Dodaj do ulubionych

trzaskająca Mila

15.01.17, 23:47
Przeglądałam Imieniny w poszukiwaniu cytatów do wątku o diecie Pyzy i wzrok zatrzymał mi się na zdaniu W kuchni babcia gotowała kaszkę, trzaskając, jak to ona, pokrywkami.

Oczy mi się powiększyły jak u Shrekowego kota. Kaszkę na mleku gotuje się wszak bez pokrywki, bo trzeba to cholerstwo bez przerwy mieszać. Skoro tak, to Mila trzaskała innymi pokrywkami. Jakimi, nie wiemy. Ale trzaskała. "Jak to ona". Czyli wychodzi na to, że babcia w kuchni hałasuje, bo tak jej w duszy gra. Wyobraźnia podsunęła mi obraz Mili tańczącej flamenco w rytm trzaskania pokrywkami. Trala la la - i ryps! - pokrywką o ścianę. Ole! - i pierdut! - pokrywką o podłogę.

Układa się ładna lista:
Kłamie - jak Pyziak
Dzielna - jak Gaba
Trzaska - jak Mila
....
Obserwuj wątek
    • soova Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 10:34
      Mnie się to kojarzy raczej z osobą, która wie, że w zaistniałych okolicznościach przyrody musi godzić się z tym, że jest bez uwięzionego męża, za to z córką, która przez niespodziewane macierzyństwo właśnie skomplikowała sobie życie. Że zaś nie może wyrazić swoich negatywnych emocji werbalnie, robi to w kuchni przez trzaskanie tymi pokrywkami. Jedyny sposób, żeby ciepła i dobra matka dała ujść temu, co w środku ją dusi.
      • ciotka_scholastyka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 11:13
        soova napisała:

        > Mnie się to kojarzy raczej z osobą, która wie, że w zaistniałych okolicznościac
        > h przyrody musi godzić się z tym, że jest bez uwięzionego męża, za to z córką,
        > która przez niespodziewane macierzyństwo właśnie skomplikowała sobie życie.

        Yyyy czy przypadkiem książki ci się nie pomyliły? :)
        • soova Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 11:24
          Trochę tak, bo faktycznie błędnie zrozumiałam, że to była kaszka dla Pyzy, czyli czasy OwR. :)
          Ale, na dobrą sprawę, mojego skojarzenia to nie zmienia. Matce, która ma na głowie dorosłą córkę z rodziną (i nie może jej powiedzieć, żeby szła już na swoje) oraz dzieci drugiej córki (i nie może jej powiedzieć, że opiekować się nimi jest w stanie, ale, na Jowisza, nie na stałe), dla wyrażenia niewerbalnie negatywnych uczuć pozostaje tylko trzaskanie pokrywkami w kuchni. Nawet, jeśli kaszkę istotnie gotuje się niezakrytą.
          • tt-tka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 11:30
            Nooo...troche bardziej pomyslowa babcia symulujac skleroze albo cokolwiek innego przypalilaby kaszke raz i drugi. I bez werbalnego splawiania corek mialaby z glowy karmienie ich dzieci :)
            • soova Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 11:42
              Szkodzenie tak naprawdę wnukom, żeby załatwić sprawy z dorosłymi dziećmi? Mila by tak nie zrobiła. Poza tym jak wzięta dramaturgini w wieku lat 60 miałaby mieć sklerozę?
              • tt-tka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 12:02
                Eeee, szkodzenie ? przypalonej wnuki by nie jadly, KTO INNY , nie babcia, musialby ugotowac ponownie, tym razem udana :)

                I nie mialaby miec - ona mialaby symulowac skleroze. >O jej sukcesach drama rodzina nie wie przeciez.
                • soova Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 12:23
                  Już widzę Idę, której nie ma, jak gotuje kaszkę. Gaba też mogła być nieobecna, w końcu kaszkę zwykle gotuje się w godzinach, w których nauczyciele akademiccy zwykle dążą żwawym krokiem na zajęcia z uwielbiającymi ich studentami (korzystając z tego, że mieszkają z babcią, która żywienie domowe ogarnie).

                  Co do symulowania - właśnie to miałam na myśli. Że symulacja nie trzyma się kupy i osoby dramaturgini. Chyba że na etapie "Imienin" te sztuki były jeszcze tajne.
                  • tt-tka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 13:29
                    Rok 1997. Byly juz kaszki zalewane typu goracy kubek, nie wymagajace gotowania.
                    A wracajacym z pracy corkom podstawic pod nos kasze smierdzaca spalenizna i zawiadomic, ze na kolacje musza dziecim zrobic cos pozywnego i na cieplo. ONE musza.

                    W tym czasie geniusz Kala jest juz znany, skoro w 200 roku "od dziesieciu lat" costa costam. Ale bycie tajnym kryptomrozkiem z symulowaniem sklerozy wcale mi sie nie kloci :)

                    PS. Nie rozumiem sensu tej wzmianki o trzaskajacych pokrywkach. Co autor chcial przez to...? Ze Milicja jest rozzloszczona ? Ze juz ze starosci/przemeczenia wszystko jej z rak leci ?
                    A rodzina nadal u niej zre... Lata pozniej, w Mcgniocie, tez zre...
                    • soova Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 13:38
                      <A wracajacym z pracy corkom podstawic pod nos kasze smierdzaca spalenizna i zawiadomic, ze na kolacje musza dziecim zrobic cos pozywnego i na cieplo. ONE musza.>

                      Tak szczerze, to nie znam żadnej babci, jaka zajmuje się stale wnukami pod nieobecność rodziców, która by tak zrobiła. Wydaje mi się to nieprawdopodobne i bardziej pasujące do jakiejś naprawdę odjechanej babci - eks-hipiski pozostawionej z wnukami znienacka i nie wiedzącej, co z nimi tak naprawdę ma robić, niż do siwej pani z koczkiem, matki rodu i faktycznej pani domu.

                      <Nie rozumiem sensu tej wzmianki o trzaskajacych pokrywkach. Co autor chcial przez to...?>

                      Może właśnie chciał przemycić między wierszami to, o czym napisałam? Że Mila, owszem, zajmuje się wnukami, bo musi, ale tak naprawdę wcale jej to nie kręci, i gdyby mogła, szybko by się z tego wymiksowała?
                      • ciotka_scholastyka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 16:13
                        Albo po prostu tak ma. Moja teściowa ma irytujący zwyczaj strasznie głośnego stukania sztućcami o talerz, ale nie dlatego, że jej nie smakuje to, co je, po prostu chyba sama tego nie słyszy.
    • bupu Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 12:44
      pi.asia napisała:

      > Przeglądałam Imieniny w poszukiwaniu cytatów do wątku o diecie Pyzy i wzrok zat
      > rzymał mi się na zdaniu W kuchni babcia gotowała kaszkę, trzaskając, jak to
      > ona, pokrywkami.


      A komu ona tę kaszkę gotowała? Przecież Ignac 2.0 brzydzi się śmiertelnie mleka, a zarówno on jak i Józin byli w wieku, w którym można było im zapchać otwory gębowe czymś innym, nie wymagającym gotowania. Kanapką na przykład.
      • ciotka_scholastyka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 13:36
        Moja koleżanka bardzo lubi kaszkę. Ma 34 lata :) Wprawdzie najczęściej jada błyskawiczną, ale nadal jest to kaszka :)
      • truscaveczka Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 09:14
        Mam w otoczeniu dwóch dorosłych mężczyzn, którzy uwielbiają kaszkę. Oraz chałkę rozmamłaną w kakałku w charakterze zupy mlecznej (jeden) lub całkowicie na mus rozpaprane płatki śniadaniowe (drugi).
        A w kaszce mleko czuć mniej ;) Poza tym spokojnie można i bez mleka.
    • kajaanna Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 15:54
      Jest takie śliczne słowo: garkotłuk. Używane wobec kogoś tak nierozgarniętego, że nie potrafi zrobić nawet najprostszej czynności w kuchni bez hałasowania. Ktoś taki może też mieszać kaszę z takim impetem, że garnki na palnikach się kolebią i dzwonią. Tyle, że hałasowanie jest przejawem braku kultury. Tak samo, jak trzaskanie drzwiami, pokrzykiwanie na innych, czy zamykanie szafy kopniakiem.
    • iskrzy_54 Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 16:30
      W kuchni babcia gotowała kaszkę, trzaskając, jak to ona, pokrywkami.

      Może kaszka nie była na mleku tylko np. jaglana (pod pokrywką). A tak w ogóle to trzaskają albo niezdary albo złośnicy: mój Tata meteoropata trzaskaniem garami wyrażał żal do świata (na ogół wczesnym rankiem. Dzięki temu rodzina wiedziała o rychłej zmianie pogody. Może Autoressie znowu udało się niechcący coś pokazać - niewerbalnie wyrażone uczucia Mili do reszty kołchozu?
      • zla.m Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 18:22
        Mila, bodajże w KK, była opisana jako szybka i niecierpliwa w kuchni. Takiej osobie więcej trzaska, niekoniecznie głośno i ze złością, ale po prostu mogło jej gotowanie być bardziej dźwiękowe. Pokrywki to chyba taki skrót, mogła być szuflada ze sztućcami (anergiczne zamknięcie), garnek stawiany na palnik energicznie itp.
        • apersona Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 20:43
          Wiecznie zagoniona matka Polka?
          • zla.m Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 21:13
            Nie, naprawdę, bez podtekstów. Po prostu tak ma, że robi szybko i energicznie, no i trzaska. Moim zdaniem nic więcej w tym zdaniu o pokrywkach nie ma. :)
            • truscaveczka Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 09:15
              Ja mam jak Mila, co szalenie irytuje mojego pedantycznego i flegmatycznego małżonka ;)
    • kkokos Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 21:01
      to urocze trzaskanie. taki stały element gry. są w życiu potrzebne elementy stałe, jak opoki, jak drogowskazy, jak latarnie morskie, na których zbłąkany wędrowiec może zawiesić oko i powrócić do domu. w tym przypadku nie oko, ale ucho - miline trzaskanie pokrywkami to coś dodającego otuchy. przypominającego o borejkowskim ciepełku. zapewniającego, że cokolwiek złego by się przydarzyło, jest klan borejków i nigdy nie będzie naprawdę źle.

      o, tak to widzę. a raczej zgaduję, że widzi autorka.
      • apersona Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 21:22
        Nie wiem jak autorka i Mila, ja trzaskam pokrywkami jak się złoszczę.
        • tt-tka Re: trzaskająca Mila 16.01.17, 21:59
          Mnie wszystko leci z rak, kiedy
          - zloszcze sie
          - spiesze sie
          - zalezy mi, zeby zrobic co trzeba po cichu (bo np. inni spia)

          Cos z tego ma zastosowanie do Mel. B. ?
          • truscaveczka Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 09:17
            CytatMel B.
            Łkam cichutko...
            • tt-tka Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 10:14
              truscaveczka napisała:

              > CytatMel B.
              > Łkam cichutko...

              A to Agafia pierwsza zastosowala, nie pamietam w ktorym watku :)
              Ale poreczne, bo krotkie.
      • bupu Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 15:58
        kkokos napisała:

        > to urocze trzaskanie. taki stały element gry. są w życiu potrzebne elementy sta
        > łe, jak opoki, jak drogowskazy, jak latarnie morskie, na których zbłąkany wędro
        > wiec może zawiesić oko i powrócić do domu. w tym przypadku nie oko, ale ucho -
        > miline trzaskanie pokrywkami to coś dodającego otuchy. przypominającego o borej
        > kowskim ciepełku. zapewniającego, że cokolwiek złego by się przydarzyło, jest k
        > lan borejków i nigdy nie będzie naprawdę źle.
        >
        > o, tak to widzę. a raczej zgaduję, że widzi autorka.

        Ja tylko chciałam powiedzieć, że w moim egzemplarzu imienin Milicja pokrywkami ciska, a nie trzaska. Co poniekąd zgadza się z opisaną przez kogoś w tym wątku wizją Pokrywkowego Flamenco.
        • pi.asia Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 18:07
          bupu napisała:

          > Ja tylko chciałam powiedzieć, że w moim egzemplarzu imienin Milicja pokrywkami
          > ciska, a nie trzaska. Co poniekąd zgadza się z opisaną przez kogoś w tym wątku
          > wizją Pokrywkowego Flamenco.

          Ach, istotnie, w papierowej wersji stoi jak byk "ciskając pokrywkami". A mnie nie chciało się wstać i dlatego sprawdziłam w wersji elektronicznej, gdzie jest trzaskanie.

          No i teraz dopiero mię przytkało. Bo o ile trzaskanie można zrozumieć i usprawiedliwić pośpiechem, czy wybitnie hałasogennym grzebaniem w szufladzie z pokrywkami w poszukiwaniu tej właściwej, o tyle ciskanie pokrywkami oznaczasugeruje, że Mila ciepała nimi po całej kuchni, gdzie popadło.

          • tt-tka Re: trzaskająca Mila 18.01.17, 19:31
            No prosze, a jak Elka w Noelce cisnela dwiema slownie pokrywkami, to od razu straszny krzyk, co to za niewychowany bachor (zeby nie bylo, podzielam te opinie).
            To iloma ciskala Milicja, dlaczego i czy jak zwykle, czy wyjatkowo ?
          • gat45 Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 06:14
            pi.asia napisała:

            [...]. Bo o ile trzaskanie można zrozumieć i
            > usprawiedliwić pośpiechem, czy wybitnie hałasogennym grzebaniem w szufladzie z
            > pokrywkami w poszukiwaniu tej właściwej, o tyle ciskanie pokrywkami ozn
            > aczasugeruje, że Mila ciepała nimi po całej kuchni, gdzie popadło.
            >
            Poruszyłaś tu Waćpani niezmiernie ważki temat.
            Otóż od dawna już głowię się i głowię nad najlepszym sposobem przechowywania pokrywek do garów/patelni. Różne-m już wypróbowała, ale "szuflada z pokrywkami" dała mi do myślenia.
            I po zastanowieniu mówię NIE. Nie widzę tego. Nie wydaje mi się praktyczne.
            Mam dużo pokrywek, bo lubię, żeby mi takie jedna z drugą dokładnie pasowały średnicą do gara, a gary i patelnie mam różne-różniste. Klasyczne ustrojstwo do wieszania, o takie
            media.mathon.fr/Images/Produitsv2/Amazon/670017_0_1_-Porte-couvercle-a-susprendre-Mango.jpg
            miałam, ale mi się nie sprawdziło, sama już nie pamiętam dlaczego. Obecnie używam suszarki (ociekarki) do talerzy, ale też jestem tylko połowicznie zadowolona, bo sprawdza się tylko przy pokrywkach płaskich, a mam także trochę bombiaste i zdecydowanie bombiaste.
            Ma ktoś genialny patent na pokrywki ?
            • pi.asia Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 06:38
              W moim rodzinnym domu szuflada sprawdzała się fantastycznie, ale to były czasy pokrywek płaskich, nie bombiastych. Największa i najrzadziej używana była pozbawiona tego cycka do podnoszenia, leżała na dnie, a na niej w różnych konfiguracjach cała reszta. Nie było ich zresztą wiele: ta największa, jedna dwudziestka, dwie osiemnastki, szesnastka, czternastka i dwunastka (średnica w cm). W dodatku zawsze któraś była akurat na garnku, czasem nawet dwie.
            • tt-tka Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 08:49
              gat45 napisała:


              > Mam dużo pokrywek, bo lubię, żeby mi takie jedna z drugą dokładnie pasowały śre
              > dnicą do gara, a gary i patelnie mam różne-różniste. Klasyczne ustrojstwo do wi
              > eszania, o takie
              > media.mathon.fr/Images/Produitsv2/Amazon/670017_0_1_-Porte-couvercle-a-susprendre-Mango.jpg
              > miałam, ale mi się nie sprawdziło, sama już nie pamiętam dlaczego. Obecnie używ
              > am suszarki (ociekarki) do talerzy, ale też jestem tylko połowicznie zadowolona
              > , bo sprawdza się tylko przy pokrywkach płaskich, a mam także trochę bombiaste
              > i zdecydowanie bombiaste.
              > Ma ktoś genialny patent na pokrywki ?

              Ja mam, ale nie wiem, czy masz dosc miejsca na moj patent :)
              Otoz - kazda pokrywka spoczywa na garnku, do ktorego przynalezy. Garnki stoja sobie w szafie/szafce, a pokrywki na nich.
              Wersja dodatkowa - jesli wstawiasz garnki jeden w drugi, na najwyzszym kladziesz pokrywke bombiasta. Plaskie zostaja na suszarce.
              • gat45 Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 09:42
                Miejsca to ja mam w tak zwany bród, ale jestem na etapie ostrego zakrętu w stronę minimalizmu jeżeli chodzi o przedmioty użytkowe. Właśnie się pozbywam wielu rzeczy i zastanawiam się, czy nie zastąpić tych licznych i różnorodnych pokrywek kilkoma z silikonu i szlus (odpada trzaskanie !!!!). Tylko muszę się poważnie zastanowić nad ilością i rozmiarami, jakich rzeczywiście potrzebuję :( Wtedy mogłabym także wywalić pokrywkową suszarkę. Z tym, co się u mnie nazbierało, mogłabym chyba prowadzić kuchnię polową dla brygady wojska w pełnym składzie. Albo dywizji, nie wiem co większe.
                A propos, czym się różni rondel od garnka ? Bo są takie wysokie cylindry z dwoma uchami i niższe z rączką. Które jest które ?
                • ciotka_scholastyka Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 10:25
                  Rondel ma jedną rączkę, a garnek dwa ucha. Uszy. Uchwyty.
                  • zla.m Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 12:07
                    Dwa ucha. Ma garnek.

                    Uszu - dwoje - ma człowiek.

                    Że niby to precyzja języka jest taka. Oszustwo i tyle, wszyscy się mylą :D
                    • tt-tka Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 14:54
                      JA sie nie myle. Ucha i uszy rozrozniam. Za to do dzis nie wiem, gdzie ma brzuszek brzuchaty dzbanek. No gdzie, pytam, jak on caly okragly rowno ???

                      Dywizja jest wieksza. General brygady, general dywizji, general broni, taka byla sciezka awansu. Popatrzcie, jeszcze z lekcji PO to pamietam :)
                      • kkokos Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 18:26
                        brzuszek ma po stronie przeciwnej do rączki. czyli pod dzióbkiem.
                        • tt-tka Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 18:40
                          A ta kraglizna z tylu, od strony raczki (nie ucha ?) to co to jest ? Garbik ?
                          • gat45 Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 19:27
                            Tyłeczek ?
                            • tt-tka Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 19:40
                              Moze byc :), bardzo odkrywcza interpretacja
                              Zatem moj dzbanek sklada sie z brzuszka, tyleczka (a pomiedzy kragle boczki ?), szyjki, ucha i denka. Podoba mi sie, zaraz mu to powiem.
                              PS Dziubka biedak nie ma.Ma taka szyjke wywinieta. Ale i tak ladny.
                        • gat45 Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 19:27
                          kkokos napisała:

                          > brzuszek ma po stronie przeciwnej do rączki. czyli pod dzióbkiem.

                          Patrzcie no państwo.... Czego to się człowiek nie dowie.
                          Żyłam w przekonaniu, że dzbanuszek ma brzuszek całkiem zupełnie dookoła siebie. Składa się głównie z szyjki i z brzuszka. Denko, ucho, dzióbek to akcesoria.
                          • zla.m Re: trzaskająca Mila 20.01.17, 22:25
                            Jak ślimok, który składa się cały z nogi. Albo wunż - cały z szyi. No i głowy.
    • fornitta69 Re: trzaskająca Mila 19.01.17, 19:19
      Byla juz "Osma mila" I "Zielona mila",czas na "Trzaskajaca Mile"- to ktora pisze fanfik? ;)
      • apersona Re: trzaskająca Mila 20.01.17, 19:14
        Trzaskająca Mila rozbija gang. Albowiem Mila ciskając pokrywkami od lat trenuje sztuki walki pod nosem niczego nie podejrzewającej rodzinki.
        • pi.asia Re: trzaskająca Mila 20.01.17, 21:30
          apersona napisała:

          > Trzaskająca Mila rozbija gang. Albowiem Mila ciskając pokrywkami od lat trenuje
          > sztuki walki pod nosem niczego nie podejrzewającej rodzinki.

          Rodzina nie wchodzi do kuchni, gdy urzęduje w niej Mila, nie widzi więc, co się tam wyrabia, słyszy jedynie ciskanie pokrywkami.
          A Mila właśnie ćwiczy z nunczako.... potem cichcem uczy swego ulubionego wnuka, i w efekcie Józinek osiąga mistrzostwo:

          • apersona Re: trzaskająca Mila 20.01.17, 21:48
            "Rodzina nie wchodzi do kuchni" trudno mi to sobie wyobrazić u Borejków
            • gat45 Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 10:05
              apersona napisała:

              > "Rodzina nie wchodzi do kuchni" trudno mi to sobie wyobrazić u Borejków

              Wykupili sobie karnet do toalety dworcowej i już nie muszą przechodzić przez kuchnię.
              Powiem wam zresztą, że dla mnie to wciąż obrzydliwość jest, jak sobie wyobrażam łazienkę z wucetem, którą drzwi łączą z kuchnią akurat. Czy ta kamienica z Roosevelta pochodzi z czasów, kiedy w mieszkaniach nie budowano łazienek ? Nawet w tych najbardziej paradnych, na niskich poziomach ? Bo jeżeli była łazienka, to została przekształcona w pokój mieszkalny (nie takie rzeczy nieboszczyk kwaterunek potrafił wykręcić) - który to ? Tam, gdzie sypia Bella, majaczą mi się jakieś rury łazienkowe. A Trakowie czy Borejkowie własnym przemysłem wcisnęli łazienkę przy kuchni, bo inaczej się nie dało.
              Tylko tak mogę sobie wyobrazić powstanie łazienki w takim akurat usytuowaniu.
              • bupu Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 10:57
                gat45 napisała:

                > apersona napisała:
                >
                > > "Rodzina nie wchodzi do kuchni" trudno mi to sobie wyobrazić u Borejków
                >
                > Wykupili sobie karnet do toalety dworcowej i już nie muszą przechodzić przez ku
                > chnię.
                > Powiem wam zresztą, że dla mnie to wciąż obrzydliwość jest, jak sobie wyobrażam
                > łazienkę z wucetem, którą drzwi łączą z kuchnią akurat. Czy ta kamienica z Roo
                > sevelta pochodzi z czasów, kiedy w mieszkaniach nie budowano łazienek ? Nawet w
                > tych najbardziej paradnych, na niskich poziomach ? Bo jeżeli była łazienka, to
                > została przekształcona w pokój mieszkalny (nie takie rzeczy nieboszczyk kwater
                > unek potrafił wykręcić) - który to ? Tam, gdzie sypia Bella, majaczą mi się jak
                > ieś rury łazienkowe. A Trakowie czy Borejkowie własnym przemysłem wcisnęli łazi
                > enkę przy kuchni, bo inaczej się nie dało.
                > Tylko tak mogę sobie wyobrazić powstanie łazienki w takim akurat usytuowaniu.

                Kwestia łazienki jest dziwna. Jeszcze w IS do łazienki, zaznaczmy, że obszernej, wchodziło się z korytarza, a przy kuchni była spiżarnia. Pokoi było sztuk trzy, to znaczy sypialnia seniorów, zielony i pokój małolat.

                W Córce Robrojka napotykamy sytuację zgoła odmienną. Obszerna łazienka z wejściem z korytarza znikła jak sen jaki złoty, zastąpiona mikrołazienką z wejściem z kuchni. Mówię mikro, bo skoro pokój małolat sąsiadował przez ścianę zarówno z kuchnią jak i łazienką, duży być nie mógł. Łazienka ta wydzielona została płytami Nida Gips z kuchni, czyli musiała być nabytkiem stosunkowo nowym.

                Jakimś cudem Borejki wciąż mają spiżarnię, w której Bella znajduje skrzynkę z narzędziami, gdy chce likwidować luzy na grzybkach. Jednakże, uwaga, kolejne dziwo architektoniczne, dostajemy informację, iż w przedpokoju było czworo drzwi, wiodących do pokoju seniorów, pokoju zielonego, pokoju małolat i kuchni. Gdzieś znikły drzwi do starej łazienki, zdaje się, że z całym pomieszczeniem. Do tego autorka pokazowo strzela sobie w stopę, najpierw lokując drzwi do pokoju małych naprzeciwko pokoju Gabrysiów, z wejściem przez zewnętrzny korytarz (czy to znaczy, że Boreje zajumały kawałek klatki schodowej?), a w następnym zdaniu opisując ów przedpokój wewnętrzny, z czterema drzwiami, z których jedne prowadzą do... pokoju małych.
                Zapomnieć co się pisało w poprzednim zdaniu to już wyjątkowa sztuka, a nie wyłapać tego w korekcie, to wybitne niechlujstwo.
                • bupu Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 10:58
                  ...skoro pokój małolat sąsiadował z kuchnią i łazienką, to ta łazienka duża być nie mogła.
                • guineapigs Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 11:48
                  Bupu, ściągam beret ze łba przed Twym wpisem (w eleganckim towarzystwie na to się mówi: szapoba). Czy ja już kiedyś nie pisałam, że ty powinnaś być tzw. śledczym? Twoja zdolność wyłapywania szczegółów jest niesamowita.
                  Ale i ja się dołączam skromnie: i moim zdaniem wejście bezposrednio z toalety do kuchni jest, hm, obrzydliwe. I chodzi zarówno i o kwestię - że tak ujmę - sanitarną, i estetyczną. Nawet na prostych biwakach toaletę organizowało się jak najdalej od paleniska. Jak połączenie drzwiami sypialni z łazienką (to się jakoś fachowo nazywa) jeszcze zrozumiem, chociaż nie jestem fanką tegoż - tak bezpośrednie wejście z klopa do kuchni (oczywiście za pomocą - dzięki Boru Tucholskiemu i okolicznych zagajników -drzwi) robi ze mnie obrzydliwą.
                  • tt-tka Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 12:13
                    Pisalam o tym ! Ze mnie higieniczne obyczaje rodziny B. brzydza nad wyraz. To zostalam objechana prze forum :( (buuuu). A naczelnym obrzydem byla wlasnie ta kuchnia polaczona drzwiami z lazienkoSRACZYKIEM. Mieszanie sie upojnych woni cebuli smazonej, rosolu, perfum i wydalin; slyszenie, jak kazdy siusia wzglednie defekuje; kazdy przemarsz do przybytku bogini Kloaciny obserwowany i odnotowany przez obecnych w kuchni; jedzenie i piecie pod akompaniament z toalety.
                    Buuuueee
                    • bupu Re: trzaskająca Mila 21.01.17, 12:25
                      tt-tka napisała:

                      > Pisalam o tym ! Ze mnie higieniczne obyczaje rodziny B. brzydza nad wyraz. To
                      > zostalam objechana prze forum :( (buuuu). A naczelnym obrzydem byla wlasnie ta
                      > kuchnia polaczona drzwiami z lazienkoSRACZYKIEM. Mieszanie sie upojnych woni ce
                      > buli smazonej, rosolu, perfum i wydalin; slyszenie, jak kazdy siusia wzglednie
                      > defekuje; kazdy przemarsz do przybytku bogini Kloaciny obserwowany i odnotowany
                      > przez obecnych w kuchni; jedzenie i piecie pod akompaniament z toalety.
                      > Buuuueee

                      Zważywszy, że ta nowa łazienka wydzielona została z kuchni płytami z kartongipsu, to owszem, każde pierdnięcie i siąknięcie w jej wnętrzu musiało być świetnie słyszalne w kuchni. Co poniekąd potwierdza JT, w którym Józwa, siedząc na tronie, słyszy znakomicie rozmowę toczoną przez Milicję i Pyzę przy kuchennym stole. Także ten, smacznego.
                      • pi.asia Re: trzaskająca Mila 10.02.17, 19:23
                        Gatu, znalazłam cuś takiego

                        https://1.bonami.pl/images/products/e1/9f/e19f2c1eee-600x600.jpeg

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka