12.12.08, 13:22
Jambroży jest stale obecny na kartach powieści więc i na naszą uwage
zasługuje. Ten prawie stuletni człowiek jest postacią bardzo ważną w
życiu społeczności Lipiec. Mimo swojego wieku i kalectwa odznacza
się niebywałą aktywnością. Nie dosyć, że jest kościelnym, to jeszcze
prawą ręką proboszcza, jego "oficerem do zadań specjalnych".
Posługuje nie tylko w kościele, ale i na plebanii. Nie opuszcza
żadnego jarmarku, uroczystości, jest zawsze tam, gdzie coś sie
dzieje. Leczy ludzi, zwierzęta, pomaga przy świniobiciu, swata młode
pary. Przy tym jak na ten wiek wykazuje się znakomitą bystrością
umysłu i pamiecią. No właśnie... Pamietacie zrękowiny Jagusi? W
karczmie jest oczywiście Jambroży i wspomina: "Miałem i ja kobietę,
ino już całkiem nie pomnę gdzie?... widzi mi sie, że we Francji...
nie, w Italii to było...". Po chwili, juz mocno pijany mówi coś
takiego: "Stoimy... stoimy... a tu naczelnik wali...Jezu Chryste!
Sam naczelnik!..." NACZELNIK... czyżby Tadeusz Kościuszko???
Insurekcja była w 1794r, i chociaz Reymont pisze o Jambrożym, jako o
starcu prawie stuletnim to chyba nie mógł pamiętać Insurekcji!?
Natomiast z całą pewnością brał udział w wojnach napoleońskich,
najprawdopodobniej w szeregach Legionów Polskich, zorganizowanych we
Włoszech przez Henryka Dąbrowskiego. Prawdopodobnie w tym czasie
mógł widziec Kościuszkę, który w tworzeniu Legionów brał udział. To
również tłumaczy jego pobyt we Włoszech i we Francji. Może nogę
stracił w bitwie pod Waterloo? We wsi jest od wielu lat (był przy
chrzcie Macieja Boryny), ale to by właśnie pasowało. Z wojen wrócił
po upadku Napoleona i jako młody inwalida znalazł zatrudnienie w
kościele.
.................................................................
1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
2. Nie podajemy gościom kapci
Obserwuj wątek
    • jadwiga1350 Re: Jambroży 12.12.08, 14:18
      Tych opowieści Jambrożego o naczelniku to raczej nie trzeba brać
      poważnie.Wspomina przecież o nim tylko wtedy, gdy jest pijany.
      Kiedyś mógł coś słyszeć od starszych ludzi o Kościuszce, powstaniu i
      podpiął się pod to. To taki żołnierz-samochwał, coś jak
      Zagłoba.Zagłoba też plótł o swoich czynach wojennych co mu tylko
      ślina na język przyniosła.Wątpię żeby widział Kościuszkę zmarłego w
      1817 roku.Chrzest Macieja Boryny pamięta, ale mógł mieć wtedy i 10,
      i 20 lat.Gdyby dobiegał setki to nie miałby raczej siły do ciężkiej
      pracy fizycznej.
      • groha Re: Jambroży 12.12.08, 14:37
        Że stary, z fantazją i pijanica, to wiadomo, ale czy aby na pewno tylko
        samochwał? A te mendale na jego piersiach, gdy wystroił się odświętnie na
        odpust, to skąd?
        • minerwamcg Re: Jambroży 12.12.08, 17:25
          Hm, a tu mi się przypomina pewien galicyjski włościanin, który w
          Krakowie witał cysorza Francjozefa. Cesarz go pyta, skąd ma tyle
          medali, a on mówi, że te dwa z wojny, trzeci to pamiątka jubileuszu
          straży pożarnej, czwarty dostał od starosty za najpiekniejszą
          wystawową krowę, a tamte dwa pożyczył od sąsiadów.
          Ale to było w Galicji i trochę później :) Myślę, że swoje medale
          Jambroż zdobył osobiście, u l'emperera Napoliona właśnie, a czy
          Naczelnika widział istotnie czy w pijanym widzie, tego najmądrzejsze
          nie rozbierą.
    • stara_dominikowa Re: Jambroży 12.12.08, 22:08
      Tak się składa, że znałam człowieka który tylko po alkoholu opowiadał o
      wojennych przeżyciach i bardzo przypomina mi go Jambroży. Bardzo silne emocje
      jakich doświadcza się w ekstremalnych sytuacjach - wracają potem wielokrotnie w
      takich chwilach i właśnie po alkoholu. Wersja Matyldy przemawia do mnie.
    • cahir4 Re: Jambroży 12.12.08, 23:28
      Tu znowu odbijają nam się czkawką kłopoty z ustaleniem czasu akcji powieści. Bo
      ani nie wiadomo, który to rok, ani ile Jambroży ma lat. Na starca stuletniego to
      on wygląda mniej jeszcze niż Józka na dziecko dziewięcioletnie. Ale jeśli mu
      damy 90, a akcję powieści zlokalizujemy w 1880, to na jakieś resztki legionów w
      latach 1807-1812 mógł się załapać. Z drugiej strony, jeśli pójść za głosami, że
      chrzest Boryny jako dziesięciolatek zapamiętał, to ma zaledwie 68 lat. Przesuńmy
      jeszcze akcję powieści na 1884 (dalej się nie da, ze względu na wojnę z Turcją)
      i możemy się zastanowić nad kampanią włoską Napoleona III (1859), tą, o której w
      "Lalce" opowiada Rzeckiemu Wirski. A bo to jednemu cesarzowi Napoleon?
      • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 00:30
        Ze względu na udział Pietrka w wojnie rosyjsko-tureckiej, która
        skończyła sie w 1878r akcja książki nie może zaczynac się póżniej
        niż (i to już ostatecznie) jesienią roku 1882. To i tak już bardzo
        naciągnięte w czasie, bo wtedy Pietrek walczyłby najwyżej przez
        kilka miesiecy w roku 1878. Musimy to przyjąc jako pewnik. Ja
        osobiście myśle, że mógł to byc rok 1880. Druga sprawa, "prawie
        stuletni" Jambroży nie może mieć 65 lat, to absurd. Stary Bylica
        mówi, że Jambroży jest we wsi najstarszy, "bo jak ino baczę, on
        zawdy był stary" - mówi do Rocha. Ile Bylica może miec lat...70-75?,
        skoro Roch myśli, że on może być najstarszy? Co do chrztu Boryny to
        myslę, że był przy tym obecny już jako kościelny, przynajmniej tak
        rozumiem jego słowa wypowiedziane na stypie po śmierci Macieja.
        Boryna musiał sie urodzić około 1822 roku. To by pasowało. Napoleon
        III odpada w przedbiegach. Jambroży musiałby miec wtedy ponad 70
        lat! Co do żywotności starca... cóż, myślę, że Reymont trochę
        przesadzil. Tak w przypadku Jambrożego, jak i Józki, a może ówcześni
        ludzie rzeczywiście tacy byli?
        ---------------------------------------------------------------
        "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
    • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 00:00
      Mówi się, że jeśli w czasie przedstawienia w teatrze, w pierwszym
      akcie wisi na ścianie strzelba, to w ostatnim akcie ktoś z niej
      wystrzeli. W teatrze nie ma nic przypadkowego. W dobrze napisanej
      książce też nie ma przypadków, a "Chłopi chyba są dobrze napisaną
      książką? Jeśli Jambroży wspomina Kościuszkę, to znaczy, że go
      widział. Akcja książki toczy się około 1880r. Kościuszko zmarł w
      1817r, czyli jakieś 63 lata wcześniej. "Prawie stuletni" Jambroży ma
      napewno ponad dziewięćdziesiąt lat. W chwili smierci Kościuszki
      dobiega więc trzydziestki. Jego udział w wojnach napoleońskich to
      pewnik, bo toczyły sie do 1815r. Waterloo było ostatnie. Włochy i
      Francja, to kraje, które niejako automatycznie kojarza się z
      Napoleonem. Myślę, że Reymontowi postac Jambrożego potrzebna była
      dla udokumentowania ciągłości w dążeniach Polaków do niepodległości.
      .................................................................
      • cahir4 Re: Jambroży 13.12.08, 01:44
        matylda1001 napisała:

        > W dobrze napisanej
        > książce też nie ma przypadków, a "Chłopi chyba są dobrze napisaną
        > książką?

        Są, są, co nie przeszkadza, że w noc śmierci Boryny Jagusia z mężowej chałupy
        wyparowała, o mniejszych wpadkach nie wspominając. Więc proszę pod włos mnie nie
        brać, że niby jak coś mi nie pasuje, to się ośmielam wielkość autora lub jakość
        powieści postponować.

        Jeśli się trzymać wojny rosyjsko-tureckiej to faktycznie 1882 prawdopodobny
        jest. Tylko dlaczego naciągany?
        24 czerwca 1877 wypowiedziano wojnę, 3 marca 1878 podpisano pokój. Wszystko to
        trwało parę miesięcy (8 z hakiem). Pietrek o ile pamiętam wraca na jesieni, więc
        jeśli poszedł także na jesieni 1877 mógł brać udział w walkach, które toczyły
        się przez całą jesień i zimę. Pietrek twierdzi, że był w wojsku 5 lat, co by
        dawało dokładnie 1882.
        Służba w wojsku carskim od 1874 r. trwała ponoć 6 lat. Dlaczego Pietrek służył
        5? Ktoś wie? Gdyby to miało oznaczać, że poszedł wcześniej (strzelam gola do
        własnej bramki), to mógłby być to tylko 1873, a zatem mamy 1878.

        Tego, że się na pierwszego Napoleona mógł załapać, nie kwestionuję. Mniej mi do
        wyobraźni przemawia naczelnik Kościuszko. W 1817 to on już nie "walił" i
        "narodzie" "szlusuj" nie wzywał... No i jeszcze ten nieszczęśnik przez
        Jambrożego ubit "Czarny był... Jak ten sagan był czarny..." Na Santo Domingo też
        się załapał?
        • jadwiga1350 Re: Jambroży 13.12.08, 11:41
          Ale Chłopi to nie sztuka teatralna tylko epopeja. Gdybyśmy chcieli
          we wszystkim widzieć sens, to trzeba też znaleźć zastosowanie dla
          tej macicy co opadała Maciejowi Borynie.

          To co wiemy o przeszłości wojennej Ambrożego pochodzi z jego
          pijackich monologów. Coś z tego może być prawdą, ale też wszystko
          może być zmyślone. Równie dobrze Ambroży mógł nigdy nie być na
          wojnie, a nogę stracić w wyniku jakiegoś wypadku, może podczas
          polowania?
          Skoro wedle starego Bylicy Jambroży jest najstarszy we wsi, to
          Lipczakom trudno jest zweryfikować prawdziwość jego opowieści. Po za
          tym dla ludzi którzy w większości życie spędzili w jednej wsi i
          którzy są analfabetami, słowa:Italia, Francja, Napoleon, Naczelnik,
          to tylko puste wyrazy.Można im wiele wmówić, jak się ma odpowiedni
          wiek i talent gawędziarza.

          Kościelny nie opowiada o swoich wojennych przeżyciach Rochowi,panu
          Jackowi,czy choćby ksiedzu. Oni szybko odróżniliby prawdę od fikcji.
          Trzeba też brać pod uwagę, że Ambroży wcale nie musiał brać udziału
          w jakiś walkach wyzwoleńczych. Może jako poddany cara uczestniczył w
          tłumieniu Wiosny Ludów na Węgrzech, albo w wojnie krymskiej? Może
          tam widział "czarnego" Turka? Wszystko to jednak tylko spekulacje.

          Po za tym charakterystyka Ambrożego pełna jest sprzeczności. Niby
          najstarszy we wsi, niby kaleka, a siły ma że ho ho. Za pszczołami
          gania, na świniobicie sił mu starcza, a i do nieprzytomności się
          upije. Wygląda raczej na dziarskiego piedziesięciolatka, no góra
          sześćdziesięciolatka. Może wypowiedż Bylicy, że Jambroży jest
          najstarszy we wsi, to objaw starczej sklerozy?

          Może gdyby Ambroży naprawdę widział Kościuszkę, to Roch próbowałby
          wykorzystać te wsponienia w swojej działalnosci oświeceniowej.
          Zainteresować chłopów postacią Bartosza Głowackiego, czy Uniwersałem
          Połanieckim?
          Wydaje się mi że te wojenne wspomnienia Ambrożego, to tylko takie
          ubarwienia powieści, jak opowieści Rocha, czy bójka Kozłów z wójtami.
          • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 16:58
            :) Maciejowi opadła macica, synek Hanki obsunął się... to jakies
            "dawno-wiejskie" określenia dolegliwości, których napewno i my
            doświadczamy, ale inaczej nazywamy.
            Jambroży nogę stracił nie w żadnym wypadku, ale na wojnie. Sam mówi
            do Kuby, że kula mu noge urwała przy samym zadzie. Dlaczego Jambroży
            miałby kłamać w kwestii swojego udziału w wojnach? Skąd miałby
            medale? Na Wiosnę Ludów juz był za stary. Jeśli chodzi o jego
            wiek... Bylica mógłby sie mylić, ale Reymont chyba nie, a nazywa
            Jambrożego starcem "prawie stuletnim" i dodaje, że na twarzy ma
            szramy. Tylko nie powiedz, że w młodości pobił się w karczmie za
            pomoca kozika z rywalem do serca jakiejś ówczesnej, wiejskiej
            piękności :) Myślę, że Jambroży był łącznikiem między nowymi i
            starymi czasami.
            .................................................................
            1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
            2. Nie podajemy gościom kapci
            • stara_dominikowa Re: Jambroży 13.12.08, 17:23
              matylda1001 napisała:
              Tylko nie powiedz, że w młodości pobił się w karczmie za
              > pomoca kozika z rywalem do serca jakiejś ówczesnej, wiejskiej
              > piękności :)

              hihi, pewnie była to Marcjanny mamusia:)))))))))
            • jadwiga1350 Re: Jambroży 13.12.08, 18:01
              matylda1001 napisała:

              > : Dlaczego Jambroży
              > miałby kłamać w kwestii swojego udziału w wojnach? Skąd miałby
              > medale? Na Wiosnę Ludów juz był za stary.


              Czy to naprawdę były medale?
              Chłopi na wojnach pełnili rolę armatniego mięsa, a nie kandydatów
              do odznaczania medalami, nawet jeśli byli sprawnymi i odważnymi
              żołnierzami.A skoro Jambroży na tyle się odznaczył, że ktoś nadał mu
              medal, to powinien otrzymać też jakiś rodzaj renty,czy zapomogi. A
              on niczego takiego nie miał skoro posługiwał w kościele od dawien
              dawna. Dlaczego by miał kłamać? No bo był "pleciuchem". A pleciuch
              raczej nie potrzebuje powodów do zmyślania.
              Jeśli przyjmujemy, że Maciej Boryna urodził się ok. 1822r, to idąc
              do powstania miałby 40 lat. Też nie byłby najmłodszy.
              • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 22:02
                Oj, nie lubisz Ty Jambrożego! ;) Owszem, chłopi stanowili mięso
                armatnie, ale w Legionach Dąbrowskiego było troche inaczej, niż w
                innych wojskach. Dąbrowski dał możliwość awansu również żołnierzom
                nie mającym pochodzenia szlacheckiego, nakazał nauke czytania i
                pisania a także naukę historii Polski. Tak więc, jeżeli Jambroży był
                dzielnym żołnierzem, to mógł awansować i być odznaczanym. Dlaczego
                uważasz, że Jambroży był pleciuchem, czy dlatego, że wspomniał cos o
                swojej wojennej przeszłości? Owszem, wesoły był, kpił sobie z wielu
                rzeczy, ale na kłamstwie go chyba nie złapałaś? To nie Jagustynka.
                Piszesz, że za swój udział w wojnach napoleońskich i za swoje
                kalectwo powinien dostawać rentę lub zapomogę... a kto miałby mu ją
                wypłacać w Polsce pod rosyjskim zaborem, car???
                Maciej Boryna mógł iść do P.S. w wieku 40 lat, dlaczego nie?
                Przeciez nie był zramolałym starcem, a władze powstańcze obiecały
                uwłaszczenie, no i przeciez wszyscy szli.
                .................................................................
                1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
                2. Nie podajemy gościom kapci
                • jadwiga1350 Re: Jambroży 13.12.08, 22:23
                  O, nieprawda Jambrożego bardzo lubię.(Jedyna postać z Chłopów której
                  nie cierpię to organiścina.Chętnie bym ją kłonicą poprała. Dla mnie
                  jest ona większą hipokrytką niż Dulska)
                  Tylko jakoś tak sceptycznie jestem nastawiona do jego wspomnień, a w
                  szczególności do tego naczelnika. Jestem tu takim niewiernym
                  Tomaszem - trudno mi uwierzyć na słowa.
                  Lubię takie postacie z fantazją, które plotą trzy po trzy: Zagłoba,
                  Sanderus, Chilo Chilonides. Ale wiara w ich opowieści to już
                  zupełnie co innego.I właśnie kimś takim wydaje się mi Jambroży!
                  • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 23:20
                    > O, nieprawda Jambrożego bardzo lubię<

                    No, to mi ulżyło, bo ja też go bardzo lubię i uważam, za jedna z
                    najbardziej inteligentnych postaci. Czasami mam wrażenie, że on
                    dobrze sie bawi mieszkańcami Lipiec. Jeżeli rzeczywiście walczył u
                    boku Napoleona to widzial więcej świata, niż wszystkie Lipczaki
                    razem. Wiek i doświadczenie życiowe pozwalaja mu nie raz podchodzic
                    z dystansem do wiejskich problemów. Co do "materiału
                    porównawcego"... Zagłoba to "postac ponad postaciami", Sanderus...
                    uwielbiam ten szczebel z drabiny, która przyśniła sie Jakubowi :))),
                    a Chilon przywraca moją wiare w człowieka.
                    ---------------------------------------------------------------
                    "Kości zostały rzucone" - powiedział mąż, rzuciwszy chudą żonę.
        • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 16:31
          Myślę, że te "Jagusine oddechy" to zwykła, w zasadzie mało istotna
          wpadka. Pewnie to były oddechy Józczyne, a może to wszystko było
          majaczeniem umierającego Macieja? Przeciez wtedy i tak wszyscy spali
          na świeżym powietrzu.
          Najpóżniej mógł to byc rok 1882, ale mógł być również 1878. Może
          Pietrek służył tylko 5 lat własnie z powodu wojny, że niby służba
          bardziej uciążliwa? w każdym razie napewno chodzi o te lata. Do
          przybliżonych obliczeń przyjęłam sobie rok 1880.
          Kościuszko... głowy sobie uciąc nie dam, ale innego dowódcy, którego
          nazywano naczelnikiem, nie przypominam sobie. W każdym razie zmarła
          w 1817r Maria Walewska widywała w Paryżu Kościuszkę. Jeśli Jambroży
          też wtedy tam był, to całkiem prawdopodobne, że mógł się zetknąć z
          Naczelnikiem.
          Nad tym "czarnym jak sagan" też się zastanawiałam i też mi
          wychodziło, że chodzi o Haiti (a może o jakąś afrykańską kolonię?
          wszak Napoleon walczył w Afryce), ale aż sie bałam o tym napisać...:)
          .................................................................
          1. Nie zdejmujemy butów wchodząc do cudzego domu
          2. Nie podajemy gościom kapci
          • cahir4 Re: Jambroży 13.12.08, 21:40
            Ale Legiony nie walczyły w Afryce, za to na Haiti tak. Ale jeśli przyznamy mu
            taka klasyczną drogę legionową, to i insurekcję możemy, czemu nie. 3-4 lata
            różnicy tylko, w końcu to właśnie poinsurekcyjni emigranci tworzyli Legiony. W
            1794 musiałby mieć minimum 15, to w naszym "kalkulacyjnym" 1880 - 101 lat.
            Rychtyk się zgadza. Miał być stuletni i jest. Tylko się jednocześnie przesuwa z
            wymiaru realistycznego w jakiś magiczny, pozaczasowy. Bo na to, żeby załatwić
            sprawę stwierdzeniem, że wszystko zmyślił i nie musimy tego w ogóle brać pod
            uwagę, to się nie godzę. (Mimo, że spodobała mi się wizja Starej Dominikowej do
            tego stopnia, że Marcjannę Jambrożównę oczami wyobraźni ujrzałam...) Po prostu
            nie ma podstaw do tak jednoznacznego odrzucenia jego słów. Ale jak już zrobił z
            niego Reymont takiego trochę Polaka Wiecznego Tułacza, o którym śmierć
            zapomniała i który tyle w życiu widział i tyle historii doświadczył, to trochę
            dziwne jest, że akurat śmierć Boryny miałaby się dla niego stać takim
            przełomowym wydarzeniem, po którym doszedł do wniosku, że czas umierać.

            Z innej beczki: na lekceważenie wpadki ze śpiącą Jagusią się nie godzę. Wpadka
            jak ta lala, zwłaszcza w tak kluczowym momencie. Efekt pisania w odcinkach?
            Żadne tak majaczenia umierającego:
            "Noc się już czyniła, wieś kładła się spać, Jagusia, powróciwszy od matki, zaraz
            przyległa w pościel, cały dom wkrótce zasnął, a Hanka jeszcze późno w noc
            warowała przed domem, jaże wybita ze sił i srodze spłakana, pogasiwszy światła
            też się położyła." Potem zaś dopiero pojawiają się te motyle Jagusi oddechy.

            Ciekawe swoją drogą, że w swoich przecknięciach powraca raczej Maciej do czasów
            sprzed ślubu z Jagusią, nawet sprzed wygnania Antków.
            • matylda1001 Re: Jambroży 13.12.08, 22:53
              Legiony nie walczyły, ale Józef Sułkowski zdążył załapac sie na
              śmierć w Kairze. To jednak zupełnie inna droga... Sądzisz nieśmiało,
              że Jambroży mógł być na Haiti? Ja myślę, że nie o insurekcje
              chodziło. To mógł pamiętać z czasów, gdy był dzieckiem. Do wojsk
              napoleońskich mógł dołączyć póżniej, nawet w czasie kampanii
              rosyjskiej. Śmierc Boryny mogła być przełomową chwilą, może Maciej
              byl pierwszym dzieckiem, przy którego chrzcie asystował jako nowy
              kościelny?
              >Z innej beczki< Nie godzisz sie, i słusznie. Wpadka Reymonta, ale i
              moja :) nie doczytałam dokładnie i uczepiłam sie tych motyli. Mysle,
              że Boryna bardzo żałował ślubu z Jagusią i podświadomie wyrzucał te
              najnowsze przeżycia ze swojej pamięci.
              ----------------------------------------------------------
              Nie cierpię wegetarian bo zżerają pokarm mojemu pokarmowi!
              • cahir4 Re: Jambroży 17.12.08, 00:08
                Cha, czyli nie godzisz się na przesunięcie Jambrożego ze strefy realnej w taką
                magiczną trochę. No to będzie jednak kłopot z chronologią. Ten naczelnik
                przecież nie w salonie, nie na ulicy spotkany, ale jakoby do boju wzywał i
                prowadził... Ciężka sprawa.

                A przy okazji, to trafiłam jeszcze na fragment, gdzie się Jambroży do dwóch żon
                przyznaje.
                • matylda1001 Re: Jambroży 19.12.08, 23:57
                  Jambroży jest jak najbardziej realny i jestem pewna, że gdzieś
                  zetknął sie z Kościuszką, albo... Reymont coś pokręcił. Może wsadził
                  w usta Jambrożego o jedno słowo więcej, niżby należało?

                  >A przy okazji, to trafiłam jeszcze na fragment, gdzie się Jambroży
                  do dwóch żon przyznaje.<

                  Do tych, co to wczas pomarły? No tak, jakies życie osobiste to on
                  pewnie miał, ale dzieci to chyba nie? Trochę dziwne, przy dwóch
                  żonach... chociaż mogły rozproszyć się po świecie, a nawet poumierać.
        • tt-tka Re: Jambroży 19.11.16, 02:52
          cahir4 napisała:




          > 24 czerwca 1877 wypowiedziano wojnę, 3 marca 1878 podpisano pokój. Wszystko to
          > trwało parę miesięcy (8 z hakiem). Pietrek o ile pamiętam wraca na jesieni, wię
          > c
          > jeśli poszedł także na jesieni 1877 mógł brać udział w walkach, które toczyły
          > się przez całą jesień i zimę. Pietrek twierdzi, że był w wojsku 5 lat, co by
          > dawało dokładnie 1882.
          > Służba w wojsku carskim od 1874 r. trwała ponoć 6 lat. Dlaczego Pietrek służył
          > 5? Ktoś wie? Gdyby to miało oznaczać, że poszedł wcześniej (strzelam gola do
          > własnej bramki), to mógłby być to tylko 1873, a zatem mamy 1878.
          >

          Jezeli Pietrek poszedl do wojska w 1877, to by w wojnie rosyjsko-tureckiej udzialu nie bral. Swiezy rekrut (pobor byl w listopadzie jakos), kto by takiego puscil na front ? Ale mogl isc w 1876 i wtedy juz sie zgadza, mogl walczyc.
          Pietrek nie sluzyl pieciu lat, tylko piec lat byl miedzy obcymi. Ten pierwszy rok, szkoleniowy, mogl jak najbardziej odslugiwac w kraju.


          > Tego, że się na pierwszego Napoleona mógł (Jambrozy) załapać, nie kwestionuję. Mniej mi do
          > wyobraźni przemawia naczelnik Kościuszko. W 1817 to on już nie "walił" i
          > "narodzie" "szlusuj" nie wzywał... No i jeszcze ten nieszczęśnik przez
          > Jambrożego ubit "Czarny był... Jak ten sagan był czarny..." Na Santo Domingo te
          > ż
          > się załapał?

          Naczelnikiem nazywany jest zwykle Kosciuszko, ale nie wylacznie on. Wodzem naczelnym wojska polskiego w oddzialach Napoleona byl ksiaze Poniatowski, czesciej mowiono o nim wodz (lub general, choc zostal przeciez marszalkiem) niz naczelnik, ale we wspominkach Jambrozowi moglo sie nalozyc albo juz mu sie jezyk platal po pijaku.
          Smierc Poniatowskiego to 1815, blisko stuletni w okolicach 1880 roku Jambroz mogl go widziec i slyszec dowodzacego. Ba, na upartego nawet na Haiti (przed 1805 rokiem) mogl sie zalapac.
          • tt-tka Re: Jambroży 04.12.16, 12:13
            Hi, hi - wlasnie trafilam wyciagi (z lat 70-tych XX wieku) z kilku instytutow zajmujacych sie geriatria - te konkretne dotyczyly osob w okolicach setki pelnosprawnych, samodzielnych, dobrze sobie radzacych. Typu, wieta, 98 lat i nitke bez okularow nawlecze.
            Piekna historyjka - obywatel lat 102, dziennikarz jedzie robic z nim wywiad. W domu nikogo nie zastal, pyta sasiadow, gdzie moze znalezc pana takiego to a takiego. A, na cmentarzu. O Boze, umarl ? Nieee, poszedl korzenie popodcinac. Czy tam wykarczowac.
            Wierze w stuletniego Jambroza :) !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka