tt-tka
14.08.16, 20:27
Przed chwila wrocilam z watku "Chyba mi rozum odjelo", dlugasny, wiec nie podlaczam, a w znacznej czesci poswiecony sprawie wyjazdu Fryca. I niech mi ktos wytlumaczy - czemu wszyscy traktuja wyjazd F.S. jako ucieczke ????
Borejki, wiadomo. Ale tak samo mowia o tym jego brat, siostra, a bodaj i matka. Wszyscy oni wiedza, ze stypendium bylo z dawna zaplanowane, uzyskanie go wymagalo sporo staran, jest wyjatkowa szansa. W dodatku Fryc dowiaduje sie o ciazy Rozy w Sylwestra, wyjezdza trzeciego czy piatego stycznia. W 2004 dni od 1 do 4 stycznia to jak raz czwartek, piatek (zapewne niepracowity), sobota i
niedziela. Facet ma juz paszport, wazniejsza od niego wize i bilet w kieszeni. I zdaniem jego (nie Rozy !) bliskich on powinien...co wlasciwie ?