Dodaj do ulubionych

Potwór i święta?

05.04.15, 00:44
Podczytuję stare wątki. I pod wpływem tego wątku:
forum.gazeta.pl/forum/w,25788,141594540,141594540,cukier_krzepi_.html
naszła mnie refleksja.

Wiem czemu autorka zrobiła z Janusza tak złego człowieka.
Bo nie był takim młodzieńcem i się tak nie zapowiadał.
Owszem, stał się alkoholikiem. Musiał też być złodziejem, awanturnikiem?
Zostawił Gabę i dzieci. To by już chyba starczyło.
A dlaczego autorce nie starczyło?

Bo im bardziej Janusz jest potworem tym bardziej Gaba staje się święta.
Gdyby się normalnie rozstali to byłoby: no cóż, zdarza się.
Wzięli ślub jako młodzi, ciąża miała tu znaczenie, potem on wyjechał, długie rozłąki nie robią dobrze młodym małżeństwom... Samo życie.
Ale wtedy Gaba ponosiłaby taką samą odpowiedzialność za rozpad związku jak Janusz.
A tak, skoro on się okazał TAKIM draniem, w dodatku CNUKiem to Gaba nie ma z tym nic wspólnego, kompletnie, ona przecież jest cudowna, miła, dzielna... święta.

Taka moja teoria.
Że autorce się zmieniło w trakcie pisania sagi.
Kiedyś rozwód się przydarzył, nie był niczym miłym, ale się zdarzył i już.
Teraz nie pasuje do imagu cudnej Gabrieli, więc trzeba całą jak największą winę przypisać jemu.

Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 08:58
      pani.jezowa napisał(a):

      > Taka moja teoria.
      > Że autorce się zmieniło w trakcie pisania sagi.
      > Kiedyś rozwód się przydarzył, nie był niczym miłym, ale się zdarzył i już.
      > Teraz nie pasuje do imagu cudnej Gabrieli, więc trzeba całą jak największą winę
      > przypisać jemu.
      >
      Myślę, że nie tylko idea postaci Gaby się autorce zmieniła w trakcie, ale że zmieniło się także coś w samej autorce, a mianowicie (między innymi) jej widzenie rozwodów. Przedtem pewnie je potępiała, ale na użytek prywatny. Teraz jest im misyjnie przeciwna, więc bohaterka ze zdecydowanym plusem dodatnim nie może być zwykłą rozwódką. Według mnie świętość Gabrieli i potworowatość Janusza rosną równolegle, a wyrastają na gruncie ogólnego potępienia rozwodów. Autorka przesadza w obie strony, co daje jej 2 w 1 : jednym rozstaniem zrobiła z normalnej dziewczyny kobietę-dziwoląga i z normalnego chłopca pijaka, złodzieja, chama i prostaka. Dobrze, że im dopisała do tyłu ślub tylko cywilny - gdyby mieli kościelny, to chyba musiałaby ich zabić.
      • vi_san Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:10
        Nie, no Gatto... Nie "ich zabić"! On by musiał zginąć prowadząc samochód po pijaku i naćpany w zgniłokapitalistycznych krajach zachodu. Ale on, nie oni. Ona by świeciła tym świetlaniej na firmamencie jeżyckim, bo to nie dość, że młodziutka i naiwna wpadła w szpony uwodziciela, który ją niecnie porzucił z dwojgiem dzieci, to jeszcze w pokorze niosła krzyż nieszczęśliwego małżeństwa z pijakiem, awanturnikiem, złodziejem i co tam jeszcze MM by wymyśliła, aż sam Bóg zlitował się nad nieszczęsną i kopniakiem własnej świętej nogi posłał go na drzewo przy autostradzie, żeby wyzwolić biedulkę z okowów...
        • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:29
          Pewnie masz rację, ale ja tak się przywiązałam do swojej wizji GaboPyziaka jako jednej osoby o dwóch obliczach, w której moc dobra i moc zła rosną jednocześnie i równolegle, że szybko z niej nie zrezygnuję :) Bo dopiero razem oni tworzą postać regularnego potwora, a ja bardzo lubię potwory w literaturze. Mogą być dwuosobowe.
        • yackandandah22 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 11:04
          Ha! Właśnie, tt-tko... "Młodziutka i naiwna". Oboje chyba byli młodziutcy i naiwni, i nie nauczyli się w szkole skąd się biorą dzieci. Ja tam jeszcze uwierzę, że Pyza się zdarzyła, wpadka ewidentna, ale pierwszorazowo. Ale, do ciężkiej deutery, dlaczego oni się nie zabezpieczali potem??? W końcu 'nic dwa razy się nie zdarza', Gaba, mimo że 'wybaczyła' nie powróciła chyba do pełnego zaufania małżonkowi po jego powrocie i była świadoma, że mogą mu się przytrafić kolejne szusy, a jego chyba ostatnim pragnieniem było mieć więcej dzieci... I to jest kompletnie bez sensu, kiedy się przedstawia Gabrielę jako "mądrą". Moim zdaniem zawalili oboje, tyle tylko, że potem Gaba musiała sama ponieść wszystkie konsekwencje.
          • zla.m Re: Potwór i święta? 05.04.15, 12:29
            W moim odczuciu Gaba po pierwszym wyjeździe Pyziaka nie miała żadnego powodu, by "wybaczać" ani wracać do zaufania - boć przecież Janusz nic złego nie zrobił. Wyjechał pracować, odpowiadał na listy - nie jego wina, że poczta działała jak działała, a żona miała niskie poczucie wartości i żywą wyobraźnię. Potem wrócił. Nie "do niej", do domu, zwyczajnie, z wyjazdu, podczas którego zarabiał na rodzinę. Gdzie tu jego wina do wybaczania?

            Co do chcenia dzieci - nie mamy pojęcia czego ona/oni chcieli. A nawet jeśli nie chcieli - to jednak w latach 80tych antykoncepcja bywała dużo bardziej zawodna niż obecnie (no, chyba że Pyziaczek nawiózł 2 walizy świetnych zachodnich prezerwatyw).

            Więc druga ciąża wcale nie musiała być wpadką i nie świadczy o żadnej głupocie Gaby, chyba że to było dziecko "na zgodę" i "w celu cementowania związku" - no ale taki scenariusz to moja supozycja jedynie.
            • yackandandah22 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 12:58
              No bez przesady - chyba każda normalna kobieta zna swoje dni płodne - więc nawet braki w dostawie kondomów nie mogą być winione za wpadkę nr dwa. Natomiast idea 'dziecka na zgodę' i 'cementowania związku' świadczy li i jedynie o niedojrzałości rodziców
              • katriel Re: Potwór i święta? 06.04.15, 01:18
                > No bez przesady - chyba każda normalna kobieta zna swoje dni płodne -

                Nie jest prawdą, że każda normalna kobieta zna swoje dni płodne.
                To nie jest temat, o którym często się rozmawia, więc nie mam reprezentatywnej próbki, ale:
                - z około dziesięciu kobiet w wieku 25-42 lata, z którymi zdarzyło mi się dzielić salę na oddziale patologii ciąży (a więc kobiet aktywnych seksualnie i na tyle świadomych, że z krwawieniem w ciąży zgłosiły się do szpitala) jedna nie miała pojęcia o istnieniu czegoś takiego jak dni płodne, jedna wiedziała że to jest mniej więcej w połowie cyklu, dwie znały metodę objawowo-termiczną, z pozostałymi nie rozmawiałam;
                - również moja endokrynolożka pozostawała na poziomie "to jest gdzieś w połowie cyklu" (to mnie poraziło, kobieta lekarka od hormonów!).
                OK, uczą tego na naukach przedmałżeńskich (teraz uczą, jak było kiedyś to nie wiem); niektórzy co prawda puszczają mimo uszu, ale święta Gaba raczej by tego nie zrobiła. Tyle że Gaba przed swoim ślubem li tylko cywilnym na nauki chodzić nie musiała...
                • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 06.04.15, 01:25
                  Osobiście znałam matkę trójki dzieci, wykształconą, która nie wiedziała co to jest owulacja.
                  • zla.m Re: Potwór i święta? 07.04.15, 22:21
                    Ale nawet jeżeli kobieta wie, co to jest owulacja i ogólnie zna swój cykl, to nie znaczy, że nigdy nie wpadnie. Bo zdarzają się zmiany długości cyklu wynikające z gospodarki hormonalnej (już nie wspomnę o paniach, który w ogóle mają cykle na zasadzie 50 dni-20-38 itp.), z podrózy, stanów chorobowych itp. Jasne: długość cyklu+ rozmaite metody obserwacji siebie zwykle działają, ale to nigdy nie jest 100% - przy "watykańskiej ruletce" zaleca się wstrzemięźliwość seksualną 5 dni przed i po domniemanym okresem płodnym, to sporawo raczej ;) Więc nawet wyształcona i wytrenowana w obserwacji siebie kobieta może zajść w ciąże niechcący...
                    • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 08.04.15, 00:00
                      A tak, ja się zgadzam całkowicie.
                      Jedyną pewnością, że ciąży nie będzie jest szklanka wody zamiast.
                • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 18:40
                  > OK, uczą tego na naukach przedmałżeńskich (teraz uczą, jak było kiedyś to nie w
                  > iem); niektórzy co prawda puszczają mimo uszu, ale święta Gaba raczej by tego n
                  > ie zrobiła. Tyle że Gaba przed swoim ślubem li tylko cywilnym na nauki chodzić
                  > nie musiała...

                  nie wiem, czego uczono na naukach w kościele w roku 1981, ale podobno kościół tak bardzo skupił się na sprawach cielesnych dopiero po 1989, bo czymś trzeba było przytrzymać wiernych w ryzach, a tym, że się było ostoją wolności i patriotyzmu, już się nie dało.

                  ale nawet zakładając, że wtedy w kościele też potępiano antykoncepcję i że gaba w związku z tym zawsze uważała, iż stosunek seksualny powinien prowadzić do zapłodnienia, bo prezerwatywa upokarza partnerów (tfu, małżonków), uprzedmiotowuje ich, a zamykanie się na nowe życie to zbrodnia przeciwko boskim planom (w co raczej nie wierzę - w takie podejście okołodwudziestoletniej gabrieli) - to i tak prezerwatywy były towarem deficytowym i były zawodne. a globulki w peweksie to już były czy to dopiero koniec lat 80.? zresztą borejki i kupowanie w peweksie...

                  tak więc jeśli gaba z januszem stosowali jakąkolwiej antykoncepcję, to był to stosunek przerywany.

                  no a w późnych tomach to wiadomo. na pewno nikt i nigdy, bo nie po bożemu.

                  • tt-tka Re: Potwór i święta? 06.04.15, 18:50
                    globulki dopochwowe byly w aptekach, bez recepty, juz w latach 60-tych :-)
                    podobnie jak np diafragmy
                    wyobraza ktos sobie gabona kupujacego cos takiego ??? ja nie mam wyobrazni az tak pojemnej...
                  • dakota77 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:16
                    Oczywiscie, ze potepiano wtedy w KK antykoncepcje, encyklika Humane Vitae poswiecona temu zagadnieniu ukazala sie w '68 roku.
                  • gat45 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:46
                    Dakota ma rację, skupienie się kościoła na seksie i prokreacji datuje się od tej słynnej encykliki "Humanae vitae", która była odpowiedzią na młodzieżowe "rewolucje" z wiosny roku 1968 (słynne barykady majowe w Paryżu).
                    Podobno do ostatniej chwili ludzie byli przekonani, że papiestwo poluzuje swoje stanowisko w kwestii antykoncepcji, cały trend postsoborowy zdawał się na to wskazywać. Ale Paweł VI przestraszył się studenckiego "rozpasania" - i mamy to, co mamy.
                    W Polsce przed 1989 antykoncepcja była oficjalnie propagowana ("tu możesz kupić globulki zet" - taki plakacik wisiał w każdej aptece), a przerwanie ciąży było zabiegiem częstym i oficjalnym. W latach 60' w Pewexach można było kupić pierwsze "pigułki", czyli doustne hormonalne środki antykoncepcyjne.
                    • tt-tka Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:53
                      gwoli scislosci, w latach 60-tych nie bylo jeszcze pewexow :-)
                      pigulki hormonalne mozna bylo kupic w aptece na recepte, aczkolwiek te najstarszych generacji nie byly najlepsze
                      kiedy w ogole wyaleziono tabletke, ktos pamieta ? w kazdym razie w 69 roku Femigen juz u nas byl
                      • dakota77 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:02
                        Przeczytalam, ze w USA pigulka hormonalna pojawila sie w aptekach w 1960 r., w Polsce w 1966.
                        • tt-tka Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:18
                          dzieki :-)
                          69 roku bylam pewna, ale startowej daty nie pamietalam
                    • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:31
                      gat45 napisała:

                      > Dakota ma rację, skupienie się kościoła na seksie i prokreacji datuje się od te
                      > j słynnej encykliki "Humanae vitae", która była odpowiedzią na młodzieżowe "rew
                      > olucje" z wiosny roku 1968 (słynne barykady majowe w Paryżu).

                      śmiem jednak podejrzewać, że mówiono o tym w kościele znacznie rzadziej niż dziś. w każdym razie generalnie tej tematyki jako dramatycznie obecnej nie pamiętam, a mam i maturę z religii z 2 połowy lat 80., i całe lata 80. po mszach różnych biegałam. te lata 81-84, kiedy to rodziły się córki gaby, to chyba naprawdę czemu innemu były w kościele poświęcone. głównie, oczywiście. nie wiem, co było na przygotowaniach przedślubnych. ale znów podejrzewam - z taką zwyczajną ludzką nadzieją, więc może sobie projektuję - że mówiono o tym normalniejszym językiem. ale tylko sobie zgaduję.
                      • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:32
                        te lata 81-84, kiedy to rodziły się córki gaby, to chyba naprawdę
                        > czemu innemu były w kościele* poświęcone.

                        *w polsce, rzecz jasna
                      • dakota77 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:38
                        To prawda, wtedy KK nie mial takiej obsesji na punkcie seksu, to nie byl temat, jaki ciagle wracal w kazaniach. Nie wiem dokladnie, kiedy to sie na dobre zaczelo, i moze lepiej nie wnikajmy, bo juz weszlysmy w obszar zakazany na tym forum :)
                        • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 21:14
                          słusznie.

                      • gat45 Re: Potwór i święta? 07.04.15, 07:06
                        Zasięgnęłam języka
                        Przed 1989 rokiem krk sprawom seksu poświęcał także dużo czasu i uwagi, ale był wtedy skupiony na walce z aborcją, antykoncepcja schodziła na dalszy plan. Dopiero po wygraniu tej zasadniczej batalii ostrze swojego oręża skierował na pigułkę hormonalną.
                        • kkokos Re: Potwór i święta? 07.04.15, 13:34
                          dzieki
          • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 05.04.15, 13:29
            A ktokolwiek w Jeżycjadzie się zabezpieczał przed ciążą?
      • tt-tka Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:31
        i i autorce sie zmienilo, i sama autorka sie zmienila

        Swiete slowa ! Byla bystra i z poczuciem humoru obserwatorka, stala sie wizjonerka z poczuciem misji.

        Skojarzylo mi sie z opisem dwoch obrazow (dosc starych) - na jednym sw. Dominik gromiacy bodaj albigensow, na drugim - podobna scena malowana kikadziesiat lat pozniej
        I na tym pierwszym jest miejsce i dla swietego, i dla albigensow, gapiow przysluchujacych sie dypucie, stadka gesi i kaluzy przy drodze.
        Na drugim swiety przerasta swoich oponentow o dwie glowy, oni sa brzydcy, malutcy i stanowia paskudna plame szpecaca czyste niebo w tle, a zycie zniklo - ani gesi, ani kaluzy, ani codziennosci - tylko triumfujaca RACJA
        tak i Gabriela imho, uosobienie cnot w nierzeczywistosci
        • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:37
          tt-tka napisała:

          > i i autorce sie zmienilo, i sama autorka sie zmienila
          >
          > Swiete slowa ! Byla bystra i z poczuciem humoru obserwatorka, stala sie wizjone
          > rka z poczuciem misji.
          >
          > Skojarzylo mi sie z opisem dwoch obrazow (dosc starych) - na jednym sw. Dominik
          > gromiacy bodaj albigensow, na drugim - podobna scena malowana kikadziesiat lat
          > pozniej
          > I na tym pierwszym jest miejsce i dla swietego, i dla albigensow, gapiow przysl
          > uchujacych sie dypucie, stadka gesi i kaluzy przy drodze.
          > Na drugim swiety przerasta swoich oponentow o dwie glowy, oni sa brzydcy, malut
          > cy i stanowia paskudna plame szpecaca czyste niebo w tle, a zycie zniklo - ani
          > gesi, ani kaluzy, ani codziennosci - tylko triumfujaca RACJA
          > tak i Gabriela imho, uosobienie cnot w nierzeczywistosci
          • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:39
            Miałam zamiar odpowiedzieć z cytatem, a poleciał cały wpis Tetetki... przepraszam.

            Otóż chciałam rzec : chyba triumfująca JEDYNA PRAWDA ? Ostrożnie "racją" i jej wieloznacznością...
            • tt-tka Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:49
              jak zwal, tak zwal :-)
              nie podejmuje sie okreslic, czy MM przedstawia w swoim pojeciu prawde, czy promuje racje, czy jeszcze inaczej nazwalaby to , co pisze
              • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 10:55
                tt-tka napisała:

                > jak zwal, tak zwal :-)

                Oj, nie ! Proszę, nie ! Proszę jako maniaczka dokładnego ustalania terminologii przed podjęciem jakiejkolwiek dyskusji. Wyznaję pogląd, że wiele sporów powstaje z powodu, że nie ustalono wcześniej, co kto rozumie pod danym słowem. Może to wpływ mojego podwójnego życia językowego? Bo to wzmaga świadomość zakresu znaczeniowego używanych terminów.
                • tt-tka Re: Potwór i święta? 05.04.15, 12:05
                  kiedy mowie od siebie, staram sie...
                  ale w wypadku, gdy oceniam tworcow i tffurcow, naprawde nie wiem...
                  • tt-tka Re: Potwór i święta? 05.04.15, 12:09
                    za szybko polecialo
                    nie wiem, czy tworca w swoim dziele i w swoim mniemaniu glosi prawde, czy wbija w cudze glowy racje, nb jedynie sluszna
        • ssssen Re: Potwór i święta? 08.04.15, 12:27
          Właśnie mój mózg utworzył słowo "albigęsi" i mam głupawkę :)))
      • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 05.04.15, 13:28
        Masz rację. Też kiedyś odbierałam z książek komunikat, że ok, rozwód to nic fajnego, ale się zdarzył, trudno.
        Teraz ten przekaz jest zupełnie inny.
        • klawiatura_zablokowana Re: Potwór i święta? 05.04.15, 20:32
          Ja mam teorię spiskową, że MM zrobiła z wątku Gabopyziaczego coś w rodzaju rozprawy o uznanie nieważności małżeństwa. Na etapie OwR i BBB wszyscy wiedzieli, że ślub był no i się rypło. Teraz zaś autorka dąży do wykazania, że żadnego ślubu od początku nie było, bo pomyłka, bo kłamstwo (kłamliwe składanie przysięgi czyni małżeństwo niebyłym od początku), bo alkoholizm, bo rzekomo ten ślub pod przymusem (już nie wiadomo, czy Gabinym czy Januszowym czy obojga), no jednym słowem wszystkie koronne argumenty jak dla sądu biskupiego: nie było miłości, były tylko kłamstwa i przymus. A w takim razie o małżeństwie nigdy nie było mowy, Gaba jest panną, niemal wtórną dziewicą.

          A to z założenia przesuwa ciężar problemu z "starali się, nie wyszło" na "on jest winny, ona oszukana, zwiedziona", tak, by nigdzie nie było Gabinej winy, bo jakże mogła być. Za rozpad związku odpowiadają obie strony, ale Gaba za nic nie odpowiada, bo małżeństwa de facto nie było, QED.

          A pewnie im bardziej czytelniczki tej wersji nie kupują, bo znają trochę świat i ludzi, tym uparciej autorka dorzuca kamyki do ogródka: patrzcie, Pyziak nie tylko pijak i kryminalista, on jeszcze kochać nie umiał! Nie dość, że porzucił, on od początku planował porzucić! Cała sytuacja jest tak przedstawiona w McD: on od początku taki wybrakowany, ale Gabunia łaskawie mu tę niepełnosprawność emocjonalną wybaczyła, klękajcie przed jej świętością.
          • gat45 Re: Potwór i święta? 05.04.15, 20:41
            Fakt.
            A tu kamyczek do tego ogródka : CKNUK. Czyli łaską boską nietknięty. Czyli chrzest się nie przyjął.
          • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 05.04.15, 22:17
            No to skoro fakt, ze nigdy kochać nie umiał nam nie pomógł to ciekawe co mu autorka dołoży w następnym tomie?
            Ja to właśnie widzę podobnie.
            A tym bardziej mnie to drażni, że uważam, że nie ma czegoś takiego jak "jedna osoba była niedojrzała do zawarcia związku małżeńskiego". Bo skoro ta druga była dojrzała to jakim cudem nie zauważyła, że partner nie jest?
            • meduza7 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 18:05
              Ja tam mam nadzieję, że w żadnym następnym tomie nic już mu nie będzie dokładać, zapomni o nim na amen i Gaba też wreszcie zapomni.
              • tt-tka Re: Potwór i święta? 06.04.15, 18:30
                ciekawe, jaki znajdzie powod do cierpienia, kiedy juz Pyziak odejdzie w niepamiec...
                bo ze znajdzie, nie watpie .-)
                • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 06.04.15, 18:50
                  Podejrzewam, że chorujących rodziców, w końcu teraz oni faktycznie są starsi, nie to, co 20-25 lat temu, gdy się użalała nad nimi, jacy to schorowani.
                  • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:06
                    pani.jezowa napisał(a):

                    > Podejrzewam, że chorujących rodziców, w końcu teraz oni faktycznie są starsi, n
                    > ie to, co 20-25 lat temu, gdy się użalała nad nimi, jacy to schorowani.

                    ale oni teraz już na wsi na wieki i na głowie patrycji, nie gaby.
                    więc albo cykl przeniesie się na wieś (co wydaje mi się mało prawdopodobne), albo będziemy mieć tylko jakieś wieści od nich - wszak pani MM jednak odrabia lekcje (a przynajmniej odrabiała), jeśli nawet nie czyta forum, to wie doskonale, że np. oburzamy się na ciszę wokół elki. więc ciszy wobec najstarszych borejków nie będzie :(
                    • kkokos Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:09
                      > więc ciszy wobec najstarszych borejków
                      > nie będzie :(

                      napisałam to i przeraziłam się, że ten brak ciszy to będzie ciągłe zamartwianie się gaby o ich zdrowie, ich samopoczucie... że gaba, nie mając matki na podorędziu do pogadania, zacznie się na przykład sama siebie pytać co chwila, co mila zrobiłaby w danej sytuacji...
                      • gat45 Re: Potwór i święta? 06.04.15, 19:32
                        Według mnie słusznie się przeraziłaś : są szanse, że tak właśnie będzie. To jest absolutnie w duchu Gabrieli. Przy niedołężniejących rodzicach musiałaby rzeczywiście wziąć się do roboty, a nie tylko smędzić. A tak będzie dzielnie cierpieć w Poznaniu oraz równie dzielnie i mile kontrolować na odległość Pulpę, czy wszystko zrobione - jak z zupką w lodówce przy romantycznym wypadzie imieninowym - i czy zrobione tak, jak się należy. Obstawiam 8 do 13 telefonów dziennie : pytania, rady, sugestie i nakazy. Częsta krytyka i skąpe pochwały. Całkowite poczucie odpowiedzialności za wszystko - cudzymi rękami. Chodzenie spać w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. A cierpieć będzie, że to nie ona, nie ona... Choć to przecież ona kocha ich najbardziej.
                        Ciekawam, jak długo Pulpa to wytrzyma.
                        Nie zdziwiłabym się, gdyby po jakimś czasie pod domem na Roosevelta stanęła kamionetka z łóżkami elektrycznymi i druga z biblioteką - a tu by się okazało, że lebensraum już zupełnie inaczej zagospodarowany przez Strybów i dla seniorów miejsca nie ma....
                        Prrrrrrrrrrrrr, stój. To nie ta książka i nie ta autorka.
                        • tt-tka Re: Potwór i święta? 06.04.15, 20:34
                          "to nie ta ksiazka i nie ta autorka"

                          ale wizja nader prawdopodobna, Gatto .-)
                          okraszona odautorskim komentarzem, jaka to gaba kochajaca i dzielnie znosi chorobe czy zniedoleznienie rodzicow i jak sie zamartwia, ze nie moze byc z nimi...ale nie okazuje tego, bron boru... i jak wspaniale sobie radzi z zapracowaniem Pulpy...
                        • tt-tka Re: Potwór i święta? 08.04.15, 12:12
                          gat napisala
                          (...) przy niedolezniejacych rodzicach (...) bedzie (Gabriela) dzielnie i mile kontrolowac na odleglosc Pulpe (...) obstawiam 8 do 13 telefonow dziennie

                          i doczeka sie, ze Florek albo ktoras z dziewczynek bluznie jej w sluchawke, ze jeszcze jeden telefon w chwili, gdy Patrycja prowadzi wlasnie ktores z rodzicow do toalety, a mama albo tata wyladuja na podlodze, bo nie da sie zajmowac kims niedoleznym odbierajac piata, dziesiata i pietnasta rozmowe
                          albo sama Patrycja powie slodko "albo gadam z toba, a mama lezy w obsr...m pampersie, albo nie dzwon"
                          szkoda, ze nie...
                      • pani.jezowa Re: Potwór i święta? 06.04.15, 22:17
                        Przeraziła mnie Twoja wizja ;)
            • klawiatura_zablokowana Re: Potwór i święta? 06.04.15, 22:08
              >A tym bardziej mnie to drażni, że uważam, że nie ma czegoś takiego jak "jedna osoba była niedojrzała >do zawarcia związku małżeńskiego". Bo skoro ta druga była dojrzała to jakim cudem nie zauważyła, że >partner nie jest?

              To jest właśnie w tym tonie utrzymane: że jej wina polega TYLKO na byciu naiwną, zakochaną, co jak ta ćma w ogień itd. A jego winą jest wszystko inne.

              Tyle tylko, że takie postawienie sprawy eliminuje z fabuły rozsądną, praktyczną, logicznie myślącą Gabę, którą wszyscy lubiliśmy i zostawia histeryczkę, mameję, żeby nie powiedzieć - idiotkę... Nie mówiąc już o tym, że stoi w sprzeczności ze wszystkim, co wiemy z tomów od KK do OwR - o stosunkach między Januszem a Borejkami, o ich dobrej wzajemnej znajomości, o charakterze Janusza i charakterze Gabrieli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka