Dodaj do ulubionych

dziecinstwo

05.10.09, 12:01

Dziecinstwo, to nie tylko rodzice i dziadkowie, rodzenstwo i krewni
to jeszcze trzepak, podworko, przedszkole i szkola, zapachy jedzenia i smaki
oranzady w proszku..... to pierwsze zapamietane bajki, filmy i jakies imprezy
zorganizowane przez rodzicow - np. ojciec zawsze bral mojego brata na pochod
pierwszomajowy, mnie do wesolego miasteczka czy cyrku...

co zapamietaliscie? na wspomnienie czego? kogo? nachodzi was fala ciepla i
wdziecznosci....

*watek zalozony na prosbe Ave
Obserwuj wątek
        • tw_wielgus Re: dziecinstwo 05.10.09, 16:50
          Cóż dzieciństwo jest zawsze przyjemnym tematem.
          Pamiętam taką fajowską dziewczynę, wracała ze szkoły kiedy bawiłem
          się w pisakownicy.
          Wpadła mi w oko i być może dlatego, że w tym wieku jeszcze nie
          nabyłem właściwych manier oberwałem workiem od kapci.
          Ba! od kapci, żeby to kapcie były! Juniorki! Ciężkie, sztywne i
          trwale leczące miłosne zapędy obuwie szkolne.
            • scoutek Re: dziecinstwo 05.10.09, 17:35
              a my spedzalismy wakacje u babci, na biednej galicyjskiej wsi....
              cudne lata, piekna okolica i duzo duzo wrazen.... bylam najstarsza wnuczka,
              najlepiej wiec pamietam Dziadka i Babcie, jakos tak odchodzili starsi i nowi sie
              rodzili, ze nigdy nie umielismy dojsc do dziesieciu osob przy stole...
              Mam tez problem z jednym zdjeciem, brat mojej Mamy zginal w 1945, mial 14 lat,
              dostal odlamkiem, mam zdjecie sprzed wojny z dziecmi z jego klasy i nikt nie
              wie, ktory to Czeslaw....
              fantastyczne chwile w lecie, przepiekne Boze Narodzenia....
              • tw_wielgus Re: dziecinstwo 05.10.09, 17:41
                Też mam takie ciepłe wspomnienia. Większość wakacji spędzaliśmy u
                rodziny na wsi. Jak się zjechaliśmy w wakacje to było nas tam
                włącznie z dzieciakami wójka 8 szt. Bogactwo pomysłów jakie rodzą
                się w głowach czeredy w tym wieku to byłoby o czym pisać oj było...
                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 05.10.09, 18:18
                    A jak opisać zapach siana? Smak mleka prosto od krowy? Beztroskę...
                    Jak zamknąć w słowa zachód słońca nad łąkami ciągnącymi się po
                    horyzont?
                    To już przeszłość tkwiąca gdzieś głęboko miłym wspomnieniem lat,
                    które już nigdy nie wrócą.
                • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 20:20
                  tw_wielgus napisał:

                  > Też mam takie ciepłe wspomnienia. Większość wakacji spędzaliśmy u
                  > rodziny na wsi. Jak się zjechaliśmy w wakacje to było nas tam
                  > włącznie z dzieciakami wójka 8 szt. Bogactwo pomysłów jakie rodzą
                  > się w głowach czeredy w tym wieku to byłoby o czym pisać oj było...


                  To PISZ!!!
                  Takie wspomnienia są najbardzi9ej, no... -zacudowne!
                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 05.10.09, 21:47
                    Oj dzisiaj już napisałem...:)))
                    Napisałem kawałek nieprawdopodobnej historii zaczynającej się tak:
                    Leśny ogrodnik wstał zanim jeszcze pierwszy kogut zdążył zapiać na
                    pobudkę.
                    Niemłoda ogorzała twarz leśnika krzątającego się po kuchni
                    pobłyskiwała w porannych refleksach słońca. Zapalił polana pod
                    kuchnią, odgranął fajerki i włożył w radośnie wyskakujące z kuchni
                    płomienie ozdobiony czarną sadzą czajnik.
                    Tymczasem promyki porannego słońca zaczęły oświetlać ciemną ścianę
                    lasu, na której skraju stał dom ogrodnika.
                    Ile to już lat – przemknęło mu przez głowę - ile to już lat od
                    tamtego zdarzenia.
                    Wrócił wspomnieniami do tej chwili, w której odkrył sens swojego
                    życia. ....
              • ave.duce Re: dziecinstwo 05.10.09, 18:45
                W "tym" nie, a w jakim? ;)

                ps. na wakacjach zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek. Nawet w "nogę"
                pozwalali mi z sobą grać. Dopiero potem zrozumiałam, dlaczego tak łaskawe dla
                mnie były wiejskie wyrostki: miałam skórzaną piłkę!

                :p
                                              • ave.duce Re: dziecinstwo 06.10.09, 11:12
                                                Kiedyś, na wakacjach na Kaszubach, topiłam się w jeziorze (nie wolno mi było samej tam chodzić, of koz!) > spadłam z pomostku. Jezioro miało szlamowate dno. Kiedy przymknę oczy > widzę ten pomostek od spodu, oślizgłe drewniane deski, ze ślimakami, etc. I moje myśli szybkie > MUSZĘ przezwyciężyć obrzydzenie i złapać się "tego", bo inaczej ... :(
                                                Nikomu nie powiedziałam o tej przygodzie, udało mi się doprowadzić do porządku, zanim Mama mnie "odkryła" ;)

                                                :p
                                                • scoutek Re: dziecinstwo 06.10.09, 11:45
                                                  nareszcie wrocilas na szlak....
                                                  ;))

                                                  jezdzilam tez do takiej przyszywanej ciotki do Otmuchowa, gdzie nad Nysa Klodzka
                                                  spedzalismy z jej synami bardzo duzo czasu na lowieniu ryb
                                                  i stamtad pamietam takie zabawne zdarzenie:
                                                  byla wielka burza, ale wujek z synem (wtedy studentem polibudy) palili papierosy
                                                  na progu otwartego domu a my sidzielismy za ich plecami w kuchni, przed domem na
                                                  dlugim slupie wujek mial przymocowana antene telewizyjna
                                                  palili te papieroski i dyskutowali, ze burza do nich nie przejdzie, bo dwa
                                                  jeziora, rzeka, oni sa w srodku, bo pole takie i owakie magnetyczne i
                                                  elektryczne, wyladowania .... strasznie naukowo gadali a piorun jak walnal w te
                                                  antene to po cichu zgasili papieroski i powoli wycofali sie do domu szybko i bez
                                                  slowa
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 06.10.09, 12:43
                                                    No i proszę, wciąż natura górą! ;)

                                                    Z tamtego pobytu na Kaszubach (wyspa, połączona z lądem mostkiem) mam wiele wspomnień, ale jeszcze jedno o "tajemnicach" > właziłam na każde drzewo, byle jak najwyżej. Pewnego razu, siedząc blisko czubka, zobaczyłam swoją Mamę, która zmierzała w "niewłaściwą" stronę. Zaczęłam szybko złazić, ale nie zdążyłabym przed "karzącą sprawiedliwością", więc... skoczyłam. Poczułam koszmarny ból w stopie. Oczywiście, nic nie powiedziałam. Stopa bolała mnie tak, że > kiedy nikt nie widział > chodziłam na palcach. Trwało to nawet po powrocie do Warszawy, wreszcie ból powoli ustąpił.

                                                    Minęło kilka lat. Na WFie skręciłam nogę i musiano mi założyć gips. Oczywiście przed > wykonano rentgen. Lekarz spytał się mojej Mamy, kiedy miałam pękniętą kość w stopie, bo zrost jakiś dziwny. Mama upierała się, że nigdy nie miałam żadnego pęknięcia stopy, a ja siedziałam cichutko jak myszka, ze spuszczonymi oczętami, nie przerywając, kiedy dorośli rozmawiają > jak na grzeczną panienkę z dobrego domu przystało :)

                                                    :p
                                                • tw_wielgus Re: dziecinstwo 06.10.09, 11:49
                                                  O to przypadkiem, rzecz by się chciało niechcęcy przywołałem niemiłe
                                                  wspomnienie. Ja też mam swoją słodką tajemnicę którą schowałem przed
                                                  rodzicami.

                                                  Jako młody szczaw byłem zapalonym miłośnikiem chemii, szczególnie
                                                  tej wybuchającej.
                                                  Mieszaliśmy w domu różne koktajle, różne proszki, odczynniki.
                                                  Nie potrafię odtworzyć, co było w składzie tej mieszanki niemniej w
                                                  pewnym momencie podczas mieszania w mosiężnym moździerzu wybuchła.
                                                  Pech chciał ze przypadkowo wisząca firanka zajęła się w wyniku tego
                                                  niewinnego zdarzenia płomieniem.
                                                  Całkiem nieźle już się hajcowala, kiedy ryzykując poważne poparzenia
                                                  udało mi się ja zerwać i zadeptać ogień.
                                                  Przerażony ogromem zniszczeń i perspektywa, jaka pasem rysowała sie
                                                  na moich pośladkach, wydłubałem oszczędności ze świnki i poleciałem
                                                  na druga stronę ul. Mickiewicza do sklepu z firankami, aby dobrać
                                                  podobny materiał. Miałem niesamowity fart, bo znalazłem podobne
                                                  firanki. Tyle ze, jako osobnik pierwszy raz dokonujący tak poważnego
                                                  zakupu kupiłem o dobre 5 cm za krótkie…. Ale nie zauważyli podmiany
                                                  …;))


                                                  Jako młody szczaw byłem zapalonym miłoścnikiem chemii, szczególnie
                                                  tej wybuchającej.
                                                  Mieszalismy w domu różne koktajle
                                                  • scoutek Re: dziecinstwo 06.10.09, 12:05
                                                    tw_wielgus napisał:

                                                    ooooooo
                                                    przypomniales mi zal z jakim moj tatko zawsze patrzyl na rozrabiajace dzieci, bo
                                                    ja - jak juz wczesniej i gdzie indziej pisalam - bylam chorym dzieckiem,
                                                    zupelnie nieruchliwym i przez to malo rozrabiajacym
                                                    pamietam jednak, ze w szkole w klasie chyba trzeciej wybilam szybe (przypadkiem,
                                                    szkola "1000latka" i pod oknami byly instalowane kaloryfery, siedzialysmy z
                                                    kolezanka na tym kaloryferze i opieralysmy sie o szybe) a moj ojciec SZCZESLIWY
                                                    szedl za nia zaplacic!!!!
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 06.10.09, 12:37
                                                    Oj szybki to ja do tej pory pamiętam.... szczególnie te, za które
                                                    tata musiał sypnąć groszem sąsiadom z parteru.
                                                    Czy to była nasza wina, że wprowadzili się tam gdzie była najlepsza
                                                    strona budynku do grania w "ścianki"...?
                                                  • insula.incognita Re: dziecinstwo 06.10.09, 14:36
                                                    scoutek napisała:

                                                    > z ryzem!!!
                                                    > a banan to otwierasz od ktorej strony? tej z ogonkiem? czy z przeciwnej?

                                                    A to ciekawe spostrzeżenie. Faktycznie, jedni otwierają tak, a inni śmak :)
                                                    Czy to zależy od "otwieracza" czy też od kraju pochodzenia bananów?
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 06.10.09, 17:43
                                                    Z bananami to słyszałem taką teorię, że można je obierać z
                                                    dowolnej strony. Niemniej storna przeciwna do ogonka zawiera
                                                    jakoby substancje niezbyt korzystne dla naszego organizmu i dlatego
                                                    samą końcówkę trzeba wyrzucić.
                                                  • scoutek Re: dziecinstwo 06.10.09, 18:19
                                                    tw_wielgus napisał:

                                                    > Z bananami to słyszałem taką teorię, że można je obierać z
                                                    > dowolnej strony. Niemniej storna przeciwna do ogonka zawiera
                                                    > jakoby substancje niezbyt korzystne dla naszego organizmu i dlatego
                                                    > samą końcówkę trzeba wyrzucić.

                                                    jak sie otwiera od ogonka, to ta czesc "szkodliwa" sama sie odlamuje
                                                    bylam kiedys na imprezie, podczas ktorej zaczelismy rozmowe na ten wlasnie temat
                                                    i sie okazalo, ze podzialy na tych "z jednego" i tych "z drugiego" konca poszly
                                                    bardzo gleboko, nawet w rodzinach prawie wojna byla
                                                    ale mielismy niezly ubaw, slowo;))))

                                                    a czytanie nabywa sie w domu, bo przeciez trudno zarazic sie czyms, czego sie w
                                                    domu nie widzialo, czytanie tez jest nawykiem (nie usne, jesli nie poczytam choc
                                                    kilku stron)
                                                    a tak poza tym to mam swoja prywatna teorie na ten temat, oparta na zawodowym
                                                    doswiadczeniu
                                                    otoz ci, ktorzy nie czytaja NIE TRAFILI na "swoja" ksiazke, ktora by ich
                                                    pochlonela kompletnie po raz pierwszy
                                                    bo dalsze czytanie nastepnych ksiazek to szukanie tego kompletnego zagubienia i
                                                    zapomnienia sie w lekturze
                                                    przyklady: moja mama czytajaca Twainowskiego "Ksiecia i zebraka" zapomniala o
                                                    pilnowaniu krow, ktore pasla, ja zginelam "W pustyni i w puszczy" i nic mnie nie
                                                    ruszylo, nawet przypalajacy sie czajnik (jeszcze bez gwizdka), a moj brat w
                                                    "Znaczy kapitan" po prostu zniknal....
                                                  • insula.incognita Re: dziecinstwo 06.10.09, 19:35
                                                    Co człowiek, to teoria :)

                                                    A ja słyszałam, że własnie jak otwiera sie banan od gory (nie od ogonka), to tę
                                                    czarną końcówkę trzeba odciąć. Reszta, podobno jadalna - bez szkód :)

                                                    Co do czytania, róznie to bywa. Np moja mam nie czytała, a tata - owszem. A
                                                    nawet z nim omawiałam niektóre lektury w liceum. Bo interesowalo mnie, w jaki
                                                    sposób odbieramy ten sam tekst. (miałam w szkole coś takiego, jak analiza
                                                    literacka ).
                                                    Moja najstarsza siostra prawie oślepła przez ksążki, średnia - nigdy sie nie
                                                    zachwycała specjalnie książkami, ja - pożerałam wszystko, jak leci. No, może z
                                                    wiekiem bardziej zaczęłam selekcjonować :) a zaczęłam czytać zachłannie dopiero
                                                    od ok. 3 klasy podst, choć potrafiłam czytać przed piatym rokiem zycia, ale
                                                    nudne to dla mnie było, siedzenie przy książkach.
                                                    Faktem jest, że trzeba trafic na swoja książkę. Moja "trafiona" - to był
                                                    Carlsson. A dalej to już pooooooszło.
                                                    Im dalej, tym gorzej :).
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 06.10.09, 19:13
                                                    Z powyższego zestawu nie jadam tylko bananów.
                                                    Najbardziej lubię orzechy > leszczynowe.
                                                    Niestety, rude też je lubią, a włoskich nawet nie zdążę dostrzec > tylko
                                                    łódeczki z pustych łupinek pod drzewem ;)

                                                    :p
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 06.10.09, 22:19
                                                    Ja mam jedną ogromną. Ale najśmieszniej jest, kiedy z włoskimi orzechami się
                                                    "obnoszą", bo co i raz je gubią ;)

                                                    A Pani B. leży sobie spokojnie na tarasku i ani drgnie ;)

                                                    Dobranoc.

                                                    :p
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 07.10.09, 20:29
                                                    Gorzej bo moje to się regularnie leją. Takie rude drechy w tym lesie
                                                    mieszkają.
                                                    Leszczyny jeszcze mi specjalnie nie urosły i podejrzewam że im się
                                                    to na tej glebie nie uda.

                                                    Zaległe- Dobranoc...;P
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 07.10.09, 20:44
                                                    Moje też drechy :) Ganiają się jak oszalałe. A Pani B. nic. Stoicki spokój.

                                                    ps. na wakacjach na wyspie kaszubskiej wlazłam na sosenkę, na której siedziała mała wiewiórka. Wlazłam z nudów. Nie wiedziałam, że tam siedzi. Sosenka rosła przy mostku, którym miał przyjechać mój Ojciec. Kiedy zobaczyłam tę rudą, obie zdębiałyśmy. Ale ona szybciej doszła do siebie > ugryzła mnie w palec! Nie musiała uciekać > to ja zjechałam na dół w trymiga. Do dzisiaj nie wiem, czy nie była wściekła ;)))

                                                    :p
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 07.10.09, 23:03
                                                    Boberki reklamują pastę do zębów? Nie widziałam. Bez sensu mi sie wydaje. Masz link?

                                                    ps. pierwszy raz w życiu widziałam bobry "w naturze" na tzw. jeziorkach bobrowych, czyli na "odnogach" Wigier :)

                                                    :p
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 08.10.09, 14:20
                                                    Niestety nie, reklama chodziła w TV parę lat temu.
                                                    Z tego co pamiętam reklamowana była marka Herbal... z takim tłustym
                                                    odpychającym bobrem z dwoma wystającymi siekaczami.

                                                    Mam znajomych którzy wyprowadzili się z W-wy, kupili ziemię w
                                                    Wyszkowie nad samą rzeką. Bobrów on line mają pod dostatkiem i
                                                    powyżej uszu.
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 08.10.09, 15:14
                                                    Pamiętam dawno temu taką akcję z wiewiórką, Klub Wiewiórki ;)
                                                    Siekacze boberków są ohydne. Ten od reklamy to jakiś kretyn musiał być.
                                                    Teraz słyszałam reklamę banku > facet - potencjalny klient wsiada do windy z pracownicą tegoż banku. Ona się go pyta, na który poziom, a potem stwierdza, że oni tylko na najwyższym. To po chorerę się pyta?!

                                                    :p
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 08.10.09, 16:27
                                                    OJ.... nie szukaj jakiejś logiki, czy sensu w reklamach. Przecież
                                                    wiesz jak to działa. W głowie ma pozostać hasełko kojarzące sie z
                                                    produktem lub firmą i tyle. Często im głupsza reklama tym z punktu
                                                    widzenia marketingu lepsza, ponieważ ludzie o niej rozmawiają
                                                    podświadomie uczestnicząc w kampanii.
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 09.10.09, 12:15
                                                    Dałaś się nabrać zdecydowanie częściej niż Ci się wydaje.
                                                    Po wielokroć podświadomie sięgając na pułce po towary, których nazwa
                                                    wydawała Ci się znajoma.
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 09.10.09, 18:39
                                                    Wiem, ze wiesz, ale potrzebne mi to było do górnej ;)

                                                    Do tej "górnej" Kaczyńskiego w życiu nie chciałabym dosięgnąć, za "wysoka"
                                                    c00ltura ;)

                                                    ps. u mnie coraz zimniej, chorera :(

                                                    :p
                                                  • tw_wielgus Re: dziecinstwo 09.10.09, 20:02
                                                    Ja tam jutro śmigam ma włości nie przejmując się zimnem nie po to
                                                    wydałem tyle kasy na kominek żeby mnie byle zimno miało powstrzymać.

                                                    Kaczyński, osobiście, bez pomocy agentów to co najwyżej z koszy w
                                                    marketach wymiata.
                                                  • ave.duce Re: dziecinstwo 10.10.09, 12:47
                                                    tw_wielgus napisał:

                                                    > Ja tam jutro śmigam ma włości nie przejmując się zimnem nie po to
                                                    > wydałem tyle kasy na kominek żeby mnie byle zimno miało powstrzymać.

                                                    Słuszna koncepcja ;)
                                                    Sprawozdanie o grzibach i boberkach poproszę, TW! ;)

                                                    >
                                                    > Kaczyński, osobiście, bez pomocy agentów to co najwyżej z koszy w
                                                    > marketach wymiata.

                                                    Nasza WSIowa dilerka jeszcze nigdy Cepów za próg nie wpuściła.
                                                    Boi się o towar ;)

                                                    :p
                                                  • scoutek Re: dziecinstwo 08.10.09, 18:12
                                                    tw_wielgus napisał:

                                                    > OJ.... nie szukaj jakiejś logiki, czy sensu w reklamach. Przecież
                                                    > wiesz jak to działa. W głowie ma pozostać hasełko kojarzące sie z
                                                    > produktem lub firmą i tyle. Często im głupsza reklama tym z punktu
                                                    > widzenia marketingu lepsza, ponieważ ludzie o niej rozmawiają
                                                    > podświadomie uczestnicząc w kampanii.

                                                    np. genialna w swojej prostocie reklama kawy Pedros z udzialem Janusza Gajosa
                                                    cudo:
                                                    facet pije kawe, glos z offu:
                                                    - Pedros? -
                                                    Janusz Gajos sie odwraca twarza do kamery i mowi:
                                                    - Nie, Gajos -

                                                    nic o kawie, poza podaniem nazwy
                                                    a sie pamieta
                            • tw_wielgus Re: dziecinstwo 05.10.09, 22:36
                              I to jak...
                              Kiedyś jak jeszcze chodziłem na treningi, mieliśmy walki sparringowe.
                              To była najlepsza część treningu bo dawała najwięcej doświadczenia i
                              ukazywała na ile teoria nie poszła w las lub w nos.
      • ave.duce Re: dziecinstwo 05.10.09, 13:52
        I bardzo dobrze! Trzeba mieć jakąś przeciwwagę dla horroru na kaczych łapach ;)

        Przypomniało mi się, jaka byłam jako dziecko ;)
        Chyba taka sama jestem teraz.

        :p
    • ave.duce Re: dziecinstwo 05.10.09, 12:45
      E, tam > to Tobie tak ładnie wyszło:

      ... stad wszyscysmy tacy jacysmy ...

      Moje dzieciństwo: sielskie, anielskie.
      Żoliborz, ogródek!
      Babcia jak z obrazów Grottgera i cioteczna babka, zwana w skrócie Ciocią >
      kobieta wyzwolona!

      :p
    • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 12:51
      Historyjkami z dzieciństwa mogłabym sypać, jak z rękawa. Serio.
      Jedna z nich, jak z siostrą sobie przypominamy nieraz, to aż do teraz boki zrywamy.

      Byłyśmy w domu same. Miałysmy może po 8-10 lat wtedy.
      Bawilysmy się w gotowanie lalkom obiadom. (Temat lalek w moim zyciu, to już zupełnie inna historia ;).
      Ale wracając.
      Otóż gotowałyśmy dla lalek jakis kompot czy cóś. Pamiętam, ze taki kompot jablkowy, oczywiście na słodko. Na baaardzo słodko.
      I juz w zasadzie było po zabawie, kiedy ogarnęła mnie jakaś dziwaczna i nieracjonalna radość, wręcz euforia. I pamietam w kubeczku miałam ten przesłodzony kompot, i w odruchu tej euforycznej radości chlupnęłam tym kompotem prosto w sufit.
      Do tej pory, jak sobie to odtwarzam, to nie mogę pojąć, o co mi wtedy chodziło :)
      No i co. Powstał problem. Bo na suficie powstała plama. Której niczym nie dało się zamazać (próbowałyśmy białą kredą).
      Zaczęłyśmy zatem wymyślać - jak mamę zabajerować, kiedy wroci, aby nie zauważyła tego., no bo wiadomo - zaraz by byla awantura.
      Wraca mama. Siostra w zasadzie juz na progu jej zakomunikowała: mamuś, ja dzis tak długo cwiczyłam, chodź, posłuchaj czego się nauczyłam, itp. I tak, mama siada na kanapie, siostra gra na pianinie pokazując czego się nauczyła w ciągu dnia, mama siedzi, rozkoszując się na kanapie, ja obok (obserwuję reakcję mamy), i nagle- mama, sluchając z umileniem jak to jej coreczka pieknie gra - odchyla głowe, podnosi wzrok ku gorze i... Widzę, że jej oczy zawisły na tej plamie na suficie...! :)
      Myslałam, że wtedy umrę po prostu ze strachu. To było coś strasznego.
      Wtedy już przestało być ważne- co i jak siostra grała...
      Pada nagle pytanie z ust mamy: CO - TO - JEST???

      Najgorsze było to, że ja nie byłam w stanie w ogole wytłumaczyć jej, DLACZEGO kompot znalazł się na suficie! :-D
      • scoutek Re: dziecinstwo 05.10.09, 12:58
        insula, wyobrazam sobie ten strach
        tak jak wyobrazam sobie strach, o ktorym kiedys opowiaadal Jacek Kuron
        jako maly chlopczyk, moze 4latek, mniej wiecej, poszedl z dziadkiem do teatru dla dzieci i tam na scenie w pewnym momencie jakis zly czlowiek pakowal do wora dwoch niegrzecznych bohaterow bajki (moze to byli Jacek i Placek z O dwoch takich? tak mi sie skojarzylo)
        Jacek z wrzaskiem, choc bal sie jak cholera, rzucil sie na scene ratowac biedakow
        opowiadal zawsze, ze juz nigdy nie bal sie tak bardzo jak wtedy
        • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 13:28
          Nie wiedziec czemu, tak mi się ta historia co wspomniałaś o Kuroniu, skojarzyła
          się z opowiadaniem Czechowa СМЕРТЬ ЧИНОВНИКА.

          public-library.narod.ru/Chekhov.Anton/smert.html
          Strach jest złym przewodnikiem ;)
      • gat45 Re: dziecinstwo 05.10.09, 14:48
        Przypomniałaś mi moment niewiele znaczący, ale .... sama zobaczysz

        Miałam 4-5 lat, moja Niania zawiozła mnie do swojej rodziny do
        takiej nadbużańskiej wioski, gdzie nawet już diabeł dobranoc nie
        mówi. Pamiętam drewnianą chatę siosty mojej ukochanej Niani - jak
        się weszło ze słońca, to w środku wydawało się zupełnie ciemno.
        Oślepłam więc i roztopiłam się w zapachy świeżutkiego chleba, który
        właśnie wyjmowano drewnianą szuflą z chlebowego pieca. Eytłumaczono
        mi, że gorącego jeść nie można i że muszę poczekać. Pobawiłam się
        trochę w ogrodzie i solidnie zgłodniałam. Potem znalazłam się na
        ławce pod jabłonią, dostałam pajdę świeżego chleba do ręki i jeszcze
        ktoś przyniósł mi prosto z pasieki miseczkę miodu, który pachniał
        prawie równie niebiańsko jak chleb. Zrobiło mi się tak błogo, że -
        wylałam sobie całą miseczkę miodu na łeb.

        Dalej już tylko pamiętam mycie połączone z praniem przy studni z
        piękną cembrowiną, woda była paskudnie zimna. Ale nikt na mnie nie
        krzyczał, wszyscy się śmiali.

        Poza tym byłam zepsutym dziecięciem, bo - kiedy ja grałam - to moi
        rodzice nie zauważyliby chyba nawet dziury w suficie. Tak ich sobie
        wychowałam :)))
        • scoutek Re: dziecinstwo 05.10.09, 14:53
          gat45 napisała:
          > Poza tym byłam zepsutym dziecięciem, bo - kiedy ja grałam - to moi
          > rodzice nie zauważyliby chyba nawet dziury w suficie. Tak ich sobie
          > wychowałam :)))

          bo bylas sama
          gdybys miala piekielna druga siostre to by sie w nia wgapiali, czy w trakcie,
          gdy Ty zajeta gra tamta nie kombinuje czegos podejrzanego....
          • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 15:13
            scoutek napisała:

            > gat45 napisała:
            > > Poza tym byłam zepsutym dziecięciem, bo - kiedy ja grałam - to moi
            > > rodzice nie zauważyliby chyba nawet dziury w suficie. Tak ich sobie
            > > wychowałam :)))
            >
            > bo bylas sama
            > gdybys miala piekielna druga siostre to by sie w nia wgapiali, czy w trakcie,
            > gdy Ty zajeta gra tamta nie kombinuje czegos podejrzanego....

            Też wychowałam sobie. Taty nie musiałam, ale mamę - owszem (choć szło bardziej
            opornie ;)).
            Ja wspominam to zawsze mi jakies przygody sie zdarzały, a to koń mnie ugryzł, a
            to o mało z okna nie wypadłam (tego akturat nie pamiętam, ale najstarsza siostra
            opowiadała, ze mnie uratowała), a to jakies pijawki do domu wlokłam, jaszczurki
            w słoikach trzymałam,rybki, wiewiorkę i jeża, jaskólątka karmiłam, na baranach
            jeżdziłam, na koniach, kombajnie, motorynkach, ciężarówkach (ostatnio, ciąg
            dalszy dziecinstwa- samolotem latałam ;) sliwkami i jajkami z balkonu rzucałam
            w przechodniów i inne takie różne cuda na kiju.... :) Aż wstyd teraz, nieraz.
            :)
            ADHD :)
            • gat45 Re: dziecinstwo 05.10.09, 15:41


              A ja byłam spokojnym i cichutkim dzieckiem. Takim wtopionym w tło.
              Bo i konkurencję miałam braterską zbyt ostrą (patrz obok) i taka
              moja natura. Wysłuchiwałam grzecznie wszelkich rad i pouczeń i nawet
              się do nich stosowałam, o ile nie kolidowały z moim widzimisię. Bo
              po cichutku robiłam swoje i po swojemu, tyle że bez wychodzenia na
              scenę ani nawet na proscenium.

              Dawano mi święty spokój, bo się lubiłam uczyć i nie lubiłam się
              drzeć.
              • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 15:56
                gat45 napisała:

                >
                > Dawano mi święty spokój, bo się lubiłam uczyć i nie lubiłam się
                > drzeć.
                Trudno, by dziecko sie darło na rodziców. Nie darłam sie nigdy.
                Ale zawsze tłumaczyłam - że oto właśnie ( w związku z jakimś tam zachowaniem rodziców wobec mnie _ czyt: stosowaniem kar), moje poczucie sprawiedliwości zostało zachwiane.
                I że sobie nie życzę.... takiego traktowania mnie, mimo że jestem dzieckiem, najmłodszą, i ze siłą rzeczy, niby - najgłupszą. Wybiłam im to z głowy. Od gimnazjum poczynając miałam juz spokój.
          • gat45 Re: dziecinstwo 05.10.09, 15:36
            scoutek napisała:

            >
            > bo bylas sama
            > gdybys miala piekielna druga siostre to by sie w nia wgapiali, czy
            w trakcie,
            > gdy Ty zajeta gra tamta nie kombinuje czegos podejrzanego....


            Że co ??????? Że jak ???? Miałam braciszka. Starszego. Osobnik poza
            wszelką konkurencją. Pułk wojska potrafiłby sobą zająć bez reszty.
            Pielgrzymkę rodziny Radia Maryja do Lichenia od modłów oderwać. Czy
            od słuchania ojca dyrektora, to już nie byłabym taka pewna, ale
            ojciec gra nieczysto.
        • insula.incognita Re: dziecinstwo 05.10.09, 15:06
          Piekne :) i fajne zapachy przywołałaś. Aż czuje teraz zapach mleka prosto od
          krowy, czy jablek w sadzie jak wspominam sobie obrazki u dziadków, kiedy to
          czlowiek prosto z wyra sie zrywał rano i biegl do ogródka po ogorki , pomidory i
          szczypiorek, pajda chleba do reki i kwasne mleko :) ech....