Dodaj do ulubionych

Cerber-Mila

12.11.15, 11:59
Ja, odmiennie od foruma, do tej pory trochę lubiłam Milę. Za ironię, dystans i małosłowie.
Ale teraz mi to minęło. Mniemam, że bezpowrotnie, żadna ironia i małosłowie (a nawet- bezsłowie) już jej nie uratują.

Podpadła mi tym egzaminowaniem "wchodzących" do borejowego raju. Tym przepuszczaniem ich przez sito: jak się zachowa w grze. Nie tylko samym faktem takiego czegoś, ale także tym, że reszta rodziny przed Milą-cerberem drży, bo wiedzą o tym horrorowym egzaminowaniu, i czekają na wyrok. Brakuje tylko kciuka w górę lub w dół. Tutaj Ignacy z lękiem czeka na wynik testu. Noszzz...

To nie pierwszy raz, gdy miałam odruch obrzydzenia czytając Jeżycjadę. Pamiętacie w "Kalamburce" matkę Ignaca i Józefa, która wydawała podobne "wyroki" na pierwszy raz widziane ukochane synów? Na podstawie jednego spotkania, a jakże.
Obserwuj wątek
    • nigolla Re: Cerber-Mila 12.11.15, 12:50
      A nie czytacie za dużo między wierszami? To normalne, że się nowy narybek obserwuje, najzupełniej. I że się o nim potem pytluje, wydaje pozytywne lub niepozytywne opinie.
      • vilez Re: Cerber-Mila 12.11.15, 20:54
        I ma się ustawiony z góry test, jak Mila? Szufladkę z góry uszykowaną. Dwie szufladki- wejście i wyjście.
        No nie. To jest grube.
    • srebrny_lisek Re: Cerber-Mila 12.11.15, 12:54
      Generalnie widzę u MM, że z bardzo ciekawych obserwacji robi coś, co z góry determinuje wartość człowieka i jego przymioty duchowe. Obserwuje cichcem i się uprzedza albo aprobuje... kurcze, wolę, jak się od razu walnie co się myśli.

      Przypadek mamy Ignaca i Felicji - masakra! :C W Kalamburce była jeszcze wzmianka o tym, jak mama Kazia Traka (chyba) oceniała potencjalnych pracowników męża po tym jak jedzą przygotowany przez nią obiad. :D Jak jadł z apetytem i prosił o dokładkę - spoko gość,uczciwy, pracowity, można zatrudnić. Jak miamlał bez przekonania - zły gość, nie zatrudniać. ;D
      • j_a_ch Re: Cerber-Mila 12.11.15, 15:11
        >Jak jadł z apetytem i prosił o dokładkę - spoko gość,uczciwy, pracowity, można zatrudnić. Jak miamlał bez przekonania - zły gość, nie zatrudniać. ;D

        O Boże, faktycznie, to było fatalne...
        Oczywiście gościowi nie miała prawa nie smakować kuchnia mamusi , tylko jak "miamlał" to od razu do skreślenia :)
        • yackandandah22 Re: Cerber-Mila 13.11.15, 02:24
          To nie była mama Kazia, tylko dziadek Gizeli, który miał kuźnię i w ten sposób sprawdzał przyszłych kowalczyków. Po pierwsze, nie widzę analogii (testowanie pracownika - co jest normalną praktyką - a ocenianie przyszłej partnerki członka rodziny to dwie różne sprawy), po drugie w przypadku dziadka Gizeli nie chodziło o apetyt, tylko o schludność przy jedzeniu. "Kto porządnie je, ten ładnie pracuje" brzmiała konkluzja, z którą prywatnie zgadzam się w stu procentach. I to nie było fatalne, a wprost przeciwnie - jakkolwiek zgrzytam zębami, kiedy MM stara się opisać współczesną młodzież, to w opisach czasów przeszłych jest mistrzynią i zachowała lekkość pióra.
          Zarzuca się MM dorabianie gąb - to prawda - ale czy tutaj nie robicie dokładnie tego samego?
          • kosheen4 Re: Cerber-Mila 13.11.15, 17:21
            O apetyt również, jak najbardziej.

            Dziadek Gizeli miał kuźnię i kiedy zatrudniał kowalczyków do pomocy, najpierw brał ich do domu, do kuchni. Babcia stawiała tam przed kandydatem miskę jedzenia, a dziadek obserwował. Jeśli chłopak
            jadł niedbale, gnuśnie i wybrednie - nie miał szans. Jedzący energicznie, schludnie i z apetytem
            dostawał pracę. Kto porządnie je, ten ładnie pracuje - mówił dziadek.
            • zla.m Re: Cerber-Mila 13.11.15, 19:32
              Ocenianie po jedzeniu jest jeszcze głupsze niż ocenianie po stylu gry.
              • meduza7 Re: Cerber-Mila 14.11.15, 00:14
                > Ocenianie po jedzeniu jest jeszcze głupsze niż ocenianie po stylu gry.

                Och, ale możemy chyba wybaczyć dziadkowi Gizeli, czyli człowiekowi jeszcze z XIX wieku.
          • neandertalka Re: Cerber-Mila 19.11.15, 19:34
            Dodam, że MM zaczerpnęła tę scenkę z własnej historii rodzinnej, o czym pisze w "Tym razem serio" - to jej pradziadek (zdaje się) miał kuźnię i przeprowadzał taki właśnie test. Może się wam to dziś nie podobać, ale w tamtych czasach, u ludzi prostych, wydaje się to całkiem zrozumiałe i na miejscu.
    • bisturi Re: Cerber-Mila 12.11.15, 22:05
      Otóż to. Dla mnie to najgorsza scena. Naprawdę nienawidzę takiego protekcjonalnego obserwowania, nawet jako dziecko miałam na takie coś alergię. Obserwowana i oceniana robię się natychmiast przekorna. Na miejscu Agnieszki plułabym pestkami z kompotu za siebie albo siorbała zupę albo rżnęła przeciwników w grze. Przypomina mi się, że zdaje się Wokulski robił coś takiego na obiedzie u Izabeli, specjalnie wziął nie ten co trzeba nóż żeby sobie pokpić ze snobizmów arystokracji i zobaczyć jak zareagują na prostaka. Mistrz Prus. A jakże aktualny..
    • marutax Re: Cerber-Mila 13.11.15, 14:23
      Scena testowania przy grze była irytująca z jeszcze jednego powodu: otóż ocena Mili nie była tak naprawdę oparta o żadne konkretne kryteria, a o jej ?widzimisie?. Spotykam się czasami z takim zabiegiem w różnych książkach i nieodmiennie szlag mnie trafia. Polega on na tym, że oceniający przyjmuje z góry jakieś założenia i w taki sposób interpretuje dane, by je potwierdzały. Jak to wygląda w tej scenie? Otóż babcia obserwuje dziewczynę przy grze i wyraża aprobatę dla jej zachowań. Tyle że (jak ktoś wspominał w innym wątku) zachowania te wcale nie są jednoznacznie pozytywne. Jej elegancja, dystans do gry, układanie estetycznych krajobrazów itd. równie dobrze mogą zostać uznane za brak zaangażowania lub ambicji, małostkowość, demonstrację poczucia wyższości, tępotę? Jest wiele możliwości. Ociąganie się przed położeniem kolejnego kartonika może wynikać zarówno ze słodkiej nieśmiałości, jak i nieumiejętności podejmowania decyzji. W przypadku osoby, której się właściwie nie zna, wybranie prawdziwej interpretacji jest prawie niemożliwe. A już ocenianie kogoś na tej podstawie... Dlatego żywię silne przekonanie, że Mila wykorzystywała swoje analizy i obserwacje jako pretekst, by uzasadnić opinię, które wyrobiła sobie już wcześniej.
    • lowett Re: Cerber-Mila 14.11.15, 00:36
      Ja się zgadzam, że styl gry może o człowieku dużo powiedzieć. Podobnie jak styl pisania, mówienia czy czegokolwiek innego - można po tym często poznać, czy człowiek jest śmiały, pewny siebie, czy otwarty, czy lubi towarzystwo, czy raczej nie, czy działa z rozmachem czy skupia się na szczegółach itd. Nie rozumiem jedynie tego OCENIANIA, czyli właśnie decydowania, które z tych cech mają być pozytywne, które nie. W ogóle nie lubię, jak się kogoś ocenia po takich błahostkach.
      • tt-tka Re: Cerber-Mila 19.11.15, 16:02
        Ba, kiedys Mila oceniala po oczach... tez moze byc zmylkowe, oj, jeszcze jak ! ale mimo wszystko sympatyczniejsze.
        Tu mnie wpiekla nie to, ze ona ocenia - tak ma, sama sie kreowala na wyrocznie i od lat taka opinie o sobie utrwala - a to, ze IGS, kilka stron wczesniej NIECHETNY temu ocenianiu, teraz w oczach babuni szuka aprobaty i potwierdzebia dla swojego wyboru. Uch i jeszcze wrrr.

        Przy czym - mysli Mili nie poznajemy. Nie wiemy, co wlasciwie ona punktuje. A moze jej sie podoba ukladanie estetyczne, bo juz widac, ze dziewczynie nie zalezy na wygranej i da sie podporzadkowac ? Albo samo to, ze podjela gre, ktora niespecjalnie jest zainteresowana, sygnalizuje, ze da sie wtloczyc w obyczaje domu i przystosuje ? Tak sobie tylko gdybym...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka