Dodaj do ulubionych

Miłość u Musierowicz i u Chmielewskiej

14.08.15, 13:44
Czytałam sobie ostatnio "Nawiedzony dom" i naszła mnie taka myśl: jako nastolatka czytałam Chmielewską i Musierowicz równocześnie, znaczy się, te lektury się przeplatały. I myślę, że to jest bardzo dobry zestaw, bo sposób przedstawienia różnych spraw i podejście do życia jest bardzo różne. I pięknie się te "różności" uzupełniają.

Weźmy taką miłość na ten przykład. U Musierowicz jest ona w centrum, jest najważniejszym elementem fabuły. Widzimy ją głównie w stadium zakochania, ewentualnie szczęśliwego małżeństwa. U Chmielewskiej - przeciwnie. Miłość jest jedynie dodatkiem do fabuły, dodatkową komplikacją. Widzimy ją w bardzo różnych stadiach, czytanie kolejno "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Krokodyla z kraju Karoliny" i "Całego zdania nieboszczyka" daje nam piękny przykład narodziny, stabilizacji i śmierci uczucia.

Macie podobne doświadczenia w tej kwestii? Albo może podobne pary autorów, którzy zyskują czytani parami?

Disclaimer: inna jeszcze wspólna cecha obu Autorek, to że ignoruję ich późniejszą twórczość, po latach dziewięćdziesiątych. Mam doświadczenie jedynie ze "starą Jeżycjadą" i "dawną Chmielewską".
Obserwuj wątek
    • jottka protestuję:) 15.08.15, 09:21
      porównujesz książki pop-lit dla dorosłych (wymienione tytuły chmielewskiej) i dla młodzieży (musierowicz jako taka), więc z natury rzeczy schematy fabularne będą się różnić. ale jeśli wziąć powieści pisane przez obie autorki dla nastoletnich czytelniczek, czyli z jednej strony tereskę i okrętkę a z drugiej jeżycjadę en bloc, to wtedy widać, że u obu zasada jest taka sama - osią fabuły jest pierwsza miłość ("zwyczajne życie" chmielewskiej i większość jeżycjadowych) czy "prawdziwa" miłość ("większy kawałek świata" i jak wyżej:) i tak dalej.

      a co do cezury wczesnych lat 90. o obu pań to ja się zgadzam, wprawdzie czytałam późniejsze dzieła, ale szczęśliwie zapominałam jeszcze w trakcie czytania...
      • ginny22 Re: protestuję:) 28.08.15, 11:26
        Czy ja wiem? Cykl o Teresce i Okrętce uwielbiam i mam zaczytany na śmierć, a jakoś nigdy nie odniosłam wrażenia, że to miłość jest w nim na pierwszym planie. Raczej wydawała mi się miłym dodatkiem do bogatego życia bohaterek.
        • bupu Re: protestuję:) 28.08.15, 17:46
          ginny22 napisała:

          > Czy ja wiem? Cykl o Teresce i Okrętce uwielbiam i mam zaczytany na śmierć, a ja
          > koś nigdy nie odniosłam wrażenia, że to miłość jest w nim na pierwszym planie.
          > Raczej wydawała mi się miłym dodatkiem do bogatego życia bohaterek.

          No, miłość jest tam dość istotnym elementem fabuły, ale faktem jest, że to tylko jeden z wielu aspektów życia Tereski i Okrętki, a nie cel i sens sam w sobie. One zajęte były rozmaitymi rzeczami, miały swoje koniki, rozmaite życiowe aspiracje, nie tylko z portkami związane. A u Musierowicz w pewnym momencie zaczął przebijać pogląd, że dla dziewczyny celem i sensem życia jest złapać samca i wypełnić ramiona. We wczesnej Jeżycjadzie bohaterki, podobnie jak u Chmielewskiej mają własne życie, którego wzdychulce są tylko częścią, a w Neobachoriadzie w zasadzie już tylko siedzą i czekają aż książę na białym rumaku zajedzie pod ich wieżę, bo bez niego ich egzystencja jest niekompletna i generalnie do bani.
          • tt-tka Re: protestuję:) 29.09.15, 16:55
            Wlasnie czytam Sprezyne .-( Boszsz, wiecej nie powiem.
            Z literatury scricte dla mlodziezy studentek wiele nie bylo, pisalo sie raczej o uczennicach, ale kazda, absolutnie kazda z bohaterek bardziej byla zanurzona w zycie niz Laura. I wiecej z tego zycia miala.

            A jesli porownywac ze studentkami - Lilka z "Paladynow". Laura to przy niej skarlala wydmuszka.
    • ta_noemi Re: Miłość u Musierowicz i u Chmielewskiej 28.09.16, 20:06
      Późno zajrzałam tutaj - Limotini, ja też przez całe dzieciństwo przeplatałam sobie lektorki tych dwóch autorek. Mam podobne odczucie co Ty. I także - późniejsze książki obu autorek uważam za bardzo słabsze. Chmielewską nawet totalnie w końcu przestałam nie tylko kupować, ale i czytać. M.M. wciąż czytam - bo mam nadzieję, że w końcu zatrudni prawdziwego redaktora, tenże/tażeż zrobi porządek i to zaczną być znów książki do czytania. Bo to możliwe - mleko się wylało, powstało pełno głupot w Jeżycjadzie niestety, ale przecież można by akcję przenieść - np. dom Hajduka i Celestyny albo Kozia i Aurelii, albo Kreski i Maćka. Odczepić się od Borejków, zapłacić prawdziwemu redaktorowi i znów stworzyć fajne książki.....Na taki powrót dobrej Chmielewskiej się nie doczekałam, a tu, w przypadku Musierowicz.....no jestem niepoprawną Nadziejniczką.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka