limotini
14.08.15, 13:44
Czytałam sobie ostatnio "Nawiedzony dom" i naszła mnie taka myśl: jako nastolatka czytałam Chmielewską i Musierowicz równocześnie, znaczy się, te lektury się przeplatały. I myślę, że to jest bardzo dobry zestaw, bo sposób przedstawienia różnych spraw i podejście do życia jest bardzo różne. I pięknie się te "różności" uzupełniają.
Weźmy taką miłość na ten przykład. U Musierowicz jest ona w centrum, jest najważniejszym elementem fabuły. Widzimy ją głównie w stadium zakochania, ewentualnie szczęśliwego małżeństwa. U Chmielewskiej - przeciwnie. Miłość jest jedynie dodatkiem do fabuły, dodatkową komplikacją. Widzimy ją w bardzo różnych stadiach, czytanie kolejno "Wszyscy jesteśmy podejrzani", "Krokodyla z kraju Karoliny" i "Całego zdania nieboszczyka" daje nam piękny przykład narodziny, stabilizacji i śmierci uczucia.
Macie podobne doświadczenia w tej kwestii? Albo może podobne pary autorów, którzy zyskują czytani parami?
Disclaimer: inna jeszcze wspólna cecha obu Autorek, to że ignoruję ich późniejszą twórczość, po latach dziewięćdziesiątych. Mam doświadczenie jedynie ze "starą Jeżycjadą" i "dawną Chmielewską".