gabie i Natalii, ale przeznaczoną dla kobiet 40 plus?
    • emae Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 10:23
      Witam serdecznie na forum :) Czy Czekoladka lubi jelitko? :) Jeśli tak, to naści!

      Czy pretensje do MM są słuszne? Moim zdaniem TAK. Jak dla mnie, MM mogłaby pisać o płomiennym romansie 80-latków lub o głębokich przemyśleniach życiowych młodszego dziecka Róży - jeśli robiłaby to dobrze. A nie robi. "McDusia" niezależnie od tematyki, perspektywy i od tego, kto jest lub nie jest główną bohaterką, to po prostu żałośnie słaba książka. W moim odczuciu, ale wiem, że nie jestem w tym odosobniona.

      Zrezygnować z komentarza odautorskiego? Dobry borze szumiący, od zaraz! I najlepiej wydać poprawione wersje wcześniejszych ach-cydzieł, jeszcze by się na tym szanowna autorka dorobiła... Po co pisać w kółko o dzielnej i miłej (zdaniem autorki) postaci, że jest dzielna i miła? Bo inaczej czytelnik nie zrozumie?

      Pisać powieści jedynie z perspektywy młodszych bohaterów? Czy starszych? Moim zdaniem jedno albo drugie, ale TAK. Gdyby Jeżycjada była pisana tylko z perspektywy starszych bohaterów, nie byłaby już chyba literaturą młodzieżową, ale przynajmniej nie byłoby w niej tego... fałszu, jaki jest teraz. Mam wrażenie, że MM tak strasznie kocha Gabrysię i nie umie się z nią rozstać, a to szkodzi serii. Gdyby zdecydowała się, o kim chce pisać, może jej twórczość zyskałaby na tym.

      Ja się zastanawiam, dlaczego w ogóle mam jakieś oczekiwania wobec tej serii i dlaczego mam jakieś pomysły na jej ulepszenie, zamiast wzruszyć ramionami i rzucić w, za przeproszeniem, cholerę? Otóż, zdążyłam tak pokochać Jeżycjadę, kiedy jeszcze była dobra, że po prostu boli mnie to, co się z nią teraz porobiło. Już chyba nie wierzę, że będzie lepiej... Ale "Wnuczkę" przeczytam.

      • kopiec_esmeralda Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 11:01
        >Ale "Wnuczkę" przeczytam.
        To chyba jakoś na dniach? Ja też przeczytam, strach się bać.
        • soova Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 11:38
          Nie sugerowałabym się tym 26 października (na gandalfie ;)).

          A Małgorzata Musierowicz na swojej stronie apeluje: tylko nie pytajcie mnie, kiedy będzie. Będzie, kiedy BĘDZIE!
          lekturylirael.blogspot.com/2013/04/czekajac-na-wnuczke-do-orzechow_2829.html
        • dakota77 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 12:33
          Akapit Press podaje, ze ksiazka jest w trakcie pisania, wiec na dnaich na pewnop nie ;-)
      • bialaslodkaczekolada13 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 14:41
        emae napisała:

        " Witam serdecznie na forum :) Czy Czekoladka lubi jelitko? :) Jeśli tak, to naśc
        i!"
        Oczywiście, że lubię :)

        zła.m, z chęcią napiłabym się nalewki, ale skoro się skończyła to i dobrą kawką się zadowolę :)

        Z Waszych komentarzy wynika, że MM zrobiłaby lepiej gdyby napisała książkę nawet z perspektywy Mili Borejko. Seniorka mogłaby być narratorem pierwszoosobowym. Nawet gdyby opisywała swoje nierozumienie dla współczesnego świata i współczesnej młodzieży czytelnicy wybaczyliby jej to, ponieważ byłoby to prawdziwe. Właściwie nie, to nie musiałaby być Mila, ale jakakolwiek zgorzkniała staruszka. Nawet mogłabym poczuć sympatię do takiej bohaterki :)

        Ja mam cichą nadzieję, że MM od czasu do czasu czyta internetowe opinie o swoich książkach
        i kiedyś stwierdzi, że niektóre sugestie może jednak warto wziąć pod uwagę. Gdyby tylko fanki z jej oficjalnej strony przestały ją utwierdzać w tym, że teraz pisze całkiem dobrze...
        • mamamila74 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 15:14
          Ja również mam nadzieję, że pani MM napisze coś lepszego. Ale tak myślałam też po Sprężynie... A jak wyszła McDusia, to wszyscy wiedzą. Koszmar.
          Jaka będzie Wnuczka do Orzechów... poczekamy, zobaczymy. Przeczytam na pewno. Wielkich nadziei już nie mam, ale pomarzyć wolno! Jak wiekszość przedpiszczyń uważam, iż odczepienie się od Borejków wyszło by książkom pani MM tylko na dobre! Jest ona bowiem, moim zdaniem, genialnym obserwatorem i postaci, które uważa za niezbyt ważne, które opisuje tak jakby niechcący, wychodzą jej najlepiej. Gdzekolwiek próbuje wcisnąć odautorski komentarz, że jakie te Borejki nie są wspaniałe, to niestety wychodzi, nooo, panie tego, g.... Przepraszam z góry, za brutalną krytykę, ale tak to niestety odczuwam.
          Książka, której postać główna, nie byłaby w żaden sposób związana z Borejkami, mogłaby być świetna. Przede wszystkim, gdyby głównym Charakterem NIE byłaby nastolatka.
          Bo nastolatek to pani MM już dawno nie rozumie... I nawet się o to niestety nie stara.
          Szkoda. Ale czasu się nie da odwrócić, sztuką jest, poznać, kiedy nadchodzi czas, by zmienić styl. I mam to przykre wrażenie, że Musierowicz jakoś się zapomniała. I nie widzi już, iż powinna zmienić publiczność.
          Ale może ja się mylę.
          Może Wnuczka będzie ok.
          Zobaczymy.
        • dakota77 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 15:17
          Witaj na forum, rozgosc sie :)

          MM uwagi czyta, ale przyjmuje tylko te, ktore sa po jej mysli.

          Ja tez uwazam, ze dobrze by jej ksiazkom zrobilo zostawienie Borejkow, albo zrobienie z nich tla, postaci epizodycznych. Jezycjada lepiej dzialala, gdy kazdy tom mial wyrazna glowna bohaterke z konkretnymi problemami, a znane nam z innych tomow postaci pojawialy sie w tle. McDusia, pomimo tego ze jej rpzydomek pojawil sie w tytule, w ogole nie miala dla tomu istotnego znaczenia.

          Zgadzam sie tez, ze autorka nie zna juz mlodziezy i nie potrafi jej obserwowac, stad coraz trudniej idzie jej pisanie o niej. No i zdecydowanie powinna sobie odpusic opisywanie zycia uczuciowego dzieciakow z podstawowki :P
    • bupu Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 17:20
      bialaslodkaczekolada13 napisała:


      > Widziałam na tym forum wiele wypowiedzi dotyczących tego, że świat w Jeżycjadzi
      > e jest wykolorowany, autorka nie stara się podejmować trudnych tematów itp. Wyd
      > aje mi się jednak, że MM ciągle chce pisać dla dzieci i młodzieży dlatego głów
      > ni bohaterowie to zazwyczaj mali chłopcy lub dorastające panny. To z ich perspe
      > ktywy ukazywane są różne wydarzenia, a trzeba pamiętać o tym, że tak młode osob
      > y nie dostrzegają wszystkiego a pewne problemy znajdują się jakby poza nimi. By
      > ć może błędem jest chwilowe zmienianie perspektywy i ukazywanie czytelnikom wyd
      > arzeń oczami Gaby lub Idy. Zastanawiam się co mogłaby zrobić MM, żeby znowu zac
      > hwycić swoich czytelników? Czy powinna zrezygnować z oceniania swoich postaci w
      > komentarzach odautorskich? Pisać powieści jedynie z perspektywy młodych bohate
      > rów? A może na odwrót? Może jej książki powinni dojrzewać wraz z bohaterami i l
      > epiej dla całej sagi byłoby gdyby skupiła się na "dorosłych postaciach"?

      Witaj, istoto o słodkim nicku!
      Osobiście myślę, że po pierwsze autorka powinna się oderwać od Borejków. Łomem, jeśli będzie trzeba. Ktoś w tym wątku napisał, że MM tak pokochała Gabę, że się z nią rozstać nie może, ja mam zaś także wrażenie, że z tej miłości autorka zatraciła wobec Gaby, jak i całej familii Borejków, wszelki obiektywizm. Widzi w nich odbicie świata, w jakim chciałaby żyć i nawet nie zauważa, że robi z nich coraz paskudniejsze i coraz bardziej niestrawne karykatury, a wszelkie ciepełko już dawno uleciało w siną dal.

      I tu dochodzimy do drugiego punktu. Otóż jeśli MM ma znowu pisać dobrze, powinna bezwzględnie obrócić się z powrotem do świata. Pisarz wypięty na świat i ciężko obrażony, że nie jest taki, jakim by go chciał widzieć, może tworzyć co najwyżej wstrząsające dzieła awangardowe, albo ponure czarne kryminały, pełne zgorzkniałych bohaterów, ale w życiu nie stworzy dobrej, pokrzepiającej powieści dla młodzieży. A pisarz, który się od świata odgradza wysokim murem i odmawia kontaktu z nim i czerpania z niego, nie będzie potrafił napisać nic dobrego. Świat pisarzowi potrzebny jest jak tlen, bo bez obserwowania ludzi, bez słuchania ich, bez przyglądania się rzeczywistości, nie da się stworzyć dobrej, jędrnej i żywej postaci. Będą wychodziły albo karykatury, albo wycinanki z tektury.
    • klawiatura_zablokowana Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 18:58
      Może jej książki powinni dojrzewać wraz z bohaterami i l
      > epiej dla całej sagi byłoby gdyby skupiła się na "dorosłych postaciach"?

      Sęk w tym, że nie wiadomo, z którymi bohaterami miałyby dojrzewać :) Czy z tymi, które w latach 70 i 80., a może z tymi, co były nastolatkami w latach 90, 2000... itd? Pierwsze bohaterki Jeżycjady to już kobiety grubo po 50. Ciężko, żeby się z nimi identyfikowały dzisiejsze piętnastolatki, dwudziestolatki, trzydziestolatki.

      Ja bym nie w wiek szła, raczej w temat. Pierwsze primo, odejść od Borejków i to konsekwentnie, czyli nie prowizorka typu Żaba czy McDusia - niby bohaterka nieborejczana, a i tak 3/4 tomu to borejkowa telenowela pt. "z jakiego powodu dzisiaj Gaba płacze". Po drugie, porzucić ten smętno-katastroficzny ton.
      Nie zgodzę się, że MM już straciła zupełnie zmysł obserwacji - moim zdaniem nadal go ma, ale rzuca on światło na strasznie zawężony, hermetyczny światek. Czasem jej się zdarzy przebłysk normalności i wtedy widać, że wciąż ma pazur - koronnym przykładem postać Agaty Janickiej. Niestety są to wyjątki potwierdzające regułę.

      Podsumowując, najlepiej by pewnie było, gdyby kolejne tomy pisał kto inny w stylu starej Jeżycjady...
      • kkokos Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 25.10.13, 19:28
        > Sęk w tym, że nie wiadomo, z którymi bohaterami miałyby dojrzewać :) Czy z tymi
        > , które w latach 70 i 80., a może z tymi, co były nastolatkami w latach 90, 200
        > 0... itd? Pierwsze bohaterki Jeżycjady to już kobiety grubo po 50. Ciężko, żeby
        > się z nimi identyfikowały dzisiejsze piętnastolatki, dwudziestolatki, trzydzie
        > stolatki.

        e, chyba nie do końca
        a gdzie jest powiedziane, że jak ktoś był pisarką młodzieżową przeszło 30 lat temu, to musi nią być do końca świata, a przynajmniej do końca twórczości? nie może z czasem stać się równie poczytną, szanowaną, twórczą i pełną pomysłów pisarką dla dorosłych? zwłaszcza jeśli cykl powieściowy by "dorastał/dojrzewał", a pisarka wraz z nim?
        a gdzie jest powiedziane, że te trzydziestolatki, przywiązane do bohaterek swojej młodości, nie przeczytają z chęcią o losach tych bohaterek już 50-letnich? oczywiście ta bohaterka lat 50 musiałaby być pełnokrwista i mieć realistyczne problemy, reakcje, mentalność itd., a nie być karykaturą samej siebie sprzed lat, kukiełką z doprawioną gębą niespójną z zachowaniem.

        ja akurat wcale nie jestem przeciwna ogniskowaniu akcji wokół borejków. tylko niech to ma sens, niech to nie będzie właśnie telenowela. przerwy między powieściami są na tyle duże, że można pisać o kolejnych członkach rodziny nie tracąc z oczu reszty rodziny - tylko właśnie niech to będą żywi ludzie, a nie karykatury.
    • nessie-jp Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 24.10.13, 19:18
      Ja jeszcze dodam jedną ważną rzecz, której bym oczekiwała od zawodowej autorki (to znaczy takiej, która zarabia na życie pisaniem kosztujących niemało książek):

      otóż KONIECZNA jest porządna, prawidłowa, obiektywna, zewnętrzna redakcja. Taka, która nie będzie kadzić i słodzić, tylko przeciwnie, palcem pokaże słabizny intrygi i dialogów, niepotrzebne opisy, nadmierne powtórzenia (np. zabroni używania słów "miła" i "dzielna").

      Albo chociaż powie: "Słuchaj, wiem, co chciałaś napisać, ale ta scena może być zinterpretowana zupełnie inaczej i twoja bohaterka / twój bohater w niej wychodzi bardzo źle. Na pewno chcesz, żeby tak było? To domaluj chociaż kilka linijek dialogu, które pokażą, że ta dwuznaczność jest zamierzona". Itp.
      • j_a_ch Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 25.10.13, 16:02
        > otóż KONIECZNA jest porządna, prawidłowa, obiektywna, zewnętrzna redakcja. Taka
        > , która nie będzie kadzić i słodzić, tylko przeciwnie, palcem pokaże słabizny i
        > ntrygi i dialogów, niepotrzebne opisy, nadmierne powtórzenia (np. zabroni używa
        > nia słów "miła" i "dzielna").

        I dlatego (my, jach) nie oczekujemy już niczego. Tak naprawdę bez redakcji nie będzie dobrych książek, bo to nie tylko wiek a i charakter MM ma tu dużo do rzeczy. Pamiętamy jak wiele pozmieniano w 6K i OwR, żeby były jakie są. MM chciała chlastać grubą kreską już od dawien dawna. A że obiektywnej redakcji nie będzie to i dobrych książek już też nie. Biało - czarny świat pozostanie, a to mój główny zarzut.
    • anutek115 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 25.10.13, 20:08
      Ja chcialam napisać w pierwszej chwili, ze niczego nie oczekuję - już. Jakich bohaterów sobie autorka wybierze, czy będa się nad grobem chwiać, czy gaworzyć w wozeczku specjalnie mnie nie interesuje pod warunkiem, ze będą dobrze, wiarygodnie i - najlepiej - z sympatia opisani, a ponieważ już nie wierzę, ze to możliwe, niczego nie oczekuję.

      Ale potem przeczytałam wpis Nessie i pomyślalam, ze owszem, tego jednak bym oczekiwała. Dobrej, niezależnej redakcji. PODDANIA SIĘ jej, a nie strzelania fochów, uznania, ze jesli redaktor/-ka mówi, że cos nie pasuje, jest źle napisane, niewiarygodne czy niedbale, to sie to bierze i poprawia, choćby się miało przepisac calą książkę. I przerysować tez, jeśli kompetetnty redaktor powie, ze, bardzo mi przykro, ale tej Idzie nogi wyrastają z żoładka, cienie padają z róznych stron, a stolik komputerowy nie ma nogiCzyli minimum szacunku dla czytelników jako tych osób, którzy są, no cóż, pracodawcami pani MM i którzy zapewniaja jej utrzymanie. Oraz którym obiecuje się "ciepła, rodzinną historie na święta", a daje sie "McDusię" opakowaną w zapewnienia, ze bardzo się nad nią napracowalismy, bowiem "w naszej firmie nie ma zgody na bylejakość"...
      • meg_mag Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 26.10.13, 15:40
        sie napracowalismy, a na koniec dawalismy autografy na wadliwie wydrukowanych egzemplarzach, a nastepnie strzelalismy focha, kiedy nam sie grzecznie na to zwrocilo uwage
      • guineapigs Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 26.10.13, 17:32
        a mnie się zdaje, że MM bardzo fajnie potrafi napisać przezycia 'osoby stojącej nad grobem' i 'nierozumiejącej wspólczesnej młodzieży' - patrz Pan Jankowiak, jego wdowi (wdowiecy?) żywot i takie cicho zakitrane pretensje do córki Anity (kocha ja, tęskini, usprawiedliwia - ale jakoś nie rozumie, że jedyna córka wyjechała i stała się jakoś obca). Moim zdaniem to piękny opis samotności.
        Ergo: Pani MM wcale nie opuścił talent ani zmysł obserwacji, jeno jakieś lenistwo dopadło. I wszystko, co sobie wymysli, chce załatwic szybko i pobieżnie, na zasadzie słynnych 'trzech zet, zamienionych na 'trzy en'. Czyli: naszkicować w myślach, napisać na kolanie, napchać księgarnie.
        Potem był pan Gruszka - tez fajnie naszkicowany, z jakims zamysłem. Oczywiście także przepadł, jak Jankowiak, w odmęcie borejczego morza. Jego zaradnośc i oddanie zostały przytłumione gabrielowością, czyli nieszczęściem. Ciekawe, czy jak Gabrysia uczy studentów o Ars Amandi to płacze, ucieka z sali itp? A czy wogóle uczy studentów o Safonie?
        A do rzeczy: ja nawet oczekuje miałkich ksiązeczek, ale po cenie ADEKWATNEJ. Nikt nie kupi jakiegos Harlequina za 35 zł, to się dodaje do gazet i sprzedaje łacznie za 9,99. Za 35 zl to mozna kupić książkę pisaną przez lata i opatrzoną bibliografia oraz tzw. własnymi wnioskami, a nie nowelkę. I moim zdaniem tu jest problem - cena. Mozna kupić jakąś niedopracowana wariację nt. Borejków za - powiedzmy - 10 zł, ale nie za 30 zł. Za 30 zł to sie juz naprawdę czegoś wymaga oprócz siądnięcia na zydelku i naszkicowania czegoś.
        Ja mam wrażenie, że MM po prostu siada i pisze, potem co najwyżej przeleci, czy nie ma ortów albo jawnych błędów stylistycznych/interpunkcyjnych - i wio do wydawnictwa. A zauważcie, że książeczki sa chudziutkie,na 300 stronach ma się zmieścić wszystko. Więc wychodzi NIC, mimo niezłych szkiców - lecz nierozwiniętych, mimo potencjału.
        A wię uważam, że talent MM nie opuścił, stało się cos innego - nieumiejętność czy lenistwo a może wręcz chęć szybkiego zarobienia tych wstrętnych i obrzydliwych pieniędzy? Nie potępiam - każdy chce mieć na chleb z masłem, ale bez przesady, żerowanie na cudzej miłości, przywiązaniu czy sentymencie to jednak nieetyczne. To jak tzw. mąż, który korzysta z tego, ze żona go kocha i wycygania od niej codziennie 20 zł na wódkę. bleeee....
        • nessie-jp Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 26.10.13, 22:53
          Z tym, że Jankowiak to "Dziecko piątku", wydane zdaje się w 1993 roku. Czyli DWADZIEŚCIA lat temu.

          I po dwudziestu latach jeden Gruszka wiosny nie czyni... :(
      • bialaslodkaczekolada13 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 27.10.13, 19:36
        Myślę, że z tą redakcją może być jeszcze taki problem, że MM pisząc obdarza swoimi cechami osobowości postacie, które najbardziej lubi. Być może nie tylko cechami osobowości ale też sytuacjami ze swojego życia i prawdopodobnie dlatego tak ciężko znosi krytykę tych postaci.
    • ananke666 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 30.10.13, 19:28
      1. Książek o czymś. Z sensownym tytułem.

      ...McDusia jest o niczym, a tytułowa bohaterka mało, że kompletnie nijaka, to jeszcze w powieści najmniej ważna.
      2. Zatemperowania pazura pisarskiego.

      - Woda się skończyła! - zawrzeszczała z łazienki Gabriela. - Co robić? Mam całą
      głowę w pianie!
      Ida cmoknęła i wstała z pościeli.
      - Ja też zaczynam wierzyć w przeczucia - oświadczyła, szukając pantofla. - Wczoraj
      wieczorem coś mnie tknęło i nalałam wody do czterech wiader, jednej miski i garnka
      pięciolitrowego. Gaba!!! Przestań skowyczeć! Zaraz ci spłuczę łeb wodą z czajnika!


      i...

      - Ona szyje kostiumy dla Teatru Wielkiego. Słusznie ją cenią w środowisku śpiewaczym. Ta suknia jest doskonała, zupełnie jak z „Traviaty”!
      [...] Zapisz, mamo: mam jeszcze się u niego pojawić przed pieczeniem, w celu dopracowania koncepcji i uściślenia szczegółów. Ja myślę, że wszystko powinno być w białej czekoladzie (Uwielbiam białą czekoladę, jest taka przewrotna!). No i jeszcze w śnieżnobiałym marcepanie: szlachetna prostota, białe róże i nieliczne białe zawijaski.

      He?...

      3. Redakcji, która nie będzie córką. Nie wierzę w córki zdolne wymóc na matce zmiany w powieści takie, jakich żądały nieocenione dawne redaktorki.

      4. Konkretnej koncepcji o kim i dla kogo są książki. Niegdyś były o nastoletnich dziewczętach i dla nastoletnich dziewcząt. Obecnie o wszystkich i dla nikogo. Tu romans kilkulatka, tam starcze zgorzknienie, a tytułowe bohaterki bezbarwne i w tle.

      5. Odejście od przerysowań. Więcej prostoty i realizmu, mniej karykatury, turpizmu i groteski.
      • ananke666 Re: Czego oczekujemy od pani Musierowicz? 30.10.13, 19:44
        ...po namyśle dodam jednak, że w zasadzie to są pobożne życzenia, a nie oczekiwania. Nie oczekuję już niczego, ponieważ... no cóż, w wieku dość zaawansowanym całkiem często nabywa się zwapnienia przyzwyczajeń w połączeniu ze wzrostem przekonania o własnej nieomylności. Nie jest to przytyk do wieku, brońcie bogi! tylko proste stwierdzenie faktu, poparte obserwacjami. Dlatego mam nieodparte wrażenie, że kolejne książki, jeśli będą, skupiać się będą jak poprzednio - na problemach dzieci (wnuki/prawnuki oglądane babcinym okiem, z filtrem własnych wspomnień), dorosłych w tak zwanej sile wieku (dzieci), osób w wieku emerytalnym (swoje własne pokolenie). Natomiast od wieków najmniej zrozumiała dla dorosłych jest grupa nastolatków, z ich buntem, dziwactwami, głupimi wyborami i pierwszymi, nierównymi krokami w dorosłość, które - oczywiście - dorośli postawiliby z wyżyn swego doświadczenia zupełnie inaczej, od zawsze łudząc się, że ich wpływ te nierówności może zniwelować. A im bardziej zaawansowany wiek dorosłych, tym bardziej obca staje się nastoletnia grupa. Może z wyłączeniem nielicznej grupy osób spokojnych i bardzo poukładanych, które w dorosłość wejdą płynnie i bez wstrząsów.

        Nie licząc dna i wodorostów, jakim była CP, każda kolejna książka jakoś tak od NiN jest coraz gorsza. Przypuszczam, że ta tendencja się utrzyma.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka