Dodaj do ulubionych

Kącki i Musierowicz

01.11.17, 11:25
Czy ktoś sięgnął po najnowszą książkę Marcina Kąckiego '' Poznań. Miasto grzechu'? Jest tam niezwykle dający do myślenia reportaż o Musierowicz - nie woem, czy mogę go streścić, bo większość dotyczy spraw związanych z życiem autorki, jej relacji z rodzicami i bratem, a na forum, jak rozumiem, raczej tego tematu się nie rusza. Nie chcę zresztą analizować twórczości przez pryzmat życia ani wałkować prywatnych spraw, zresztą być może dla większość z Was kwestie poruszane w reportażu nie są nowością. Dla mnie jednak lektura jest wstrząsająca, a obraz MM wyłaniający się z jej własnych słów zestawionych z faktami historycznymi i wypowiedziami znajomych - bardzo smutny.
Obserwuj wątek
    • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 11:39
      O, nie czytałam, ale chętnie sięgnę. A co tam takiego napisano o MM?
      • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 11:56
        O ojcu Musierowicz w ogóle nic nie słyszałam. Jakie wstrząsające informacje o niej są tam zawarte?
        • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 12:36
          Według Kąckiego ojciec Musierowicz był zaangażowanym partyjne lekarzem, który wsadzał do psychuszek jednostki groźne dla ustroju - przywołany jest casus poety Bąka, bardzo utalentowanego, ale wykończonego przez system, w tym właśnie pana Barańczaka. Ojciec opuścił rodzinę i zmarł w samotności. Sama MM natomiast miała rzekomo znacznie mniej bliskie relacje z bratem, niż utrzymuje : gdy Stanisław miał zakaz publikowania i dopadły go szukany ona wygodnie wydawała swoje powieści i nikt niczego jej nie utrudniał. Nigdy nie odwiedziła brata po jego wyjeździe z Polski, wdowa po Barańczaku prawie jej nie zna, widywali się sporadycznie przed emigracją a po niej prawie wcale. Nie była też na pogrzebie. Ale mit bliskich relacji utrzymywała chętnie.
          • tt-tka Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 12:54
            marlepcia napisała:

            > Według Kąckiego ojciec Musierowicz był zaangażowanym partyjne lekarzem, który w
            > sadzał do psychuszek jednostki groźne dla ustroju


            Jan Baranczak byl patomorfologiem ! Ewentualnie sekcje zwlok jednostek groznych mogl robic.
            • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 21:23
              Tt-ko może i był patomorfologiem, ale był również dyrektorem na AM, gorliwym członkiem PZPR i nader ważną personą w medycznym swiatku Poznania. Miał nawet ksywkę " czerwony doktor" tak przynajmniej wynika z tej gazety:
              solidarnosc.wroc.pl/files/1503.pdf
          • soova Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 18:50
            gdy Stanisław miał zakaz publikowania i dopadły go szukany ona wygodnie wydawała swoje powieści i nikt niczego jej nie utrudniał

            Jeśli to jest faktycznie tak napisane, to jest to obrzydliwa insynuacja. Marian Brandys w takim razie też "wygodnie wydawał" "Koniec świata szwoleżerów", gdy szykanowano Halinę Mikołajską?
            • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 19:32
              Kącki zestawia równolegle życiorys artysryczno-zawodowy Barańczaka i Musierowicz. Niczego nie mówi wprost, ale jest dość jasne, o co chodzi. Ona publikował la i robiła karierę jako uwielbiana autorka powieści dla dziewcząt, on miał problemy z wyjazdem, wydawaniem, służbami. Na marginesie dodam, że Kącki popełnia błędy merytoryczne, które czytelnik Jezycjady wyłapie od razu: budując obraz odbioru społecznego twórczości Musierowicz przytacza cytaty z listów od czytelniczek z prośbami dotyczącymi dalszych losów bohaterów (np. słynne 'niech Nutria zejdzie się z Nerwusem, Robrojek do niej nie pasuje'), tyle że te cytaty nie dotyczą powieści, o których akurat mowa, bo Kącki skupia się na latach sprzed BBB (o samym Brulionie jest tylko zlośliwa wzmianka, że dopiero w 1991 roku MM decyduje się na aluzję w twórczości do dzieł własnego brata). Nie czytałam biografii MM, wiem to, co przedstawia mi autor reportażu. Rozmawiał z żoną Barańczaka, cytuje jej słowa, cytuje słowa znajomych i dawnych przyjaciół. Obraz Musierowicz, jaki wyłania się z reportażu jest wstrząsająco smutny, bo nawet gdy odrzucić wepchniętą tam tezę o hipokryzji (w innym poście w tym wątku pisałam o tym, że takie jest założenie całego zbioru), to mamy do czynienia z kobietą zamkniętą na świat, odizolowaną na własne życzenie od wszystkich poza rodziną, nie tolerującą krytyki.
              • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 20:36
                A to w " Tym razem serio" jest trochę inny obraz MM. Jak pogodnej, radosnej kobiety otoczonej przyjaciółmi, utrzymującej dobre kontakty z bratem i jego żoną. Są nawet zamieszczone ich wspólne zdjęcia w domu Musierowicz jeszcze w Poznaniu, gdy Baranczak przyleciał do Polski.
                To, że teraz jest odizolowana i zamknięta na świat- jestem skłonna w to uwierzyć, bo dokładnie tak samo odizolowani, zamknięci na świat są Borejkowie, w " Jeżycjadzie" jest wręcz pochwała takiego stylu zycia- zamknijcie się we własnym sosie, nie oglądajacie tv, miejcie alergię na media, za to ganiajcie do koscioła.
                • soova Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 21:01
                  "Tym razem serio" wydano w 1994 roku. Myślę, że to wiele tłumaczy.
                  • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 21:13
                    No własnie o to mi chodziło. Przez 23 lata mogła się zmienić.
                    • soova Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 21:21
                      I się zmieniła, to żadna tajemnica.
                      Robienie sprawy z tego, że nie była na pogrzebie brata, też pachnie tanią sensacją. Stanisław Barańczak zmarł 26 grudnia 2014 roku, a matka ich obojga, którą MM się opiekowała, pani Zofia Barańczakowa - 3 grudnia. Pogrzeb poety odbył się na drugiej półkuli 3 stycznia - znalezienie w takim terminie cenowo dostępnego biletu to też niełatwa sprawa. Pogrzeby w USA często mają charakter ściśle prywatny, ograniczony do kręgu najbliższej rodziny, bo na przykład tak życzy sobie zmarły. Wyciąganie nieobecności siostry w takich okolicznościach brzmi niesmacznie.
              • zla.m Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 22:59
                marlepcia napisała:

                > Kącki zestawia równolegle życiorys artysryczno-zawodowy Barańczaka i Musierowic
                > z. Niczego nie mówi wprost, ale jest dość jasne, o co chodzi. Ona publikował la
                > i robiła karierę jako uwielbiana autorka powieści dla dziewcząt, on miał probl
                > emy z wyjazdem, wydawaniem, służbami. Na marginesie dodam, że Kącki popełnia bł
                > ędy merytoryczne, które czytelnik Jezycjady wyłapie od razu: budując obraz odbi
                > oru społecznego twórczości Musierowicz przytacza cytaty z listów od czytelnicze
                > k z prośbami dotyczącymi dalszych losów bohaterów (np. słynne 'niech Nutria zej
                > dzie się z Nerwusem, Robrojek do niej nie pasuje'), tyle że te cytaty nie dotyc
                > zą powieści, o których akurat mowa, bo Kącki skupia się na latach sprzed BBB


                Jeżeli pojawiają się błędy merytoryczne dotyczące tak łatwej do sprawdzenia kwestii, jak to, kiedy wyszła jaka książka i kto był jej bohaterem, to nie napawa zaufaniem do reszty przedstawionych faktów, zwłaszcza że chodzi o coś ulotnego i podatnego na rozmaite przedstawienia, jak relacje międzyludzkie.
          • lord_vmordevol Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 10:29
            marlepcia napisała:

            > Według Kąckiego ojciec Musierowicz był zaangażowanym partyjne lekarzem, który w
            > sadzał do psychuszek jednostki groźne dla ustroju - przywołany jest casus poety
            > Bąka, bardzo utalentowanego, ale wykończonego przez system, w tym właśnie pana

            Ileż to ja już słyszałem opowieści o tym, że jeden czy drugi to istny geniusz, Nobla z matematyki by dostał, tylko System go zniszczył...
            Dziwnym tylko trafem gwiazda geniusza jakoś nigdy nie rozpalała się jasno po 1989.
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 12:01
              lord_vmordevol napisała:


              >
              > Ileż to ja już słyszałem opowieści o tym, że jeden czy drugi to istny geniusz,
              > Nobla z matematyki by dostał, tylko System go zniszczył...
              > Dziwnym tylko trafem gwiazda geniusza jakoś nigdy nie rozpalała się jasno po 19
              > 89.

              A to różnie bywa. Osobiście znałam poetę, Krzysztofa Mrozowskiego, który wypromował osobiście wielu utalentowanych poetów, przyjaźnił się z Iredyńskim i Słomczyńskim, a sam miał potwornego pecha. Przez cały PRL z przyczyn jego rogatego charakteru właściwie nie był publikowany. Pierwszą książkę wydał w 2016 roku, pół roku przed śmiercią. Druga wyszła jakoś miesiąc po jego śmierci. I przysięgam, że to wybitny poeta, cieszący się uznaniem krytyki i odbiorców oraz zawiścią kolegów po piórze, a moglibyśmy się czepiać, że czemu od razu po 89 roku jego gwiazda nie rozbłysła. Otóż nie rozbłysła dlatego, że przez wiele lat czuł się zniechęcony, odszedł od środowiska i nie chciał po prostu. Dopiero jak śmiertelna choroba złożyła go w domu, zaczął z powrotem pisać, poprawiać stare teksty, publikować na wszelkie sposoby i wracać do świata bohemy. Z tym, że ten świat musiał przychodzić do niego. I takich historii jak Mrozowskiego, myślę, że jest dużo mnóstwo.
              • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 17:15
                A ów Bąk (bynajmniej nie twierdzę, że geniusz) nie miał okazji zabłysnąć, bo go szlag przy obiedzie trafił.
            • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:47
              lord_vmordevol napisała:

              > Ileż to ja już słyszałem opowieści o tym, że jeden czy drugi to istny geniusz,
              > Nobla z matematyki by dostał, tylko System go zniszczył...
              > Dziwnym tylko trafem gwiazda geniusza jakoś nigdy nie rozpalała się jasno po 19
              > 89.

              zachęcam cię gorąco do poznania historii poety bąka, który skończył w komunistycznym szpitalu wariatów. to nie jest ten przypadek, o którym mówisz.

              ale tak to jest, jak ktos rzuca złośliwościami na temat książki, której nie czytał :P
              • lord_vmordevol Re: Kącki i Musierowicz 20.11.17, 10:07
                kkokos napisała:

                > zachęcam cię gorąco do poznania historii poety bąka, który skończył w komunisty
                > cznym szpitalu wariatów. to nie jest ten przypadek, o którym mówisz.

                Sądząc z tego, co jest napisane w Wikipedii (co to warte, to warte, ale coś tam jest), to on od 1950 roku coś świrował. Może jakby mu dobrze ustawić leki, to by z tego wyszedł, no ale psychiatria wtedy to nie była psychiatria teraz. Zresztą wcale w tej psychuszce tak wiele nie siedział.

    • tt-tka Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 12:42
      Do licha, przeczytalam KACIK i Musierowicz i zaczelam sie zastanawiac, co ona robi w kaciku i dlaczego :)

      Nie sadze (jeszcze nie czytalam), by zawarte w reportazu zostaly jakies wstrzasajace sekrety. Rodzinne sprawy i poglady MM sa mniej wiecej znane czytelniczkom autobiografii, a ze obraz niewesoly... coz, od kilkunastu lat tylko z Jezycjady, nawet nie ruszajac publicystyki i wywiadow wylania sie postac osoby, ktorej charakter, hm, szczesciu i radosci zycia nie sprzyja.
      • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 13:08
        Dlatego napisałam, że pewnie bardziej obyte fanki nie znajdą tu nic nowego. Za to zastanawia się, czemu się tam znalazła. Moim zdaniem książka jest pisana pod tezę o hipokryzji poznańskiej (nie wierzę, że Poznań czymkolwiek różni się od reszty kraju w tym aspekcie, no ale to wizja autora) i przy takim założeniu, prowadząc w ten sposób narrację, Musierowicz tu pasuje. Nie twierdzę, że słusznie. Ale reportaż jest tak skonstruowany, żeby pasowała. Swoją drogą ciekawi mnie, jaki stosunek do Kąckiego mają poznaniacy.
        • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:49
          marlepcia napisała:

          Swoją drogą ciekawi mnie,
          > jaki stosunek do Kąckiego mają poznaniacy.

          po tym, jak opisał, jak przez 40 lat dla świętego spokoju, pozorów, wyjazdów zagranicznych - i sztuki, sztuka wymaga poświęceń - ukrywali, że krollop molestuje ich synów i synów ich znajomych? zgadnij.
    • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 12:59
      Czytałam wywiad z Kąckim, w którym mówi sporo o tej książce, oraz o Poznaniu i poznaniakach. Nóż się w kieszeni otwiera. Ja mieszkałam w Poznaniu ładnych kilka lat (dwa lata liceum - studia - trzy lata po studiach), mam tam bliską rodzinę, którą odwiedzam regularnie i z przyjemnością, mam znajomych - i jak czytam te durne uogólnienia Kąckiego o poznaniakach, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Jeśli jego rewelacje n/t MM są takiej samej jakości, co o zwyczajach panujących w grodzie Lecha, to nie ma co w ogóle zabierać się za lekturę.
      • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 13:18
        Właśnie mnie to zastanawia. Nie znam Poznania ani jego mieszkańców, ale z książki wynikają mi bardzo brzydkie rzeczy i nie mogę w nie jakoś uwierzyć. Hipokryzja i zło nie są charakterystyczne dla jakiejś konkretnej części Polski czy świata w ogóle i troche mnie mierzi takie uogólnianie. Czytałam wcześniej jego MAESTRA i tam nie było to aż tak uderzające, choć przypuszczam, że cały hejt okołopoznański os tej sprawy mu się zaczął.
        • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 14:13
          Cóż, relacje między rodzeństwem bywają skomplikowane. Publicznie ciężko opowiadać, że się nie widujemy z powodu, na przykłada różnicy zdań. Rozwody też rzecz normalna. Pani Musierowicz doświadczyła tego osobiście, to wszystko Przykre, ale dużo lepsze, niż patrzenie na nieudane małżeństwo. Barańczak prawdopodobnie nie miał najłatwiejszego charakteru. Uważano go za choleryka. Wyemigrował dobrowolnie i nie nam oceniać, dlaczego nie utrzymywał kontaktów z krewnymi w Polsce.
          • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 16:58
            Znalazłam insertujący artykuł o Janie Barańczaku. Całkowite przeciwieństwo tegoż wizerunku, jaki przedstawił Kącki.
            prowincjanoc.pl/blog/2016/08/01/ze-wspomnien-jana-baranczaka/
          • piotr7777 Re: Kącki i Musierowicz 01.11.17, 17:06
            Uważam tego typu reportaże za wyjątkowo wredne.
            Podejrzewam, że Kącki nie rozmawiał z M.M. ani z jej najbliższą rodziną a rozmówców wybrał wśród osób nie do końca pisarce życzliwych. To raz.
            Dwa - pisarka niewiele wspominała o ojcu i miała do tego prawo. O ile wiem, to macierzysta redakcja Kąckiego oburzała się na wypominanie rodziców - jak rozumiem ta zasada nie jest uniwersalna.
            Trzy - M.M. pisała ciepło i z uznaniem o bracie, ale to nie znaczy, że "tworzyła mit bliskich relacji rodzinnych". Chyba nie wspominała np., że codziennie wieczorem wysyłają do siebie maile, regularnie się odwiedzają, są sobie bardzo bliscy, mają wspólne tajemnice albo coś w tym rodzaju. Owszem, pisała o bliskiej relacji z matką, która miała być pierwszym czytelnikiem jej książek, ale tego Kącki chyba nie neguje.
            Dalej - czy z faktu, że Barańczak miał od 1976 r. zakaz publikacji a jego siostra wtedy zaczęła prawdziwą karierę pisarską ma wynikać, że się między nimi nie układało. No owszem, Barańczak mógł uważać, że siostra wydając powieści w oficjalnym obiegu jakoś go zdradziła, ale byłoby to w sumie niepoważne. Z artykułu Joanny Szczęsnej z 1999 r. wynika, że to brat miał namówić M.M. do wydania Szóstej klepki, bo ona sama uważała Małomównego i rodzinę za jednorazową przygodę literacką. No i faktycznie wydanie tej powieści zbiegło się z rozpoczęciem działalności opozycyjnej Barańczaka (bo zaczęło się chyba od listu protestacyjnego przeciwko zmianom w Konstytucji PRL, potem był manifest KOR, którego Barańczak był założycielem). Tyle, że fakt ten mówi raczej więcej o ówczesnej władzy, która mimo swojej podłości nie stosowała odpowiedzialności zbiorowej niż o relacjach między rodzeństwem.
            Sorry za politykę, ale często poglądy polityczne członków tej samej rodziny się rozjeżdżają (a w wypadku rodzeństwa Barańczaków to i tak nie było tak drastycznie jak z braćmi Kurskimi) a wtedy często nie tylko się ogranicza relacje rodzinne, ale wręcz próbuje wstecznie je anulować. Być może tak jest w tym przypadku, ale podkreślam - tego nie wiem.
            • maurycykk Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 22:47
              Witam! Książkę Kąckiego czytałem i uważam ocenianie jej bez przeczytania choćby rozdziału o MM za hm... nierozsądne.
              Jeden - owszem, Kącki nie rozmawiał z MM, ponieważ rozmawiać nie chciała. W książce jest wyraźnie napisane, że próbował. Dwa - nie czyni jej żadnych zarzutów z działań jej ojca (trochę inaczej, niż w wypadku "resortowych dzieci", nieprawdaż?). Pisze natomiast o tym, że Barańczak senior porzucił wcześnie swoją rodzinę i zarówno MM jak i StB nie chcieli do tej sprawy wracać (co chyba zrozumiałe. Trzy - no właśnie wspominała: "most między Poznaniem a Bostonem czynny jest dzień i noc" napisała dziennikarka na podstawie opowieści MM. Wdowa po StB opowiada zupełnie inną historię. Kącki nie sugeruje jednak, że między rodzeństwem coś się nie układało z powodów politycznych. Twierdzi raczej, że żyli osobno, dokonywali zupełnie różnych wyborów i efekty były też rozmaite. Jeśli krytykuje działania MM w sferze polityki, to chodzi mu raczej o dopisywanie sobie ex post legendy przeciwniczki systemu. Jednak to tylko wątek poboczny. Dla mnie najważniejszymi zarzutami Kąckiego wobec MM są:konsekwentne tworzenie izolowanej "wyspy" ludzi prawych, mądrych i kulturalnych w morzu plebejskiego zła (wyspa obejmuje wyłącznie ją, jej najbliższych i - warunkowo - bezkrytyczne wielbicielki), brak wrażliwości na sprawy publiczne i prowadzony wszelkimi dostępnymi metodami atak na jakiekolwiek próby krytycznego spojrzenia na jej twórczość (od wpisów w sieci po spektakl o Jeżycjadzie). Nie twierdzę, że Kącki nie ustrzegł się błędów, może i przesady, ale należy mu się przynajmniej uczciwa krytyka tego, co naprawdę napisał.
              • soova Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 23:03
                No i teraz czuję się zachęcona do lektury.
              • bupu Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 23:27
                maurycykk napisał(a):



                > Dla mnie najważniejszymi zarzutami Kąckiego wobec MM są:konsekwentne tworzenie
                > izolowanej "wyspy" ludzi prawych, mądrych i kulturalnych w morzu plebejskiego zła

                Czyż nam to czegoś nie przypomina?
    • yasemin Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 15:17
      Też bym chętnie przeczytała. A gdzie to można kupić? W Empiku?
      • marlepcia Re: Kącki i Musierowicz 02.11.17, 17:13
        Podejrzewam, że wszędzie, bo to reportaż z Czarnego.
    • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 09:42
      Właśnie sobie czytam wywiad z Kąckim i już na samym początku muszę powiedzieć, że facet jak dla mnie jest niewiarygodny albo nie odrobił lekcji historii kultury. Pisze on mianowicie, że Poznania nie trzymają się artyści bo ci prawdziwi dostają mentalnie w mordę i zamiast Przybyszewskiego nagrodę dostaje Dmowski. Sęk w tym, że Przybyszewski wtedy był już cieniem swojej wielkości i był raczej żywym eksponatem niż prawdziwym artystą. Jego sztuka bowiem skończyła się wraz z Modernizmem.
      Kącki mówi też, że to duży problem, że Poznań wciąż nie może utrzymać artystów i nie ma wkładu w kulturę en generale. No i zastanawiam się, czy Kącki słyszał o Wiśniewskim przez lata prowadzącym Teatr Polski i tworzącym swój niepowtarzalny teatr (jasne, epigonalny wobec Kantora, ale bardzo charakterystyczny), a co z Cywińską? A co z Teatrem Animacji i konkursem na sztukę dla dzieci i młodzieży, który jest kolebką wielu wspaniałych dramatopisarzy? A co z Maltą (dawną rzecz jasna)? I tak można sobie wymieniać... Mentalności mieszczaństwa poznańskiego nie znam, ale domyślam się, że mniej więcej stare mieszczańskie rodziny wszędzie są takie same i wszędzie mają podobne obyczaje.
      • potworia Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 19:16
        Ale teza była taka, że się Poznania artyści nie trzymają, a nie, że go omijają. Z tą tezą też się skądinąd nie zgadzam, po prostu każde zjawisko artystyczne ma określoną żywotność, czy to Ósemki czy pisarstwo Przybyszewskiego.
        A tak na stronie (zawodowej): naprawdę uważasz Wiśniewskiego za wybitnego twórcę? A może znasz kogoś, kto szczerze uważa?
        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 22:29
          Może nie za wybitnego, ale za interesującego. "Modlitwę chorego przed snem" widziałam tylko na video, bo inaczej nie miałam szans. Oglądałam ją już na studiach i się zastanawiałam, na ile spektakl robi mu muzyka Satanowskiego a na ile on sam. Nie wiem. Sądzę, że bez Satana nie miałby fajnych spektakli. Widziałam jeszcze kilka jego dzieł i dobrze mi się je ogląda. Od kolegów, którzy z nim pracowali wiem, że lubią grać w jego spektaklu. Nie sądzę, żebym znała kogokolwiek, kto uważa Wiśniewskiego za wybitnego, bo wybitny nie jest. Ale jest dobry. I jest dość wyraźny.
          • potworia Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 23:56
            Dzięki. Wyraźny na pewno. Dla mnie uosabia wszystko, czego w teatrze nie znoszę, ale po jakimś koszmarnym Samuelu Zborowskim (Narodowy, 20 lat temu) nie pofatygowałem się już na nic nigdzie. Nb, czy on nie w Nowym poznańskim się zabunkrował na ostatnim etapie życia twórczego?
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 07:27
              Nie wiem, jakoś dwa, trzy lata temu robił spektakl w Powszechnym w Radomiu. Niedawno zrobił coś (chyba wg Gogola) w Och Teatrze, ale nie śledzę zbyt uważnie jego ścieżki zawodowej.
              • potworia Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 08:50
                Tak, dopytalam, polecial z Nowego i buja sie teraz po prowincji (czy moze byc gorzej niz Radom?)Nawet wspolpraca z woclawskim Polskim/Morawskim sie skalal. Wiem, ze mial swoja chwile wielkosci w latach osiemdziesiatych, ale rejestracje tego, moim zdaniem, nie uzasadniaja. A wielkosc Kantora wciaz wali po oczach i po pysku.
                • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 09:32
                  Oczywiście, że Kantor wali po pysku i miał dobrego realizatora dla TV, bo do telewizji ustawiała mu spektakle Borys-Damięcka. Wiśniewski za to miał swój teatr w Warszawie w latach 90tych. Radom nie jest najgorszy, ten teatr jest całkiem dobry, bywa dużo gorzej niż Radom.
                  • potworia Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 09:58
                    Nie, nie ma gorzej niż Radom. Byłam w Rio, byłam w Bajo, wiem co mówię.
                    I nie, nie jest to nie jest kwestia poziomu realizacji, tylko jakości artystycznej. Naturalnie Ty możesz cenić Wiśniewskiego, konsensusu tu nie znajdziemy, jeśli uważasz teatr Kochanowskiego za "całkiem dobry", to gusta nam się raczej rozjeżdżają. Po prostu nie sądzę, żeby nieznajomość jego (Wiśniewskiego) dzieła kogokolwiek dyskwalifikowała.
                    • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 10:07
                      Dobra, zgodzę się, bo słabo znam ten teatr. Wiem na podstawie wrażeń kolegów tam grających. Ci z Radomia opowiadają o swojej pracy, a ci z na przykład Łomży, już niekoniecznie.
                      • potworia Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 11:28
                        Ups, jesteśmy dwa cale od znalezienia wspólnych znajomych... i to w Radomiu;-)
                        I żeby się całkiem pogrążyć, się nie powstrzymam: TO W ŁOMŻY JEST TEATR?!
                        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 11:44
                          Jest :) Większość zespołu to adepci a nie dyplomowani aktorzy i pamiętam taką niezręczną ciszę, jak wszedł nam do garderoby w akademii, dziekan (tuż przed spektaklem dyplomowym, którymś z kolei, dawno po premierze i ocenach) i zapytał "dziewczyny, która z was chce iść na etat do Łomży?".
                          • minerwamcg Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 13:34
                            A, to mi się przypomniał Sieradz i tamtejszy aktor, który reżyserował żołnierzom z pobliskiej jednostki akademię ku jakiejś czci. I o nim jeden z pracowników teatru powiedział z uznaniem: "oo, to jest aktor jak skur.., ma skończone liceum ogólnokształcące!"
    • vilez Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 17:18
      Książka Kąckiego nie jest dobra. Nie miał na nią pomysłu. Portret Poznaniaków to nie jest. Brak staranności, błędy rzeczowe. Dlatego rozdział o pani MM traci z tej perspektywy na znaczeniu.
      Ale dam początek rozdziału, ubawił mnie, nie zaprzeczę ;)

      "Otoczony murem dom przy cichej ulicy pod Poznaniem. Wciskam guzik domofonu.
      – Zastałem panią Małgorzatę Musierowicz?
      – Nie ma pani Musierowicz – mówi przez domofon głos Małgorzaty Musierowicz, charakterystyczny, wysoki i melodyjny.
      – A kiedy będzie?
      – Wyszła.
      – Jestem reporterem, chciałbym…
      – …a pan nie wie, że pani Musierowicz od dawna nie udziela wywiadów? – tłumaczy mi głos Musierowicz.
      – Ale ja mam tyle pytań…
      – Niestety. Do widzenia – kończy głos Małgorzaty Musierowicz."
      • dakota77 Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 17:20
        Tez bym udawala, ze to nie ja, gdyby mnie w domu nachodzono.
        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 17:23
          A ja bym na miejscu pani Musierowicz jednak udzieliła wywiadu. Może umówiłabym się na inny termin, ale nie odmówiłabym. Pani Musierowicz jednakże odmawia wywiadów, więc pisze się o niej artykuły bez niej i potem jest rozgoryczona na wraży świat. A mogłaby bronić swoich pozycji, prawda? Zwłaszcza, że prawdziwa cnota krytyk się nie boi.
          • dakota77 Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 17:29
            Moglaby, ale milo byloby, gdyby dziennikarze probowali umawiac sie na wywiad klasyczna droga telefoniczna. Bo nachodzenie w domu jest malo fajne.
        • vilez Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 18:09
          Dakota, ja bym może nie udawała. Ale obowiązku udzielania oczywiście wywiadu nie ma. Mozna po prostu odmówić.
          Niemniej to jest dobre. W wydźwięku książkowym ;)
          • dakota77 Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 18:15
            Tak powaznie tez bym nie udawala. Odmowilabym, a najpewniej nawet nie odebrala domofonu, gdybym nikogo sie nie spodziewala. Ale naruszanie prywatnosci sprawia, ze skora mi cierpnie. A jestem osoba prywatna.
      • soova Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 18:34
        Pani Musierowicz z tym udawaniem, że jej nie ma w domu, jest chyba ofiarą mało asertywnego wychowania. W takich sytuacjach mówi się po prostu: "Dziękuję za propozycję, ale nie udzielam wywiadów. Proszę mnie nie nachodzić w domu." Kropka.
        • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 19:47
          A skąd Kącki miał pewność, że rozmawia z Musierowicz a nie np z jej córką? MM od lat nie udziela się w mediach, ja np nie wiem jaki ma tembr głosu. Ale wiem, że często córki mają bardzo podobne głosy do matek, mnie np zawsze mylono z moją mamą, gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami i odbierałam telefony.
          • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 08:42
            miodowocytrynowa napisała:

            > A skąd Kącki miał pewność, że rozmawia z Musierowicz a nie np z jej córką? MM o
            > d lat nie udziela się w mediach, ja np nie wiem jaki ma tembr głosu. Ale wiem,
            > że często córki mają bardzo podobne głosy do matek, mnie np zawsze mylono z moj
            > ą mamą, gdy jeszcze mieszkałam z rodzicami i odbierałam telefony.

            Miodowa, dokładnie! U nas też tak było, w końcu odbierając telefon zaczęłam specjalnie od razu zawyżać głos, żeby kojarzono go z młodszą z dam X zamieszkujących nasz dom :)
        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 22:25
          Pewnie był to taki zabieg literacki Kąckiego, że proszę: autorka, która pisze o rodzinie, której drzwi do mieszkania są jak brama w Soplicowie na wciąż otwarte i każdy spokojnie może wejść, dostać herbatki a nawet i ciasta, a w realu pani Musierowicz nie wpuszcza. Nie twierdzę, że ma wpuszczać, bo nie powinna choćby dla własnego bezpieczeństwa. Wiadomo, że ludzie i wielbiciele są różni. I oczywiście, że Kącki powinien spróbować umówić się w sposób cywilizowany. Też nie odbieram domofonu jak z kimś nie jestem umówiona. Jak to znajomy to zadzwoni telefon, mówiąc "słuchaj, jestem pod twoim domem, mogę wejść?" a jak nieznajomy to niech się postara jeśli zależy mu, żeby mnie zobaczyć.
          • vilez Re: Kącki i Musierowicz 04.11.17, 22:46
            Tak. Jako zabieg literacki mnie to troszkę ubawiło... Bo wyobraziłam sobie podobną scenę w którejś z książek samej MM. Zabawna byłaby chyba, docenilibyśmy dowcip itd (przynajmniej niektórzy z nas). Mam takie poczucie, że Kącki zagrał tym z samą pisarką. Nie wiem, na ile świadomie tym, zagrał, na ile instynktownie...
            Bo że przy tym wyzłośliwił się personalnie (już do osoby MM), która, jak się domyślam, odmówiła mu wcześniej wywiadu drogą telefoniczną lub mailową, więc poszedł pod dom (prokurując tę scenę?), to jest dla mnie jasne.
            • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 05.11.17, 23:37
              A ja się zastanawiam czy on rzeczywiście tam był. Bo ja widziałam ten dom i on absolutnie nie jest otoczony murem, tylko przepięknym, wysokim żywopłotem. Rzadko się widuje tak śliczny zywopłot.
      • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 08:37
        vilez napisała:

        > – Jestem reporterem, chciałbym…
        > – …a pan nie wie, że pani Musierowicz od dawna nie udziela wywiadów? – tłumaczy
        > mi głos Musierowicz.
        > – Ale ja mam tyle pytań…
        > – Niestety. Do widzenia – kończy głos Małgorzaty Musierowicz."

        Naprawdę? Kącki, serio? Tak się załatwia sprawę? "Jestem reporterem i masz mi otworzyć drzwi, skoro się fatygowałem"?

        I nie, nie uważam, że MM powinna w tym momencie "umówić się na wywiad, na później". Niby dlaczego?
        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 09:34
          żeby potem nie mieć pretensji, że piszą o niej nieautoryzowane teksty. Poza tym absolutnie nie wierzę, że Kącki tak zrobił. Sądzę, że tylko tak sobie wymyślił i tak to napisał.
          • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 09:43
            " Żeby nie mieć pretensji, że piszą o niej nieautoryzowane teksty"- serio, to po trzeba zakłócać spokój autorce w domu, a ona ma się potulnie zgadzać ? MM na stronę internetową, co za problem się z nią skontaktować własnie przez nią, jesli opisana sytuacja była w ogóle prawdziwa, bo opis domu się nie zgadza.
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 10:54
              Ale ta sytuacja na bank nie jest prawdziwa.
              • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 11:40
                zuzudanslemetro napisała:

                > Ale ta sytuacja na bank nie jest prawdziwa.

                Co także fatalnie o Kąckim świadczy.
                • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 13:27
                  Oczywiście, że i nachodzenie i kreowanie sytuacji w etyce zawodowej reportera nie powinno mieć miejsca i źle świadczy o autorze. Wcale go nie bronię tylko piszę, co bym zrobiła na miejscu pani Musierowicz, gdyby ta sytuacja faktycznie miała miejsce.
        • vilez Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 14:27
          > Kącki, serio?

          Chyba serio, skoro to umieścił ;)
          Moim zdaniem sam sprokurował tę scenę. Tzn. dostał od pani MM odmowę udzielenia mu wywiadu i polazł pod jej dom. Albo i wymyślił tę scenę, bógraczywiedzieć.

          > Tak się załatwia sprawę?

          Nie, tak się nie załatwia, ale jak widać niektórzy tak załatwiają...

          [Tak, wiem, że to były pytania retoryczne ;) ]

          > I nie, nie uważam, że MM powinna w tym momencie "umówić się na wywiad, na późni
          > ej". Niby dlaczego?

          Ale to chyba nie do mnie. Bo ja tak nie twierdzę. Napisałam, że można odmówić wywiadu.
          • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 14:32
            vilez napisała:


            > > I nie, nie uważam, że MM powinna w tym momencie "umówić się na wywiad, na
            > późni
            > > ej". Niby dlaczego?
            >
            > Ale to chyba nie do mnie. Bo ja tak nie twierdzę. Napisałam, że można odmówić w
            > ywiadu.

            Nie, to nie było do ciebie, to była zbiorowa odpowiedź na dwa lub więcej postów :)
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 06.11.17, 14:55
              To było raczej do mnie :)
              • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 16.11.17, 23:26
                No więc muszę Wam powiedzieć, że mam już tę książkę, na razie przeczytałam jeden rozdział o MM i jestem wstrząśnięta i zszokowana. Nie wiem, na ile ten obraz jest wypaczony, bo Kącki nie kryje specjalnie swojej niechęci do niej. Zawsze odbierałam ją jako osobę ciepłą, fajną, życzliwą taką własnie " Gabrysię Borejko" a tu nagle po lekturze jawi mi się jej obraz- jako zdziwaczałej, zdewociałej, nieprzyjażnej starszej pani. Pani, która bez powodu pozrywała kontakty ze swoimi koleżankami, przyjaciółkami- np Hanna Kruszewska opowiedziała wstrząsającą historię, jak to po latach wspólnej przyjaźni i wzajemnego pomagania sobie, MM nagle ( podobno bez przyczyny) oświadczyła jej, że męczy ją ta relacja, potem natknęły się na siebie po latach w aptece i zaledwie się sobie ukłoniły i takich historyjek jest jeszcze kilka. O relacjach z bratem to już tu napisano, ja dodam jeszcze tylko, że w 2016 r była zaproszona na odsłonięcie murala Barańczaka i pasażu również jego imienia na UAM. Na żadną uroczystość nie przyszła.
                Nie wiem na ile Kącki podaje prawdziwe fakty, na ile przeinacza, na ile podkoloryzuje i podkręca, ale jeśli założyć, że to szczera prawda- to smutny ten obraz MM.
                • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 16.11.17, 23:52
                  miodowocytrynowa napisała:

                  > Pani, która bez powodu pozrywała kontakty ze swo
                  > imi koleżankami, przyjaciółkami- np Hanna Kruszewska opowiedziała wstrząsającą
                  > historię, jak to po latach wspólnej przyjaźni i wzajemnego pomagania sobie, MM
                  > nagle ( podobno bez przyczyny) oświadczyła jej, że męczy ją ta relacja, potem n
                  > atknęły się na siebie po latach w aptece i zaledwie się sobie ukłoniły
                  A ja sie zastanawiam: jakim czlowiekiem trzeba byc, zeby takie rzeczy wywlekac? Jeszcze gdyby MM zrobila jej jakies swinstwo, to wtedy rozumiem: eks przyjaciolka opowiedzialaby o tym, zeby przestrzec przed MM innych ludzi. Ale w tej sytuacji? Nie ladniej by bylo, ze wzgledu na dawne wspolne przezycia, trzymac buzie na klodke? (O ile oczywiscie Kacki nie zmysla, albo nie wyciagnal zwierzen podstepem.)
                  • soova Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 07:15
                    Wystarczy, że była rozżalona na przykład na postępowanie osoby, z którą łączyła ją przyjaźń, a reporter pociągnął ją za język i poszło.
                    • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 09:55
                      Nie dowierzałabym Kąckiemu, Miodowa. Przynajmniej we wszystkim. Dziennikarz śledczy z założenia tropi sensacje . Materia o byłej przyjaciółce Kruszewskiej, to właśnie taka kontrowersja. Oczywiście bywa, że coś się zmienia, bo człowiek nie krowa. W ogólności obraz Musierowicz może być mocno zafałszowany, podkoloryzowany. Skoro ktoś ma tyle wyobraźni, aby wymyślić dom otoczony murem, podczas gdy jest inaczej Za to dostałby minus od razu. Nie mamy, bowiem do czynienia z powieścią fikcyjną, ale reportażem i niewiarygodny początek dyskredytuje z punktu kogoś, kto ma odpowiedzialny zawód. Raczej nie kupiłabym książki, by poznawać tanie rewelacje. W złości mogę usiąść i wyprodukować paszkwile na nielubianego osobnika. Przecież to łatwe.
                      • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:06
                        Rosa ma rację. I nie podoba mi się, jak bardzo ten wątek zmierza w stronę dyskutowania o samej osobie MM. Mieliśmy tu tego nie robić.
                        • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:27
                          emae napisała:

                          > Rosa ma rację. I nie podoba mi się, jak bardzo ten wątek zmierza w stronę dysku
                          > towania o samej osobie MM. Mieliśmy tu tego nie robić.

                          Raczej rozmawiamy o książce, w której jest taki a nie inny opis MM. Dlaczego mielibyśmy jej nie omówić, skoro autor przedstawił Musierowicz w nieprzychylny sposób. Ja np jestem wstrząśnięta tym opisem.
                          • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 13:37
                            miodowocytrynowa napisała:

                            > Raczej rozmawiamy o książce, w której jest taki a nie inny opis MM. Dlaczego mi
                            > elibyśmy jej nie omówić, skoro autor przedstawił Musierowicz w nieprzychylny sp
                            > osób. Ja np jestem wstrząśnięta tym opisem.

                            OK, masz rację, po prostu zaniepokoiłam się, w jaką stronę to może pójść.
                      • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:24
                        Na pewno z jego opowieści bije niechęć do MM i to się daje wyczuć. Zarzuca jej np, że w l 70 pracowała jako instruktorka plastyki w Centrum Kultury ( to ciekawe, bo w " Tym razem serio" MM nawet się nie zająknęła na ten temat) i robiła dekoracje i gazetki " ku czci". OMG, a co to za grzech znowu? Nauczyciele w szkołach tez przygotowywali akademie i gazetki szkolne " ku czci" bo takie były czasy po prostu. Jest wyraźny zarzut, ze MM nie poleciała na pogrzeb brata, ale co tu się dziwić? Starsza, 70-letnia kobieta miałaby z przesiadkami lecieć na drugi koniec świata, miała prawo nie mieć ochoty na tak długą i męcząca podróż. Jest jeszcze wypowiedź niejakiego Lecha Dymarskiego, który opisuje jak to po wyjeździe do USA Barańczaków wprowadził się do ich mieszkania. Jak się okazało, w czasie gdy tam mieszkał MM wraz z matką upominały się o kolejne rzeczy po Stasiu- wzięły tv, płyty, maszynę do pisania etc. Jest też wypowiedź jakiejś jej kolejnej przyjaciółki Lidki, która odmawia dłuższej rozmowy " Nie zabiorę głosu na jej temat, od jakiś 2-3 lat Małgorzata nie chce mieć ze mną kontaktu, zupełnie nie wiem dlaczego i nie chcę już wiedzieć".
                        Taki smaczków jest jeszcze parę.
                        Oczywiście, że Kącki mógł na przykład uderzyć wyłącznie do jej wrogów, wtedy wiadomo, że wszystkie wypowiedzi są negatywne.
                        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:33
                          No, zarzut, że prowadziła zajęcia i robiła dekoracje jest idiotyczny, bo każdy robił chałtury i żył z tego. Podobnie dzisiaj. Ja co prawda nie przyjęłabym roli w spocie reklamowym o zabarwieniu politycznym, bo lubię patrzeć w lustro i nie lubię się szmacić, ale zdarza mi się chałturzyć wbrew swoim przekonaniom, kiedy widzę, że nie robię nikomu niczym krzywdy tylko wykonuję swoją robotę.
                          Zarzut, że się upominały o rzeczy po bracie też głupi - każdy normalny chciałby wziąć rzeczy po wyjechanym bliskim choćby po to, żeby wiedzieć, co się z nimi dzieje.
                          Zarzut, że nie pojechała na pogrzeb brata o tyle niesprawiedliwy, że chyba jednocześnie miała starą i umierającą matkę. Nie znam takiego bohatera, który zostawiłby żyjącą jeszcze i potrzebującą opieki osobę, żeby być na uroczystości po drugiej stronie świata.
                          Co do zrywania przez MM przyjaźni - jestem w stanie uwierzyć, że pozrywała wieloletnie przyjaźnie z bliżej nie znanych przyczyn. Dla mnie alter ego MM w jej powieściach to Milicja. Kiedyś otwarta i życzliwa teraz beserwiser pierwszej wody i kompletnie nieprzemakalna na nic. Wydaje mi się, że taka też jest MM i tak ewoluuje ona osobiście jak postać przez nią wykreowana. Oczywiście, mogę ją tą hipotezą krzywdzić i nie będę tworzyć jej profilu psychologicznego na podstawie jej dzieł. To tylko moje domniemanie.
                          • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:41
                            No akurat mama chyba umarła z 3 tygodnie przed Barańczakiem, ale tak jak opisałam wcześniej- 70 letnia kobieta niekoniecznie musi miec ochotę tłuc się na drugi koniec świata z przesiadkami w kilkunastogodzinnej podróży.
                            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:46
                              Nie pamiętam chronologii, wydawało mi się, że najpierw umarł Barańczak. Tak czy siak - w trakcie ciężkiej żałoby człowiek ma ochotę na wszystko tylko nie na podróż na pogrzeb.
                              • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:47
                                I sądzę, że wiek tu nie ma żadnego znaczenia.
                        • zla.m Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 11:47
                          miodowocytrynowa napisała:

                          > Na pewno z jego opowieści bije niechęć do MM i to się daje wyczuć. Zarzuca jej
                          > np, że w l 70 pracowała jako instruktorka plastyki w Centrum Kultury ( to cieka
                          > we, bo w " Tym razem serio" MM nawet się nie zająknęła na ten temat)

                          a to mnie akurat nie dziwi, jakbym po iluś tam latach pisała o swoim życiu, to by raczej mało ważne prace, takie chwilowe, wyleciały. Pisała o związku swojego życia z książkami, widocznie tego związku nie było/nie widziała

                          i J
                          > est jeszcze wypowiedź niejakiego Lecha Dymarskiego, który opisuje jak to po wyj
                          > eździe do USA Barańczaków wprowadził się do ich mieszkania. Jak się okazało, w
                          > czasie gdy tam mieszkał MM wraz z matką upominały się o kolejne rzeczy po Stasi
                          > u- wzięły tv, płyty, maszynę do pisania etc.

                          ale co to za zarzut? Gość mieszkał w czyimś mieszkaniu, miał meble, wyposażenie... i pretensje, że ktoś coś z tego wyposażenia zabrał? To już czepialstwo wyższej wody (nie Twoje, tylko autora)

                          Jest też wypowiedź jakiejś jej ko
                          > lejnej przyjaciółki Lidki, która odmawia dłuższej rozmowy " Nie zabiorę głosu n
                          > a jej temat, od jakiś 2-3 lat Małgorzata nie chce mieć ze mną kontaktu, zupełni
                          > e nie wiem dlaczego i nie chcę już wiedzieć".

                          No wyraźnie pani MM pozrywała niektóre znajomości/przyjaźnie. Naprawdę, sprawa między nią i przyjaciółkami. Zupełnie nie do oceny (i nie robienia z tego zarzutu!) w sytuacji, gdy nie wiemy jak te przyjaźnie wyglądały, co się tam działo itp.

                          Naprawdę, im więcej przytaczasz, tym słabsze wydaje się to dzieło.
                          • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 13:09
                            Zastanawia jeszcze jedno a propos tych przyjaźni. Z biografii Musierowicz wynikało, że Kureszewska, to córka profesora Węgrzynowicza, wspomnianego już fizyka z Dąbrówki . Trudo uwierzyć w fakty przedstawione przez Ką Ojciec będący wzorcem dla pokoleń uczniów nie wychowałby własnego dziecka na plotkarkę zafascynowaną odkrywaniem bardzo osobistych spraw przed obcymi. Wprawdzie to moja interpretacja, al rozsądna kobieta nie robi takich rzeczy. Dziennikarz powinien kierować się przede wszystkim etyką, a sposób przeprowadzania wywiadów, raczej przeczy, że zna to sformowanie. Gdyby do mnie przyszedł znienacka koleś i nachalnie namawiał do tracenia czasu zrzuciłabym go ze schodów na zbity łeb. Względnie zadzwoniła po policję. Uważam, że dobrze byłoby poinformować autorkę o uzyskanych informacjach. W sumie chciałam sklecić takową wiadomość prywatną, bo niezależnie od dywagacji o charakterze ne znoszę dokuczania innym.
                            • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 13:16
                              Oj, wiedziałam, że coś pokręcę. W biografii napisano o wnuczce nie córce, mój błąd. Wybaczcie. Tak czy siak na jedno wychodzi.
                            • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:15
                              rosa_huberman napisała:

                              > Zastanawia jeszcze jedno a propos tych przyjaźni. Z biografii Musierowicz wynik
                              > ało, że Kureszewska, to córka profesora Węgrzynowicza, wspomnianego już fizyka
                              > z Dąbrówki . Trudo uwierzyć w fakty przedstawione przez Ką Ojciec będący wzorc
                              > em dla pokoleń uczniów nie wychowałby własnego dziecka na plotkarkę zafascynowa
                              > ną odkrywaniem bardzo osobistych spraw przed obcymi. Wprawdzie to moja interpr
                              > etacja, al rozsądna kobieta nie robi takich rzeczy.

                              jakie to cudownie poznańskie, co napisałaś! nie wywlekać przed obcymi, zamieść pod dywan! pozory najważniejsze! jak cudownie zignorowałaś słowa kruszewskiej, że jej dziadek miał dwie twarze: "otwarty i miły" wobec uczniów, był dla rodziny "ponury, milczący, odizolowany". liczy się tylko to, co widać na zewnątrz, prawda? i właśnie dzięki takiemu myśleniu m.in. przemoc domowa w polsce rozkwita. tak, zdaję sobie sprawę, że używam dużych słów, robię to świadomie.

                              a stwierdzenie "rozsądna kobieta nie robi takich rzeczy" (o rany, jaka cudna dulszczyzna w najlepszym wydaniu! niesamowite, że wciąż są kobiety, które tak myślą i mówią!) w tym kontekście jest obrzydliwym tekstem poznańskiej dulskiej. nie znalazłam w opowieści hanny kruszewskiej nic, za co mogłabym ją potępić lub co by wzbudziło moją niechęć. a już zupełnie od czapy jest nazywanie jej plotkarą (??).
                              • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:25
                                Posłuchaj, nie czytałam wywiadu. Także nie znam słów Kruszewskiej o dziadku. Dlaczego wyzywasz od Dulskiej? Mam swoje zdanie, toteż je wyraziłam Przyjaźnie się kończą, czy jest w tym coś dziwnego? Czy do normy należy obgadywanie byłych przyjaciółek? Palnąć coś w złości łatwo, za to odkręcić nie zawsze się da.
                                • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:32
                                  rosa_huberman napisała:

                                  > Posłuchaj, nie czytałam wywiadu. Także nie znam słów Kruszewskiej o dziadku. Dl
                                  > aczego wyzywasz od Dulskiej? Mam swoje zdanie, toteż je wyraziłam Przyjaźnie si
                                  > ę kończą, czy jest w tym coś dziwnego? Czy do normy należy obgadywanie byłych p
                                  > rzyjaciółek? Palnąć coś w złości łatwo, za to odkręcić nie zawsze się da.

                                  Fornittę poniżej zezwała od pustaków, pewnie jeszcze klawiaturę opluła ze złości:)))
                                • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:26
                                  no tak, nie czytałam wywiadu, ale się wypowiem, że "trudno uwierzyć w relację kąckiego".

                                  nie czytałaś wywiadu, ale potępiasz kobietę, która coś - w sumie nie wiesz co, bo przecież nie czytałaś - opowiedziała kąckiemu. nie wiesz, w jakim tonie utrzymana jest opowieść kruszewskiej, co dokładnie z niej wynika, nie znasz szczegółów, nie wiesz, jakim językiem mówiła, czy stawała w obronie, czy wspominała ciepło wspólne przeżycia, czy cały czas potępiała, czy mówiła w złości, w żalu czy też po latach miała już wszelkie emocje przepracowane - na jakiej więc podstawie wyrobiłaś sobie swoje zdanie, że to było "obgadywanie byłej przyjaciółki"? co w zasadzie upoważniło cię do napisania, że to "plotkara zafascynowana odkrywaniem bardzo osobistych spraw przed obcymi"? i skąd wiesz, że "rozsądna kobieta nie robi takich rzeczy" jak ta akurat rozmowa z dziennikarzem?

                                  pytanie retoryczne, oczywiście.

                                  • rosa_huberman Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:55
                                    Ej, tam było zaprzeczenie. W pierwszym moim poście. Miałam na myśli, że nie sądzę, aby wnuczka Węgrzynowicza była plotkarką. Waśnie nie sądzę i wcale jej nie nazwałam może przeczytaj uważnie, a nie czepiaj się dla zasady. Dokładniej było to nie wychowałby dziecka na plotkarkę zafascynowaną odkrywaniem osobistych spraw przed obcymi. Jeśli chcesz wiedzieć. Wywiadu nie czytałam, bo tak się złożyło. Dlaczego uważam, że to swoisty rodzaj obgadywania? Niezależnie, w jakim tonie wypowiadała się pani Kruszewska, jednak poruszała dosyć drażliwy temat. Przyjaźń uważam za jedną z szczególnych, prywatnych, sfer i nie opowiadałabym o niej dziennikarzowi. Przecież nie odmawiam prawa do udzielania wypowiedzi ale Ty też nie masz pewności, na ile jest autentyczna, prawda? Wypowiadała się tutaj użytkowniczka, która widzała dom Musierowicz i nie jest on ogrodzony wysokim murem, jak twierdzi Kącki, a rozmowa przez domofon wygląda trochę dziecinie z obu stro, ale znowu nie mamy pewności, czy aby do końca uczciwie ją przedstawiono. Zarzutów nie kwestionuję, od tego istnieje strona i jeżeli chciał być obiektywny, niechby napisał. Nie nachodząc kogoś na prywatnym terenie.
                                    • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 13:25
                                      rosa_huberman napisała:

                                      > Miałam na myśli, że nie sąd
                                      > zę, aby wnuczka Węgrzynowicza była plotkarką. (...) nie wychowałby dziecka na plotkarkę > zafascynowaną odkrywaniem osobistych s
                                      > praw przed obcymi.

                                      Ależ na litość boską, skąd takie mniemanie? Tysiące rodziców/dziadków patrzą ze zdumieniem lub rozgoryczeniem na to, co wyrosło z ich dzieci i wnuków. Mało tego, tysiące ludzi patrzą ze zdumieniem i mówią "jakim cudem córka takiego ojca wyrosła na kogoś takiego?..."
                                      • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 15:22
                                        ciotka_scholastyka napisała:


                                        >
                                        > Ależ na litość boską, skąd takie mniemanie? Tysiące rodziców/dziadków patrzą ze
                                        > zdumieniem lub rozgoryczeniem na to, co wyrosło z ich dzieci i wnuków. Mało te
                                        > go, tysiące ludzi patrzą ze zdumieniem i mówią "jakim cudem córka takiego ojca
                                        > wyrosła na kogoś takiego?..."

                                        Masz sporo racji, ciotko. Znam przypadek, gdzie matka- porządny, uczciwy, szanowany pedagog, dyrektor szkoły, ktory wychował ileś pokoleń uczniów może " poszczycić" się córką złodziejką i oszustką, która przewaliła na allegro ponad 100 osób na kwotę ponad 350 tys. Obecnie odsiaduje 8 letni wyrok w ZK.
                        • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:32
                          >>>>>>>Na pewno z jego opowieści bije niechęć do MM i to się daje wyczuć. Zarzuca jej np, że w l 70 pracowała jako instruktorka plastyki w Centrum Kultury ( to ciekawe, bo w " Tym razem serio" MM nawet się nie zająknęła na ten temat) i robiła dekoracje i gazetki " ku czci". OMG, a co to za grzech znowu? Nauczyciele w szkołach tez przygotowywali akademie i gazetki szkolne " ku czci" bo takie były czasy po prostu.

                          jakie znowu "zarzuca"? stwierdza fakt, że pracowała i robiła. prawdopodobnie tak było - i to raczej idiotyzmem ze strony pani mm jest, że fakt skrzętnie zataja (cóż, skoro kącki zarzuca, to pani mm skrzętnie zataja, to ta sama logika), skoro to swoje doświadczenie przekazała mamie żakowej i julii.

                          >>>>Jest wyraźny zarzut, ze MM nie poleciała na pogrzeb brata, ale co tu się dziwić? Starsza, 70-letnia kobieta miałaby z przesiadkami lecieć na drugi koniec świata, miała prawo nie mieć ochoty na tak długą i męcząca podróż.

                          gdzie tam jest wyraźny zarzut??? czytasz to tak, bo tak chcesz to czytać. wdowa stwierdza, że mm nie przyjechała na pogrzeb (to tylko jeden z punktów opowieści o tym, jak słaby kontakt miały przez całe życie) i tyle. mnie znacznie bardziej w tej wzmiance o pogrzebie uderza, że "byli dziennikarze, którzy ją na pogrzebie widzieli i dali temu wyraz na piśmie". toż to cudowne - to jak umieszczanie w nekrologach "opatrzony świętymi sakramentami", choć wszyscy bliscy wiedzą, że to nieprawda. no ale ma być po bożemu, zmarły miał dostać ostatnie namaszczenie, a ukochana siostra miała być na pogrzebie ukochanego brata, bo rodzina jest najważniejsza. a liczy się wszak to, co widać na zewnątrz.
                          • piotr7777 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:25
                            > gdzie tam jest wyraźny zarzut??? czytasz to tak, bo tak chcesz to czytać. wdowa
                            > stwierdza, że mm nie przyjechała na pogrzeb (to tylko jeden z punktów opowieśc
                            > i o tym, jak słaby kontakt miały przez całe życie) i tyle. mnie znacznie bardzi
                            > ej w tej wzmiance o pogrzebie uderza, że "byli dziennikarze, którzy ją na pogrz
                            > ebie widzieli i dali temu wyraz na piśmie". toż to cudowne - to jak umieszczani
                            > e w nekrologach "opatrzony świętymi sakramentami", choć wszyscy bliscy wiedzą,
                            > że to nieprawda. no ale ma być po bożemu, zmarły miał dostać ostatnie namaszcze
                            > nie, a ukochana siostra miała być na pogrzebie ukochanego brata, bo rodzina jes
                            > t najważniejsza. a liczy się wszak to, co widać na zewnątrz.

                            No cóż, o śp. Stanisławie Mikulskim jedna z gazet napisała po śmierci,że "trzy razy stawał przed ołtarzem", podczas gdy aktor był (z czym się nigdy nie krył) niewierzący, więc "przed ołtarzem" nie stawał ani razu, wszystkie jego śluby były cywilne. Dziennikarze lubią takie upiększenia.
                  • srebrny_lisek Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 14:37
                    Gdybym była w podobnej sytuacji to opowiedziałabym - jakoś nie widzę powodu, żeby trzymać buzi na kłódkę, kiedy się zostało porzuconym jakby świadczyło to o lojalności, czy szacunku. Sama znałam co najmniej dwie osoby, które zmęczone relacją nagle ją kończyły, bo były przytłoczone swoimi problemami i zabrakło im sił na "zabawę w przyjaźń", jak to ujęła Nosowska. ;) Co innego mówić o intymnych sprawach, żeby się odegrać, czy wyładować frustrację, bo jest okazja wyżalić się złośliwemu dziennikarzowi, który pośle brudy w świat. :P
                    • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 14:45
                      No tak, jak sie zostalo "porzuconym" (LOL) przez przyjaciolke, to koniecznie trzeba o tym opowiedziec dziennikarzowi ;) Tylko tym opowiadaniem pani wystawila swiadectwo sobie a nie MM.
                      • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 14:53
                        Więc właśnie, to że ktoś zachował się wobec nas jak świnia nie sprawia, że możemy się zachować w ten sam sposób.
                        • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:00
                          Ale kto sie zachowal jak swinia?? MM? Niby dlaczego?
                          • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:12
                            fornitta69 napisała:

                            > Ale kto sie zachowal jak swinia?? MM? Niby dlaczego?

                            Nie, to tylko uwaga do tego, że jeśli ktoś z nami zerwie przyjaźń to mamy prawo choćby z rozżalenia opowiedzieć o tym kimś niepochlebnie.
                            Jak się zachowała MM pojęcia nie mam, nie było mnie przy tym ani przy żadnych jej zachowaniach więc nie oceniam :) Peace
                            • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:16
                              zuzudanslemetro
                              > Nie, to tylko uwaga do tego, że jeśli ktoś z nami zerwie przyjaźń to mamy prawo
                              > choćby z rozżalenia opowiedzieć o tym kimś niepochlebnie.
                              No nie bardzo. Zwlaszcza po latach rozzalenie nie bardzo tlumaczy takie akcje.
                              • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:26
                                No przecież właśnie o to mi chodziło :) Że nawet jeśli ktoś zrezygnował z przyjaźni z nami to nie znaczy, że mamy prawo zachować się tak samo.
                          • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 13:47
                            fornitta69 napisała:

                            > Ale kto sie zachowal jak swinia?? MM? Niby dlaczego?

                            Dlatego, że porzucenie przyjaźni tylko w powodu własnego focha, i to tak, że druga osoba właściwie nie wie, co się stało - czy ona czymś zawiniła, czy coś powiedziała, zrobiła nie tak? - czy w przypadku, kiedy słyszymy niczego niewyjaśniajace "męczy mnie nasza relacja", czy też jeśli dawna przyjaciółka znika z pola widzenia bez słowa, to jest świństwo i, co więcej, okrucieństwo. Nie sam fakt zerwania przyjaźni, tylko sposób, w jaki się to rob.

                            Mamy prawo do uzyskania wyjaśnień, dlaczego ktoś nam bliski decyduje się na coś takiego, chociażby dla naszego własnego spokoju. Lata przyjaźni nam takie prawo dają. Pomijam już fakt, że przyjaźń, jak i miłość, jest uczuciem, nad którym trzeba pracować, i trzeba w nią dużo wkładać. Opisana sytuacja kojarzy się z wystawieniem za próg domu worka ze śmieciami. Workowi też się nie tłumaczy, dlaczego się go wystawia, robi się to i już.

                            I ja tu mówię o samej sytuacji zerwania przyjaźni, nie o MM - bo jak tu zauważamy, nie wiemy, jak to naprawdę wyglądało.
                            • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 14:02
                              ciotka_scholastyka
                              > Dlatego, że porzucenie przyjaźni tylko w powodu własnego focha
                              Skad pomysl,ze z powodu focha?
                              >i to tak, że dr
                              > uga osoba właściwie nie wie, co się stało - czy ona czymś zawiniła, czy coś pow
                              > iedziała, zrobiła nie tak? - czy w przypadku, kiedy słyszymy niczego niewyjaśni
                              > ajace "męczy mnie nasza relacja", czy też jeśli dawna przyjaciółka znika z pola
                              > widzenia bez słowa, to jest świństwo i, co więcej, okrucieństwo. Nie sam fakt
                              > zerwania przyjaźni, tylko sposób, w jaki się to rob.
                              Byc moze byl to najbardziej humanitarny ze wszystkich mozliwych sposobow. "Meczy mnie ta relacja" to mogla byc zarowno szczera prawda, jak i litosciwe klamstwo.
                              > Mamy prawo do uzyskania wyjaśnień, dlaczego ktoś nam bliski decyduje się na coś
                              > takiego, chociażby dla naszego własnego spokoju. Lata przyjaźni nam takie praw
                              > o dają.
                              Prawo i prawo. To trzeba do sadu chyba podac?
                              > Pomijam już fakt, że przyjaźń, jak i miłość, jest uczuciem, nad którym
                              > trzeba pracować, i trzeba w nią dużo wkładać.
                              "Trzeba" to podatki placic. Pracowac nad relacja musza chciec obie strony. A jak ktoras nie ma na to ochoty, to trudno sie mowi, lajf is brutal.
                              • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 14:11
                                > Prawo i prawo. To trzeba do sadu chyba podac?

                                Serio dla ciebie słowo "prawo" tylko z sądownictwem się wiąże? Jakież to przykre.
                                • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 14:17
                                  Bardzo przykre. A Ty serio uwazasz,ze relacje miedzyludzkie tak wygladaja,ze ma sie "prawo" wiedziec czemu ktos nas przestal lubic/kochac? A ja uwazam,ze ten ktos ma prawo tego nie wyjasniac, jesli nie chce. Wiem, strasznie to smutne, nic nie poradze.
                                  • potworia Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 17:42
                                    A to przypadkiem nie tak, że ktoś ma "prawo" wycofać się z relacji, a ten drugi ma "prawo" czuć rozżalenie. Ktoś ma "prawo" pytać dlaczego, a ktoś ma "prawo" nie odpowiadać. Jedyne wątpliwe "prawo" w tej sytuacji, to prawo osób postronnych do wydawania moralnych osądów. Ja przynajmniej nie daję sobie takowego.
                                    A bycie porzuconą w przyjaźni przeżywałam dużo dłużej i boleśniej, niż bycie porzuconą w miłości.
                                    • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:01
                                      A ja sie zgadzam z Potworia :) Nie mam prawa oceniac cudzych zachowan w tej materii. Nawet tak dla mnie niesmacznych, jak opowiadanie o prywatnych sprawach dziennikarzowi.
                                      • potworia Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:58
                                        Miło mi, ale. W takim razie za niesmaczną musisz uważać sporą część literatury reportażowej i biograficznej. Bo jest utkana z ludzkich prywatnych opowieści (choć niekoniecznie o prywatnych sprawach).
                                        • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 19:11
                                          Spora czesc- owszem. Czasem warto "wywlekac", czasem nie, czasem jest to uzasadnione, czasem nie jest. Ale wydawalo mi sie,ze rozmawiamy o jednym konkretnym przypadku...
                                          • potworia Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 19:36
                                            Nie, ja tak ogólnie:-) Książki Kąckiego nie czytałam (Maestro wstrząsający)
                                  • staua Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 17:49
                                    Zgadzam się z Fornittą. Sama często nie mam siły na przyjacielskie relacje (w tym cytacie z Nosowskiej o zabawie przyjaźń z postu Liska naprawdę coś jest) i bez żadnych wyjaśnień przestaję się spotykać, dzwonić, kontaktować. Czasem na lata. I nie dziwię się, jak moi przyjaciele robią tak samo. Wyjaśnienie "męczy mnie ta relacja" może być naprawdę wystarczające. Zwłaszcza dla przyjaciół. I mam takich przyjaciół, do których po tych latach mogę wrócić i będzie tak samo. I oni też mogą.
                                    • potworia Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:10
                                      Gratuluję zdystansowania i emocjonalnej stabilności. Ale czy to naprawdę tak trudno zrozumieć, że nie wszystkim przyjacielskie rozstanie przychodzi z równą łatwością?
                                    • dakota77 Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:52
                                      staua napisała:

                                      > Zgadzam się z Fornittą. Sama często nie mam siły na przyjacielskie relacje (w t
                                      > ym cytacie z Nosowskiej o zabawie przyjaźń z postu Liska naprawdę coś jest) i b
                                      > ez żadnych wyjaśnień przestaję się spotykać, dzwonić, kontaktować. Czasem na la
                                      > ta. I nie dziwię się, jak moi przyjaciele robią tak samo. Wyjaśnienie "męczy mn
                                      > ie ta relacja" może być naprawdę wystarczające. Zwłaszcza dla przyjaciół. I mam
                                      > takich przyjaciół, do których po tych latach mogę wrócić i będzie tak samo. I
                                      > oni też mogą.
                                      >
                                      Zycie sie zmienia, my sie zmieniamy, pewne relacje nie przetrwaja. Ale jak ktos mowi "nie mam sily na przyjacielskie relacje", to jednak mozna sie zastanawiac, czy to aby na pewno przyjazn. Dziwna bylaby ta przyjacielska relacja, gdyby meczyla czy obciazala. A jesli osoba, z ktora bylam blisko, nagle przestaje sie w ogole kontaktowac, i to bez cienia wyjasnienia, uwazam to za dziwne.
                                      • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 13:03
                                        dakota77 napisała:

                                        > Zycie sie zmienia, my sie zmieniamy, pewne relacje nie przetrwaja. Ale jak ktos
                                        > mowi "nie mam sily na przyjacielskie relacje", to jednak mozna sie zastanawiac
                                        > , czy to aby na pewno przyjazn.

                                        Czekałam, czy ktos to wreszcie napisze.
                                      • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 14:26
                                        dakota77 napisała:

                                        > Zycie sie zmienia, my sie zmieniamy, pewne relacje nie przetrwaja. Ale jak ktos
                                        > mowi "nie mam sily na przyjacielskie relacje", to jednak mozna sie zastanawiac
                                        > , czy to aby na pewno przyjazn. Dziwna bylaby ta przyjacielska relacja, gdyby m
                                        > eczyla czy obciazala.
                                        I tym sposobem doszlysmy do prostego wniosku,ze mamy rozne definicje przyjazni ;)
                                        • potworia Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 17:50
                                          Być może MM i pani Kruszewska też miały odmienne, tylko długo na to nie wpadły.
                      • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:19
                        fornitta69 napisała:

                        > No tak, jak sie zostalo "porzuconym" (LOL) przez przyjaciolke, to koniecznie tr
                        > zeba o tym opowiedziec dziennikarzowi ;) Tylko tym opowiadaniem pani wystawila
                        > swiadectwo sobie a nie MM.

                        mam dokładnie przeciwne zdanie. świadectwo pani sobie wystawiła bardzo dobre - rozsądna, życzliwa, normalna (!) kobieta.

                        nie podoba ci się, że ludzie opowiadają cokolwiek dziennikarzom, brzydzi cię fakt, że dziennikarz pyta, że docieka, pragnie poznać motywacje, przyczyny, a ludzie dzielą się swoimi przemyśleniami - NIE CZYTAJ TEGO, CO DZIENNIKARZE PISZĄ. nigdy. proste.
                        bo inaczej wychodzisz na hipokrytkę.
                        • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:25
                          Ksiazki tego "pana" czytac nie zamierzam. A wrzucanie wszysykich dziennikarzy do jednego worka z Kackim to absurd. Tak, dalej bede nazywac Kackiego hiena,ale nie zrezygnuje z tego powodu z czytania gazet, nawet jesli czyni mnie to w twoich oczach hipokrytka :D
                    • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:07
                      Przyjaźnie się kończą, to nic bardzo dramatycznego ani podłego, po prostu ludzkie drogi się nieraz rozchodzą. Autor ewidentnie szukał sensacji, widocznie nic gorszego nie znalazł :D
                      • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:15
                        Oj, czasem kończą się podle :) Jak z miłością. Wsio normalno.
                    • srebrny_lisek Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:14
                      Dalej nie rozumiem gdzie Kruszewska postąpiła źle i co było w tym świńskiego. Po co robić z tego tabu? I co to za zjadliwe LOL w nawiasach, jakby się ludzkich uczuć i poczucia odrzucenia nie rozumiało? Opowiedziała swoją historię, ot co. Nie uważam, żeby musiała jakoś się kryć MM ani darzyć tego, co między nimi zaszło sekretną czcią i wymuszać na sobie milczenie, bo bez obrazy, ale taka lojalność to trochę wycieranie tyłka komuś, kto nawalił. :P Znam sytuację z obu stron - ja dwukrotnie zrezygnowałam z przyjaźni raniąc ludzi, ale nigdy bym nie oczekiwała, że będą jakoś zobowiązani, żeby mnie... no nie wiem, kryć? Tak postąpiłam, to nie jest żaden sekret. To dziwne i nieludzkie, mieć komuś za złe, że otwarcie mówi o tym, przez kogo i w jaki sposób został zraniony. Ale jak chcecie mieć swoje tabu, to je miejcie, zawsze znajdzie się ktoś, kto je złamie. ;)
                      • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:18
                        A ja nie wiem. Kiedyś ktoś zakończył przyjaźń ze mną wstrętnie, naprawdę wstrętnie, ale gdyby publicznie o to by mnie zapytano to jednak bym tego nie wywlekała. I nie, że jestem taka szlachetna. Może nie chcę wracać do tego przeżycia a może tak strasznie wstyd mi za dawną przyjaciółkę? A może wstyd mi, że kogoś tak paskudnego nazywałam przyjaciółką?
                      • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:26
                        Srebrny lisku: nic nie rozumiem z tego co piszesz. Nic a nic. MM "nawalila"?? Do przyjazni, ani milosci nie da sie zmuszac- ani innych,ani samego siebie. Co niby miala zrobic? Utrzymywac relacje na sile? Stopniowo ja rozluzniac? Postapila uczciwie i zastosowala "szybki cios" zamiast zwodzic przyjaciolke. Eks przyjaciolka, opowiadajac o tym, zadnej zbrodni nie popelnila,nie dramatyzujmy. Ale takie "wyflaczanie sie" przed dziennikarzem jest wg mnie zdecydowanie w zlym stylu, to wszystko.
                        • zla.m Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 19:46
                          Ale wiesz, tak naprawdę jakby powiedziała: "nie zamierzam dyskutować o pani MM", to też można podać to w takiej formie, że czytelnik zacznie się zastanawiać czy pani MM męża jej uwiodła czy pieska obudziła. Nie powiedziała nic złego, przedstawiła fakty. Jakby ją mąż zostawił, to też powinna ten fakt skrywać?
                          • fornitta69 Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 19:59
                            Ale jakie skrywac? Pomiedzy ukrywaniem czegos a opowiadaniem o tym dziennikarzowi, jest jeszcze sporo innych opcji ;) No, nie uwazam publicznego paplania o znajomych znanych ludziach za cos fajnego, co poradze.
                            • srebrny_lisek Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 21:35
                              Jak dla mnie zrywanie relacji nie jest formalnością, czy szybkim ciosem, żal jednak zalega latami. Ta historia jest po prostu smutna, nie widzę tu nic, co mogłabym jakoś oceniać pod kątem dobrego stylu, czy bycia fair. Ale ja emocjonalna i dość amoralna jestem. Poza tym jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że przyjaciel - nie znajomy, który chciałby wnieść znajomość na wyższy level - po prostu się nudzi. Zawsze takie nagłe zerwania kojarzyłam z "nawaleniem" jednej albo obu stron i co ciekawe również z tym, że w końcu przyjaźń się odnawiała... albo z przyjaźnią, która od początku jest jednak asymetrycznym układem, coś jak Trolla i Józinek. ;)
                              • dakota77 Re: Kącki i Musierowicz 20.11.17, 10:59
                                srebrny_lisek napisał(a):

                                Poza tym jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że przyjaciel - nie znajomy, który chciałby wnieść znajomość na wyższy level - po prostu się nudzi. Zawsze takie nagłe zerwania kojarzyłam z "nawaleniem" jednej albo obu stron i co ciekawe również z tym, że w końcu przyjaźń się odnawiała... albo z przyjaźnią, która od początku jest jednak asymetrycznym układem, coś jak Trolla i Jozinek.


                                Otoz to. Były w moim zyciu relacje, które przed laty wydawaly mi się być przyjaźniami, a które okazaly się być bardzo jednostronne. Ktos potrzebowal mnie, żeby go wspierać, prowadzic darmowa terapie, a kiedy ja potrzebowałam wsparcia, nie otrzymywałam go. Były tez relacje, które po prostu z czasem się rozlazły, ale mysle, ze gdyby były silnymi przyjaźniami, trwalyby pomino upływu czasu i odleglosci.
                                Podobnie jak ty, Lisku, zupełnie nie rozumiem, jak przyjazn może znudzić i zmeczyc.
                • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 13:14
                  miodowocytrynowa napisała:

                  > Zawsze
                  > odbierałam ją jako osobę ciepłą, fajną, życzliwą taką własnie " Gabrysię Borejko

                  Serio?!
    • minerwamcg Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 13:39
      Przepraszam, jeśli się mylę, ale z przedstawionych tutaj relacji wygląda, że jest to książka z gatunku "rzucaj łajnem, zawsze coś się przylepi". I jak MM nie lubię osobiście, o czym pisałam na tym miejscu do znudzenia, tak zwyczajnie mi jej szkoda.
      • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 15:34
        Być może MM tez miałaby co nieco do zarzucenia owym przyjaciółkom, tylko one same " zapomniały" o tym powiedzieć, albo Kącki to pominął z premedytacją bo ukuł sobie wcześniej tezę " MM jest potworem", mogły również o niej mówić i dobre rzeczy, tylko on wybrał te najgorsze. Nie wiemy jak było. Ja w każdym razie na ich miejscu nie wywlekałabym jakiś starych żali, pretensji publicznie. Pewne rzeczy powinno się zachować dla siebie.
      • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:42
        minerwamcg napisała:

        > Przepraszam, jeśli się mylę, ale z przedstawionych tutaj relacji wygląda, że je
        > st to książka z gatunku "rzucaj łajnem, zawsze coś się przylepi". I jak MM nie
        > lubię osobiście, o czym pisałam na tym miejscu do znudzenia, tak zwyczajnie mi
        > jej szkoda.
        >


        mylisz się, ale nie przepraszaj, bo tutaj relacje tak to właśnie przedstawiają. nie ma tam żadnego łajna.

        przeczytaj sama - to niecałe 50 stron.
    • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:33
      wiecie co, dawno nie czytałam tak nieobiektywnego, agresywnego wątku.

      zarzucacie kąckiemu niechęć do pani mm, pisanie pod tezę - tymczasem te nieliczne z was, które choćby rozdział o pani mm przeczytały, robią wrażenie, jakby czytały go z tezą "kącki się czepia, trzeba go wypunktować". stwierdzenia traktujecie jak atak, wzmianki jak zarzuty. a reszta dyskutantek, choć nie czytała, to już wie, że kącki to hiena, a przynajmniej ten rozdział (jeśli nie cała książka) to skrajnie nieobiektywny zlepek wypowiedzi plotkar, wrogów pani mm i zarzutów politycznych.

      trochę żenujące na forum, które do te pory dumne było z tego, że stara się trzymać poziom wypowiedzi. forum, z którym od lat się bardzo identyfikuję.

      nie znam kąckiego osobiście. ale wiem, że jest zanurzony w poznań od lat. żeby napisać książkę o krollopie, o ukrywaniu pedofilli w chórze przez 40 lat, przebił się do setek osób i instytucji, prowadził bardzo trudne rozmowy (tak, ludzie mówili mu złe rzeczy o swych dawnych i obecnych znajomych, ci ludzie to świnie, prawda?) przebijając się nie tylko przez ludzki wstyd i zaskorupiałe poczucie krzywdy, ale i przez cholerną poznańską mentalność, nakazującą wszystko zamiatać pod dywan. doskonale rozumiem, jak bardzo właśnie ta poznańska mentalność, pozory, hipokryzja, dwulicowość musiała kąckiemu dopiec, jak go zmęczyć i jak go do tego miasta zniechęcić. jeśli się choć trochę poznań i poznaniaków zna, to to jest oczywiste.
      i książka o poznaniu - jak czytałam jakimś wywiadzie z kąckim, bo całości książki jeszcze nie znam - jest o wadach tego miasta. nie o wadach i zaletach, nie obiektywny taki tam sobie obrazek, tylko książka o mniej lub bardziej parszywych stronach ludzkiej natury. można to uznać za brak obiektywizmu. tak samo jak można mieć pretensję, że w tekście o przemocy wobec kobiet nie pisze się o przemocy wobec mężczyzn. bo to też odbiera tekstowi obiektywizm.
      rozumiem więc, dlaczego pani mm się w tej książce znalazła - dla paru pokoleń dziewcząt ona i jej twórczość są przecież symbolami poznańskości. z tekstu kąckiego wynika, że poznańskości z dobrodziejstwem inwentarza: z rodzinną wsobnością (porażające te wspomnienia dziewczyny, która koleżance nieobecnej w szkole wsuwała zeszyty pod drzwiami, bo mój dom moją twierdzą), poczuciem "jestem lepsza" i z byle kim nie gadam, kościółkowością, małostkowością, utrzymywaniem pozorów.

      nie widzę w tym tekście, by kącki czynił z partyjnej, niefajnej przeszłości jana barańczaka jakikolwiek zarzut wobec jego dzieci. tak, w równoległej historii zawodowej stanisława barańczaka i jego siostry sympatia kąckiego jest po stronie barańczaka. nie tylko sympatia - kącki wyraźnie darzy wszelką działalność barańczaka szacunkiem, a małgorzacie i jej dziewczęcym powiastkom tego szacunku odmawia. nie widzę w tym jednak kopania. ma do takiego stosunku do tych życiorysów prawo, a my mamy prawo patrzeć na to inaczej. proste.
      a początek z dialogiem z panią mm przez domofon? jak najbardziej to sobie wyobrażam, spokojnie mogło tak być. tylko że to przecież oczywiste, że kącki poszedł do musierowicz, by mu odmówila i by mógł opisać sposób, w jaki to zrobiła. sposób takiej odmowy dużo mówi o człowieku - już któraś z was pisała, że mogła powiedzieć "nie, nie chce z panem rozmawiać, odmawiam wszelkich wypowiedzi i wywiadów, proszę mnie nie nachodzić". a udawanie przez panią MM, że nie jest sobą, robi z niej słodką idiotkę, niestety.
      • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:09
        Niestety nie umiem się wypowiedzieć, bo nie czytałam książki Kąckiego. Chyba, kurczę, będę musiała, a nie planowałam :p

        Niestety, ciężko tu dyskutować na temat tej książki, bo z której strony by nie ugryźć tematu, zawsze wychodzi niezręcznie. Kącki odmalował MM w nieładnych barwach (tak to wynika z tutejszej dyskusji), więc albo przyznamy mu rację i przyłączymy się do krytykowania MM jako osoby, albo stwierdzimy, że jednak gość przesadził. Nie widzę dobrych rozwiązań, dlatego też pisałam wcześniej, że wątek zmierza w ryzykowną stronę.
      • vilez Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:26
        Znam wszystkie książki Kąckiego, ta jest pierwszą tak BARDZO słabą. Wtórną. Zrobioną niedbale. Kącki zamieszcza tam materiał wobec którego miał informacje, że nie zgadza się z rzeczywistością. Po prostu poszedł po najmniejszej linii oporu, nie chciało mu się sprawdzić. Wiele informacji to plotki (ktoś coś o kimś... jakieś osobiste odniesienia nieistotne dla czegokolwiek, prawie jak na Pudlu). Wiele nadmiernych generalizacji. Obraz miasta jakiś taki niewyraźny. Mam wrażenie, że miało być WOW mięso, a za bardzo go nie ma. Słaba książka po prostu. W jej zapowiedziach (wywiady) Kącki też nagadał rzeczy, które nie zgadzają się z rzeczywistością. Dlatego uważam, że ten rozdział o pan MM też traci na wiarygodności (acz faktów z życia pan MM aż tak dobrze nie znam, żeby je konfrontować z tym, co "podaje" Kącki). Ten poziom "reportażu" jest dla mnie pomyłką, po prostu nie jestem w stanie mu uwierzyć.
        • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:39
          vilez napisała:

          > Znam wszystkie książki Kąckiego, ta jest pierwszą tak BARDZO słabą. Wtórną. Zro
          > bioną niedbale.

          o, to niefajnie :(
          sporo sobie po tej książce obiecywałam, myślałam, że będzie to równie mocne co maestro, tylko bardziej panoramiczne.
          • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:04
            Też będę musiała przeczytać tę książkę chociaż nie planowałam. Oddaję Kąckiemu co kąckie, bo fakt, zrobił coś wielkiego (nie wiem, czy dobrego czy złego, zakładam, że dobrego) pisząc o Krollopie. Czytałam kilka jego reportaży. Dobrze mi się je czytało, ale... trochę miałam przy tym wrażenie, że czytam dział ploteczek tyle, że dobrze napisany.
            Odnośnie jego Poznania - nienawidzę dulszczyzny i zakłamania oraz prania brudów w czterech kątach i rozumiem, że chce się wywlec te wszystkie dulskie fetory. Niemniej czytałam wywiad z Kąckim, który opublikowała GW przy okazji wydania Poznania i Kącki wydał mi się osobą, która nie do końca zgłębia temat i prześlizguje się po ciekawych i sensacyjnych faktach, ale tylko takich, które są z wierzchu. Możliwe, że go krzywdzę i dlatego przeczytam omawianą książkę. Nawiasem mówiąc: kiedy byłam małą dziewczynką bardzo chciałam się zaprzyjaźnić z panią MM, teraz za nic nie chciałabym jej spotkać. Jest to moje osobiste zdanie i ja je całkowicie podzielam. Czyj to bon mot, bo nie pamiętam?
            • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:22
              zuzudanslemetro napisała:

              > Nawiasem mówiąc: kiedy byłam małą dziewczynką bardzo chciałam się zaprzyjaźnić z panią MM,
              > teraz za nic nie chciałabym jej spotkać. Jest to moje osobiste zdanie i ja je
              > całkowicie podzielam. Czyj to bon mot, bo nie pamiętam?

              To chyba padło kiedyś na forum, ale nie pamiętam, kto tak pisał. Ja kiedyś marzyłam, żeby pani MM opisała mnie w Jeżycjadzie. Chciałam być przyjaciółką Laury. Teraz obawiam się, że jako "oczywista feministka" byłabym tam raczej negatywną lub w najlepszym razie komiczną postacią.
              • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:59
                emae napisała:

                > zuzudanslemetro napisała:
                >
                > > Nawiasem mówiąc: kiedy byłam małą dziewczynką bardzo chciałam się zaprzyj
                > aźnić z panią MM,
                > > teraz za nic nie chciałabym jej spotkać. Jest to moje osobiste zdanie i
                > ja je
                > > całkowicie podzielam. Czyj to bon mot, bo nie pamiętam?
                >
                > To chyba padło kiedyś na forum, ale nie pamiętam, kto tak pisał. Ja kiedyś marz
                > yłam, żeby pani MM opisała mnie w Jeżycjadzie. Chciałam być przyjaciółką Laury.
                > Teraz obawiam się, że jako "oczywista feministka" byłabym tam raczej negatywną
                > lub w najlepszym razie komiczną postacią.

                Nie, to czyjeś inne zdanie. Ja tam się poniekąd czuję opisana. Laura w wielu, wielu aspektach ma tak wiele ze mnie, że czasem mam wrażenie, że MM podglądała moje dorastanie. Ale nie chciałam gwałtem wyjść za mąż i nie trzymałam wianka do ślubu oraz mąż nie opasał mnie złotą nicią ;)
            • zla.m Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:31
              Ja chyba też zajrzę, bo faktycznie trochę głupio dyskutować o książce znanej tylko z relacji.
          • vilez Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:30
            kkokos napisała:

            > o, to niefajnie :(
            > sporo sobie po tej książce obiecywałam,

            Ja też. Szkoda, bo mogła być fajna książka.
        • ciotka_scholastyka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 13:59
          vilez napisała:

          > Po prostu poszedł po najmniejszej linii oporu

          Za ten błąd koleżanka vilez jest skazana na rysowanie linii aż do jej końca.
          • vilez Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 14:10
            Karę chętnie bym przyjęła, bo jest słuszna, ale rysuję fatalnie i prosta u mnie nie ma szans być prostą ;)
            Tfu, tfu, po linii najmniejszego oporu...
    • kkokos Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 16:39
      ale chętnie poznam merytoryczną odpowiedź na mój post. masz jakąś czy "kącki to ty?" za taką właśnie uważasz?
    • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:06
      Zrobiło się tu brzydko, agresywnie i personalnie, więc bardzo proszę o opamiętanie i zaprzestanie obrażania dyskutantek. Tyczy się to obu stron.
      • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:07
        emae napisała:

        > Zrobiło się tu brzydko, agresywnie i personalnie, więc bardzo proszę o opamięta
        > nie i zaprzestanie obrażania dyskutantek. Tyczy się to obu stron.

        Obrażała Kkokos:))
        • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:10
          Nie przeczę. Natomiast reakcje też dalekie były od spokojnych. Tak czy inaczej, cała pyskówka idzie do kosza.
          • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 17:14
            emae napisała:

            > Nie przeczę. Natomiast reakcje też dalekie były od spokojnych. Tak czy inaczej,
            > cała pyskówka idzie do kosza.

            No wiesz, trudno aby w przypadku takiej agresji i wyzwisk reakcje były inne. To jest to o czym pisałam w innym wątku. Niektóre panie z premedytacją w ten sposób rozwalały tu każdą dyskusję i prowokowały inne dziewczyny do takiej samej agresji. Mam nadzieję, że forum nie wróci już do takiego kształtu w jakim było kiedyś. Ale fajnie, że szybko zareagowałaś:))
            • emae Re: Kącki i Musierowicz 17.11.17, 18:17
              miodowocytrynowa napisała:

              >
              > No wiesz, trudno aby w przypadku takiej agresji i wyzwisk reakcje były inne.

              Chce ktoś zobaczyć spokojną reakcję na agresję? Zapraszam do wątku o moderacji! :D No sorry, tego mi nie odmówicie :)

              Widzę bardzo dobrze, że od pewnego czasu kilka osób bardzo się stara o to, by atmosfera na forum się poprawiła. Widzę i doceniam.
    • angazetka Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 16:33
      Hehehe.
      Gdy Kącki wydał parę lat temu "Białystok", ogół czytających łyknął jego prawdę bez narzekań. A ja, z Białegostoku rodem, czytałam to i zgrzytałam zębami na wielokrotne zręczne omijanie przez autora prawdy, jeśli mu nie pasuje do tezy.
      Nie powiem, mam teraz takie "a nie mówiłam?".
      • verdana Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:03
        Moja znajoma z Białegostoku wygłosiła dokładnie takie samo zdanie. Ukazując na przykładach, co było przekręcone, a co pominięte.
      • vilez Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 18:42
        Tak. I zaczynam lekturę jego książek "w tył". Tj. od nowa.
        • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 18.11.17, 20:35
          Muszę zatem przeczytać Białystok, bo po kilkuletnim tam pobycie uważam, że Białostocznia to coś pomiędzy "Malowanym ptakiem" Kosińskiego a "Konopielką" Redlińskiego i nie tylko ja mam takie zdanie, ale również inni, którzy parę lat spędzili w tym - skądinąd miłym - mieście. Męża mam też z Białostoczni, więc nie to, że jestem uprzedzona czy coś.
          • kindzie Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 10:32
            zuzudanslemetro napisała:

            > Muszę zatem przeczytać Białystok, bo po kilkuletnim tam pobycie uważam, że Biał
            > ostocznia to coś pomiędzy "Malowanym ptakiem" Kosińskiego a "Konopielką" Redliń
            > skiego i nie tylko ja mam takie zdanie, ale również inni, którzy parę lat spędz
            > ili w tym - skądinąd miłym - mieście. Męża mam też z Białostoczni, więc nie to,
            > że jestem uprzedzona czy coś.

            Skąd pochodzisz? Zaręczam Ci, że o Twojej rodzinnej okolicy potrafię wyprodukować równie ciekawe podsumowanie, jak najbardziej poparte opinią różnych ludzi, którzy spędzili tam parę latek.
            IMO piętnowanie całych społeczności - czy to będę mieszkańcy Poznania, czy Białegostku - w podobny sposób to taki mniejszy braciszek rasizmu czy szownizmu. W każdym razie opiera się na bardzo podobnych mechanizmach.
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 11:12
              kindzie napisała:


              >
              > Skąd pochodzisz? Zaręczam Ci, że o Twojej rodzinnej okolicy potrafię wyprodukow
              > ać równie ciekawe podsumowanie, jak najbardziej poparte opinią różnych ludzi, k
              > tórzy spędzili tam parę latek.
              > IMO piętnowanie całych społeczności - czy to będę mieszkańcy Poznania, czy Biał
              > egostku - w podobny sposób to taki mniejszy braciszek rasizmu czy szownizmu. W
              > każdym razie opiera się na bardzo podobnych mechanizmach.

              Nie, chodzi o pewną obyczajowość, która w szowinizmie ma swoje apogeum. Nawiasem mówiąc, nikt z Białostoczan, z którymi mam czy miałam do czynienia nie był ani rasistą ani szowinistą. Natomiast kiedyś pod pomnikiem Popiełuszki pijany naziol grasował z siekierą. No i napadł mi kolegę. Zadzwoniłam na policję, która odmówiła przyjęcia zgłoszenia. Zapytałam, czy ktoś musi zginąć, żeby przyjęli zgłoszenie. Tydzień później w Białym został zabity syn policjanta. Ten, którego skopali inni chuligani, a babcia ofiary zamiast dzwonić po pomoc, patrzyła na to przez okno. Nie wiedziała, że to jej wnuk.
              Oczywiście, że każda społeczność ma swoje za uszami. Mówię tylko jak wygląda Białystok jako zjawisko oczami osób z zewnątrz.
              • kindzie Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 11:33
                Tyle, że podobnych zdarzeń jest mnóstwo w każdym mieście. Ludzie, będący świadkami przemocy wdzędzie bywają obojętni albo zagubieni. A policja wszędzie niechętnie przyjmuje potencjalnie trudne sprawy, żeby sobie nie psuć statystyk. I mówię o tym z własnego doświadczenia. Mój mąż kiedyś był świadkiem na przystanku autobusowym w Warszawie, jak grupa drechów katuje człowieka. Był jedyną osobą, która zareagowała - i sam przy tym nieźle oberwał. Ja sama, również w Warszawie, przeżyłam brutalny atak połączony z grożeniem śmiercią. Kiedy poszłam go zgłosić na policję, policjanci byli bardzo serdeczni i współczujący - ale z tą samą serdecznością odradzali mi składania zeznań. Bo przecież już i tak tego bandziora nie znajdą. Co te zdarzenia mówią o warszawskiej obyczajowości?
                • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 12:06
                  Ale nie czuj się urażona. Ja mówię o takiej zbiorowej moralności podlaskiej: koledze mocno wierzącym, który nie może zjeść w piątek kiełbasy ale może zdradzać narzeczoną a potem żonę; profesorze, który twierdzi, że większym grzechem jest się rozwieść niż ryćkać własne dzieci; człowieku, który odmawia pójścia na ślub własnego wnuka bo narzeczona już w ciąży a jak poroniła to się ucieszył bo to "kara za grzechy"; człowieku, który "w życiu by się z aktorką nie ożenił, bo aktorki zdradzają" a sam pół życia zdradzał żonę; kirkucie w Krynkach z jawnie powyciąganymi macewami, na których całe Krynki stoją (podmurówki, chodniczki, etc) oraz takiej właśnie mentalności, że dla rodziny poświęci się wszystko a każdy obcy to jest malowany ptak. Jakoś w żadnej innej społeczności nie spotkałam takiego nagromadzenia tego typu mentalności. Poza tym oczywiście każda społeczność ma swoje za uszami, ale pewne rzeczy zdarzyły się tylko na Podlasiu i nie są powodem do dumy.
                  W Warszawie zaś jak wyrokowiec groził mi nożem to poleciał za nim pierwszy patrol, który o tym powiadomiłam. Kiedy interweniuję bo ktoś kogoś bije to jednak zawsze ktoś pomoże.
                  I żeby nie było: widzę też zalety Podlasia, ale za nic, za nic nie chciałabym tam znowu zamieszkać, a kiedyś myślałam, że tam właśnie będzie moje miejsce na ziemi.
                  • kindzie Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 13:06
                    Ależ ja się nie czuję urażona. Nie pochodzę z Białegostoku :-)
                    Natomiast rzeczy, o których piszesz zdarzają się wszędzie. Można dyskutować na ile niektóre częściej zdarzają się tu, a inne tam - ale wtedy trzeba mieć jednak jakieś statystyki. Inaczej to tylko przerzucanie się anegdotami.
                    • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 14:17
                      Statystyk nie mam :)
                  • angazetka Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 16:43
                    Spędziłam w Białymstoku 19 lat. Jeśli uważasz, że to, co piszesz, to jakaś specyficzna "podlaska moralność", a nie zwykła ogólnoludzka hipokryzja, to... To w sumie nie chce mi się tego komentować.
                    • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 17:34
                      Nie, po prostu uważam, że na Podlasiu jest to jakby gęstsze.
                      Ale mogę też opowiedzieć o fajnych rzeczach, które mają miejsce w Białym a nie mają miejsca nigdzie indziej. Chociażby wspomniana przez Ciebie niżej dwuwyznaniowość a nawet trój, gdyż jeszcze podlascy Tatarzy. Ogromna gościnność Podlasian. Doskonała kuchnia oraz przywiązanie do tradycji. Na przykład.
                      A o którym miejscu Kącki pisze jako o głównym parku? Bo przecież chyba nie o Plantach?
      • meapulpa Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 10:38
        A czy mogłabyś napisać, co takiego odróżniało reportaż od faktów? Przyznam, że czytałam "Białystok", i łyknęłam wszystko, co tam pan Kącki napisał. Dlatego chciałabym poznać odczucia kogoś, kto się z tezą autorem nie zgadza, zwłaszcza, że nigdy w Białymstoku nie byłam :(
        • angazetka Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 16:55
          Wiesz, już teraz nie pamiętam wszystkiego. To, co mi utkwiło, to:
          - bardzo jednostronne przedstawienie sytuacji faceta z teatru TrzyRzecze (tylko z jego perspektywy jako uciśnionej niewinności, mimo że sprawa była mocno złożona),
          - sytuacja prawosławnych. Aż mnie zatrzęsło przy opisie wiceprezydenta miasta (podobno pierwszego prawosławnego na tym stanowisku, tego nie wiem, nie sprawdzam wiceprezydentom wyznań), który podobno doświadczył dyskryminacji ze strony urzędników miejskich, którzy szeptali za nim "kacap" - miałam możliwość weryfikacji informacji, moje źródło popukało się w czoło,
          - mała rzecz, a jednak: że dopiero za obecnego prezydenta miasta oficjalne obchody świąt wszelakich są i w kościele, i w cerkwi (jest tak od 1989 i w ogóle oficjalnie dwureligijność miasta jest bardzo podkreślana),
          - od tego się chyba książka zaczyna: od dramatycznego opisu, jak to główny miejski park jest na miejscu żydowskiego cmentarza. Parka jest tak główny, że musiałam się nagłowić, by w ogóle zrozumieć, o którym miejscu miasta facet pisze.

          I przede wszystkim: ksiązka ma tytuł "Białystok". Bardzo łatwo jest mieć taki Białystok, "znowu Białystok", jedyne miejsce w kraju, gdzie są nacjonaliści i przemoc wobec obcych. Tyle że nawet sama książka opisuje tereny od Tykocina po Sejny, kawał kraju.
          • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 19:49
            No przecież ten facet ( R.G) z teatru Trzyrzecze został ( póki co) nieprawocnie skazany na 4 lata odsiadki za wyłudzenia i oszustwa, on pozakładał tez jakieś ośrodek monitorowania nienawiści rasowej oraz ligę przeciwko mysliwym- gdzie też niezłe jazdy były, przekręcił także również Fundację Batorego ( wydała oświadczenie jak to przyznany przez nią grant pan RG poprzelewał na konta swoich firm, fundacja podała ośrodek do sądu, sad wydał wyrok nakazujący spłatę, doszło do nasłania na komornika, to się okazało, że ośrodek nic nie ma etc) a co on tam wypisywał na fb to dopiero była komedia.
            • zuzudanslemetro Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 19:53
              I ma parę jeszcze innych rzeczy za uszami.
              • miodowocytrynowa Re: Kącki i Musierowicz 19.11.17, 20:19
                zuzudanslemetro napisała:

                > I ma parę jeszcze innych rzeczy za uszami.

                Tak czytałam. Zakładanie jakiś firm na matkę, wysokie alimenty na zonę, by uniknąć komornika- sędzia Cilulko wszystko zawarł w uzasadnieniu wyroku. Teraz trwa apelacja, tez niezłe cyrki się dzieją, podobno ma raka " którego żaden specjalista nie jest w stanie zdiagnozować" " i jest niepoczytalny" : ddb24.pl/artykul/rafala-gawla-nadal/298933
                • rosa_huberman Subiektywne spojrzenie poloniski. 22.12.17, 22:00
                  Słuchajcie, jestem na świeżo po wysłuchaniu opinii o książce Kąckiego "Miasto grzechu." Cóż to recenzja poważnej, dosyć zażywnej pani, która jest raczej zniesmaczona tym, co wyprawia dziennikarz. Już miałam z ciekawości sięgnąć po reportaż, aby wyrobić sobie jakąś opinię. Na szczęście, nie zrobiłam tego. Jednak negatywne głosy w dyskusji nie były bezpodstawnie. Dowiedziałam się miedz innymi, iż dużą część jest poświęcona drażliwemu wątkowi molestowania seksualnego przez księży. Arcybiskupa Petza i osławionej afery z poznańskim chórem. Recenzentka słusznie wyjątkową nieobiektywność w po0dejściu do tematu, a wisienką wieńcząca tort czyni podrozdział Jeżycjada. Charakterystyczne, że przytacza wstęp, jak i wszystkie kalumnie o relacji między rodzeństwem. Jej słowa w dużej mierze potwierdzają bardziej racjonalne spojrzenie. Pada niedosłowne stwierdzenie. o szukaniu taniej sensacji. A przede wszystkim mam wrażenie w miarę dominujące otoczce nieprawdziwości, jaką nadał Kącki. Poczynając od prowokacyjnego wstępu, właśnie.
                  Zresztą same posłuchajcie: www.youtube.com/watch?v=CuE2L6wQFlI
                  Po tej chyba w miarę obiektywnej ocenie na pewno nie sięgnę. Zwrócicie uwagę na sformowanie użyte w 4:57(minucie) tegoż krótkiego filmiku. Może niekoniecznie przez Święta, jednak warto. Szczególnie dla tych sceptycznie nastawionych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka