Dodaj do ulubionych

Po co sa tesciowie

21.03.18, 01:30
Zdaniem Gabona - po to, by "watpic w zieciow, by pilnowac wzorowego porzadku w rodzinie", dodajmy, mowa o rodzinie zalozonej przez dorosle dziecko.
Potwierdzaloby to przypuszczenie, nie raz wysuwane na forum, ze w malzenstwie swojej najstarszej corki Milicja miala spory udzial - ale tez tylko w tym jednym. Ani Idzie, ani Natalii, ani Patrycji matka nie mieszala w ich zwiazkach i nie watpila w zieciow, przeciwnie, obdarzala ich raczej sympatia i sporym kredytem zaufania. Wnuczki zdawaly sie jej w ogole nie obchodzic.
Ignac ostro ingerowal na etapie "chodzenia ze soba" czy narzeczenstwa wnuczek (przy corkach raczej pytal i to informacyjnie, a nie watpiaco), ale w zwiazki juz uswiecone tez sie raczej nie wtracal.
Skad i czemu to w Gabie ?
Mam swoja teorie, ale ciekaw jestem waszych.
Obserwuj wątek
    • yvi1 Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 06:57
      Po glebokim zastananowieniu,stwierdzilam ze tutaj ( w Niemczech) instytucja tesciowych / tesciow nie jest tak zawila jak w Polsce.Tzn. przez to ze bardzo duzo osob sobie mowi po imieniu ( koledzy i kolezanki mojego syna tez ) to jak ,mam nadzieje ze jeszcze dluuuuuugo to potrwa,syn mi przedstawi swoja dziewczyne ,to juz bedzie bardziej na luzie.
      Na pewno nie bede mama ani pania D.
      I nigdy mi nie przyjdzie do glowy " watpic " w moja przyszla " synowa" .Moze to wynik dorastania tutaj,albo tego ze mam super tesciowa.
      Ale bardzo zaniepokoilo mnie to zdanie w ksiazce.Jak dla mnie tesciowie sa rodzicami mojego partnera a nie instytucja kontrolna i regulujaca.
      Stosunki na lini Gaba- Mila i reszta corek ?No coz,Gaba miala nie jedna mozliwosc wyprowadzki,nie skorzystala z niej.Sama ustawila sie w tej roli,pozwalajac swoim rodzicom jezdzic tak po Grzegorzu.Oddala cala kontrole Milicji,bo ona przeciez musiala trwac w swoim nieutulonym zalu po Cnuku.
      Dziwnym jest fakt,ze ma takie zapedy na starosc.Zamiast sie zastanowic jak to jej dzieci sa wychowane ( idealami to one tez nie sa) wtraca sie i uklada im zycie gdy juz sa dorosli.Mogla sie ocknac pare lat wczesniej.
      • soova Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 16:27
        yvi1 napisała:

        > Po glebokim zastananowieniu,stwierdzilam ze tutaj ( w Niemczech) instytucja tes
        > ciowych / tesciow nie jest tak zawila jak w Polsce.Tzn. przez to ze bardzo duzo
        > osob sobie mowi po imieniu ( koledzy i kolezanki mojego syna tez ) to jak ,mam
        > nadzieje ze jeszcze dluuuuuugo to potrwa,syn mi przedstawi swoja dziewczyne ,t
        > o juz bedzie bardziej na luzie.

        W Polsce też to się zmienia. Jakiś czas temu za mąż wyszła córka znajomych w wieku 55+ (wiek znajomych, nie córki oczywiście). Koleżanka wspomniała w rozmowie, że z zięciem są po imieniu. Myśmy się z mężem uśmiechnęli i zrobili spostrzeżenie, że dystans pokoleniowy jest jednak znacznie mniejszy, bo nam by do głowy nie przyszło przechodzić na "ty" z teściami, a i naszym rodzicom też nie przyszłoby do głowy, żeby nam proponować mówienie im po imieniu. Po prostu rodzina Borejków jest tutaj bardziej przywiązana do relacji konserwatywnych, właśnie z zaznaczoną różnicą pokoleniową.
        • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 16:34
          Soovo. OK - holduja przepasci wiekowej. Prosze mamy i ty smarkaczu. Ale konserwatyzm nie jest tozsamy z rola strazniczki porzadku w rodzinie, ktora zalozylo dziecko. I nie zaklada programowego watpienia o wybranku/ce dziecka, zwlaszcza gdy to dziecko jest grubo po trzydziestce.
          • soova Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 16:40
            tt-tka napisała:

            > Soovo. OK - holduja przepasci wiekowej. Prosze mamy i ty smarkaczu. Ale konserw
            > atyzm nie jest tozsamy z rola strazniczki porzadku w rodzinie, ktora zalozylo d
            > ziecko. I nie zaklada programowego watpienia o wybranku/ce dziecka, zwlaszcza g
            > dy to dziecko jest grubo po trzydziestce.

            Odpowiadałam na uwagę Ivy dotyczącą spraw obyczajowo - geograficznych.

            Co do programowego wątpienia, to nie byłabym tego taka stuprocentowo pewna. Byłam świadkiem sytuacji, w której zachwiało się pewne małżeństwo, i wcale nie chodziło o sytuację jakąś drastyczną, typu że tylko jedna strona bije lub nadużywa, a druga jest tylko ofiarą. Teściowa, bez względu na to, że wcześniej zięcia lubiła, wystapiła bezpardonowo w obronie córki, potępiając zięcia bezwzględnie, tak, jakby wcześniej nie żyli ze sobą w naprawdę dobrych, a nie wyłącznie kurtuazyjnych stosunkach. Być może Gaba wypowiada tu na głos coś, co w niej atawistycznie tkwi, że dobra dzieci trzeba bronić zawsze, choćby i tylko deklaratywnie, bo wszyscy wiemy, jak to z tym stosunkiem Gaba - dzieci bywało.
        • verdana Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 21:34
          Naprawdę? Mój mąż mówi moim rodzicom po imieniu. Jest 60+. Moja synowa i zięć też nam mówią po imieniu. Nie wiem, czy to różnica pokoleniowa, czy też moze obyczaje lokalne czy rodzinne.
    • iwoniaw Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 15:54
      Zdaniem Gabona - po to, by "watpic w zieciow, by pilnowac wzorowego porzadku w
      > rodzinie", dodajmy, mowa o rodzinie zalozonej przez dorosle dziecko.


      Dla mnie to zdanie jest koszmarne, tym bardziej, że pada jako usprawiedliwienie działań, które okazały się być niepotrzebne/niewłaściwe/co najmniej oparte na fałszywych, a samodzielnie wymyślonych przesłankach (zdanie poprzednie to "źle go oceniłam" w odniesieniu do Fryderyka). To pośrednie przyznanie "no cóż, poprzez wmawianie córce wydumanych złych zamiarów i podłego charakteru zięcia prawie mi się udało rozwalić jej małżeństwo, ale przecież nie można mieć do mnie o cokolwiek pretensji - wszak chciałam dobrze; poza tym to niezależne ode mnie tak do końca, wszak teściowe są tak skonstruowane". Czyli umycie rąk i uchylanie się od jakiejkolwiek już nawet nie odpowiedzialności, ale choćby i konieczności przyznania, że się zrobiło ŹLE.

      Skąd to u Gaby? No u niej było przecież tak samo (mam na myśli rodziców uważających, że "mają prawo" powiedzieć/zrobić cokolwiek, jeśli jest to "w dobrej wierze") - i to w skali, o której ona sama nie ma nawet pojęcia (zakładam, że o wizycie podpitego Pyziaka przegonionego przez Milicję nigdy się nie dowiedziała). Konflikty w jej pierwszym małżeństwie nie brały się przecież z tego, że ona nie zgadzała się z mężem, tylko że jej matka nie zgadzała się z zięciem. Brak konfliktów w drugim małżeństwie nie brał się stąd, że stała ona po stronie męża, tylko że mąż odpuszczał w konflikcie z jej rodzicami (pamiętna scena, gdy Gaba nie odzywa się słowem, gdy jej ojciec obraża Grzegorza za to, że ten chciał kupić zmywarkę, a następnie Grzegorz przeprasza Ignacego(!), że śmiał się oburzyć na jego obraźliwe tyrady). Gdyby tę zmywarkę kupił w identycznych okolicznościach przyrody Pyziak, to Gaba zachowałaby się IDENTYCZNIE, czyli czekałaby, aż mąż ogarnie sytuację tak, żeby nikt mu nie miał za złe. Tyle że Pyziak zapewne by eskalował awanturę do punktu, w którym sam wyszedłby z R5 nie zatrzymywany przez nikogo albo zostałby wyproszony przez seniora B. (i też nie byłby zatrzymywany, a na pewno nie przez żonę), dlatego musiał zniknąć z jej życia, a Grzegorz się adaptował do roli grzecznego i miłego zięcia, więc przetrwał ćwierć wieku w tym domu.
    • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 18:20
      Gabrysia w ogóle chyba chciałaby być głową rodziny, tak jak była nią, swego czasu, duża Mila. I chodzi tu nie tylko o kontrolę nad Różą, ale przede wszystkim nad Ignasiem.

      Przez czas trwania akcji Gaba bardzo przeżywa to, że Aga nie okazała się niemym mieszadłem do sałat. Betonowe Centrum w pewnym momencie zabiera najmłodsze wnuczę z rąk matki, której zresztą udziela przy okazji serii niezamówionych rad. Nawet zakochana w Gabrysi MM przyznaje, że święta jeżycka zachowała się przy tym "co tu kryć, jak typowa teściowa".
      • yvi1 Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 18:31
        Betonowe Centrum w pewnym momencie zabiera najmłodsze wnu
        > czę z rąk matki, której zresztą udziela przy okazji serii niezamówionych rad. N
        > awet zakochana w Gabrysi MM przyznaje, że święta jeżycka zachowała się przy tym
        > "co tu kryć, jak typowa teściowa".
        Pytaniem jest jaka to jest " typowa tesciowa".Moje doswiadczenie zupelnie sie nie pokrywaja z tym stwierdzeniem.I te typowe tesciowe z kawalow na pewno istnieja,ale Dzielna Grzywka byla raczej olewajaca matka,doswiadczen swoich nie miala( brak tesciowej ze strony Pyziaka i Grzegorza).
        A kadzenie samej sobie i wynoszenie takich zachowan az na poziom instytucji sa dla mnie niepojete.Tzn,jak juz wyjde za maz / ozenie sie to musze z automatu wszystko znosic,bo tesciowe/ tesciowie tak maja ?
        Super przeslanie dla mlodych ,zakochanych dziewczyn.
        • krystalla Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 19:30
          yvi1 napisała:

          ,bo tesciowe/ tesciowie tak maja ?

          Ba - nie tylko tak mają, ale mają wtedy rację, kiedy tak mają. Od tego są, zatem jest to działanie dobre i pożądane.
          • verdana Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 21:13
            Myślę, ze nawet dosyć toksyczne teściowe nie myślą o sobie, ze są od pilnowania porządku w rodzinie, tylko najwyżej o dbanie o interesy własnego dziecięcia, które ten potwór/ta potwora do grobu wpędzi (a i mamunię przy okazji). Przyjęcie, że zadaniem teściowej jest wtrącanie sie i regulowanie rodziny córki/syna i przyznawanie sie do tego innym jest w "porządnej, inteligenckiej rodzinie" kompletnie niezrozumiałe. Rozumiałabym jeszcze od biedy dobre rady, czy pomoc, ale założenie, ze partner dziecka jest podejrzany z zasady nie jest jednak normalnym zachowaniem. Nawet w konserwatywnej rodzinie.
            • krystalla Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 21:30
              Ja akurat znam z natury teściową, co to wie lepiej, jak dzieci należy ubierać i jak ściany malować ;-), ale nie o to tutaj chodzi. Zgadzamy się, że owo "wątpienie w zięcia" normalnym zachowaniem nie jest. Więc co to właściwie ma być? Krytyka i piętnowanie takich zachowań teściowych?... Podobnie coś jak z tą Agą unikającą w ciąży lekarzy - 'opiszę głupie/niewłaściwe/potępienia godne zachowanie, ale bez słowa komentarza o tej jego naganności'? Bo mimo wszystko nie jest to chyba stanowisko oparte na własnych poglądach?...
              • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 21:49
                krystalla napisała:

                Podobnie coś jak z tą Agą uni
                > kającą w ciąży lekarzy - 'opiszę głupie/niewłaściwe/potępienia godne zachowanie
                > , ale bez słowa komentarza o tej jego naganności'?

                Akurat Aga skrytykowana została. Widzimy oburzoną reakcję Róży, czytamy prześmiewcze teksty Idy. No i widzimy, że życia Agnieszki i Norci były zagrożone przez niefrasobliwość młodej matki. Czemu nie reagowała Gaba - tego faktycznie nie wiemy, ale nie można z tego wyczytywać pochwały.

                A czy teściowa ma wątpić w zięcia? To jest głupi tekst, zwłaszcza, że wcale nie wiemy na pewno, czy Gaba do tych wątpliwości miała jakiekolwiek podstawy. Natomiast nie ma nic dziwnego w tym, że Gabrysia bardziej kocha Różę i w razie czego będzie trzymała jej stronę. To że matka porzuconej córki nie szuka argumentów na obronę porzucającego męża też uważam za dosyć naturalne, często może niesprawiedliwe, ale do wybaczenia.
                • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 23:49
                  przymrozki napisała:


                  nie ma nic dziwnego w tym, że Gabrysia bardziej kocha Różę i w razie czeg
                  > o będzie trzymała jej stronę.

                  Tam nie ma mowy o trzymaniu strony corki. Jest o pilnowaniu porzadku w nieswojej rodzinie. I doprawdy nie chce dociekac, co Gabon rozumie pod pojeciem "wzorowy porzadek w rodzinie".

      • kon.zrzeda Re: Po co sa tesciowie 21.03.18, 23:30
        "Betonowe Centrum w pewnym momencie zabiera najmłodsze wnuczę z rąk matki, której zresztą udziela przy okazji serii niezamówionych rad."

        Że co, przepraszam, robi? ZABIERA z rąk matki, okraszając wydarzenie serią "wiem lepiej, bo wychowałam troje dzieci"? Jak dokładnie wyglądała ta scena? Koń broni się bardzo przed pokusą (tak, jednak pokusą) zakupienia Ciotki i nie przeczyta, póki nie będzie musiał. Ale jako że posiada dwójkę koniąt, niepomiernie wścieka go podważanie kompetencji młodych rodziców. Czy Gaba ustawiła się na pozycji "mama wie, co dla was dobre"? Fuj, fuj.
        • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 00:53
          Niech sie kon wstrzyma z zakupem. Na pewno jakas dobra dusza uzyczy :)
        • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 08:55
          kon.zrzeda napisała:


          > Że co, przepraszam, robi? ZABIERA z rąk matki, okraszając wydarzenie serią "wie
          > m lepiej, bo wychowałam troje dzieci"? Jak dokładnie wyglądała ta scena?

          Chwilo nie mam książki pod ręką, ale było to tak, że Norcia płakała, Aga i Ignaś próbowali ją uspokoić i nie zgadzali się co do sposobu tego uspokojenia. Gaba wzięła dziecko, położyła je sobie na piersi i powiedziała Adze "tak ją noś, tak z nią śpij". I tak dalej. Scenę tę wszechwiedzący narrator skomentował "zachowała się jak teściowa".
          Potem w scenę weszła duża Mila mówiąc Adze, żeby wychowywała córkę tak, jak maluje, czyli zdając się na intuicję i ufając swoim instynktom.
          • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 09:15
            przymrozki napisała:

            > Chwilo nie mam książki pod ręką, ale było to tak, że Norcia płakała, Aga i Igna
            > ś próbowali ją uspokoić i nie zgadzali się co do sposobu tego uspokojenia. Gaba
            > wzięła dziecko, położyła je sobie na piersi i powiedziała Adze "tak ją noś, ta
            > k z nią śpij". I tak dalej. Scenę tę wszechwiedzący narrator skomentował "zacho

            To akurat jest zupełnie normalne, żeby pokazać jakąś technikę zajmowania się dzieckiem na żywym egzemplarzu. Nie trzeba być do tego teściową.
            • verdana Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 20:22
              Do tego trzeba nie być teściową. Jedyna osoba, która tego robić nie moze, to własnie teściowa, o ile chce zachować jaką-taką sympatię synowej i być dopuszczana do opieki nad wnuczęciem.
            • kon.zrzeda Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 22:49
              lord_vmordevol napisała:

              > przymrozki napisała:
              >
              > > Chwilo nie mam książki pod ręką, ale było to tak, że Norcia płakała, Aga
              > i Igna
              > > ś próbowali ją uspokoić i nie zgadzali się co do sposobu tego uspokojenia
              > . Gaba
              > > wzięła dziecko, położyła je sobie na piersi i powiedziała Adze "tak ją n
              > oś, ta
              > > k z nią śpij". I tak dalej. Scenę tę wszechwiedzący narrator skomentował
              > "zacho
              >
              > To akurat jest zupełnie normalne, żeby pokazać jakąś technikę zajmowania się dz
              > ieckiem na żywym egzemplarzu. Nie trzeba być do tego teściową.

              Cóż, moim zdaniem udzielanie rad i pokazywanie technik jest uprawnione tylko w jednym przypadku: kiedy ktoś o to udzielanie i pokazywanie prosi.

              Jeśli Aga lub Ignacy wyrzekli wprost: "Mamo, już normalnie nie wiemy co z nią zrobić, ryczy i ryczy, masz jakiś pomysł?" - to wtedy można udzielać do woli i wykazywać się znajomością technik. Ale jeśli nie wyrzekli... no cóż, to jest to wciskanie się tam, gdzie nikt nie prosił... Myślę, że młodzi rodzice potrzebują (szeroko rozumianej) przestrzeni, żeby móc się w swoim rodzicowaniu w spokoju zdefiniować i nauczyć się codziennego funkcjonowania w powiększonym składzie. Narzucanie się z pomocą moim zdaniem mocno ten proces zaburza. No i jest całkiem spore prawdopodobieństwo, że działanie takie zostanie odebrane jak komunikat "Robisz to źle, nie jesteś kompetentnym rodzicem, ciągle jesteś dzieckiem, które wymaga superwizji".
              Mam sprawy mniej więcej na świeżo i chyba muszę sobie to gdzieś zapisać, żeby nie zapomnieć w odległej przyszłości😉
              • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 09:25
                kon.zrzeda napisała:

                > > To akurat jest zupełnie normalne, żeby pokazać jakąś technikę zajmowania
                > się dz
                > > ieckiem na żywym egzemplarzu. Nie trzeba być do tego teściową.
                >
                > Cóż, moim zdaniem udzielanie rad i pokazywanie technik jest uprawnione tylko w
                > jednym przypadku: kiedy ktoś o to udzielanie i pokazywanie prosi.

                Nie. Takie coś, to jest podejście aspołeczników, dla których patrzenie na cudze buty podczas rozmowy jest rozpasanym ekstrawertyzmem. Skądinąd, patrząc po paru moich znajomych, często jest to bardzo starannie wypracowana i pielęgnowana "wrodzona" cecha charakteru.
                Normalne jest, że pomoc, rady i pokazywanie-jak proponuje się z własnej inicjatywy, a tym bardziej bezceremonialnie, im bliżej się jest z pomaganym i doradzanym. Babcia, która czekałaby, aż świeży rodzice drącego się wnuka zbiorą się na odwagę i poproszą o pomoc w uspokajaniu, zamiast z własnej inicjatywy pokazać, co ona robiła w takich razach to d*pa, a nie babcia.
                Oczywiście we wszystkim trzeba zachować umiar i nie pchać się tam, skąd wyraźnie przeganiają, ani nie pokazywać, że mamusia to najpierw myła lewą nogę, a dopiero potem prawą, więc czemu robicie odwrotnie?
                • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 09:32
                  lord_vmordevol napisała:


                  > Nie. Takie coś, to jest podejście aspołeczników, dla których patrzenie na cudze
                  > buty podczas rozmowy jest rozpasanym ekstrawertyzmem (...).
                  > Normalne jest, że pomoc, rady i pokazywanie-jak proponuje się z własnej inicjat
                  > ywy, a tym bardziej bezceremonialnie, im bliżej się jest z pomaganym i doradzan
                  > ym. Babcia, która czekałaby, aż świeży rodzice drącego się wnuka zbiorą się na
                  > odwagę i poproszą o pomoc w uspokajaniu, zamiast z własnej inicjatywy pokazać,
                  > co ona robiła w takich razach to d*pa, a nie babcia.

                  Moim zdaniem jest odwrotnie. Prawidłowo rozwinięta empatia jest tym, co powstrzymuje przed wtrącaniem się w wymianę zdań między młodymi rodzicami. Są zmęczeni, zagubieni i poddenerwowani, wysyłanie im sygnału "nic się nie znacie, dajcie mi to dziecko, bo u was zginie marnie" serio jest najgorszą rzeczą, jaką można zrobić.

                  • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 10:19
                    przymrozki napisała:

                    > Moim zdaniem jest odwrotnie. Prawidłowo rozwinięta empatia jest tym, co powstrz
                    > ymuje przed wtrącaniem się w wymianę zdań między młodymi rodzicami. Są zmęczeni
                    > , zagubieni i poddenerwowani, wysyłanie im sygnału "nic się nie znacie, dajcie
                    > mi to dziecko, bo u was zginie marnie" serio jest najgorszą rzeczą, jaką można
                    > zrobić.

                    A kto każe im wysyłać taki sygnał? Jeżeli wymiana zdań dotyczy akurat sposobu usypiania dziecka, to wtrącenie się w nią z własnym, jak by nie było, doświadczeniem jest najzupełniej normalne. Oczywiście jest kwestia, jak się to zrobi; wiadomo, że jak się człowiek zaprze, to i życzenia urodzinowe złoży tak, że zelży samym tonem głosu.

                    Przy czym nie wnikam, jak to dokładnie jest opisane w książce, bo istotnie, z tego konkretnego opisu może wychodzić jakieś głupie zachowanie.
                    • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 10:56
                      lord_vmordevol napisała:

                      > A kto każe im wysyłać taki sygnał? Jeżeli wymiana zdań dotyczy akurat sposobu u
                      > sypiania dziecka, to wtrącenie się w nią z własnym, jak by nie było, doświadcze
                      > niem jest najzupełniej normalne.

                      Nie jest. Wtracanie sie do czyjejs rozmowy w ogole jest niebaldzo - mozna sie wlaczyc, i to w konwencji "to ja wam cos powiem/poradze, mozna?", ale nie WTRACAC.
                      A to, co zrobila Gaba - wziela dziecko (nie wiem, z lozeczka czy matce z rak ?) ze slowami "tak masz ja nosic, tak z nia spac" to cos, po czym mlodej matce zawyje w duchu WON, SPADAJ, WIEDZMO !!!



                    • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:25
                      lord_vmordevol napisała:
                      >
                      > Przy czym nie wnikam, jak to dokładnie jest opisane w książce, bo istotnie, z t
                      > ego konkretnego opisu może wychodzić jakieś głupie zachowanie.


                      A jednak czasem warto siegnac do ksiazki, zamiast nakrecac sie na podstawie opisow. Ja akurat wcale nie odebralam zachowania Gaby jako glupiego czy nachalnego. Kiedy cala rodzina zbiegla sie, zeby ogladac mala Nore, dziecko pod wplywem gwaru zaczelo plakac, a mlodzi nerwowo rodzice przerzucac sie tekstami: ja ja wezme! nie, ja! Nie, u ciebie sie nie uspokoi". Czyli mamy placzace dziecko i rodzicow, ktorzy nie wiedza co tu zrobic.
                      Dajcie ja mnie- mowi Gaba, i bierze dziecko na rece. Nie mam zadnej wizji wyrywania dzieck z rak matki, jak tu niektorzy to widza :) Mala sie uspokaja, a "Gabrysia usmiechniela sie i cicho powiedziala do Agi, kolyszac sie lekko na boki: -Tak wlasnie ja ukladaj. (...)"

                      Gaba przejela i uspokoila dziecko, gdy mlodzi sie nakrecali nerwowo. Nie widze w tej scenie niewlasciwego zachowania Gaby, nie odbieram porady jako udzielonej z wyzszoscia czy nie na miejscu, nawet jesli mogla to inaczej sformulowac- mysle, ze ton nie brzmial jak rozkaz.
                      • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:41
                        dakota77 napisała:

                        Nie widze
                        > w tej scenie niewlasciwego zachowania Gaby, nie odbieram porady jako udzielonej
                        > z wyzszoscia czy nie na miejscu, nawet jesli mogla to inaczej sformulowac- mys
                        > le, ze ton nie brzmial jak rozkaz.
                        >

                        To może być kwestia różnego podejścia. Aga rozmawiała z Ignasiem, szukali wspólnego frontu wychowawczego, a tu wchodzi Gaba i wszem i wobec pokazuje nieudolność młodych rodziców. U nich płacze, u niej nie.

                        Gdybym była na miejscu Agi, byłoby mi przykro.
                        • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:51
                          przymrozki napisała:

                          > To może być kwestia różnego podejścia. Aga rozmawiała z Ignasiem, szukali wspól
                          > nego frontu wychowawczego, a tu wchodzi Gaba i wszem i wobec pokazuje nieudolno
                          > ść młodych rodziców. U nich płacze, u niej nie.
                          >
                          > Gdybym była na miejscu Agi, byłoby mi przykro.

                          Ale Adze w ksiazce przykro nie bylo, zaczela tylko dyskutowac z Gaba o tym, ze boi sie spac z dzieckiem. A przerzucanie sie z Ignasiem, kto ma wziac placzace dziecko, to chyba jeszcze nie takie wypracowywanie wspolnego frontu. Kazdy inaczej podchodzi do kwestii udzielania i przyjmowania rad, to jasne. Ale ja, wbrew frontowi na forum, naprawde jakos nic strasznego w tym, co zrobila Gaba nie widze. Ale pewnie mogla nie robic nic i zostawic dziecko w spokoju, zeby sobie wylo dalej, ku panice rodzicow.
                          • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:30
                            dakota77 napisała:


                            >
                            > Ale Adze w ksiazce przykro nie bylo,
                            >

                            Nie wiemy tego. To że nie rzuciła w Gabę sztalugą, jeszcze nie znaczy po powrocie na Roosevelta nie zmieniła zamków.

                            Wiemy za to, że MM uważa, że Gaba zachowała się "jak teściowa", co, w kontekście całości książki, w tym licznych wstawek i napomnień Idy, należy rozumieć jako "wtrąciła się nieproszona".
                      • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:50
                        dakota77 napisała:


                        > . Kiedy cala rodzina zbiegla sie, zeby ogladac mala Nore, dziecko pod wplywem g
                        > waru zaczelo plakac, a mlodzi nerwowo rodzice przerzucac sie tekstami: ja ja we
                        > zme! nie, ja! Nie, u ciebie sie nie uspokoi". Czyli mamy placzace dziecko i rod
                        > zicow, ktorzy nie wiedza co tu zrobic.
                        > Dajcie ja mnie- mowi Gaba, i bierze dziecko na rece. Nie mam zadnej wizji wyryw
                        > ania dzieck z rak matki, jak tu niektorzy to widza :)

                        Sorry - pytalam, czy wziela dziecko z lozeczka, czy matce z rak. O wyrywaniu nikt nie pisal.
                        Dajcie ja mnie - mowi Gaba, po czym bierze. I nadal nie wiemy, czy z poslania, czy komus z rak

                        .Mala sie uspokaja, a "Gab
                        > rysia usmiechniela sie i cicho powiedziala do Agi, kolyszac sie lekko na boki:
                        > -Tak wlasnie ja ukladaj. (...)"

                        No i ? dala matce, zeby ta ulozyla wedle wskazania, czy dalej trzyma ? Cos tam bylo dalej, cytata z cytaty "tak ja ukladaj, tak z nia spij" - porada, wskazowka czy instrukcja ? Bo to jednak robi roznice. Zwlaszcza kobiecie krotko po poradzie, kiedy ta samica "rece precz od mojego mlodego" jest jeszcze na pelnych obrotach.


                        >
                        > Gaba przejela i uspokoila dziecko, gdy mlodzi sie nakrecali nerwowo. Nie widze
                        > w tej scenie niewlasciwego zachowania Gaby, nie odbieram porady jako udzielonej
                        > z wyzszoscia czy nie na miejscu, nawet jesli mogla to inaczej sformulowac- mys
                        > le, ze ton nie brzmial jak rozkaz.

                        A mnie sie to kojarzy z milicyjnym "Gaba, zajmij sie pierogami, a ja sie zajme Pyzunia" - zwlaszcza wobec gabinych poczynan wczesniejszych, takich jak wrzucenie mlodym na chate siostry z dziecmi (i kotem ?) nie wiadomo na jak dlugo, bez pytania i bez uzgodnien. No niestety.
                        • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:52
                          tt-tka napisała:


                          > Sorry - pytalam, czy wziela dziecko z lozeczka, czy matce z rak. O wyrywaniu ni
                          > kt nie pisal.
                          > Dajcie ja mnie - mowi Gaba, po czym bierze. I nadal nie wiemy, czy z pos
                          > lania, czy komus z rak

                          Tt-ko, nie wolalabys jednak przeczytac juz ksiazki? ;-) IGS, Aga i dziecko przyjezdzaja do Floplicowa, cala scena rozgrywa sie przed domem, wiec nie, nie ma zadnego poslania.
                          • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:57
                            dakota77 napisała:


                            >
                            > Tt-ko, nie wolalabys jednak przeczytac juz ksiazki? ;-)

                            Nie. Sorry.

                            > IGS, Aga i dziecko przy
                            > jezdzaja do Floplicowa, cala scena rozgrywa sie przed domem, wiec nie, nie ma z
                            > adnego poslania.

                            Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak... Bo nie wspomnialas, ze zostalo jej podane z wdziecznoscia :)
                            • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:01
                              tt-tka napisała:


                              > Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak... Bo nie wspomnialas, ze zostalo jej
                              > podane z wdziecznoscia :)

                              No o podaniu nikt nie wspominal :) Gaba mowi, zeby jej dac dziecko, po czym mowa o tym, ze wziela pewnym gestem mala na rece.
                            • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:03
                              tt-tka napisała:

                              > Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak... Bo nie wspomnialas, ze zostalo jej

                              Ale łebek się nie urwał, nie? No to przecież nie wyszarpnęła przemocą.

                              > podane z wdziecznoscia :)
                              • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:09
                                lord_vmordevol napisała:

                                > tt-tka napisała:
                                >
                                > > Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak... Bo nie wspomnialas, ze zostal
                                > o jej
                                >
                                > Ale łebek się nie urwał, nie? No to przecież nie wyszarpnęła przemocą.

                                Dlatego caly czas pisze, ze nie widze w tej scenie nic strasznego.
                              • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:29
                                lord_vmordevol napisała:


                                > > Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak...>
                                > Ale łebek się nie urwał, nie? No to przecież nie wyszarpnęła przemocą.

                                Mam nadzieje, ze nie przemoca. Rozy na chate tez nie wrzucila Igstrybom kopniakiem, przypuszczam.
                                Ale decyduje i wykonuje. bez pytania, bez uzgodnien.
                                • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:48
                                  tt-tka napisała:

                                  > lord_vmordevol napisała:
                                  >
                                  >
                                  > > > Czyli jednak wyjmuje dziecko komus z rak...>
                                  > > Ale łebek się nie urwał, nie? No to przecież nie wyszarpnęła przemocą.
                                  >
                                  > Mam nadzieje, ze nie przemoca. Rozy na chate tez nie wrzucila Igstrybom kopniak
                                  > iem, przypuszczam.
                                  > Ale decyduje i wykonuje. bez pytania, bez uzgodnien.

                                  No ale nie róbmy z tata wariata. I z matki też. Jest spotkanie rodzinne, noworodek, jedni się rwą z łapami, inni boją dotknąć, babcia widzi, że syn z synową nie mogą się dogadać z dzieckiem, to bierze i wyjmuje obiekt z rąk, pokazując jakąś tam technikę pacyfikacji. Bez jaj, że to jest jakieś inwazyjne i że matka będzie się przed tym bronić. Instynkt niedźwiedzicy broniącej młodego owszem, ale normalny człowiek, a nawet matka, znosi branie swojego dziecka na ręce przez krewnych bez większego trudu, jeżeli tylko mają podstawowe przeszkolenie. A trudno, żeby matka męża nie miała. Na piśmie ma się babcia zgłaszać z dwudniowym wyprzedzeniem, że chciałaby uniżenie zademonstrować podrzucanie dziecka na brzuchu, czy państwo będą może zainteresowani? Przecież nie mówimy o obcej babie, co na ulicy żąda natychmiastowego założenia czapeczki, bo jak nie, to dzwoni na policję.
                                  • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:57
                                    lord_vmordevol napisała:

                                    Na piśmie ma się babcia zgłaszać z dwudniowym w
                                    > yprzedzeniem, że chciałaby uniżenie zademonstrować podrzucanie dziecka na brzuc
                                    > hu, czy państwo będą może zainteresowani? Przecież nie mówimy o obcej babie, co
                                    > na ulicy żąda natychmiastowego założenia czapeczki, bo jak nie, to dzwoni na p
                                    > olicję.

                                    Wyglada na to, ze dla forum petycja potrzebna. Wiadomo, ze mlode mamy nie chca byc na kazdym kroku pouczane, ale my tam mamy normalna sytuacje, w ktorej babcia widzi, ze dziecko placze, rodzice nie maja pojecia jak je uspokoi, i postanawia pomoc.
                                    Ja sie juz troche gubie, gdzie sa granice dla wspolpisczyn, bo babci dziecka bez pytania nie bylo wziac, ale cala rodzina miala sie dopytywac Agi, czy aby na pewno chodzi do lekarza w ciazy? W mysl tej filozofii, zeby sie czasem nie pchac z radami, to tez przekraczanie granic. Ja rozumiem, ze jest za co krytykowac Jezycjade, ale nie rozumiem szukania problemow na sile.
                                    • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 14:15
                                      dakota77 napisała:

                                      babci
                                      > a widzi, ze dziecko placze, rodzice nie maja pojecia jak je uspokoi, i postanaw
                                      > ia pomoc.

                                      Rodzice mieli pojęcie. A nawet mieli dwa różne pojęcia i byli w trakcie rozmowy, które z nich wybrać.

                                      > Ja sie juz troche gubie, gdzie sa granice dla wspolpisczyn, bo babci dziecka be
                                      > z pytania nie bylo wziac, ale cala rodzina miala sie dopytywac Agi, czy aby na
                                      > pewno chodzi do lekarza w ciazy?


                                      Gdyby ktoś rzeczywiście przedstawiał taki zespół poglądów, to rozumiem, że można przeciwko niemu wysunąć taką argumentację. Ale chyba, akurat, takiej osoby tu nie ma.

                                      Zresztą, scena z dzieckiem wyglądałaby inaczej, gdyby Gaba zapytała "czy mogę wam coś doradzić" albo "czy mogę wam pomóc". Tym bardziej, że Gaba wie, że Aga nie lubi, gdy Gabrysia się wtrąca. Wie też, że nie ma z Agnieszką ciepłych relacji, wszak kilka scen wcześniej podśmiewała się z synowej i jej "pręgierza mentalnego". Dwa doskonałe argumenty, żeby, w imię dobrych relacji, trochę się ugryźć w język.
                                      • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 14:29
                                        przymrozki napisała:

                                        > Zresztą, scena z dzieckiem wyglądałaby inaczej, gdyby Gaba zapytała "czy mogę w
                                        > am coś doradzić" albo "czy mogę wam pomóc". Tym bardziej, że Gaba wie, że Aga n

                                        Nie po to jest się teściową w napiętych stosunkach, żeby wszystko psuć takimi pytaniami. Nie no, masz oczywiście rację, że to jest wersja, niechby nawet tak nazwać, delikatniejsza. Ale podejście i spokojne wzięcie wnuczki z rąk synowej też jest w porządku. Przy zachowaniu z grubsza takich zasad podchodzenia, jak do konia - nie od zadu. Tu nie trzeba nawet słowa powiedzieć. Nie będzie chciała puścić - nie wyrywamy i to wystarczy.
                                      • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 14:39
                                        przymrozki napisała:

                                        > dakota77 napisała:
                                        >
                                        > babci
                                        > > a widzi, ze dziecko placze, rodzice nie maja pojecia jak je uspokoi, i po
                                        > stanaw
                                        > > ia pomoc.
                                        >
                                        > Rodzice mieli pojęcie. A nawet mieli dwa różne pojęcia i byli w trakcie rozmowy
                                        > , które z nich wybrać.

                                        "Gwar byl taki, ze mala sie oczywiscie obudzila i zaczela plakac.
                                        -Ja ja wezme!
                                        -Nie, ja!
                                        -U ciebie sie nie uspokoi!- mlodzi malzonkowie nerwowo demonstrowali klasyczna roznice zdan."

                                        Faktycznie, wiedzieli co robic i sprawnie uspokajali dziecko...
                                        • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:17
                                          dakota77 napisała:


                                          > "Gwar byl taki, ze mala sie oczywiscie obudzila i zaczela plakac.
                                          > -Ja ja wezme!
                                          > -Nie, ja!
                                          > -U ciebie sie nie uspokoi!- mlodzi malzonkowie nerwowo demonstrowali kla
                                          > syczna roznice zdan."
                                          >
                                          > Faktycznie, wiedzieli co robic i sprawnie uspokajali dziecko...
                                          >

                                          Dlatego właśnie napisałam, że mieli koncepcje, jak ją uspokoić, a nie sukcesy w uspokajaniu.

                                          Aga chciała po swojemu, Ignaś po swojemu. To nie jest tak, że oni nie wiedzieli, co robić, byli bezradni i potrzebowali pomocy. Oni mieli małżeńską wymianę zdań, w którą weszła im Gaba. Wiedząc skądinąd, że ona osobiście też bywa podobnych wymian przyczyną.
                                          • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:24
                                            Nerwowosc tej prostej wymiany zdan sugeruje, ze jednak nie mieli sytuacji pod kontrola. I naprawde nie widze i nie zobacze nic w zlego w fakcie, ze Gaba uspokoila dziecko.
                                  • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 14:36
                                    lord_vmordevol napisała:
                                    >
                                    > No ale nie róbmy z tata wariata. I z matki też. Jest spotkanie rodzinne, noworo
                                    > dek, jedni się rwą z łapami, inni boją dotknąć, babcia widzi, że syn z synową n
                                    > ie mogą się dogadać z dzieckiem, to bierze i wyjmuje obiekt z rąk, pokazując ja
                                    > kąś tam technikę pacyfikacji.

                                    No i wlasnie tego robic nie powinna bez pytania/propozycji.

                                    Bez jaj, że to jest jakieś inwazyjne i że matka b
                                    > ędzie się przed tym bronić. Instynkt niedźwiedzicy broniącej młodego owszem, al
                                    > e normalny człowiek, a nawet matka, znosi branie swojego dziecka na ręce przez
                                    > krewnych bez większego trudu, jeżeli tylko mają podstawowe przeszkolenie.

                                    Nie przez kazdego. Nie zawsze. Pisala tu forumka o instynkcie samicy, swiezej matce trzeba troche czasu, by sie oswoic. A wiemy, ze Aga za Gaba nie przepada i dystansuje sie od niej. Oraz niekoniecznie pochwala jej metody, vide stosunekj do syna - meza Agi.

                                    A tru
                                    > dno, żeby matka męża nie miała. Na piśmie ma się babcia zgłaszać z dwudniowym w
                                    > yprzedzeniem, że chciałaby uniżenie zademonstrować podrzucanie dziecka na brzuc
                                    > hu,

                                    Nie. Ma ZAPYTAC.

                                    Mowimy o babie az za dobrze znanej i niekoniecznie pochwalanej przez mloda.
                                    • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:12
                                      tt-tka napisała:

                                      > lord_vmordevol napisała:
                                      > >
                                      > > No ale nie róbmy z tata wariata. I z matki też. Jest spotkanie rodzinne,
                                      > noworo
                                      > > dek, jedni się rwą z łapami, inni boją dotknąć, babcia widzi, że syn z sy
                                      > nową n
                                      > > ie mogą się dogadać z dzieckiem, to bierze i wyjmuje obiekt z rąk, pokazu
                                      > jąc ja
                                      > > kąś tam technikę pacyfikacji.
                                      >
                                      > No i wlasnie tego robic nie powinna bez pytania/propozycji.

                                      Podejście i wyciągnięcie rąk w stronę dziecka jest wystarczającą propozycją i pytaniem. No chyba, że mówimy o autystykach. Jakby do mnie, trzymającego któregoś niemowlaka na rękach, podeszła moja (obecnie) świętej pamięci teściowa i, że tak powiem utrzymując kontakt wzrokowy, sięgnęła po wnuczę, to jej intencje byłyby dla mnie całkowicie zrozumiałe i normalne. Dałbym, albo nie, zależnie od swojej fantazji, ale do głowy by mi nie przyszło, że ona tak nie powinna robić. I darujmy sobie argumentację, że jako chłop nie rozumiem, co czuje matka i że to Zupełnie Inna Sprawa.


                                      Owszem, gdyby moja świętej pamięci teściowa podeszła do mnie teraz i chciała cokolwiek, nie tylko dziecko na ręce, to bym się poczuł nieswojo i uważałbym, że jednak nie powinna.
                                      • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:30
                                        lord_vmordevol napisała:

                                        > Podejście i wyciągnięcie rąk w stronę dziecka jest wystarczającą propozycją i p
                                        > ytaniem.

                                        Powtarzam - nie zawsze. Nie w wykonaniu kazdego.

                                        > No chyba, że mówimy o autystykach.

                                        Na pewno o osobach mocno zaburzonych. Dotyczy zarowno Igstryby, jak i Agi.

                                        >Jakby do mnie, trzymającego którego
                                        > ś niemowlaka na rękach, podeszła moja (obecnie) świętej pamięci teściowa i, że
                                        > tak powiem utrzymując kontakt wzrokowy, sięgnęła po wnuczę, to jej intencje był
                                        > yby dla mnie całkowicie zrozumiałe i normalne.

                                        Lordzie, mowa nie o TWOJEJ tesciowej i nie o ktoryms niemowlaku, tylko o noworodku, pierworodnym i o Gabonie. Ktory to Gabon swoja role definiuje "watpic w zieciow (zapewne w synowe tez) i pilnowac wzorowego porzadku w rodzinie", w nieswojej, tylko ozenionego/zameznego dziecka, doroslego dziecka.
                                        Na taka tesciowa reakcje moga byc rozne, usprawiedliwilabym niemal kazda. Aga wyraznie woli odsunac meza od matki choc troche, przeciez nie bez powodu. Czy chce jej rad, czy chce dac/dawac jej swoja corke ? Siakos watpie.
                                        • krystalla Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:52
                                          tt-tka napisała:

                                          > lord_vmordevol napisała:
                                          >
                                          > > Podejście i wyciągnięcie rąk w stronę dziecka jest wystarczającą propozyc
                                          > ją i pytaniem.
                                          >
                                          > Powtarzam - nie zawsze. Nie w wykonaniu kazdego.
                                          >
                                          > >Jakby do mnie, trzymającego którego
                                          > > ś niemowlaka na rękach, podeszła moja (obecnie) świętej pamięci teściowa
                                          > i, że tak powiem utrzymując kontakt wzrokowy, sięgnęła po wnuczę, to jej intenc
                                          > je byłyby dla mnie całkowicie zrozumiałe i normalne.
                                          >
                                          > Lordzie, mowa nie o TWOJEJ tesciowej i nie o ktoryms niemowlaku, tylko o noworo
                                          > dku, pierworodnym i o Gabonie.

                                          Otóż to. Rozbierajmy na części pierwsze tekst, nie swoje własne doświadczenia. Bo jeśli O SOBIE mamy pisać - toja podpisuję się pod Tetetką. Ja poczułabym się źle, gdyby teściowa zabrała mi, świeżo upieczonej mamusi, w takiej sytuacji dziecko - wobec zgromadzenia rodzinnego pokazując, że trzeba pokazać młodej, uczyć, sprawować nadzór.
                                        • lord_vmordevol Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 15:52
                                          tt-tka napisała:

                                          > Lordzie, mowa nie o TWOJEJ tesciowej i nie o ktoryms niemowlaku, tylko o noworo
                                          > dku, pierworodnym i o Gabonie. Ktory to Gabon swoja role definiuje "watpic w zi
                                          > eciow (zapewne w synowe tez) i pilnowac wzorowego porzadku w rodzinie", w niesw
                                          > ojej, tylko ozenionego/zameznego dziecka, doroslego dziecka.

                                          Ale ten kawałek wątku jest akurat uogólniony. Mówimy o teściowej ogólnowojskowej, a nawet nie o teściowej, tylko o kimkolwiek z rodziny czy znajomych biorących się za dziecko. To, że jakiś szczególny przypadek teściowej może wymagać odwrócenia się plecami i splunięcia przez lewe ramię tak, żeby jej trafić w oko dla odczynienia uroku to sprawa osobna.
                                          • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 16:16
                                            Uogolniony ? To nie zalapalam. Ja caly czas pisze o TYCH KONKRETNYCH OSOBACH.
                                            Mojej prawie tesciowej pozwalalam na bardzo wiele, bo to urocza kobieta byla, i - wazne ! - nie narzucajaca sie z niczym, choc wiedze i doswiadczenie miala spore.
                                            Gabona nie dopuscilabym do mojego dziecka/kota/garnkow nawet na piec krokow. Nie i juz.
                                            • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:29
                                              tt-tka napisała:

                                              > Uogolniony ? To nie zalapalam. Ja caly czas pisze o TYCH KONKRETNYCH OSOBACH.

                                              Post z konieczności nie jest uogólniony, bo takich spraw uogólnić się nie da. Mamy konkretną Gabę, która odkrywa dla siebie jakąś misję teściowej ("w zięciów - wątpić" jak to jest po łacinie?) i konkretną Agę, która charakter na taki, że woli zrobić głupio, ale po swojemu. W sytuacji jednoznacznej (typowy dla młodych rodziców spór, emocjonalny, ale nie agresywny) Gaba zachowała się, moim zdaniem, niezbyt taktownie i mogła zrobić Adze przykrość.

                                              Na dodatek nikogo od śmierci nie uratowała, bo dziecko od kwilenia tak od razu nie umiera.
                        • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 12:54
                          tt-tka napisała:
                          >
                          > No i ? dala matce, zeby ta ulozyla wedle wskazania, czy dalej trzyma ? Cos tam
                          > bylo dalej, cytata z cytaty "tak ja ukladaj, tak z nia spij" - porada, wskazow
                          > ka czy instrukcja ? Bo to jednak robi roznice. Zwlaszcza kobiecie krotko po por
                          > adzie, kiedy ta samica "rece precz od mojego mlodego" jest jeszcze na pelnych o
                          > brotach.


                          Oraz tak, tt-ko, byla tam dalsza rozmowa i porada, ale niespecjalnie chcialo mi sie wklepywac ja cala. Odsylam do ksiazki.
                • kon.zrzeda Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 11:13
                  lord_vmordevol napisała:

                  >
                  > Normalne jest, że pomoc, rady i pokazywanie-jak proponuje się z własnej inicjat
                  > ywy, a tym bardziej bezceremonialnie, im bliżej się jest z pomaganym i doradzan
                  > ym. Babcia, która czekałaby, aż świeży rodzice drącego się wnuka zbiorą się na
                  > odwagę i poproszą o pomoc w uspokajaniu, zamiast z własnej inicjatywy pokazać,
                  > co ona robiła w takich razach to d*pa, a nie babcia.
                  > Oczywiście we wszystkim trzeba zachować umiar i nie pchać się tam, skąd wyraźni
                  > e przeganiają, ani nie pokazywać, że mamusia to najpierw myła lewą nogę, a dopi
                  > ero potem prawą, więc czemu robicie odwrotnie?

                  Dla mnie normalne jest zapytanie, czy potrzebują pomocy. Wtrącanie się że swoją wizją, i to jeszcze w trybie rozkazującym- nie. "Wiesz co, Aga, znam świetny sposób, chcesz zobaczyć?" - ok, "Weź, zrób, śpij" - nie ok.
                  No ale to kwestia właśnie pewnej społecznej wrażliwości i zwykłego taktu, a Gaby nie podejrzewam ani o jedno, ani o drugie.
                  Za to nieco dziwna jest konieczność "zbierania się na odwagę", żeby poprosić o pomoc osobę bardzo bliską, z założenia kochaną i kochającą, jeśli się rzeczywiście tej pomocy potrzebuje. A pomoc jest pomocą tylko wtedy, kiedy jest chciana i oczekiwana.
          • mamolka1 Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 22:52
            Bo tu najbardziej zgrzyta ten nakazujący ton - tak noś, tak rób...
            O ileż lepiej by zabrzmiało - spróbuj może tak, Ignasiowi jak był malutki pomagało ..
            Bo młode mamy chętnie przyjmują rady tylko trzeba je odpowiednio "podać".. ( przy pierworodnym miałam mord w oczach i chęć podgryzania tętniczek własnej rodzicielce która "wiedziała lepiej")
            • kon.zrzeda Re: Po co sa tesciowie 22.03.18, 23:11
              mamolka1 napisała:

              > Bo tu najbardziej zgrzyta ten nakazujący ton - tak noś, tak rób...
              > O ileż lepiej by zabrzmiało - spróbuj może tak, Ignasiowi jak był malutki pomag
              > ało ..
              > Bo młode mamy chętnie przyjmują rady tylko trzeba je odpowiednio "podać".. ( pr
              > zy pierworodnym miałam mord w oczach i chęć podgryzania tętniczek własnej rodzi
              > cielce która "wiedziała lepiej")

              W sumie chyba większość ludzi zdecydowanie lepiej przyjmie komunikację nieagresywną, pozbawioną aspektów nacisku, narzucania się, dyskredytowania odbiorcy i wszystkowiedzenia :)
              Ale fakt, młode matki są w tej kwestii narażone na szczególnie ciężkie przeżycia, bo nie dość że mają za sobą (i przed sobą) trudne doświadczenia związane z pojawieniem się dziecka, dyskomfort fizyczny, burzę hormonalną, to jeszcze każdy, nawet pani z warzywniaka i niewidziany od dziesięciu lat wujek Waldek, czuje się w obowiązku oceniać i komentować to, co taka matka robi (lub nie robi) ze swoim niemowlakiem.
              Nie wiem, jak tam z tym w Ciotce i mam nadzieję się nie dowiedzieć, ale jeśli Gaba skręca w stronę bycia opoką dla swojego Ignasia i jego niezaradnej żony, to nie wiem, w jaki właściwie sposób ta para miałaby kiedykolwiek dorosnąć do rodzicielstwa...
              >
              • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 13:03
                kon.zrzeda napisała:

                > Nie wiem, jak tam z tym w Ciotce i mam nadzieję się nie dowiedzieć, ale jeśli G
                > aba skręca w stronę bycia opoką dla swojego Ignasia i jego niezaradnej żony, to
                > nie wiem, w jaki właściwie sposób ta para miałaby kiedykolwiek dorosnąć do rod
                > zicielstwa...


                Nie maja szans. Widzimy to na przykladzie duzo starszej Rozy - wystarczy, ze pojawia sie Gabon i juz dzieci Rozy przestaja istniec, mamy "moje (gabine) dziecko i moje wnuki" oraz pania zarzadzajaca. Po czym dzieci staja sie bezwonne, bezglosne i niewidoczne, a Roza niankuje cudzemu zamiast zajmowac sie wlasnymi.
                • jottka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:00
                  jak nie czytałam dzieła:), to jednak dość paskudnie wygląda scena, w której jakaś para ma dość ostrą scysję w temacie mocno drażliwym i w którą to scysję dowolnie wpirza się osoba trzecia... ok, wiem, że tam jest wyjące dziecko i ok, zgadzam się oczywiście, że powierzenie dziecka bliskim to nic złego, ale dość nieprzyjemny jest ta opisywana tu atmosfera, że jednak ktoś trzeci bez pytania włazi w scenę jednak mocno prywatną.

                  a w ogóle czy ona pokazuje te metode noszenia małej tylko Adze? IGS nie? dlaczego, skoro oboje wyraźnie opiekują się dzieckiem?
                  • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:25
                    jottka napisała:

                    > jak nie czytałam dzieła:), to jednak dość paskudnie wygląda scena, w której jak
                    > aś para ma dość ostrą scysję w temacie mocno drażliwym i w którą to scysję dowo
                    > lnie wpirza się osoba trzecia...

                    Ciekawe. Ty widzisz tam ostra scysje. Inni rodzicow absolutnie panujacych nad sytuacja.
                    Ja ni jednego, ani drugiego. IGS stal obok, wiec wylaczony nie zostal, ale porady byly kierowane przede wszystkim do matki. Chyba nie ma co udawac, ze niezaleznie od pomocy malzonka, ona jest podstawowa osoba zajmujaca sie dzieckiem i jej wiez z dzieckiem jest nieco inna. Poza tym ojcowska piers jest nieco jednak inna ;-)
                    • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:51
                      dakota77 napisała:



                      IGS stal obok, wiec wylaczony nie zostal, ale pora
                      > dy byly kierowane przede wszystkim do matki (...) Poza tym ojcowska piers jest nieco jednak i
                      > nna ;-)

                      Nie w tym konkretnym przypadku. Tam wszystkie baby to kompletne bezbiuscia i zasadniczo IGS nie rozni sie figura od swojej zony ani swojej matki.
                      • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:52
                        I zeby nie bylo - nie czytalam, ale rysunki ogladalam !
                      • dakota77 Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 17:58
                        tt-tka napisała:


                        > Nie w tym konkretnym przypadku. Tam wszystkie baby to kompletne bezbiuscia i za
                        > sadniczo IGS nie rozni sie figura od swojej zony ani swojej matki.

                        Na rysunkach :D. Co niczego nie zmienia w kwestii tego, ze matczyna piers jest jednak inna.
                        • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 18:49
                          Ale nie w jezywersum ! Chyba ze facet ma muskulature, ale to nie IGS.
                    • kindzie Re: Po co sa tesciowie 18.01.19, 10:54
                      dakota77 napisała:

                      > Chyba nie ma co udawac, ze niezale
                      > znie od pomocy malzonka, ona jest podstawowa osoba zajmujaca sie dzieckiem i je
                      > j wiez z dzieckiem jest nieco inna.

                      Ale piszesz o tym konkretnym książkowym przypadku - Agi i Ignasia - czy jest to ogólne twierdzenie? Bo jeśli ogólne, to znam wiele przypadków, które mu przeczą.
                      Mnie by bardzo irytowało, gdyby ktoś zakładając, że ja jestem "podstawową osobą zajmującą się dzieckiem" kierował, w obecności mojego męża, rady co do pielęgnacji dziecka wyłącznie do mnie, ponieważ oboje zajmowaliśmy się naszymi niemowlętami - nawet wziąwszy poprawkę na karmienie przeze mnie piersią - mniej więcej w równym stopniu.
        • zla.m Re: Po co sa tesciowie 23.03.18, 20:31
          A gdzie koń ma stajnię? Bo jak w Trójmieście, to się możemy umówić na mniej lub bardziej uroczyste przekazanie dziełłłła :)
      • briar_rose Re: Po co sa tesciowie 17.01.19, 15:06
        Skoro młoda matka taka nieporadna, a noworodek ryczy i ryczy, to co złego w tym, że babcia weźmie je i uspokoi? :O Najważniejsze, że dzięki temu przestało.
        • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 17.01.19, 15:55
          briar_rose napisał(a):

          > Skoro młoda matka taka nieporadna, a noworodek ryczy i ryczy, to co złego w tym
          > , że babcia weźmie je i uspokoi? :O

          to, ze na mijscu sa obydwoje rodzice dziecka. I o uspokojenie dziecka nie prosili.

          > Najważniejsze, że dzięki temu przestało.

          Czy mlodzi rodzice podzielaja te opinie ? Bo jakby o tym mowa...
        • ciotka.scholastyka Re: Po co sa tesciowie 18.01.19, 08:40
          briar_rose napisał(a):

          > Skoro młoda matka taka nieporadna, a noworodek ryczy i ryczy, to co złego w tym
          > , że babcia weźmie je i uspokoi?

          Nic w tym złego, ale może to być źle widziane, kiedy babcia nieproszona, bez pytania, wkracza i zaczyna się szarogęsić. Zapewniam cię, że bezpieczniej i grzeczniej jest zapytać :)
          • briar_rose Re: Po co sa tesciowie 18.01.19, 14:19
            ciotka.scholastyka napisała:

            > briar_rose napisał(a):
            >
            > > Skoro młoda matka taka nieporadna, a noworodek ryczy i ryczy, to co złego
            > w tym
            > > , że babcia weźmie je i uspokoi?
            >
            > Nic w tym złego, ale może to być źle widziane, kiedy babcia nieproszona, bez py
            > tania, wkracza i zaczyna się szarogęsić. Zapewniam cię, że bezpieczniej i grzec
            > zniej jest zapytać :)

            No nie wiem. A nie jest przypadkiem tak, że problem powstał, bo dziecko śmiała wziąć na ręce matka męża? ;) Coś czuję, że gdyby babcią była w tym przypadku matka młodej mamy, problemu by nie było.
            • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 18.01.19, 15:19
              briar_rose napisał(a):


              >
              > No nie wiem. A nie jest przypadkiem tak, że problem powstał, bo dziecko śmiała
              > wziąć na ręce matka męża? ;)

              Nie, jest problem, bo jest to GABON, od ktorej Aga dystansuje sie bardzo wyraznie (od wlasnej matki tez sie dystansuje) i ktorej rola w rodzinie i we wlasnym i meza zyciu nie jest zachwycona, oglednie mowiac. Oraz fakt, ze bierze bez pytania i okraszajac nieproszonymi radami.


              Coś czuję, że gdyby babcią była w tym przypadku ma
              > tka młodej mamy, problemu by nie było.

              Matka Agi nawiedzajac mlodych i wnuczke ani lap nie wyciaga, ani nie poucza. Jest roznica ?
              • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 19.01.19, 01:20
                Dopowiem - nie tylko ze "smiala wziac na rece" - ten babsztyl WYJAL Norcie z rak ktoremus z rodzicow !

                Rzecz ma miejsce na podworku we Floplicowie, Igstryba i Aga wysiadaja z auta, cala rodzina sie zbiegla ogladac ("pokazcie mi ja, pokazcie !") mala JUZ WYJETA z samochodowego fotelika. Obudzona Norcia zaczyna plakac, jedno z Igstrybow mowi do drugiego "daj mi ja, ja ja bede trzymac", drugie odpowiada "nie, ja", jest u ktoregos z nich na rekach. I wtedy BIERZE ja Gabon. Ot tak sobie, bierze jak swoja.
                • przymrozki Re: Po co sa tesciowie 19.01.19, 11:23
                  tt-tka napisała:

                  > Obudzona Norcia zaczyna plakac, jedno z Igstrybow mo
                  > wi do drugiego "daj mi ja, ja ja bede trzymac", drugie odpowiada "nie, ja", jes
                  > t u ktoregos z nich na rekach. I wtedy BIERZE ja Gabon.

                  Tak. To bo to nie było tak, że mała sobie gaworzyła w wózku, a bezecna babcia pogłaskała ją niecnie bez pytania matki o zgodę. Na stos z nią. Dziadków w wnukami łączy więź autonomiczna względem relacji obu stron z młodym rodzicem, ale tutaj w ogóle nie o to chodziło. Nora tu nie była podmiotem w dwustronnej więzi, tylko przedmiotem służącym ukazaniu młodym Strybom, że się nie znają i bez Gaby sobie nie poradzą. Zginą, sczezną, a dziecko się wykolei.

                  Bardzo świeżo upieczeni rodzice, trochę jeszcze nieporadni, spierają się o sposób uspokojenia niemowlęcia, w tym czasie niemowlę jest bezpieczne, nic mu nie grozi, powodu do interwencji nie ma. Wtedy wkracza Gaba, lekceważy pomysły Agnieszki i Ignasia, bierze dziecko i z wyżyn swej mądrości udziela nieproszonej rady. A młodzi rodzice czują się jak nieporadna barany, które nie potrafią się zająć własnym dzieckiem. A Aga pewnie jeszcze jest wściekła, bo najwyraźniej jest ze mną w drużynie "jeżę się, gdy słyszę nieproszone porady". Tak jest, mamy taką drużynę.
                  • tt-tka Re: Po co sa tesciowie 19.01.19, 12:55
                    przymrozki napisała:


                    > Aga pewnie jeszcze jest wściekła, bo najwyraźniej jest
                    > ze mną w drużynie "jeżę się, gdy słyszę nieproszone porady". Tak jest, mamy tak
                    > ą drużynę.

                    Na nieproszone uwagi reaguje slownie, bywa, ze nieprzyjemnie, choc niekoniecznie. Ale ja z tej frakcji, ktora nie znosi, gdy cos sie jej wyjmuje z reki. No nie znosze. Nawet jesli to przeczytana ksiazka, ktora wlasnie zamierzalam odlozyc. Odlozyc, podac komus, prosze bardzo. Natomiast na zabranie, na wyjecie mi czegos z rak w pierwszej chwili reaguje stuporem - od Agi jestem duzo starsza - natomiast w drugiej chwili nie chcielibyscie mnie widziec. Ani slyszec.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka