Dodaj do ulubionych

Stieg Larsson - trylogia Millennium

11.11.08, 14:26
"Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet".
Tak naprawdę nie ma znaczenia, czy się napisze, że książka świetna genialna i
w ogóle, czy też, że szkoda kasy. Zwyczajnie trzeba samemu przeczytać.
Mną solidnie wstrząsnęła, w sensie, że już jakiś czas nie czytałam czegoś tak
fantastycznego. To, jak Larsson przedstawił bohaterów tych pierwszo i
drugoplanowych, wątek kryminalny a właściwie kilka, to zwyczajnie mistrzostwo
świata.
Nie ma mowy, od pierwszej do ostatniej strony napięcie rośnie, nawet gdy
uczestniczymy przy oglądaniu i analizowaniu fotografii, czy zawartości cudzych
dysków komputerowych smile. Duet Mikael i Lisbeth nie do pobicia, z tym, że ja
większą sympatią darzę Salander i bardzo jej kibicuję. I już się cieszę na
następne części trylogii.
Obserwuj wątek
    • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 11.11.08, 15:47
      A jeszcze w Wyborczej Jacek Szczerba mówi o 12 mgnieniach zbrodni
      wyborcza.pl/1,75248,5901119,12_mgnien_zbrodni.html?as=2&ias=6
      ale ciekawe jest tutaj, wklejam :
      Stieg Larsson (1954-2004), który trylogię "Millennium" zostawił w rękopisie,
      miał wyjątkowy talent narracyjny. W ogóle była to dziwna figura - trockista i
      fan science fiction. Przez lata pracował dla agendy ścigającej organizacje o
      profilu faszystowsko-rasistowskim. Dlatego gdy nagle umarł na serce,
      podejrzewano, że ktoś mu "pomógł". W trakcie realizacji jest serial
      "Millennium". Główne grają Michael Nyqvist i Noomi Noren.
      • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 11.11.08, 16:32
        Nigdy nie poznałam Stiega Larssona osobiście, ale dla mnie był
        przede wszystkim prawym człowiekiem, takim przez wielkie C. Szkoda,
        że odszedł tak nagle i wcześnie...

        O tym "pomaganiu", to tylko nigdy niepotwierdzone plotki... Larsson
        dużo palił, miał ciut nadwagi, prowadził dość niehigieniczny tryb
        życia i któregoś dnia serce nie wytrzymało...

        A trzy odrębne filmy na wielki ekran (nie serial telewizyjny) kręcą
        się intensywnie. Premiera pierwszego, w Szwecji, już prawdopodobnie
        w styczniu 2009, chodzą też słuchy o tym, że film (filmy?) ma być
        kupiony w Polsce. Oby!!!

        Podaję linka do oficjalnej strony SL, ale uwaga, kto nie chce
        zobaczyć jak duński reżyser wyobraża sobie parę Salander/Blomkvist,
        niech nie klika (trzeba kliknąć w AKLTUELLT) i wyobrazi sobie
        bohaterów na swoją modłę. Mnie ci "wybrańcy" bardzo podeszli smile

        www.stieglarsson.se/
        PS. Norén to panieńskie nazwisko aktorki, która teraz raczej
        występuje pod nazwiskiem Noomi Rapace.
        • misia72 skusilam sie i obejrzalam :) 11.11.08, 18:25
          i nie zaluje. Lisbeth podoba mi sie bardzo i podobnie ja sobie
          wyobrazalam. Mikael na pierwszy rzut oka moglby byc "ladniejszy" ale
          po chwili zastanowienia doszlam do wniosku, ze jednak odpowiada
          ksiazkowemu Blomkvistowi.

          Ostatnio podrzucilam pierwsza czesc mezowi, ktory czyta zazwyczaj
          tylko literature fachowa a beletrystyka niezmiennie gardzi. I wcale
          mnie nie zdziwilo kiedy mi po krotkim czasie zadzwonil
          rozemocjonowany ze juz jest na stronie 158 i to jest najlepsza
          ksiaza, jaka w zyciu czytal wink))))
          • negev56 Re: skusilam sie i obejrzalam :) 11.11.08, 18:41
            smile), również obejrzałam. Pierwsza myśl " no nie, przecież oni wyglądają zupełnie
            inaczej". Ale im dłużej patrzę, tym bardziej przekonuję się do nich smile.

            I oby sprawdziły się informacje Beaty co do zakupu filmów przez Polskę.
            • misia72 a ja musze przyznac szczerze 11.11.08, 19:33
              ze bardziej by mnie cieszylo, gdyby sie okazalo ze znaleziono jakis
              zapomniany manustryp Larssona. Strasznym szokiem dla mnie bylo
              odkrycie , ze nic juz wiecej nie napisze.
              Za filmami na podstawie moich ulubionych ksiazek jakos nie
              przepadam. Adaptacje filmowe np Mankella byly dla mnie sporym
              rozczarowaniem. Ale mozliwe, ze sie pozytywnie zdziwie w tym wypadku.

              W kazdym badz razie zazdroszcze wszystkim tym, ktorzy czytanie maja
              jeszcze przed soba smile)))
              • beatanu Re: a ja musze przyznac szczerze 11.11.08, 19:40
                misia72 napisała:

                > ze bardziej by mnie cieszylo, gdyby sie okazalo ze znaleziono
                > jakis zapomniany manustryp Larssona.

                Istnieje czwarta, niedokończona część serii o Salander i
                Blomkviście, ale toczy się o nią spór między prawnymi spadkobiercami
                Stiega Larssona a wieloletnią partnerką pisarza (która nie
                dziedziczy po nim NC) i najprawdopodobniej ten tekst nie ujrzy nigdy
                światła dziennego i... myślę, że to dobrze. Niech trylogia
                pozostanie trylogią. Chociaż też zazdroszczę osobom, które ciągle
                mają przed sobą przygodę z Lisbeth i Mikaelem.
        • nzuri Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 12.11.08, 08:35
          beatanu napisała:

          >PS. Norén to panieńskie nazwisko aktorki, która teraz raczej
          > występuje pod nazwiskiem Noomi Rapace.

          Czy przypadkiem nie jest ona żoną aktora, który gra Stefana Lindmana
          w filmach o Wallanderze? On się Ola Rapace nazywa. No, chyba że to
          popularne nazwisko.
          • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 12.11.08, 08:49
            nzuri napisała:
            > Czy przypadkiem nie jest ona żoną aktora, który gra Stefana
            Lindmana
            > w filmach o Wallanderze? On się Ola Rapace nazywa. No, chyba że to
            > popularne nazwisko.

            Tak, Noomi to piękna żona przystojnego Oli Rapace smile. Nazwisko jest
            bardzo rzadkie.
      • dachauka Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 07.01.09, 08:05
        No i wpadłam... Euforia forumowiczów skłoniła mnie to tego, żeby zrobić sobie
        prezent gwiazdkowy w postaci trylogii Millenium. Wczoraj w nocy dokończyłam
        drugi tom, prawie dostając zawału czytając ostatnie sceny, a dziś rano zdjęłam
        folię z dziewiczego trzeciego tomu. Najbliższe parę dni (a raczej nocy) będę
        pewnie miała z głowy.
        Dziękuję wszystkim, którzy polecili Larssona na tym forum za niezapomniane chwile!
      • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 27.01.09, 21:57
        negev56 napisała:
        > W trakcie realizacji jest serial
        > "Millennium". Główne grają Michael Nyqvist i Noomi Noren.

        Tadam! Dzisiaj w kinie widziałam zajawkę "Mężczyzn", premiera w
        Szwecji 27 lutego, nie mogę się doczekać! No i mam nadzieję, że jak
        najszybciej trafi również do Polski. Zainteresowanie filmem w
        Europie ponoć ogromne...
        • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 27.01.09, 22:30
          beatanu napisała:

          Tadam! Dzisiaj w kinie widziałam zajawkę "Mężczyzn", premiera w
          > Szwecji 27 lutego, nie mogę się doczekać! No i mam nadzieję, że jak
          > najszybciej trafi również do Polski. Zainteresowanie filmem w
          > Europie ponoć ogromne...

          Mam nadzieję, że nie będziemy długo czekać. Mityczni "Oni", od których wszystko
          zależy, niech poczytają nasze forum, niech zobaczą jak my chcemy smile.

          Koniecznie zdaj relację, jak już będziesz po.
          • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 28.01.09, 10:11
            negev56 napisała:
            > Koniecznie zdaj relację, jak już będziesz po.


            Nie omieszkam!

            Na razie ciągle jestem pod niesamowitym wrażeniem filmu z zupełnie
            innej bajki, choć też Szweda i też zaangażowanego społecznie...
            Nowy film Lukasa Moodyssona nazywa się "Mamut" i jest z tych, które -
            podobnie jak "Fucking Åmål" czy "Tylko razem" będę pamiętała do
            końca życia...
            • beatanu Obiecana relacja z filmu. 01.03.09, 21:39
              Dwie i pół godziny w oparach starych zbrodni, w towarzystwie
              doborowych aktorów, sam miód! Sala kinowa nabita ludźmi, oczekiwania
              wielkie i chyba nie zawiedzione. Film jest oczywiście tylko wyborem
              głównych wątków, w porównaniu z książką jest sporym skrótem
              myślowym, ale skrótem trzymającym się kupy smile Niektóre wątki w ogóle
              wypadły, na przykład miłosne przygody Mikaela - ale to akurat wyszło
              filmowi na dobre smile Niesamowita jest Noomi Rapace w roli Lisbeth
              Salander. Dla potrzeb filmu nauczyła się prowadzić motocykl,
              trenowała na siłowni, żeby zaokrąglić bicepsy i stracić kilka
              kilogramów (wygląda naprawdę na anorektyczną młodą dziewczynę),
              zakolczykowała się na amen i odegrała rolę nieklasyfikowalnej
              dziewczyny lepiej niż się można było spodziewać. Jest świetna!
              Mikaeal Nyqvist w roli Mikaela Blomkvista już tak nie przekonuje,
              ale ja go i tak lubię smile
              Ostatnia scena - nie zdradzę jaka - to perełka. Można się też
              pośmiać. Krew nie leje się gęsto, ale kilku drastycznych scen nie
              udało się uniknąć...
              Ogólnie in plus, ale ja raczej wolę czytać książki niż oglądać ich
              ekranizacje...
              • negev56 Re: Obiecana relacja z filmu. 01.03.09, 22:00
                Dzięki, apetytu narobiłaś wielkiego smile. Nie pozostaje nam nic innego, jak
                cierpliwie czekać.
                Podejrzewam, że nim film trafi do Polski (jeśli trafi), wszystkie części będą
                już przez nas przeczytane, i to będzie w sam raz dobrze smile.
        • dachauka Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 28.01.09, 09:48
          Czy jest gdzieś w necie link na tę zajawkę? Strasznie mnie korci, zobaczyć, jak
          będzie wyglądała Salander...
          • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 28.01.09, 10:07
            Tutaj:

            www.bio.nu/2008/se-trailer-for-man-som-hatar-kvinnor/

            • dachauka Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 28.01.09, 14:09
              Dzięki. Lisbeth wprawdzie w tej zajawce nie zobaczyłam, może z wyjątkiem
              wspaniałych pleców, ale Blomquist jest świetny. Znalazłam gdzieś w niecie
              zdjęcie aktorki, która ma grać Salander i wydała mi się strasznie słodka i
              trochę zbyt dojrzała (w końcu Lisbeth wszyscy biorą za nastolatkę). To chyba
              trochę ją jeszcze podcharakteryzują (zanoerktyzują?)? Ale ładna jest.
              • es_zet_pe Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 28.01.09, 16:40
                Zajawka zapowiada naprawdę dobry film, w takim klimacie jak sobie wyobrażałem tą
                ekranizację. Salander faktycznie widać tylko fragmenty twarzy w cieniu, więc
                trudno wyrobić sobie zdanie.
      • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 16.09.09, 09:02
        Publikujemy recenzję drugiego tomu Millenium:
        kryminal.ubf.pl/readarticle.php?article_id=194
    • misia72 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 11.11.08, 17:57
      bardzo sie ciesze, ze nareszcie macie go w Polsce smile
    • ozania Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 19.11.08, 21:55
      A krytykowi z New York Times'a sie nie spodobało:
      www.nytimes.com/2008/09/30/books/30kaku.html?_r=1&scp=2&sq=stieg+larsson&st=nyt
      Moze to wina tlumaczenia? wink A moze Amerykanin nie pojmuje odmiennosci
      szwedzkiej codziennosci? Bo z koncowej przemowy wnioskuje, ze woli amerykanskich
      psychopatow i ich glebie zlozonej osobowosci...
      Jak dla mnie poczatek smakowity, a dalej juz tylko lepiej... Salander jest
      rzeczywiscie interesujaca... co najmniej smile Ja ja lubie... co najmniej smile
      • siostra_pelagia Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 20.11.08, 08:15
        Krytyk z New York Times`a się nie znawink. Książki wprawdzie jeszcze
        nie czytałam, ale już się z autorem artykułu nie zgadzam.
        Jeżeli chodzi o kryminały to Skandynawowie piszą znacznie lepiej niż
        Amerykanie.

        PS. Jak Ci się Ozanio Sansom podobał?
        • ozania Re: Sansom 20.11.08, 22:25
          C.J.Sansom ciekawy, nie powiemsmile interesujący okres w historii Anglii, niezla intryga, ale przyznaje, ze na kolana mnie nie powalił... Ale to chyba osobiste uprzedzenia, bo historie detektywow (s)pisane w pierwszej osobie, to wg mnie ciezki kawalek chleba i malo kto potrafi go udzwignac.
          Tylko Philip Marlowe Raymonda Chandlera jest - moim zdaniem - doskonalym narratorem (tak poza tematem smile
    • padma Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 26.11.08, 11:41
      Przyłączam się do zachwytów - nie wyspałam się dzisiaj okropnie
      przez Larssona. A najbardziej jestem zdrozgotana, bo wyglda n to, że
      nie ma jeszcze angielskich tłumaczeń drugiego i trzeciego tomu
      chyba? Może ktoś mnie wyprowadzi z błędu? Ja chcę więcej Larssona:
      ((( I jakoś byłam przekonana, że po angielsku już jest, ale amazon
      podaje, że "The Girl who Played with Fire" będzie dopiero w 2009sad
      • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 26.11.08, 12:07
        padma napisała:
        > A najbardziej jestem zdrozgotana, bo wyglda n to, że
        > nie ma jeszcze angielskich tłumaczeń drugiego i trzeciego tomu
        > chyba?

        Nie, po angielsku jeszcze nie ma, z języków bardziej czytable - są
        po niemiecku i francusku, ale spokojnie! "Dziewczyna, która igrała z
        ogniem" ukaże się po polsku już w kwietniu 2009, a ostatnia część
        trylogii w październiku. Pocieszę Cię tym, że szwedzcy czytelnicy
        czekali na każdy kolejny tom cały rok, bo w takim tempie wydawano
        Larssona w oryginale. I większość z nich przeżyła i doczekała się.
        Fajnie masz, że jeszcze tak dużo przed Tobą smile))
        • padma Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 26.11.08, 12:48
          Ach, a ja dopiero zobaczyłam, ile literówek zrobiłam! Bardzo
          przepraszam, to przez tą zarwaną noc chybawink Zwłaszcza za
          zdrUzgotanawink
          Dziękuję w takim razie za pociechę... Po niemiecku się nie skuszę,
          bo szkoda mi psuć sobie przyjemność językiem, w którym się okropnie
          męczę... Ja to jestem tak niecierpliwa, że jeśli wiem, iż kolejnych
          tomów serii jeszcze nie ma, to po prostu nie czytam pierwszegowink
          Wyjątkiem był Harry Potter, bo kiedy zaczynałam, nie sądziłam, że
          mnie wciągnie... W takim razie przyjdzie mi na Millennium nauczyć
          się cierpliwościwink
          • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 26.11.08, 19:01
            Ja uzbroiłam się w cierpliwość, i spokojnie czekam. Mam wprawę, bo na ten tom
            długo czekałam. Zresztą, wydawcy Rankina czy Connelly'ego skutecznie wytrenowali
            mnie w dyscyplinie "cierpliwość", podsuwając pod nos marchewkę "już wkrótce",
            lub "w przygotowaniu"... smile.
            • braineater Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 26.11.08, 22:02
              zanabyłem
              bendziem czytać we wikent
              • kasiulek1976 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 27.11.08, 00:39
                Ja właśnie czytam. Jestem absolutnie zachwycona. Zniewolona nawetsmile. Myślałam,
                że mój ukochany Mankell jest nie do pobicia, ale teraz ma godnego konkurenta.
              • ozania Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 27.11.08, 15:17
                > bendziem czytać we wikent

                Łk 23:43 (proponuje zamiast "dziś" wstawic "wikent" smile)

                No chyba ze przeczytasz w sobote,a w niedziele be(n)dziesz odsypiac smile
        • nikusz Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 02.01.09, 17:36
          drugi po angielsku już jest, kupiłam sobie na gwiazdkę i oczywiście przeczytałam
          przed...
    • opty2 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 03.12.08, 11:23
      ja również skończyłam, trzy dni mi to zajęło smile
      trzeba przyznać,że rzeczywiście p. Larsson ma dar snucia opowieści,
      początkowo nic nie zapowiadało,że czyta się "kryminał" ale bynajmniej
      czytelnik się nie nudzi skądże, to tylko taka rozgrzewka smile
      przedstawienie osób, miejsc, tła itd., powoli wciągamy się w
      historię, która przydarzyła się Mikaelowi,
      jednocześnie poznajemy E. Salander (naszą ulubioną "wykluczoną")
      dopiero po 2/3 książki akcja przyspiesza, żeby gnać już do końca smile

      jest to bardzo dobrze skonstruowana powieść kryminalna, jak głosi
      podtytuł i zasłużenie ma świetne recenzje,
      warto zainwestować, mimo wysokiej ceny smile
      • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 03.12.08, 18:31
        opty2 napisała:

        > warto zainwestować, mimo wysokiej ceny smile


        i tu polemizowałabym, bo spojrzałam... dajmy na to na "21:37" Czubaja, stron ta
        książka ma 265, tłumaczenie tekstu też zbędne i cena 29.90zł, a "Mężczyźni"
        Larssona, to 634 strony, tłumacz, większy format książki, więc tak naprawdę dużo
        więcej tekstu i cena 39.90zł, że nie wspomnę o treści literackiej obu dzieł. I
        tak myślę, że porównanie cenowe, zdecydowanie na korzyść Szweda.
        • opty2 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 09:34
          negev56 napisała:
          i tu polemizowałabym, bo spojrzałam... dajmy na to na "21:37"
          Czubaja, stron ta książka ma 265, tłumaczenie tekstu też zbędne i
          cena 29.90zł, a "Mężczyźni" Larssona, to 634 strony, tłumacz,
          większy format książki, więc tak naprawdę dużo więcej tekstu i cena
          39.90zł, że nie wspomnę o treści literackiej obu dzieł. I tak myślę,
          że porównanie cenowe, zdecydowanie na korzyść Szweda.

          częściowo masz rację, te 650 stron rzeczywiście musi więcej kosztować
          tylko kieszenie nałogowych Moli nie są bez dna smile
          dlatego narzekamy i płacimy smile
          ale chyba sama przyznasz, że nie wszystkie ksiązki chce się
          kupić,żeby mieć własne,
          te mniej udane można tylko pożyczyć, stąd moja opinia
          • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 20:17
            Zgadza się, nie wszystkie książki zasługują na kupno, ba, nawet na wypożyczenie
            smile. Ale są też takie, gdzie cena nie ma znaczenia, chęć posiadania jest
            silniejsza - ja wiem, od rozsądku... ?
        • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 11:42
          negev56 napisała:
          > I tak myślę, że porównanie cenowe, zdecydowanie na korzyść Szweda.

          Dorzucę jeszcze niemałe koszty zakupu praw do wydania całej
          trylogii, oryginalnych (= identycznych jak te szwedzkie) okładek,
          promocji. Też uważam, że cena nieprzekraczająca 40 zł to dzisiaj
          stosunkowo dobra cena smile

          Ostatnia część w oryginale ma ponad siedemset stron smile
          • opty2 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 12:09
            beatanu napisała:
            >
            > Ostatnia część w oryginale ma ponad siedemset stron smile

            już się cieszę smile smile smile
            będę musiała zrobić miejsce na regale (kogo tu wywalić?)
            • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 18:28
              A właśnie, zauważyłam, że okładki są identyczne. Nawet nie zdawałam sobie
              sprawy, że za wszystko trzeba płacić smile.

              Jesssu, 700 stron szczęścia, A ile szczęścia ma druga część ? czy Beata wie smile)?
              • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 19:16
                negev56 napisała:
                > Jesssu, 700 stron szczęścia, A ile szczęścia ma druga część ?

                I część w oryginale 567 - po polsku 640

                II część w oryginale 632 - po polsku?
                czytelnia.onet.pl/0,35451,0,1,nowosci.html

                III część w oryginale 704 - po polsku?
                • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 04.12.08, 20:15
                  Z tego widać, że polskie wydania będę grubo bogatsze w strony, i bardzo dobrze smile.
    • es_zet_pe Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.12.08, 18:13
      Kilka dni temu skończyłem czytać „Mężczyzn którzy nienawidzą kobiet”. Gdybym był złośliwy, napisałbym że „Mężczyźni” mają schemat powieści fantasy. Jest RYCERZ (Mikael Blomkvist) ze swoją drużyną (team redakcyjny „Millennium”wink, jest SMOK którego trzeba pokonać (Wennestroem i jego imperium), jest KRÓL (Henrik Vanger) który opowiada opowieść i zleca rycerzowi zadanie (poszukanie KRÓLEWNY - Harriet). Jest wreszcie piękna i tajemnicza CZARODZIEJKA (Lisbeth Kalander) która staje się sprzymierzeńcem rycerza. No i zły KRÓLEWICZ, który okazuje się mieć podziemne lochy, w których torturuje ofiary. Aluzje do fantasy są zresztą dość widoczne i czyni je sam autor – chyba 2 razy jest wzmianka o orkach, a jeden z bohaterów nosi nazwisko Frode – prawie jako Frodo…

      Oczywiście nie chcę tu „Mężczyzn” wyszydzać. Jedna z mocniejszych i najlepszych powieści kryminalnych jakie w ogóle czytałem. Myślę, że będę no niej jeszcze kilka razy wracał.
      Autor pisze zupełnie inaczej niż większość współczesnych pisarzy kryminalnych. W typowej współczesnej powieści (zwł. stanowiącej część cyklu) postacie bohaterów odsłaniają się dość stopniowo, pośrednio, poprzez dialogi, retrospekcje itd. U Larssona mamy znacznie więcej wyłożone w formie „kawę na ławę” (o bohaterach), choć w trakcie lektury otrzymujemy kolejne informacje. W sumie konstrukcja jest bliższa klasycznemu thrillerowi w stylu Forsytha, niż współczesnym kryminałom chociażby Mankella z którym najprościej Larssona porównać. Zapewne u Larssona (podobnie jak u Forsytha) widać tu dziennikarską genezę pisarstwa. Solidny warsztat pisarski, klarowne opisy, analityczne podejście.
      Tak jak napisała negev, powieść od początku do końca trzyma w napięciu , a napięcie towarzyszy nawet takim momentom jak oglądanie starych fotografii.

      Niektóre aspekty „Mężczyzn” mnie nie jednak przekonują, jeśli pomyśleć na chłodno. Np. lekko niewiarygodna (choć od razu ją polubiłem) wydaje mi się postać Salander. Czy osoba która ma tak niesamowitą inteligencję i talent aktorski (potrafi np. zagrać bogatą playgirl z klasy wyższej) pozwoliłaby sobie jednocześnie być ubezwłasnowolniona prawnie?

      Mam też wątpliwości co do polityczno-socjalnej wymowy powieści. Sam mam lekko socjaldemokratyczne poglądy, nie darzę sympatią rekinów giełdowych, obrzydliwie bogatych yuppies itd. Jestem w stanie uwierzyć, że bogaty przemysłowiec może być seryjnym mordercą torturującym ofiary w piwnicy - takiemu łatwiej ukryć swój zbrodniczy proceder niż powiedzmy, żulowi z odrapanej kamienicy. Ale trockizm autora poszedł chyba za daleko.
      Pozytywnymi bohaterami są: dziennikarze Millennium (wszyscy przystojni, atrakcyjni, inteligentni itd. a ponadto wyzwoleni seksualnie) oraz hackerzy, a także per saldo, przedstawiciel starego rodu przemysłowców. Jednym słowem – burżuazyjna bohema. Źli są potomkowie nazistów – jakby skażeni genetycznie. Nie dość że nazista, to jeszcze bije żonę i dzieci i jest ogólnie obrzydliwym typem. To trochę jak z Hollywood. No i w ogóle nieobecne jest państwo – rozumiem że trockista nie ufa policji…




      • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.12.08, 20:03
        es_zet_pe napisał:

        > Niektóre aspekty „Mężczyzn” mnie nie jednak przekonują, jeśli pomyś
        > leć na chłodno. Np. lekko niewiarygodna (choć od razu ją polubiłem) wydaje mi s
        > ię postać Salander. Czy osoba która ma tak niesamowitą inteligencję i talent ak
        > torski (potrafi np. zagrać bogatą playgirl z klasy wyższej) pozwoliłaby sobie j
        > ednocześnie być ubezwłasnowolniona prawnie?

        Dajmy szansę Salander smile. Podejrzewam, że w drugiej części, czyli "Dziewczyna,
        która igrała z ogniem", wiele spraw się wyjaśni. Bo z opisu wynika, że w tej
        części główną rolę zagra właśnie Lisbeth.
      • chiara76 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 09.12.08, 09:51
        es_zet_pe, bardzo mi się podoba Twoja recenzja, z większością tez bym się
        zgodziła (bo akurat mnie bogacze nie drażnią, może to dlatego, że bogaczem nie
        jestemwink.
        Ogólnie powiem tak, dobra książka, nawet bardzo, ale nie wiedzieć czemu
        spodziewałam się chyba nieco więcej. Ale i tak na biblionetce podarowałam jej
        ocenę bardzo dobra, bo na rewelacyjną , to dla mnie było za wiele, na tylko
        dobrą chyba za mało...
      • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 09.12.08, 13:05
        es_zet_pe napisał:
        > Np. lekko niewiarygodna (choć od razu ją polubiłem) wydaje mi s
        > ię postać Salander. Czy osoba która ma tak niesamowitą
        > inteligencję i talent aktorski (potrafi np. zagrać bogatą playgirl
        > z klasy wyższej) pozwoliłaby sobie jednocześnie być
        > ubezwłasnowolniona prawnie?

        No ale czy nie o to chodzi, żeby postać Salander była właśnie taka
        zupełnie z innej bajki? Nieprawdopodobna, niewiarygodna, niemożliwa
        do zaklasyfikowania? Dla mnie to współczesna Pippi Långstrump,
        odbiegająca od normy, inna, ale wzbudzająca sympatię, wszechomocna,
        olewająca normy społeczne, irytująca, ale w gruncie rzeczy o wielkim
        sercu itd itp? W kolejnych tomach wiele sę wyjaśni, jeżeli chodzi o
        jej sytuację prawną smile


        > Ale trockizm autora poszedł chyba za daleko.

        Eno, chyba nie jest tak źlesmile Z trockistami Larsson zerwał jakieś
        dwadzieścia lat przed swoją śmiercią. Według mnie był socjademokratą
        z krwi i kości, niesamowicie zaangażowanym w tropiene i zwalczanie
        współczesnych ruchów rasistowskich i nazistowskich.
        O ile wiem, trockiści nie byli przeciwnikami instytucji państwa, ale
        może nie pamiętam zbyt wiele z lekcji historii?

        A nieobecność państwa u Larssona? Ok, policji nie ma, bo policja w
        sprawie Harriet zrobiła swoje w latach sześćdziesiątych. Ale państwo
        jest obecne chociażby w absurdalnej prawnie sytuacji Lisbeth. W
        kolejnych tomach będzie państwo przez duże P, bo ukaże się w całek
        krasie i policja i służby bezpieczeństwa, i sąd...

      • squarantina Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 10.12.08, 07:47
        Ubezwłasnowolnienie prawne Salander, o którym pisze eszetpe nie
        jest tak zupełnie nieprawdopodobne, właśnie jesli chodzi o Szwecję.
        Przeżyłam szok, czytając artykuł o systemie pomocy socjalnej w
        Szwecji, który sięgnął absurdu, w obawie przed nadużyciami. Opieka
        kuratora nad Salander to może nieco inna beczka, ale także dająca
        nieco inny obraz nadopiekuńczego państwa.
        wyborcza.pl/1,76842,4933173.html
        Co do samej książki, pozostaję w grupie zachwyconych.
        • squarantina Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 10.12.08, 07:48
          wyborcza.pl/1,76842,4933173.html
          link raz jeszcze
          • zorija Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 15.12.08, 10:33
            squarantina, dzięki za linka. Ja w sumie też jestem książką
            zachwycona, ale...
            1. Lubię jak bohaterzy są normalni i można zrozumieć ich pobudki
            2. Powieść jest trochę zbyt czarno-biała. Mężczyżni to sadyści,
            znęcający się nad kobietami. Bogacze to świnie, do majątku z reguły
            dochodzą niezbyt czystymi metodami. Dziennikarze ekonomiczni to w
            większości Kreatury, piszące pod dyktando wielkich koncernów.
            • karamurat Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 15.12.08, 23:48
              Cóż, pisarz był zatwardziałym komunistą z przekonania. wink
    • es_zet_pe "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 19:02
      W dzisiejszej "Rzeczypospolitej" (3 I 09) jest krótka recenzja "Mężczyzn"
      autorstwa Grzegorza Sowuli, zatytułowana "Gdyby Pippi została hakerką". Zawsze
      cieszy, gdy prasa codzienna dostrzega kryminały, choć na szczęście ostatnio to
      coraz częstsze zjawisko (z drugiej strony np. w Wyborczej często za kryminały
      uchodzą ich pastisze).
      • beatanu Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 19:17
        es_zet_pe napisał:
        > Zawsze cieszy, gdy prasa codzienna dostrzega kryminały, choć na
        > szczęście ostatnio to coraz częstsze zjawisko (z drugiej strony
        > np. w Wyborczej często za kryminały uchodzą ich pastisze).

        A szczególnie cieszy, że dostrzeżono pracę tłumacza, hihi!

        Tutaj link:

        www.rp.pl/artykul/9148,242782_Gdyby_Pippi_zostala_hakerka.html
        • siostra_pelagia Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 19:30
          Szkoda Beatanu, że Indridason to Icelandicsad.
          • siostra_pelagia Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 19:32
            siostra_pelagia napisała:

            > Szkoda Beatanu, że Indridason to Icelandicsad.

            Ale Tursten to przecież Swedishsmile
            • negev56 Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 19:54
              Chyba rzeczywiście to rzadkośc, by zauważono tłumacza, a nawet wspomniano o nim.
              Ładnie to zrobili, na wszelki wypadek wkleję interesujący fragment smile
              "Wszystkich przerażonych objętością tomu (ponad 600 stron) uspokajam: polski
              przekład Beaty Walczak-Larsson (przypadkowa zbieżność nazwisk) jest tak dobry,
              że trudno się od lektury oderwać."

              I jest to najprawdziwsza prawda smile.
              • beatanu Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 20:37
                negev56 napisała:

                > I jest to najprawdziwsza prawda smile.

                smile smile smile
              • chiara76 Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 04.01.09, 00:13
                negev56 napisała:

                > Chyba rzeczywiście to rzadkośc, by zauważono tłumacza, a nawet wspomniano o nim
                > .
                > Ładnie to zrobili, na wszelki wypadek wkleję interesujący fragment smile
                > "Wszystkich przerażonych objętością tomu (ponad 600 stron) uspokajam: polski
                > przekład Beaty Walczak-Larsson (przypadkowa zbieżność nazwisk) jest tak dobry,
                > że trudno się od lektury oderwać."
                >
                > I jest to najprawdziwsza prawda smile.

                zgadzam się i również kłaniam się tłumaczcewink
                • piotrtrz a ja się przy okazji spytam 26.03.09, 10:27
                  czy pani Larsson jest polską kobietą czy szwedzką kobietą? No i
                  jak się dokonuje przełomu?
            • beatanu Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 20:37
              siostra_pelagia napisała:

              > Ale Tursten to przecież Swedishsmile


              Ale jej kryminały są jakieś takie... no nie wiem, nie do końca mnie
              przekonują, ale może jestem niesprawiedliwa, bo czytałam tylko trzy,
              ew. czetry, a pani Tursten napisała ich do tej pory dziewięć.
              • siostra_pelagia Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 21:33
                Nie ma sprawy. Coś Ci jeszcze do tłumaczenia znajdziemysmile.
          • beatanu Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 03.01.09, 20:34
            siostra_pelagia napisała:

            > Szkoda Beatanu, że Indridason to Icelandicsad.

            Też żałuję, że nie znam islandzkiego. Piękny język... No i fajne
            kryminały w tym języku piszą.
        • misia72 Re: "Rzeczpospolita" 3 I 09 04.01.09, 20:52
          beatanu napisała:


          >
          > A szczególnie cieszy, że dostrzeżono pracę tłumacza, hihi!
          >

          Beata, moje najszczersze GRATULACJE !!!!!!!!!
          Kurcze, wiedzialam, co zapomnialam nabyc w czasie mojej ostatniej
          wizyty w PL wink)) Nadrobie smile
          • pszczola25 Mężczyźni... 07.01.09, 14:32
            książka świetna smile szkoda,że na kolejne trzeba kilka miesięcy
            czekać. Ale jeśli maja byc takie dobre jak " Mężczyźni, ... "- to
            warto !!
    • bospa Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 17.01.09, 15:33
      prośba do beatanu smile

      jeśli masz jakiś kontakt z wydawnictwem, poproś o większą staranność korekty w następnych tomach. Mnóstwo literówek uncertain Naliczyłam kilkanaście, ale dopiero ok. dziesiątej zorientowałam się, że to nie pojedyncza wpadka (dlatego nie notowałam stron). Drażni i wybija z rytmu.

      A praca tłumacza na piątkę z plusem smile Powieść - rewelacyjna.

      Czekam na kolejne dwie (bez literówek ;P)

      --
      molowo.blox.pl
      • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 17.01.09, 17:34
        Dzięki!

        Przekażę Twoją prośbę odpowiedniej osobie w wydawnictwie smile
        • zielonamysz Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 24.01.09, 08:52
          Przeczytalam i rzeczywiscie to bardzo porzadna ksiazka. Tez jak lyknelam prawie
          jednym haustem. A po niej przeczytalam Roseanne tandemu Sjowall Wahloo i podobna
          metoda sledcza.Zdjecia.
          Ta pierwsza ksiazka napisana przez SiW. przypomina mi klimatem Simenona.Ale to
          moze tez klimat lat 60.Amber ma wydac wszystko co napisali.
          • es_zet_pe Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 24.01.09, 11:27
            A gdzie kupiłaś "Roseannę"? W księgarni czy przez internet? Wczoraj szukałem w
            empiku w jednym z dużych miast i jeszcze nie ma...
    • piotrtrz Doznałem przemocy! 26.03.09, 10:51
      "46% szwedzkich kobiet choć raz doświadczyło przemocy ze strony
      mężczyzny" - podobnego typu statystyki, którymi raczy nas Larsson
      (z twórczym udziałem polskiej kobiety- tłumacza) miały jak rozumiem
      stanowić linię obrony autora w ewentualnym procesie wytoczym przez
      wszystkich intelektualnie poszkodowanych lekturą tego dzieła.

      Zarzutów i to ciężkich jest bez liku: tempo rodem z wenezulskiego
      serialu, konstrukcja fabularna godna gry komputerowej z lat 80-
      ych ubiegłego wieku, wątki i charakterystyki psychologiczne postaci
      tak wydumane, że nakazują wątpić w poczytalnośc samego autora.
      Nieodgadnione przez lata zbrodnie rozwiązuje się tutaj za pomocą
      wyszukiwarki google,na ogół dokonuje tego młoda dziewczyna co do
      sprawności intelektualnej której autor nie potrafi się określić,
      kochanka głównego bohatera zastaje go w łózku z kolejną kochanką po
      czym grzecznie pyta czy życzą sobie kawy i zjada z nimi śniadanie.
      W tym ostatnim przypadku, można przynajmniej założyć że panie
      całkiem logicznie nie chcą zasilić grupy 46% kobiet doświadczonych
      przez przemoc fizyczną.

      Do tego jakieś straszne szyfry, biblijne odnośniki, podstarzali
      faszyści i gadzety sado-maso na tle sielskich klimatów północnej
      Szwecji. A skąd się to wszystko wzięło? Oczywisty trop podrzuca sam
      Larrson. (s.394) Pan Larsson włączył komputer. W wyszykiwarce
      Google wpisał "jak szybko napisać książkę" . Ku swojemu zdziwieniu
      od razu dokonał przełomu. I wziął się do pisania. Proste? Ostrzegam
      tych, którzy w pole rażenia Larrssona jeszcze się nie dostali.
      Lepiej już dostać klapsa od żony.

      A Larssona można bronić tylko w jeden sposób. Jeśli pod wpływem
      jego książki cokolwiek spadła liczba przypadków agresji wobec
      kobiet, to można mu wybaczyć popełnienie tak strasznego
      intelektualnie czynu. Osobiście w mozliwośc taką watpię, bo nie
      wiem czy nie dam dzisiaj w ucho koleżance, która mi książkę
      poleciła.
      • jarka63 Re: Doznałem przemocy! 26.03.09, 14:30
        No wreszcie ktoś, mnie też ta książka mocno znudziła. Żółwie tempo,
        zero suspense'u, papierowy świat i postacie.
        • bez_portek Re: Doznałem przemocy! 27.03.09, 14:07
          Mnie się akurat podobała i czekam z niecierpliwościa na kolejny tom
          trylogii. Tempo było ok, nie musiałam rezygnować z gotowania obiadów
          na rzecz lektury, tylko mogłam zrobić przerwe wtedy gdy akurat nic
          się nie działo. Postacie też w porządku.
          A możesz podac kilka tytułów, które Ciebie porwały całkowicie. W
          przyszłym tygodniu jade na urlop. Może akurat trafi sie coś czego
          nie czytałam.
          Pozdrawiam.
          • jarka63 Re: Doznałem przemocy! 30.03.09, 10:54
            A możesz podac kilka tytułów, które Ciebie porwały całkowicie. W
            > przyszłym tygodniu jade na urlop. Może akurat trafi sie coś czego
            > nie czytałam.
            Mnie porywają Nicci French, Val McDermid (zwłaszcza starsza),
            Minette Walters i Ruth Rendell/Barbara Vine.No i Mankell.
            • piotrtrz Re: Doznałem przemocy! 31.03.09, 08:18
              polecam Hakana Nessera, Kerstin Ekman no i nieśmiertelnego
              Mankella, którego tak nieporadnie próbował naśladować Larsson.
        • taclem Re: Doznałem przemocy! 17.04.09, 12:55
          To zależy czego szukasz w książce. Ja dostałem więcej niż oczekiwałem i to w
          pozytywnym sensie.
      • karamurat Re: Doznałem przemocy! 27.03.09, 00:58
        No cóż zważywszy na fakt, że autor pisał tę (jak i dwie pozostałe) książki w
        gruncie rzeczy dla siebie, jako rodzaj terapii, odskoczni i nie zamierzał ich
        wydawać - a co nastąpiło dopiero po jego śmierci. To trudno zarzucać mu, że
        chciał napisać coś szybko i na poklask. wink
        • piotrtrz Re: Doznałem przemocy! 02.04.09, 17:16
          karamurat napisał:

          > No cóż zważywszy na fakt, że autor pisał tę (jak i dwie
          pozostałe) książki w
          > gruncie rzeczy dla siebie, jako rodzaj terapii, odskoczni i nie
          zamierzał ich
          > wydawać - a co nastąpiło dopiero po jego śmierci. To trudno
          zarzucać mu, że
          > chciał napisać coś szybko i na poklask. wink

          no ale to musi wyjaśnić herr blumkwist i jego dzielna asystentka
          zaopatrzona w przeglądarkę internetową Google (koniecznie!)
      • opty2 no proszę :) 27.03.09, 08:53
        wreszcie jakiś facet doznał przemocy
        i jak się był oburzył smile
        • negev56 Dziewczyna, która igrała z ogniem 02.04.09, 18:59
          www.jsantorski.pl/zap.php?mg=zap&id=nr401
          wydawnictwo mówi, że w księgarniach książka ukaże się w maju, to już nie wiem, w
          różnych zapowiedziach jest kwiecień, teraz czytam, że miesiąc później... czyli
          czekamy sad.
          • elmar43 A w Polityce spory artykuł o Larssonie 08.04.09, 14:12
            Mam nadzieję, że uda mi się wkleić link:

            www.polityka.pl/mezczyzna-ktory-kochal-kobiety/Lead126,955,287210,18/


            Osoby, które nie czytały pierwszej części, uprzedzam, że autor
            artykułu zdradza co nieco z treści książki.
            • negev56 Re: A w Polityce spory artykuł o Larssonie 08.04.09, 18:47
              Podobał mi się artykuł, zresztą wszystko co jest na tak dotyczące "Mężczyzn..."
              podoba mi się smile.

              Fragment drugiej części ciekawy, cała Salander smile, lubię tę dziewczynę.
              • opty2 Re: A w Polityce spory artykuł o Larssonie 17.04.09, 13:25
                ciekawy ten artykuł smile
                wg nie wątek Rodzinki zbyt przerysowany (szczególnie wyjaśnienie)
                ale co my tam (żyjący kiedyś w socjaliźmie) wiemy wink
                Szwedom by się przydało kilka lat w naszych warunkach pożyć
    • opty2 S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 04.05.09, 13:42
      szykujecie się do zapoznania z II częścią ?
      bo wychodzi tuż tuż smile
      • negev56 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 04.05.09, 18:34
        Jestem gotowa - kondycyjnie i finansowo smile).
        Tak sobie zaplanowałam, żeby ten weekend zacząć z Lisbeth, no cieszę się, i to
        jak smile.
      • es_zet_pe Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 04.05.09, 23:51
        Ja również się szykuje, jakkolwiek moja fascynacja Larssonem troszkę zbladła od
        czasu pierwszej lektury. Tym niemniej skuszę się i na tom II. Będzie to zresztą
        powrót do kryminału po miesięcznym urlopie od mojego ulubionego gatunku wink
      • bez_portek Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 05.05.09, 09:02
        A mi się dni pomyliły i myslałam, że 6 maja to juz dzisiaj, wczoraj
        specjalnie szybko skończyłam z Morsem (czytam po kolei i dzieki bogu
        mam tylko te 3 tomy z nowego wydania, wiec moge zrobić przerwe na
        Lizbeth) no i planowałam po pracy biec do empiku. Patrze dzisiaj na
        kalendarz i sie wzięłam rozczarowałam normalnie. Zatem to juz jutro,
        podobno smile
        • negev56 Beatanu :)) 08.05.09, 21:57
          www.empik.com/empikultura/aktualnosci/szwedzkie-kryminaly-z-epickim-rozmachem,466909
          • siostra_pelagia Re: Beatanu :)) 09.05.09, 03:32
            smilesmile
            • opty2 Dobre :) 09.05.09, 07:15
              Negev, Ty wszystko wytropisz smile
              ale co się dziwić, masz świetną praktykę

              • negev56 Re: Dobre :) 09.05.09, 09:28
                no ba smile
        • es_zet_pe Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 10.05.09, 15:56
          Mimo pewnego krytycyzmu wobec trylogii Millenium zdecydowałem się nabyć
          "Dziewczynę". Generalnie jestem zwolennikiem tradycyjnych księgarni, ale
          ponieważ ostatnio bezskutecznie szukałem w nich kilku książek, m.in. "Czarnej
          księgi" Rankina, złożyłem spore zamówienie w merlinie i czekam na dużą paczkę z
          książkami w tym z Larssonem smile

          Nota bene Larsson ma niezłą promocję w naszym kraju, dziś widziałem billboard na
          przystanku tramwajowym smile
          • negev56 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 10.05.09, 16:38
            O tak, po wydaniu "Dziewczyny", promują Larssona bardzo. Niestety nie było tak,
            kiedy to "Mężczyźni" pojawili się na półkach. Autentycznie przykro mi się
            zrobiło swego czasu, jak w empiku zobaczyłam "Mężczyzn" wbitych na dolnej półce
            "kryminalnego" regału. A teraz proszę, w tymże empiku Larsson po oczach bije smile,
            i fajnie.

            Wracając do "Dziewczyny", to jestem dokładnie w samym środku akcji. I śmiem
            twierdzić, że książka jest jeszcze lepsza od 'Mężczyzn", nie sposób uwolnić się
            od niepokoju jak to wszystko się skończy. Nie pomyliłam się co do Salander,
            świetna dziewczyna.

            Wychodzi na to, że z książki na książkę, Larsson się rozkręca i jest coraz lepszy.
            • opty2 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 11.05.09, 09:18
              ja juz jestem po smile
              właściwie cała fabuła dotyczy przeszłości Salander, więc mozemy ją
              bardziej zrozumieć i wiele wybaczyć,
              uważam,że warto było ją przeczytać, choć dla znawców kryminałów
              skandynawskich nie jest jakimś objawieniem, więc warto mieć to na
              uwadze smile
              książka sprawnie napisana, choc może mogłaby być trochę krótsza
              • pizmak31 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 11.05.09, 17:42
                MNie sie strasznie podobala, dzieci nie jadly, ja nie spalam i czytalam, no i
                dla mnie bomba. Salander na prezydenta. I premiera
                • negev56 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 11.05.09, 20:17
                  pizmak31 napisała:

                  > MNie sie strasznie podobala, dzieci nie jadly, ja nie spalam i czytalam, no i
                  > dla mnie bomba. Salander na prezydenta. I premiera

                  Jestem za smile. Absolutnie niesamowita dziewczyna, tylko żal, że stała się taka
                  przez Całe Zło (jeszcze nie doczytałam o tym), zostało mi raptem 200 str.
                  • pszczola25 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 12.05.09, 10:58
                    ja też mam za sobą jakies 400str, musze sobie tą książkę na siłe
                    dawkować smile)) po 50-80 str i koniec!! niech przyjemność trwa jak
                    najdłużej smile))
                    baaardzo dobra, wciągająca , no i ta Salander big_grin
                    • bez_portek Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 12.05.09, 20:13
                      u mnie dawkowanie nie wypaliło
                      przeczytałam ją w trzy dni lub raczej wieczoro-noce
                      szkoda że sie skonczyło sad
                      ale super, fajna ksiazka!
                      • cynamoon6 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 12.05.09, 20:58
                        Ja wlaśnie dostałam dziś swój egzemplarz i juz wiem, ze w tym tygodniu nie bede
                        spać!
                        • squarantina Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 13.05.09, 09:53
                          Rewelacja, aczkolwiek troszeczkę rozczarował mnie wątek agenta
                          byłego ZSRR. Toż już nie ma w przyrodzie innych agentów?
                          Noi koniecznie podkreślić należy: millenium a sprawa polska, czyli
                          pochodzenie śledczego oraz broni, która się przewija w różnych
                          sytuacjach.
                          Na marginesie, czy ktoś także (bo ja tak) odczuwa prymitywną
                          przyjemność i satysfakcję, kiedy Salander i inni wymierzają
                          sprawiedliwość w postaci łomotu tym wszystkim bad guys?
                          • beatanu Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 13.05.09, 10:24
                            squarantina napisała:
                            > Na marginesie, czy ktoś także (bo ja tak) odczuwa prymitywną
                            > przyjemność i satysfakcję, kiedy Salander i inni wymierzają
                            > sprawiedliwość w postaci łomotu tym wszystkim bad guys?

                            Nie jesteś osamotniona, znam osobiście co najmniej trzy osoby, które
                            też odczuwają taką satysfakcję, choć po drugiej stronie Bałtyku smile
                            • negev56 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 13.05.09, 18:30
                              Uwielbiam Salander, już w Mężczyznach czułam, że dziewczyna ma potencjał. Podoba
                              mi się jej kodeks postępowania, szczególnie, gdy zapamiętuje osoby do
                              rozliczenia na później smile.
                              • cynamoon6 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 13.05.09, 19:03
                                Ja tez ja uwielbiam. A sposób w jaki załatwiła swego obmierzłego kuratora w
                                Mężczyznach był majstersztykiem smile
                                • normalna_ja Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 14.05.09, 11:59
                                  rewelacja!
                                  tlyko jetsem na siebie zła, bo nie mam czasu jej czytać, a ciekawość
                                  mnie zżera. pierwszą część połknęłam w 48h smile

                                  bardzo mi się podoba. i czekam na 3 część....
          • amused.to.death Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 17.05.09, 17:09
            druga część jeszcze lepsza od pierwszej!
            nie mogłam przestać czytać dopóki nie skończyłam.
            • cynamoon6 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 21.05.09, 10:17
              Też myślę, że lepsza, chociaż pierwszej niczego nie brakowalo.
              Co prawda w drugiej czesci pod koniec za duzo bylo moim zdaniem
              nieprawdopodobnych zbiegow okolicznosci. Np. ze Blomkvist tak od razu zgadl pin
              do alarmu w mieszkaniu Lisbeth, ze udaly im sie te nieprawdopodobne sytuacje pod
              koniec typu zabili go i uciekl (czy raczej uciekła wink i wogole. Ale i tak ich
              kocham!
              I odkąd skończyłam czytać mam nieustannego doła.
              Że tyle czasu do października i że świadomość, że jeszcze tylko jedna część i
              koniec będzie nie do zniesienia sad

              Nie wiem, jak ja mam teraz zyć wink
              Pocieszam się fragmentami filmu na youtubie i znakomitą sciezka dzwiekowa
              np. tym www.youtube.com/watch?v=F2HGgq3aCxI
              Czy ktoś coś słyszał na temat filmu w Polsce?


              I chociaż wiem, że nic mnie nie pocieszy, zapytam jeszcze czy ktoś wie coś na
              temat reklamowanej na koncu drugiej części Millenium, "godnej następczymi
              Larssona" Camilli Lackberg? Jej Ksiezniczka z lodu ma wyjśc już za miesiąc.
              • elmar43 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 21.05.09, 12:43
                Cynamoon, napisałaś to, co ja chciałam napisać, tylko wczoraj nie
                miałam czasu sad
                Skończyłam czytać część drugą późno w nocy, bo od ok. 400 strony już
                nie mogłam się oderwać. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to
                właśnie końcówka. A teraz mam wrażenie, że do jesieni nie doczekam crying
                • es_zet_pe Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 22.05.09, 15:50
                  Również właśnie skończyłem "Dziewczynę" i wciąż jestem pod wrażeniem, ale mam
                  niejednoznaczne odczucia ("wstrząśnięty i zmieszany"). "Dziewczyna" jest chyba
                  lepsza od "Mężczyzn". Wciąga niesamowicie - najpierw czytałem po kawałku, po
                  kilkanaście stron, delektując się wręcz spokojną narracją o tym jak Lisbeth bawi
                  się na Karaibach i urządza mieszkanie. Potem mniej więcej od połowy nie mogłem
                  się oderwać i czytałem prawie jednym tchem.
                  Ale cały czas zastanawiając się: genialne dzieło czy szyta grubymi nićmi bajka
                  dla dorosłych? Schematy jak z powieści fantasy są tu jeszcze lepiej widoczne niż
                  w "Mężczyznach". Na końcu się z tego robi opowieść o walce superbohaterki z
                  superpotworem, jak w jakimś komiksie dla 12-latków. No i ta scena z wygrzebaniem
                  się 3-krotnie postrzelonej i zakopanej w grobie bohaterki... zamiast dreszczu
                  wywołała na koniec uśmieszek. Oraz schemat jak z staromodnego romansu (wzajemne
                  powiązanie bohaterów z jasnej i ciemnej strony).

                  Ale mimo tych wątpliwości mi się podobałosmile Głowne zalety:
                  - postać Salander (mimo powątpiewania w realistyczność)
                  - wyjaśnienie przeszłości Salander - to akurat przekonujące
                  - opis pracy policji, zróżnicowane postacie policjantów. Bublanski to policjant
                  w typie Martina Becka czy Kurta Wallandera - dobrze zarysowana postać,
                  gliniarz-inteligent, przy tym zdecydowany, prawy i tolerancyjny
                  - dobre wątki drugoplanowe (np. wątek zdradzania informacji ze śledztwa mediom)
                  - odejście Eriki (od początku jej nie lubiłem!)

                  Irytujące, obok nagromadzenia nieprawdopodobieństw w zakończeniu, jest nadal
                  ultralewicowe i politycznie poprawne konstruowanie rzeczywistości. Wszyscy
                  "dobrzy" są młodzi, piękni, bogaci, inteligentni , tolerancyjni, mają często
                  cudzoziemskie pochodzenie i kochają inaczej; "źli" są heteroseksualnymi
                  mężczyznami w średnim wieku i są homofobami - i nie chodzi mi tu bynajmnniej o
                  handlarzy żywym towarem, ale np. o policjanta Hansa Faste.
                  • opty2 No tak :) 23.05.09, 07:10
                    es_zet_pe napisał:

                    > Również właśnie skończyłem "Dziewczynę" i wciąż jestem pod
                    wrażeniem, ale mam niejednoznaczne odczucia ("wstrząśnięty i
                    zmieszany"). "Dziewczyna" jest chyba lepsza od "Mężczyzn". Wciąga
                    niesamowicie - najpierw czytałem po kawałku, po kilkanaście stron,
                    delektując się wręcz spokojną narracją o tym jak Lisbeth bawi się na
                    Karaibach i urządza mieszkanie. Potem mniej więcej od połowy nie
                    mogłem się oderwać i czytałem prawie jednym tchem.
                    > Ale cały czas zastanawiając się: genialne dzieło czy szyta grubymi
                    nićmi bajka dla dorosłych? Schematy jak z powieści fantasy są tu
                    jeszcze lepiej widoczne niż w "Mężczyznach". Na końcu się z tego
                    robi opowieść o walce superbohaterki z superpotworem, jak w jakimś
                    komiksie dla 12-latków. No i ta scena z wygrzebaniem się 3-krotnie
                    postrzelonej i zakopanej w grobie bohaterki... zamiast dreszczu
                    > wywołała na koniec uśmieszek. Oraz schemat jak z staromodnego
                    romansu (wzajemne powiązanie bohaterów z jasnej i ciemnej strony).
                    >
                    > Ale mimo tych wątpliwości mi się podobałosmile Głowne zalety:
                    > - postać Salander (mimo powątpiewania w realistyczność)
                    > - wyjaśnienie przeszłości Salander - to akurat przekonujące
                    > - opis pracy policji, zróżnicowane postacie policjantów. Bublanski
                    to policjant w typie Martina Becka czy Kurta Wallandera - dobrze
                    zarysowana postać, gliniarz-inteligent, przy tym zdecydowany, prawy
                    i tolerancyjny
                    > - dobre wątki drugoplanowe (np. wątek zdradzania informacji ze
                    śledztwa mediom)
                    > - odejście Eriki (od początku jej nie lubiłem!)
                    >
                    > Irytujące, obok nagromadzenia nieprawdopodobieństw w zakończeniu,
                    jest nadal ultralewicowe i politycznie poprawne konstruowanie
                    rzeczywistości. Wszyscy "dobrzy" są młodzi, piękni, bogaci,
                    inteligentni , tolerancyjni, mają często
                    > cudzoziemskie pochodzenie i kochają inaczej; "źli" są
                    heteroseksualnymi
                    > mężczyznami w średnim wieku i są homofobami - i nie chodzi mi tu
                    bynajmnniej o
                    > handlarzy żywym towarem, ale np. o policjanta Hansa Faste.


                    całkiem zgrabne podsumowanie smile
                    z większością się zgadzam
                    a szczególnie z zapytaniem siebie: co tak naprawdę nam sie podoba w
                    tej książce, przecież nie jest to arcydzieło, na dokładkę mające 700
                    stron!(dla mnie wystarczyłoby 500)?
                    a może my właśnie lubimy takie "bajeczki" dla dorosłych?
                    a może kobiety chciałyby (czasami) zachowywać się jak Salander,
                    czyli bezkompromisowo ale brak im odwagi i dlatego lubimy LS ?
                    bo jak rozłożymy na czynniki to "dzieło", tak jak Ty zrobiłeś, to od
                    razu zauważamy pewne "naiwności",
                    więc dlaczego mówimy: podobało mi się, wiągnęło, nie mogłam się
                    oderwać ?
                    to jest właśnie fenomen tej książki smile
                    • cynamoon6 Re: No tak :) 23.05.09, 09:57
                      Tez sie zgadzam smile
                      Bo jeśli zachwycam się do tego stopnia jakąś książką, to zwykle umiem dokładnie
                      określić dlaczego. Np. że piękny język, że sugestywne opisy, że coś tam. A tu
                      nie wiem. Mogłaby to być książka jedna z wielu. Dobra i tyle. Ale ja mam do niej
                      stosunek szczególny.
                      I uważam, że jest wyjątkowa smile
              • beatanu Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 25.05.09, 20:02
                cynamoon6 napisała:
                > Czy ktoś coś słyszał na temat filmu w Polsce?

                Z tego, co wiem film nakręcony na podstawie "Mężczyzn" będzie miał
                polską premierę jesienią, hurra!
                • cynamoon6 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 25.05.09, 20:23
                  To fantastyczna wiadomość!
                  W dodatku pewnie zbiegnie się to z wydaniem trzeciej części.

                  Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę niecierpliwie czekać na jesień wink
                  • negev56 Re: S.Larsson - trylogia Millennium -cz. II 25.05.09, 21:19
                    To zaczyna tworzyć się ogonek, również czekam na jesień. Co za wieści wspaniałe smile.
          • kbor Pytanie do tych co czytali II czesc 29.01.10, 15:56
            Przeczytalem obie czesci, jestem w trakcie trzeciej.

            I mam prosbe bo albo przegapilem, albo nie bylo.

            Jak i kiedy Lisbeth zostawila odciski palcow na broni Bjurmana?
            Z tego co pamietam podczas nocjen eskapady do jego mieszkania w
            zamknietej szufladzie znalazla pudelko na bron, ale samej broni nie
            bylo, tylko jej zdjecie.
            Poza tym biorac pod uwage ze Bjurman byl czlonkiem klubu
            strzeleckiego to mysle ze dosyc czesto czyscil bron...
            A dalej w ksiazce Lisbeth przyznaje sie sama przed soba ze miala w
            reku te bron...
            Akurat to mi sie strasznie kupy nie trzyma, a na tym bazuje cala
            intryga drugiej czesci...
    • siostra_pelagia Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 21.05.09, 11:19
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33434&w=93824534&a=93824534
      • cynamoon6 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 21.05.09, 23:18
        O, jakoś nie pomyślałam o wyszukiwarce smileDzięki za link.

        Eh, widzę że w takim razie lepiej się nie obiecywać sobie zbyt wiele po pani
        Lackberg... Następczyni Fossum, Christie i Larssona- to juz za duźo dobrego by
        było smile Ale tak to jest z recenzjami. Wszak na każdej jednaj książce zwykle
        wydawcy lub opiniotwórcy piszą, że arcydzieło smile
        Ale pewnie zajrzę z ciekawości jak już wyjdzie.


    • karamurat Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.06.09, 21:00
      film.gazeta.pl/filmnews/1,94586,6699508,Tarantino_zekranizuje_szwedzki_bestseller_.html
      czyli gdyby Tarantino się udało nabyć prawa mielibyśmy Killa Billa (Zale)3 big_grin
      • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.06.09, 21:50
        Oby to się nigdy nie stało smile
    • noida Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 17.06.09, 14:55
      Rany... A mnie ta książka strasznie, ale to strasznie rozczarowała. Czytała się
      szybko, dobrze i fajnie (mimo nieco przydługiego początku) tak mniej więcej do
      3/4. A potem zaczęła nagle lecieć moim zdaniem na tzw. ryj na każdej linii.

      Po pierwsze - rozwiązanie zagadki sztampowe okropnie. Okropnie! Myślałam, że
      będzie faktycznie coś o przemocy, takiej zwyczajnej, domowej, najbardziej
      przerażającej przemocy wobec kobiet. A tutaj jakiś zupełnie od czapki
      zwyrodnialec w rodzaju Dolarhyde'a? Totalne rozczarowanie.

      Po drugie - Salander, która z rękawa wyciąga wszystko na Wennerstroma, który
      jest na tyle głupi, żeby trzymać wszystkie informacje na swoim kompie. Normalnie
      poczułam się, jakbym oglądała Supermana - wszystko okazuje się proste, bo
      przylatuje superbohater i w ostatniej chwili łapie wykolejający się pociąg.

      Ale absolutnie najgorsza z tego wszystkiego jest dwulicowość Blomkvista. Ja
      rozumiem jego wątpliwości, nawet jestem w stanie zrozumieć, chociaż ciężko mi to
      przychodzi, że postanowił całej tej historii nie ujawniać ze względu na dobro
      Harriet. Ale oto człowiek, który w żadnym wypadku nie jest kryształowo uczciwy,
      uchodzi za stróża moralności, bo jedzie po kolegach dziennikarzach
      ekonomicznych, bo dopuścili do powstania imperium kryminalisty? A jaki sposób by
      potraktowano jego, gdyby się wydało, że chroni morderczynię, od której w dodatku
      zależy być albo nie być jego gazety? Ja wiem, że to nie o to chodziło, ale można
      by było tak na to spojrzeć i jakbym była Blomkvistem to bym pary z gęby nie
      puściła NIGDY na temat moralności innych. Bo sobie samej miałabym za dużo do
      zarzucenia. I jeszcze jedna sprawa - Salander jest człowiekiem, który ma
      określone poczucie sprawiedliwości i rozumiem, dlaczego ona okrada Wennerstroma,
      bo to się mieści w charakterystyce postaci. Ale Blomkvist, który patrzy na to i
      się śmieje? Sorry. Czyli jak Weenestrom kradnie, to jest fe, a jak Salander, to
      jest dobrze? Jak Vanger morduje, to jest źle, ale jak kobieta topi ojca, a potem
      zostaje królową imperium finansowego, to jest dobrze? Ja rozumiem, że to są
      trudne wybory, wiele tutaj można wyjaśnić, uzasadnić, usprawiedliwić i wybaczyć,
      ale pokazywanie Blomkvista jako kryształowego obrońcy moralności jest po prostu
      moim zdaniem przegięciem.

      Zakończenie zirytowało mnie tak, że nie mogłam zasnąć ze złości. Dawno mi się
      nie zdarzyło, żeby mnie książka tak zapieniła. Przy takim bestsellerze powinna
      chociaż wybuchnąć jakaś dyskusja na ten temat. Nie?
      • negev56 Re: Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 17.06.09, 19:07
        noida napisała:

        > Po pierwsze - rozwiązanie zagadki sztampowe okropnie. Okropnie! Myślałam, że
        > będzie faktycznie coś o przemocy, takiej zwyczajnej, domowej, najbardziej
        > przerażającej przemocy wobec kobiet. A tutaj jakiś zupełnie od czapki
        > zwyrodnialec w rodzaju Dolarhyde'a? Totalne rozczarowanie.

        W "Mężczyznach" akurat, zakończenie mnie nie rozczarowało, nie oczekiwałam cudów
        i ich nie dostałam smile, inaczej było przy drugiej części, gdzie moje oczekiwania
        były niewiarygodnie wysokie, a cała para poszła w gwizdek, nie tego oczekiwałam,
        oklapłam tak jak Ty przy Mężczyznach.
        Ale to chyba tak ma być, co nie znaczy, że mnie to zachwyca, jestem po
        "Modlitwach o deszcz" Lehane'a i tam dopiero przeżyłam rozczarowanie.

        > Po drugie - Salander, która z rękawa wyciąga wszystko na Wennerstroma, który
        > jest na tyle głupi, żeby trzymać wszystkie informacje na swoim kompie. Normalni
        > e
        > poczułam się, jakbym oglądała Supermana - wszystko okazuje się proste, bo
        > przylatuje superbohater i w ostatniej chwili łapie wykolejający się pociąg.

        A tak, bo nasza Salander to taki supermen, i to wcale nie w przenośni. Część
        pierwsza to takie preludium do opery w "Dziewczynie". Nie chcę spoilerować, ale
        tam to się dzieje.
        I jeśli chcesz spać spokojnie, odpuść część II smile, choć jest wg mnie lepsza niż I.

        > Ale absolutnie najgorsza z tego wszystkiego jest dwulicowość Blomkvista. Ja
        > rozumiem jego wątpliwości, nawet jestem w stanie zrozumieć, chociaż ciężko mi t
        > o
        > przychodzi, że postanowił całej tej historii nie ujawniać ze względu na dobro
        > Harriet. Ale oto człowiek, który w żadnym wypadku nie jest kryształowo uczciwy,
        > uchodzi za stróża moralności, bo jedzie po kolegach dziennikarzach
        > ekonomicznych, bo dopuścili do powstania imperium kryminalisty? A jaki sposób b
        > y
        > potraktowano jego, gdyby się wydało, że chroni morderczynię, od której w dodatk
        > u
        > zależy być albo nie być jego gazety? Ja wiem, że to nie o to chodziło, ale możn
        > a
        > by było tak na to spojrzeć i jakbym była Blomkvistem to bym pary z gęby nie
        > puściła NIGDY na temat moralności innych. Bo sobie samej miałabym za dużo do
        > zarzucenia. I jeszcze jedna sprawa - Salander jest człowiekiem, który ma
        > określone poczucie sprawiedliwości i rozumiem, dlaczego ona okrada Wennerstroma
        > ,
        > bo to się mieści w charakterystyce postaci. Ale Blomkvist, który patrzy na to i
        > się śmieje? Sorry. Czyli jak Weenestrom kradnie, to jest fe, a jak Salander, to
        > jest dobrze? Jak Vanger morduje, to jest źle, ale jak kobieta topi ojca, a pote
        > m
        > zostaje królową imperium finansowego, to jest dobrze? Ja rozumiem, że to są
        > trudne wybory, wiele tutaj można wyjaśnić, uzasadnić, usprawiedliwić i wybaczyć
        > ,
        > ale pokazywanie Blomkvista jako kryształowego obrońcy moralności jest po prostu
        > moim zdaniem przegięciem.

        A Blomkvist to tylko jeden z głównych bohaterów, którego bierzemy z
        dobrodziejstwem inwentarza lub nie. Od początku tej historii odrzuciłam go, i
        akurat nie dlatego, że jego zawodowe dokonania są takie czy inne, tylko nie ufam
        facetowi mającemu taki stosunek do kobiet smile, (a może to się przekłada później
        na dokonania zawodowe - to taka moja teoria). Można by jakoś tłumaczyć jego
        zachowanie w stosunku do Harriet, ale oczywiście będąc po lekturze części II. Ja
        jestem po i jeszcze bardziej mi się naraził.
        A tak swoją drogą, nie oczekuję od bohaterów powieści tej czy innej,
        kryształowej uczciwości, bo prawdę mówiąc chyba takich nie ma. W każdym razie
        nie spotkałam. Byłoby trochę nudno smile.

        Przy takim bestsellerze powinna
        > chociaż wybuchnąć jakaś dyskusja na ten temat. Nie?

        smile
        • siostra_pelagia Re: Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 17.06.09, 19:58
          Och Noido. Popieram Cię w 200%. Ja jeszcze tego Blomkvista to ścierpię, ale tej
          dziwacznej Salander rodem z Matrixa to zdecydowanie nie.
          W ogóle doprowadzają mnie do białej gorączki książki, gdzie zagadki kryminalne
          łatwo można rozwiązać sięgając po wyszukiwarki internetowe.
        • noida Re: Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 18.06.09, 10:00
          > A tak swoją drogą, nie oczekuję od bohaterów powieści tej czy innej,
          kryształowej uczciwości, bo prawdę mówiąc chyba takich nie ma. W każdym razie
          nie spotkałam. Byłoby trochę nudno smile.

          Ja też nie oczekuję... Mnie nie wkurza tak bardzo to, co on robi.
          Salander-złodziejka jest na przykład moim zdaniem postacią raczej spójną i bez
          pretensji do bycia wzorem cnót wink I ja ją kupuję. Mnie wkurza, że on się
          pokazuje w telewizji i wymądrza, bo taki niby kurna od zawsze kryształowo
          uczciwy. Grrr.
          • aka10 Re: Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 19.06.09, 10:51
            No, coz, ja cala trylogie uwazam za bardzo dobra, choc juz dosc
            dawno czytalam.Ekranizacje pierwszej czesci tez widzialam i powiem,
            ze dosc dobrze to zrobili. Spodziewalam sie, ze bedzie duzo gorsza
            od ksiazki, a nie jest. Oczywiscie pomineli kilka watkow, ale to
            specjalnie na calosc nie wplywa.Noomi Rapace swietnie nadaje sie do
            glownej roli. 18/9 na pewno pojde zobaczyc druga czesc trylogii.
            • aka10 Re: Yyy... O Mężczyznach. Uwaga - mega spoilery. 21.09.09, 20:31
              Ogladnelam drugi film.Nieco gorszy od pierwszego, uwazam. Salander
              jednak nadal swietna w swojej roli. Ponad dwie godziny zlecialy jak
              kwadrans. W listopadzie ostatnia czesc w kinach.
    • taclem Millennium Tour 29.06.09, 10:52
      Muzeum Miasta Sztokholm (Stockholms Stadsmuseum) zaprasza w czerwcu, lipcu i
      sierpniu na "Millenium Tour" - zwiedzanie miasta z przewodnikiem, który pokaże
      nam najważniejsze miejsca związane z akcją trylogii "Millenium" Stiega Larssona.
      Szczegóły tutaj: kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=30

      Miłośników Larssona mogą też zainteresować informacje zza oceanu, dotyczące
      amerykańskich wydań "Millenium" i możliwego remake'u
      kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=29
    • taclem Ekranizacja 01.07.09, 12:26
      Znana jest już data polskiej premiery pierwszej części cyklu Millenium, filmu
      "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet". kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=32
      Więcej o filmie: kryminal.ubf.pl/readarticle.php?article_id=148
      • tenzyd co teraz 21.07.09, 16:34
        Ja wczoraj skończyłem czytać 2 cz zdania są podzielone mnie się z nią fajnie
        czas spędziło i tyle. Możecie mi zaproponować książke z którą spędze równie miłe
        chwile???
        • jottka Re: co teraz 21.07.09, 19:14
          wprawdzie drugiej części nie znam jeszcze, ale pierwsza zawiera przyjemne
          nawiązania do kryminałów autorek czytanych przez blomkvistasmile no więc skoro ci
          się podoba larsson, są szanse, że spodoba ci się val mcdermid, elisabeth george,
          sarah paretsky, wszystkie bardzo dobre.
      • taclem Re: Ekranizacja 16.09.09, 19:24
        Polski trailer pewnie już wszyscy widzieli, ale na wszelki wypadek:
        kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=72
    • beatanu O sukcesie filmu :-) 06.08.09, 09:46
      Ponieważ Taclem jest na urlopie i chwilowo nie podaje aktualności
      zza morza, podrzucam wyczytaną właśnie informację: film nakręcony na
      podstawie pierwszej części trylogii Stiega Larssona bije rekordy
      popularności nie tylko w Europie. "Mężczyzn" obejrzało do tej pory 6
      milionów ludzi, w Skandynawii 2,8 mln, w samej Francji 1,2 mln, w
      Hiszpanii takoż. Tym samym film uplasował się na trzeciem miejscu
      najbardziej popularnych nieangielskojęzycznych filmów na świecie. W
      Polsce premiera na przełomie października i listopada, o ile mnie
      pamięć nie myli.

      A tu zdjęcie z konferencji prasowej, z reżyserem i odtwórcami
      głównych ról. Jestem zakochana w Noomi Rapace! smile

      www.dn.se/ekonomi/man-som-hatar-kvinnor-slar-utomlands-1.925036
      • negev56 Re: O sukcesie filmu :-) 06.08.09, 19:07
        Larssonmania w Europie trwa, co jak widać przekłada się na oglądalność filmu, i
        dobrze.
        A Noomi Rapace rychtyg Salander. Jest nadzieja, że i ja ją pokocham, bo
        zdeklarowaną fanką Salander jestem, a podobne są smile.
        I czekam na film.
        • jus-t1 Re: O sukcesie filmu :-) 09.08.09, 15:55
          Apropos Larssomanii, wczoraj skończyłam ... trzecią część (dziękuję
          niniejszym wszystkim moim nauczycielom niemieckiego!!!).
          Różne czytam tu opinie i nawet te negatywne (chociaż chyba jednak w
          mniejszości) mnie nie dziwią, ale dawno już nie czytałam podobnie
          dobrego kryminału.
          Na początku miałam skojarzenie z serią Dennisa Lehane'a i jego parą
          detektywistyczną, Parickiem Kenzie i Angelą Gennaro, ale Larsson
          zdecydowanie lepiej nakreślił postacie, a wszystkim skeptykom i
          niedowiarkom w siły i inteligencję Lisbeth Salander, muszę napisać,
          że mam tu pewna teorię, a mianowicie taką, że jedną z większych
          broni Lisbeth (obok w/w inteligencji) była ...przeceniona wiara
          mężczyzn, bo to z nimi głównie walczyła pani Salander, w swoje siły.
          Na widok drobnej kobietki, nabierali pewności siebie, nie traktując
          jej poważnie a ona to sprytnie wykorzystywała.
          Na temat trzeciej części nie zamierzam się wypowiadać, może jedynie
          tylko tyle, że jest kontynuacją drugiej, ale na pewno nie jest jej
          siostrą bliźniaczką!!!

          Teraz nie pozostało mi już nic innego tylko czekać na
          ekranizację!!!
          • anmanika Re: O sukcesie filmu :-) 10.08.09, 13:12
            Zabieram się właśnie do czytania 3 części.
        • mccat1 Re: O sukcesie filmu :-) 22.08.09, 17:29
          Ja sobie zupełnie inaczej ją wyobrażałem crying
          • anmanika Re: O sukcesie filmu :-) 26.08.09, 09:37
            Nie wiem co mam myśleć o 3-ciej części. Przeczytałam już ponad tydzień temu i
            wciąż się waham. Trochę była rozczarowująca. No i taka amerykańska bo oni się
            lubują w spiskowych teoriach dziejowych. Więcej nie powiem by nie psuć.
            Moim zdaniem przez 1szy tom napięcie rosło, 2 czytało się obgryzając paznokcie a
            3 bez emocji.
            • aka10 Re: O sukcesie filmu :-) 01.09.09, 14:30
              1-wsza czesc trylogii jest juz na dvd, 2-ga bedzie 2-go grudnia, a 3-
              cia w marcu 2010.

              --
              • taclem Re: O sukcesie filmu :-) 01.09.09, 15:01
                W Sztokholmie atakowała mnie na każdym kroku, nawet w Pressbyrån smile
                Ale byłem twardy - najpierw do kina, w Polsce.
                • anmanika Re: O sukcesie filmu :-) 02.09.09, 09:25
                  podziwiam sile charakteru.
                  • anmanika Re: O sukcesie filmu :-) 08.09.09, 08:51
                    merlin.pl/Zamek-z-piasku-ktory-runal_Stieg-Larsson/browse/product/1,686981.html
                    3cia część niedługo w sprzedaży.
                    • negev56 Zamek z piasku, który runął 08.09.09, 18:39
                      anmanika napisała:

                      > 3cia część niedługo w sprzedaży.
                      I to całe 800 stron. Opinie rzeczywiście krążą różne o tym tomie, ale najlepiej
                      przekonać się samemu.
                      Bardzo kibicuję Salander, ciekawe co to będzie ...smile.
                      • taclem Re: Zamek z piasku, który runął 08.09.09, 22:44
                        Mnie bardzo interesują losy 4 tomu... to niemal materiał na kryminał smile
                        • aka10 Re: Zamek z piasku, który runął 13.09.09, 19:54
                          Noomi w dzisiejszym papierowym wydaniu Dagens Nyheter.
                          W rzeczywistosci nie spodziewala sie takiego sukcesu.

                          www.dn.se/livsstil/intervjuer/noomi-rapacejag-tycker-om-manniskans-kamp-mot-sina-demoner-1.950486
                          --------
                          Powered by Aka.Creative Marketing S.A.
                          • negev56 Re: Zamek z piasku, który runął 13.09.09, 20:36
                            aka10 napisała:

                            > Noomi w dzisiejszym papierowym wydaniu Dagens Nyheter.
                            > W rzeczywistosci nie spodziewala sie takiego sukcesu.
                            >
                            > www.dn.se/livsstil/intervjuer/noomi-rapacejag-tycker-om-manniskans-kamp-mot-sina-demoner-1.950486
                            > --------
                            > Powered by Aka.Creative Marketing S.A.

                            Aha, noo, wierzę na słowo smile.
                        • aka10 Re: Zamek z piasku, który runął 13.09.09, 19:59
                          A czwartego tomu nie bedzie, niestety. Tak zadecydowal brat, ojciec
                          i zona sp. Stieg´a Larssona.Zdazyl napisac 200 stron.
                          • taclem Re: Zamek z piasku, który runął 13.09.09, 20:12
                            To że dziś jest takie stanowisko, nie znaczy, że takie będzie zawsze.
                            • cynamoon6 Pytanie do tych, co ogladali ekranizację. 12.10.09, 22:11
                              Przede wsyztskim piszą na stronie Monolitha i na Filmwebie, że polska premiera
                              juz 6 listopada. A nie 27 smile

                              A ja mam zagwozdkę.
                              Na stronie o filmie w obsadzie wśród bohaterów figuruje Aleksander Zalachenko.
                              Czy to znaczy, że on się pojawia w filmowej 1 części?
                              O ile pamięć mnie nie myli w książce pojawił się dopiero w drugim tomie. Czy
                              film poszedł aż tak daleko do przodu z akcją, że zahaczył o Dziewczynę, która
                              igrała z ogniem?



                              • beatanu Re: Pytanie do tych, co ogladali ekranizację. 12.10.09, 22:36
                                cynamoon6 napisała:
                                > Na stronie o filmie w obsadzie wśród bohaterów figuruje Aleksander
                                Zalachenko.
                                > Czy to znaczy, że on się pojawia w filmowej 1 części?

                                Pojawia się tylko migawkowo, na sekundę, w jednej retrospekcyjnej
                                scenie. Ktoś, kto nie zna drugiej częci, nie ma pojęcia, o co
                                chodzi. To taki odpowiednik tajemniczego Całego Zła, które
                                wprawdzie pojawia się w "Mężczyznach", ale które wyjaśnia się
                                dopiero w "Dziewczynie".
                                • cynamoon6 Re: Pytanie do tych, co ogladali ekranizację. 12.10.09, 23:00
                                  Acha, rozumiem. Dzięki za wyjaśnienie.
                                  Całkiem sprytny zabieg w sumie.
                                  • anmanika Re: Pytanie do tych, co ogladali ekranizację. 14.10.09, 08:42
                                    Obejrzałam wczoraj 1 część filmu, całkiem zgrabnie zrobiony i całkiem nieźle
                                    skrócony, w kilku miejscach siada, ale i tak pochwały dla reżysera. Naomi
                                    świetna w roli Lisbeth, aczkolwiek wygląda na około 30-stkę ale i tak już nie
                                    wyobrażam sobie innej aktorki w tej roli.
                                    • kwiecienka1 Re: Pytanie do tych, co ogladali ekranizację. 14.10.09, 16:10
                                      smile
                                      film podobal mi sie bardziej niz ksiazka - juz nie moge sie doczekac
                                      na kolejna czesc!

                                      oj, wysoko ta poprzeczka wink

                                      pozdrawiam
                                      Kwiecienka po Seansie
                                      • harleyquin Larsson 17.10.09, 19:50
                                        Pierwszy tom b. mi się podobał. MIędzy pierwszym a drugim przeczytałam ze
                                        dwadzieścia skandynawskich kryminałów. I może dlatego, strasznie mnie ten drugi
                                        tom rozczarował i cieszę się, ze go nie kupiłam, a tylko wypożyczyłam z biblioteki.
                                        Wydumana akcja, wkurzająca_jeszcze_bardziej Salander (uh, jak ja nie znoszę tego
                                        babona!!!!), te bzdety o Zalachenko czy jak mu tam i całej rodzince DŻIZAS, no
                                        przeczytam tom trzeci z rozpędu, ale naprawdę: TO NIE JEST DOBRA LITERATURA
                                        KRYMINALNA. NIE.
                                        Bogu dzięki, że tej czwartej częsci nie wydadzą...
                                        • taclem Re: Larsson 17.10.09, 22:49
                                          Niespecjalnie chyba kogokolwiek zaskoczę, jeżeli napiszę, że nie bardzo rozumiem
                                          zarzuty wobec drugiego tomu Millenium. Zgadzam się, że może się komuś nie
                                          podobać - rzecz gustu. Ale akurat wiarygodności i prawdopodobieństwa bym tej
                                          powieści nie odmawiał. Lata pracy Larssona jako dziennikarza śledczego
                                          uwiarygadniają tego typu fabułę. To trochę tak, jakby opisywał rzeczywiste
                                          zajścia, co do których ma dokumentację, ale nie na tyle silną, by iść z nią do
                                          prokuratury. Ilość szczegółów na 800 stronach trzeciego tomu Millenium, to moim
                                          zdaniem najlepszy przykład na to jak dobrze Larsson przygotował się do swojej pracy.
                                          • negev56 Re: Larssona do trzech razy sztuka 17.10.09, 23:07
                                            by nie dać się jesieni
                                            www.przekroj.pl/kultura_ksiazki_artykul,5666.html
                                            "no
                                            przeczytam tom trzeci z rozpędu, ale naprawdę: TO NIE JEST DOBRA LITERATURA
                                            KRYMINALNA. NIE."

                                            nigdy nie kończę książki, która mi się nie podoba, a już niedopuszczalna jest
                                            sytuacja katowania się kolejnymi tomami czegoś, co mi zabiera czas.
                                            • gabrysia80 Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 18:57
                                              Ja też jestem b. rozczarowana drugim tomem Larssona. Moim zdaniem miał pomysł na
                                              jedną niezbyt grubą książkę, a natłukł trzy grube tomy, i gdyby żył, pewnie by
                                              już ich było z dziesięć <boi się>. Parskałam śmiechem a to gdy nagle się
                                              okazało, że jednak żyje pierwszy opiekun prawny Salander (też jej nie znoszębig_grin),
                                              a to gdy Larsoon z upeirdliwością opisywał (z nazwami!!!) meble, które kupiła w
                                              Ikei, a to gdzie kawę wypiła czy coś zjadła. Zaś zakończenie z wygrzebywaniem
                                              się z grobu przypominało mi to, co biedny Paul Sheldon (czy jak mu tam było)
                                              wyczyniał z biedną Misery sterroryzowany przez Kathy Bates aka Annie Wilkesbig_grin
                                              Totalna bzdura, na dodatek żenująco napisana.
                                              A czemu przeczytam trzeci tom (to do wielce zdegustowanej czy zdegustowanego
                                              negev56)? Bo taksmile
                                              • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 22:11
                                                gabrysia80 napisała:

                                                > Totalna bzdura, na dodatek żenująco napisana.

                                                Łatwo taką tezę rzucić, ale trudniej obronić wink
                                                Napisz proszę, na jakiej podstawie tak sądzisz, bo o ile może Ci się nie podobać
                                                jak Larsson pisze, o tyle nie znacz to jeszcze, że on pisze źle, a jedynie, że
                                                nie podoba się Tobie. Żeby stwierdzić, że coś jest "żenująco napisane" musisz
                                                mieć zapewne sporą wiedzę z zakresu teorii literatury. Podziel się więc nią z nami.
                                                • monikatres Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 12:48
                                                  taclem napisał:

                                                  > gabrysia80 napisała:
                                                  >
                                                  > > Totalna bzdura, na dodatek żenująco napisana.
                                                  >
                                                  > Łatwo taką tezę rzucić, ale trudniej obronić wink
                                                  > Napisz proszę, na jakiej podstawie tak sądzisz, bo o ile może Ci się nie podoba
                                                  > ć
                                                  > jak Larsson pisze, o tyle nie znacz to jeszcze, że on pisze źle, a jedynie, że
                                                  > nie podoba się Tobie. Żeby stwierdzić, że coś jest "żenująco napisane" musisz
                                                  > mieć zapewne sporą wiedzę z zakresu teorii literatury. Podziel się więc nią z n
                                                  > ami.


                                                  No chyba się podzieliła: książka nie może się opierać na fafnastu kompletnie
                                                  nieprawdopodobnych i zaczerpniętych z horrorów klasy D zbiegach okoliczności
                                                  typu przeżyła, bo się własnoręcznie wykopała z grobu postrzelona w mózg.

                                                  Ciebie takie zabiegi "literackie" nie drażnią?
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 22:18
                                                    Obawiam się, że mamy inne podejście do prawdopodobieństwa. Jeżeli czytam
                                                    kryminał czy powieść sensacyjną, to nie oczekuję że wszystko będzie się działo w
                                                    100% jak w realnym życiu. Byłoby nudniej niż w Simsach. Po to mamy tzw.
                                                    "zawieszenie niewiary".
                                                    Jeśli chodzi o nieprawdopodobne sprawy, to chętne się z nimi zmierzę wink Nie
                                                    mówię że wszystkie takie pomysły Larssona jestem w stanie obronić, ale mogę
                                                    spróbować wink
                                            • easz Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 21:43
                                              negev56 napisała:

                                              > by nie dać się jesieni
                                              > www.przekroj.pl/kultura_ksiazki_artykul,5666.html

                                              Trochę mnie to zaniepokoiło - czy w trzeciej części Lisbeth zejdzie
                                              na drugi plan? Nie chciałabym.
                                              Jestem fanką raczej drugiego tomusmile
                                              • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 22:08
                                                Będzie jej wystarczająco dużo, choć nieco mniej niż w drugim tomie.
                                                • easz Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 22:12
                                                  taclem napisał:

                                                  > Będzie jej wystarczająco dużo, choć nieco mniej niż w drugim tomie.

                                                  'Nieco' brzmi całkiem oksmile
                                            • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 18.10.09, 22:13
                                              negev56 napisała:

                                              > nigdy nie kończę książki, która mi się nie podoba, a już niedopuszczalna jest
                                              > sytuacja katowania się kolejnymi tomami czegoś, co mi zabiera czas.

                                              Dokładnie smile Życie jest za krótkie na intelektualny masochizm wink
                                              • monikatres Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 12:45
                                                A dla mnie oczywiste jest, że jeśli książka jakiegoś autora bardzo mi się
                                                podoba, to czytam kolejną. Jeśli ta jest żenująco kiepska, traktuję to jako
                                                'wypadek przy pracy" i daję mu kolejną szansę. Bywa, że nieudanych książek
                                                lubianego autora kupuję kilka, tak było np. w przypadku Musierowicz czy
                                                Chmielewskiej, które do pewnego momentu pisały fajnie, a potem tłukły żałosne
                                                knoty. Myślę, że tak jak ja i Harleyquinn robi wielu miłośników ksiązeksmile
                                                Pierwszy tom Larssona był supełnie inny i dawał nadzieję na równie dobrą
                                                kontynuację. Drugi jest kiepski, kto wie, jaki będzie trzeci? Życie jest zbyt
                                                ciekawe, żeby się łatwo poddawaćsmile

                                                Co do Larssona, zgadzam się, że te druga część jest mocno nieprawdopodobna i
                                                nadmiernie długa. Lisbeth nie tylko się wykopała z grobu (dołu, w którym została
                                                zasypana ziemią - nie tylko jakimś cudem się nie udusiła, ale leżała tam na tyle
                                                długo, by tracić przytomnośc i się ocknąć ze dwa razywink, ale z kulą w głowie
                                                (plus w biodrze bodajże i w plecach) zarąbała Zalę siekierą i wystraszyła
                                                brata-mutantawink Baaardzo prawdopodobne było też odgadnięcie przez Mikaela kodu
                                                do jej wypasionego mieszkanka (tym bardziej, że pierwsze trzy próby zganięcia
                                                tego hasła były "bardzo" inteligentne, typu 1234wink

                                                Ja akurat do Lisbeth Sanader mam słabość, choć rozumiem, że może irytować. Moja
                                                bliska przyjaciółka jest podobnasmileJednak odgadnięcie przez nią rozwiązania
                                                twierdzenia fermata to już spore przegięciewink
                                                • monikatres Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 12:45
                                                  Salander oczywisciesmile
                                                  • harleyquin Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 13:24
                                                    Taka ze mnie straszna masochistka, że daję drugą a nawet trzecią szansęsmile
                                                    Musierowicz po "Noelce" (bo to IMHO ostatnia fajna Jeżycjada) pzreczytałam
                                                    jeszcze z pięć, zanim się poddałam. Larssona też spróbuję przeczytać, tyle, że z
                                                    bibliotekibig_grin
                                                • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 22:15
                                                  monikatres napisała:

                                                  > A dla mnie oczywiste jest, że jeśli książka jakiegoś autora bardzo mi się
                                                  > podoba, to czytam kolejną. Jeśli ta jest żenująco kiepska, traktuję to jako
                                                  > 'wypadek przy pracy" i daję mu kolejną szansę. Bywa, że nieudanych książek
                                                  > lubianego autora kupuję kilka, tak było np. w przypadku Musierowicz czy
                                                  > Chmielewskiej, które do pewnego momentu pisały fajnie, a potem tłukły żałosne
                                                  > knoty.

                                                  Z mojego punktu widzenia jest inaczej - za wiele jest dobrych książek, których
                                                  nigdy nie zdążę przeczytać. To znaczy ulubieńcom wybaczam więcej, ale to raczej
                                                  na zasadzie, że przymykam oko, a wówczas powieść mi się podoba i jest okej wink

                                                  > Co do Larssona, zgadzam się, że te druga część jest mocno nieprawdopodobna i
                                                  > nadmiernie długa.

                                                  Mam odmienne zdanie. Co do prawdopodobieństwa oczywiście, nie co do długości wink

                                                  > Lisbeth nie tylko się wykopała z grobu (dołu, w którym został
                                                  > a
                                                  > zasypana ziemią - nie tylko jakimś cudem się nie udusiła, ale leżała tam na tyle
                                                  > długo, by tracić przytomnośc i się ocknąć ze dwa razywink,

                                                  To akurat proste. Przypadki ludzi, którzy budzą się w trumnie po tzw. "śmierci
                                                  klinicznej" udowadniają, że to możliwe.

                                                  > i wystraszyła brata-mutantawink

                                                  Nie ona. Duch smile Małi rozumek Niedermana nie pojął że to żywa istota smile

                                                  > Jednak odgadnięcie przez nią rozwiązania
                                                  > twierdzenia fermata to już spore przegięciewink

                                                  Sądzę, że Larsson obroniłby się przed tym zarzutem "zespołem Aspargera".
                                                  Oglądałaś "Piękny umysł"?
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 21.10.09, 22:57
                                                    taclem napisał:


                                                    >
                                                    > To akurat proste. Przypadki ludzi, którzy budzą się w trumnie po tzw. "śmierci
                                                    > klinicznej" udowadniają, że to możliwe.

                                                    a co to jest tak zwana "śmierć kliniczna i czym się różni od normalnej
                                                    śmierci klinicznej?
                                                    >

                                                    >
                                                    > Sądzę, że Larsson obroniłby się przed tym zarzutem "zespołem Aspargera".
                                                    > Oglądałaś "Piękny umysł"?

                                                    John Nash cierpi na schizofrenię, zespół Aspergeera to błędne
                                                    domysły, zresztą film jest dość luźno oparty na faktach i ubarwia.
                                                  • emka_1 za dużo o jedno e 21.10.09, 22:59
                                                    Aspergera miało być
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 22.10.09, 07:52
                                                    > a co to jest tak zwana "śmierć kliniczna i czym się różni od normalnej
                                                    > śmierci klinicznej?

                                                    Tym, w medycynie termin ten oznacza krótkotrwały zanik akcji serca (krążenia i
                                                    oddechu również) przy jednoczesnej dalszej pracy mózgu, a w potocznym znaczeniu
                                                    odnosi się również do przypadków kiedy przy spowolnionej akcji zostaje wydana
                                                    błędna diagnoza i pacjent uznany za zmarłego "odżywa".

                                                    > > Sądzę, że Larsson obroniłby się przed tym zarzutem "zespołem Aspargera".
                                                    > > Oglądałaś "Piękny umysł"?
                                                    >
                                                    > John Nash cierpi na schizofrenię, zespół Aspergeera to błędne
                                                    > domysły, zresztą film jest dość luźno oparty na faktach i ubarwia.

                                                    Rozumiem, że naukowe publikacje na temat zespołu Aspargera również ubarwiają?
                                                    Polecam przede wszystkim rozdział "An Asparger's Mind: An Examination of the
                                                    Case of Nobelian" w książce dra Henry'ego Kellermana "The Psychoanalysis of
                                                    Symptoms". Zespół Aspargera bynajmniej nie wyklucza schizofrenii.
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 22.10.09, 12:11
                                                    dziękuję za wyjaśnienie, nigdy do tej pory nie zetknęłam się z tym "potocznym
                                                    znaczeniem".
                                                    co do ZA, pomijając wciąż powtarzany błąd w pisowni nazwiska dra Hansa Apergera,
                                                    teorie dotyczące Nasha, są tylko teoriami niepotwierdzonymi diagnozą, natomiast
                                                    gdy chodzi o tłumaczenie zdolności Salander za pomocą ZA, to chyba byłoby
                                                    ciężko, ponieważ nie wykazywała innych cech charakterystycznych tego zaburzenia,
                                                    a jej aspołeczność jest zbyt ogólnikowa. Gdyby miała ZA nie mogłaby wyglądać jak
                                                    nubijski drapieżnik, który ma zamiar zjeść klienta na kolację, nawet jeśli
                                                    nubijski drapieznik znaczy coś zupełnie innego wink
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 22.10.09, 12:27
                                                    emka_1 napisała:

                                                    > pomijając wciąż powtarzany błąd w pisowni nazwiska dra Hansa Apergera

                                                    Fakt błąd w pisowni nazwiska utrwalił mi się i nie chce sobie pójść. Ale widzę
                                                    że nie je jeden piszę nazwisko Aspergera z błędem wink

                                                    > teorie dotyczące Nasha, są tylko teoriami niepotwierdzonymi diagnozą, natomiast

                                                    Możliwe. Powołałem się na źródła. Jestem humanistą, nie psychiatrą, ocenę
                                                    zostawiam specjalistom, dla mnie liczą się wyniki ich badań.

                                                    > gdy chodzi o tłumaczenie zdolności Salander za pomocą ZA, to chyba byłoby
                                                    > ciężko, ponieważ nie wykazywała innych cech charakterystycznych tego zaburzenia
                                                    > ,
                                                    > a jej aspołeczność jest zbyt ogólnikowa. Gdyby miała ZA nie mogłaby wyglądać ja
                                                    > k
                                                    > nubijski drapieżnik, który ma zamiar zjeść klienta na kolację, nawet jeśli
                                                    > nubijski drapieznik znaczy coś zupełnie innego wink

                                                    Kwestie związane z wyglądem pacjentów z zespołem Aspergera to również ogólniki,
                                                    bo nie trzeba daleko szukać (choćby www.asperger.fora.pl), żeby wykazać, że nie
                                                    ma reguły.
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 22.10.09, 13:19
                                                    anienie, cytat mówi o wyrażaniu uczuć za pomocą mowy ciała, mimiki, czy też
                                                    wrażeniu narratora, który zauważył zmianę wyrażoną niewerbalnie, nie wyglądzie
                                                    ogólnym i że tak powiem stałym. poza tym, przynajmniej w pierwszym tomie nie ma
                                                    żadnych wskazówek mówiących o zaburzeniu, autor wspomina o niechęci do
                                                    wchodzenia w relacje społeczne i to bardziej z naciskiem na skutki dawnego
                                                    zranienia emocjonalnego niż cokolwiek innego. jeśli tworzy się fikcyjnego
                                                    bohatera, którego "nadnaturalne" cechy mają być tłumaczone chorobą czy też
                                                    zaburzeniem rozwojowym, należy czytelnika informować np. podając więcej typowych
                                                    symptomów, jeśli autor nie chce powiedzieć wprost, że bohater cierpi na to czy
                                                    tamto.
                                                  • cynamoon6 Re: Larssona do trzech razy sztuka 22.10.09, 22:17
                                                    A ja akurat od samego początku trylogii podejrzewałam Salander o Zespół Aspergera.

                                                    Ale pomijając to, jak dla mnie mogłaby ona nawet lewitować, jasnowidzieć i
                                                    zmartwychwstawać co kilka kartek- i tak ją kocham.
                                                    Nie żądam szkiełka i oka u Larssona. Czytanie tego daje mi nieziemską frajdę,
                                                    jak mało co, więc co mnie to obchodzi, że ona jest jakimś Dżejmsem Bondem wink
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 23.10.09, 13:48
                                                    podejrzewać sobie można, jednak dobrze mieć przesłanki, a tu większość przemawia
                                                    przeciw smile wręcz kliniczny ZA, oprócz nerwicy natręctw, ma detektyw monksmile
                                                    ale nie o to chodzi, jakie zaburzenia ma salander, tylko czy jest postacią
                                                    realistyczną czy superhero rodem z kryptonu i jaką konwencję ma cykl. np. u
                                                    macleana bohater otrzymywał tysiąc kopniaków, każdy z nich łamał mu jakieś
                                                    kości, co dziesiąty kopniak był śmiertelny, a bohater i tak wstawał, walczył
                                                    dalej, a na końcu wygrywał i nikt nie tłumaczył tego super elastycznym oraz
                                                    wytrzymałym koścem, obniżoną odpornością na ból oraz treningiem fakirskim. po
                                                    prostu, konwencja "zabili go i uciekł", a tu jest dodatkowo wzbogacona o geniusz
                                                    postaci smile
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 25.10.09, 11:02
                                                    Przez jakieś 500 stron trzeciego tomu (jak nie więcej) Salander znajduje się w
                                                    szpitalu. To nie są realne konsekwencje?
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 25.10.09, 12:33
                                                    500 stron to rzeczywiście interesująca miara czasu hospitalizacji, sądzę, że nfz
                                                    powinien rozważyć taką przy podpisywaniu nowych kontraktówsad

                                                    nie rozumiem, co chcesz udowodnićsad że gdyby była postacią fantastyczną, to
                                                    wyciągnęłaby sobie kulę z mózgu za pomocą zrobionego w domu elektromagnesu i nie
                                                    trafiła do szpitala?
                                                    szpital to pewne odosobnienie i unieruchomienie, przebywanie w warunkach z
                                                    którymi bohater musi walczyć niejako dodatkowo, utrudnienie potrzebne z punktu
                                                    widzenia konstrukcji akcji, a przy tym całkiem wygodne miejsce na spotkanie z
                                                    szwarccharakterem, szczególnie, gdy nie zależy na malowniczych gonitwach po
                                                    całym świecie. do tego właśnie służą szpitale, więzienia, wyspy, zamczyska i
                                                    inne budowle odcięte od świata skutkiem jakiegoś kataklizmu, pociągi pędzące ze
                                                    świstem po torach bez zatrzymywania się na dworcu we włoszczowej itd.
                                                  • es_zet_pe Re: Larssona do trzech razy sztuka 26.10.09, 17:35
                                                    Przeczytałem "Zamek" (półtora dnia lektury) i podobnie jak po dwóch pierwszych
                                                    częściach mam mieszane odczucia... Przede wszystkim, jeszcze bardziej niż
                                                    poprzednie części "trylogii Millennium", "Zamek" właściwie wcale nie jest
                                                    kryminałem. Porównywanie go z chociażby powieściami Mankella nie ma większego
                                                    sensu. To jest natomiast typowy thriller, który można porównywac z powieściami
                                                    Fredericka Forsytha czy Toma Clancy i to porównanie całkiem dobrze wytrzymuje.
                                                    Kilkunastostronicowa parapublicystyczna narracja o historii powstania Sekcji -
                                                    to coś co w kryminale typowym nie występuje, natomiast w powieści political
                                                    fiction jak najbardziej moze - właśnie np. u Forsytha takie wykłady dodają
                                                    wiarygodności jego ksiązkom. Trudno powiedzieć czy "Zamek" jest lepszy czy
                                                    gorszy od "Mężzczyzn" i "Dziewczyny". Jest na pewno inny. Dominuje walka
                                                    zespołów ludzkich, wewnątrz ram instytucji, jedną z kulminacyjnych scen jest
                                                    proces sądowy. Mi się to osobiście podoba. Podoba mi się też że Salander i
                                                    Blomkvist się zmieniają. . Jest tez sporo dobrych wątków drugoplanowych: praca
                                                    Eriki w SMP i kłopoty ze stalkerem, konflikty wewnątrz Sekcji pod koniec. Kilka
                                                    razy autor mnie zaskoczył rozwiązaniami fabularnymi. Choć pewne rzeczy są
                                                    przewidywalne - np. gdy tylko pojawia się Monika można się domyślić że coś
                                                    będzie między nią a Blomkvistem...

                                                    Co natomiast irytuje? To samo co w poprzednich dwóch częściach:
                                                    1. Czarno-białe schematy - po jednej stronie są dobrzy, piękni, wyzwoleni
                                                    seksualnie, do tego często o cudzoziemskich nazwiskach (Armanski, Bublanski,
                                                    Giannini, Fuegirola etc.) wyluzowani i mający liberalne poglądy. Po drugiej
                                                    stronie są tylko źli, brzydcy, heteroseksualni mężczyźni z poglądami
                                                    prawicowymi... Troszkę to nudne i prymitywne.
                                                    2. Zupełnie nie rozumiem sensu tych cytatów o Amazonkach (poprzedzające każdy
                                                    rozdział)
                                                    3. Dziwaczny relatywizm moralny. Dwa miliardy które Salander zwinęła
                                                    Wennestromowi przecież nie były wypracowane w pocie czoła przez Wennestroma,
                                                    tylko ukradł je on państwu szwedzkiemu, obywatelom Szwecji, reszty Europy i
                                                    reszty świata. To pieniądze zarobione na ludzkiej krzywdzie - na handlu bronią i
                                                    narkotykami, na zaniżonych pensjach robotników, sztucznych bankructwach itd. A
                                                    wszytsko to trafia na konta Salander, żeby Lisbeth mogła popijać whisky i
                                                    patrzyć na zachód słońca nad Cieśniną Gibraltarską... OK, wiem że miała ciężkie
                                                    dzieciństwo, ale tak wysokie odszkodowanie (kosztem przecież ofiar Wennestroma)
                                                    troszkę mnie zniesmacza...
                                                  • negev56 Re: Larssona do trzech razy sztuka 26.10.09, 19:11
                                                    es_zet_pe napisał:

                                                    > 3. Dziwaczny relatywizm moralny. Dwa miliardy które Salander zwinęła
                                                    > Wennestromowi przecież nie były wypracowane w pocie czoła przez Wennestroma,
                                                    > tylko ukradł je on państwu szwedzkiemu, obywatelom Szwecji, reszty Europy i
                                                    > reszty świata. To pieniądze zarobione na ludzkiej krzywdzie - na handlu bronią
                                                    > i
                                                    > narkotykami, na zaniżonych pensjach robotników, sztucznych bankructwach itd. A
                                                    > wszytsko to trafia na konta Salander, żeby Lisbeth mogła popijać whisky i
                                                    > patrzyć na zachód słońca nad Cieśniną Gibraltarską... OK, wiem że miała ciężkie
                                                    > dzieciństwo, ale tak wysokie odszkodowanie (kosztem przecież ofiar Wennestroma)
                                                    > troszkę mnie zniesmacza...

                                                    Nie przeczytałam jeszcze książki, więc nie powinnam się odzywać smile, ale odnośnie
                                                    Salander powiem, że u mnie ma wszystkie grzechy odpuszczone.
                                                    Jeśli przyjąć, że "państwo to my", to te "my" bardzo skrzywdziliśmy Salander w
                                                    majestacie prawa, i przy milczącej zgodzie "nas wszystkich". Nie jestem więc
                                                    zdziwiona, że wzięła kasę. Dziwne by było, gdyby ją oddała "nam państwu", bo
                                                    niby tak wypada ? bo to nie jej ? bo były "brudne" ?
                                                    Wydaje mi się, że właśnie oddanie kasy przez Lizbeth byłoby niewiarygodne i
                                                    sztuczne. W tej historii zdaje się, ma zastosowanie któryś z paragrafów prawa
                                                    Hammurabiego i ja jestem za smile.
                                                  • cynamoon6 Re: Larssona do trzech razy sztuka 26.10.09, 21:12
                                                    negev56 napisała: odnośnie
                                                    Salander powiem, że u mnie ma wszystkie grzechy odpuszczone.

                                                    U mnie też! Nieważne wszytsko smile

                                                    Ja jestem w polowie Zamku. Widze, ze jak to u Larssona, pierwsze 300 stron na
                                                    rozruch a potem jazda bez trzymanki. Od rozdziału Hacker Republic nie nadążam z
                                                    przewracaniem kartek i mam ten charakterystyczny dreszcz bezgranicznego
                                                    czytelniczego szczęścia, jakiego w porównywalnej skali dostarczyła mi dotąd
                                                    zaledwie jedna ksiązka smile

                                                    Tez mam wrazenie ze Zamek jest inny niz poprzednie. Taki, hm, dojrzalszy?
                                                    Bardzo szkoda, ze Larsson umarł. Myśle, że gdyby żył i dalej pisał, jego ksiązki
                                                    wciaz ewoluowałby w stronę czegoś, czego jeszcze nie było. Te 3 to tylko
                                                    przedsmak, jakas zapowiedź.
                                                    Musiał być szalenie fascynującym człowiekiem.
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 02.11.09, 10:33
                                                    cynamoon6 napisała:

                                                    > Bardzo szkoda, ze Larsson umarł. Myśle, że gdyby żył i dalej pisał, jego ksiązk
                                                    > i
                                                    > wciaz ewoluowałby w stronę czegoś, czego jeszcze nie było. Te 3 to tylko
                                                    > przedsmak, jakas zapowiedź.

                                                    A ja się troszkę obawiam, że popularność by go przerosła.
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 02.11.09, 10:30
                                                    es_zet_pe napisał:

                                                    > "Zamek" właściwie wcale nie jest
                                                    > kryminałem. Porównywanie go z chociażby powieściami Mankella nie ma większego
                                                    > sensu. To jest natomiast typowy thriller, który można porównywac z powieściami
                                                    > Fredericka Forsytha czy Toma Clancy i to porównanie całkiem dobrze wytrzymuje.

                                                    Zanim sięgnąłem po Larssona i znałem go tylko ze szwedzkich blurpów na
                                                    okładkach, miałem podobne odczucia - finansiści, tajna policja, szpiedzy - jak
                                                    nic thriller. Ale to nie jest thriller, a raczej powieść sensacyjno kryminalna
                                                    (trzymając się wyznaczników gatunku - to nie to samo). Mamy bowiem sensacyjną
                                                    akcję i kryminalne śledztwo (przypominam, że przestępstwo, to nie zawsze musi
                                                    być zabójstwo). Jako że powieść sensacyjna sama w sobie jest odmianą powieści
                                                    kryminalnej, to właściwie nie ma powodów do zastanawiania się nad gatunkowością
                                                    "Millenium".

                                                    > Kilkunastostronicowa parapublicystyczna narracja o historii powstania Sekcji -
                                                    > to coś co w kryminale typowym nie występuje,

                                                    Właśnie że występuje dość często w... skandynawskich kryminałach smile Sjowall i
                                                    Wahlo wieki temu rozpisywali się o procedurach policyjnych, Mankell pokazuje
                                                    również pracę zespołu śledczego, podobnie Edwardson, nawet zupełnie od nich
                                                    odmienny Lapidus poświęca wiele stron na parapublicystykę, pokazując przestępczy
                                                    światek Sztokholmu. O społecznym obliczu skandynawskich kryminałów napisano już
                                                    bardzo wiele.

                                                    > Podoba mi się też że Salander i
                                                    > Blomkvist się zmieniają.

                                                    Fakt, to dość interesujące.

                                                    >Jest tez sporo dobrych wątków drugoplanowych: praca
                                                    > Eriki w SMP i kłopoty ze stalkerem, konflikty wewnątrz Sekcji pod koniec. Kilka
                                                    > razy autor mnie zaskoczył rozwiązaniami fabularnymi. Choć pewne rzeczy są
                                                    > przewidywalne - np. gdy tylko pojawia się Monika można się domyślić że coś
                                                    > będzie między nią a Blomkvistem...

                                                    Niejako na złość czytelnikom, którzy chcieliby zbliżenia do Salander wink
                                                    Moim zdaniem choćby dla wątków drugoplanowych i dla procesu, warto przeczytać
                                                    "Zamek...".

                                                    > Co natomiast irytuje? To samo co w poprzednich dwóch częściach:
                                                    > 1. Czarno-białe schematy

                                                    Troszkę racji masz. Niestety tak to jest, jak proza staje się narzędziem
                                                    agitacji politycznej wink

                                                    > 2. Zupełnie nie rozumiem sensu tych cytatów o Amazonkach (poprzedzające każdy
                                                    rozdział)

                                                    Szczerze: ja też smile Chociaż oczywiście może tu chodzić o rolę walczących kobiet
                                                    - to one są tu bohaterkami: Salander, Monika, Erika i Gianni.

                                                    > 3. Dziwaczny relatywizm moralny.

                                                    To może jednak Salander nie jest taka czarno-biała? wink Mikael z resztą też jest
                                                    niejednoznaczny moralnie.
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 02.11.09, 10:15
                                                    emka_1 napisała:

                                                    > 500 stron to rzeczywiście interesująca miara czasu hospitalizacji, sądzę, że nfz
                                                    > powinien rozważyć taką przy podpisywaniu nowych kontraktówsad

                                                    Przykro mi, nie policzyłem dni, ale na pewno w tekście gdzieś to jest, poszukaj
                                                    i oceń, czy to wystarczy na takie obrażenia jakie miała Salander wink

                                                    > nie rozumiem, co chcesz udowodnićsad że gdyby była postacią fantastyczną, to
                                                    > wyciągnęłaby sobie kulę z mózgu za pomocą zrobionego w domu elektromagnesu i
                                                    nie trafiła do szpitala?

                                                    Nie, po prostu wskazuje, że jednak te obrażenia mają jakiś EFEKT, czemu zaprzeczasz.
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 02.11.09, 17:01
                                                    fakt, powinno ci być przykrowink i nie, ja nie zaprzeczam, że obrażenia nie miały
                                                    efektu, ja zaprzeczam stawianej przez ciebie tezie, że postać salander jest
                                                    nieprzesadzona i głęboko realistyczna. przytoczone przez ciebie argumenty mnie
                                                    nie przekonują, raczej bawią swoją absurdalnością. z równym powodzeniem możesz
                                                    wyjaśniać "racjonalnie" jakie zaburzenia rozwojowe, rzadkie choroby lub
                                                    uprawiane dyscypliny sportu spowodowały, że pippi langstrumpf mogła podnieść
                                                    konia smile
                                                    tak w ogóle wiara w realizm postaci typu super hero jest do czegoś potrzebna? to
                                                    jest fikcja osadzona w konkretnej konwencji, nie dokument.
                                                  • taclem Re: Larssona do trzech razy sztuka 03.11.09, 07:57
                                                    No tak, ale to Ty podniosłaś problem nierealności postaci. I to nie podając
                                                    właściwie żadnych sensownych argumentów.
                                                  • emka_1 Re: Larssona do trzech razy sztuka 03.11.09, 12:09
                                                    co prawda to jest długi wątek, ale może przeczytaj cały jeszcze raz i może wtedy
                                                    zauważysz, że nie ja podniosłam wink
                                                    odezwałam się dopiero, gdy użyłeś argumentu "tzw. śmierci klinicznej" przy
                                                    wydostawaniu się z grobu i zespołu aspergera jako wyjaśnienia dla wyprowadzenia
                                                    dowodu w twierdzeniu fermata smile

                                                    a co do nierealności postaci - gatunek w jaki się wpisuje millenium nie wymaga
                                                    realizmu postaci, można powiedzieć, że wręcz przeciwnie, zadania jakie mają
                                                    przed sobą bohaterowie wymagają wręcz nadnaturalnych zdolności i siłsmile pod
                                                    cieniutką warstewką kryminału i thrillera jest ukryta klasyczna, mroczna baśń i
                                                    właśnie ta baśń zadecydowała o popularności trylogii, bo kto nie lubi baśni?smile
    • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 20.10.09, 08:34
      Publikujemy przedpremierową recenzję powieści Stiega Larssona pt. "Zamek z
      piasku, który runął". Jest to trzeci tom trylogii "Millenium":
      kryminal.ubf.pl/readarticle.php?article_id=206
      • anmanika Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 20.10.09, 09:26
        W dzisiejszej Wyborczej:
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80276,7162443,Final__Millennium_.html
      • aka10 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 21.10.09, 21:10
        taclem napisał:

        > Publikujemy przedpremierową recenzję powieści Stiega Larssona
        pt. "Zamek z
        > piasku, który runął". Jest to trzeci tom trylogii "Millenium":
        > kryminal.ubf.pl/readarticle.php?article_id=206

        Ciekawe, gdzie autor tekstu wyczytal, ze tomow pierwotnie mialo byc
        10.
        • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 22.10.09, 07:39
          W każdej poważniejszej publikacji poświęconej tej serii pojawia się taka
          informacja. Mówiąc "poważniejszej" nie mam na myśli polskich artykułów,
          zawierających w większości materiał kopiowany z angielskich źródeł. Pisano o tym
          w większości szwedzkich gazet, mówią o tym wydawcy Larssona i jego konkubina w
          wywiadach (można znaleźć na YouTubie). Ale po angielsku też się coś znajdzie,
          np. na oficjalnej anglojęzycznej stronie:
          www.stieglarsson.com/Millennium-series
          • aka10 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 22.10.09, 17:56
            Czytam szwedzkie gazety na co dzien. Musialam przeoczyc ta
            informacje. Musze jeszcze raz zobaczyc "Uppdrag granskning" na
            YouTube, tyle, ze tego tam bardzo duzo winkPozdrawiam.
    • majka.dziennikarka Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 21.10.09, 13:10
      Dzień dobry nazywam się Maja Staniszewska, pracuję w dzienniku
      Metro. Piszę tekst o Stiegu Larssonie i szukam osób, które opowiedzą
      w kilku zdaniach, za co go lubią/nie lubią i na czym ich zdaniem
      polega fenomen tego pisarza. Imię i nazwiko oraz zdjęcie pożądane
      Pozdrawiam serdecznie i liczę na odzew
      Majka
    • xibi Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 23.10.09, 20:20
      No i juz jestem po trzeciej czesci trylogii. Niemal 800 stron lyknalem w 2,5 dni smile

      I już nie mogę doczekać się ekranizacji smile

      Notabene, dwójka ma dwa swietne, przykuwające uwagę plakaty (na pierwszym jest Lisbeth po wyjściu z grobu, a na drugim Lisbeth opiera się o fajczącą beemkę, z wiadomym pasażerem).

      Mam nadzieje ze polski dystrybutor nie zaserwuje nam jakiegos tandetnego plakatu w stylu tych wloskich i hiszpanskich wersji.


      www.filmweb.pl/f485856/Flickan+som+lekte+med+elden,2009/plakaty
      • cynamoon6 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 31.10.09, 12:17
        Skończyłam Zamek z piasku.
        I na świeżo nie wiem co powiedzieć, oprócz tego, że jestem ogromnie rozżalona,
        że nie dowiem się co miało być dalej.
        Na pewno Larsson szykował niejedną niespodziankę. Zastanawiam się, czy nie
        zwierzył się swojej sambo co do pomysłu na przyszłe losy bohaterów i czy możne
        ona opowiada o tym w jakimś wywiadzie?

        Zupełnie inaczej mi się to czytało niż poprzednie części. Bez amoku, jak
        poprzednie części, ale w spokojnym skupieniu. Chociaż co jakiś czas akcja
        nabierała niezłego tępa smile

        A proces Lisbeth był perełką. I jak czytałam o Teleborianie to zawsze nie wiem
        czemu, przed oczami stawał mi Piotr Tymochowicz hehe
        Zupełnie tak sobie go wyobrażam.
        • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 02.11.09, 10:35
          cynamoon6 napisała:

          > Na pewno Larsson szykował niejedną niespodziankę. Zastanawiam się, czy nie
          > zwierzył się swojej sambo co do pomysłu na przyszłe losy bohaterów i czy możne
          > ona opowiada o tym w jakimś wywiadzie?

          Nawet nie to, że się zwierzył. On z nią pracował nad każdą książką. To ona jest
          w posiadaniu laptopa z kilkuset stronami czwartej powieści i to ona dokładnie
          wie jakie były dalsze plany fabularne smile
        • taclem O Larssonie raz jeszcze 31.05.10, 10:12
          Tym razem w "Nigdy więcej"
          kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=235
    • amused.to.death Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 31.10.09, 13:05
      Przeczytałam w końcu i trzecią część.
      Bardzo mi się podobał i żałuję, że ciągu dalszego nie będzie.

      Zarzuty o naciąganie i nieprawdziwość mnie bawią - takim książkom wolno, bo to
      ani nie biografia ani nie dokument.

      czytało się dobrze i to najważniejsze.
      • litygajno Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 01.11.09, 00:51
        hey, nie wiecie, czy w szwedzkiej prasie są jakieś doniesienia o przyczynie
        zablokowania publikacji tych 200 stron czwartej części?
        • beatanu Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 01.11.09, 10:12

          Z tego co wyczytałam i wyoglądałam (wspaniały reportaż dociekliwych
          dziennikarzy o spuściźnie Larssona), Stieg Larsson napisał ponad 300
          stron z planowanej 600-stronicowej czwartej części. Lisbeth Salander
          miała ponoć wylądować w północnej Kanadzie. Po śmierci pisarza
          doszło do poważnego konfliktu między jego prawowitymi
          spadkobiercami, czyli jego ojcem i bratem, a wielogoletnią partnerką
          Stiega Ewą G., która wedle prawa z milionów koron spływających na
          konto Stiega nie dostała złamanego grosza... Ewa G. upierała się w
          każdym razie przy zarządzaniu literacką spuścizną Larssona, nie
          chciała udostępnić "brudnopisu" czwarej części. W końcu zwaśnione
          strony doszły do porozumienia, przynajmniej w jednym punkcie:
          czwarta część nigdy nie ujrzy światła dziennego.

          Tak wygląda to teraz. Ale przecież nigdy nic nie wiadomo...
          • litygajno Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 02.11.09, 06:44
            miejmy nadzieję, że nasza ciekawość względem 4.tomu zostanie kiedyś zaspokojona...
            nie wiem dlaczego, ale po 3.części ciągle mam przeświadczenie, że na każdym kroku w mojej pracy są podsłuchywink
            • cynamoon6 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 02.11.09, 10:39
              Po tym 3 tomie to się wcale nie dziwię spekulacjom, że śmierć Larssona nie była
              przypadkowa...
              Poza tym był tam taki moment, gdzie on pisze o nagłej śmierci, nie pamietam juz
              z czyjej, o zostawianiu napoczętych planów. Jakby o sobie napisał sad Ruszyło
              mnie to dosyć.

              A co do 4 części to dochodzę do wniosku, że jednak nie chciałabym żeby ja
              opublikowali. W połowie tomu sytuacja wygląda zazwyczaj zupełnie inaczej niz na
              końcu. Móc przeczytac kawałek i nie poznać zakończenia... To by było jeszcze gorsze.

              Mogę sobie tylko powyobrażać, że Blomkvist by całkiem poważnie romansował z
              Moniką a skoro Lisbeth wybrała się do Kanady, to tam pewnie tez by jej sie
              przytrafił jakiś ciekawy człowiek i pewnie przypadkiem wpadłaby na trop czegoś,
              co okazałoby się gigantyczną aferą i znów wirtualnie połaczyła swe siły z
              Blomkvistem.
              I znowu by się udało smile
              Tylko pewnie nigdy by się nie uscocjalizowała tak całkiem.
              • negev56 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 02.11.09, 20:59
                No i koniec trylogii, 2118 stron przeczytanych, historia kilku osób poznana, w
                tle Szwecja od kuchni, wszystko już wyjaśnione, zakończone i pozamiatane.
                I właściwie lepiej, że już więcej tomów nie będzie. Historia Salander i
                Blomkvista została definitywnie wyjaśniona, dalszy ciąg życia tej dwójki można
                sobie samemu dośpiewać.
                A ponieważ Larssona nie ma, to nie chcę czytać niedokończonego 4 tomu, i cieszę
                się z tych przeczytanych trzech, dostarczyły mi niesamowitej radochy smile.
                • elmar43 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 03.11.09, 21:40
                  A ja po przeczytaniu części 3 nabrałam przekonania, że w
                  kolejnym/kolejnych tomach musiało być coś o tajemniczej siostrze
                  Lisbeth - w końcu nie na darmo została co najmniej dwukrotnie
                  wspomniana na procesie. Ciekawa jestem, co dla niej wymyślił
                  Larsson... no ale z oczywistych względów moja ciekawość nie zostanie
                  zaspokojona.

                  A czytanie tych wielkich cegieł było faktycznie niesamowitą
                  przyjemnością smile
                  • paszczakowna1 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.01.10, 15:17
                    > A ja po przeczytaniu części 3 nabrałam przekonania, że w
                    > kolejnym/kolejnych tomach musiało być coś o tajemniczej siostrze
                    > Lisbeth -

                    Yhy. Tudzież o napromieniowaniu Zalachenki w dzieciństwie na Uralu (tam się uran
                    wydobywa chyba?) i rozlicznych a osobliwych mutacjach wśród jego potomstwa
                    (czego Lisbeth już się domyśla, i stąd ten pęd do wiedzy nt genetyki - swoją
                    drogą, studiować dziedzinę na temat której nie ma się pojęcia za pomocą
                    przypadkowych artykułów naukowych, good luck...). Vide X-Men.
    • taclem Zabawa na forum 03.11.09, 22:51
      Na forum Deckare.pl pojawił się ciekawy pomysł, zapraszamy do zabawy smile
      kryminal.ubf.pl/forum/viewthread.php?forum_id=4&thread_id=14
    • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 06.11.09, 13:31
      Zapraszamy na nietypowy (pod względem nagród) konkurs związany z dzisiejszą
      premierą pierwszej części Millenium - kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=99 .
      • aka10 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 07.11.09, 10:13
        Wyglada na to, ze brat i ojciec Stiega dojda do porozumienia z Eva
        Gabrielsson, ktora byla jego partnerka zyciowa. Rodzina
        zaproponowala jej 20 000 000 koron. Eva jest oburzona faktem, ze
        krewni Stiega oglosili to w mediach zamiast poprzez adwokata.
        W najblizszych dniach adwokat Evy Gabrielsson i adwokat rodziny
        Larsson maja sie spotkac, zeby przedyskutowac sprawe spadku.

        Zrodlo:www.dn.se/kultur-noje/mote-mellan-gabrielsson-och-
        larssons-slakt-1.989661
      • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 16.11.09, 18:16
        Gratulujemy zwycięzcom smile
        kryminal.ubf.pl/news.php?readmore=105
    • es_zet_pe Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 07.11.09, 17:58
      Z jednej strony twarz Noomi Rapace patrzy z wielu reklam na przystankach
      tramwajowych, z drugiej strony z realną dostępnością "Mężczyzn" w kinach jest
      kiepsko - np. w Poznaniu grają tylko w 2 multipleksach na peryferiach: Kinepolis
      i Plaza... Trzeba iść jak najszybciej, bo może szybko spaść z ekranów!
      • cynamoon6 Re: Ekranizacja - książka ożyła! 08.11.09, 00:02
        Właśnie wróciłam z kina. Jestem bardzo usatysfakcjonowana. Było dokładnie tak
        jak przeczuwałam. Świetna ekranizacja, bardzo wierna. Drobiazgi tylko zmieniono.
        Chociaż muszę przyznać, że zabawny był monogamistyczny Blomkvist odmawiajacy
        Cecylii Vanger smile Rozumiem, ze z czegoś trzeba było zrezygnować, ale te romanse
        to istotny rys jego charakteru. Mimo to ładnie z tego wybrnęli. I bardzo ładnie
        przygotowany jest grunt pod drugą część.

        Beatanu pisała gdzieś wyżej że sie zakochała w Noomi Rapace. Otóż ja też,
        totalnie wink Fantastyczna dziewczyna!
        Myślę, że ona jest dla Millenium tym, czym była Vivien Leigh dla Przeminęło z
        wiatrem smile Ożywioną postacią z książki. Była wspaniała.
        Blomkvist też był świetny i wogóle wszyscy. Nawet Armansky, w którym mi niezbyt
        pasowało że zagrał go grecki aktor, była na swój sposób ok.
        Ostatnia scena spowodowała to, że wszyscy wychodzący z kina równo się uśmiechali
        od ucha do ucha.
        I cudownie było się nasłuchac melodii szwedzkiego.

        Ale co ja Wam piszę, przecież nie trzeba polecać tym co lubią.
        • opty2 Zamek z piasku... i tak dalej 08.11.09, 09:25
          skończyłam, uff ależ to grube tomisko,

          mam nieodparte wrażenie, że Larsson napisał tą serię (w tak
          przystepnej formie) aby:
          - skrytykować pewne zasady postepowania w cudownym raju szwedzkim,
          - skrytykować polityków, administrację, koncerny przemysłowe,
          - pokazać wszelkie możliwe typy ludzkie ze swoimi ułomnościami,
          i jeszcze parę rzeczy

          no cóż, my tu w kraju postsocjalistycznym raczej niczemu się nie
          dziwimy, mało co nas zaskakuje, jeśli już to naiwność obywateli
          szwedzkich
          , no, może jeszcze fantazja n/t O.Palme-go, hehe

          ale nie dziwię się szerokiemu odgłosowi w całej Skandynawii i nie
          tylko, Larsson nawet wyciągnął taki szczegół,jak monopol firm
          budowlanych i etyczność kupowania od firm zatrudniających dzieci,
          a to już jest nie do zaakceptowania, przynajmniej w socjalnej Szwecji

          a sama fabuła?
          prównywalna do I i II cz. z tym, że w pierwszej jeszcze nie
          kumaliśmy o co chodzi, więc łykaliśmy bez zmrużenia oka smile
          potem już oko przymykaliśmy, ciesząc się, że mamy kilka wieczorów
          zajętych na następne tomy smile

          podsumowując:
          nie dziwię się, że Trylogia osiągnęła sukces,
          choć czasami recenzje wpadają w euforię (nieuzasadnioną moim zdaniem)
          co jest trochę dziwne i śmieszne zarazem,
          powtórzę się może ale każdy kto poczyta trochę scandi-krim, wie juz
          o co biega i nie wpada w zachwyt, że nagle odkrył coś nowego smile

          ps. myślę,że K.Fossum więcej dostarczy mi przemyśleń, niż p. Larsson
          choć objętościowo nie imponuje smile
        • es_zet_pe Re: Ekranizacja - książka ożyła! 08.11.09, 23:08
          Mam dokładnie takie same odczucia. Film jest kapitalny. Wprawdzie nie ma kilku
          wątków z książki, postać Eriki jest właściwie tylko epizodyczna, nieco większe
          znaczenie ma natomiast policjant Morrell, inaczej finalizuje się sprawa piwnicy
          w domu Martina... Ale to nic nie szkodzi. Modyfikacje były konieczne by film nie
          trwał 6 godzin.
          Uczta dla ducha i dla oka:
          - pociągi sunące po śnieżnym krajobrazie
          - mroczne sekwencje sztokholmskie
          - mieszkanie Bjurmana (jak napisał recenzent w "Wyborczej" aż wizualnie emanuje
          złymi emocjami - i to prawda!)
          Dokładnie oddana wymowa książki, świetne aktorstwo, ani chwili znużenia.
          Chętnie obejrzę jeszcze raz i czekam już cierpliwie na II część ekranizacji.
        • taclem Re: Ekranizacja - książka ożyła! 09.11.09, 12:20
          Jedna rzecz moim zdaniem jest niewybaczalna. Vanger nie proponuje Blomkvistowi
          papierów na Wennerströma, przez co znika marchewka tłumacząca decyzję Mikaela.
          Pojechał, bo nie miał nic innego do roboty?
          Ale poza tym super film smile
          • cynamoon6 Re: Ekranizacja - książka ożyła! 09.11.09, 13:22
            Tez zwróciłam na to uwagę. Przez to Blomkvist wyszedł na jeszcze większego
            idealistę. W książce był to zasadniczy argument, bo przecież on bardzo nie
            chciał sie tym zajmować.
            • taclem Re: Ekranizacja - książka ożyła! 09.11.09, 14:39
              Zakończenie się dzięki temu zrobiło trochę za bardzo sentymentalne.
              • es_zet_pe Re: Ekranizacja - książka ożyła! 09.11.09, 16:19
                Może trochę tak. Ale mi to specjalnie nie przeszkadzało. Nie da się na język
                filmu przełożyć wszystkich wątków z książki. Poza tym: załóżmy na momencik że
                nie znamy treści książki. Czy decyzja Mikaela o podjęciu pracy dla Vangera
                wydaje się w świetle samego filmu nieuzasadniona? Chyba nie. Widzimy jego
                zniechęcenie, wybuchowość na naradzie redakcji Millennium, nie wiemy jaki jest w
                tym momencie jego stosunek do Millennium i swojej przyszłości w nim.

                Mnie bardziej brakowało 2 innych rzeczy:
                - za krótka sekwencja australijska
                - rozczarowała mnie scena jak Lisbeth wchodzi z kijem golfowym do piwnicy.
                Spodziewałem się czegoś w rodzaju wejścia Bruce'a Willisa do piwnicy w "Pulp
                Fiction"....

                Nota bene: wszystkich widzów w kinie rozśmieszył wygląd szwedzkiego więzienia smile
                • cynamoon6 Re: Ekranizacja - książka ożyła! 09.11.09, 18:11
                  No mnie też aż tak nie przeszkadzało. Pasowało do reszty, skoro go tak
                  uromantycznili.
                  Może w ekranizacji drugiej części będzie więcej Bruce'ów Willisów w wykonaniu
                  Lisbeth smile

                  A wogóle jak już się trochę czepiać, zastanowiło mnie, dlaczego Erica się
                  zdziwiła widząc w TV materiał, który Blomkvist opublikował w Millenium z
                  więzienia. Przecież to nie mogło pójść bez jej wiedzy.

                  A więzienie było obłędne wink
                  Nic tylko iść siedzieć w Szwecji.
      • taclem Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 12:17
        Dwa multipleksy? to macie super. W Trójmieście jedno kino. Dystrybutor dał ciała
        maksymalnie. Z resztą można się było spodziewać po niemal zerowej promocji...
        • es_zet_pe Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 14:24
          No właśnie czegoś tu nie rozumiem. Bo promocję film ma silną - reklamy na
          przystankach tramwajowych są w wielu miejscach miasta.
          • taclem Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 14:38
            es_zet_pe napisał:

            > No właśnie czegoś tu nie rozumiem. Bo promocję film ma silną - reklamy na
            > przystankach tramwajowych są w wielu miejscach miasta.

            Gdzie????
            W trójmieście reklama ogranicza się do chyba ze trzech standów w Empikach i do
            uloteczek w kinach. Nic więcej. Ani billboardu, ani plakatu, nic.
            • es_zet_pe Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 16:11
              W Poznaniu wczoraj widziałem chyba 4 reklamy na przystankach (zdaje się że się
              na to mówi citylighty?) w śródmieściu.
            • siostra_pelagia Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 18:43
              Jak trzeba iść, to idziemy. Idę w czwartek i w dodatku kolega bilet
              stawiasmile.
              U nas film idzie w multipleksie o 19 i 22. Zero jakiejkolwiek
              reklamy, sama muszę ją filmowi robić.
              • negev56 Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 21:23
                Jeszcze nie wiem w którym dniu, ale na pewno w tym tygodniu smile. I już się cieszę.
                • pizmak31 Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 22:39
                  A nie wydaje Wam sie, ze jednakowoz troche za starzy wszyscy byli. Rapace
                  grajaca Salander jakos nie do konca mnie przekonala, bo miala mimike kobiety
                  ponad 30-letniej, ktora jest, a salander ma lat 24, i mimo tego, co w zyciu
                  przeszla, to jednak smarkula z niej. No i koniec zdecydowanie sentymentalny,
                  natomiast montaz, poprowadzenie historii - swietnie. Reasumujac - lepiej chyba
                  nie mozna bylo 4 z plusem.
                  • cynamoon6 Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 09.11.09, 22:59
                    A według mnie Rapace wyglada bardzo smarkato. A nawet gdyby, to Salander chyba
                    nie miała prawa mieć mimiki 24 latki- po takich przejściach.
                    Co do reszty, starszawi byli, fakt.
                    Jestesmy raczej rozpieszczeni hollywoodzkim produkcjami, z full make up'em
                    scenicznym i filtrem od zmarszczek na kamerze, plus dodatkowa obróbka (nie
                    wspominając o botoksie w czółkach). A skandynawskie kino jest zazwyczaj mocno
                    naturalistyczne. Od samego początku rzuciło mi sie to w oczy. Nawet wypatrywałam
                    pudru na twarzy Blomkvista, ale makijaż miały tylko kobiety i to taki najzwyklejszy.
                    I mimo, że odbiór takiej chropowatej estetyki jest trudnieszy, ja go bardzo cenię.
                    Przez ten złudny i piękny plastk same kłopoty na świecie smile
                    • pavvka Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 04.01.10, 15:39
                      cynamoon6 napisała:

                      > A według mnie Rapace wyglada bardzo smarkato. A nawet gdyby, to
                      Salander chyba
                      > nie miała prawa mieć mimiki 24 latki- po takich przejściach.

                      W książkach wielokrotnie było podkreślone, że wyglądała na mniej
                      więcej 15-latkę.
                  • taclem Re: Ekranizacja - trzeba się spieszyć do kina 10.11.09, 07:29
                    Do wieku aktorów nie mam zastrzeżeń. Jestem zadowolony, że nie dali
                    hollywoodzkich pięknisiów.
    • kwiecienka1 Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 08.11.09, 16:02
      aaa, zazdrosze tej mozliwosci posluchania melodii szwedzkiego...

      film ogladalam w Niemczech z tym ich okropnym dubbingiem sad

      moze kiedys sobie dvd (w Pl), to bede miala i szwedzki, i polskie
      napisy smile
      • taclem Re: Stieg Larsson - trylogia Millennium 09.11.09, 12:17
        To chyba optymalna wersja smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka