Dodaj do ulubionych

prezenty i pieniadze

19.04.15, 19:05
bylo, wiem, wiele razy :-)
ale ostatnio tak mi sie skojarzylo
Ignac kupuje Milicji laptopa - w promocji i udalo mu sie zaoszczedzic ok. tysiaca na tej promocji ! nb natychmiast wydanego na ksiazki...
to skad on mial te tysiace wtedy ? w zyciu przeciez nie oszczedzal ? podebral jej na prezent dla niej ? z tych, powiedzmy, korekt ?

druga - zmywarka - to nie byl prezent za 50 zl ani nawet za sto; oczywiscie informatyk mogl zarobic pokatnie i poza etatem, ale zona nie zainteresowala sie, skad on ma zaskorniaki i ile ? w tym domu, w ktorym podobno chronicznie brakowalo forsy ? w takich warunkach takie wydatki to sie jednak wspolnie omawia...

i calkiem z boku - 5-letni Ignas ma wlasny komputer, jego sporo starsze siostry nie maja i nie pamietam, czy doczekaly sie swoich przed zamazpojsciem, czy nie ? czy jest w ogole jakas wzmianka, co na gwiazdke, urodziny i inne okazje dostawaly Pyziakowny ?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 21:14
      tt-tka napisała:

      > i calkiem z boku - 5-letni Ignas ma wlasny komputer, jego sporo starsze siostry
      > nie maja i nie pamietam, czy doczekaly sie swoich przed zamazpojsciem, czy nie
      > ? czy jest w ogole jakas wzmianka, co na gwiazdke, urodziny i inne okazje dost
      > awaly Pyziakowny ?

      Laura posiadała komputer w "Języku Trolli". natomiast próżno go szukać w jej pokoju w "Makabrusi". Zapewne się go pozbyła, zgodnie z borejkowską tendencją do zabijania deskami kolejnych okien na świat.
      • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 22:29
        Laura posiadala komuter w JT

        pamietam, ze sylwestrowa noc zamierzala spedzic na czacie, ale to byl jej komputer ? zdawalo mi sie, ze dorwala sie do sprzetu nieobecnych Strybow, grzesiowego... moze wlasnie przez to, ze w zadnym innym poza JT tomie nie ma sladu kompa u niej...
        • dakota77 Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 22:49
          Mnie sie wydaje, ze Jozin pisal do Trolli z komputera Laury.
          • bupu Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 23:13
            dakota77 napisała:

            > Mnie sie wydaje, ze Jozin pisal do Trolli z komputera Laury.

            Z własnego. W Makabrusi, znaczy się.
        • bupu Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 23:12
          tt-tka napisała:

          > Laura posiadala komuter w JT
          >
          > pamietam, ze sylwestrowa noc zamierzala spedzic na czacie, ale to byl jej kompu
          > ter ? zdawalo mi sie, ze dorwala sie do sprzetu nieobecnych Strybow, grzesioweg
          > o... moze wlasnie przez to, ze w zadnym innym poza JT tomie nie ma sladu kompa
          > u niej.

          Nie, to był jej komputer, gdyż stał w jej pokoju, zielonym. Natomiast w "Tygrysie i róży" mamy opis pokoju Strybostwa, z którego wynika, że komputery tam były dwa, jeden Miągwy, drugi Gaby i Grzesia - ten za korzystanie z którego Laura dostała opeer. Jak widać co wolno paniczowi, to nie dziecku kategorii drugiej. Obrzydliwa dosyć scena.
    • bookalice Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 22:41
      A mi się wydawało, że w pokoju Strybów stał komputer należący do Grzegorza, nie do Ignasia.
      • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 19.04.15, 23:20
        nie, to ze 5-letni Ignas ma wlasny, bylo otwartym tekstem
        byc moze bez internetu :-), bo Laura szukala sladow Pyziaka w komputerze stojacym na biurku matki
        (swoja droga komputer Grzesia, ale biurko Gaby, dziwne te wlasnosciowe uklady)

        rozwinal sie poboczny temat, a mnie ciekawi, jak to jest z pieniedzmi na prezenty - panowie maja ukrywane przed zonami niemale boki ?czy kupuja malzonkom kosztowne prezenty ze wspolnych ?
        • gat45 Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 07:28
          Obaj panowie mogli mieć jakiś nagły i niespodziewany zastrzyk gotówki : Ignacy jakąś premię za trzydzieści (?) lat pracy zawodowej czy coś w tym stylu, a u Grzegorza wachlarz możliwości jest szerszy.
          Nie wykluczam także zaskórniaków, ale przy wydatkach podobnego rzędu to by oznaczało długie ciułanie, o którą to umiejętność Ignaca podejrzewać nie pozwala nam sama MM.

          Rozumiem, że interesuje Cię samo gospodarowanie pieniędzmi w grupie Stryby + Borejki + (mam nadzieję) Pałysy, jak też w poszczególnych podgrupach. Jeżycjada nic nam o tym nie mówi - i po zastanowieniu doszłam do wniosku, że to zupełnie normalne. Rzadko mówi się o domowych finansach nawet z najbliższymi przyjaciółmi. Kiedy tylko gospodarstwo liczy więcej niż jedną osobę zarabiającą, już osobnik z zewnątrz nie wie, jaki oni (one) sobie wypracowali(ły) system zarządzania finansami. Te nieliczne pary, o których coś wiem w tym względzie, już reprezentują cały diapazon : od "oboje wrzucają wszystkie dochody na jedno konto i potem wspólnie nimi gospodarują" po "każde wrzuca do wspólnego kociołka jednakową kwotę miesięcznie i nawet nie wiedzą wzajemnie, ile drugie zarabia". I wcale nie twierdzę, że to ostatnie stadło jest jakoś gorsze.
          A w ogóle to zdałam sobie sprawę, że model finansowy stadła znam tylko w przypadku par, z którymi przyjaźnię się od czasów studenckich, albo jeszcze wcześniej. Czyli od czasów, kiedy jeszcze się lekko i bez oporów mówiło o swoich malutkich dochodach. Potem jakoś każdy nabiera wody w usta i aspekt finansowy często staje się bardziej tajemniczy niż łóżkowy. We Francji absolutnym nietaktem byłoby zapytanie kogoś, ile zarabia. Ale ten sam ktoś, kto pytanie o zarobki przyjąłby z najwyższym oburzeniem, sam, bez żadnego przymusu, powie w towarzystwie, ile płaci podatków, co każdemu postronnemu daje całkiem niezłe pojęcie o dochodach rodziny. Taki sobie paradoksik :)
          • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 09:11
            gat45 napisała:

            jakoś każdy nabiera wody w usta i aspekt finansowy często s
            > taje się bardziej tajemniczy niż łóżkowy. We Francji absolutnym nietaktem byłob
            > y zapytanie kogoś, ile zarabia. Ale ten sam ktoś, kto pytanie o zarobki przyjął
            > by z najwyższym oburzeniem, sam, bez żadnego przymusu, powie w towarzystwie, il
            > e płaci podatków, co każdemu postronnemu daje całkiem niezłe pojęcie o dochodac
            > h rodziny. Taki sobie paradoksik :)

            nie tylko we Francji :-)
            w Polsce jest (czesto spotykany, choc nie jedyny) inny model rozmowek o finansach - sporo osob, ktore, gdyby im wierzyc, zarabiaja grosze, w kazdym razie grubo ponizej tego, co uznaja za godziwe wynagrodzenie, natomiast to, co im fiskus wydziera, to ho, ho ! wychodzi na to, ze taki jeden z drugim placi podatkow wiecej, niz zarabia, a swoj zawod wykonuje z czysto altruistycznych pobudek, zyje zas z tego, ze w niedziele nie pracuje :-)

            ale jednak w domowych stosunkach wieksze wydatki zwykle sie omawia i uzgadnia - nawet bez wiedzy, ile kto zarabia (Ignac nie wie, ile zarabia Milicja, to pewnik !), a u MM jakos nie

            Zaczki wspolnie decyduja, co trzeba i mozna kupic Cesi po jej slynnym wybuchu
            a na Roosevelta jak Milicja zgubila, czy tez jej ukradli portfel, to bez forsy zostala Gaba - z czego wynika, ze kostucha miala w tym portfelu swoje, ignacowe, gabowe i grzesiowe...
            moze faktycznie premia specjalna to jest wytlumaczenie ... w 2000 roku Ignac ma 65 lat, na emeryture idzie lub powinien, mogl dostac
            • gat45 Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 09:28
              No nie, nawet jeżeli o większości wydatków się decyduje wspólnie, to te dwa przypadki mnie nie rażą. O obu sprzętach było wiadomo, że prezentobiorczyniom się przydadzą. Oczywiście, zmywarka to bardziej prezent Grzesia dla Grzesia, ale znamy siłę stereotypu u pani MM. Bardzo chciałabym widzieć w zmywarce-prezencie iskierkę humoru (autoironia Grzesia), ale dalipan nie udało mi się jej doszukać w tekście źródłowym :(
            • verdana Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 09:33
              I tak i nie. Przyjmujesz założenie, ze jedynym "dobrym" modelem finansów w rodzinie jest model "wszystkie pieniądze wspólne na jednym koncie" , na którym w każdej chwili można sprawdzić, ile jest pieniędzy, a wszystko, czym dysponuje sie indywidualnie, to drobne sumy, faktycznie ukryte przed drugą połową. I jeśli Żaczki mają taki model, to oczywiście i Gabriela mieć powinna. Przy czym należy pamiętać, ze Grześ ma niewątpliwie własne, niewspólne wydatki, choćby na własną córkę. A Gabriela na swoje dzieci.
              W tej sytuacji zupełnie inny model, czyli własne konto i podział tego, za co każdy jest odpowiedzialny, a nie wrzucanie całej kasy do jednego worka jest o wiele bardziej racjonalny. Nie mówiąc już o tym, że ja np. mam taki model w rodzinie, mimo braku niewspólnych dzieci i się sprawdza. I rozważam kupienie zmywarki. W prezencie. Bez jakichkolwiek uzgodnień i nie z "zaskórniaków". Nie z premii.
              • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 10:21
                verdana napisała:

                > I tak i nie. Przyjmujesz założenie, ze jedynym "dobrym" modelem finansów w rodz
                > inie jest model "wszystkie pieniądze wspólne na jednym koncie" , na którym w ka
                > żdej chwili można sprawdzić, ile jest pieniędzy, a wszystko, czym dysponuje sie
                > indywidualnie, to drobne sumy, faktycznie ukryte przed drugą połową. I jeśli Ż
                > aczki mają taki model, to oczywiście i Gabriela mieć powinna. Przy czym należy
                > pamiętać, ze Grześ ma niewątpliwie własne, niewspólne wydatki, choćby na własną
                > córkę. A Gabriela na swoje dzieci.

                nie, wcale nie uwazam, ze to jedyny dobry model :-)
                natomiast przy ciaglych brakach finansowych, ktore nam uparcie wmawia MM, dosc oczywiste wydaje mi sie uzgadnianie wiekszych wydatkow - no, ale to mnie
                o wydatkach grzesia na wlasna corke rzeczywiscie nie pamietalam, co gorsza, on chyba tez nie...
                >
                • meduza7 Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 11:18
                  > o wydatkach grzesia na wlasna corke rzeczywiscie nie pamietalam, co gorsza, on
                  > chyba tez nie...

                  No przeca córka za mąż wydana, jakie wydatki?

                  Ojtam, przecież wszyscy wiemy od lat, że MM uparła się uważać Borejków za rodzinę ubogą (materialnie, ale za to bogatą duchem) i żadne laptopy ani potrójne wydania nowości książkowych tego nie zmienią. Nie zauważa po prostu, że fakty świadczą o czymś innym (tym gorzej dla faktów). Przypomina mi moją babcię, która miała zwyczaj powtarzać "ja już od piątej rano jestem na nogach!", nawet kiedy to wstawanie o piątej od dawna już było tylko wspomnieniem z młodości ;)

                  To samo pisałam odnośnie szaleciku miłości Fidelisów: Adam w założeniu autorskim jest Ubogim Polonistą, więc stawia mikroskopijną chatynkę z resztek po budowie czego innego, własnymi ręcami w dodatku (z pomocą pana Gruszki), podczas gdy w rzeczywistości jest synem zamożnego (jak sądzę) plantatora drzewek i byłoby go raczej stać na normalny dom.
              • pani.mysz Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 18:44
                U mnie w najbliższej rodzinie są trzy małżeństwa takie jak Strybów - gdzie są dzieci z poprzednich związków.
                Wszystkie trzy mają wspólne finanse i utrzymanie dzieci partnera (alimenty, bieżące wydatki, utrzymywanie tych dzieci w rodzinie, jeśli tutaj mieszkają) uważają za wspólny obowiązek.
                Więc to nie jest oczywiste, że Grzegorz miał oddzielne finanse na Elkę. I że tak jest bardziej racjonalnie.
                Bo to jest dyskusyjne i ważne, co komu pasuje.
                Na przykład dla mnie najbardziej racjonalne są wspólne wszystkie pieniądze a dla Ciebie nie, każdy ma inaczej.
                • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 18:51
                  kazdy ma inaczej, oczywiscie
                  i osobiscie moge* jak najbardziej przyjac model "na wspolny dom dajesz tyle i tyle co miesiac i nie pytam, ile zarabiasz"
                  ale gdyby mi chlop ustawil znienacka w kuchni dosc kosztowny sprzet, to co najmniej lekko zdziwilabym sie, a moze i powiedziala/pomyslala "to na wakacje nie ma dzieci za co wyslac, a na zmywarke jest ?"
                  *moge, to nie znaczy, ze to robie :-)
                  • gat45 Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 18:59
                    tt-tka napisała:

                    [...]
                    > ale gdyby mi chlop ustawil znienacka w kuchni dosc kosztowny sprzet, to co najm
                    > niej lekko zdziwilabym sie, a moze i powiedziala/pomyslala "to na wakacje nie m
                    > a dzieci za co wyslac, a na zmywarke jest ?"

                    Ale zaraz potem - jako osoba rozsądna i sprawiedliwie na świat patrząca - zdajesz sobie sprawę, że a] zmywa głównie chłop-prezentodawca i b] dzieci są Twoje, nie jego (no, przynajmniej w 2/3) i przestajesz chyba kręcić nosem ?
                    • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 19:45
                      przeciwnie, po namysle to dopiero zaczynam krecic nosem !
                      1) czemu on SOBIE kupil prezent na MOJE imieniny ?
                      2) czemu nie ma na wakacje dla tego dziecka, ktore w calosci jest jego ? na swoje, powiedzmy, moge i powinnam zarobic sama :-)
                      • pani.mysz Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 19:50
                        Dla mnie coś jest nie tak jeśli ludzie decydują się na ślub mając dzieci z poprzednich związków a potem te dzieci są "twoje" a te "moje".
                        Dla mnie wszystkie są wspólne i razem się rozwiązuje ich problemy i dba o ich potrzeby, także te finansowe.
                        • pavvka Re: prezenty i pieniadze 21.04.15, 13:49
                          pani.mysz napisał(a):

                          > Dla mnie coś jest nie tak jeśli ludzie decydują się na ślub mając dzieci z popr
                          > zednich związków a potem te dzieci są "twoje" a te "moje".
                          > Dla mnie wszystkie są wspólne i razem się rozwiązuje ich problemy i dba o ich p
                          > otrzeby, także te finansowe.

                          Jeśli dzieci mieszkają z parą, to zdecydowanie powinny być wspólne. Jeśli gdzieś tam u drugiego rodzica, to jednak wydaje mi się naturalne, że biologiczny rodzic się nimi interesuje i o nie troszczy, a jego współmałżonek już niekoniecznie aż tak bardzo. Choć faktycznie w budżecie rodzinnym trzeba je uwzględnić.
                  • pani.mysz Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 19:48
                    Ależ ja się z Tobą zgadzam całkowicie, mój post był do Verdany, chciałam zauważyć, że wcale nie jest tak, że jak są dzieci z poprzedniego związku "to bardziej racjonalnie jest tak".

                    U nas jest model wspólny i nie wyobrażam sobie nie wspomnienia o większym wydatku, choćby dlatego, że możemy na pomysł takiego wpaść w tym samym czasie. Ja coś kupię, mąż coś kupi a dzieci spędzą wakacje w domu.
                    • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 20:00
                      zalapalam :-)
                      juz byla tu podobna w tonie dyskusja o podrozy poslubnej nadszympansa i laury
                      na czyjes zdziwienie "no, zafundowal jej wymarzona wycieczke, a ona przeciez nie miala zadnych planow, o co chodzi?" padla odpowiedz "bo Laura tylko udawala, ze nie ma zadnych planow, a w sekrecie wykupila wycieczke do paryza z biletami na jakis super spektakl w pakiecie" no i co teraz ?
                      wyobrazilam sobie scene, kiedy w kuchni borejkow zjawiaja sie jednoczesnie dwie ekipy, kazda ze zmywarka - zrobilas mi wieczor !
                      • pani.mysz Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 20:07
                        Ja miałam na myśli dwa różne prezenty, tylko oba drogie i kwestię budżetu.
                        Ale obraz dwóch zmywarek jest dobry, przemówił do mnie :)))

                        A podróż poślubną wolałabym omówić, żeby była naszym wspólnym marzeniem i planem.
                        Ale ja z tych co dostają wysypki na samo hasło "impreza - niespodzianka".
                    • verdana Re: prezenty i pieniadze 21.04.15, 14:45
                      Jak sa dzieci z poprzedniego związku, mieszkające nie razem - to dla mnie jest oczywiste, że można przyjąć model, że utrzymuje je ojciec, a nie cała nowa rodzina. I że to jego wydatki są pomniejszone o wydatki na dziecko, a nie wydatki wszystkich.
                      U mnie w domu nie wspominanie o większym wydatku (na poziomie małżeństwa już nie na dorobku, czyli kal u Strybów) byłoby jak najbardziej możliwe. Bo mamy podzielone wydatki. Mnie musi starczyć na jedno, mężowi na drugie. Innymi słowy, możemy zaszaleć jednocześnie, a na życie starczy i tak, bez żadnego uzgadniania - bo każdy wie, na ile może sobie pozwolić. Jak nie może - nie kupi i tyle.
            • berrin Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 13:33
              tt-tka napisała:

              >
              > w 2000 roku Ignac m
              > a 65 lat, na emeryture idzie lub powinien, mogl dostac


              Odprawa emerytalna, może to jest wyjaśnienie? Wszak w zależności od stażu pracy i tego, czy ktoś jest prostym pracownikiem bez przywilejów czy urzędnikiem państwowym i ododto tego co zapisano w układzie zbiorowym to może być od jedno- do sześciomiesięcznego wynagrodzenia.
              Jeśli tak, to w wieku 65 lat Ignac mógł się nagle poczuć krezusem...
    • czarna9610 Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 20:20
      W ostatnich częściach Jeżycjady tej biedy jakoś nie widać. Gdyby były niedostatki finansowe nie zdołaliby karmić prawie dzień w dzień rodziny Idy. Nie ma też tekstu, że musieli kupować w dyskoncie, bo w sklepie jest za drogo. Zresztą te ciasta wypiekane przez Gabrielę też kosztują.
      Ignacy pewnie dostawał jakieś nagrody jubileuszowe, jak przeszedł na emeryturę tez odprawę dostał. Zmywarkę do naczyń Grzegorz mógł nawet na raty kupić.
    • 3piota Re: prezenty i pieniadze 20.04.15, 22:37
      Dziad Borejko groszem nie śmierdzi. Do tego stopnia, że w JT nie był w stanie w pizzerii zapłacić za dwie margherity, colę i soczek dla Miągwy. I jeszcze jakąś książkę stamtąd podprowadził. Może ciułał na tego laptopa cichaczem wynosząc książki do wtórnego obrotu. Kto by te książki tam zliczył, a po jakimś czasie apjać je do domu przynosił jako nowy zakup. Z tego przecież nikt go nie rozliczał ani marnego słowa nie rzekł, że takie egzemplarze już po chałupie gdzieś się kurzą. A Grzegorz tez mógł pokombinować ze zmywarką. Niby to na Elkę musiał wydać, ale przecież Cyryjek z Metodą za własne jakoś ją tam wykarmili i doubrali. Taka zmywarka nie kosztowała Bóg wie ile. Zakładam że nie szarpnął się na Miele ani Smeg.
      • ciotka_scholastyka Re: prezenty i pieniadze 21.04.15, 13:19
        > Dziad Borejko groszem nie śmierdzi. Do tego stopnia, że w JT nie był w stanie w
        > pizzerii zapłacić za dwie margherity, colę i soczek dla Miągwy.

        Nie. W pizzerii dziad Borejko zapomniał portfela.
    • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 11:41
      > Ignac kupuje Milicji laptopa - w promocji i udalo mu sie zaoszczedzic ok. tysiaca na tej promocji ! nb natychmiast wydanego na ksiazki...

      Dopiero teraz to do mnie dotarło... TYSIĄC ZŁOTYCH NA KSIĄŻKI!!!!
      Nie, żebym sądziła, że się nie da, ale... tysiąc złotych? Na książki? To był zdaje się schyłek lat 90-tych? Pomijam już koszt laptopa wtedy, to nie był tani sprzęt (ani stacjonarny pecet, złożony przez Grzesia bądź jego kolegów, po kosztach), ale o tym już dyskutowaliśmy. Przeciętna książka, i nie mówię tu o Danielle Steel albo Agacie Christie, namiętnie wówczas wydawanych, kosztowała około 25 zł.
      Tysiąc złotych NA KSIĄŻKI?! Co on do diabła kupował, czy to jednak autoressa jak zwykle beztrosko pojechała?

      (Wiem, że to stary wątek, ale ja tak lubię odgrzebywać stare wątki...)
      • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 12:09
        Zdaje sie, ze w rezultacie kupil SOBIE to bibliofilskie wydanie czegos tam, co poczatkowo chcial kupic Milicji (i tak bylby to prezent dla niego ;P)
        Cos kojarze, ze w kalamburce wymieniono, na co on przeputal ten tysiac, ale egzemplarza nie mam, wiec nie sprawdze. Albumowe czy reprintowe wydawnictwa mogly kosztowac sporo. Choc tak czy inaczej nie byly to trzy sztuki ksiazek, tylko wiecej.
        • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 12:30
          tt-tka napisała:

          > Zdaje sie, ze w rezultacie kupil SOBIE to bibliofilskie wydanie czegos tam, co
          > poczatkowo chcial kupic Milicji (i tak bylby to prezent dla niego ;P)


          To było chyba bibliofilskie wydanie Kubiaka. Ale przecież nie kosztowało tysiaka!
          (swoją drogą, taki prezent na rocznicę ślubu czy okrągłe urodziny, jeżu)

          Tak sobie myślę, że ten tysiąc złotych na książki lepiej oddaje prawdę o odklejeniu i egoizmie Ignaca niż wielokrotnie dyskutowany tu temat "Plutarch a czekolada". W latach 70-tych można było od biedy uznać, że skoro czekolady nie ma/jest droga, to już lepszy jest ten Plutarch... Naciągane (zwłaszcza, że wtedy czekolada BYŁA), ale niech będzie. Natomiast wydawać zaoszczędzone tysiąc złotych na książki pod koniec lat 90-tych... To był trudny okres, wszystko drożało, szalało bezrobocie, ja w 1998 roku, pamiętam, zarabiałam 1200 brutto... A "niebogaty" Borejko beztrosko szasta forsą do tego stopnia, że zaoszczędzoną równowartość miesięcznej pensji wywala na książki!!!!!! Chryste panie!!!!!!!
          • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 12:57
            No wiesz, kolezanka malzonka wreszcie zaczela PRZYZWOICIE zarabiac, "niezle jej placili" za te "korekty" ( i w dodatku mogla pracowac i zarabiac nie wychodzac z domu !), to Ignac uznal, ze moze zaszalec i sobie podogadzac. Tak jakby cale zycie nie robil tego wlasnie !
          • marutax Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 15:48
            ciotka.scholastyka napisała:

            > To było chyba bibliofilskie wydanie Kubiaka. Ale przecież nie kosztowało tysiak
            > a!

            "Początkowo skłaniał się ku pierwszemu pomysłowi: miał zamiar nabyć dla Mili bibliofilskie, interesująco ilustrowane wydanie "Eneidy" (w pięknym przekładzie Zygmunta Kubiaka i z jego piękną przedmową), które ukazało się w Oficynie Literackiej. Książka była oprawna w wysuwane pudełko i nadawała się znakomicie na okazały prezent."
            "Od razu poszedł do księgarni "Kapitałka" i nabył "Eneidę" oraz kilka świetnych pozycji Ossolineum, które szczęśliwym trafem akurat weszły mu same pod rękę."
            • marutax Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 15:51
              marutax napisała:

              > "bibliofilskie, interesująco ilustrowane wydanie "Eneidy" (w pięknym przekładzie Z
              > ygmunta Kubiaka i z jego piękną przedmową), które ukazało się w Oficynie Litera
              > ckiej. Książka była oprawna w wysuwane pudełko i nadawała się znakomicie na oka
              > zały prezent."

              To chyba było to: www.antykwariatnws.pl/oferta-179-3112-.html
            • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 16:45
              "kilka swietnych pozycji Ossolineum", hue, hue. Juz sie rozpedzilam uwierzyc w "kilka" ! Tez wiem, po ile chodzily ksiazki wtedy, bo mam troche egzemplarzy zakupionych wowczas, z cenami.
          • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 17:58
            ciotka.scholastyka napisała:


            > Tak sobie myślę, że ten tysiąc złotych na książki lepiej oddaje prawdę o odklej
            > eniu i egoizmie Ignaca niż wielokrotnie dyskutowany tu temat "Plutarch a czekol
            > ada".

            Dla mnie egoizm Ygnaca ujawnil sie, i nie da sie tego wytlumaczyc odklejeniem, w tej scenie z KK, gdy Fela, zaopatrujaca i karmiaca wtedy Borejkow zrobila uwage o tym, ze wszytsko drozeje, na co Ygnac "wykonal wdzieczna wolte" tematyczna i juz do tematu kosztow nie wrocono. Truten, a nie odklejony.
      • marutax Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 17:09
        ciotka.scholastyka napisała:

        > > Ignac kupuje Milicji laptopa - w promocji i udalo mu sie zaoszczedzic ok.
        > tysiaca na tej promocji ! nb natychmiast wydanego na ksiazki...
        >
        > Dopiero teraz to do mnie dotarło... TYSIĄC ZŁOTYCH NA KSIĄŻKI!!!!

        Moment, nie jest powiedziane, że wydał na książki tysiąc. Tyle według Grzegorza zaoszczędził na okazyjnym laptopie. Uszczęśliwiony Ignacy "Od razu poszedł do księgarni "Kapitałka" i nabył "Eneidę" oraz kilka świetnych pozycji Ossolineum, które szczęśliwym trafem akurat weszły mu same pod rękę." Ale nie wiemy, ile wydał na ten prezent dla samego siebie.


        • marutax Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 17:14
          marutax napisała:

          > Ale nie wiemy, ile wydał na ten prezent dla samego siebie.

          Za szybko ;-)

          I jeśli było to powiedzmy 300 zł, to jestem w stanie go zrozumieć. Miał powiedzmy 3000 na laptopa, kupił go za 2000, 1000 został mu w kieszeni... Poczuł się bogaty i zaszalał. Owszem, mógł od razu przeznaczyć te pieniądze na coś potrzebnego, ale uważam, że jego reakcja była w normie.
        • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 08:08
          marutax napisała:


          > Moment, nie jest powiedziane, że wydał na książki tysiąc. Tyle według Grzegorza
          > zaoszczędził na okazyjnym laptopie. Uszczęśliwiony Ignacy "Od razu poszedł do
          > księgarni "Kapitałka" i nabył "Eneidę" oraz kilka świetnych pozycji Ossolineum,
          > które szczęśliwym trafem akurat weszły mu same pod rękę." Ale nie wiemy, ile w
          > ydał na ten prezent dla samego siebie.

          A, to co innego. Nie pamiętałam tego z tekstu, zasugerowałam się tym, co napisała tt-tka.
          • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 11:38
            ciotka.scholastyka napisała:


            > A, to co innego. Nie pamiętałam tego z tekstu, zasugerowałam się tym, co napisa
            > ła tt-tka.

            a ja sie zasugerowalam tym, co napisala MM :)
            Ze Ygnac wszystko, co mial, przepuszczal na ksiazki i to takie, ktore on chcial miec, niekoniecznie interesujace innych czlonkow rodziny. Wiec te zaoszczedzone na laptopie tez tak wydal, najprawdpodobniej.
      • rosynanta Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 11:19
        ciotka.scholastyka napisała:

        > > Ignac kupuje Milicji laptopa - w promocji i udalo mu sie zaoszczedzic ok.
        > tysiaca na tej promocji ! nb natychmiast wydanego na ksiazki...
        >
        > Dopiero teraz to do mnie dotarło... TYSIĄC ZŁOTYCH NA KSIĄŻKI!!!!

        Moja znajoma dostała w spadku mieszkanie. Sprzedała je i wydała wszystkie pieniądze na książki. W rok. I to jakoś w latach 90 było (pod koniec bardziej).
      • slotna Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 23:03
        Pod koniec lat 90. miałam w zwyczaju podczas wycieczek do Łodzi wystawać pod witryna pewnej księgarni na Piotrkowskiej i wyobrażać sobie, że jak będę dorosła i bogata, to sobie kupię te "woniotchnace" Poswiatowskie i Jasnorzewskie z ilustracjami autorek albo gigantyczną Trylogie recznie malowana, w skore oprawiona. Trylogia kosztowala 900 zl :)
        • potworia Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 23:12
          Ja miałam w studenckich latach taką fantazję, że wchodzę do Libera albo Prusa i mówię: "Słowo/obraz terytoria proszę. Wszystko".
          Na szczęście żadnego mieszkania wtedy nie odziedziczyłam.
          • rosynanta Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 10:41
            potworia napisał(a):

            > Ja miałam w studenckich latach taką fantazję, że wchodzę do Libera albo Prusa i
            > mówię: "Słowo/obraz terytoria proszę. Wszystko".
            > Na szczęście żadnego mieszkania wtedy nie odziedziczyłam.

            Ja też nie ;) Pamiętam taką sytuację, jak na pierwszym roku studiów zapłaciłam za mieszkanie i kupiłam dwa podręczniki, a potem nie miałam za co żyć do końca miesiąca :P

            Teraz jak kupuję książki dziecku, to tak dodaję "to, i jeszcze to, i to", i się zbiera pięć stówek...
            Wiadomo, wtedy tysiąc złotych to była zupełnie inna kwota (pod koniec lat 90 nauczyciel stażysta zarabiał mniej więcej tyle netto). Ale da się ;)
            • potworia Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 12:30
              rosynanta napisał(a):
              >
              > Teraz jak kupuję książki dziecku, to tak dodaję "to, i jeszcze to, i to", i się
              > zbiera pięć stówek...
              Taaa, w dziale dziecięcym to ja też tracę umiar i zdrowy rozsądek. W większości przypadków nowe nabytki muszą czekać, aż młoda dojrzeje do lektury;-)

    • potworia Re: prezenty i pieniadze 16.12.18, 13:18
      To ja do tej beczki dziegciu dorzuce dla oslody mój malenki zachwyt tekstem starego Szopa: "Masz tu, Zabciu, dwadziescia zlotych, kup sobie jakis dezodorant czy cos".
      Kocham to nie mniej niz mojego mysza:-)
      • sayoasiel Re: prezenty i pieniadze 19.12.18, 14:19
        Najlepsze jest,że ze strony Żaby zero reakcji.
        • lili_liliana Re: prezenty i pieniadze 23.12.18, 13:21
          sayoasiel napisał(a):

          > Najlepsze jest,że ze strony Żaby zero reakcji.

          Nie, powiedziała grzecznie: "Dziękuję bardzo":) Podobnie grzecznie podziękowała za za mały pierścionek od mamy (ten, który potem chciała sprezentować nienarodzonej małej Mili)
    • saxesave Re: prezenty i pieniadze 17.12.18, 20:22
      W NiN bylo że młode Pyziakówny dostały kiedyś na gwiazdkę akordeon produkcji radzieckiej. Ale to chyba jedyna taka rzecz. Nawet w Imieninach nie było nic o prezentach. Znaczy Borejkowie kupują (Prezenty dla Lelujków) ale Róża nic nie dostała.
      A oni sobie to dają jakieś dziwne prezenty nawet gdy nie ma mowy o brakach finansowych (dziad borejko i jego prezent dla Ziutka - portrecik z którego Ida wykorzystała ramkę jako gryzaczek).

      • gat45 Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 10:48
        saxesave napisała:

        > W NiN bylo że młode Pyziakówny dostały kiedyś na gwiazdkę akordeon [...]

        A było od kogo ?
        Bo ja uznaję obdarowywanie dzieci instrumentami muzycznymi - a szerzej : wszystkim, co wydaje głośne dźwięki - za subtelną (hmmm...), czy może raczej wysublimowaną formę zemsty nad rodzicami.
        • potworia Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 12:17
          A ja kupiłam córeczce harmonijkę ustną:-) Masochizm?
          • gat45 Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 12:58
            potworia napisał(a):

            > A ja kupiłam córeczce harmonijkę ustną:-) Masochizm?

            Sama zobaczysz :)
            Dawno kupiłaś ? Ile decybeli wydaje ten instrument ? No i przede wszystkim - czy dzieciątko-potworzątko ma go w niekontrolowanym zasięgu ręki i często korzysta ?
            • potworia Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 13:33
              Nie korzysta wcale (technika dmuchania nazbyt zaawansowana na jej kilkanaście miesięcy:-) Za to często przynosi mi sprzęcik z wiele mówiącą miną, bo sama nauczyłam się paru melodyjek. Decybeli pomierzyć nie umiem, ale sąsiedzi nie walą w ściany i sufity:-)
            • iskrzy_54 Re: prezenty i pieniadze 20.12.18, 19:23
              potworia napisał(a):

              > A ja kupiłam córeczce harmonijkę ustną:-) Masochizm?

              Dołożyłam się dziecku (tak ok. 80%) do saksofonu, wcześniej sponsorowałam naukę gry tudzież znosiłam dzielnie ćwiczenia (najgorsza jest nauka dmuchania w ustnik bez saksofonu właściwego) i byłam bardzo szczęśliwa kiedy dziecię po raz pierwszy zgrało Take five - podobnie jak Sugar Cane (Kowalczyk) w Some like it hot uwielbiałam saksofon i miałam feblik (feblika?) do saksofonistów. Niestety dziecku rosły zęby mądrości więc nie mogła grać o potem (po usunięciu) saksofon sprzedała. Gdybym miała odrobine talentu muzycznego sama bym go kupiła. I tak miałam szczęście - dziecię mojej przyjaciółki postanowiło się nauczyć grać na skrzypcach, jednak wolę słuchać ćwiczeń na saksofonie.
        • tt-tka Re: prezenty i pieniadze 18.12.18, 15:18
          gat45 napisała:

          > saxesave napisała:
          >
          > > W NiN bylo że młode Pyziakówny dostały kiedyś na gwiazdkę akordeon [...]
          >
          > A było od kogo ?

          Bylo. Od Ygnaca. I potem cala rodzina cierpiala sluchajac rzewnego rzepolenia czy jakos tak.
          Najbardziej cierpieli, jak sadze, ci stale obecni w domu, czyli Milicja (wcale mi jej nie zal), Grzegorz (ale moze uzywal sluchawek,zreszta jego tez mi nie zal) i wrazliwa na halasy Natalia.






          • zuzudanslemetro Re: prezenty i pieniadze 19.12.18, 09:02
            Pyziakówny owszem, dostały akordeon produkcji radzieckiej, ale nie sądzę, żeby się Ignacy pokusił o kupno prawdziwego i pewnie kupił na straganie taki dziecięcy-zabawkę. Też miałam taki.
            • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 19.12.18, 09:07
              zuzudanslemetro napisała:

              > Pyziakówny owszem, dostały akordeon produkcji radzieckiej, ale nie sądzę, żeby
              > się Ignacy pokusił o kupno prawdziwego i pewnie kupił na straganie taki dziecię
              > cy-zabawkę.

              To jest wręcz wprost napisane, że to był "akordeon-zabawka". Ygnac cierpiał, słuchając rozlewnego, kakofonicznego rzępolenia, strasznie podobał mi się ten opis :)
              (prawdziwy akordeon nie zmieściłby się do plecaka)
              • sayoasiel Re: prezenty i pieniadze 19.12.18, 14:17
                no,tak,ale czy on nie był wysadzany masą perłową ? Zabawki tak zdobili ?
                • potworia Re: prezenty i pieniadze 19.12.18, 14:40
                  Tak, a mały Tygrysek w jasełkach świecił sznurem brylantów;-) Opalizujący plastik, zwany masą perłową.
                • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 21.12.18, 09:26
                  sayoasiel napisał(a):

                  > no,tak,ale czy on nie był wysadzany masą perłową ? Zabawki tak zdobili ?

                  LOL, a co, uważasz w takim razie, że prawdziwe "duże" akordeony wysadza się masą perłową?! <wyje ze śmiechu>
                  • sayoasiel Re: prezenty i pieniadze 22.12.18, 08:37
                    Nic nie uważam. Obok prawdziwego akordeonu nawet nie stałam, a nawet na żywo nie słyszałam. Dziwiła mnie ta masa zawsze, po co takowa, ale wydało mi się to bardziej prawdopodobne niż w przypadku zabawki.
                    • ciotka.scholastyka Re: prezenty i pieniadze 23.12.18, 10:48
                      sayoasiel napisał(a):

                      > Nic nie uważam. Obok prawdziwego akordeonu nawet nie stałam, a nawet na żywo ni
                      > e słyszałam.

                      Szczęściara :) :) :)

                      > Dziwiła mnie ta masa zawsze, po co takowa, ale wydało mi się to bardziej prawdopodobne niż w przypadku zabawki.

                      No ale to była zabawka :) Ale OK, ja może szybciej skojarzyłam, bo też miałyśmy z siostrą taki akordeon.
                      Najlepsze jest to, że na takiej zabawce też można nauczyć się grać, no oczywiście podstawy, ale zawsze. Tak samo na mini-gitarze. Tymczasem większość rodziców daje to dziecion po prostu jako zabawki. Szkoda.
    • przymrozki Re: prezenty i pieniadze 20.12.18, 19:58
      Pyziakówny dostały na Gwiazdkę od Grzegorza po kalendarzu. Każda miała taki sam, ale różany był pełen zapisków, bo Fryc doradził jej porządkowanie dnia, a tygrysi kurzył się pusty.

      Swoją droga, dwa takie same kalendarze dla dwóch zupełnie rożnych nastolatek pachną trochę kupowaniem prezentu w kiosku na ostatnią chwilę, bo się zapomniało, że goście będą na Wigilii. Równie dobrze można kupić kapcie albo skarpetki.
      • soova Re: prezenty i pieniadze 20.12.18, 20:11
        Zupełnie jakby Grzegorz miał jakieś pojęcie o potrzebach małych dziewczynek. Przecież z własną córką całe życie mijał się w swoim domu.
        • przymrozki Re: prezenty i pieniadze 20.12.18, 21:19
          Ale może prezenty kupował lepsze, bo powierzał wybór Metodemu.
          • verdana Re: prezenty i pieniadze 23.12.18, 12:09
            Przypominam, ze Pyziakówny musiały mieć wszystko takie same, o czym jest napisane wprost w TiR, więc kupienie identycznych kalendarzy raczej świadczy o znajomości potrzeb pasierbic.
            • przymrozki Re: prezenty i pieniadze 23.12.18, 22:14
              verdana napisała:

              > Przypominam, ze Pyziakówny musiały mieć wszystko takie same, o czym jest napisa
              > ne wprost w TiR,

              To nie było w TiR tylko w NiN - przy okazji koszulek z kotem i czapek Chicago Bulls. TiR dzieje się dobrych kilka lat później, gdy Pyza nie jest już dużym niemowlęciem, ale zaręczoną szczęściarą. Na tym etapie Pyziakówny nie miały już niczego takiego samego. Nawet we wcześniejszych "Imieninach" na łowy w ramach "Borejko Station" Róża szła w polarze, a Laura w kokieteryjnym płaszczyku z futerkiem.

              Zresztą, nawet na etapie NiN było to dziwne - 10 i 13-latka w takich samych galotach, żeby się dziewczęta nie pokłóciły, że któraś ma lepsze. Brzmi to raczej jak historia z życia matki dwóch córeczek w wieku przedszkolnym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka