matylda1001
12.12.08, 13:22
Jambroży jest stale obecny na kartach powieści więc i na naszą uwage
zasługuje. Ten prawie stuletni człowiek jest postacią bardzo ważną w
życiu społeczności Lipiec. Mimo swojego wieku i kalectwa odznacza
się niebywałą aktywnością. Nie dosyć, że jest kościelnym, to jeszcze
prawą ręką proboszcza, jego "oficerem do zadań specjalnych".
Posługuje nie tylko w kościele, ale i na plebanii. Nie opuszcza
żadnego jarmarku, uroczystości, jest zawsze tam, gdzie coś sie
dzieje. Leczy ludzi, zwierzęta, pomaga przy świniobiciu, swata młode
pary. Przy tym jak na ten wiek wykazuje się znakomitą bystrością
umysłu i pamiecią. No właśnie... Pamietacie zrękowiny Jagusi? W
karczmie jest oczywiście Jambroży i wspomina: "Miałem i ja kobietę,
ino już całkiem nie pomnę gdzie?... widzi mi sie, że we Francji...
nie, w Italii to było...". Po chwili, juz mocno pijany mówi coś
takiego: "Stoimy... stoimy... a tu naczelnik wali...Jezu Chryste!
Sam naczelnik!..." NACZELNIK... czyżby Tadeusz Kościuszko???
Insurekcja była w 1794r, i chociaz Reymont pisze o Jambrożym, jako o
starcu prawie stuletnim to chyba nie mógł pamiętać Insurekcji!?
Natomiast z całą pewnością brał udział w wojnach napoleońskich,
najprawdopodobniej w szeregach Legionów Polskich, zorganizowanych we
Włoszech przez Henryka Dąbrowskiego. Prawdopodobnie w tym czasie
mógł widziec Kościuszkę, który w tworzeniu Legionów brał udział. To
również tłumaczy jego pobyt we Włoszech i we Francji. Może nogę
stracił w bitwie pod Waterloo? We wsi jest od wielu lat (był przy
chrzcie Macieja Boryny), ale to by właśnie pasowało. Z wojen wrócił
po upadku Napoleona i jako młody inwalida znalazł zatrudnienie w
kościele.
.................................................................
1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
2. Nie podajemy gościom kapci