Dodaj do ulubionych

Najlepsza scena komiczna

04.09.06, 14:19
Która scena komiczna jest wasza ulubioną? Ciężki wybór, wiem, ale ja chyba
cenię najbardziej oświadczyny pana Collinsa. Ten jego styl i coraz bardziej
dobitne odmowy Elisabeth, w które on uporczywie nie wierzy...

W ogóle oświadczyny u Austen często są komiczne. Mamy rozmaite warianty -
panna oświadczyn nie zauważa (Opactwo), panna w oświadczyny nie wierzy,
następnie kawaler odmowy nie zauważa (Mansfield Park - tu chyba zmysł humoru
Austen przeważył nad zasadniczą koncepcją), osoba trzecia widzi oswiadczyny
tam gdzie ich nie było (Rozważna i Romantyczna)...
Obserwuj wątek
        • icegirl Re: Oświadczyny u Jane Austen 06.09.06, 13:26
          Zauważyłam też, że nie umie albo może i nie chce? pokazać, jak odpowiada kobieta
          na taką propozycję przychylnie. Ja w każdym razie tego nie zauważyłam. A jestem
          ciekawa, jak dama z towarzystwa odpowiada w takich sytuacjach :)
          • nabla_7 Re: Oświadczyny u Jane Austen 12.09.06, 00:45
            Styl Austen, według mnie, jest dość powściągliwy, autorka opisywała ówczesny świat raczej z dystansem, wyłapując przy tym elementy komiczne. Jak dla mnie to duża zaleta książek Austen i jakoś nie wyobrażam sobie tzw. scen romantycznych (a do takich można chyba zaliczyć zaręczyny) w wydaniu Austen.
            A co do komizmu to zawsze rozbawia mnie pani Bennet. Zresztą nie tylko ona.
            • emdziejka dalsze sceny komiczne 17.10.06, 13:20
              Ja właśnie odkurzyłam Emmę i w trakcie czytania okazało się, że czekma na
              pojawienie się pani Elton i te jej zasoby wewnętrzne i ta oświata, którą niosła
              miasteczku. A co było juz zupełnie fantastyczne, to choc Austen ewidentnie
              przerysowała tę postać jeśli chodzi o jej wypowiedzi, to okrasiła ją również
              smaczkami, które zostały jedynie wspomniane, np. jak pani Elton manewrowała
              wszystkimi, zeby jej powóz wracał pierwszy z wycieczki - jedno krótkie zdanie,
              ale az zaczęłam się śmiać.
              • paszczakowna1 Re: dalsze sceny komiczne 19.10.06, 23:14
                A ja sobie podczytuje "Perswazje". I podoba mi się wiecznie rozjęczana Mary
                Musgrove (jej teściowa też fajna jest).

                Pani Elton - to już satyra, i to dość ostra. Czytam z przyjemnością, ale muszę
                przyznać, że mnie specjalnie nie bawi. Tym bardziej, ze każdy się chyba zetknął
                z podobnym typem w życiu. Mnie pokarało ostatnio kontaktami z panią Elton płci
                męskiej (samice są może bardziej jadowite, ale i samcom nic nie brakuje).
                • emdziejka Re: dalsze sceny komiczne 20.10.06, 10:38
                  Paszczakowna1 - o nie, twój post to dla mnie wyrzut sumienia, że się ociągam z
                  naszą dyskusją. ale mam wytłumaczenie - emmę kupiłam sobie w składzie tanich
                  książek na koszykowej, a perswazji nie było.
                  pokochałam ten skład, juz teraz mysle, ze tam wróce i dokupie sobie mansfield
                  park i opactwo. ale perswazje - też, jak tylko gdzies dorwe.
                  • uccello Re: dalsze sceny komiczne 19.10.07, 20:22
                    Nie wiem czy bardziej mnie śmieszy Ojciec Emmy z jedynie słusznymi
                    poglądami na wiele spraw , czy bardziej mnie zachwyca dobre
                    wychowanie Emmy, która to znosi z anielską cierpliwością i taktem.


                    • panna-lee Re: dalsze sceny komiczne 08.04.08, 00:05
                      mnie bardzo bawią wypowiedzi pana Benneta...
                      no i takie kwiatki:

                      "Jak najszybciej zwrócono się do sir Williama i lady Lucas o wyrażenie zgody, któa została udzielona z najwyższym zadowoleniem i pośpiechem. Już w obecnej sytuacji pan Collins był pożądaną partią dla ich nieposażnej córki, a wprzyszłości miał jeszcze otrzymać wcale niezłą fortunkę. Lady Lucas zaczęła od razu obliczać z większym zainteresowaniem, niżby ta okoliczność mogła dotychczas w niej wzbudzić, ile jeszcze lat może pożyć pan Bennet [...]"

                      albo scenka, w której Tom Bertram przekonuje Edmunda do teatru w Mansfield opisując niepokój ich matki i konieczność rozrywki dla niej... i co potem mówi owa dama :) albo morela z Moor Park, któą tak wychwala pani Norris i opinia o moreli pastora....

                      albo to:
                      " - Co mam robić, mój mężu? Wist czy spekulacja? Co mi sprawi większą przyjemność?
                      Sir Thomas po chwili namysłu zarekomendował spekulację. Sam grywał w wista i być może doszedł do wniosku, że żona jako partnerka nie będzie go bawić".

                      co do postaci, to bardzo śmieszy mnie pan Collins, lady Katarzyna, Mary Bennet, pani Norris, a pani Elton wcale, wścieka mnie [bo znam aż dwie takie, w porywach do trzech, a że sama najbardziej utożsamiam się z Emmą, jeśli chodzi o powieści JA, to możecie pojąc dlaczego]. z podobnej przyczyny żenuje mnie Lidia. Pana Rushwortha mi raczej żal... marudna siostra Anny Elliot wywołuje u mnie zawsze mocną chęć pracy nad sobą, bo nieraz czuję się podobnie jak ona........ :) jeśli nawet nie okazuję tego w ten sposób, i jak tak teraz to piszę, muszę przyznać, że moje starania dały efekt.

                      :)
                      • mooh Re: dalsze sceny komiczne 09.04.08, 22:04
                        U Austen bardziej bawią mnie konkretne postaci niż poszczególne
                        sceny. Uważam, że najlepiej nakreśleni są bohaterowie z drugiego
                        planu. Pierwszy plan wypada zawsze dużo bardziej bezbarwnie.
                        Aaaaa, i już wiem, dlaczego nigdy nigdy nie polubię JA w
                        tłumaczeniu - po polsku ten tekst zupełnie wypłukany z tych
                        specyficznych smaczków, z komizmu sytuacji podkreślonego doborem
                        słów i składnią ... 50% w dół, jak w posezonowej wyprzedaży.
                        • panna-lee Re: dalsze sceny komiczne 10.04.08, 17:03
                          mooh: bohaterowie pierwszego planu rzadko kiedy w dowolnym dziele są bardzo śmieszni [nie licząc takiego np lesia].

                          chętnie czytałabym w oryginale, ale rozumiałabym jedno słowo na osiem, JA posługuje się zbyt bogatym językiem.... wobec tego dowolne żarty stałyby się absolutnie niezrozumiałe..... chyba że chodziłoby o książki, które znam na pamięć. ale to i tak na jedno by wyszło...

                          możesz podać jakiś przykład? żartu zabawnego w oryginale i skiepszczonego w polskim przekładzie?
                          • mooh Re: dalsze sceny komiczne 10.04.08, 22:33
                            POlskie przekłady znam właśnie wyłącznie z krótkich cytatów w
                            jakichś opracowaniach, więc nie sypnę z rękawa przykładami. Chodzi
                            mi jednak nie tyle o żart jako żart, tylko o sposób narracji.
                            Polszczyzna jest pozbawiona tej specyficznej lakoniczności
                            wypowiedzi. Po polsku trzeba napisać dwa zdania tam, gdzie w
                            angielskim wystarczy jedno. Dla celnej puenty to czasem zabójstwo.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka