przymrozki
01.09.17, 08:46
Jak wiemy, Natalia po porzuceniu Tunia postanowiła zaszyć się "i to na dłużej" w jakiejś "odległej samotni" tak, by móc "siedzieć na pustej plaży, milczeć i podejmować decyzje". Jej wybór padł na Łebę w sezonie wakacyjny (Natalia Borejko - rzeczywistość, 0:1). Kolejną zaletą Łeby miało być to, że w nadmorskim miasteczku w wakacje utrzymanie nie kosztuje zbyt dużo (0:2). Przyjmijmy, że plany się powiodły, Gabriela nie wcisnęła siostrze opieki nad Pyzą i Tygryskiem, a Natalia szczęśliwie trafiła do ogródka Anieli.
Natalia w książce miała dwa źródła gotówki - swoje pieniądze i pieniądze od Gabrieli (których by nie dostała, gdyby nie wzięła na wakacje siostrzenic). Nie wiadomo, w jakiej proporcji je wydawała, ale przyjmijmy, że najpierw płaciła wyłącznie lub przede wszystkim swoimi. Wiemy, że Nutria wyczerpała fundusze do zera po następujących zakupach:
- dwa bilety uczniowskie i jeden studencki z Poznania do Gdyni
- cztery porcje parówek w Warsie
- dwie butelki napoju Sprite w Warsie
- ciasteczka w Warsie
- taksówka w Inowrocawiu (to po tym rachunku Natalia zauważa, że zostały już tylko pieniądze od Gabrysi, "ostatnie z tych pożyczonych", co zresztą może sugerować, że Natalia już coś z tego zasobu wydała. Raczej nie stało się to przed wyjazdem, bo Natalia pieniądze Gaby zobaczyła najwcześniej 22. czerwca, a wyjazd był 23. rano). Jeżeli proporcja cen wymienionych wyżej artykułów do średniej pensji nie uległa drastycznej zmianie od 1994 r., to moglibyśmy wyliczyć, na oko, że Natalia miała przy sobie najwyżej równowartość ok. 330 zł (bilety 100, porcja parówek 20, napój 10, ciastka 20, taksówka niech będzie, że 80, dodatkowe 30 zł zaoszczędziłaby jadąc autostopem zamiast pociągiem).
Po tym przydługim wstępie, przechodzę do pytań.
1. Gdzie ona zamierzała się myć i korzystać z toalety? Prać?
2. Gdzie chciała sobie podgrzewać wodę na herbatę, skoro kupowanie napojów nie wchodziło w grę ze względu na napięty budżet? Same dwie herbaty w taniej kawiarni dziennie wyczerpałaby połowę jej zasobów w dwa tygodnie.
3. Jak chciała oszczędzić na jedzeniu, skoro, jako wegetarianka, nie mogłaby korzystać z najtańszej opcji żywienia zbiorowego typu "Bar Biała Mewa - największy schabowy w Łebie tylko 15 zł", a jedząc chleb z serkiem topionym wyciągnęłaby nogi na szkorbut? Mięso konserwowe odpada z tych samych względów.
4. Wypadałoby kupić gospodarzom jakieś wino albo chociaż kwiatka. A dzieciom czekoladę. Przecież ona się im wprosiła do domu, zajęła matce z dwójką małych dzieci teren rekreacyjny, obniżyła komfort mieszkania (nie tylko Żeromskim, ich sąsiadom z dołu też). Za co kupiłaby to wino, ten kwiatek i te czekolady?
Oraz pytanie dodatkowe - kiedy już okazało się, że Natalia jedzie z Pyzą i Tygrysem, jak Nutria i Gaba wyobrażały sobie punkt 1 w wykonaniu trzech osób? W tym dwójki dzieci?